Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

wojownik światła…

Każdy wojownik światła bał się kiedyś podjąć walkę.

 Każdy wojownik światła zdradził i skłamał w przeszłości.

 Każdy wojownik światła utracił choć raz wiarę w przyszłość.

Każdy wojownik światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte.

Każdy wojownik światła wątpił w to, że jest wojownikiem światła.

 Każdy wojownik światła zaniedbywał swoje duchowe zobowiązania.

 Każdy wojownik światła mówił „tak”, kiedy chciał powiedzieć „nie”.

 Każdy wojownik światła zranił kogoś, kogo kochał.

 I dlatego jest wojownikiem światła. Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei, że stanie się lepszym człowiekiem.”

 

kiedy usiadłam dziś przed komputerem… czułam pustkę , ból i smutek…

zaczełam szukać czegoś co wyjaśni mi mój stan… 

nie mogłam uwierzyć ,ze zaczełam szukać w przegladarce -grafiki-  ciemnej strony…  wojowników nocy ,rycerzy mroku..

… i poczułam że za czymś bardzo tęsknię.. 

 wiem  ,że w moim sercu jest gdzieś ukryty.. obraz.. postaci w ciemnej szacie z założonym na głowę kapturem.. . wędrowcem który nocą przemierzał górskie szlaki i doliny w poszukiwaniu swojej miłości … i z misją ,którą wytyczył mu ktoś  u ,,góry,, –  podążał przed siebie…

jest jakby częścią mnie… kimś kogo czuję sercem i z kim jestem związana uczuciowo.. od dziecka o nim śniłam.. widywałam go w pelerynie , ciemnej szacie na czarnym koniu..  stał na jakimś wzgórzu.. a potem odwracał sie i odjeżdzał..

czuję też , że jakaś część mnie samej wędrowała razem z nim po górskich szlakach.. walczyła po stronie światła… ..sprzeciwiając sie złu… i stawiając czoła wszelkim ciemnym stworom..   choć on sam nigdy nie uważał siebie godzien bycia istotą czystą..   był wojownikiem nocy…

kiedy oglądałam filmy fantazy… i pojawiały sie postaci które walcząc po stronie dobra skrywały swoją twarz za zasłoną szaty ,kaptura… czułam jak moje serce na jedną chwile zatrzymuje swoje bicie… pamiętam też ,że kiedy czytałam ,,mnicha,, Williama Hallahana to z zapartym tchem wczuwałam sie w rolę -Tymoteusza.. który szukał odkupienia ratując.. dzieci z purpurową aurą…Tymoteusza wysłano na ziemię pod postacią maga ,ktory miał wędrować przybierając strój kapłanów wszystkich religii -hinduskiego mnicha ,chrześcijańskiego pastora lub księdza ,rabina, muzułmańskiego mędrca.. zawsze w towarzystwie bullmastiffa…

….kroki ,teraz wyraźne ,zdecydowanie zmierzały w jego kierunku .z początku był to amorficzny kształt schodzący w dół zbocza. ubrany w jakaś ciemną szatę …twarz miał ukrytą w cieniu głęboko nasunietego kaptura…  fragment z ,,mnicha,,  

  ta książka stała mi sie bardzo bliska.. jakby odkrywała jakaś część mnie samej ,która budząc sie odnajdywała swoje powołanie.. na ziemi ..

mineło spopro czasu od dnia kiedy odłożyłam ją na półkę.. może nawet i z 15 ziemskich lat? może więcej? ale jakiś czas temu powróciła pamieć i tęsknota… i znowu postać z marzeń sennych powróciła..

   widzę Go jako strażnika mocy , rycerza ktory nie ujawnia swojego imienia ale podąża ścieżką światła i staje na skraju mroku walcząc z niesprawiedliwością i ciemną stroną… a potem znika…  rozpływa sie w świetle słońca… a ja budzę sie każdego dnia czując jego oddech i obecność .. jego energię obok mnie.. czuję jak pochyla nademną swoją głowę..  ale nie widzę jego oczu… skrywa swoją twarz.. pod zasłoną kaptura..

mogłabym powiedzieć sercem ,że wizje które pojawiają sie przede mną są częścią mojego doświadczenia ,częścią mnie samej a pamięć która otwiera okno swojego istnienia ….  jest nie tylko prawdą jaką nosze w sobie ale jest.. częścią dalszej mojej wędrówki… jaką prowadzę…

czasem czuję siebie   strażnikiem  lecz nie pamietam czego strzegę …    wojownikiem światła który podąża ścieżką wytyczoną mi przez ,,Boga,, 

 wędrowcem ,ktory spełniając swoją misję szuka utraconej części siebie… i miłości…. chyląc głowę przed Bogiem i czując sie winna  lecz nie pamiętam już za co….                           ale nadal szukając odkupienia podążam… przed siebie z misją którą obrałam …

 …… jesteśmy jednym i tym samym…..

któregoś dnia podniosę sie z rzeczywistości w której trwam… i razem z nim powrócę do światła… i już nie osobno ale razem pod postacią wojowników światła będziemy tą drogą -podążać…

Reklamy

5 stycznia 2011 - Posted by | duchowa świadomość | , , ,

2 Komentarze »

  1. refleksje wojownika światła… Paulo Coelho

    Przez i poza

    Wojownik Światła dostrzega, że pewne momenty w jego życiu są powtarzalne. Często staje przed podobnym problemem lub znajduje się w sytuacji, jaka zdarzyła się już wcześniej.
    Wpada w depresję. Zaczyna myśleć, że nie jest w stanie robić postępów w swoim życiu, bo wszystkie ciężkie momenty powracają.
    „Już przez to przechodziłem”, narzeka w duszy.
    „To prawda, przechodziłeś”, odpowiada jego serce. „Jednak nigdy nie wyszedłeś poza to, co się wydarzyło”
    Wtedy Wojownik rozumie, że powtarzalność doświadczeń ma jedną przyczynę: nauczyć tego, czego jeszcze się nie nauczył.
    Zaczyna szukać nowych rozwiązań dla każdego, poważającego się problemu – do chwili, aż odkryje te właściwe.
    *************************************************************************
    Kiedy pojawia się zło

    Czasem zło idzie śladem Wojownika. On, spokojnie zaprasza je do swojego namiotu. Wojownik pyta zło: „czy chcesz mnie zranić lub wykorzystać mnie do zranienia innych?” Zło udaje, że nie słyszy. Mówi, że zna duszę Wojownika. Dotyka otwartych ran i wzywa do rewanżu. Przypomina mu, że zna wiele subtelnych sztuczek i podstępów, które pomogą pokonać jego wrogów.
    Wojownik Światła słucha. Jeśli zło staje się roztargnione, on pytając o szczegóły planu, sprawia by mówiło więcej. Po wysłuchaniu wszystkiego, wstaje i wychodzi. Zło powiedziało już tyle, jest tak zmęczone i puste, że nie ma już siły, aby za nim podążać.
    Wojownik musi zwracać uwagę na zło, jeśli chce czynić dobro.

    http://wojownikswiatla.com/refleksje-wojownika-swiatla2/

    Komentarz - autor: alaneiz | 5 stycznia 2011 | Odpowiedz

  2. Miałam kiedyś sen, w którym walczyły ze sobą energie Dobra i Zła – Świetlista z Ciemną. W tym śnie byłam obserwatorem do momentu, gdy poczułam, że jedna ze stron słabnie w tej walce i trzeba ją wesprzeć. Zrobiłam to – wysłałam Światło z czakry serca w stronę Ciemnej energii. Pod naporem Światła, Ciemność zaczęła ustępować. Po przebudzeniu pojawiło się we mnie zrozumienie snu i zdanie: „ROZPRZESTRZENIAJĄC ŚWIATŁO NIWECZYSZ MROK”.

    Każda WALKA kojarzy mi się z Mrokiem. Miłość nie potrzebuje walczyć, zdobywać, bronić się. Miłości wystarczy, że Jest 🙂

    Kilka lat temu przebrałam się za wiedźmę – grałam taka rolę w przedstawieniu. W długiej czarnej sukni, pelerynie i aksamitnym kapeluszu, czułam się jak we własnej skórze, jedyne, czego mi w tym stroju brakowało, to głębokiego kaptura przy pelerynie…
    Od tamtego czasu marzę o takiej właśnie pelerynie i mam świadomość, że w którymś wcieleniu (a może nawet kilku?) żyłam jako wiedźma. Habit i mnisi kaptur także są mi bliskie – mój ukochany był mnichem, być może w więcej, niż jednym wcieleniu…

    To wszystko po coś wraca. Może dlatego, że właśnie kończy się cykl wcieleń – obecne jest ostatnim? Wspomnienia wracają. Może po to by zakończyć nie dokończone wtedy sprawy?

    Tak to wszystko odbieram 🙂

    Pozdrawiam, Małgosia 🙂

    Komentarz - autor: margot2305 | 6 czerwca 2011 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: