Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Życie na ziemi

czytając ksiazkę –Jedyną Planetą ziemia – często pełna podziwu zatrzymuję sie nad pewnymi zagadnieniami..

w poście wcześniejszym podałam kilka fragmentów z rozdziału 5 dotyczących udziału innych cywilizacji na istnienie ziemi i rodzaju ludzkiego.. w tym temacie zamieszczę cały rozdział 7 ,ktory przedstawia niesamowitą wizję ŻYCIA NA ZIEMI

Jak mówi Tom w dalszej części tego rozdziału, “W waszym świecie
rzeczy są bardzo proste, ale ludzie bardzo je komplikują”. W tym rozdziale
Tom często powtarza to, co mówi, ale wplata subtelne różnice w to, co na
pierwszy rzut oka wydaje się jedynie powtórką. W końcowej części rozdziału
podsunięto nam kilka genialnych konceptów…

TOM: Chcielibyśmy wam powiedzieć, że wasza planeta Ziemia jest najpiękniejszą
ze wszystkich planet Wszechświata. Jest na niej różnorodność form, jakiej nie
ma na żadnej innej planecie. W całym Wszechświecie nie ma drugiej planety,
która byłaby fizycznie podobna do Ziemi. Jest ona najrzadszą z piękności i
przyciąga dusze, które, kiedy już tu przybędą, będą wciąż chciały tu powracać.
Ziemia jest zupełnie inna od wszystkich innych planet. Ma w sobie elementy
wszystkich planet Wszechświata, jest ona niby kompozycja Wszechświata, z całym
dobrem i całym złem, które przyciąga dusze. Ma w sobie przyciąganie
grawitacyjnie, inne niż na innych planetach i z tego powodu dusza zaczyna czuć
– naprawdę… ciało fizyczne – w umysłach swoich przystosowują się do swoich
ciał fizycznych, zapominając o wolności i przyjemności, które odczuwali nie
posiadając ich.

Ziemię stworzono, aby była rajem. Kiedy dusze osiągną harmonię,
znów stanie się ona rajem. Ale mówiąc ‚raj’, mamy na myśli raj twórczości, raj
który daje wiedzę, raj który daje radość i miłość; raj, w którym ludzie mogą
sami się uleczać lub doświadczać bólu, zależy co wybiorą. Nie jest to raj, w
którym każde wyzwanie, każdy wzrost lub każdy ból zostanie usunięty.

Będzie to raj, w którym ludzie, poprzez swoje własne doświadczenie,
sami mogą rozwinąć swoje zrozumienie swej łączności ze Wszechświatem,
zaakceptować fakt, że są odpowiedzialni za siebie samych, za swoich bliźnich,
za Ziemię, a tym samym za Wszechświat oraz doprowadzić to wszystko, i siebie też,
do perfekcji. Ludzkość musi pojąć wyjątkowość i cel istnienia Ziemi, oraz
kierunek, w jakim podąża jej ewolucja. Ludzkość musi pojąć, że nie jest sama i że
nie ma śmierci.

Ludzie muszą zacząć rozumieć, że od niczego nie
można uciec, bo w przyszłości i tak za wszystko będzie trzeba zapłacić. Gdyby
wiedzieli też, że każdy z nich ma w sobie wielkość, i że ma szansę, aby się
radować, i że kiedy zaakceptują fakt, że nie są sami i że nie ma śmierci, wtedy
energie pochodzące ze strachu zostaną uwolnione, a energie pochodzące z radości
mogą zastąpić strach, wtedy Ziemia może zacząć zajmować swoje miejsce we Wszechświecie.

Powiedzieliśmy wcześniej, że Ziemia jest największą z piękności i
największa z radości.

Kiedy mówimy ‚piękność’, mamy na myśli duszę, która penetruje to,
co zewnętrzne. Rodzaj ludzki nazywa pięknym to, co potrafi dostrzec oko; nie to
co stanowi wewnętrzną duszę planety czy tych, którzy na niej egzystują. Tego też
ludzkość musi się nauczyć o Ziemi.

JOHN: Czy mógłbyś wyjaśnić jaki jest cel egzystencji fizycznej, zwłaszcza
na tej planecie?

TOM: Ta wasza planeta jest planetą równowagi, musicie nauczyć się
równoważyć świat fizyczny i duchowy. Ziemia jest jedyną planetą w swoim
rodzaju, jedyną planetą w całym Wszechświecie, na której istnieje możliwość
wolnego wyboru, jedyną planetą, która została stworzona dla zbalansowania tego,
co duchowe z tym, co fizyczne; innymi słowy, stworzona, aby być rajem.

Ludzkość ją skorumpowała. Stało się to, ponieważ ludzi zaczęła
bardziej interesować ich fizyczność niż próby równoważenia i zrozumienia. Lecz
teraz wasza planeta znalazła się w punkcie, w którym traci równowagę szybciej
niż kiedykolwiek wcześniej. Doszliście do punktu w historii, który jest punktem
zmiany. To czas, aby ludzkość zaczęła to rozumieć, żyć na tej planecie wielkiej
piękności równoważąc duchowość z fizycznością, żyć w jedności ze Stwórcą, miłością,
w łączności ze Stwórcą i z jego stworzeniem.

JOHN: Jest to przesłanie wielu religii świata, ale ludzkość nigdy tak
naprawdę nim nie żyła. Czy możesz wyjaśnić dlaczego nie akceptujemy tego
pozytywnego przekazu?

TOM: Ludzie w głębi duszy wiedzą, lub mają przeczucie, że pochodzą od czegoś
innego, niż tylko od siebie, ale ludzie na Ziemi zaczęli rywalizować ze Stwórcą.
Rozumiemy to, bo ludzie rozumieją, że jest w nich coś, co jest zdolne do
wszystkiego, ale nie chce im się dostrzec Stwórcy i poznać go. Sami chcą być
Stwórcą. Tak nie może być. Byliśmy na Ziemi wielokrotnie i za każdym razem
mieliśmy ten sam problem: przybyliśmy, aby pomagać, a spodziewano się po nas, że
zrobimy to, czego zrobić nie możemy, to co ta planeta musi zrobić sama dla
siebie. Jesteście częścią tej planety, ponieważ wybraliście ją, aby jej pomóc.

JOHN: Chcę powiedzieć, ale tylko za siebie, że naprawdę akceptuję
odpowiedzialność i to, że sami musimy robić pewne rzeczy. Chodzi po prostu o
to, że życie na Ziemi jest szalenie trudne i skomplikowane.

TOM: W waszym świecie rzeczy są bardzo proste, to ludzie tak je
komplikują. Jeśli podejdziesz do sprawy z prostotą, wiele rzeczy da się przejść
i załatwić z dużym wyprzedzeniem i niewielkim nakładem energii. Zmartwienia i kłopoty
zabierają więcej energii niż samo załatwianie spraw.

ANDREW: Tak więc, oto my, tu na Ziemi, maleńka plamka kurzu w nieskończonym,
rozległym Wszechświecie! Czy mógłbyś powiedzieć nam, dlaczego w ogóle
zainteresowałeś się tą maleńką plamką kurzu zwaną Ziemią?

TOM: Aby Wszechświat mógł się rozwijać, Ziemia musi się rozwijać.
Dusze, które przybyły na tę planetę, dostawszy ciała fizyczne stały się
nieodpowiedzialne. Planeta stała się miejscem, gdzie żyje się pragnieniami.
Dusze, które tu są, zachowują się, jakby znajdowały się na lotnych piaskach i
zaczęły tonąć i pogrążać się w swych pragnieniach. Ważne jest, abyście się
rozwijali, ponieważ jeśli ta planeta nie będzie się rozwijać, inne planety we
Wszechświecie nie będą mogły pójść naprzód. Zatrzymacie rozwój we Wszechświecie.
Ważne jest, aby podnieść poziom świadomości tej planety. Przecież to miłość płynąca
z tej planety generuje energię, która karmi Boga. A tymczasem planeta ta
zatrzymała rozwój części Wszechświata, zamiast rozwijać się jak powinna, aby
stać się jednym z Bóstwem. Posunę się krok dalej: wiele z dusz, które tu żyją,
kiedy umrą, zostaną schwytane w pułapkę atmosfery tej planety i będą musiały
rodzić się wciąż od nowa w tym samym świecie, i będzie im się zdawało, że podążają
donikąd. Pierwotnie planeta ta została stworzona, aby nauczać równowagi pomiędzy
światem duchowym a fizycznym. Ale w świecie fizycznym pochłonął ich materializm
i dlatego dusze te nigdy nie rozwinęły się poza granice tej planety. Umysły ich
i uczucia wciąż zajęte są ich pragnieniami, które zatrzymują ich na tej planecie
i dlatego macie tu taką mnogość, która będzie trwać póki planeta ta nie pogrąży
się.

ANDREW: Czy to dlatego mamy tu tak wiele dusz – po prostu nie potrafią wyjść
poza nią?

TOM: Nie potrafią poza nią wyjść, bo trzyma je tu żądza,
chciwość, nienawiść, ponieważ kochają fizyczne przyjemności tej planety. Nie
mamy nic przeciwko ich fizycznym zajęciom: dopiero wtedy, kiedy stają się one
dla nich sprawą najważniejszą i nie zajmują się już rozwojem tej planety,
swoimi bliźnimi ani odnajdywaniem swej boskości. Wyjaśniliście to, kiedy słuchaliśmy
was tego dnia, kiedy mówiliśmy o ‚chwytaniu w pułapkę’. Właśnie się
skonsultowaliśmy i zdecydowaliśmy, że jeśli spojrzelibyśmy do butelki i jeśli
byłby w niej korek, a my nie moglibyśmy go wyciągnąć, to byłoby to właśnie dokładnym
przedstawieniem tego, czym jest ta planeta. Wasz opis był właściwy.

ANDREW: Dziękuję. Czy mógłbyś wyjaśnić dlaczego jest to tak ważne, że
kilka pokornych dusz takich jak my, którzy wszyscy jesteśmy ludźmi prostymi,
lub inni nam podobni, mogą pomóc wyjąć ten korek?

TOM: Energia, która was otacza tworzy wir, który promieniuje i w ten
sposób podnosi świadomość tej planety. Nawet pomimo tego, że czujecie, iż jest
to zadanie niemożliwe do spełnienia, nie jest ono niemożliwe. Wy, ludzie
wybraliście tę sytuację, dobrowolnie powróciliście na tę gęstą, ciężką Ziemię.
Ludzie jak wy wielokrotnie reinkarnowali się na tej planecie, często nie
dlatego, że było to konieczne, ale dlatego, iż pragnęli zrozumieć i poczuć tę
planetą, aby podnieść poziom jej świadomości. Energia ta tworzy wir miłości i
pokoju, i harmonii, a inni będą dążyli ku wam, abyście mogli nauczać ich,
pomagać im wznieść się na wyższy poziom. Wszystko potrzebuje podstawy
energetycznej. My jesteśmy energią, a poprzez ludzi takich jak wy planeta ta
zostanie ocalona. Działamy poprzez ludzi.

To, co zostało zaplanowane dla Ziemi, jeszcze nie nadeszło. Kiedy
odkryto, że ze wszystkich planet Wszechświata jest ona najpiękniejsza i
najbardziej różnorodna, odkryto tez, ze Ziemianie charakteryzują się ogromną
fizycznością, która nie występuje na innych planetach.

JOHN: Nie bardzo wiem skąd pochodzi ta fizyczność.

TOM: Z siły grawitacji i ciężkości, i gęstości planety, i ze zmysłów,
którymi odczuwacie Ziemię. Tego nie ma na innych zamieszkanych planetach. Dusze
na Ziemi zaczęły czuć, że mają substancję, której nie czuły na innych
planetach. Rozumiecie wasze sposoby rozmnażania się?

JOHN: To znaczy seks?

TOM: Na początku seks był sposobem rozmnażania się, ale też dawał wyraźne
odczucia w ciele fizycznym, dawał radość. Lecz z upływem lat zaczął stawać się
sprawą największej wagi i zaczątkiem sprawowania kontroli jednego człowieka nad
drugim. Ta forma kontroli nie istnieje na innych planetach. Podniosło to
intensywność pożądania w podświadomości i umysłach dusz, które reinkarnowały się
na Ziemi. Pragnienia tego rodzaju nie istnieją na innych planetach – dlatego
tak ważne jest, aby Ziemia znalazła się w stanie równowagi.

We Wszechświecie nikt nie sprzeciwia się takiemu sposobowi rozmnażania
się, gdyż taką podjęto decyzję, aby w ten, a nie inny sposób zaludniać Ziemię.
Chodzi jedynie o to, że sprawa ta stała się źródłem wszelkich priorytetów i zawładnęła
umysłami wszystkich dusz. Bo, gdybyście spojrzeli na wszystko, co tu istnieje,
to właśnie to jest źródłem większości problemów, prawda?

JOHN: Rozumiem, że Ziemia jest jedyną planetą z tego rodzaju problemem?

TOM: Tak. To jedyna planeta, która stworzyła taki problem. Dusze żyjące
na Ziemi, w swych reinkarnacjach nie chcą opuszczać Ziemi. Każda z planet, na których
żyją lub na których narodzili się, ma ich czegoś nauczyć, ale tak bardzo pragną
tej fizycznej Ziemi, że rozwijają się dalej. Oto jest pokusa, oto chciwość i
oto żądza.

JOHN: Jak w ogóle zaczai się ten problem i jak to się stało, że nie zajęto
się nim wcześniej?

TOM: Stało się tak, ponieważ nie byliśmy świadomi problemów, które może
stworzyć świat fizyczny i uczucia błogości i przyjemności. Jest to jedyna
planeta w całym Wszechświecie, która posiada fizyczne właściwości mogące wywołać
ten problem. Nie ma swojego odpowiednika.

JOHN: Jest najbardziej gęstą ze wszystkich zamieszkanych planet Wszechświata?

TOM: Tak.

ANDREW: Zastanawiam się nad tym, czy ten problem pożądania i odczuwania
przyjemności można by sprowadzić do jednego, powiedzmy pierwiastka atomowego,
na przykład sodu, czy czegoś takiego. Czy udało wam się coś takiego?

TOM: Zapytam… Poinformowano mnie, że problem ten powstaje w duszy każdej
jednostki. Ziemia jest planetą gęstą, co daje Ciału różne odczucia – ale
wszystko dzieje się w duszy jednostki.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że gęstość
substancji aż tak może wpłynąć na duszę? Nie sądziłem, że to możliwe. i

TOM: Czujesz ból, czujesz przyjemność, czujesz smutek, czujesz Szczęście.
Ciało fizyczne ma na Ziemi inne odczucia niż na wszystkich innych planetach,
inne niż wszystkie inne dusze, które istnieją. W innych układach, w innych
galaktykach istnieją inne istoty fizyczne, które jednak nie mają gęstości
waszej Ziemi. Na waszej planecie dusza zaczyna odczuwać w inny sposób, niż odczuwała
wcześniej, zaczyna odczuwać przyjemność i pożądanie.

Przy innej okazji, w odpowiedzi na ten sam kierunek pytań, Dziewiątka
dała następujący przykład:

ANDREW: Dlaczego dusze zatrzymują się i nie potrafią się wydostać z Ziemi?

TOM: Zjawisko to spowodowane jest grawitacyjną gęstością i złudzeniem, że
jest ona czymś rzeczywistym. Jest to zjawisko emocjonalne: bierze się z niemożności
usunięcia się z siebie w ramach gęstości grawitacyjnej. Kiedy usuwasz siebie z
siebie, odblokowujesz się, aby emocjonalna gęstość grawitacyjna mogła zostać
uwolniona i aby można było dostrzec prawdziwą rzeczywistość. Ta planeta została
pomyślana jako raj, lecz aby zaistniała na niej całą różnorodność jej form życia,
konieczna była owa gęstość grawitacyjna.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że dla naszego wzrostu, dla naszej
ewolucji, musimy jakoś uporać się z tą grawitacją, i mam nadzieję, pokonać ją?

TOM: Ważne jest, aby zrównoważyć siebie. Jest to stopienie się fizyczności
i duchowości, stanowiące manifestację celu istnienia ludzkości. Ale ludzkość
zapomniała o tym, pozostając w swej gęstości i nie dostrzegając z właściwej
perspektywy natury swego duchowego ja.

Zostało ono błędnie zinterpretowane i wytłumaczone przez
niektórych przywódców religijnych waszego świata, którzy próbują kontrolować człowieka
– i przez religie, które pragną zaprzeczyć temu, że fizyczność nie znajduje się
w równowadze, a także przez tych ludzi, którzy zaprzeczają istnieniu duchowości.
Niektóre dusze nie wybrały ponownego się tu narodzenia z powodu rozwoju własnego
ja, ale dla służby tej planecie, aby mówić o tym, jak ważne jest zrozumienie
miejsca Ziemi we Wszechświecie, a człowieka na Ziemi. Wielu jest takich, którzy
przybyli na Ziemię w tym czasie, którzy taką drogę wybrali, ponieważ było to
potrzebne Wszechświatowi, aby pomóc, tak.

ANDREW: Jak to rozumiemy z naszego naukowego punktu widzenia, czy związek
między grawitacją jako siłą a umyśleni jako silą występuje tam, gdzie powinna
występować równowaga?

TOM: Kiedy zaakceptujecie, zrozumiecie do końca, z całkowitym zaufaniem
i wiarą w siebie, w wasz związek z Wszechświatem, wtedy osiągniecie równowagę i
nie będziecie już dłużej zniewoleni poprzez wasze umysły. Jeśli odłączycie umysł
od tego, czego się kurczowo trzyma, uwolnicie go. To odłączenie może odbyć się
etapami, abyście mogli rozwinąć w sobie zaufanie i wiarę w wasze możliwości
podtrzymania waszego wewnętrznego związku z Wszechświatem. Wtedy będziecie
wolni. Kiedy wolnych będzie wystarczająco dużo ludzi, wystarczająco dużo dusz,
wtedy kosmiczny pojazd Ziemi podąży ku ewolucyjnemu spełnieniu.

ANDREW: Jak blisko jesteśmy od tego procesu ewolucji?

TOM: Wiedz, że wraz z przyspieszeniem, dzięki zaangażowaniu każdego człowieka,
stanie się to szybko i nie przyniesie ze sobą zniszczenia, jak by się to stało,
gdyby taki proces nastąpił sam z siebie, za sprawą zbiegu okoliczności, bez
waszego udziału.

ANDREW: To piękne.

TOM: Rozumiesz, że kiedy na Ziemi następuje jakaś zmiana, i kiedy
ludzie tracą wiarę, to ci, którzy wierzą, desperacko chcą „Wierzyć jeszcze
bardziej?

JOHN: Tak.

TOM: Wiedz i to: wszyscy przybyliście na Ziemie, aby ją upiększyć, oczyścić,
kochać ją i radować się nią. Wiedz i to, że w swoim czasie, poprzez wasze i
innych oddanie, poprzez waszą bytność na Ziemi, możecie sprawić, że osiągnie
ona spełnienie swego stworzenia. Dla nas to jest wielka radość i za nią wam dziękujemy.

Kosmiczny aspekt tej sprawy polega na tym, żeby ocalić Ziemię,
która stalą się pułapką dla wielu dusz. Jeśli nie zostanie ona uratowana, to
ani my, ani wy nie będziemy wiedzieć przez ile setek tysięcy waszych lat ta
planeta będzie w zastoju. Nie wiemy dokładnie tego co się stanie z duszami
tych, którzy znajdują się w pułapce. Rozumiecie, choroba, nieszczęście
rozprzestrzeniają się, jeśli się ich nie kontroluje.

ANDREW: Tak.

TOM: Czy rozumiecie i to, że jeśli procesu tego nikt nie będzie
kontrolował i nie zajmie się nim należycie, to może on zarazić resztę Wszechświata?
Czy jesteście świadomi tego potencjału?

ANDREW: Cóż, z tego co mówisz, tak. Nie wiemy tego z własnego doświadczenia,
oczywiście.

TOM: Czy wiecie też, że jeśli cały Wszechświat zostanie zarażony i jeśli
zaraza ujawni się – wszystko, co jest dobre, wszystko, co jest miłością,
zostanie zniszczone – czy wiecie o tym?

ANDREW: Nie, o tym nie wiedzieliśmy.

TOM: Ponieważ, jeśli ta zaraza rozprzestrzeniłaby się z waszej małej
fizycznej Ziemi na resztę Wszechświata, wtedy wszystkie dusze będą żyły w
strachu i nienawiści, bez nadziei, w ciemnościach. I wtedy niewielu będzie nas,
którzy potrafimy zająć się sytuacją, jeśli do tego dojdzie.

IRENE: Jedno z pytań, jakie chciałabym zadać, dotyczy pojęcia ludzkiego
cierpienia oraz tego, jak do niego doszło. Rozumiem, że kiedy ludzie byli
jeszcze niewinni, prawdopodobnie nie istniało ono.

Jak ono powstało, jaki jest jego cel? Czy ma ono związek ze
strachem, jaki odczuwa człowiek przed nowym? Dlaczego cierpienie w ogóle
istnieje?

TOM: Najpierw musisz wiedzieć, że Ziemia jest jedyną planetą w całym
Wszechświecie, na której można dokonywać wyborów. Na początku ludzkość chodziła
z bogami, a znacie przecież historię pokusy drzewa życia: podkuszono ich, aby
spróbowali radości bycia jednym z całym stworzeniem. Wtedy Stwórca powiedział:
“Tego wam nie wolno”. Mimo to, wolno im było dokonać wyboru. I ludzkość
dokonała wyboru. Od tego dnia to nie Stwórca was karze, ale sami się karzecie,
bo dotknęliście Wiedzy o tym, kim naprawdę jesteście i przeraziło was to, bo
wiedzieliście, że nie jesteście w stanie pojąć tej wiedzy dogłębnie i całkowicie.

Wtedy stało się konieczne zaludnienie Ziemi, tak więc wszystkie
komórki Stwórcy stały się pojedynczymi jednostkami i wolnymi duszami, aby mogły
z wyboru stać się jednością i harmonią. Dlatego też Ziemia jest jedyną planetą
posiadającą świadomość, a ludzie sami wybrali smutek z powodu zniszczenia
zaufania, którym ich obdarzono i zaczęli poświęcać siebie i swoje dzieci. Czas,
aby Zakończyć tę farsę poświęcenia, bo to właśnie ona trzyma was w pętach.
Trzeba uwolnić ludzkość!

IRENE: Więc niektórzy przywódcy religijni wykorzystali to poczucie winy?

TOM: Właśnie. Wykorzystali, ponieważ był to dobry sposób, aby trzymać
ludzi w ryzach. Słuchaj uważnie: kiedy istnieje ktoś, kto rozumie energie całego
stworzenia i wie jak można je spożytkować, aby stać się bogiem, wtedy resztę
ludzkości trzyma w ryzach.

IRENE: Na początku, dlaczego Stworzyciel zabronił człowiekowi wiedzieć?

TOM: Ważne było, aby ludzie zaczęli istnieć bez tego zakazu, ale za to
z zaufaniem i możliwością wyboru.

IRENE: Więc nie chodziło o to, że “Nie będziesz wiedział”, chodziło
o “W porządku, oto pierwszy przykład wyboru, ja twierdzę, – e nic możesz go mieć,
teraz za to możesz wybrać: albo będziesz mi posłuszny, albo nie”.

TOM: To prawda, lecz zrozum też, że kiedy jesteś posłuszna, to jest to ćwiczenie,
po którym nie musisz już dłużej być posłuszna.

IRENE: Posłuszeństwo nie wyklucza wolnej woli, a raczej działa na jej
korzyść, ponieważ nie przywiązujesz do posłuszeństwa takiej wagi.

TOM: To właśnie jest wielka prawda. Tak.

MIKI: Wydaje się, że niektórzy ludzie dźwigają na barkach większe ciężary
niż inni, więcej cierpią. Czy dzieje się tak dlatego, aby dać tym ludziom jakąś
nauczkę, lub nauczyć czegoś innych, czy też jest to po prostu ich pech?

TOM: W waszym świecie ma zastosowanie wszystko, o czym właśnie wspomniałaś.
Są ludzie, którzy z powodu takiego, a nie innego stanu świadomości czy
technologii waszego świata, sprowadzają na siebie wielkie nieszczęścia. Nikt w
tym okresie waszego istnienia nie wybiera sobie cierpienia: cierpienie przynoszą
zesobą złe myśli tych, którzy mają władzę nad innymi. Istnieje jedynie
niewielka mniejszość, która wybiera cierpienie, aby uczyć innych.

MIKI: Sądzę, że Stwórca wie wszystko, co dzieje się teraz i co się
Stanie w przyszłości. Jak więc ludzie mogą dokonywać wyborów według swojej
woli? Czy potrafisz mi to wytłumaczyć?

TOM: Tak. Tak jak Stwórca jest wszystkowiedzący, tak
i każda dusza jest wszystkowiedząca i istnieją różne ścieżki, którymi dusza może
podążać. Kiedy przybywają na Ziemię, dusze obierają sobie mapę, ograniczają
siebie w swoich wyborach, ale przynoszą zesobą ową mapę, aby mogli dokonać
wyboru co do tego, czy chcą podążać drogą, którą wyznacza im mapa, czy też nie.
To, że Stwórca wie wszystko, nie oznacza jeszcze, że interweniuje w życie ludzi.

Gdyby twoje dzieci były w zaciszu swoich pokoi, nie myślałbyś o
tym, żeby wejść do nich bez uprzedzenia, bo przecież mogłyby zajmować się
jakimiś swoimi tajemnicami, a ty nie chciałbyś przecież ich upokorzyć ani rozmyślnie
naruszać ich prywatności, nieprawdaż? Ty jesteś stwórcą. Ty stworzyłeś swoje
dzieci. Jako rodzic, w stworzeniu tych dzieci próbujesz być im przewodnikiem. A
czasami narzucasz im swoją wolę – dla ich dobra.

Stwórca po prostu pobudza twój umysł, ale nie narzuca ci się.
Stwórca sonduje cię, inspiruje twój umysł, abyś podążał jednym z tych
kierunków, jakie kiedyś wybrałeś. Jeśli wybierzesz kierunek, a potem rozmyślnie
podążysz w stronę przeciwną, on nie interweniuje. Ale tak naprawdę, ponieważ
twoja prywatność nie zostaje naruszona, Stwórca nie chce decydować o twoich
wyborach. Wiedza o tym pozostaje zakryta przed tobą póki danego czynu nie
dokonasz, i potem. Jeśli narzucasz swoją wolę swoim dzieciom każąc im, aby
drzwi do ich pokojów zawsze stały otworem, abyś mógł wszystko widzieć, i jeśli
wciąż będziesz się przy tym upierał… wiesz, co zrobią w takiej sytuacji twoje
dzieci, prawda? Będą chronić same siebie przed tobą. Podobnie Stwórca nie chce,
aby drzwi do twojego pokoju cały czas stały otworem.

Czasami, w ciągu tych wszystkich lat, dawano grupie do
zrozumienia, że coś się zdarzy, a tymczasem nic się nie działo. Wywoływało to
pytania, których przykładem niech będzie poniższy komunikat:

JOHN: Chciałbym powiedzieć, że jeśli jesteś tym, kim twierdzisz, że
jesteś, to możesz być wszędzie w każdej chwili, w przeszłości, teraźniejszości
i przyszłości. Więc jak to jest, że powiedziałeś nam, że pewne rzeczy się zdarzą,
a tymczasem nie zdarzyły się? Jeśli możesz przenieść się do przyszłości, to możesz
też wiedzieć czy coś się naprawdę stanie czy też nie. Czy mógłbyś mi to wyjaśnić,
bo nie rozumiem?

TOM: Spróbujemy wyjaśnić to w ten sposób: siedzimy na szczycie góry –
wyobraźcie to sobie w waszych umysłach. Kiedy tak siedzimy na tej górze, możemy
z niej dostrzec całą Ziemię. Pod nami jest inna góra, której wasze oczy nie
potrafią dostrzec, bo macie ciało fizyczne. My potrafimy dostrzec to, co jest
za nami, co wy nazwalibyście przeszłością, jako całość. Pamiętamy jak jest po
drugiej stronie gór w przeszłości. Naprzeciw nas widzimy inne góry, ale nie
widzimy co jest poza nimi, a tylko ponad i pomiędzy nimi. A kiedy zejdziecie z
góry, aby pójść w przyszłość, nie będziecie dostrzegali całego krajobrazu.
Kiedy obejdziecie górę dookoła, dostrzeżecie wiele dróg i ścieżek, a każda z
nich będzie prowadziła w przyszłość. Jeśli na wszystkich oprócz jednej znajdują
się przeszkody, wtedy możecie podążyć tylko tą jedną ścieżką. Ale jeśli wiecie
jak usunąć przeszkodę, możecie podążyć inną ścieżką. I w ten sposób będziecie
mieli szerszy wybór.

Nigdy nie jest tak, żeby była tylko jedna przyszłość. Istnieje
wiele możliwych wariantów przyszłości. Chodzi tu o waszą wolę. Gdybyśmy
wiedzieli jaka będzie przyszłość, oznaczałoby to, że angażujemy się w waszą
rzeczywistość i manipulujemy waszą wolną wolą. Nie chodzi o to, abyśmy oddziaływali
na waszą wolną wolę czy wami manipulowali. Widzimy wiele wariantów przyszłości.
Jako przykład niech posłuży wasz kraj (Anglia). Gdyby przed waszą wojną światową
[1939-45] wasz Churchill nie był zdrów lub zostałby zamordowany, wtedy również
doszlibyście do tego samego punktu w przyszłości, ale nie w ten sam sposób. I
mogłoby to całkowicie zmienić przyszłość waszego kraju. Gdyby nie stało się
tak, jak się stało, wtedy mogłoby być zupełnie inaczej. Rozumiemy, że nie jest
to dla was satysfakcjonująca odpowiedź, ale nie wiemy jak to wyjaśnić. My nie
zarządzamy waszą przyszłością.

JOHN: Tak, już rozumiem to lepiej. Sądzę, że tylko przez moje
niezrozumienie myślałem, że kiedy mówicie, iż to i to się zdarzy, to tak na
pewno się stanie, a powinienem to postrzegać jako jedną z wielu możliwości.

TOM: To był nasz błąd, nie wasz. Gdybyśmy przypisali wam niepowodzenie,
a sobie błąd, musielibyśmy stwierdzić, że nie jesteście w stanie kontynuować
swego wysiłku i zaangażowania.

Jednakże zaistnienie jednaj sytuacji gwarantujemy wam: nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. To nie Dwadzieścia Cztery na to nie pozwolą, bo nie jest to
w ich mocy. Tylko my możemy do tego nie dopuścić – gdyż oni też mają pewne
granice. Lecz posługując się ich siłą zespoloną z naszą, nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. Mówiąc to, mamy na myśli totalne zniszczenie planety, tak.

jest to tylko fragment wspaniałej książki P.V.Schlemmer Jedyną Planetą Ziemia

Reklamy

24 czerwca 2011 - Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: