Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Chcecie stać się bar­dziej świadomi? OSHO

Chcecie stać się bar­dziej  świadomi?   Do­strzeżcie niepewność ju­tra.
 
Śmierć nadejdzie w jednej chwili – właśnie

za sekundę może zapukać do twoich drzwi. Możesz po­zostać nieuważny, jeśli masz zamiar żyć wiecznie. Ale jeśli wiesz, że nadejdzie…? To niemożliwe! Życie jest czymś chwilowym, bańkq mydlanq – jedno ukłucie szpilki i już po nim. Jak możesz żyć nieświadomie? Stań się świadomy wszystkiego, co robisz.

Sq w tobie dwie płaszczyzny: umysłu i nie-umysłu. Al­bo wyjaśnię to jeszcze inaczej: płaszczyzna obejmujqca zewnętrze twojej Istoty i płaszczyzna przebiegajqca w sa­mym twoim centrum. Jak zapewne wiesz, każde koło ma swoje centrum. Może nie zdajesz sobie sprawy, że istnie­je, ale istnieje na pewno. Ty jesteś na zewnqtrz, blisko obwodu kota, ale centrum istnieje. Bez niego nie byłoby ciebie, jest jqdrem twojej Istoty, l w tymże centrum już jesteś buddq, już znajdujesz się w domu. Na obwodzie -należysz do świata; poprzez umysł, sny, pragnienia, lęki, tysiqce gierek. Jednak jesteś i obwodem i centrum.

Przydarzajq się takie momenty, kiedy widzisz, że je­steś jak budda – to gracja, uważność, wyciszenie; ten sam świat przepełniony pięknem, btogościq, radościq. To właśnie pochodzi z twojego centrum; te przebłyski
jednak nie mogq trwać długo – wciqż jesteś spychany z powrotem na obrzeża. Czujesz się z tego powodu głu­pio, jest ci źle i smutno. Wiesz, że przegapiasz gdzieś znaczenie życia.

Stopniowo nauczysz się przesuwać z obrzeży ku centrum i z powrotem bez większych problemów. Tak, jak wchodzisz do domu i wychodzisz z niego. Nie two­rzysz podziałów, nie pytasz: „Skoro znalazłem się na ze-wnqtrz, to jak teraz wejdę z powrotem do wewnqtrz?” Nie zastanawiasz się będqc w środku, jak ci się uda wyjść na zewnqtrz. Jest piękna, słoneczna pogoda;

ciepło, przyjemnie – to siedzisz w ogródku. Kiedy staje się coraz goręcej, zaczynasz się pocić; już nie jest mi­ło, staje się duszno – po prostu wstajesz i wchodzisz do domu. Tam jest chłodno, nie odczuwasz dyskomfortu. l tak, zależnie od sytuacji zmieniasz miejsce.

Dokładnie w ten sam sposób człowiek świadomy, pe­łen zrozumienia, przemieszcza się ze swych peryferiów do centrum, z centrum ponownie na peryferia. Nigdzie nie jest uwięziony. Z targowiska do klasztoru, z bycia ekstrawertykiem do bycia introwertykiem – wciqż zmie­nia miejsca. To jakby dwa skrzydła – współpracujq ze sobq. Dzięki temu, że sq umieszczone naprzeciw siebie, równoważq się. Gdyby dwa skrzydła były po tej samej stronie, ptak nie mógłby latać. Muszq się one nawzajem równoważyć, dlatego umieszczone sq po przeciwnych stronach, mimo że stużq temu samemu ptakowi. Twoje wnętrze i zewnętrze sq jak skrzydła.

Trzeba to dobrze zapamiętać, gdyż jest taka możli­wość… otóż umysł ma skłonności do zaczepiania się. Sq ludzie, którzy zaczepili się na targowisku; mówiq, że nie sq w stanie zmienić miejsca, nie majq czasu na
medytację. Nawet kiedy majq czas, to nie wiedzq jak medytować i wydaje im się, że nie umieliby. Mówiq, że majq świeckie nastawienie – jak mogliby medytować? Sq materialistami – jak mogliby medytować? Sq eks­trawertykami – jakże mogłoby im się udać wejść w me­dytację? Wybrali jedno ze skrzydeł. Jest to oczywiście zwiqzane zfrustracjq; majqc tylko jedno skrzydło Jesteś skazany na frustrację.

Sq też tacy, którzy majq dosyć świata i zdecydowali się na ucieczkę do klasztoru, w Himalaje, stali się sann-jasinami, mnichami, rozpoczęli samotne życie, schowa­li się w sobie. Zamykajq oczy, zamykajq okna i drzwi, stajq się leibnitzowskimi monadami, które nie majq okien, a następnie popadajq w znużenie.

Na targowisku mieli wszystkiego dość, byli zmęczeni, sfrustrowani. Czuli się jak w domu wariatów, nie mogli się odprężyć. Było zbyt wiele zwiqzków a za mało czasu dla siebie, za mało własnej przestrzeni.   Zamieniali się w przedmioty, tracili swoje jaźnie, stawali się coraz bardziej materialni a coraz mniej duchowi. Zgubili drogę, świado­mość, że istniejq. Uciekli. Zniechęceni, zdruzgotani – uciekli. Teraz usiłujq żyć

w pojedynkę, życiem introwertyków, lecz wcześniej czy później i to im się znudzi. Wybrali bowiem jedno skrzy­dło. Tym razem leży ono po przeciwnej stronie.

Nie akceptuję ani jednego ani drugiego. Chciałbym żebyście umieli pozostać na targowisku a jednocześnie

wytworzyć w sobie medytacyjność. Tak, byście mogli wspófodczuwać z innymi, kochać, tworzyć miliony prze­różnych zwiqzków, ponieważ one was wzbogacają – ale jednocześnie byście umieli zamknqć drzwi i zrobić sobie wakacje od wszystkich zwiqzków, by móc odnowić kon­takt z samym sobq.

Nawiqzuj kontakty z innymi, ale pozostań w kontak­cie z samym sobq. Kochaj innych, ale kochaj także sie­bie. Wychodź na zewnqtrz! Świat jest piękny, pefen przy­gód; tworzy wyzwania, wzbogaca. Nie przegapiaj tego – spotykaj się ze światem kiedy puka do twoich drzwi. Nie obawiaj się, nie masz nic do stracenia a wszystko do zdobycia. Tylko się nie zgub. Nie odchodź za daleko, bo nie będziesz umiał wrócić do domu. Czasem zapomnij o świecie. Zrób sobie czas na medytację. Codziennie, je­śli chcesz zachować równowagę, powinienieś zachować proporcje pomiędzy tym, co wewnętrzne i zewnętrzne, tak by się nie przechylały w żadnq stronę.

Człowiek, który się śmieje jest także człowiekiem, który płacze. Na tym polega jego równowaga. Człowiek szczęśliwy jest także tym, który potrafi milczeć.
Reklamy

12 listopada 2010 - Posted by | OSHO | , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: