Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

..droga mistrza..

za ten wpis jestem wdzięczna Kubusiowi.. ponieważ to jej sen dał mi tą chwilę przemysleń i rozważań nad sensem mojej tęsknoty i mojej wewnętrznej potrzeby  …

 pamieci która jest dla mnie inspiracją do prawdy i drogi.. którą idę..

… sen był realistyczny… była kuźnia.. paliłam w niej ogień.. i stały tam ławki jakby odbywał sie jakiś kurs…..

kuźnia wyglądała jak teraz… pełna rupieci i sterta drzewa które nie wiem kto przywiózł…

a potem nagle przeniosłam sie do innego świata… byłam w dużym mieście.. troche podobnym do Holenderskiego albo Duńskiego… ale miał dużo starych budynków.. wszędzie były na nich szyldy oferujace jakieś usługi…

weszłam do jednego , bo chciałam wyremontować mój stary dom.. ale pani pokazała mi rachunek na milion wiec podziekowałam i powiedziałam ,że wrócę jak będę miała ten milion…  a potem spotkałam mojego starego mistrza… który leżał bardzo chory…

niby było wszystko ok ale widać byłoże chyba  tracił po mału siły..

rozmawiałam z nim i z innymi koleżankami… i wtedy sensej (bo tak kazał sie nazywać) przytulił mnie.. i wtedy zaczełam płakać…

powiedziałam ,że nie wiem jak sobie poradzę jak jego zabraknie i wtedy zaczełam strasznie szlochać…

wczoraj odwiozłam Emilkę na przystanek i przy okazji zrobiłam zakupy w Biedronce.. przy wózkach stał totalnie pijany facet… miał problem żeby utrzymać sie na nogach..

kiedy wyszłam ze sklepu siedział na zmrożonym śniegu… powiedziałam do Emilki że moze sobie odmrozić ręce,, chyba był bezdomny..

wsiadłyśmy do samochodu aby sie ugrzać a ten pijak wygramolił sie jakoś z ziemi i podszedł do naszego samochodu . zastawił mi drzwi tak ze nie mogłam ich zamknąć. śmierdział denaturatem… mamrotał coś niezrozumiale

w końcu odszedł

ten senssej z mojego snu i ten pijak to jedna i ta sama istota..

przy sensei we śnie była przy nim Madzia ,która się do niego przytulała ,kiedy leżał na łóżku a u jego głowy stałaś chyba Ty…

po tych słowach Kubusia poczułam jak moja pamieć oddala sie w jakieś -nieznane mi miejsce i przypomina mi coś za czym i w tym życiu czasem tęskniłam… 

mam sentyment do samuraji ale jest w tym zawarta idea w którą Oni wierzyli…  sztuki walki które były nie tylko stylem obronnym ale były i są głębią ducha… 

 i o to chyba mi zawwsze chodziło -o tą szlachetność serca… o  tą madorść i wiedzę którą kształciła ducha .. nie tylko ciało fizyczne…  

wiele korzystałam na swojej obecnej drodze z mądrosci książek wschodu i wiem ,ze nie ma znaczenia obrana przeze mnie droga w tym życiu bo wewnątrz mnie cały czas jest ta sama idea i ta sama potrzeba zdobywania wiedzy która prowadzi mnie do tego samego żródła….  

za dziecka moim westchnieniem był film -Karate Kids..  podziwiałam tą wytrwałość i sens tego czego mistrz uczył tego chłopca.. tęskniłam za taką nauką i mam wrażenie że ja całe swoje życie tak właśnie sie uczyłam…  nadal tęsknię za taką czystością ducha i podążam wytrwale do celu który obrałam..

… droga mistrza….  

 same słowa mają dla mnie głębszy sens…..  wewnętrznie czuję istotę która podąża drogą w samotności zmierzając sie z przeciwnościami losu wiedząc ,ze jest to lekcją życia… kolejną lekcją do doskonalenia siebie samego…  czuję potrzebę i tęsknotę za taką wizją siebie…   i choć mam część z tej drogi przed sobą i za sobą to w pełni jeszcze nie widzę tego co chciałabym zobaczyć…  cały czas się uczę… poszukuję.. pracuję nad sobą… 

 to ma bardzo duże powiązanie dla mnie z wizją wędrowca oraz z wojownikiem światła , który momentami przepełnia moje serce…  to ta sama tęsknota i czuję że są pewne aspekty osobowości które zblizają mnie bardziej do tego co czuję niż inne które wypełniają moje życie… te chwile kiedy zbliżam sie do tego co serce moje pamięta lub pragnie -czuję sie jakbym unosiła sie gdzieś w przestrzeni marzeń i celów mojej duszy… daje mi to niesamowite poczucie jedności z wizją .. z drogą którą podążam i którą obrałam wieki temu dla siebie… tak jak i szamanizm jest dla mnie drogą bardzo zbliżoną do samotnego mistrza tak i inne ktore w tym kierunku zmierzają są mi bliskie sercu… cel jest dla wszystkich ten sam…

  czuję też że Kubusia sen to prawdziwa wizja…. poczułam ,ze właśnie z tamtego miejsca ,,gdziekolwiek ono jest w czasoprzestrzeni,, znamy sie wszyscy i w tym życiu po raz kolejny odnajdujemy na swojej drodze….

te nauki naszego sensei nadal w Nas są… wartości ,ktore zostały nam przekazane nadal towarzyszą nam co dnia… a droga którą podąrzamy jest drogą wewnetrznego mistrza…

Kubuś napisała mi jeszcze – tęsknię za tym sensei… ta tęsknota mnie rozdziera…

a ja czuję ,że podążam drogą którą mistrz dla Nas przewidział… gdziekolwiek On jest…

zawsze gdy widzę bezdomnych czy pijaków-  jak ze spotkania Kubusia -czuję dla nich ogromny szacunek za życie ,ktore dla siebie wybrali… chyba mam tak od bardzo dawna…  może i od zawsze…

 i to też dzis Kubuś zobaczyła w tym pijaku -istotę wyższą doświadczającą takiego istnienia tu na ziemi..   to są chwile kiedy widzimy więcej niż zwykle ale w samym sęsie widzenia jest wyższa idea.. ta której poszukuję od kiedy tu jestem.. we wszystkim co spotykam i w każdym doświadczeniu…. 

 dziekuję Kubusiu za tą chwilę… i to Tobie dedykuję ten tekst…

PRZYGOTOWANIE

Pięć stopni, o których przeczytałeś dotychczas, tworzy razem, jak wiesz, ścieżkę przygotowawczą. Przez siedem lat będziesz miał dość pracy nad sobą i będziesz mógł nazwać się szczęśliwym, jeżeli w ciągu siedmiu lat osiągniesz na niej tyle, aby być dostatecznie dojrzałym do wstępu na ścieżkę czeladnika. Jeżeli niektóre z zadań wykonasz mniej doskonale niż inne, wolno ci będzie mimo to wstąpić, ale na ścieżkę czeladnika próbnego. Nie jest warunkiem koniecznym, abyś najpierw wykonał całkowicie przygotowanie, zanim dostąpisz oświecenia. Dopuszczalne jest, abyś w niektórych kierunkach uprawiał nadal przygotowanie, podczas gdy w innych otrzymujesz już oświecenie. Jest tu podobnie, jak w szkołach. Jeżeli w niektórych przedmiotach wykażesz tylko mierne postępy, ale w innych bardzo dobre, to wynik ogólny świadectwa uprawni cię do przejścia do wyższej klasy. W niej musisz oczywiście uzupełnić braki, bo inaczej nie podołasz jej zadaniom.

Przygotowanie to tylko jedna klasa, a jama, nama, asana, pranajama i pratjahara to różne przedmioty nauki. Szczeble te nie następują kolejno po sobie, lecz biegną równocześnie obok siebie. Jeżeli czytałeś o pranajamie np. później niż o jamie, to powód jest ten, że bez pewnego, choćby bardzo początkowego, oczyszczenia się, niemożliwe jest oddawanie się ćwiczeniom stopni dalszych. Podobnie będzie w klasie wyższej. I tam dharana, dhjana i samadhi biegną równolegle obok siebie, tworząc razem samjamę, ale bez pewnej biegłości w dharanie nie zdołasz owocnie uprawiać dhjany.

Wprawdzie o trzech wyższych stopniach mógłbyś nie wiedzieć nic i odłożyć zainteresowanie nimi aż do czasu, gdy po siedmiu latach okażesz się dojrzałym do oświecenia, ale na tych stopniach pojawią się owoce tego, co zasiałeś, uprawiając przygotowanie, a każda prawdziwa szkoła tajemna, dając uczniowi jakiekolwiek zadania, zawsze wyjaśnia mu, jaki będzie wynik. Powinieneś zatem wiedzieć, do jakich wyników dojdziesz przez przygotowanie.

Ogólnym zadaniem okresu przygotowawczego jest, jak wiesz, oczyszczenie i opanowanie twego ciała myślowego, astralnego i eterycznego, a przez to i fizycznego. Po ich całkowitym opanowaniu, będziesz dopiero mógł je przekształcić, czyli „prześwietlić” tym, co da ci oświecenie. To przetwarzanie siebie w innego człowieka jest właśnie wynikiem jogi. Twoja jaźń wyższa prześwietli twe ciała tak, że blask jej będzie się przez nie przebijał. Stopnie przygotowawcze mają tylko umożliwić jej to prześwietlenie. Mają oczyścić twe ciała, dać ci do ręki całkowitą władzę nad nimi i naprawić ich funkcje tak, aby były dla ciebie sprawnymi narzędziami, posłusznymi ci na każde skinienie i funkcjonującymi bez zarzutu.

U kresu tej ścieżki oświecenia czeka cię próg wtajemniczenia. Abyś mógł ten próg przestąpić, musisz być gotów zostawić przed nim wszystko, co wiąże cię z ziemią i z jej sprawami. A liczenie na owoce twych czynów wiązałoby cię do nich podobnie jak liczenie na wdzięczność ludzi za twą pomoc wiązałoby cię z tymi ludźmi. Jako „czeladnik” masz być dosłownie „umarłym dla świata”, bo dopiero wtedy będziesz mógł działać dla świata owocnie, gdy w nim tkwić przestaniesz. Nie mógłbyś obsługiwać maszyny, gdybyś sam był jej częścią składową. Musisz być poza nią, nie tkwić w niej swą istotą. Dlatego masz stanąć u wrót śmierci, dlatego masz przez śmierć przejść, aby dostąpić wtajemniczenia.

Masz przejść przez śmierć, a jednak żyć dalej na ziemi, nosić w sobie tajemnicę tego, co jest po tamtej stronie zgonu. Tajemnic takich nie powierza się byle komu. Zdarza się, że i ludzie zwyczajni powracają jeszcze do życia, przeszedłszy przez śmierć czy to w letargu, czy w chorobach, ale przechodzą ją nieświadomie, nie pamiętając nic, co tam widzieli. Ty zaś masz przejść przez śmierć świadomie, masz zapamiętać wszystkie szczegóły tego zdarzenia i nie wolno ci nikomu ich wyjawić. Dostąpienia tej tajemnicy musisz być godnym bez zastrzeżeń i dlatego ścieżka oświecenia ciągle jeszcze jest tylko „ścieżką próby”, której możesz nie przetrwać.

to fragment mojej ulubionej książki DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE J.A.S

Na twoją drogę, szarą i niewdzięczną, lecz pełną niewysłowionej błogości, pragnę ci dać – nie wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek światła, który w twym sercu powinien podtrzymywać święty ogień wszechogarniającej miłości, aby opromieniała ci każdą chwilę twej pracy. Masz iść między ludzi, a to nie znaczy rzucić wszystko, czym zajmowałeś się dotychczas i wystąpić jako wędrowny kaznodzieja, oznacza to coś bez porównania trudniejszego. Masz zostać tam, gdzie jesteś, nie zmieniać w niczym twego dotychczasowego życia, a mimo to działać na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz, że nie masz działać fizycznie, materialnie, lecz duchowo. Masz wrastać w dusze ludzi, nie w ich zajęcia codzienne, a wrastać tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz stać się im drogim i pożądanym, chociaż będą stronili od ciebie, spotwarzali cię i nienawidzili. Masz zachowywać się tak, aby nie mogli spostrzec, że właśnie kamienują tego, bez kogo żyć im trudno.

Pamiętaj o tym bez przerwy, ile to zdolności wyrobiłeś w sobie, ile dzięki nim masz możliwości dobrego działania, zatem ile powinieneś dać twym bliźnim.

Pozostań milczący, choćby to miało uchodzić za twoje potwierdzenia, a tylko myślami prostuj błędne sądy. Twoje myślaki potężne będą działały powoli, ale stale i może sam po pewnym czasie usłyszysz od tych samych ludzi sąd wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z twoim. Myślami swymi dasz ludziom po prostu inspirację, natchniesz ich myślami prawdziwymi.

 

Gdy będziesz stale pamiętał o tym, że nie ma ludzi złych, a są tylko nie wiedzący, łatwiej ci będzie ustrzec się nawet najlżejszego uczucia niechęci do ludzi, odrazy lub pogardy. Na to nie pozwól sobie nigdy, lecz przeciwnie, do ludzi podchodź zawsze z szacunkiem i sympatią, bo w każdym z nich tli się Iskra Boża taka sama, jak w tobie. Nie patrz na ich wady i ułomności, lecz staraj się widzieć w każdym jego strony dodatnie. Zauważysz, że nie ma takiego człowieka, choćby to był najgorszy zbrodniarz, w którym nie można znaleźć nic dobrego. Nieraz zalety ludzi kryją się pod powłoką szorstką, nawet odpychającą, nieraz oni sami zatajają je w sobie, zniechęceni oziębłością otoczenia lub jego niewdzięcznością. Ty jednak masz właśnie za zadanie odgrzebywać spod popiołu te iskry dobre, ledwie się tlące. Więc staraj się odnaleźć je w każdym człowieku, bez względu na jego wygląd, stanowisko, opinię, jaką często nawet niesłusznie, mają o nim inni ludzie.

Twą najwyraźniejszą cechą w stosunku do ludzi niech będzie, przede wszystkim, wyrozumiałość jak największa, a nawet bez granic. Wyrozumiałość dla ich wad, ich niewiedzy i błędów, lecz także, co jest znacznie trudniejsze, dla ich postępowania wobec ciebie.

Reklamy

1 marca 2011 - Posted by | moje rozważania | , , ,

1 komentarz »

  1. I teraz mi tylko powiedz, że całe życie tak nie robiłaś, to Ci nie uwierzę:)

    Komentarz - autor: kuba1902 | 2 marca 2011 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: