Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

praca… nad sobą…

Dziś poruszyłam z Alteą bardzo ciekawy temat dotyczący ,,pracy nad sobą,,

Nasunął się On nie przypadkiem a po wczorajszym spotkaniu moim z bliskimi zanjomymi z ,,duchowej drogi,, i Naszych kilku godzinnych rozważaniach i opowiadaniach na tematy rozwoju i pracy nad Sobą.

Dziś rano Altea uświadomiła mi to co właściwie od samego początku mojej bardziej świadomej drogi towarzyszy mi jako moje rozumienie pracy nad sobą samym i utrwaliła w przekonaniu że od zawsze tak moje życie się układało aby właśnie zrozumieć ,że nie celem jest stosowanie wszelkich technik medytacyjnych ,uczestniczenie w kursach czy spotkaniach grupowych podejmujace jakiekolwiek działania oczyszczające itp. a poprostu proste życie w zgodzie ze sobą samym oraz tym wszystkim co mnie tak naprawdę otacza.

Nie neguję oczywiście pracy tych którzy oddają się takim medytacjom czy broń Boże pracy i mam ogromny szacunek dla odwagi jaką niesie za sobą praca w grupie (też kiedyś pracowałam w grupach) tylko uwazam tak samo jak Altea że często jest to naprawdę zbędne i nie o to w życiu tak naprawdę chodzi. Ważne jest też aby podchodzić do tego z dystansem a nie obsesją że ciągle jeszcze coś w sobie jest do przepracowania.

Miewałam takie obsesje.. ciągle czułam ,że zamiast pracy nad sobą mam pełne ręce obornika lub słomy .. że znowu musze iść wypielić ogród bo inaczej umrze zachwaszczony po same brzegi…  Czułam się nie doskonała w tym że nie jestem w stanie temu wszystkiemu sprostać a i tak mi brak grupy z którą motywując siebie nawzajem osiągniemy wyższy stopien rozwoju ktory jest jakby celem każdego z Nas.    ….Nic bardziej mylnego…

Nagle uświadomiłam sobie że praca na roli jest tym czego mi tak naprawdę potrzeba.. kształtuje nie tylko moją siłę ,charakter ale uczy wytrwałości czy odwagi w codziennych zmaganiach z zadaniami ktore tak naprawdę nie są dla mnie ciężarem czy obowiązkiem a zupełnie czymś innym niż w rzeczywistości to wygląda 😉 ..

Nigdy nie były ciężarem tylko czułam ,że pochłaniają mi każdą chwilę mojego czasu ale dziś wiem ,że tylko tak myslałam bo tak naprawdę czasu mam dość nawet na to aby usiąść napisać  posta, porozmawiać z ludzmi czy przeczytać książke.Tak naprawdę jest tym wszystkim o czym w całym swoim życiu marzyłam.   Zrozumiałam ,że tak naprawdę rozwojem jest nauka jedności ze sobą samym ,z przyrodą i obserwacją tego co we mnie się przemienia ,objawia i czego tak naprawdę doświadczam. Bedąc świadoma tego wszystkiego i czując to ,rozumiejąc i akceptując.

Samo to spowodowało że zaczełam rozumieć mowę zwierząt , widzieć okazy(owady,kwiaty czy rośliny) ktorych nigdy wcześniej nie potrafiłam dostrzec i mimo braku grupy czy spotkań na kursach roziwnełam się przez ten czas tak bardzo że osiągnełam chyba to wszystko czego na dany moment potrzebuję tak naprawdę. Nie jestem nikim wielkim ale kims zupełnie ,,szarym,, i kimś kim naprawdę od zawsze chciałam być.Po raz pierwszy w pełni akceptuję to kim jestem .. Bez maski i bez udawania kogoś kim tak naprawdę nie jestem…

Dopiero od kilku dni dostrzegam jak wielkie zmiany we mnie samej zaszły.. jak pracując z taczką pełną gnoju ktora wywracając się grzęźnie na kupie i przewraca się -zmienia moje wnetrze czasem przepełnione złością we wnetrze naprawdę pełne spokoju i siły.. Wnętrze, które docenia to co ma i z czym się zmierza.. Nawet jak nadal jest ciężko to złości już nie ma…

Altea w swojej wypowiedzi http://alteazgwiazd.wordpress.com/2013/11/25/chirurgia-duchowa/ fajnie ujeła to w słowa ,że zastanawia się czy to ciągłe oczyszczanie i praca nie zakończy się tym ,że tak naprawdę niewiele zostanie z nas prawdziwych i z naszego ,,ja,,.

Czy nie utracimy tym tak naprawdę tej części siebie ktora tu i teraz w tym życiu i w tym wymiarze ma i powinna doświadczać siebie taką jaką jest w całej okazałości ze złością czy słabością bo w końcu tego chciała tu doświadczać ???

No chyba że zamierzenia tejże istoty jest doświadczanie właśnie takiej drogi ,ktora właściwie moim zdaniem nie jest drogą jako celem duszy a tylko staraniem się za wszelką cenę udoskonalić to ciało czy ducha.. a przeciez duch sam w sobie jest doskonały… i wystarczy to zrozumieć a potrzeba pracy zamieni się w akceptację ktora naszej duszy jest zdecydowanie bardziej potrzebna niz wszelkie praktyki oczyszczania czy udoskonalania samych siebie..

1375971_658299400869722_1252384239_n

Reklamy

25 listopada 2013 - Posted by | moje rozważania

6 komentarzy »

  1. […] widzę,że Ala dodała swoje przemyślenia to dorzucam link https://alaneiz.wordpress.com/2013/11/25/praca-nad-soba/ […]

    Pingback - autor: chirurgia duchowa | Altea z gwiazd | 25 listopada 2013 | Odpowiedz

  2. Brawo dla Pani Alaneiz, napisała tak świetny wpis, że… brak mi słów, tylko love,love, love, miłość i szczęście ❤

    Przepraszam trochę już tutaj przeginam pałę, ale na prawdę, świetny wpis! 🙂

    Czy nie utracimy tym tak naprawdę tej części siebie która tu i teraz w tym życiu i w tym wymiarze ma i powinna doświadczać siebie taką jaką jest w całej okazałości ze złością czy słabością bo w końcu tego chciała tu doświadczać ???

    Spoko, spoko, nic im się nie stanie… nic nam się nie stanie bo jest to niemożliwe.

    Komentarz - autor: bedmat93 | 25 listopada 2013 | Odpowiedz

    • wiesz… nawet nie wiem co Ci odpisać.
      Może sam spróbował byś tak trochę pobyć sam ze sobą i powalczyć z taczką pełną końskiego obornika 😉
      Nic tak człowieka nie uszlachetnia jak g…. na robota 😀
      Tak serio i pół żartem… Wbrew pozorom w tym ciężkim dla ziemi przełomie i zgiełku oraz walk jakie prowadzą Nasi ,,mężowie stanu,, czuję się spokojna i spełniona w tym co robię.
      I jeśli chodzi o to co napisałeś ze znakami zapytania czy chce tego doświadczać ?? owszem
      Podjełam się tego z własnego wyboru, przygarnełam te konie ktore poprostu komus innemu już nie były potrzebne i cieszę się że mogę dla nich tu być.To była moja własna osobista decyzja -świadoma i podświadoma.
      Dają mi sens życia ,pomagają w pokonaniu słabości i uszlachetniają duszę. Też powinieneś spróbować 😉

      Znamy tylko zwykłe stany świadomości,
      w których żyjemy. Nie znamy całej rzeczywistości. Kiedy nie śpimy,
      jesteśmy całkowicie zanurzeni w naszym świecie jawy. Kiedy śnimy,
      nasze czynności, nasz świat i nasze pojmowanie są zupełnie inne, niż
      na jawie. Kiedy jesteśmy pogrążeni w głębokim śnie, całkowicie
      tracimy świadomość. Ale kiedy medytujemy, przechodzimy nawet
      poza stan głębokiego snu i wkraczamy w stan Jaźni. Jest to stan
      stanowiący podstawę wszystkich innych stanów i tylko on jest stały i
      niezmienny. Kiedy osiągniemy ten stan, doświadczymy prawdy o
      sobie. Zdamy sobie sprawę, że nie jesteśmy niczym innym, jak tylko
      Świadomością.

      Komentarz - autor: alaneiz | 25 listopada 2013 | Odpowiedz

      • Jak nie wiesz co odpisać, to możesz podziękować, bo mój komentarz był pozytywnym komentarzem specjalnie dla Ciebie.

        Walczyłem z gównem, walczyłem z siekierą, walczyłem na budowie 12h dziennie w zimie, walczyłem z pracą gdzie stawkę miałem 50pln za godzinę, walczyłem ze sobą, wow! może tylko z żołnierzem nie walczyłem, ale do czego zmierzam?

        Każda taka walka to była świetna zabawa 🙂

        Nie można być świadomym w głębokim śnie?

        Komentarz - autor: bedmat93 | 26 listopada 2013

      • Rozumiem Ciebie.. a może i nie…
        Czy można być świadmomym w głębokim śnie….gdzieś nasza świadomośc podąża nawet jak głęboko śnimy… Nie znika tak od.. poprostu..
        Też mam za sobą pracę nie jedną .. też walczyłam i nadal walczę z siekierką 😉 bo mieszkam na wsi ale ta praca teraz jest inna niż ta ktorą wykonywałam przez poprzednich 20 lat..
        Wtedyś wkurzałam się że muszę,że mam paskudnego szefa ,że mam na utrzymaniu dzieci i że czeka mnie kolejna sprawa alimentacyjna 😉
        Teraz ta praca nie jest ,,walką,,
        Teraz ta praca sprawia mi przyjemność choć łatwo nie jest.
        Ale ja nie jestem tamtą ja a tą z teraz bardziej świadomą tego gdzie idę i po co to robię.
        Więc jak to nadal głęboki sen to przynajmniej z pełną akceptacją i wdzięcznością do siebie że dotarłam tam gdzie chciałam.
        Większość ludzi jest wiecznie nie zadowolona z życia.. wystarczy sie rozejżeć..
        Ja już jestem ponad tym 😉 i to dodaje mi sił w tym co każdego dnia robię.
        Przecież to od Nas samych tak naprawdę zależy jak patrzymy na to co mamy i jakie wnioski wyciągamy z ,,porażek,, ktore tak naprawdę nimi nie są tylko motywacją do dalszego działania 😉

        Komentarz - autor: alaneiz | 27 listopada 2013

  3. z mojego bloga ale w sumie to miał być u ciebie 🙂
    Wysłany 25.11.2013 o 10:02 pm

    Chciałam wpisać komentarz u Alaneiz:
    https://alaneiz.wordpress.com/2013/11/25/praca-nad-soba/
    Zauważyłam, że obie napisałyście podobne notki. Pozwolę sobie zatem mój komentarz umieścić u Ciebie 😉

    Alaneiz:
    “Zrozumiałam ,że tak naprawdę rozwojem jest nauka jedności ze sobą samym ,z przyrodą i obserwacją tego co we mnie się przemienia ,objawia i czego tak naprawdę doświadczam. Bedąc świadoma tego wszystkiego i czując to ,rozumiejąc i akceptując.”

    Witam. Wspaniały ten tekst – jak dla mnie – o prostocie życia 😉 . Obserwacja tego, co we mnie się przemienia albo nie przemienia, a ja mogę przyglądać się, czy się zmieni i ewentualnie, jak… Tego wszystkiego, co się objawia w moim życiu i czego doświadczam… Tak, dokładnie… Chcę być świadoma tego wszystkiego i czuć to i rozumieć akceptując. Czasami coś jednak “staje dęba”… 🙂 I wtedy mogę się przyjrzeć swoim uczuciom… na przykład smutku lub samotności…

    Dla mnie “medytacją” jest m.innymi wykonywanie prostych czynności. Mam mały ogródek, ale lubię, gdy czasem po pracy w nim odczuwam fizyczne zmęczenie i… jakąś “pełnię” w sobie. Czasem medytacją jest zagłębienie się w siebie w “bezmyślności”, a czasem narysowanie dla samej przyjemności rysowania albo uszycie czegoś lub wydzierganie na szydełku… A i praca zawodowa jest integralną częścią życia i pokazuje mi, czy i jak sobie radzę z różnymi sytuacjami…

    Alaneiz::
    “Nie jestem nikim wielkim ale kims zupełnie ,,szarym,, i kimś kim naprawdę od zawsze chciałam być.Po raz pierwszy w pełni akceptuję to kim jestem .. Bez maski i bez udawania kogoś kim tak naprawdę nie jestem…”

    Wspaniale… Często czuję się nikim albo drobinką, pyłem. I uśmiecham się do samej siebie i tego, co tak wieelkie, co mnie otacza…
    Ostatnio jednak czuję się bardzo dziwnie. Niby wszystko w porządku, a ciało boli dziwnie i jakby jakaś część mnie po raz kolejny umierała.Czasem mam dosyć, bo takie stany co kilka miesiecy mi się zdarzają. Ale je jednak akceptuję. I obserwuję siebie i ten ból. I akceptuję go, ale są chwile, kiedy jakiś lęk próbuje się przecisnąć poprzez myśli.

    “Czy nie utracimy tym tak naprawdę tej części siebie ktora tu i teraz w tym życiu i w tym wymiarze ma i powinna doświadczać siebie taką jaką jest w całej okazałości ze złością czy słabością bo w końcu tego chciała tu doświadczać ???”

    Doświadczamy na różne sposoby 😀 I poznajemy siebie poprzez różne doświadczenia 🙂 Dziś poczułam coś jakby złość, ale nie umiałam dla siebie sprecyzować na co i z jakiego powodu. Ale w końcu pomyślałam: a po co mi to wiedzieć? Poczułam tę złość, warknęłam sobie (ale nie na kogoś, tylko tak po prostu) i przeszło… 🙂

    Altea (?):
    “Czy ktoś taki wewnętrzny udoskonalacz 🙂 bardzo różni się od kogoś kto stale lata do chirurga plastycznego ..by ulepszyć swoje ciało!”

    Może być, że różnicy nie ma. Jeśli to sztuczne “poprawianie” siebie.
    Pewne zmiany po prostu przychodzą wtedy, gdy mają przyjść i jeśli mają przyjść. Ja na przykład lubię swoje zmarszczki i swoje siwe włosy. Nawet bardzo lubię. 🙂

    Serdeczności przesyłam.

    Komentarz - autor: Altea | 26 listopada 2013 | Odpowiedz


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: