Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Potrzeba uważności

Temat ten chodzi za mną już od kilku lat i praktycznie nie potrafiłam go dobrze zrozumieć do chwili kiedy zafascynowana 10406994_700512003353683_4957065812450606968_n sposobem wyrażania tego co ludzi tak naprawdę ,,opętuje,, czy co ludźmi kieruje przekazał w swoich książkach poprzez nauki don Juana Carlos Castaneda.  Większość ,,ezoteryków,,  choć nie tylko Oni walczą z jakąś potrzebą rywalizacji co oczywiście prowadzi do dalszych działań w postaci kłótni czy wręcz nawet wchodzenia na ścieżki wrogiej postawy.  Zawsze zastanawiałam się czemu tak się dzieje skoro w duchowości chodzi przede wszystkim o to aby porzucić wszelkie walki i stopić się poprzez współodczuwanie z drugą osobą. I tak tam u góry wszyscy jesteśmy ,,jednym,, i pochodzimy z tego samego źródła a tu na ziemi walczymy jakbyśmy chcieli pokazać,  że jesteśmy lepsi od innych . Tak naprawdę jest zupełnie inaczej ale w poniższym fragmencie można dostrzec to z czym tak naprawdę się zmierzamy i co powinniśmy sobie uświadomić. Skłoniło do tej analizy i mnie moje własne życie i kłótnia, która tak naprawdę nie miała innego podłoża jak treść zawarta w książkach o Don Juanie. polecam …

Byłem zdziwiony, że się do mnie odezwał, bo spędziłem w tym domu już kilka dni, a on dotychczas

nawet się ze mną nie przywitał.

Gdy wychodziliśmy z domu, zatrzymała nas la Gorda. Prosiła, byśmy ją ze sobą zabrali, i nie

chciała przyjąć odmowy do wiadomości. Don Juan odrzekł bardzo surowo, że musi porozmawiać ze

mną sam na sam.

– Będziecie mówili o mnie – powiedziała la Gorda. Ton jej głosu, a także gesty, zdradzały

podejrzliwość i irytację.

– Masz rację – odparł don Juan sucho i wyminął ją, nie oglądając się. Poszedłem za nim. W

milczeniu dotarliśmy do rynku. Gdy don Juan usiadł, zapytałem go, cóż takiego jest w la Gordzie, o

czym mielibyśmy rozmawiać. Nadal czułem się nieprzyjemnie na wspomnienie złowieszczego wzroku,

jakim nas obrzuciła przy wyjściu.

– Nie będziemy rozmawiać o la Gordzie ani o nikim innym – odrzekł. – Powiedziałem tak, bo

chciałem sprowokować jej ogromne poczucie własnej ważności. I poskutkowało. Jest na nas wściekła.

O ile ją znam, będzie teraz gadać do siebie tak długo, aż wzbudzi w sobie pewność i poczuje do nas

słuszną urazę za to, że nie zabraliśmy jej ze sobą i wyszła na idiotkę. Nie zdziwiłbym się, gdyby nas

zaatakowała tu, na tej ławce.

– O czym będziemy rozmawiać, jeśli nie o la Gordzie? – zapytałem.

– Wrócimy do rozmowy rozpoczętej w Oaxaca. Zrozumienie wyjaśnień dotyczących świadomości

wymaga od ciebie wielkiego wysiłku i chęci do przechodzenia z jednego stanu świadomości w drugi.

W czasie tej rozmowy potrzebuję twojej absolutnej koncentracji i cierpliwości.

Pół żartem poskarżyłem się, że przez ostatnie dwa dni, gdy nie chciał ze mną rozmawiać, czułem

się zbity z tropu. Spojrzał na mnie unosząc brwi i uśmiechnął się przelotnie. Uświadomiłem sobie, że

chce mi pokazać, iż wcale nie jestem lepszy od la Gordy.

– Chciałem sprowokować twoje poczucie własnej ważności – wyjaśnił, marszcząc czoło. –

Poczucie własnej ważności jest naszym największym wrogiem. Zastanów się tylko: to, że czujemy się

obrażeni przez uczynki naszych bliźnich, osłabia nas. Poczucie własnej ważności domaga się, byśmy

spędzali większość życia obrażeni na kogoś. Nowi widzący uważali, iż wojownicy powinni dołożyć

wszelkich wysiłków, by wymazać poczucie własnej ważności ze swego życia. Postępowałem zgodnie

z ich zaleceniami. Na wiele sposobów starałem się przekonać cię, że jeśli nie mamy poczucia własnej

ważności, nie jesteśmy podatni na zranienie.

Naraz oczy don Juana rozbłysły. Miałem wrażenie, że z trudem powstrzymuje się od śmiechu,

choć nie widziałem do tego żadnych powodów. W tej samej chwili jednak zaskoczyło mnie

niespodziewane, bolesne uderzenie w prawy policzek. Zerwałem się z ławki. La Gorda stała za moimi

plecami. Rękę nadal miała uniesioną, a twarz czerwoną z gniewu.

– Teraz przynajmniej będziesz miał jakieś usprawiedliwienie, żeby gadać o mnie, co tylko zechcesz

– krzyczała. – Ale jeśli masz coś do powiedzenia, powiedz mi to prosto w twarz!

Wydawało się, że ten wybuch zupełnie ją wyczerpał.

Usiadła na cemencie i zaczęła szlochać. Don Juana ogarnęła niewytłumaczalna radość, ja z kolei

wpadłem we wściekłość. La Gorda rzuciła mi groźne spojrzenie, po czym zwróciła się do don Juana i

powiedziała potulnie, że nie mamy prawa jej krytykować.

Don Juan śmiał się tak bardzo, że zgiął się wpół i omal nie spadł na ziemię. Nie był w stanie się

odezwać. Dwa czy trzy razy próbował coś do mnie powiedzieć, a w końcu wstał i odszedł, nadal

trzęsąc się ze śmiechu.

Miałem zamiar pobiec za nim, wciąż wściekły na la Gordę – w tej chwili wydawała mi się godna

pogardy – ale przydarzyło się coś niezwykłego. Zrozumiałem, że la Gorda i ja jesteśmy przerażająco do siebie podobni. Nasze poczucie własnej ważności było monstrualne. Zdziwienie i wściekłość, jakie

mnie ogarnęły, gdy mnie uderzyła, bardzo przypominały jej gniew i podejrzliwość. Don Juan miał rację.

Ciężar poczucia własnej ważności jest okropną zawadą.

Przepełniony euforią, pobiegłem za don Juanem. Po policzkach spływały mi łzy. Zrównałem się z

nim i powiedziałem, co sobie uświadomiłem. Oczy rozbłysły mu kpiną i zachwytem.

– Co mam zrobić z la Gorda? – zapytałem.

– Nic – odrzekł. – To, co sobie uświadamiasz, zawsze należy tylko do ciebie.

Kiedy po przeczytaniu tego i kilku innych fragmentów z tej książki uświadomiłam sobie w czym tkwi szczegół pewnych sytuacji w moim życiu zrozumiałam ,że tak naprawdę nikt inny oprócz mnie samej nie może wiedzieć jak to odbieram i jak rozumiem zawartą treść ponieważ jest ONA oparta tylko i wyłącznie na podstawie moich –nie czyichś innych a moich własnych przeżyć z obecnego oraz minionych inkarnacji i tu na ziemi i w innych wymiarach.

Zawsze ale to zawsze zrozumiem treść według własnego doświadczenia i zarzucając komuś że nic nie rozumie jest błędem ponieważ ani ja nie wiem jak rozumie to ktoś inny ani w drugą stronę ponieważ mimo wspólnej treści analiza jest przeprowadzana wedle własnego sposobu pojmowania życia i doświadczeń. Możemy mbgyieć bliskie wspólne doświadczenia które są do siebie bardzo podobne ale i tak każda jednostka odbierze to na podstawie własnej interpretacji i każda z biorących udział w tym zdarzeniu ma rację i jej wersja jest prawdą.

Teraz co do samego tematu czyli poczucia ważności – nie pamiętam, w której to części nauk było ale pięknym stwierdzeniem jest to ,że tak naprawdę żadna ludzka istota nie jest więcej warta niż żuk czy inne zwierzę. To my uważamy że jesteśmy najważniejsi ale jest to błędem w pojmowaniu . Zawsze to wiedziałam ale teraz jakbym dojrzała wewnętrznie do skupienia swojej uwagi dokładnie na tym znaczeniu.  Patrzę na każdą roślinę i zwierzę w zupełnie innej perspektywie a ludzie ,którzy uważają inaczej są dla mnie zwykłymi tyranami. O małych tyranach w następnej części 😀

Fragment z książki Carlosa ,,Wewnętrzny ogień,,

Reklamy

7 listopada 2014 - Posted by | Uncategorized |

Brak komentarzy.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: