Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

pięczęci a związek z sakramentami koscielnymi

znalazłam bardzo ciekawy materiał ,który chciałabym troche poszerzyć o własne doświadczenie i zrozumienie owego zagadnienia… fragmnet ten pochodzi ze strony http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm i jest jego tylko małą częścią – więc ciekawych tematu odsyłam na stronkę Taraki…

Pieczęć
czyli jak ukraść człowiekowi duszę

Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem). Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne..

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej – kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna… Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym – nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

dlaczego  zainteresowałam sie tym tekstem?? .. ponieważ jest w tym wszystkim sporo prawdy choć sam autor powyższego tekstu bardzo krytycznie podchodzi do kościoła…  myślę że i pewnie miał taki powód…

sama byłam od dziecka wychowana w wierze Katolickiej i większość sakramentów przyjełam -ale….  był okres w moim życiu że opiekun pokierował mnie troche inną drogą związaną z wiarą w jedność i miłość Ojca…

wytłymaczył mi ,że nie powinnam czynić znaku krzyża wchodząc do kościoła ponieważ sam znak ma dla mnie trochę odmienne działanie niż jest mi to potrzebne… przestałam też czynić znak krzyżyka na czole ,ustach i sercu.. zrozumiałam ,że te znaki są jak pieczęci i tym samym pozbawiają mnie możliwości poszerzania własnego widzenia ,mówienia i patrzenia sercem..

nie uwalniałam pamięci sakramnetów chrztu ,komuni czy bierzmowania ale opiekun pokierował mnie do koscioła gdzie składałam przysięgę małżeńską z moim byłym mężem i uwalniałam energie swojej obecności w tamtym miejscu,.. .myśli ,smutku i pamięci tej ceremoni…

wcześniej wyparłam ta pamięć … ale jej nie uwolniłam ale cieszę sie że mogłam stanąć w tym samym miejscu jeszcze raz ale patrząc już świadomie na całe zajście  z innej perspektywy i uwolnić sie od żalu i innych programów ktore towarzyszyły mi w tamtej chwili ..

wchodząc do koscioła pochylam nisko głowę ale słowa i myśli kieruję do innego obrazu Boga niż ten którego doswiadczałam przez wiekszość swojego życia…  inaczej teraz rozumiem doświadczanie tego wymiaru i inaczej proces inkarnacyjny duszy..

wszystkie swoje krzyże zaniosłam do kościoła … i szanuję pracę księży ponieważ wiem że są oni tylko narzędziem w rękach Boga i tym samym osobowością i doświadczeniem tego życia -tak wybrali…  jak i ja uczą sie miłości do Boga … mieli prawo wyboru doświadczenia..

wracając do owych pieczęci -zgadzam sie że są one w duzej mierze blokadami na drodze duchowego przebudzenia..

znaczący wpływ ma najbardziej sakrament bierzmowania i tu powołam sie na wypowiedz Kothumiego ze strony http://www.shaumbra.pl/przekazy/kuthumi/pytanie_1.html i jest to też tylko fragmentem wybranym i na zapoznanie sie z całościa zapraszam na stronę podaną powyżej…

Energia bierzmowania wpływa znacząco na wasze życie, jej siła jest odrębną częścią świadomości, zakłucajacą proces rozwoju duchowego w waszych ciałach subtelnych. Jesteście więc narażeni na bodżce zewnętrzne likwidujące siłę integralną świadomości boskości [uniemożliwiając w pełni świadomy rozwój duchowy – dop. Kasi]

Jednak Wy, kazdy z was, jako istota boska, jesteście naznaczeni bądż też zintegrowani z siłą, która pozwala na dostosowanie się do pola energii zbiorowej świadomości. Świat w którym żyjecie jest częścią tej energii, co ułatwia penetrację na najgłębszych poziomach świadomości ludzkiej oraz ciał subtelnych, mających ogromny wpływ na integrację tej energii [egretop]. Jej integralna całość blokuje wam dostęp do światów równoległych i światów integracji duchowej, dzięki którym rozwijacie swoje postrzeganie pozazmysłowe i swoją moc.

Jednym słowem, [egregor] jest odrębną częścią waszej energii, żyje całością, składa się tylko i wyłącznie z energii dezintegracji [co wywołuje u człowieka nerwowość, agresję, strach, chaos, ogólnie – negatywne emocje, w dużym stopniu utrudniające praktyki duchowe i osobisty rozwój człowieka].

Wasz boski pierwiastek pozwala jednak na całkowitą dezintegrację tej siły, ale o tym póżniej.

Pytacie jak wpływa to na podróże astralne. W trakcie podróży astralnych osób nienaznaczonych świadaomością sakramentu bierzmowania – tak zwanym egregorem – energia rozwija się symbiotycznie. Doświadczają siebie nie znając strachu. Doświadczają energii, która umożliwia im integrację z boskością w pełni – co nie oznacza, że osoby naznaczone tym sakramentem nie doświadczają tej boskości. Także są jej częścią, ale właśnie dzięki tej integralnej świadomości – egregorze – której częścią są odrębne światy, światy chaosu i dezorganizacji – powoduje tak niesprzyjające uczucie, jak strach przed całkowitą wolnością.

Ta integralna część [egregor] jest nasycona tą energią i rozwija się w trakcie doświadczania ścieżki duchowej uniemożliwiając ludziom integrację duchowości w pełni. I dochodzimy do najważniejszego pytania:

Jak działaniem duchowym, powtarzam – duchowym, złamać pieczęcie sakramentu bierzmowania?

Ze względu na to, że to sakrament składany inną świadomością [ceremonie magiczne], należy postąpić podobnie. Chodzi tu o rozprowadzenie białej energii na bardzo subtelnych poziomach aurycznych.

Aura składa się z siedmiu ciał, które mają kolejnych siedem ciał subtelnych. Te subtelne ciała posiadają swoje ciała świetliste i to właśnie tam kapłani umieszczają pieczęć.

Pracując z aurą dostosujcie swoją energię równolegle [chodzi o skierowanie białej energii na swoją aurę]i będzie wam łatwiej dotrzeć do matrycy, a z tamtąd do ciał świetlistych na których złożony jest ten byt [egregor].

uwolnienie siebie od wzorców nałożonych przez kościół w moim obecnym wcieleniu było najcięższym z moich przedsięwzięć ..  byłam tak bardzo połączona z wiarą katolicką że nie potrafiłam zrozumieć nakładanych nam blokad i ograniczeń związanych z wiarą..  wewnątrz mnie czułam strach że jak odejdę od kościoła to bedzie to karą Boga i zostanę potępioną duszą ale czytając powyższy materiał mogę zrozumieć że odczuwałam nałożone pieczęci..

znak krzyża jest bardzo silnym energetycznie znakiem ale ma on też i energię cierpienia.. to mi pokazał opiekun prosząc abym przestała tego używać… moje życie bardzo sie zmieniło.. odłączyłam sie świadomie od tego znaku ..choć wydaje mi sie ,że jeszcze nie do końca uwolniłam sie od wszystkiego bo czasem nadal pojawiają sie mysli związane z potępieniem. .. i to sie pojawia i znika… jak w chwili kiedy to piszę..

szanuję księży… i podziwiam kościoły ale wewnątrz mnie jest inna potrzeba poznania i odczucia wolności duszy.. to jest chyba ten jeden podstawowy powód – odłączyć sie aby poczuć że jestem jednością….

PS.. pamiętam jak od samego początku moich praktyk duchowych ciagle słyszałam od ludzi i czytałam w ksiązkach ,czasopismach o uwoalnianiu sie od ślubów czystości, ubóstwa  i wszlekich ślubów religijnych składanych w innych życiach.. ponieważ one bardzo ograniczają doświadczenia ,blokują czakry ,zakładają tarcze na czakrze sakralnej i sercu i blokują świadome przeżywanie życia.. nie wiem czemu szukając tego w przeszłości nie pomyslałam o tym ze w tym życiu nałożono mi ich równoznacznie co w innych życiach.. zrozumiałam już dawno że w każdym z żyć powielamy nasze doświadzenia a poprzez powroty do pamięci minionych inkarnacji odkryłam ,że w każdym życiu byłam innej wiary..  teraz też i rozumiem ,że jak w tym życiu uwolnię sie od tych wszlekich przysiąg i ślubów to zniknie już potrzeba powielania tego i poznam życie jako wolna dusza w pełni oczuwając jedność ze Stwórcą i wszystkimi istotami… pozdrawiam  .. alaneiz

Reklamy

11 Maj 2011 - Posted by | blokady energetyczne | , , ,

3 komentarze »

  1. Dziękuję Ci Skarbie za ten artykuł.
    Usiadłam i tak jak napisałaś z pomocą Ojca Niebieskiego, mojego Opiekuna – Istoty Światła oraz Wyższego Ja złamałam wszystkie pieczęci nałożone na mnie w tym życiu i we wszystkich poprzednich wcieleniach. Odczuwam ulgę? Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie niczego konkretnego określić. Chociaż na chwilę obecną, jak zamknę myśli to niczego nie odczuwam w stosunku do kościoła. Cisza i spokój.
    Co do znaku krzyża, to od dnia w którym mi przekazałaś to co powiedzieli Ci Twoi Opiekunowie, że krzyż jest cierpieniem także nie używam tego znaku a krzyże i różańce oddałam do kościoła.
    Pozdrawiam Miaune

    Komentarz - autor: Miaune | 11 Maj 2011 | Odpowiedz

  2. poruszyłaś bardzo interesujący temat…ja sama miałam ciekawe zdarzenia w swoim życiu donośnie sakramentu bierzmowania. Ukończyłam naukę ale nie podeszłam na skutek dziwnych okoliczności, które po jakimś czasie teraz wiem, że musiały nastąpić.Było to po chrzcie mojej córki chrzestnej.Nie wiem jak teraz ale ok 20 lat wstecz można było być rodzicem chrzestnym bez sakramentu, który można było przejść później- jedynym wymogiem było przedstawienie zaświadczenia, że uczęszcza się na naukę przygotowywujacą…pamiętam, że chodziłam na tą naukę w grupie zaledwie trzy osobowej – nie było dużo chętnych…a miesiąc później pokłóciłam się z księdzem, który chciał natychmiast przeprowadzić egzamin końcowy … kiedy ja nie byłam przygotowana,wcześniej nie było ustalonego terminu… chciałam się umówić na inny termin a on stwierdził, że TERAZ albo WCALE- bo później to on wyjeżdża, i go nie ma itp…to było strasznie dziwne… po prostu wyszłam od niego z pokoju i więcej nie wróciłam…i całe szczęście..co do tego bierzmowania, gdyby nie to, że nie miał kto być chrzestnym u kuzyna dziecka to bym wcale nie decydowała się na taki krok, i wcale nie było to po mojej myśli…tutaj też u mnie pojawiały się myśli, że powinnam ale…co dalej…że muszę…ale dlaczego? Inni podchodzą do bierzmowania, ale po co ja mam podejść?
    A podczas chrztu, miałam wtedy 2 mce życia – bardzo mocno krzyczałam, tak że trudno było mnie uspokoić…I komunię też nie wspominam dobrze,w ogóle miałam jakiś negatywny stosunek do tej ceremonii.. to był pierwszy i ostatni raz kiedy przyjęłam hostię…i robiłam wszystko by nie tknąć jej po raz drugi…później podjęłam z przyszłym mężem decyzję o ślubie wyłącznie cywilnym…a gdybym miała dziecko nie ochrzciłabym je…
    To są blokady, nałożone po to by zakłucać nasz rozwój duchowy…a krzyż?Pozbyłam się wszystkich krzyży z domu już wiele lat temu.

    Komentarz - autor: verrka1975 | 11 Maj 2011 | Odpowiedz

  3. witam.

    Ostatnio z sukcesami zajmuję się zdejmowaniem takich pieczęci

    http://scalenieduszy.pl/specjalne.html

    Komentarz - autor: Bartosz Kazibudzki | 8 kwietnia 2012 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: