Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

wędrowcy…

wydaje mi sie ,że poniższy materiał już kiedyś wpadł w moje ręce.. pewne porównania oraz opisy są mi jakoś -znane..  postanowiłam przytoczyć tutaj ten materiał i co nieco napisać… o tym co we mnie obudziło sie podczas czytania tego .. artykułu..

materiał ten jest przekazem … i ma bardzo zbliżone podłoże do tego, czego ja sama doświadczyłam podczas mojej pracy i channelingu..

We wszechświecie rzeczywiście trwa odwieczne zmaganie dobra ze złem, bo te dwie siły muszą istnieć obok siebie, problem jest jedynie w tym, kto, nad kim zdobędzie kontrolę, bez wzajemnego zniszczenia czy eliminacji, bo to jest niemożliwe. Złe siły istnieją dzięki odżywianiu się „negatywnymi emocjami innych istot” i ich zadaniem jest powodowanie tylu „nieszczęść” ile tylko jest to możliwe. Kreowanie „zła” jest łatwe, bo w przypadku Ziemi, większość żyjących na niej istot, (około 80%) nie potrafi odróżnić prawdziwego dobra od zła i daje się łatwo sterować przez negatywne siły, produkując tyle negatywnej energii ile one chcą od nich uzyskać. Te 80% obok pozostałych 20 tu, podlega cyklowi inkarnacji, ale nie jest to inkarnacja przymusowa. Świadomość każdego człowieka nie umiera, po jego fizycznej śmierci, tylko przenosi się do sfery innego wymiaru, lecz nie wszyscy trafiają w to samo miejsce. Są oddzielne wymiary dla tych, których świadomość osiągnęła za życia wysoki stopień rozwoju, a oddzielne dla tych, którzy niczego się nie nauczyli. W tej nauce nie chodzi wcale o poziom wiedzy naukowej, czy ogólnej, bo ona w tych innych wymiarach jest do niczego nie przydatna, tylko o poziom zdobytego „zrozumienia bycia człowiekiem”, „umiejętności odróżniania dobra od zła” no i przede wszystkim zrozumienia, że „najwyższym celem istnienia istoty myślącej, jest umiejętność generowania z siebie samej czystej emanacji dobra i miłości dla innych, bez oglądania się na osobiste zyski czy straty, oraz niesienie każdemu, kto tego potrzebuje bezinteresownej pomocy”. Jeżeli ktoś osiąga taką świadomość, to po śmierci trafia do wymiaru, w którym przebywają istoty, z których się właśnie wywodzą „wędrowcy”. Inni trafiają w inne niezbyt przyjemne obszary i po pewnym czasie są odsyłani, na „kolejną naukę” w cyklu inkarnacji. Naturalny proces uczenia się w ten sposób, jest zakłócany skutecznie przez negatywne istoty, które bardzo łatwo opanowują każdego takiego ucznia „powtarzającego klasę” i nie dopuszczają do jego poprawnej edukacji. Tylko w nielicznych przypadkach „uczniowi” udaje się osiągnąć stan „światłego myślenia” i dostać się do grupy związanej ze światłem”. Zasady inkarnacji nie pozwalają na zabranie ze sobą do „kolejnego”, życia zdobytego do tej pory bagażu doświadczeń i „naukę” zaczyna się niejako od stanu zerowego. Ponieważ ten naturalny cykl jest zakłócany, przez istoty o nastawieniu negatywnym, w obszarze dobra, lub inaczej „światłości”, powstała idea „wędrowców”, czyli tych, którzy mogą, choć nie muszą, ale chcą ponownie inkarnować w ziemskie ciało, aby po obudzeniu się w tym nowym ciele swojej własnej świadomości, jednak nie całkiem do końca, bo pełnej świadomości i wspomnień z pobytu w wymiarze „światła”, nie można uzyskać w czasie pobytu na ziemi. Rolą „obudzonego” wędrowca jest niesienie jak najdalej idącej pomocy innym nieświadomym jeszcze tego istotom, ale też przede wszystkim uświadamianie innym, co jest dla stania się świetlną istotą najważniejsze w życiu. Nauczenie, czym różni się fałszywe dobro od prawdziwego i no jeszcze to, co już sam wiesz dalej. Nie będę powtarzał tego, co na pewno wiesz. Każda pozyskana w ten sposób do wymiaru światłości istota, jest niezmiernie ważnym i cennym sukcesem w walce o zmniejszenie siły naporu negatywnych istot, oraz o przyspieszenie procesu inkarnacji. „Dobrzy” wędrowcy potrafią pozyskać zaledwie kilka „dusz”, większości jednak albo się to nie udaje w ogóle, lub pozyskują tylko jedną, ale w ogólnym bilansie i tak się to opłaca. Istnieje jednak pewne niebezpieczeństwo bycia wędrowcem. Jeżeli taka jednostka nie zdoła się „przebudzić w ludzkim ciele, to niestety wypada po śmierci z kręgu światła i zaczyna cykl inkarnacji od samego początku, chociaż trzeba przyznać „wyzwolenie” przychodzi jej wtedy dużo łatwiej niż tym, którzy jeszcze w kręgu światła nie byli. Aby uniknąć tego niebezpieczeństwa stosuje się inną metodę, czyli to, o czym Ci wspominałem „tego, który wszedł”. Polega ona na tym, że istota z kręgu światła „wchodzi osobowość dorosłego i ukształtowanego już człowieka, starając się wejść z nim w koegzystencję i działając niejako z tylnego fotela, stara się przekazać tej opanowanej przez niego jednostce, to wszystko, co jest niezbędne do zrozumienia posłannictwa życia. Efekty tej metody jednak nie są aż tak skuteczne jak bycie pełnym wędrowcem, ale unika się niebezpieczeństwa, wypadnięcia z kręgu światła.

 materiał pochodzi ze strony  http://czaneling.awardspace.com/wedrowcy.html 

kiedy czytałam ten tekst… przypomniałam sobie parę rozmów jakie przeprowadziłam na temat -pobytu tu… na ziemi…

czasami ,kiedy opiekunowie oraz ,,inne istoty,, ktore mi towarzyszyły i towarzyszą podczas pracy nad moją ,,istotą,, tłumaczą mi ,że nie wszystko mogę zrozumieć z punktu w ktorym jestem i abym mogła szerzej poznać niektóre zagadnienia a także zrozumieć proces przemiany i wznoszenia świadomości potrzeba mi przejścia przez kolejne atapy .. (taka jest zasada bycia w tym wymiarze) i tak było… z każdym dniem pracy nad sobą przejaśniała sie wizja prawdy… którą w sobie nosiłam ..

jestem jedną z tych co… nie muszą ale chcą ..być tu….(choć i były chwile mojej klęski i zachwiania celu z ktorym tu przyszło mi sie zmierzyć)   ale prawdą jest to ,że poprzez pobyt tu nie mozna odzyskać ,,całości wspomniej,, jakie są częścia naszego istnienia w ,,innym wymairze,,   widywałam urywki wspomnień ,obrazy które ktoś mi podsyłał ale ….. część wspomnień jest zablokowana –jak to opieku mi mówił -dla mojego dobra… i wiem ,ze ma racje… ale o tym to napisze w innym temacie -tęsknota za domem…

wracając do ,,wędrowców,, …  kiedyś już ten temat jakby -był w zasięgu mojej ręki…. patrząc w ,,gwiazdy,, szukałam znajomych energii … znajomych istnień… z czasem przyszło i zrozumienie i … prowadzenie… (nastał czas który to uruchomił dla mnie) pamiętam też ,ze czułam że jestem ,,wędrowcem,, dużo wcześniej zanim nie zaczełam intensywnej pracy na swoja korzyść.. zamyślalam sie tak -inaczej… próbowałam wtopić się… w jakis inny świat i najbardziej odpowiednim i zbliżonym był dla mnie ,,szamanizm,, … nie pamietam już dobrze gdzie to odnalazłam.. ale trafiłam na opis który dał mi uczucie spełnienia…  samotny wędrowiec… ktory po drodze podnosi tych którzy upadli ale z nikim sie nie wiąże na dłużej ponieważ jego misją jest -podążać… przed siebie.. z jakimś ukrytym ale tak ważnym celem ,który jest jak latarnia i zamysł ktory daje tą siłe w ,,drodze,, ..

za dziecka marzyłam o magach… tych co w dłoniach trzymają kule światła… jak Gandalf..z władcy pierścienia… samotnych białych mistrzach w zwiewnych jasnych szatach…. którzy podążaja drogą światła… sprzeciwiając sie złu…  to wszystko z moich dzieciecych marzeń -spelniło sie w tym życiu… choć jest to tylko mały zarys … moich ukrytych celów i pragnień duszy..   (ograniczeniem jest świat fizyczny ) ale jest częścią tego procesu i nauki bycia takim -magiem (mistrzem)… mam w sobie uczucie ,ze ja nigdy z tych marzeń nie wyrosłam i są one prawdziwą częścią mojej drogi..

z kręgu tych ,ktorych ja znam a są nimi ,,bliskie mi dusze,, nie wielu skłoniło sie do bycia tu,, w wymiarze ziemskim,,  (nie mówię o innych grupach ,bo z tego co wiem to jest ich bardzo dużo ,ale każda odrębna grupa ma nie tylko swoich prowadzących ale i swój własny system odzysku zagubionych dusz)   tylko o tej grupie którą sercem pamiętam…

kiedy zaczynałam tą ,,pracę nad sobą,, czyli -obudzeniu siebie w tym swiecie … myślałam ,że jestem tu sama… czyli inna w innym świecie… z czasem to złudzenie zaczeło znikać..a na mojej drodze pojawiali sie – podobni do mnie… a ja poprzez prowadzenie tych ,ktorych poznałam w ,,nieświadomości,, a duszą pamiętałam -budziłam swoją pamieć i drogę… którą obrałam… 

w pamięci jest gdzieś ,,kod,, -zapis po ktorym mogę rozpoznać tych których pamietam albo ktorych spotkać miałam… niesamowite uczucie radości ktorego nie da sie opisać -jakby radość z kolejnej istoty i wykonanej dobrze -misji… i wiem ,ze nie jestem jedna ,ktora to czuje ponieważ dzieje sie tak w obie strony… spotkanie naszych energii budzi nie tylko moją pamięc ale także tych których spotykam.. albo którzy w jakiś sposób odnajdują mnie.. (rozmawiamy o tym na forum ,,duchowa droga,, bo to właściwie tam sie -odnajdujemy..) czasem uważam ,że jest to tak niesamowite… że brak mi na to słów… mimo tego ,że mam zapis zdarzeń i niekiedy wiem co mnie czeka to jednak za pomocą nałożonych nam blokad pamięci możemy w chwili spotkań czy zdarzeń przeżyć niesamowite chwile radości czy.. spełnienia…

wiem ,ze za tym stoją istoty wyższe które nakierowują Nas wszystkich na tą samą droge która daje nam mozliwość tych -spotkań.. część ich już nastapiła w fizyczności.. część nadal jest kontaktem  za pomocą netu… ile z tych istnień jest wędrowcami? tego już nie wiem…  bez zgody ,,zwierzchników,, i potrzeby dla dobra innej osoby nie wolno mi wejść w zapis ich drogi i prawdy ich istnienia…. zawsze byłam lojalna wobec innych i nie chcę łamać ,,zasad,, jakie panują wśród istot z ktorymi rozmawiam.. i z miejsca z ktorego pochodze… (to wiedzą Ci ktorzy pytali mnie o swoją drogę i na ktore odpowiedzi nie mogłam udzielić)  ale… sami to odnajdują w sobie…. dzieki pracy…. nad sobą… i prowadzeniu naszych opiekunów…

 Rolą „obudzonego” wędrowca jest niesienie jak najdalej idącej pomocy innym nieświadomym jeszcze tego istotom, ale też przede wszystkim uświadamianie innym, co jest dla stania się świetlną istotą najważniejsze w życiu. Nauczenie, czym różni się fałszywe dobro od prawdziwego i no jeszcze to, co już sam wiesz dalej. Nie będę powtarzał tego, co na pewno wiesz.   i tak też właśnie sie dzieje…

w chwilach cieżkich czuję ingerencję istot…. ich wpływ i pomoc….  czasem kiedy ,,zło,, pojawia sie bardzo usilnie…

 

 Aby uniknąć tego niebezpieczeństwa stosuje się inną metodę, czyli to, o czym Ci wspominałem „tego, który wszedł”. Polega ona na tym, że istota z kręgu światła „wchodzi osobowość dorosłego i ukształtowanego już człowieka, starając się wejść z nim w koegzystencję i działając niejako z tylnego fotela, stara się przekazać tej opanowanej przez niego jednostce, to wszystko, co jest niezbędne do zrozumienia posłannictwa życia. Efekty tej metody jednak nie są aż tak skuteczne jak bycie pełnym wędrowcem, ale unika się niebezpieczeństwa, wypadnięcia z kręgu światła.  … tak właśnie było i jest… kiedy ja nieradzę sobie z energiami ,złem oraz zbyt silnymi emocjami czuję tą ingerencję..

 dobrze czuję kiedy to następuje… wiem kiedy ustępuję miejsca ,,innej energii,,  tylko ,że ja rozumiem to trochę inaczej -po własnych doświadczeniach… nie jest to na zasadzie -zajęcia mojego ciała ale dokładnie jakby sterowanie …  i czasem naprawdę jestem wdzięczna za taką pomoc…   Ci którzy już bardziej świadomie idą przez obecne życie -wiedzą i czują kiedy taka pomoc następuje…  nie wiem ,czy każdy tego doświadcza….  ale wiem ,że jest to możliwe w wielu przypadkach…   ci co mnie znają -wiedzą o czym piszę… nie wszystko umiem opisać..  aby można było to -zrozumieć..

ale……

uważam ,że nie potrzeba żadnego testu… na to czy jest sie wędrowcem czy nie… to jest w Nas.. zapis ,kod… ktory pod wpływem pewnych energii uaktywnia swoje istnienie..  to sie czuje…

 część z Nas ,,nimi,, jest a cześć tego nie potrzebuje ponieważ  ich ,,inność,, podąża inną drogą… ale wzajemnie sie uzupełniamy…  jesteśmy tu -bo tego chcieliśmy i mamy tu misję do wykonania…   tak samo jak czuję… że bedzie Nas coraz więcej… a moją misją jest…. zjednoczyć nas w kręgu światła….

 

,,wędrowcy,, mogą pochodzic z różnych światów.. i mogą tu takze przybywać aby odnaleźć tych którzy pochodzą z tych samych światów ale podczas drogi jaką obrali tu na ziemi -zagubili swoją tożsamość i uwikłali sie w proces karmiczny na ziemi…. przybywają aby pomóc tym ,którzy tej pomocy potrzebują….. 

ci z ,,różnych światów,, to są Gwiezdne dzieci ktorym poświecam sercem ten blog…. ich poszukuję…..

Reklamy

30 grudnia 2010 - Posted by | artykuły wyszukane | , ,

2 Komentarze »

  1. Ta idea Wedrowcy, Kosmicznego Wedrowcy jest mi bardzo bliska.. tak jak i to co napisalas w tej notce o sobie Alaneiz.. znow to duze uczucie bliskosci.. choc czasami nawet nie chodzi o slowa, a cos.. pomiedzy.. slowami.. swiatami..

    pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: liviaether | 9 stycznia 2011 | Odpowiedz

  2. coś pomiędzy – światami.. 🙂

    Komentarz - autor: alaneiz | 10 stycznia 2011 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: