Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

WYZBYWANIE SIĘ KONFLIKTU I KONTROLI

Teraz kiedy dokonuje się skok ewolucyjny, należy stawić czoło własnym lękom. Dojrzyj w nich wyzwanie dla siebie, ponieważ dzięki nim twój rozwój będzie następował w przyspieszonym tempie. Twój strach, niczym kotwica, odcina cię od przepływu świadomości zbiorowej. Kiedy postanowisz podnieść kotwicę i dać się ponieść nurtowi, z początku możesz odczuwać lęk, ale szybko się z nim uporasz i zaczniesz urzeczywistniać wszystko to, co chcesz powołać do istnienia w swym życiu.

Stawianie czoła lękom

Wcześniej była mowa o tym, że twe największe obawy zawsze wiążą się z najgłębszymi pragnieniami. To jak awers i rewers. Aby urzeczywistnić swe pragnienia, musisz pokonać strach. Możesz zaprzeczać jego istnieniu i wtedy nigdy się z nim uporasz, albo też możesz otwarcie się z nim zmierzyć niczym wojownik na duchowej ścieżce, którym możesz się stać. To cię umocni i zaowocuje niebywałym duchowym rozwojem.

Odnajdź w sobie wojownika na duchowej ścieżce. Ta cząstka ciebie jest naprawdę potężna. Nie tylko nie odwracaj się od lęków, gdy wystąpią, ale świadomie je przywołuj. Aby je przywołać, musisz być gotów się odsłonić i oświadczyć wszechświatowi: “Już dojrzałem do tego, aby tworzyć to, czego pragnę w swym życiu. Już dojrzałem do tego, aby strach przestał rządzić moim przeznaczeniem”.

Kiedy stawisz czoło lękom, włączysz się w nurt powszechnej świadomości. Nie będziesz w stanie oprzeć się jego porywowi i pomkniesz na fali. Będziesz czuł za sobą wsparcie i miłość zbiorowej świadomości, gdy staniesz oko w oko ze swym strachem. Jeśli jednak dalej będziesz się go wypierał (i nie zmierzysz się z nim wprost), prawdopodobnie nigdy nie objawisz w pełni swego potencjału.

Końcowi tysiąclecia towarzyszą potężne wyładowania energii. Dlatego też mistykom, mędrcom i prorokom nie udało się wybiec zbyt daleko poza ów czas przełomu. Ale wbrew temu, co głoszą czy głosili niektórzy, nie jest to koniec, lecz początek.

To jutrzenka nowej ery. To sposobność, abyś stał się osobą, jaką pragniesz być, i uczynił ten świat światem światłości. Uznaj kryjącą się w tobie moc kształtowania rzeczywistości. To, że przemiana nie zachodzi z dnia na dzień, nie oznacza bynajmniej, że nie postępuje.

Ufność i przyzwolenie – w połączeniu z chęcią stawienia czoła lękom – wprowadzą cię bez wstrząsów w nowe millenium.

Strach często przybiera określoną postać w obrębie ego i będzie odgrywał najróżniejsze role, aby tylko utrzymać

cię w swojej władzy. Przejawia się w twojej świadomości, ale również w zewnętrznym świecie jako “dzielona paranoja”. Na przykład, dużo energii kieruje się obecnie w propagandę wroga wobec pozaziemskich istot, którym przypisuje się moc zniewalania umysłów ludzkich. To zupełnie mija się z prawdą. Władzę ma nad tobą ten, kto potrafi zasiać w tobie lęk.

Przybysze z kosmosu są teraz modnym straszakiem. Ale to tylko uzewnętrznienie tego, co dzieje się wewnątrz każdego z was. Macie również własnego ukrytego potwora – Pana Stracha. Panuje powszechne złudzenie, że zagrożenie z zewnątrz (na przykład, w postaci krwiożerczych kosmitów) jest bardziej niebezpieczne od wewnętrznego. Skupiacie się na rzeczywistości zewnętrznej, pomijacie rzeczywistość wewnętrzną. Ale to ona wytwarza i podtrzymuje złudzenie dotyczące rzeczywistości zewnętrznej.

Lęk przydaje się, gdy ma cię uderzyć ciężarówka. On sprawia, że przyspieszasz czy uskakujesz. Kiedy Pan Strach spostrzegł, jaką ma nad tobą władzę w takich sytuacjach, postanowił pomnożyć swoją wartość i utrzymywać w tobie poczucie zagrożenia, być twym bożyszczem jako mechanizm ostrzegawczy. W ten sposób uczynił siebie niezbędnym. Ale na tym polega jego fortel, abyś ani na chwilę nie zwątpił w wartość strachu. Twoje ego uważa, bezpodstawnie zresztą, że jeśli się nie boisz, nie zależy ci na własnym przetrwaniu. A to przekonanie trudno zwalczyć – nic dziwnego więc, że większość ludzi ciągle jest w strachu! Ale co takiego stanie się, gdy przestaniesz dbać o to, czy przeżyjesz? Ego sądzi, że wówczas nie minie cię śmierć i w ten sposób ego przestanie istnieć. Najbardziej ze wszystkiego ego boi się unicestwienia.

Przewartościowanie własnych lęków pociąga za sobą przewartościowanie kwestii przetrwania. Musisz ustanowić taki związek między strachem a przeżyciem, aby ego nie czuło się zagrożone. Oznacza to, że musisz przyznać jakąś wartość Panu Strachowi, chociażby po to, aby go ugłaskać. Pan Strach razem z ego mogą odetchnąć z ulgą, a ty zajmiesz się swym życiem wolny od jarzma lęków, nad którymi nie panujesz.

Rozwiązywanie konfliktów

Źródłem wszelkich konfliktów na Ziemi jest strach. Wasze pojęcie konfliktu zakłada zarówno zwycięzcę jak i zwyciężonego. Ścieraniu się skłóconych stron zawsze towarzyszy mniej lub bardziej subtelna manipulacja. Czasami nawet gdy sporna kwestia wydaje się rozwiązana, konflikt trwa nadal.

Weźmy na przykład dwójkę dzieci bijących się o cukierka. Zadają sobie ciosy, szarpią się. Wreszcie jedno bierze górę i zagarnia cukierek. Mamy tu wyraźnie zwycięzcę i pokonanego. Zwyciężone dziecko teraz podnosi się i mówi: “I tak go nie chciałem. Od cukierków robią się dziury w zębach”. Aby osłodzić sobie gorycz porażki, dziecko to stłumiło w sobie ból i poczucie przegranej. Próbuje oszukać samo siebie, aby uwolnić się od bólu porażki, ale energia zostaje zmagazynowana wewnątrz.

Rywalizacja i konflikt tak naprawdę nie zostają rozwiązane, ale zmienia się tylko postać. Jedynym sposobem na osiągnięcie równowagi jest wyzbycie się potrzeby dominacji, a nie przydawanie sobie kosztem innych.

Rozważmy teraz, jak dalej mógłby potoczyć się ów konflikt. Kiedy jedno z dzieci zdobywa cukierka, chełpi się zwycięstwem, zaś drugie zanosi się płaczem. W obu wzbierają emocje. I wtedy zwycięzca oświadcza: “Nie ma sprawy, podzielę się z tobą tym cukierkiem”. Przegrany, aby dopiec zwycięzcy, ma ochotę krzyknąć: “Wypchaj się nim!”. Ale zamiast tego otwiera swe serce i przyjmuje dar. To całkiem naturalny ludzki odruch, wolny od wyuczonej manipulacji i strachu, nękających społeczeństwo.

Gdy nagrodą dzielicie się z serca, a nie z potrzeby dalszej manipulacji, następuje uzdrowienie. Przywrócona zostaje równowaga. Stanowi to przykład konstruktywnego przecinania cyklów konfliktu. Sam z siebie pojedynczy konflikt nie trwałby długo, ale można jego energię uzdrowić, zrównoważyć, dzieląc się jak w powyżej przedstawionym przykładzie. Cykle konfliktu przestaną być powielane, strach i złość zostaną uleczone i społeczeństwo osiągnie równowagę.

Spójrzmy na powyższy przykład z innej strony. Kiedy dzieci biją się o cukierka, do pokoju wkracza matka, łaje je czy nawet daje im klapsa. Każe im się pogodzić i pocałować, potem dzieli cukierka na pół. Gdyby to się wydarzyło, nie nastąpiłoby naturalne uzdrowienie konfliktu. Dzieci chowałyby w sobie urazę, ponieważ ich potrzeba wypracowania rozwiązania nie doczekała się zaspokojenia. Zostało zamiast tego wprowadzone przymusowe rozwiązanie. Jego pokłosiem zawsze będzie uraza i złość.

Scenariusz ten można odnieść do współczesnych protokołów politycznych na Ziemi. Wasze regulacje umożliwiają osobie u władzy wymuszenie porozumienia na stronach będących w samym środku ewolucyjnego procesu. Rozwiązanie na siłę udaremnia tę ewolucję i osłabia uczestniczące w niej jednostki.

Wymuszone rozwiązanie uniemożliwia ewolucję naturalną. Dlatego zakaz używania broni, zakaz aborcji i wszelkie inne rozporządzenia zaledwie ocierają się o istotę problemu. Prawa udaremniają ewolucję, gdyż nie pozwalają ludziom dostrzec konsekwencji własnych czynów w sposób istotny dla nich samych. Życie nauczy cię tego, co powinieneś wiedzieć, o ile na to pozwolisz. Nie można komuś siłą niczego wpoić. To niemożliwe. Jedynym plonem, jaki to wyda, będzie kontrola, manipulacja, uwiecznianie cyklów konfliktu.

Zespół ofiary, ego i dusza

Wprowadźmy na początku rozróżnienie dwóch rodzajów zespołu ofiary – w odniesieniu do duszy i do ego. Zespół ofiary kojarzony z ego polega na utożsamieniu się jednostki z ofiarą. Osoby takie w sposób zgubny skupiają się na sobie i niezdolne są do intymnych związków, gdyż muszą pochłaniać energię. Kontakty z nimi kosztują wiele energii, która idzie na podtrzymanie przekonania takiej osoby, iż jest ofiarą.

Odgrywana przez ego rola ofiary może być porównana do zasysającej energię czarnej dziury. Odczuwa nieustanną potrzebę umacniania swej tożsamości ofiary, aby wciąż zapadać się w siebie. Osoby stykające się z “ofiarami” często czują, jak ubywa im energii, gdyż dla przetrwania ofiary zmuszone są zasysać cudzą energię. Łatwo rozpoznać ofiary po tym, że wymęczają swych rozmówców.

Jeśli chodzi o duszę, bycie ofiarą przedstawia się inaczej. Z kosmologicznej perspektywy, kiedy odłączyliście się od Źródła wszelkiego życia, wielu z was zaznało uczucia porzucenia, strachu, gniewu. Nie przebywaliście w ciałach fizycznych, gdy nastąpiło oddzielenie, dlatego też emocje odbiegały od ich ludzkich odpowiedników. W stanie niefizykalnym uczucia nie podlegają osądowi; po prostu przenikają ciebie i są wydalane. Ale pozostawiają swój odcisk, dzięki czemu możesz później je rozpoznać. Emocji się nie gromadzi, lecz doświadcza i następnie je uwalnia.

Gdy rozpoczęliście inkarnację na szeroką skalę (szczególnie w mocno spolaryzowanych światach układu Oriona), potrzebne było objawienie w fizykalnej rzeczywistości uczuć, jakie odcisnęły się na tobie, gdy przebywałeś w niefizykalnym stanie. Konieczne to bywa przy tworzeniu tożsamości fizycznej. Gdy przystępują do tworzenia ludzkiej emocjonalnej podstawy, dusze często chwytają się jakiegoś ulotnego uczucia, które przez nie przeszło, i używają go jako kamienia węgielnego, na którym wznoszą swą ludzką tożsamość i doświadczenie. Niektóre wybierają radość, miłość czy współczucie, inne z kolei cierpienie, lęk, osamotnienie.

Z początku wzorce te nie są zbyt silne, nie wiążą. Dopiero z upływem kolejnych żywotów, w trakcie których odgrywasz ten sam wzorzec, zaczynasz błędnie dostrzegać w nim własną tożsamość duchową. Kiedy już zapomnisz, że sam jesteś twórcą swej rzeczywistości, powtarzasz stare schematy, ponieważ są znajome. Niektórzy nazywają to indywidualną karmą – skutkiem, który sam stworzył swą przyczynę. Zaczynasz wierzyć, że te stare wzorce to twórcze formuły, podczas gdy są po prostu wypaczonym wspomnieniem prawdziwej tożsamości. Możesz położyć temu kres tylko wtedy, gdy uświadomisz sobie, że sam to sobie narzuciłeś.

Druga strona medalu

Osoby, u których dochodzi do głosu zespół ofiary na poziomie duszy, nie użalają się nad sobą. Raczej w przesadny sposób litują się nad innymi. Biorą na siebie zbyt dużą odpowiedzialność za każdego, z kim się stykają, w ramach złagodzenia bolesnych doświadczeń, jakich zaznały (bądź były świadkiem) w tym czy w przeszłym życiu. Mogą wierzyć, że potrafią tworzyć własną rzeczywistość, ale przypisują sobie również moc tworzenia twojej!

Przyciągają do siebie jednostki odgrywające ofiary. Przeważnie zajęte są naprawianiem życia innych i odwracają swą uwagę od siebie. Nie chcą dostrzec w sobie głęboko zakorzenionych uczuć ofiary. W ten sposób cykl zostaje powielany, aż wymyka się spod kontroli. Takie osoby stają się z reguły męczennikami.

Jeśli porównać rozwój do warstw cebuli, to ewolucja polega na zrzucaniu kolejnych warstw. Zespół ofiary na poziomie ego jest jedną z pierwszych. Kiedy oderwiesz tę warstwę – zwłaszcza jeśli nie nastąpiło pełne jej uleczenie – ukazać się może zespół ofiary na poziomie duszy, głęboka rana, która jeśli jej nie wyleczysz, przyhamuje twój rozwój.

Uraz tego rodzaju wymaga całkowitego wewnętrznego przyzwolenia na zranienie. Gdy nad tym popracujesz, zaczniesz uświadamiać sobie współzależność istniejącą między wszystkimi ludźmi. Nigdy nie jesteś pozostawiony samemu sobie. To cofnie cię do czasu bytowania niefizykalnego, kiedy to wziąłeś na siebie bycie ofiarą jako narzędzie pomocne przy wypełnianiu zadania, z myślą o którym dokonałeś inkarnacji. Przypomnienie to doda ci otuchy podczas leczenia rany na poziomie duszy. Zrozumiesz wówczas, że tak naprawdę nie można pomóc drugiemu utwierdzając go w przekonaniu, że jest ofiarą. Dopiero wtedy rozpocznie się uzdrawianie.

Leczenie zespołu ofiary

Aby wyleczyć się z tego samemu, najpierw musisz uznać swoje wzorce cierpiętnictwa. Oznacza to przyjęcie ich do wiadomości bez osądzania. Początkowo wymaga to ciągłego śledzenia własnych uczuć i zachowań. Będziesz musiał zdobyć się na bezwzględną szczerość wobec samego siebie. Warto prowadzić zapiski w pamiętniku. Nie chodzi o to, aby karać się za takie postępowanie, lecz dokładnie je rozpoznać, a uczucia będące jego przyczyną (na przykład, lęk przed samotnością i porzuceniem) przenieść na nowo odkryte poczucie więzi z wszelkim życiem i całkowitej podatności na zranienie.

Zwróć baczną uwagę na stosunki łączące cię z innymi osobami. Nie pozwól sobie na odgrywanie roli ofiary czy męczennika. Co więcej, nie przyczyniaj się do umacniania osób z twego otoczenia w ich cierpiętnictwie. Nie przekazuj im swej energii, kiedy usiłują zasilić swe poczucie bezradności. Postaw sprawę jasno albo po prostu odejdź.

Wybory, jakich dokonujesz, aby zmienić swe postępowanie (a tym samym, stan emocjonalny), wpłyną również na twe pole elektromagnetyczne. Nie wolno przy tym kierować się kaprysem; za każdym wyborem musi kryć się uczucie, gotowość do poświęcenia. Jeśli pragniesz głębokiej wewnętrznej przemiany, musisz wniknąć do środka, doświadczyć w sobie uczucia wiążącego się z tym, pozwolić uwolnionej przy tym energii pobudzić duszę do wyboru.

Ewolucja emocjonalna a przemoc

Widoczna obecnie przemoc jest oznaką ozdrowieńczego przesilenia na Ziemi. Uwalnia się masowo długo tłumiona energia. Nie jest to zjawisko trwałe czy oznaka zepsucia społeczeństwa. Jak w przypadku każdego ozdrowieńczego przesilenia, stanowi to upust ciemności, który ma na celu doprowadzenie do równowagi.

W miarę uzdrawiania się świata i przechodzenia w rzeczywistość czwartej gęstości, przemoc będzie zanikać, gdyż nie będzie potrzeby jej objawiania.

Ale gwałtowne obrazy nadal będą pojawiać się w snach podczas przechodzenia w czwartą gęstość, jako mechanizm wspomagający proces wzrostu jaźni. Zachowają swą przydatność, gdyż odwołują się do głębokich pokładów twej istoty. Ukrytymi tam lękami należy się zająć, uleczyć je, a pomoc trafia do nich, z tą samą siłą, jaką one same wytwarzają.

Przemoc jest w stanie rozbroić ładunek emocjonalny, jaki kryją w sobie te głęboko zakorzenione lęki. W chwili gdy zostanie on rozproszony, tobie przybywa energii. Wtedy zaczyna się integracja i odtąd nie wolno ci ustawać w dziele uzdrawiania i integracji.

Ludzie nadal nie umieją sobie radzić z własnymi emocjami – albo po prostu ich unikają ze strachu. Przemoc to ostatnia deska ratunku, wynik ciągłego uchylania się od wyzwania integracji. Osoba z tego rodzaju blokadą albo posunie się do przemocy, albo się na nią wystawi. Jeśli jesteś sprawcą, podczas aktu przemocy energia na krótko się rozprasza, ale ponownie się zbiera, i trzeba ją przyswoić. Oznacza to, że trzeba ją uznać i szukać uzdrowienia. Bez uleczenia cykl będzie się powtarzał.

Jeśli skupiła się na tobie przemoc, doszło do uwolnienia energii w głębokich pierwotnych pokładach twojej istoty. Tą energią trzeba się zająć, uznać ją. Oznacza to, że ten akt gwałtu na jaźni musi być wykorzystany do jej zgłębienia. Jeśli nie stanie się narzędziem w procesie rozwoju i energia nie zostanie przetworzona i uzdrowiona, zjawisko może się powtórzyć.

Można posługiwać się przemocą świadomie – w medytacji i wizualizacji – aby upuścić tłumioną w podświadomości energię. Wiedziały o tym ludy pierwotne i swoim wizjonerskim doznaniom nie narzucały żadnych ograniczeń. Używając obrazów przemocy w trakcie medytacji, pamiętaj, że nie są one celem samym w sobie, lecz stanowią archetyp pomocny w dziele uzdrawiania. Nie wolno jej kierować na żadną konkretną osobę, ale na ten obszar jaźni, który należy przetworzyć.

Do ciebie należy odszukanie w sobie i stawienie czoła własnej ciemnej stronie. Można to uczynić na wiele sposobów. Możesz ją obłaskawić i zachęcić do odsłonięcia wrażliwych punktów, albo możesz stoczyć z nią walkę. Dobór metody zależy od sytuacji. Jeśli regularnie stajesz w szranki ze swą mroczną połową i z potyczek tych wynosisz lecznicze nauki, nie potrzebujesz posuwać się do przemocy w zewnętrznym świecie.

Sny przemawiają do nieświadomości za pośrednictwem archetypowych obrazów. Jeśli uchylasz się od stawienia czoła ciemności wkraczającej w twoje życie, będzie próbował zrobić to za ciebie twój śniący umysł. Potrafi być niezwykle twórczy – możesz siekać na kawałki potwory, toczyć bitwy, walczyć ze złymi duchami i tak dalej. W ostatecznym rozrachunku jednak przekazujesz samemu sobie wiadomość i próbujesz przywrócić równowagę.

fragmnet ksiażki Lisy Royal -milenium

medytacja do powyższego tematu (ćwiczenie pisemne – tworzenie postaci) http://www.duchowadroga.fora.pl/droga-do-siebie,17/ewolucja-emocjonalna-a-przemoc-cwiczenie-pisemne,538.html

 

Reklamy

10 listopada 2010 - Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: