Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

nasza droga.. nasz wybór…..

kiedy zastanawiasz sie nad sobą.. nad tym -po co tu naprawdę jesteś.. jakie cele masz przed sobą -nie zdajesz sobie sprawy że wszystko co Ciebie otacza jest dokładnie tym -czego szukasz…

miałam ciekawe doświadczenie…. którego znaczenia nie potrafiłam zrozumieć…  albo dopuścić do siebie prawdy tego z czym zmierzam sie ja i kolerzanka której bardzo chciałam pomóc.. dlaczego?

zdarzenie zapoczątkowało swój udział z jakieś niecałe dwa lata temu… kiedy to natrafiłam na pewną duszę kobiety ,która obecnościa swoją wypełniała dom mojej znajomej…  może nic by nie ,,zaistniało,, gdbyby nie fakt ,ze ta dusza kobiety miała bezpośredni -dziwny wpływ na córkę koleżanki.. dziecko często wpadało w złość co wiadomo -dla rzadnej matki nie jest przyjemnością..

temat ten powinien zakończyć sie tak jak większość takich zdarzeń.. ale ku naszemu i mojemu zaskoczeniu – były pewne przeciwności.. nic nie mogłam zrobić a dusza ta ignorowała moje próby wytłumaczenia jej ,ze czas dla niej na ziemi zakończył sie razem ze smiercia jej ciała fizycznego.. jej podejście do mnie było czystą ignorancją..

uważała ,ze nic złego nikomu nie robi a ja jestem naiwna uważajac że ona uwierzy mi w życie wieczne i miłość po drugiej stronie życia….  ona tam jest i miłości nie ma..

no cóż.. wzruszyłam ramionami i zrozumiałam swoją -przegraną.. wiem ,ze gdy przychodziłam w gości -dusza ta po prostu szła na górę do sypialni dziecka albo opuszczała dom.. ja nie mogłam jej przekonać do czegos czego sama nie pamietam a moje opowiadania o drugiej stronie były czystymi słowami opiekuna ,ktory starał mi sie pomóc to rozegrać właściwie..  tylko że ja sama zdradziłam sie -ze nie pamiętam… jak jest naprawdę po za życiem na ziemi..

czas dał mi możliwość zagłębienia sie w tą wiedzę.. książki Newtona dały mi możliwosć przypomnienia sobie paru scen z ,,innego ,,bycia -po za ziemią.. do tego praca nad sobą samą dała mi też inną wiedzę..

nie probowałam nic robić wzgledem kobiety ktorej obecności byłam pewna .. w domu koleżanki.. aż do teraz kiedy to zadzwoniła do mnie owa znajoma mówiąc -że nie radzi już sobie z agresją córki..

wiec -poszłam po raz kolejny z zamiarem sprostaniu temu wyzwaniu choć czułam ,ze moja pozycja nadal jest ,,spalona,, a ja sama nie mam ochoty udawadniać komuś swoich racji..

ale….  poszłam tam – wiedząc ,ze opiekun wie po co tam mam iść.. zresztą …..  bardzo lubię tą znajomą..

usiadłam przed stołem w kręgu trzech… były nas trzy…. ja ,znajoma i nasza koleżanka…

 nie było rzadnej modlitwy czy pracy nad uwolnieniem tej duszy choć wziełam ze sobą modlitwy…. ale rozmowy o tak bardzo oczywistym spojżeniu na nasze egzystencje ziemskie i tak bardzo fizyczne odczucia…

…rozmowy na temat naszych wcieleń ,kolejnych zresztą ,opowiadania o spotkaniu z moim Ojcem w sali ,która miała elastyczne ściany i jego słowa dotyczące tego ,ze już nie czuje bólu mimo śmierci zwiazanej z rakiem kości.. rozważań na temat sali odnowy czy miesjca gdzie dusze po traumatycznych doświadczeniach doznają pierwszej pomocy w odbudowaniu utraconej enrgii.. wszystko oparte było na książkach i jak to było mówione –tak też słyszałam i tak ktoś mi mówił... własne doświadczenia przedstawiałyśmy z uczuciem i naszą pewnością..

i wtedy w którymś momencie opiekun  powiedział otwarcie prosto do mnie –postaw sie w sytuacji kobiety ,która nie pamięta nic oprócz krzywdy a jej własny ból i emocje są ignorowane ponieważ mimo wszystko dzieli Was  ściana rzeczywistosci ..a ja ze zrozumieniem tego powtórzyłam to na głos..

sądzę że tymi słowami opiekun zmienił podejscie tej kobiety to całej sytuacji ktora miała miejsce.. ktoś stanął po jej stronie a ona sama poprosiła o tą komnatę o której mówiłam ja z koleżanką do której sie trafia po traumatycznych doświadczeniach i prośbę o uwolnienie jej z tej więzi emocjonalnej z tym miesjcem gdzie była.. ona ciagle przebywała w energetycznym bąblu własnych emocji i bólu związanym z pamięcia tego co tak naprawdę sie stało..

chciałam to zobaczyć.. ale nie było mi to dane… tam na miejscu..

nie wiedziałam też kim jest naprawde ta kobieta ponieważ bywało tam czasem takie energetyczne zamieszanie jakbym czuła i słyszała ileś dusz mówiacych na przemian- i ktorych jakby prawda nie była tym co ja czułam sama..i przestałam dociekać…

do tego było coś jeszcze… i dopiero w trakcie rozmowy zrozumiałam -co to jest… Blokada mojej koleżanki.. to Ona sama nie chciała znać prawdy.. jakby dla niej to nie miało znaczenia ..albo.. przyczyna była gdzie indziej..

rano następnego dnia dostałam odpowiedź..

zobaczyłam kim jest owa kobieta i co sie stało… ona nie była sanitariuszką jak sądziłam.. ale jeńcem wojennym więzionym w domu w ktorym żołnierze zrobili sobie szpital wojskowy.. opiekun powiedział też dnia wcześniejszego że była na usługach żołnierzy i jeńców.. nie rozumiałam.. ale tego ranka dostałam odpowiedź..którą poczułam sercem jako prawdę i wyjaśnienie..

byli jeńcy. niemieccy żołnierze.. zwiazani i przetrzymywani w piwnicach tego domu w ktorym owa kobieta slużyła im swoją pomocą i pracą… za co sowicie ja wynagrodzili…. została zamordowana kiedy wojska opuściły teren tego domu i wraz z inymi pogrzebana na ziemi na ktorej moja koleżanka ma swój dom…  cierpiała… i z tym cierpieniem utożsamia sie do tej pory..

kiedy zrozumiałam … kim jest i co sie stało.. dostałam też jeszcze inny -sądze że bardziej tłumaczący tą sytuację -obraz.. mojej koleżanki..

jej dusza ,jej problem wewnętrzny i wybór obecnego życia ,miejsca i domu obciążonymi właśnie tymi energiami ..i tym z czym sie zmierza -dla jej własnej potrzeby.. ..

i Ona o tym wie.. moja znajoma..

jak każdy z Nas i Ona miała swoje postanowienia co do przepracowania czegoś ,,ze sobą samą,, wybrała to miejsce i ten dom dla tego doświadczenia ,dla tej możliwości uwolnienia siebie od zalegających blokad.. i tym samym najlepsze miesjce do zrealizowania tego zamiaru..

dzieki czemu sanitariuszka będzie mogła powrócić do swojego ,,domu,, i  ziemia ta zostanie uwolniona z cięzaru zbrodni i choroby ktora na niej ciąży……………  i tu ja juz sama  -niewiele mogę zrobić.. nigdy nie było to moją drogą i zawsze co gdzieś w sobie -czułam…..  ale dzieki temu mogłam i ja sama zyskać coś dla siebie.. tak bardzo mi potrzebne ,,zrozumienie”..

dziś wiem ,ze czasem na pozór proste rozwiązania wcale nie mają miesjca bytu.. ze to są głębsze i większe niż myślimy -przedsięwzięcia.. o ktorych my nie mamy pojęcia..

cel jest z góry ustalony a na siłe przyśpiesząc tego -też sie nie da..  ja mam cos w sobie z ,,matki Teresy,, chciałabym za bardzo czasem pomóc choć wiem ,ze nie moja w tym droga.. 

nie zawsze tak jest.. rzadko mi sie to zdarza.. ale nadal zdarza…

kiedyś zrozumiałam ,że drogą kazdy podąża sam i to jego cele ktorych ja nie powinnam mu odbierać.. możliowści wzrostu i nauki.. dlatego przestałam cokolwiek czynić co może do tego dążyć..  jedynie czasem mogę podpowiedzieć jak.. aby było komuś łatwiej…

i niech tak pozostanie… dla mnie i dla innych…

Reklamy

8 grudnia 2010 - Posted by | moje rozważania

2 Komentarze »

  1. Witaj Alaneiz:)
    wreszie sie zarejestrowalam i moge cos napisac, choc zagladam tu nie od dzisiaj i czytam.. chyba juz nie musze powtarzac, ze wiele z tego co piszesz wydaje mi sie takie bliskie..

    pozdrawiam i do uslyszenia 🙂

    Komentarz - autor: liviaether | 13 grudnia 2010 | Odpowiedz

  2. cieszę się ,że jesteś tu…

    Komentarz - autor: alaneiz | 15 grudnia 2010 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: