Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

świadomość -OSHO

 Świadomość jest wieczna, nie zna śmierci. Tylko nieświadomi umierają. Więc jeśli pozostaniesz nieświadomy, pogrążony we śnie, znów będziesz musiał umrzeć. Jeśli chcesz uniknąć cierpienia związanego z rodzeniem się i umieraniem, jeśli chcesz pozbyć się kręgu narodzin i śmierci, będziesz musiał stać się całkowicie świadomy. Będziesz musiał wspiąć się wyżej w świadomość. l tych rzeczy nie da się pojąć za pomocą intelektu; musisz ich doświadczyć, muszą stać się egzystencjalne. Nie mówię, że masz dać się na to namówić od strony filozoficznej, ponieważ takie przekonanie niczego nie da, nie będzie owocne.

Prawdziwe zbiory pojawią się dopiero wtedy, kiedy włożysz ogromny wysiłek w obudzenie się. Ale intelektualne mapy mogą wytworzyć w tobie po-żądanie, pragnienie; mogą uświadomić ci potencjał, możliwości; mogą uzmysłowić ci, że nie jesteś tylko tym, czym wydajesz się być – jesteś czymś więcej. niewielki wysiłek aby stać się świadomym, zakończa się klęską. Transformacja zachodzi tylko wtedy, gdy włożysz w nią całą swoją energię.

Działanie zmierza w jednym kierunku, myśli w innym, a uczucia jeszcze dokądś indziej. Rozpadamy się, stajemy się coraz bardziej rozbici. Oto czym jest cierpienie – tracimy integralność, tracimy jedność. Transformacja zachodzi tylko wtedy, gdy włożysz w nią całą swoją energię. Parujesz tylko wtedy, kiedy gotujesz się w temperaturze stu stopni, tylko wtedy pojawia się alchemia. Zaczynasz się wznosić.

 Przecież wszyscy wiemy – woda płynie w dół, ale para idzie do góry. Tu dzieje się dokładnie to samo: nieświadomość idzie w dół, świadomość w górę. Nie ma potrzeby przyzwyczajać się do cierpienia: istnieje możliwość aby całkowicie się od niego uwolnić. Ale ścieżka do osiągnięcia tego jest wyboista; ta droga jest wyzwaniem.

 A gdy zaczynasz być tego świadomy wydarza się cud: wiele rzeczy, które do tej pory robiłeś, po prostu znika.

Twoje ciało staje się bardziej odprężone, lepiej zestrojone. Nie musisz niczego w sobie zmieniać, a nawet gdybyś próbował to i tak ci się nie uda. Próbowałeś już wiele razy. Udało ci się? Ile razy postanawiałeś, że więcej się nie zdenerwujesz? Co się stało z twoim postanowieniem? Gdy nadchodzi odpowiednia chwila wpadasz w tę samą pułapkę: denerwujesz się, a kiedy gniew opada, znowu tego żałujesz.

To błędne koło: irytujesz się i żałujesz tego, a potem znów jesteś gotów się złościć. Pamiętaj, że nawet gdy żałujesz, nie jesteś obecny; żal jest również częścią grzechu. Właśnie dlatego nic się nie zmienia. Bardzo się starasz, podejmujesz wiele decyzji, składasz obietnice, ale nic się nie zmienia – pozostajesz taki sam.

Jesteś dokładnie taki, jaki byłeś w chwili narodzin, nic się nie zmieniło. Nie, żebyś nie próbował, nie, żebyś się nie dość starał. Starałeś się i to bardzo, l poniosłeś klęskę, bo wysiłek nie ma tu nic do rzeczy. Podjęcie jeszcze większych starań niczego nie zmieni. Tu chodzi o bycie uważnym, nie o trud.

=======================

 

Reklamy

28 października 2010 Posted by | OSHO | , , , | Dodaj komentarz

Sumienie i intuicja – droga w światy nadzmysłowe

 …. sumienie występuje albo w chwili, gdy się wahasz, jak postąpić, gdy jest jeszcze czas na wahanie, albo już po czynie, gdy chcesz go sam przed sobą usprawiedliwić myśleniem. Wtedy gani twój czyn, zawstydza cię przed tobą samym, nie daje ci spokoju często przez całe lata. Są to znane ci dobrze „wyrzuty sumienia”. Nie jest to nazwa przypadkowa, podobna do określenia chorobliwej wysypki na skórze. Gdy rozwiniesz zdolność jasnowidzenia, często będziesz spostrzegał takie „wyrzuty” na aurze ludzi, szpecące aurę, a dolegające nieraz bardzo dotkliwie jej właścicielom. Zrozumiesz teraz, że wyrzuty sumienia mogą trwać także po ziemskiej śmierci, ponieważ utrzymują się podobnie jak krosty i liszaje na ciele astralnym i myślowym. Twoje ćwiczenia w rozwijaniu intuicji zmierzają w kierunku innym niż u mediów lub jasnowidzów. Zmierzają do tego, abyś mógł dochodzić do intuicji przy zachowaniu pełnej świadomości, a to jest znacznie trudniejsze, niż zapadać w trans i w nim wzbijać się na wyżyny arupa. Taka zdolność do intuicji z pełną świadomością będzie dopiero udziałem człowieka przyszłości. Zatem ty masz wyprzedzić bieg wypadków o całe tysiące lat. Jest to oczywiście trudniejsze, niż chronienie się transem od wrażeń zewnętrznych lub wewnętrznych, przeszkadzających w zanurzaniu się w światy arupa. Pojęcia tworzysz sobie o rzeczach, które poznałeś i one składają się na twą wiedzę rozumową, uzyskaną działaniami myślowymi. Bez wyobraźni nie mógłbyś utworzyć sobie wyobrażeń o rzeczach, które wywierają na tobie wrażenie, a z tych wyobrażeń tworzysz sobie dalej pojęcia. We śnie wprawdzie nie odbierzesz wrażeń zmysłowych, bo twe ciało astralne wysuwa się z fizycznego, ale odbierasz wrażenia astralne, których strzępki przypominasz sobie po obudzeniu. Pamięć umożliwia ci odtwarzanie sobie wyobrażeń i pojęć, a siedliskiem jej jest – jak wiesz – ciało eteryczne. Sumując to wszystko, dochodzisz do wniosku, że przeszkodami w intuicji są wszystkie twe powłoki śmiertelne, a wiec: ciało fizyczne, eteryczne, astralne i myślowe, czyli wszystko to, co razem tworzy twą jaźń niższą. Zauważ więc, że twoja jaźń niższa jest dla ciebie przeszkodą w intuicji, a ty, mimo to, masz ją nie zwalczyć, nie odsunąć, lecz zatrzymać przy sobie, bo wszakże masz intuicję uzyskiwać świadomie.

========================================

Abyś mógł z pełną odpowiedzialnością przejść próg wtajemniczenia, potrzebny ci jest właśnie ten zakres oświecenia, którego dostępujesz kolejno imaginacjami, inspiracjami i intuicjami. Widzenia astralne barw i poświat, które tworzyły może jedne z pierwszych twych przeżyć nadzmysłowych, wprowadziły cię w „halę nauki”. Dały ci tej nauki dokładnie tyle, ile ci potrzeba do oświecenia się o świecie astralnym. Teraz rozumiesz, że te widzenia imaginacyjne, chociaż do nich nie dążyłeś, były przecież wcale nie przypadkowe, lecz celowe. Wydawały ci się przypadkowe, niezależne od twej woli i chęci tylko dlatego, że mogły się pojawiać tylko w miarę rozwoju twych czakr, twych „zmysłów nadzmysłowych”. Ty zaś tego ich rozwoju dostrzec nie mogłeś, bo ich samych jeszcze widzieć nie byłeś zdolny. Podobnie jest z dzieckiem, które nie widzi swoich oczu, przekonuje się o tym, że je ma, dopiero wtedy, gdy zacznie nimi dostrzegać świat zewnętrzny. Teraz już wiesz, że czakry twe są w pełni rozkwitłe i czynne, bo odbierasz nimi wrażenia astralne. Inspiracjami nauczyłeś się je czytać, wiesz, co one oznaczają, od kogo pochodzą. Intuicjami wreszcie dochodzisz do porozumiewania się wprost z tymi Istotami, od których te wrażenia pochodzą, a ponadto z takimi istotami, które nie potrzebują równi astralnej, ani nawet myślowej, do swej działalności. Umiesz już odróżniać istoty astralne od myślowych, a te od karmicznych.

Na skutek wejścia w styczność z Istotami tak wzniosłymi zmienia się także twój stosunek do twej karmy. Jako człowiek zwykły ulegałeś karmie ślepo i nieodwołalnie. Odmierzały ci ją Lipika na każde twe wcielenie w takiej ilości, abyś ją w danym wcieleniu mógł odrobić bez nadmiernego wytężenia, ale i bez próżnowania. Po prostu „stosowały wiatr do wełny jagnięcia”. Byłeś swą karmą skrępowany w każdym życiu tak ciasno, że chcąc nie chcąc musiałeś ją odrobić. Nawet sposób odrobienia był ci narzucony i ściśle określony. Dlatego też życie popychało cię nieubłaganie w tym kierunku, który miałeś zakreślony już przed twoim urodzeniem. Własne twe wady i namiętności wprowadzały cię w takie warunki życiowe, jakie właśnie były najodpowiedniejsze dla twej karmy. Warunki te z twego osobistego punktu widzenia były oczywiście dla ciebie najczęściej „niepowodzeniami” lub „nieszczęściami”. Przypisywałeś je ślepemu trafowi lub niesprawiedliwemu losowi. A tymczasem to Lipika pociągały tylko za sznureczki utkane z twych żądz i błędów lub posługiwały się nimi jak młotami, które bijąc w ciebie miały wykrzesać ową iskierkę bożą, jaźń wyższą w tobie uśpioną.

=======================================

Jednak przede wszystkim stale będziesz miał do czynienia ze zwyczajnymi ludźmi, twoimi braćmi młodszymi. Przecież po to wszedłeś na „ścieżkę”, na to wspinasz się po jej szczeblach aż do stopnia czeladnika, aby działać wśród ludzi. Wstąpisz między nich jako ich opiekun i przywódca na drodze postępu, ale nie wstąpisz na żadną wyżynę, na żaden piedestał, z którego mógłbyś z góry na nich patrzeć, kazania wygłaszać lub drogi wskazywać. Wejdziesz miedzy nich jako równy między równych, a nawet zstąpisz jeszcze niżej, bo czeladnik nie pracuje na powierzchni, lecz na samym dnie. Nie będzie cię nikt widział, nikt nie będzie cię podziwiał, ani oklaskiwał, ni hołdów składał. Wejdziesz między tych zwyczajnych ludzi jako nie znany, nie doceniany, często nie rozumiany, a nawet wyszydzany. Nie lękasz się jednak tego, bo już umiesz pracować nie dla owoców ani dla uznania, lecz dla pracy samej.

Na twoją drogę, szarą i niewdzięczną, lecz pełną niewysłowionej błogości, pragnę ci dać – nie wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek światła, który w twym sercu powinien podtrzymywać święty ogień wszechogarniającej miłości, aby opromieniała ci każdą chwilę twej pracy. Masz iść między ludzi, a to nie znaczy rzucić wszystko, czym zajmowałeś się dotychczas i wystąpić jako wędrowny kaznodzieja, oznacza to coś bez porównania trudniejszego. Masz zostać tam, gdzie jesteś, nie zmieniać w niczym twego dotychczasowego życia, a mimo to działać na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz, że nie masz działać fizycznie, materialnie, lecz duchowo. Masz wrastać w dusze ludzi, nie w ich zajęcia codzienne, a wrastać tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz stać się im drogim i pożądanym, chociaż będą stronili od ciebie, spotwarzali cię i nienawidzili. Masz zachowywać się tak, aby nie mogli spostrzec, że właśnie kamienują tego, bez kogo żyć im trudno.

Pamiętaj o tym bez przerwy, ile to zdolności wyrobiłeś w sobie, ile dzięki nim masz możliwości dobrego działania, zatem ile powinieneś dać twym bliźnim. Dla przykładu wskażę ci na jakość twych ciał niewidzialnych. Dzięki wykonywaniu sumiennemu ćwiczeń na ścieżce, oczyściłeś twe ciało myślowe, opanowałeś jego funkcje i uczyniłeś zeń narzędzie sprawne i udoskonalone. Twoje myśli są nie tylko czyste i jasne, lecz także nadzwyczaj potężne. Ich drgania rozchodzą się daleko wokół i działają bardzo silnie na wszystkich w twym otoczeniu.

Nie potrzebujesz więc stosować kazań ani pouczeń wobec ludzi, lecz wystarczą twe jasne, logiczne i potężne myśli. One promieniują daleko i działają na ciała myślowe twego otoczenia. Czy ono sobie uświadamia ten wpływ telepatycznie, czy też nie zdaje sobie z tego sprawy, to rzecz obojętna. To oddziaływanie może ujawnić się dopiero po pewnym czasie, nawet długim, ale swój wpływ wywrze niezawodnie. Właśnie w ten sposób będziesz na ludzi oddziaływał najpotężniej. Ilekroć usłyszysz u ludzi jakieś zapatrywania błędne lub niedorzeczne, nie usiłuj ich od razu poprawiać i krytykować.

Pozostań milczący, choćby to miało uchodzić za twoje potwierdzenia, a tylko myślami prostuj błędne sądy. Twoje myślaki potężne będą działały powoli, ale stale i może sam po pewnym czasie usłyszysz od tych samych ludzi sąd wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z twoim. Myślami swymi dasz ludziom po prostu inspirację, natchniesz ich myślami prawdziwymi.

28 października 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | Dodaj komentarz

droga w nadzmysłowe światy J A S

 

Wiesz, że pojęcie odległości w świecie astralnym jest całkiem inne niż w świecie fizycznym. Tam to jest dalekie, co ci jest obce, z czym cię nie wiąże nic lub niewiele. Natomiast bliskie jest to, co ci jest pokrewne z czym cię łączy podobieństwo lub zainteresowanie. Dlatego spostrzegasz tam przede wszystkim siebie samego, bo przecież ty jesteś sobie najbliższy. W świecie fizycznym także patrzysz na siebie i także uważasz siebie za bliskiego sobie. Ale wszystko, o czym mówisz „ja”, zaliczasz do swego wnętrza. Gdy mówisz „czuję, pragnę”, uważasz to pragnienie lub uczucie za coś, co mieści się w tobie. Na zewnątrz tego nie widzisz, nie przychodzi to do ciebie, lecz wychodzi z twego wnętrza. W świecie astralnym twoje własne uczucia i nastroje, które tam spostrzegasz imaginacjami, widzisz na zewnątrz siebie jako coś przedmiotowego, istniejącego poza tobą. Musisz dopiero stopniowo oswajać się z tym, że to, co widzisz tam jako zjawiska przedmiotowe, jest twoim wnętrzem. Musisz przyzwyczaić się do takiego patrzenia na siebie samego, jakbyś ty był zewnętrznym przedmiotem, na który patrzy ktoś inny.

===============================================

W obecnych czasach ludzie nadużywają mowy, nie posługują się nią po to, aby wyrazić wrażenia, jakie na nich wywierają zdarzenia zewnętrzne, ani też by wyrazić stan duszy, lecz po to, aby ukryć i zataić stan swej duszy przed innymi. Dlatego też marnują te siły wewnętrzne, które mają służyć do ożywiania czakry krtaniowej (czakra vishuddha) i dlatego tej cza-kry nie mogą rozwinąć. Ty jednak umiesz już „zatrzymywać w duszy słowo” i dzięki temu potrafisz doprowadzić do rozkwitu twoją czakrę 16-płatkową.

===============================

Zaczynasz teraz jaśniej pojmować czym jest to rozszczepienie osobowości, o którym wspominałem ci dawniej. Przypatrz się tylko różnicy między tobą dzisiejszym, a tobą sprzed lat siedmiu. Wówczas zachowywałeś się w życiu podobnie jak inni ludzie, to znaczy: myśl, uczucie i wola były w tobie związane ze sobą w pewien sposób wszczepiony ci przez wychowanie i stosowanie się do otoczenia. Gdy spostrzegłeś pociągający przedmiot, budził on twą żądzę i obmyślałeś środki, jakimi mógłbyś go zdobyć. Inaczej mówiąc, przedmiot przez wywieranie wrażenia na twym ciele astralnym pobudzał je do drgań; związane z nim ciało myślowe pracowało nad sposobami zaspokojenia żądzy, a wreszcie ciało eteryczne, ściśle związane z tamtymi, wpływało swoją wolą na ciało fizyczne zmuszając je do działań, aby zdobyć ten przedmiot upragniony.

Teraz już tego nie ma. Przedmiot, choćby najbardziej upragniony dla innych, wywiera wprawdzie wrażenie na twych zmysłach, ale na tym koniec. Wrażenie to może jest nawet silniejsze dla ciebie niż dla innych, bo masz wysubtelnione zmysły fizyczne, ale to wrażenie nie budzi – jeżeli nie chcesz – ani twego uczucia, ani myśli, ani woli. Wrażenie to dochodzi przez zmysły do twej świadomości, ale nie pobudza cię do niczego. Przyjmujesz je po prostu do wiadomości, jak jakąś wiadomość z zewnątrz, którą zajmiesz się dopiero później. Jedynie ty sam osądzasz, czy masz odpowiedzieć na to wrażenie i jak masz odpowiedzieć: myślą, uczuciem czy wolą. Jesteś wolny, jesteś zupełnie oswobodzony. Nic z zewnątrz nie zmusza cię do myślenia, do odczuwania lub do działania.

Mistrz poda ci tylko warunki, którym masz sprostać, wskaże ci wyniki, jakie masz osiągnąć, ale żadnych środków mechanicznych ci nie dostarczy. „Nie możesz pójść tą drogą, nim się nią sam nie staniesz” – mówi Guru do przyjętego ucznia, a czeladnikowi mówi już inaczej: „Tyś jest ścieżką”. Porównaj teraz z tym słowa Chrystusa: „Jam jest droga, prawda i żywot” [„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

 

Teraz podam ci jeszcze trzy, zaczerpnięte (F) z „hali nauki”, są to:

„Nim słyszeć zdoła twe ucho, musi w nim zniknąć wrażliwość”.

„Nim głos przed Mistrzem przemówi, niech straci możność ranienia”.

„Nim dusza stanie przed Mistrzem, krew serca ma spłukać ci stopy”.

Gdy szczerze zabierzesz się do wykonywania tych ćwiczeń, stopniowo zaczniesz rozumieć czym jest kontemplacja i jaki jest jej związek ze stanem samadhi. Na stopniu dharany miałeś koncentrację, na stopniu dhjany medytację, a dopiero na stopniu samadhi masz kontemplację. Takie pogrążenie się zupełne i zatopienie się, które nazywamy kontemplacją, jest możliwe dopiero po dojściu do stopnia samadhi. Musisz być wówczas panem nie tylko swej uwagi – bo to opanowałeś dzięki dharanie – nie tylko umieć medytować – bo do tego doszedłeś na stopniu dhjany – lecz ponadto, musisz pogrążać się całkiem w przedmiot twego rozmyślania, „rozpamiętywać” go, żyć w nim, stawać się nim samym. Dawniej nazywano to „zapamiętywaniem się” w czymś, co było określeniem bardzo trafnym. Kontemplacja będzie dopiero wtedy doskonała, gdy zapamiętasz się najzupełniej w przedmiocie twej medytacji, gdy stracisz na ten czas pamięć siebie.

Jeżeli naprawdę doszedłeś do samjamy, to znaczy, jeżeli doszedłeś do niej nie czytaniem tylko i rozumieniem czym ona jest, to osiągnąłeś coś niesłychanie doniosłego. Po prostu doświadczalnie sprawdziłeś, że duch istnieje. Sprawdziłeś, że nie tylko mózgiem można myśleć, lecz i duchem, że nie tylko w ciele fizycznym można być świadomym siebie, lecz i poza nim, a nawet poza ciałem eterycznym i astralnym. Sprawdziłeś, że poza tym, co dotychczas nazywałeś swoim „ja” istnieje drugie „ja”, nie tylko równie rzeczywiste jak tamto, ale i nieskończenie wartościowsze od niego.

To drugie „ja”, czyli twoja jaźń wyższa

 

 Teraz także potrafisz zrozumieć całą prawdziwość zdania, z którym spotkałeś się zapewne już poprzednio, a które może uważałeś za twierdzenie raczej teoretyczne, niż możliwe do ściśle praktycznego zastosowania. Zdanie to brzmi: Gdy stawiasz jeden krok ku wiedzy, postaw jednocześnie trzy kroki ku uszlachetnieniu się moralnemu. Bez takich trzech kroków w kierunku oczyszczenia się etycznego, twój krok w kierunku wiedzy byłby bezcelowy. Rozumiesz bowiem, że tę wiedzę, to poznanie wyższe możesz osiągnąć tylko wtedy, gdy potrafisz wznieść się do wyżyn tej wiedzy. A wznieść się zdołasz tylko wtedy, gdy nie będzie cię obciążał balast materialny, gdy ciała twe wszystkie będą tak czyste, że nic w nich nie znajdzie się niskiego, co by je w dół, ku ziemi spychało.

Drabina, po której uczeń wstępuje, składa się z cierpień i bólów, a zwyciężyć je może tylko potęga cnoty… Dolny koniec drabiny stoi w grząskim błocie twych grzechów i błędów, a nim zdołasz przekroczyć przepaść głęboką materii, musisz obmyć nogi w wodzie zaparcia się siebie. Zważ, abyś brudną stopą nawet na szczebel dolny nie stąpnął. Biada temu, kto stopami nieczystymi zbrudzi drabinę. Brud lepki przyschnie i przyklei nogi wstępującemu, jak łowi się na lep ptak nieopatrzny, a przez to dalszy postęp w górę powstrzyma” (D). Oto słowa poetyczne, ale głęboko prawdziwe, z „Głosu ciszy” Bławatskiej wyjęte.

Nic dziwnego, że po takich początkowych przeżyciach, będziesz cierpiał z powodu zaćmienia duchowego, o którym ci wspominałem już dawniej. Okresy takiego zaćmienia będą cię opanowywać wtedy zwłaszcza, gdy i z zewnątrz bić będą w ciebie gromy, które chętnie nazwałbyś gromami zawistnego losu. Nawiedzi cię albo choroba, albo zmartwienia materialne, albo niespodziewane pogorszenie warunków, w których żyłeś dotychczas spokojnie, a równocześnie z tym – lub raczej na skutek tego – popadniesz w ów znany ci już z dawniejszych doświadczeń, okres zaćmienia duchowego. Wydawać ci się będzie, że opuścili cię wszyscy i wszystko. Odczujesz to nawet jako krzywdę osobistą mniemając, że skoro jesteś już tak „wysoko na ścieżce”, to należą ci się jakieś „prawa szczególne” i jakieś udogodnienia życiowe. Zwątpisz w celowość twych dążeń, zwątpisz nawet w istnienie światów wyższych, chociaż już tyle razy wchodziłeś w nie dawniej. Będziesz się czuł najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie, samotnym i bez oparcia w kimkolwiek, aż dojdziesz wreszcie do przekonania, że oparcia musisz szukać nie na zewnątrz, lecz tylko w samym sobie, że ty właśnie masz być oparciem nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich wokół ciebie. Dopiero w takiej chwili zacznie znikać to zaćmienie duchowe, rozpraszane światłem twoim własnym.

Takie zaćmienia będą dla ciebie groźne tylko na początku. Im więcej ich przetrwasz, tym bardziej się z nimi oswoisz i tym dzielniej – chociaż będą coraz groźniejsze – stawisz im czoło. Dopiero, gdy wyrobisz w sobie taki hart ducha, że wszędzie i zawsze zdołasz polegać na sobie samym wyłącznie, bez oglądania się na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz, dopiero wtedy ujrzysz jasno i niewątpliwie, że nie tylko ty sam jesteś na świecie. Ujrzysz innych, którzy równie mozolnie jak ty przebijają się przez ciemność ku światłu. Ujrzysz ich wyżej lub niżej od siebie, ale odczujesz, że z nimi tworzysz łączność; że wszyscy razem idziecie wspólnie do jednego celu… do światła!

28 października 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | Dodaj komentarz

początki mojej pracy nad oczyszczaniem czakr..

5 luty 2010

 

Cofnęłam się w swojej pracy do poprzedniej książki – ,,droga w światy nadzmysłowe.,,

Od trzech dni nie zapaliłam papierosa i za to dziękuję Tonninowi i Samuelowi –za ich pomoc w uwalnianiu mojego ciała od nikotyny i tym samym dodawania mi sił w wytrwałości.

Chciałabym opisać właściwie cały proces przez który w tym życiu przyszło mi przejść ale od tej drugiej strony –czyli mnie samej.

Wiem ,ze Emanuel zaczął mi pomagać inaczej i mam nadzieję ,ze dalsza droga będzie trochę inna , niż ta ,którą idę od 18 miesięcy.

Niesamowitym wrażeniem są doznania cielesne i uczucie ogarniającej mnie energii.

Poproszono mnie ,,opiekun,, ,który od trzech dni czuwa tu na de mną , abym  przestała spożywać mięso i wędliny. Dzięki temu moje ciało ma większą szansę na odtrucie się z toksyn po chemicznym jedzeniu i nikotynie.

Czuję przypływ sił i walka z negatywnym wpływem idzie mi trochę lepiej. Mam nadzieję i liczę na to ,ze wytrwam z pomocą tych ,których mam przy sobie,.

Wiem ,bo czuję to (jestem teraz dopiero ) świadoma, ze ja tak naprawdę ani nie potrzebowałam palić –była to manipulacja ,ani też nie potrzebuję większości ,,rzeczy,, czynić bo moje ciało tego nie potrzebuje. Między innymi jedzenie. Właściwie nie zawsze czuję głód. Dziś sama zorientowałam się ,ze jem obiad ale wcale go nie potrzebuję.

Wiem ,ze to pomoc Nadiannaira.

Powiedziano mi ,ze to on ma taki wpływ na mnie. Oczyszcza mój organizm i tym samym przekodowuje moje nawyki na te –bardziej właściwe. Dlatego patrząc na mięso ,nie czuję potrzeby spożywania a jego instrukcje docierają do mnie inaczej .

Mój umysł poddaje się każdemu słowu i jeżeli czuję i słyszę –że to nie jest dla mnie –potrzeba znika.

  Miałam też problem z opróżnieniem się. Już wcześniej ta dolegliwość się pojawiała ,jak rzucałam usilnie papierosy. Dostawałam zaparcia. Dziś był trzeci dzień kiedy nie byłam w toalecie. Usłyszałam tylko ,ze to nie jest żaden problem i poczułam dziwne wibracje w jelitach.

Nie mogłam się załatwić aż wszystko poszło ze mnie z wielkim bólem.

Mam nadzieję ,ze teraz już będzie lepiej i mój organizm zacznie przyzwyczajać się do nowych doznań energetycznych i oczyszczać zew wszystkiego co sobie zafundowałam .

 

Opanowanie ciała fizycznego, a przez nie także ciał niewidzialnych jest – jak wiesz – celem Hatha jogi. Przez intensywne ćwiczenia, częściowo bardzo bolesne (tzn. „tapas”), Hatha jogin zmierza do zdobycia tak wszechstronnej władzy nad swym ciałem, aby mógł zadawać mu ból, kierować funkcjami jego narządów wewnętrznych, wprawiać je w katalepsję i wysuwać zeń na zewnątrz ciało eteryczne lub astralne. Oprócz wykonywania tych ćwiczeń, Hatha jogin „oczyszcza” swoje ciało fizyczne, wstrzymując się od spożywania mięsa, alkoholu i użycia płciowego, aby w ten sposób, niejako „od dołu” oddziałać przez ciało fizyczne także na ciało eteryczne i astralne. Jest to, bez wątpienia, możliwe do osiągnięcia, ale tylko częściowo, do pewnego stopnia, a objawem tego osiągnięcia jest uzyskanie zdolności medialnych [Głośne media parapsychiczne czasów obecnych są właśnie wcieleniami dawniejszych Hatha joginów,

                                              (tekst z książki) na który nakierował mnie Emanuel. 

Logiczne jest, aby oczyszczanie zaczynało się od góry i schodziło coraz niżej. Dlatego też zacząłeś oczyszczanie od ciała myślowego. Starałeś się usunąć ten obłok drobnych i marnych myślaków, obcych lub swoich własnych, który otaczał przedtem twoje ciało myślowe nieprzeniknioną chmurą. Teraz przestrzeń wokół twego ciała myślowego jest wolna i czysta, nie zasłania ci już widoku i dzięki temu będziesz mógł na wyższym stopniu otrzymywać inspiracje, spostrzegać myśli obce. Będą to nie tylko myśli ludzi, bo taka zdolność niewiele by się różniła od telepatii, lecz będą to przede wszystkim myśli istot wyższych nad ludzi, istot zamieszkujących te światy, z których ludzie czerpią natchnienia.

Zdołasz zatem ciałem myślowym sięgać w górę, ale wpływ tego ciała oczyszczonego spłynie też w dół, na ciała niższe.

Masz tu przed sobą tekst ,który odzwierciedla twoje oczyszczanie czakr ,którym zostałaś poddana. Niestety ,ciało fizyczne mimo podnoszenia wibracji ,zanieczyszczałaś tytoniem i dlatego wszystko stało w miejscu. Do tego spożywanie mięsa ogranicza czystość energii, bo sama wiesz ,ze mięso to jest toksycznie zmodyfikowane i jest bardziej trucizną a nie pożywieniem .,jeżeli będziesz chciała jeść mięso to tylko takie ,które wiesz –że jest czyste.

Ale sądzimy ,ze jeżeli zaczniesz na to zwracać uwagę to sama zaprzestaniesz tego chcieć. Bo to jest tak jak z rzuceniem palenia. Odstępujesz od nałogu i on już nie jest ci potrzebny.  Jeżeli wytrwasz w tym przedsięwzięciu to czekają ciebie miłe doznania ,które możesz otrzymać jako nagrodę za wytrwałość w swoim celu.opiekun

=============================================

Wśród takich przeżyć – bolesnych i radosnych oraz wśród mnóstwa jeszcze innych, wije się ścieżka twojego przygotowania. Do tego musisz dodać okresy „ciemności duchowej”, które będą cię nawiedzały z coraz to większą siłą oraz stałe poczucie pustki i osamotnienia, które będzie ci towarzyszyć ciągle na ścieżce. Nie zapominaj także, że im wyżej będziesz wstępował na stopniach ścieżki, tym bardziej będzie się wzmagać zaciekłość tych potęg niższych, które uważały cię za swój dotychczasowy łup i tym usilniej będą podsuwały ci przeróżne pokusy i sidła, abyś w nich uwiązł i zszedł ze ścieżki. Pomocne im w tym będzie także zaślepienie ludzi, bo ludzie nie lubią, aby ktoś różnił się od nich. Dopóki byłeś człowiekiem przeciętnym, dopóki miałeś ułomności, które inni mogli ci wybaczać, dopóty byłeś do nich podobny, nie przerastałeś ani o włos ich poziomu. Jednak z chwilą, gdy zaczynasz przerastać ich o głowę, zwracasz uwagę wszystkich wokół na siebie. Nie jest to bynajmniej uwaga przyjazna, raczej zawistna. Nie mogąc dojść, dlaczego ich przerosłeś, zaczynają wyszukiwać wszystkie twoje słabostki, strony ujemne, nie dla poprawienia ciebie, lecz dla uspokojenia siebie, że oni nie są gorsi, a twoje wyrośnięcie nie jest dowodem twej wyższej wartości. Pamiętaj, że w takich wypadkach bystrość wzroku osób z twego otoczenia zaostrza się nadzwyczajnie.

Najdrobniejszą usterkę w twym charakterze, najdrobniejszą wadę, odkryją w tobie, choćbyś ją taił jak najstaranniej, ponadto wyciągną ją przed „opinię publiczną” i rozdmuchają do rozmiarów potwornych, aby tylko cieszyć się, że znaleźli „plamę na słońcu”. Nie jest to ich złość, tylko niewiedza. Są tylko ślepymi narzędziami w rękach tych mocy niskich, które spostrzegają, że im się wymykasz i tym usilniej walczą o zatrzymanie ciebie w swych pazurach. Pamiętaj zatem, że na nic ci się nie zda, jeżeli chciałbyś jakąś choćby najdrobniejszą plamkę na duszy zostawić i uniewinniał ją przed sobą lub chciał ukryć przed swym sumieniem. Ludzie ją niechybnie wyszperają, wyciągną na jaw i powiększą dziesięciokrotnie. Przypomną ci nawet grzechy twej młodości, które może uważasz za już dawno odrobione. Uzbrój się zatem w siłę i wytrwałość, aby wytrzymać z godnością ataki zewsząd, które będą ci już stale towarzyszyły.

Bez wątpienia nie będzie to miłe, ale musisz się z tym pogodzić. Będzie ci bardzo przydatne, bo gdybyś chciał sam przed sobą ukryć jakąś choćby małą niedoskonałość w twym charakterze, wynajdą ją inni i postawią ci ją przed oczami. Będzie to dla ciebie zbawiennym lekarstwem przeciwko zarozumiałości i przeciw pobłażaniu sobie. Dopiero wówczas zobaczysz, jak trudno jest oczyścić się najdokładniej z wszelkiej próżności, z wysokiego mniemania o sobie.

 

Jeśli chodzi o wyjaśnienie powyższego tekstu to sama dopiero teraz zrozumiałam ,ze sama przechodzę to wedle jakiegoś określonego wzorca ,przewidzianego ogólnie dla istot na drodze rozwoju duchowego.

U mnie –to wszystko co jest opisane w powyższym tekście –jest jak najbardziej odczuwalne ,ale nie ze strony bliskich osób w świecie fizycznym ale ,,przyjaciół,, z astralu. Nie mam na myśli obecnych przy mnie opiekunów ale ,,dusze,, towarzyszące i program ,ktory został mi przydzielony na to obecne wcielenie..

=============================

 Zamiast niechęci do bliźnich, pozornie całkiem słusznej, masz rozwinąć i utrzymywać stale w sobie już nie wyrozumiałość dla nich, nie „przebaczenie” za „przykrości”, jakie ci wyrządzają „niezasłużenie”, lecz miłość i wdzięczność. Bądź im wdzięczny za tę naukę, którą ci dają, za to wytykanie błędów, do jakich ty sam przed sobą nie chcesz się przyznać. Oni pomagają ci w oczyszczeniu, a nie szkodzą. Zatem nie powinieneś żywić do nich uczucia pogardy lub niechęci, bo byłby to jeden z najbardziej przykrych twoich upadków na ścieżce, z którego nie podniósłbyś się łatwo. Bierz ludzi takimi, jacy są, a nie takimi, jakimi ty chciałbyś ich mieć. Jednak siebie kształć tak, abyś był naprawdę taki, jakim siebie chcesz widzieć.

 

Wówczas sprawdzisz w życiu słowa Ewangelii: „Kto na ciebie kamieniem, ty na niego chlebem”, bo rozumiesz już, że nie jest to dla ciebie przykazanie teoretyczne, ale mające znaczenie praktyczne. Wtedy także – ale dopiero wtedy – wytrącisz broń z ręki mocom niższym, dla których ludzie są tylko ślepymi narzędziami. Gdy to wyjawianie twych ukrytych błędów nje sprawi ci przykrości, nie dotknie urażonej dumy, nie natrafi w ogóle na zarozumiałość, lecz przeciwnie, na wdzięczność i uznanie, dopiero wówczas stępi się ta broń, która jest postrachem dla zwykłych ludzi. Przez to „biczowanie” moralne musisz przejść, bo przecież wstępujesz w ślady Chrystusowe. Dalsze stacje jego męki oczekują cię na stopniach wyższych. Po przejściu stopni przygotowania, możesz jeszcze zawrócić. Możesz jeszcze zejść ze ścieżki i wrócić na drogę szeroką i wygodną, którą bez wielkich wysiłków kroczy powoli ogół ludzkości.

Nie jesteś jeszcze przyjęty na czeladnika, nie złożyłeś żadnych zobowiązań, wolno ci wystąpić ze szkoły. Wróciwszy do świata, będziesz tam, dzięki przebytemu przygotowaniu, niezwykle pożytecznym i cennym członkiem społeczeństwa. Rozwinięte dotychczas uzdolnienia wysuną cię na odpowiednie stanowisko w życiu. Będziesz nawet miał prawo owoce tego uzdolnienia obracać częściowo na korzyść osobistą, bo w świecie, na jego drodze szerokiej, nie obowiązują jeszcze prawa Nowego, lecz Starego Zakonu. Obowiązywać cię będzie tylko jeden warunek: abyś swoich uzdolnień nie używał na niczyją szkodę. Wtedy utraciłbyś je nieuchronnie.

28 października 2010 Posted by | blokady energetyczne | , , , | 1 komentarz

przesłania od ,,istot,,

są to wybrane fragmenty z ksiazki Hanki Kotwickej -kosmiczna telepatia..uważam ,ze jest ona warta uwagi.. a słowa zawarte w tej ksiażce są także zgodne z tym -co ja czuję, co znam ,co pamiętam lub co sama słyszę…. sama rozmawiam w podobny sposób z ,,istotami,,  . akurat moja droga biegnie troche -innym torem ale sama – cześć swojej pracy poświęcam na studiowanie czyichś prac… i jest parę takich ,ktore mogę polecić..

 

„Jeśli opieszała dusza w czasie swojej pielgrzymki ziemskiej zbył mało myślała o tym, co wieczne, po śmierci będzie jej znacznie trudniej zrobić krok naprzód w swoim dalszym rozwoju. Pobyt na planecie Ziemi jest fazą przygotowawczą, w czasie której należy pokonać wiele napotkanych przeszkód i naprawić wiele wyrządzonych krzywd. Opuszczając ziemski padół, powinno się pozostawić po sobie pewien pozytywny wkład dla dobra Całości. Podstawowym celem każdego wcielenia jest postęp w kształtowaniu charakteru i praca nad realizacją boskich zamiarów. Gdy nadchodzi dzień przejścia do świata duchowego, każdy człowiek musi obowiązkowo spojrzeć wstecz na czyny, których dokonał za życia. Oby towarzyszyło mu poczucie dumy z wypełnienia swojego zadania. Oczywiście zgadza się, że każda dusza może przebyć jeszcze raz swoją drogę. Jednak ponowna wędrówka ziemska będzie tym łatwiejsza i bogatsza w sukcesy, im lepsze życie wiodło się w ostatnim wcieleniu. 

Pamiętajcie, że fizycznemu wcieleniu duszy towarzyszy swego rodzaju poczucie rozłąki i osamotnienia. To pozwala każdemu z was kształtować indywidualny charakter. Dopóki ego tego nie zrozumie, będzie szukało schronienia w tłumie. Gdybyście zechcieli być jeszcze bardziej samotni, przestalibyście czuć się osamotnieni. Wtedy bowiem moglibyście jeszcze głębiej wniknąć w środek swojej istoty, aż poczulibyście się całkowicie bezpieczni i wypełnieni świadomością jedności ze Stwórcą. Ucieczka z nieuchronnej bolesnej pustki nie dokona się przez zewnętrzne działania i aktywność towarzyską, lecz przez udanie się w coś, co pozornie oznacza jeszcze większą samotność”. 

Siły Niebieskie potrzebują długiego czasu i wicie energii, aby ostatecznie przygotować duszę do telepatycznego kontaktu. Jeżeli ich „podopieczny” po przebudzeniu zboczy z drogi, to wpadnie w fałszywe kanały i zacznie wykorzystywać zdolności w niewłaściwym celu. To działa na nie niezwykle frustrująco.

. Dopóki Duch nie zostanie wystarczająco przygotowany do odbioru, treść przesiania nie zaowocuje, tak jak ziarno nie wzejdzie na skalistym podłożu. Nawiązanie kontaktu nie jest ostatecznym celem. Nie jest najważniejsze, abyśmy otrzymali przekaz. O wiele istotniejsza jest akceptacja nabytej zdolności, zrozumienie jej i przyswojenie.

===============================================

„Nie chodzi nam o dostarczenie wam dowodów naszego istnienia. Ważniejsze jest, abyście pokazali nam, że szukacie z nami kontaktu. To wy powinniście dostarczyć nam dowodów waszej odpowiedzialności i godności zaufania, to wy musicie się stać prawdziwymi przewodnikami duchowymi, rzetelnymi uczniami i faktycznymi mieszkańcami tej pięknej planety, która wstępuje teraz na wyższy poziom rozwoju”.

============================================

„Bez sensu byłoby prowadzenie długich dyskusji na temat, czy kosmiczna telepatia jest w ogóle możliwa i właściwa dla ludzkości, czy też nie. Najważniejsze, że człowiek ziemski jest gotowy narzucić sobie konieczną w tym przypadku dyscyplinę. Łatwo jest krytykować; trudniej jednak wytrwać w podjętym postanowieniu. Odważne, zdecydowane dusze będą kontynuować swoją drogę z wielką determinacją, która doprowadzi je do wymarzonego celu. Słabsi, niestety, odpadną po drodze .To my dokonujemy oceny i pomiaru stopnia przygotowania i woli adepta do przestąpienia ścieżki sektora telepatii. Ta książka pomoże z pewnością wielu nowicjuszom, aktualnie interesującym się tymi prawdami, oddzielić ziarno od plewy albo mówiąc ziemskim językiem, oddzielić dojrzałych mężczyzn od niedojrzałych młokosów. Wtedy dopiero nowe, wyższe siły i posłańcy przystąpią do służby nad rozprzestrzenianiem Światła w tym świecie”.

 =============================================================================

„Zanim nawiązaliśmy z tobą kontakt, przez wiele lat cię obserwowaliśmy. Musieliśmy zyskać pewność, że twoja wiedza na temat telepatii jest wystarczająco duża. W trakcie naszego pierwszego spotkania sprawdziłem twoją zdolność wysyłania i odbierania przekazów telepatycznych. Musieliśmy trochę odczekać, aby zobaczyć, czy i jak będziesz rozwijał swoje zainteresowanie telepatią, jak dasz sobie radę z pokonywaniem sceptycyzmu i kąśliwych uwag otoczenia, z którymi z konieczności musiałeś się zmierzyć. Sprawdzaliśmy, czy będziesz w stanie stawić czoła pokusie samouwielbienia i komercyjnego wykorzystania tej cudownej umiejętności. Niech te słowa staną się wskazówką dla wszystkich poważnych adeptów telepatii”.

=========================================================================

Za pośrednictwem swoich urządzeń nasi nauczyciele mogą wiele zdziałać w sferze przebudzenia lub pobudzenia ośrodków duchowych. Czas nagli, dlatego są tutaj, by pomóc ludzkości. Współpracują oni z naszymi indywidualnymi nauczycielami, Wzniosłymi Mistrzami i naszym Wyższym Ciałem Mentalnym lub Chrystusowym Ja. Są oni w stanie obserwować całe miasto i jednocześnie określić duchowe pragnienia każdego człowieka, ocenić jego fizyczną zdolność dostosowania się do sił energetycznych, które byłyby dla niego bardzo wskazane. Ich obserwacje prowadzone są nieprzerwanie.

==================================================================

Inne osoby znajdujące się w pobliżu wysłannika Światła są także objęte obserwacją. Wszystko bowiem, co dotyczy określonego kanału Światła, dotyczy również jego misji. Każdy kontakt, każde fizyczne połączenie z człowiekiem podlega dokładnej kontroli tych, którzy sprawują nadzór nad boskimi kanałami, sprawdzając je pod kątem wpływów i nurtów życiowych, jakim ulega ich dusza świadomie lub mimo woli. Ich zadaniem jest kontrolowanie otoczenia swoich podopiecznych, usuwanie przeciążeń i nieładu, kiedy staną się tylko widoczne. Posłaniec musi być bowiem wolny, niczym nieskrępowany podczas wypełniania przydzielonych mu zadań w Boskim Programie dla dobra planety, bo tylko lak będzie mógł się swobodnie wyrażać i działać. Zadania przydzielane są mu najczęściej jeszcze przed jego ziemskim wcieleniem, a nie na początku jego służby. Nasz świadomy udział zawiera się w tym, by zezwolić kontrolerom duchowym na codzienne wnikanie w naszą istotę oraz otaczanie, oczyszczanie lub usuwanie z naszego życia tego, co je niszczy lub kłóci się z boską wolą. Jest to nasza ciągła ofiara, wyrażona słowami apostoła: Codziennie oddaję życie moje.

===============================================

Duch jest wieczny. Jest on tą częścią Stworzenia, która umożliwia duszy ciągły powrót do Źródła. Jest jedynym w swoim rodzaju „mechanizmem”, który za każdym razem zaopatruje się w nowy mózg, pozostając w zgodzie z wyższym rozwojem duszy jako materialną cząstką Wszech-stwórcy. W ten sposób Duch jest drogą, która wiedzie z Kosmosu do ludzkiego prądu życia (aktualnego ucieleśnienia duszy).

Człowiek musi być świadom, że jego istota jest powiązana z Uniwersum (wszystkie uniwersa razem wzięte) przez napływ Ducha do jego cielesności, czyli ciała ludzkiego. Tak tworzy się związek Ducha z sektorem tensora w mózgu (anteny kierunkowej). W ten sposób myśl Stwórcy dociera do inkarnowanej duszy. Tu odnajdujemy nigdy nie kończący się, nieograniczony przepływ wszelkiej mądrości, wiedzy, rozumienia. Wszystkie te czynniki leżą poza ciałem człowiekiem. Płyną one jak rzeka do obszaru tensora, stamtąd do kory mózgowej, aby tam znaleźć właściwe zastosowanie.

==================================

„Słyszalne słowo, które odbierasz przez telepatię, jest w rzeczywistości niesłyszalne; jest ono jedynie wrażeniem wywartym na duchu odbiorcy (głos w głowie). Jest to rodzaj połączenia myślowego, „przewodu” lub „kabla” pomiędzy dwoma Duchami. W takiej chwili mój Duch stapia się z innym w naszej wspólnej częstotliwości. Nie oznacza to, że twoja zdolność telepatyczna nagle się rozwinęła czy rozrosła, lecz została po prostu sprowadzona do naturalnej funkcji mózgu. We wcześniejszych wcieleniach funkcja ta była zwyczajowo wykorzystywana, dlatego w obecnym życiu, dzięki wcześniejszemu zakodowaniu w pamięci (zapisaniu w ciele przyczynowym, które jest nieprzemijające), może być bez przeszkód stosowana.

===================================

 

Drabina jest i pozostanie drabiną; poszczególne szczeble są jej częścią, wyższą bądź niższą. Miłość wie, że wszyscy muszą nauczyć się niezależności, samodzielności. Prawdziwa miłość nie uzależnia, nie przykuwa kogoś do siebie. Całe życie jest ciągiem zdarzeń, kiedy trzeba podejmować decyzje i dokonywać wyborów. To kształtuje lub wypacza charakter. Miłość wie również, że podejmując za kogoś decyzję, odbieramy mu możliwość wykorzystania nadarzającej się okazji do rozwoju własnego charakteru.

Pełen miłości, mądry telepata nigdy nie podejmie za kogoś decyzji. Nie możemy uczęszczać do szkoły życia za innych. Możemy natomiast podać pomocną dłoń lub szepnąć jakieś słowo. W żadnym przypadku nie wolno nam narzucać komuś naszej woli. Taka osoba musiałaby przerobić dodatkową lekcję, którą my zaaranżowaliśmy dla niej samowolnie.

Taktowność jest pod każdym względem boska.

========================

„Wielu pośród was ma bardzo nieuregulowane życie duchowe, dlatego dopuszcza do siebie niezliczoną ilość wibracji, zamiast odsyłać je do źródła, skąd przyszły. Powinniście uwierzyć, że są tylko dwie siły na świecie: miłość i strach. Obawy, wątpliwości, niepewność – to tylko niektóre z form strachu. Wielu ma do pokonania lęk przed opętaniem i ciemnością, który wbił się w ludzką podświadomość. Wiara w złe duchy straszące po nocach zlała się z ich umysłem, dlatego nie są w stanie spać spokojnie, bojąc się zła właśnie w nocy. Ale zło to tytko ich myśli. Jeżeli przyjmą, że noc jest czasem odpoczynku dla ludzkiego ducha i ciała, skończą się ich nocne męki i koszmary. Jeżeli macie się czegoś nauczyć, to na pewno nie przez nieprzespane noce. Dzień jest do pracy, a noc do spania. JA mam dla was wiele niespodzianek, ale wszystkie objawiam za dnia, kiedy jesteście w stanie zarejestrować je rozumem i sercem. JA prowadzę was w świetle dnia, a nie w ciemności uśpionego umysłu. Nie analizujcie tego, co zdarzyło się w nocy, lecz odsyłajcie od siebie wszystkie nocne wizje, kierując je do Źródła, z którego wyszły. To są szare płaszczyzny, które próbują wciągnąć was do gry, by nasycić się waszą energią. Nie są to żadne złe duchy, lecz dusze, które niczego innego nie znają. One nie szukają z wami kontaktu, lecz to wy przekraczacie ich wymiar. Nawet jeśli przypadkowo staniecie w ich świecie, ale całkowicie wolni od lęku, nie ograbią was z waszej energii, ale – gdy ogarnie was strach, sami ją dobrowolnie oddacie. Dlatego nie przekraczajcie tych barier, dopóki nie poznacie praw rządzących w tych wymiarach. Te prawa są nienaruszalne. Dopiero gdy nauczycie się chronić swój potencjał energetyczny, będziecie mogli świadomie wybierać się w takie podróże. Wielu nie szuka celowo takich spotkań, ale sobie na nie pozwala. Wszystko możecie odesłać od siebie. Wasza myśl jest twórcza i sprawcza. JA mogę dodawać wam otuchy, ale tworzyć lub burzyć będziecie wy sami. To jest wyższa transformacja: twórcza myśl, siła ducha, panowanie nad własną energią i wgląd w inne wymiary. Przyszliście na ziemię po to, aby nauczyć się zarządzać swoimi myślami. Potrzebujecie pomocy dotąd, dopóki jesteście nieświadomi. Kiedy zgłębicie te prawa, musicie zacząć działać sami. To JA czekam na CUD – wasz cud. Nie oczekujcie więc cudownych darów ode Mnie, lecz przynieście mi swoje. Bądźcie wytrwali w waszej pracy. Nie dajcie się zwieść wyobraźni, pokusom, omamom i podszeptom waszej ciemnej strony. Wydajcie polecenie swojej świadomości, wypowiadając z wiarą słowa: Od tej pory moja rozumna świadomość chroni mnie i moje wszystkie czakramy przed wtargnięciem niskich energii w czasie snu, modlitwy, medytacji i w każdym innym dowolnym czasie, kiedy uśpiona jest moja zdolność czuwania”.

========================================

Wiedza jest bezcenna. Nie ma granic i barier dla niej. Skosztować poznanie znaczy więcej, niż nasycić się tym, co znane. Jest losu splot i losu zrządzenie. Trzeba wiedzieć, co los wam przyniósł, a co oferuje. Trzeba umieć to odróżnić, by osiągnąć jasność myśli. Poznanie daje duszy wiedzę, wiedza daje umysłowi pewność, że jesteście na drodze poznania. Kto pozna to prawo, nie ma wahań, co jest mu dane i dlaczego.

==========================================

Wzburzone serce daje smutek. Nie można, kochając, ranić, bo to daje tylko cierpienie. Po to tu jesteście, by kochać siebie, bo my to JA. Samemu trudno jest znaleźć wyjście z padołu pustki, lecz pustki nikt nie zagłuszy, bo ona jest bezdźwięczna. Trzeba ją wypełnić miłością, a wtedy zabrzmi chórem nieba.

Każdy widzi oczami, lecz nie każdy wie, co widzi. Kto tylko widzi oczami, widzi tylko to, co jest maską. Kto widzi także duszą, widzi każdy szczegół. Jest prawo od Jasności dane, że ci, co widzą duszą, muszą być ostrożni, bo widzą to, o czym inni nie wiedzą. Wiedza jest ich siłą, lecz i zagrożeniem.

===========================================

. Lucyferyczne twory są silne i jednocześnie bezbronne. Nie mają duszy wiecznej, tylko okupują cudzą. Gdy już ją opuszczą, stają się nicością. Jest wstępowanie do nieba i zstępowanie w padół pustki. Kto nie jest w zgodzie ze sobą, nie może znaleźć spokoju. Tylko spokój daje duszy ukojenie”.

Człowiek to część boskiego stworzenia – jest piękny, jest mądry, jest tym, czym chce być. Lecz chcieć nie znaczy być. Mieć nie znaczy posiadać. Kochać nie znaczy dawać miłość. Słowa są umowne. Wasze myśli są jednoznaczne. Energia myśli stwarza świat. Słowa są dla słów, komunikacja myśli jest komunikacją serc.

=================

Wy macie wiedzę, lecz pamięć wraca powoli. Urywek myśli jest częścią Całości! Zbierając je, stwarzacie z powrotem obraz zapomniany, lecz nie zupełnie nieznany. Jest w waszej pamięci pamięć raju. Odkryjcie ją. JA tego zrobić nie mogę. To jest Prawo Zejścia na Ziemię. Jest też Prawo Wstępowania – kto mu podlega sam musi nauczyć się wznosić. JA daję mu wskazówki i nauczycieli, lecz on są musi pokonać przestrzeń i czas.

28 października 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | Dodaj komentarz

wędrówka w kierunku medytacji

Ci, którzy wędrują 

– a wszyscy wędrujecie w kierunku medytacji – natkną się na te dziwne, choć ogromnie piękne przestrzenie.
Pierwszym znakiem, że medytacja zaczęła stawać się w tobie zjawiskiem skrystalizowanym jest… cała egzystencja staje się doliną, a ty jesteś na szczycie wzgórza. Zaczynasz się wznosić. Cały świat staje się doliną, daleko, tam, głęboko poniżej, a ty siedzisz na oświetlonym słońcem szczycie wzgórza. Medytacja unosi cię do góry – nie fizycznie, ale duchowo. I to zjawisko jest bardzo wyraźne gdy następuje – takie będą oznaki.
Gdy w medytacji wędrujesz do wewnątrz, nagle widzisz, że między tobą i zgiełkiem wokoło powstaje wielki dystans. Możesz siedzieć na targowisku i nagle zobaczysz przerwę pojawiającą się między tobą i hałasem. Ledwie przed chwilą te hałasy były niemal tożsame z tobą, byłeś w nich; teraz oddalasz się od nich. Jesteś tam fizycznie, tak, jak przedtem. Nie potrzeba odchodzić w góry – to jest droga do odnalezienia rzeczywistych gór wewnątrz, to jest droga do znalezienia Himalajów wewnątrz. Zaczynasz wchodzić w głęboką ciszę, i nagle wszystkie te hałasy, które były tak blisko ciebie – a było takie zamieszanie – zaczynają się oddalać, odchodzić w dal. Na zewnątrz wszystko jest takie, jak było wcześniej, nic się nie zmieniło: siedzisz w tym samym miejscu, w którym zaczynałeś medytować. Ale wraz z pogłębianiem się medytacji będziesz to odczuwał, poczujesz narastający dystans do rzeczy zewnętrznych.

Każda nuta staje się krystalicznie czysta
Po drugie, cokolwiek będzie wypowiedziane na zewnątrz, jest całkowicie wyraźne, w istocie rzeczy wyraźniejsze niż było wcześniej.
To są czary medytacji. Nie stajesz się nieświadomy, gdyż w nieświadomości też widzisz, że hałasy znikają. Gdy na przykład podany ci będzie chloroform, poczujesz, że dzieje się to samo zjawisko, hałasy zaczynają się oddalać, dalej, dalej… i odeszły – ale ty zapadłeś w nieświadomość. Niczego nie możesz usłyszeć wyraźnie.
Dokładnie to samo dzieje się w medytacji, ale z pewną różnicą: hałasy zaczynają się od ciebie oddalać, a każdy hałas staje się zdecydowanie wyraźny, wyraźniejszy niż wcześniej, gdyż teraz pojawia się bycie świadkiem.
Początkowo ty też byłeś hałasem pośród tych wszystkich hałasów, byłeś w nich zagubiony. Teraz jesteś obserwatorem, a ponieważ jesteś tak wyciszony, wszystko możesz widzieć jasno, wyraźnie. Choć hałasy są odległe, są wyraźniejsze niż kiedykolwiek dotąd. Każda pojedyncza nuta jest słyszana.


Świat jest słyszany jak echo
I trzecia rzecz będzie odczuwana: że nie są one słyszane bezpośrednio, a jakby pośrednio, jakby były echem faktycznych dźwięków, nie samymi dźwiękami. Stają się bardziej bezpostaciowe, ich postaciowość zanika. Stają się mniej materialne, ich materia znika – nie są już ciężkie, są lekkie. Możesz zobaczyć ich lekkość, są jak echo. Cała egzystencja staje się echem.
Dlatego mistycy hinduscy nazywają świat maya – iluzja. Iluzja nie oznacza nie-rzeczywistości, oznacza jedynie podobieństwo do cienia, podobieństwo do echa. Nie oznacza nieegzystencjalności, oznacza tylko podobieństwo do snu. Podobne do cienia, podobne do snu, podobne do echa, takie będzie to uczucie. Nie możesz odczuć, że te zjawiska są rzeczywiste. Cała egzystencja staje się snem, bardzo wyraźnym, widocznym, ponieważ ty jesteś uważny. Najpierw byłeś zagubiony we śnie – nie byłeś czujny, i myślałeś, że to rzeczywistość.
Byłeś utożsamiony ze swym umysłem. Teraz nie utożsamiasz już się z umysłem, powstało w tobie coś odrębnego – uważność, sakshi.

Będziesz słyszał wszystko oprócz siebie
I czwarta rzecz w tym będzie odczuwana: słyszysz całą egzystencję wokoło – ludzi rozmawiających, spacerujących, śmiejące się dzieci, ktoś krzyczy, woła jakiś ptak, samochód przejeżdża, samolot, pociąg.
Będziesz słyszeć wszystko. Jedno tylko: nie będziesz w stanie słyszeć siebie, zupełnie zniknąłeś. Jesteś pustką. Po prostu w ogóle cię nie ma. Nie możesz odczuć siebie jako istoty. Są wszystkie hałasy, zniknęły tylko twoje wewnętrzne hałasy. Zwykle wewnątrz ciebie jest więcej hałasów niż na zewnątrz. Prawdziwe zamieszanie jest wewnątrz ciebie, jest tam prawdziwe szaleństwo. A kiedy spotyka się zewnętrzne szaleństwo z wewnętrznym szaleństwem, powstaje piekło.
Zewnętrzne szaleństwo będzie trwało dalej, bo nie ty je stworzyłeś i nie ty możesz je zniszczyć, ale bardzo łatwo możesz zniszczyć swe wewnętrzne szaleństwo. Jest to w twoich możliwościach. Kiedy wewnętrznego szaleństwa nie ma, zewnętrzne szaleństwo 5taje się nieistotne. Traci realność, staje się iluzoryczne. Nie możesz znaleźć swego dawnego głosu, nie pojawia się w tobie żadna myśl, nie ma więc dźwięku. Stałeś się pusty, i wszystko zeszło głęboko w dolinę, słychać tylko echa. A kiedy słyszysz echa, na pewno nie ma to na ciebie wpływu. I tak, powoli, powoli wzrastasz w medytację.
Wszystko staje się nieistotne. Wszystko możesz zobaczyć.

Pojawia się wielkie światło
Dopóki nie staniesz się pusty, pozostaniesz ciemny, pozostaniesz ciemnością. Gdy jesteś całkowicie pusty, gdy nie ma nikogo wewnątrz ciebie, wtedy następuje światłość.
Gdy zyskasz zdolność widzenia ducha, zobaczysz, że materia zniknęła. Obu na raz nie możesz widzieć.
Te znaki trzeba zrozumieć, bo zdarzą się one i tobie, i to zrozumienie pomoże. Inaczej, jeżeli któregoś dnia otworzysz oczy i nie znajdziesz swego ciała, możesz zwariować. Z pewnością poczujesz, że coś jest nie w porządku, albo nie żyjesz albo zwariowałeś. I co się stało z ciałem? A jeśli zrozumiesz te sutry, we właściwym momencie przypomną ci one. Dlatego mówię o tylu świętych pismach: by uczynić cię świadomym wszystkiego, co jest możliwe, byś, gdy to nastąpi, nie został zaskoczony, abyś wiedział, abyś rozumiał, abyś już miał mapy. Możesz odczytać gdzie jesteś i w tym rozumieniu możesz się odprężyć.


Doznanie unoszenia się
To następuje bardzo szybko, zaczyna się dziać w bardzo wczesnych fazach. Gdy siedzisz nieruchomo, nagle czujesz, że jesteś nieco wyżej niż podłoże, może piętnaście centymetrów wyżej. Z wielkim zaskoczeniem otwierasz oczy i stwierdzasz, że siedzisz na podłożu, myślisz więc, że pewnie śniłeś.
Nie, nie śniłeś, twoje ciało fizyczne pozostawało na podłożu. Ale masz inne ciało, ciało światła ukryte wewnątrz niego; nazwij je ciałem astralnym, ciałem subtelnym, ciałem życiowym, jak chcesz; to ciało zaczyna wznosić się wyżej. Od wewnątrz można czuć tylko to ciało, bo jest to twoje wnętrze. Gdy otwierasz oczy, twoje materialne ciało siedzi pewnie na podłożu, tak, jak siedziało przedtem. Nie myśl, że miałeś halucynacje, ani odrobinę. To fakt rzeczywisty, nieco się unosiłeś, ale w swym drugim ciele, nie w pierwszym ciele.
Te znaki potwierdzające trzeba zrozumieć, a nie chwalić się nimi. Nikomu ich nie opowiadaj, bo ego znowu wejdzie i zacznie wykorzystywać te doznania. A kiedy ego wchodzi, doznania znikają.
Nigdy o nich nie mów. Jeśli nastąpią, po prostu je zrozum, zauważ, i zupełnie o nich zapomnij.
I to też trzeba pamiętać: wszystkie one mogą ci się zdarzyć lub nie, albo mogą zdarzyć się w innej kolejności, albo mogą się zdarzyć w inny sposób. A jest tysiąc i jedna rzecz, która jest możliwa, bo ludzie są tak różni.


Radość bez żadnego powodu
Wielki znak potwierdzający jest wtedy, gdy, w ogóle bez żadnego powodu, nagle czujesz się radosnym. W zwykłym życiu jesteś radosny, gdy jest jakiś powód. Spotkałeś piękną kobietę i jesteś radosny, albo masz pieniądze, których zawsze chciałeś, i jesteś radosny, albo kupiłeś dom z pięknym ogrodem i jesteś radosny, ale te radości nie mogą trwać długo. Są chwilowe, nie mogą pozostawać ciągle i nieprzerwanie. Jeśli twoja radość jest czymś spowodowana, zniknie, będzie chwilowa. Wkrótce pozostawi cię w głębokim smutku; wszystkie radości pozostawiają cię w głębokim smutku. Ale jest inny rodzaj radości, który jest znakiem potwierdzającym: nagle jesteś radosny w ogóle bez żadnego powodu. Nie można wskazać dlaczego. Gdy ktoś pyta: „Dlaczego jesteś radosny?” nie potrafisz odpowiedzieć.
Nie mogę powiedzieć dlaczego jestem radosny. Nie ma powodu. Po prostu tak jest. Tej radości nie można teraz zakłócić. Cokolwiek teraz się stanie, będzie trwała. Jest ona dzień w dzień, noc w noc. Możesz być młody, możesz być stary, możesz być żywy, możesz umierać, ona zawsze jest. Gdy znalazłeś radość, która pozostaje, okoliczności się zmieniają, a ona trwa, wtedy z pewnością zbliżasz się do stanu bycia buddą.
Jest to znak potwierdzający. Jeśli radość przychodzi i odchodzi, nie ma to zbyt wielkiej wartości – jest to zjawisko światowe. Gdy radość trwa, pozostaje nieprzerwana, stale – jakbyś był odurzony, bez żadnego narkotyku jesteś stuknięty; jakbyś właśnie wziął kąpiel, świeży jak krople rosy o poranku, świeży jak nowe liście wiosną, świeży jak liście lotosu w stawie; jakbyś właśnie wziął kąpiel; gdy pozostajesz stale w tej świeżości, która pozostaje i pozostaje i nic jej nie zakłóca, wiedz, że zbliżasz się do domu.

Brak reakcji – brak lęku

Gdy twoja cisza i radość pogłębiają się, zaczynasz odczuwać, że dla ciebie śmierci nie ma. W śmierci umiera tylko persona, osobowość; esencja nigdy nie umiera. Gdy wiesz, że coś w tobie trwa, coś, co nigdy się nie zmienia, radość, która trwa bez względu na okoliczności, po raz pierwszy wiesz, że jest w tobie coś nieśmiertelnego, jest w tobie coś wiecznego. I ta chwila jest chwilą siły, potencjalnych możliwości, nieustraszoności. Wtedy nie boisz się.

28 października 2010 Posted by | OSHO | , , , , | Dodaj komentarz