Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Sumienie i intuicja – droga w światy nadzmysłowe

 …. sumienie występuje albo w chwili, gdy się wahasz, jak postąpić, gdy jest jeszcze czas na wahanie, albo już po czynie, gdy chcesz go sam przed sobą usprawiedliwić myśleniem. Wtedy gani twój czyn, zawstydza cię przed tobą samym, nie daje ci spokoju często przez całe lata. Są to znane ci dobrze „wyrzuty sumienia”. Nie jest to nazwa przypadkowa, podobna do określenia chorobliwej wysypki na skórze. Gdy rozwiniesz zdolność jasnowidzenia, często będziesz spostrzegał takie „wyrzuty” na aurze ludzi, szpecące aurę, a dolegające nieraz bardzo dotkliwie jej właścicielom. Zrozumiesz teraz, że wyrzuty sumienia mogą trwać także po ziemskiej śmierci, ponieważ utrzymują się podobnie jak krosty i liszaje na ciele astralnym i myślowym. Twoje ćwiczenia w rozwijaniu intuicji zmierzają w kierunku innym niż u mediów lub jasnowidzów. Zmierzają do tego, abyś mógł dochodzić do intuicji przy zachowaniu pełnej świadomości, a to jest znacznie trudniejsze, niż zapadać w trans i w nim wzbijać się na wyżyny arupa. Taka zdolność do intuicji z pełną świadomością będzie dopiero udziałem człowieka przyszłości. Zatem ty masz wyprzedzić bieg wypadków o całe tysiące lat. Jest to oczywiście trudniejsze, niż chronienie się transem od wrażeń zewnętrznych lub wewnętrznych, przeszkadzających w zanurzaniu się w światy arupa. Pojęcia tworzysz sobie o rzeczach, które poznałeś i one składają się na twą wiedzę rozumową, uzyskaną działaniami myślowymi. Bez wyobraźni nie mógłbyś utworzyć sobie wyobrażeń o rzeczach, które wywierają na tobie wrażenie, a z tych wyobrażeń tworzysz sobie dalej pojęcia. We śnie wprawdzie nie odbierzesz wrażeń zmysłowych, bo twe ciało astralne wysuwa się z fizycznego, ale odbierasz wrażenia astralne, których strzępki przypominasz sobie po obudzeniu. Pamięć umożliwia ci odtwarzanie sobie wyobrażeń i pojęć, a siedliskiem jej jest – jak wiesz – ciało eteryczne. Sumując to wszystko, dochodzisz do wniosku, że przeszkodami w intuicji są wszystkie twe powłoki śmiertelne, a wiec: ciało fizyczne, eteryczne, astralne i myślowe, czyli wszystko to, co razem tworzy twą jaźń niższą. Zauważ więc, że twoja jaźń niższa jest dla ciebie przeszkodą w intuicji, a ty, mimo to, masz ją nie zwalczyć, nie odsunąć, lecz zatrzymać przy sobie, bo wszakże masz intuicję uzyskiwać świadomie.

========================================

Abyś mógł z pełną odpowiedzialnością przejść próg wtajemniczenia, potrzebny ci jest właśnie ten zakres oświecenia, którego dostępujesz kolejno imaginacjami, inspiracjami i intuicjami. Widzenia astralne barw i poświat, które tworzyły może jedne z pierwszych twych przeżyć nadzmysłowych, wprowadziły cię w „halę nauki”. Dały ci tej nauki dokładnie tyle, ile ci potrzeba do oświecenia się o świecie astralnym. Teraz rozumiesz, że te widzenia imaginacyjne, chociaż do nich nie dążyłeś, były przecież wcale nie przypadkowe, lecz celowe. Wydawały ci się przypadkowe, niezależne od twej woli i chęci tylko dlatego, że mogły się pojawiać tylko w miarę rozwoju twych czakr, twych „zmysłów nadzmysłowych”. Ty zaś tego ich rozwoju dostrzec nie mogłeś, bo ich samych jeszcze widzieć nie byłeś zdolny. Podobnie jest z dzieckiem, które nie widzi swoich oczu, przekonuje się o tym, że je ma, dopiero wtedy, gdy zacznie nimi dostrzegać świat zewnętrzny. Teraz już wiesz, że czakry twe są w pełni rozkwitłe i czynne, bo odbierasz nimi wrażenia astralne. Inspiracjami nauczyłeś się je czytać, wiesz, co one oznaczają, od kogo pochodzą. Intuicjami wreszcie dochodzisz do porozumiewania się wprost z tymi Istotami, od których te wrażenia pochodzą, a ponadto z takimi istotami, które nie potrzebują równi astralnej, ani nawet myślowej, do swej działalności. Umiesz już odróżniać istoty astralne od myślowych, a te od karmicznych.

Na skutek wejścia w styczność z Istotami tak wzniosłymi zmienia się także twój stosunek do twej karmy. Jako człowiek zwykły ulegałeś karmie ślepo i nieodwołalnie. Odmierzały ci ją Lipika na każde twe wcielenie w takiej ilości, abyś ją w danym wcieleniu mógł odrobić bez nadmiernego wytężenia, ale i bez próżnowania. Po prostu „stosowały wiatr do wełny jagnięcia”. Byłeś swą karmą skrępowany w każdym życiu tak ciasno, że chcąc nie chcąc musiałeś ją odrobić. Nawet sposób odrobienia był ci narzucony i ściśle określony. Dlatego też życie popychało cię nieubłaganie w tym kierunku, który miałeś zakreślony już przed twoim urodzeniem. Własne twe wady i namiętności wprowadzały cię w takie warunki życiowe, jakie właśnie były najodpowiedniejsze dla twej karmy. Warunki te z twego osobistego punktu widzenia były oczywiście dla ciebie najczęściej „niepowodzeniami” lub „nieszczęściami”. Przypisywałeś je ślepemu trafowi lub niesprawiedliwemu losowi. A tymczasem to Lipika pociągały tylko za sznureczki utkane z twych żądz i błędów lub posługiwały się nimi jak młotami, które bijąc w ciebie miały wykrzesać ową iskierkę bożą, jaźń wyższą w tobie uśpioną.

=======================================

Jednak przede wszystkim stale będziesz miał do czynienia ze zwyczajnymi ludźmi, twoimi braćmi młodszymi. Przecież po to wszedłeś na „ścieżkę”, na to wspinasz się po jej szczeblach aż do stopnia czeladnika, aby działać wśród ludzi. Wstąpisz między nich jako ich opiekun i przywódca na drodze postępu, ale nie wstąpisz na żadną wyżynę, na żaden piedestał, z którego mógłbyś z góry na nich patrzeć, kazania wygłaszać lub drogi wskazywać. Wejdziesz miedzy nich jako równy między równych, a nawet zstąpisz jeszcze niżej, bo czeladnik nie pracuje na powierzchni, lecz na samym dnie. Nie będzie cię nikt widział, nikt nie będzie cię podziwiał, ani oklaskiwał, ni hołdów składał. Wejdziesz między tych zwyczajnych ludzi jako nie znany, nie doceniany, często nie rozumiany, a nawet wyszydzany. Nie lękasz się jednak tego, bo już umiesz pracować nie dla owoców ani dla uznania, lecz dla pracy samej.

Na twoją drogę, szarą i niewdzięczną, lecz pełną niewysłowionej błogości, pragnę ci dać – nie wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek światła, który w twym sercu powinien podtrzymywać święty ogień wszechogarniającej miłości, aby opromieniała ci każdą chwilę twej pracy. Masz iść między ludzi, a to nie znaczy rzucić wszystko, czym zajmowałeś się dotychczas i wystąpić jako wędrowny kaznodzieja, oznacza to coś bez porównania trudniejszego. Masz zostać tam, gdzie jesteś, nie zmieniać w niczym twego dotychczasowego życia, a mimo to działać na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz, że nie masz działać fizycznie, materialnie, lecz duchowo. Masz wrastać w dusze ludzi, nie w ich zajęcia codzienne, a wrastać tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz stać się im drogim i pożądanym, chociaż będą stronili od ciebie, spotwarzali cię i nienawidzili. Masz zachowywać się tak, aby nie mogli spostrzec, że właśnie kamienują tego, bez kogo żyć im trudno.

Pamiętaj o tym bez przerwy, ile to zdolności wyrobiłeś w sobie, ile dzięki nim masz możliwości dobrego działania, zatem ile powinieneś dać twym bliźnim. Dla przykładu wskażę ci na jakość twych ciał niewidzialnych. Dzięki wykonywaniu sumiennemu ćwiczeń na ścieżce, oczyściłeś twe ciało myślowe, opanowałeś jego funkcje i uczyniłeś zeń narzędzie sprawne i udoskonalone. Twoje myśli są nie tylko czyste i jasne, lecz także nadzwyczaj potężne. Ich drgania rozchodzą się daleko wokół i działają bardzo silnie na wszystkich w twym otoczeniu.

Nie potrzebujesz więc stosować kazań ani pouczeń wobec ludzi, lecz wystarczą twe jasne, logiczne i potężne myśli. One promieniują daleko i działają na ciała myślowe twego otoczenia. Czy ono sobie uświadamia ten wpływ telepatycznie, czy też nie zdaje sobie z tego sprawy, to rzecz obojętna. To oddziaływanie może ujawnić się dopiero po pewnym czasie, nawet długim, ale swój wpływ wywrze niezawodnie. Właśnie w ten sposób będziesz na ludzi oddziaływał najpotężniej. Ilekroć usłyszysz u ludzi jakieś zapatrywania błędne lub niedorzeczne, nie usiłuj ich od razu poprawiać i krytykować.

Pozostań milczący, choćby to miało uchodzić za twoje potwierdzenia, a tylko myślami prostuj błędne sądy. Twoje myślaki potężne będą działały powoli, ale stale i może sam po pewnym czasie usłyszysz od tych samych ludzi sąd wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z twoim. Myślami swymi dasz ludziom po prostu inspirację, natchniesz ich myślami prawdziwymi.

Reklamy

28 października 2010 - Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: