Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

maski… mojego życia

temat ten pojawia sie w moim życiu po raz kolejny… i pomyślałam aby może troche o tym napisać?

duszą siegam zapisu gdzieś wewnątrz mnie.. .. gdzieś dalekiej przeszłości… kiedy ,,maski,, mogły być częscią mojego bycia tu na ziemi…

 nie pamiętam ani miejsca … w tym życiu tam nie byłam ani fizycznie ani nie trafiłam na zdjęcia które były by tym miejscem choć na widok zdjęć i opisów zaginionej cywilizacji Majów , Inków i widoku ruin gdzieś pomiędzy lasami tropikalnymi czy górami powoduje u mnie niesamowite uczucie ktorego nie potrafie blizej okreslić.. nie pamiętam też skąd było to plemię i jakiej nazwy używali…i za nic nie mogę sobie tego przypomnieć  ale są pewne zapiski ktore wstrzymują mój oddech jak czytam o starych plemionach które były wierne swoim tradycjom i wierzeniom…  kiedy czytałam wierzenia Olmeków to pojawiła sie moja pamięć dzieciństwa i częste moje naśladowania jaguara… ten jaguar tkwił w mojej pamięci i bardzo dobrze pamiętałam jak On wygląda…

 gdzieś we mnie budzi sie moje serce … czasem mam odczucie że za cieńką zasłoną widzę to plemię.. jej członków.. starszyznę indiańską i wystarczy zę wyciągnę rękę i wejdę w ten zapis…  ale kiedy ja wyciągam wszystko znika jak bym dotkneła tafli wody i rozmywa sie obraz….

za dziecka byłam bliżej marzeniom i pamieci życia indiańskiej dziewczyny… kiedy tylko zaczełam czytać sięgałam po książki Karola Maya .. Winnetou był moim ideałem i moim marzeniem takiego życia wśród indiańskich plemion.. i obraz ktory towarzyszył mi podczas czytania tej że książki towarzyszy mi do dziś dnia….

nie pamiętam już prawie nic z tych książek ale pamiętam ,że dziecięca fascynacja nigdy nie -umarła …  do dnia dziesiejszego nadal o tym myślę…. nadal szukam tej pamięci… nadal mam słabość do muzyki , indiańskich kontaktów z przyrodą i ich szacunku dla ziemi i wszelkiego stworzenia….. taki czysty pierwotny kontakt z naturą.. i z duchem przyrody…

kiedy zaczełam czytać ezoteryczne książki to własnie te o szamanizmie budziły mojego ,,ducha,, ..  czułam wewnętrzną ekscytację i fascynację ale było też cos jeszcze -innego…

budowałam krąg z agatów na podłodze w moim małym mieszkanku i siadałam do medytacji …podkładem muzycznym bębnów wchodziłam w trans.. wiele rzeczy robiłam instynktownie lub poprzez potrzebę ,która była moim drogowskazem i wychodziła  po za osobowość ziemską… jak zaczynałam nad tym sie zastanawiać to wszystko znikało ..

mam czasem uczucie ze dobrze rozumiem  mowę zwierząt i potrafiłam też myślami pokierować ich zachowaniem… co prawda zdarza sie to sporadycznie ale…. jest to bardzo ciekawym doświadczeniem…  i wiąże sie z wyższą świadomością pojawiającą sie tylko w chwilach wyjątkowych…  

to sie pojawia i znika.. jakby ktoś pilnował abym o czymś nie zapomniała i  co jakiś czas pojawia sie dziwne ,,uczucie,, ciągnięcia mnie w określonym kierunku…  ta pamięć ktora czasem swoją siłą pojawia sie wyrywkowo w moim życiu daje mi tylko wgląd w dany obraz i znika abym nie skupiała sie na tym co już było i nie opierała za bardzo na tamtych przeżyciach .. doświadczenia tamtego życia zbudowały mnie -tą kim jestem i dały mi pewną wiedzę którą w jakiś sposób mogę wykorzystać ale nie pozwalają mi oprzeć sie na niej całkowicie..  zaraz gdy tylko staram sie cofnąć w przeszłość znika ona niczym bańka mydlana a pojawia sie głos –tu i teraz

kiedy zaczełam pisać ten temat – poczułam znowu ten dziwny przypływ tęsknoty i potrzebę szukania… i tak znalazłam to co zamieszczam poniżej…

Przelatujące nad świeżo wyciętymi obszarami Amazonii satelity odkryły ślady zaginionej cywilizacji, mogącej konkurować z Inkami czy Aztekami pod względem zaawansowania.Badacze już dekadę temu natknęli się na tajemnicze geometryczne okopy i inne pozostałości prac ziemnych wyżłobionych w powierzchni krajobrazu , ale dzięki satelitom odkryto ponad 200 kolejnych gigantycznych struktur.

Jak można przeczytać na łamach pisma ‚Antiquity’, badacze twierdzą, że formacje rozciągają się na 250 kilometrów (155 mil) w poprzek górnego dorzecza Amazonki, na wschód od pasma Andów i wydają się być do siebie podobne, co może świadczyć o zamieszkaniu przez jedną, dużą cywilizację mogącą liczyć około 60 000 członków.
http://www.paranormalne.pl/topic/22381-wyciecie-lasow-odkrywa-zaginiona-cywilizacje-w-amazonii/

http://archeowiesci.pl/2010/01/07/kolejne-niesamowite-pozostalosci-po-zaginionych-ludach-amazonii/

co prawda odkrycia tego dokonano rok temu (nie wiem czemu tego wcześniej nie odnalazłam) ale znowu pojawiło sie to -uczucie we mnie… i powrócił temat masek…

pierwsza ,którą znalazłam – w bardzo dziwnym miejscu , czyli wśród rupieci na targowisku- obudziła we mnie jakąś część mnie ,która zaczeła poszukiwać ….    sporzedał mi ją młody chłopak ,który rozstawał sie z nią z powodu (potrzeby pieniędzy -jak sie domyślam na alkochol)  powiedział mi ,ze jest orginalna i ze pochodzi z Meksyku… dałam mu za nią tylko 17 zł.. bo tylko tyle przy sobie miałam …   ale ja i ta maska od chwili kiedy ją dotknełam stałyśmy sie częścią siebie…. nie mogłam odejść od stoiska bez niej…

wiem ,ze jest warta dużo wiecej i wiem ,ze ten chłopak to wiedział ale cos co sie wtedy wydarzyło było czymś z po za nas… coś zaistniało nad czym nie mieliśmy kontroli…. ja nie miałam…

powiesiłam ją na ścianie i ciagle na nią patrzyłam.. wiem ,ze takie maski mają w sobie zaklętego ducha ale nigdy nie poczułam od niej zła…

nie tak dużo później .. na tym samym rynku moja znajoma ktora woziła towar z niemiec położyła wśród swoich ciuchów jedną małą rzecz która nie tylko obudziła we mnie kolejną radość serca ale jak pierwsza -była moim pragnieniem posiadania jej … była to o 2/3 mniejsza maska pochodząca z tego samego miejsca

to był taki dziwny okres w moim życiu… pojawiały sie maski ,figurki za bezcen mimo wartości ich znacznie większych .. płaciłam tyle na ile było mnie stać a ludzie oddawali mi to z serca..

ja nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście ze łzami w oczach targałam kolejne moje trofea do domu.. gdzie sie nie pojawiłam było coś dla mnie…

już nie tylko Meksyk ale też i afrykańskie posągi i maski… bębenki …. i każde ze swoją wyjątkową energetyką…

 mam też i 2 maski z indonezji które kupiłam gdzieś na targach..

  teraz jest pod dostatkiem wszelkiego rodzaju orginalnych masek i figurek gdzie stoją na stoiskach przedstawiciele tych krajów…  na jarmarku dominikańskim nie mogę obejść stoiska z afrykańskimi wyrobami z bardzo fajnym murzynem na stoisku 🙂 zawsze jest pełen ciepła i życzliwości ..  ale juz nic nie kupuję….  tylko patrzę z tą wewnetrzną nutą podziwu i miłości do piękna jakim są te drobiazgi wykonane z drewna .. nici i piór… mam słabość do takich przedmiotów ale nie czuję już takiej potrzeby aby je mieć…

wydaje mi sie ,ze sama ich obecność w moim życiu i energetyka tych przedmiotów miała ogromne znaczenie w ,,przebudzeniu sie,, mojej drogi.. w przypomnieniu mi mnie… w obudzeniu przeszłości … myślę ze było czymś jeszcze…

w takich chwilach czułam sie jak ktoś zupełnie inny wiedziona nie tylko instynktem ale pragnieniem duszy… potrzebą sięgnięcia w głąb siebie a te przedmioty pomagały mi w osiągnięciu pewnego stanu…

…może tamtego życia (z ktorym kojarzą mi sie te maski) doszłam do pewnego stanu mojej świadomości  ktory pozwolił mi osiągnąć pełniejsze zrozumienie życia i kiedy w tym zyciu ,,one,, sie pojawiły zaczełam sięgać dalej od momentu w ktorym zakonczyłam tamto poznawanie….

słowo ,,maska,, możemy też rozumieć w inny sposób- tu na ziemi przybieramy różne osobowości które mogą nam dać nowe doświadczenie poznania siebie w kolejnej roli jaką wybralismy na to życie… poznajemy siebie… ta prawdziwą istotę która jest ukryta za maską osobwości..  czuję ,że te moje ,,maski, z życia obecnego są i po części fizycznym obrazem energii którą noszą w sobie i jest ona nie widzialna dla naszego oka fizycznego i są one symboliką ,która miała nakierować mnie na szukanie wewnętrznego istnienia , zwrócenie uwagi na wnętrze… i sprawiły że mogłam to poczuć .. zrozumieć ,doświadczyć .. 

zaczełam też szukać w sobie to czego szukać miałam..

dziś widzę ,,ile ról,, odebrałam w tym życiu , ile masek założyłam na siebie ale dopiero poznanie wewnętrznych odczuć siebie samej dało mi to uczucie spełnienia… dzis nadal gram.. jestem tylko sobą podczas medytacji i wyrażania siebie poprzez twórczość -choć i tu często pomagają mi istoty ktore towarzyszą mi co dnia.. ale zmieniło sie to ,że teraz jestem tego świadoma i inaczej traktuję doświadczenia siebie samej podczas tej drogi na ziemi…

myślę że w jakiej formie nie przedstawiłabym roli tych ,,masek,,w moim życiu to będzie to zawsze moją prawdą.. jednej chwili wraca pamięć z innego życia na ziemi ,w drugiej myślę o masce osobowości… w trzeciej jako o przedmiocie posiadajacym duszę i energetycznym zapisie….  a jeszcze w innym jako o pieknym twórczym wyrażeniem sie osoby ktora swoimi dłońmi tworzyła to czym teraz ja tam bardzo sie zachwycam…

ale skoro powróciłam do energetyki tych przedmiotów to chciałabym nadmienić ,ze trafiłam na dwie maski ktore miały w sobie zakletą energetykę demona….

pierwsza była ,,duchem gór,,  zrobiona z drewna -myślę że przywieziona gdzieś z Polski…

syn ktoregos dnia przyniósł mi to do domu mówiąc ,ze znalazł na śmietniku… ja oczywiście byłam pełna radości z takiego prezentu…:)   jak wybudowaliśmy dom powiesiłam go przed drzwiami wejściowymi . wisiał tam aż ktoregoś dnia istota ktora pojawiła sie w moim domu powiedziała –ze moze czas abyś zdjęła z przed drzwi wejsciowych ta maskę zła która tam wisi ponieważ jej energetyka nie współgra z tym domem i z tą ziemią… 

  pamiętam ,że towarzyszyła temu jeszcze taka dziwna wibracja ,że bez zastanowienia zdjęłam ten kawałek drewna i pytając sie co mam z nim zrobić -otworzyłam kominek i włożyłam go do ognia… uwalniając wpływ tej energii na to miejsce

  zmieniła sie energia…. przestali pojawiać sie ludzie zawistni i nieżyczliwi i gdybym tego nie doświadczyła nie zrozumiałabym ,że naprawdę w kawałku drzewa moze być zaklety duch…

drugą taką maskę spotkałam kiedyś -w sklepie spożywczym w kartuzach..:) wisiała na ściane…   nie mogłam wyjść ze sklepu a jak wyszłam to wracałam tam i czułam jak ciągnie mnie do siebie  mówiąc –kup.. zabierz do domu… ale coś było nie tak bo wprawiała mnie w przerażenie…  czułam że nie jest to dobra energia ale nie mogłam jej sie przeciwstawić… chyba opiekun mi wtedy pomógł bo nagle chwyciłam do ręki maskę wiszącą niedaleko i która właściwe nie wiele mi sie podobała -w porównaniu do tamtej ale miałam tylko tyle pieniędzy aby kupić jedną  .. położyłam ją na ladzie i kupiłam wychodząc ze sklepu z ulgą…  jak pojechałam tam z dwa miesiace później nie było już tamtej maski .. nie pytałam nawet o nią…

ale ta ktorą mam jest naprawdę wyjątkowa i orginalna .. a duch tej maski nikomu nie przeszkadza 🙂

Reklamy

26 marca 2011 - Posted by | moje rozważania | , ,

2 Komentarze »

  1. wspaniale opisałaś swoje doświadczenia z Maskami..

    Komentarz - autor: liviaether | 1 kwietnia 2011 | Odpowiedz

  2. Niesamowite Maski, magiczne historie … czyta się jednym tchem. Pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: Navia | 29 kwietnia 2011 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: