Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

związki nowej ery

kilka razy poruszałam ten temat na naszym forum ..był to czas kiedy było głośno na temat przechodzenia z 3 na 4 i 5 wymiar.postaram się to odszukać i dodać linki do tematu.

znalazłam bardzo wartościowy przekaz ,ktory bardzo dobrze i przejżyście tłumaczy nam pewne problemy w związkach i sposób podejścia do rozwiązania konfliktów.

W „czasach Jedności”” wszystko było całe i niepodzielone. Możesz to sobie wyobrazić? Pozwalaj twojej wyobraźni podróżować swobodnie do tego momentu. Właśnie wyobrażaj sobie: jesteś wszystkim, jesteś niczym niezmąconą świadomością i jesteś częścią olbrzymiego pola energetycznego, które otacza cię w przyjemny sposób. Czujesz, że jesteś częścią tej jedności i jesteś istnieniem żywionym bez warunków. Czuj jak to pole energetyczne otacza cię jako ogromnie wygodny koc, jak w dużej ilości pełna miłości energia, która pozwala ci badać i rozwijać szerokim gestem, na zewnątrz, nigdy nie wątpiąc w ciebie albo twoje nieodłączne prawo, by być kim jesteś. Żadnego niepokoju, żadnego strachu. To poczucie wygody i bezpieczeństwa stanowiło warunki narodzenia, od którego pojawiłeś się jako indywidualna dusza. To była ogromna macica. Nawet jeżeli to jest daleko odsunięte od twojego obecnego stanu, twoje serce wciąż pragnie gorąco tego poczucia całości i pełni, odczuwania absolutnego bezpieczeństwa, którego doświadczyłeś w tym kocu miłości i życzliwości. Poczucie jedności, że pamiętasz jak to było być Bogiem. Razem w tym kocu miłości ustanowiłeś Boga.

W zasięgu tej świętej świadomości albo koca miłości, powstało w pewnym momencie przekonanie, by stworzyć nową sytuację. To jest bardzo trudne do włożenia w ludzkie słowa, ale może możesz wyobrazić to sobie, to bycie w Bogu, w tej świadomości jedności, była tęsknota za czymś innym, czymś innym niż jedność. Była, że tak powiem, tęsknota za doświadczeniem. Gdy całkowicie jesteś pogrążony w dobrym samopoczuciu, będąc czystym istnieniem, nie doświadczasz spraw – po prostu jesteś. Pomimo ekstazy i całkowitego bezpieczeństwa w tym stanie istnienia bycia częścią Boga, częścią tej ogromnej świadomości, to chcesz badać i rozwijać się. Ta część “odeszła z twojej jaźni”. Ty jesteś tą częścią Boga. W pewnym punkcie twoja świadomość zgodziła się na ten eksperyment odchodzenia od jedności i stawania się “Ja”, jednostką samą w sobie, określoną indywidualną świadomością. To był wielki krok.

********************************************************************************************************

Bóg odmienił część Boskiej jaźni do Duszy. Dusza potrzebuje doświadczenia znalezienia ponownie swego świętego pochodzenia. Dusza potrzebuje żyć, aby doświadczać, odkrywać, dokonywać samozniszczenia i odtwarzania w postanowieniu poczucia kim dusza naprawdę jest, mianowicie Bogiem. Dowody własnego ja, bycia jednością i całością zostały roztrzaskane i musiały zostać odzyskane przez doświadczenie. To samo w sobie było wielkim wyczynem inwencji twórczej. Rodzenie świadomości- Ja, było cudem! To nigdy wcześniej nie istniało.

Często próbujesz wykroczyć poza granice twojego Ja-jestem., aby doświadczyć pełni i głębokiej jedności jeszcze raz. Możesz mówić, że to jest główny cel twojego duchowego poszukiwania. Ale rozważ przez moment: z punktu widzenia Boga to jest Ja-istnieję, odseparowany, to stanowi cud! Stan bycia JEDNOŚCIĄ był normalną sytuacją, “to istniało od zawsze”. W cudzie bycia indywidualną duszą powstało ogromne piękno, radość i potencja twórcza. Powód, dla którego nie doświadczasz tego w ten sposób jest ten, że wciąż walczysz z twoim bólem narodzin jako dusza. Gdzieś w głębi serca ten krzyk pierwotnego bólu i zdrady wciąż rozbrzmiewa: to jest wspomnienie bycia rozdartym, odsuniętym przez twoją Matkę/Ojca, z wszechobecnego koca miłości i bezpieczeństwa.

O swojej podróży w ciągu czasu i doświadczenia przedostałeś się przez tyle rzeczy. Wystawiłeś na próbę wszystkie inne rodzaje form. Było całkiem dużo inkarnacji, w których nie miałeś formy ciała ludzkiego, ale to nie jest tak istotne teraz. Co jest ważne w kontekście tej bardzo długiej historii, zostałeś poprowadzony przez dwa inne motywy. Z jednej strony był zapał do poszukiwania, tworzenia i odnowienia, i z drugiej strony była nostalgia, poczucie zostania wypędzonym z raju i przemożna samotność.
****************************************************************************************************

Faktycznie cały ból odrzucenia, cały ból związków, wraca do pierwotnego, nie uleczonego bólu narodzin. To może wydawać się jakbyś robił wielki krok do wszystkich rodzajów skomplikowanych sytuacji w związkach, które wydają się wskazywać, że ten powód pozornie jest bliższy. To może wydawać się, że twój ból jest spowodowany przez coś, co twój partner zrobił albo i nie zrobił. To może wydawać się, jakby coś na zewnątrz ciebie spowodowało ból. I dlatego myślisz, że rozwiązanie problemu z tobą tkwi w zachowaniu drugiego. Ale posłuchaj: w gruncie rzeczy pracujesz nad uśmierzaniem starożytnego bólu w sobie. Jeśli nie będziesz poinformowany o tym, łatwo możesz zaplątywać się w nawiązywanie związków, które mogą być niezwykle bolesne.

Specjalnie w męsko/żeńskich związkach (związkach miłosnych), często próbujesz kuć pewnego rodzaju jedność i bezpieczeństwo między tobą, co jest podobne do pierwotnego stanu jedności, którą trochę pamiętasz. Podświadomie próbujesz odtworzyć komfortowe uczucie wygody zostania owiniętym w koc bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jest dziecko w tobie, które błaga o tę bezwarunkową akceptację. Jednakże, jeśli to dziecko w tobie czuje jego albo jej ramiona wokół dziecka rozdartego w twoim partnerze, zbyt często to powoduje duszący chwyt, który blokuje obu partnerów do prawdziwego wyrażenia własnego ja.

Co zdarza się, to że stajesz się emocjonalnie zależny, a następnie zaczynasz potrzebować miłości albo zgody innej osoby na twoje dobro. Uzależnienie zawsze ukazuje kwestię władzy i kontroli, albo potrzebę kogoś, kto również chce kontrolować jego albo jej zachowanie. To jest początek niszczących związków. Poddać swoją indywidualność w związkach, poprowadzoną przez podświadomą tęsknotę za absolutną jednością, to jest niszczące wobec siebie też jak wobec innej osoby.

wybrane fragmenty z

http://jeszua.blogspot.com/2011/01/zwiazki-nowej-ery.html

w przekazie tym jest cos na temat karmicznych związków, uzdrawiających i niszczących związkach oraz na temat dusz bliźniaczych

fragment:

Dusze bliźniacze istnieją i one dosłownie są tym, co to słowo oznacza: oni są bliźniakami. One są duszami z takim samym “zabarwieniem uczuciowym” albo wibracją, albo można powiedzieć z takim samym czasem narodzin, jak jest w przypadku z biologicznymi bliźniakami. Szczególny czas narodzin, ten moment jedyny w swoim rodzaju, w czasie i miejscu, znaczącym ze względu na odczuwanie, ton wyjątkowo rozpoznany wewnątrz dusz, które odzyskują świadomość. One nie są zależne od siebie w jakiś sposób. One nie są ani osobnikiem męskim ani kobietą. Ale oni na pewno są nastrojeni do siebie jako bratnie dusze.

Co jest powodem tworzenia dusz bliźniaczych? Dlaczego one egzystują? Często myślisz, że podnoszą ciebie do czegoś, co jest procesem uczenia się, który to wprowadza. Ale to nie jest przypadek z duszami bliźniaczymi. Powód istnienia dusz bliźniaczych nie jest by uczyć się czegoś. Cel jest po prostu radością i inwencją twórczą. Dusze bliźniacze nie mają żadnej funkcji w dwoistości. Spotkasz swoją duszę bliźniaczą, gdy będziesz wykraczać poza dwoistość, gdy zapoznasz się jeszcze raz z Bogiem w sobie, który jest cały i niepodzielony, i który może wziąć jakikolwiek aspekt albo wygląd. Dusze bliźniacze spotykają się jeszcze raz w swojej podróży powrotnej do Domu.

Wracajmy na moment do początku podróży. Moment, w którym odchodzisz ze stanu jedności i zostajesz jednostką, wchodzisz do dwoistości. Nagle jest ciemność i światło, lekki, wielki i mały, chory i zdrowy, etc. Rzeczywistość jest rozdwojona. Nie masz już żadnego układu odniesienia, kim naprawdę jesteś. Początkowo wziąłeś twoją tożsamość z “bycia częścią całości”, skoro jesteś jedną częścią rozdarty, opuściłeś całość. Ale bez twojego świadomego wiedzenia, ktoś towarzyszy ci, kto jest tobie równy, kto jest podobny do ciebie tak bardzo jak tylko możliwe. Zajmowałeś to samo miejsce w kocu jedności, tak blisko siebie, że nie wiedziałeś, że jesteście dwoma, które się urodziły. Co łączy dwu z ciebie, jest czymś poza dwoistością, czymś, co poprzedza historię dwoistości. To jest trudne do włożenia w słowa jak należy, ponieważ to ignoruje wasze zwykłe definicje tożsamości, w której jesteście którymś z dwojga i nie możecie być obydwoma w tym samym czasie.

Ale byłeś obydwoma wyruszając w podróż na wyprawę, długą podróż przez wiele doświadczeń. Oboje z was doświadczało najwyższych stopni dwoistości, odkrywaliście stopniowo, że twoja istota nie leży w dwoistości ani zewnętrznej części tego, w czymś, co leży u podłoża tego. Gdy tylko stajesz się głęboko świadomy tej leżącej u podłoża jedności, zaczyna się twoja podróż powrotna. Stopniowo czujesz się mniej przywiązany do zewnętrznych rzeczy takich jak moc, sława, pieniądze albo prestiż. Rozumiesz coraz bardziej, że kluczem jest nie co doświadczasz, ale jak doświadczasz tego. Stwarzasz twoje własne szczęście albo nieszczęście przez twój stan świadomości. Odkrywasz moc twojej własnej świadomości.

Jak tylko przedostałeś się przez wszystkie wysokie poziomy i niże z dwoistości, będzie moment, gdy spotkasz swoją duszę bliźniaczą. W energii i pojawieniu się twojej duszy bliźniaczej, rozpoznasz swoją bardzo głęboką część, twoją istotę poza dwoistością, i przez to samo rozpoznanie zaczniesz rozumieć siebie lepiej i uświadomisz sobie kim naprawdę jesteś. Twój bliźniak jest układem odniesienia dla ciebie, to niesie cię na zewnątrz od ograniczonych przekonań dotyczących siebie, które przyjmowałeś podczas tego życia i żyć wcześniej. Uwalniasz siebie przez widzenie tego twojego odbicia w twoim bliźniaku; to jest jak przypomnienie i to nie ma nic wspólnego z emocjonalnym uzależnieniem. Spotykanie się pomaga każdemu z was być silniejszymi i bardziej samokrytycznymi jednostkami, wyrażaniem twojej inwencji twórczej i miłości na ziemi. To przyspiesza twój powrót, ponieważ to pomaga ci podchodzić do wyższego poziomu jedności, chwili pełni, zachowując i wyrażając twój Ja-jestem, twoją indywidualność jedyną w swoim rodzaju.

Ostatecznie jesteśmy wszyscy jednym. Opieramy się na energii, która jest uniwersalna we wszystkich z nas. Ale jednocześnie jest indywidualność we wszystkich z nas. Dusza bliźniacza jest do pewnego stopnia związkiem pomiędzy indywidualnością a jednością. To jest jak kamień do jedności. Jeśli będziesz łączyć się ze swoją duszą podwójną świadomie i w poważnym stopniu, spowodujesz stworzenie czegoś nowego: trzeciej energii, która urodzi się z tego połączonego działania. Ta energia zawsze pomaga zwiększyć świadomość jedności w większym układzie niż właśnie dwu z nich. Ponieważ oni są w swojej drodze do domu, dusze bliźniacze mają natchnienie do zakotwiczenia energii miłości i jedności na ziemi, i oni robią to w taki sposób, że to zgadza się z ich własnymi wyjątkowymi talentami i pasjami. W ten sposób dusza bliźniacza buduje fundament między “byciem jednością” i “byciem Jednością”. To jest głęboką wewnętrzną więzią między duszami bliźniaczymi, ale to nie zmienia faktu, że one są pełnymi jednościami dla siebie. Ich łączenie się razem powoduje miłość i radość, i ich spotkanie wyzwala inwencję twórczą i samorealizację. Oni wspierają siebie bez wpadania w problemy z emocjonalnym uzależnieniem. Miłość między duszami bliźniaczymi nie ma uzdrawiać siebie, ale aby stwarzać coś nowego: zamiast dwa stające się jednym, dwa staje się trójką.

Uwalniając ogromny ból narodzin, spotkasz swoją duszę bliźniaczą w pewnym momencie. Proszę pozwól tej wiedzy dojść do ciebie. Spróbuj nie mieszkać w nadziejach i oczekiwaniach, które wyprowadzają ciebie z „teraz”. Co jest ważne, by ten sam moment był tym w pełni, kiedy zdajesz sobie sprawę, że miłość i bezpieczeństwo, której głęboko pragniesz są obecne w sobie. Kluczem jest zdawać sobie sprawę, że ta absolutna akceptacja samego siebie nigdy nie może być dana tobie przez nikogo, nawet przez twoją duszę bliźniaczą.

zapraszam na stronę http://jeszua.blogspot.com/

na temat dusz bliźniaczych dostałam też inny link na stronę http://krystal28.wordpress.com/2011/09/24/blizniacze-plomienie-i-bratnie-dusze/ 

uwazam że wart jest zapoznania sie ze swoja treścia i wiąże sie On razem z tym o oczym pisałam powyżej..

Reklamy

29 września 2011 Posted by | artykuły wyszukane | , , | Dodaj komentarz

lightworkers

dziś dostałam linka od znajomej z bardzo fajnej strony http://jeszua.blogspot.com/

myslę że wiekszość z Was zagląda na te strony -są One dla Nas jakby uzupełnieniem dodatkowej wiedzy ktorej poszukujemy w Nas samych i odnajdujemy we własnym wnętrzu.

dla tych co jeszcze nie czytali lub czytali ale dla przypomnienia http://jeszua.blogspot.com/2011/04/lightworker-i.html 

Ja na swoim blogu pisałam o gwiezdnych dzieciach ,pisałam też o walk-in a tu spotykam sie z inną nazwą istot ktore doświadczają ,,ziemi,,- lingtworkers– dla wyższych celów i misji. Bardzo spodobał mi sie ten przekaz i zainspirował mnie do poświecenia chwili nad tekstem .. aby oprzeć to choć w małej mierze nad własną analizą doświadczeń i zdarzeń na ziemi..

cytuję fragmenty :

Historyczne korzenie lightworkers.

Lightworkers niosą w sobie umiejętność osiągnięcia duchowego przebudzenia szybciej niż inni ludzie. Oni niosą wewnętrzne nasiona dla szybkiego duchowego przebudzenia. W związku z tym, oni wydają się być na szybszym torze niż większość ludzi, jeśli oni tak wybierają. Tu ponownie, to nie dlatego, że oni są w jakiś sposób duszami „lepszymi” czy „gorszymi”. Oni są, jednakże, starsi od większości dusz obecnie przyjmujących postać cielesną na ziemi. Ten starszy wiek najlepiej powinien być zrozumiany pod względem doświadczenia a nie czasu.

Lightworkers osiągnęli szczególne stadium oświecenia wcześniej, zanim przyjęli postać cielesną na ziemi i przyjęli swoją misję. Oni świadomie postanowili stać się uwikłanymi w “karmicznym kole życia” i doświadczyć wszystkich form zamieszania i iluzji z tym związanych.

Oni robią to, aby w pełni rozumieć, “doświadczenie ziemi”. To umożliwi im spełnienie ich misji. Przez przedostawanie się przez wszystkie etapy niewiedzy i iluzji, oni chcą sami ostatecznie posiadać narzędzia do pomocy innym w osiąganiu stanu prawdziwego szczęścia i oświecenia.

Zagubienie się: problem lightworker’s.

Lightworkers mogą nadrabiać straty w takich samych stanach niewiedzy i iluzji jak nikt inny. Chociaż oni wyruszają z innego punktu wyjścia, ich zdolność do przedzierania się przez strach i iluzję w zadaniu osiągnięcia oświecenia może być zablokowana przez wiele czynników. (oświeceniem nazywamy tu stan bycia w rzeczywistości, w której uświadamiasz sobie, że jesteś przede wszystkim ze Światła, zdolny wybierać światło o każdej porze.)

Jednym z czynników blokujących drogę do oświecenia dla lightworkers jest fakt, że oni niosą ciężki karmiczny ciężar, który może wprowadzać ich w błąd całkiem jak kiedyś. Jak stwierdziliśmy wcześniej, ten karmiczny ciężar jest związany z decyzjami, które kiedyś podjęli w związku z ludzkością, w jej dziecięcych stadiach. Te decyzje były zasadniczo nieokazujące szacunku dla życia (będziemy mówić o tym później w tym rozdziale). Wszyscy lightworkers teraz żyjący, mają pragnienie zrozumienia jakiegoś prawa z ich przeszłości opacznie zrozumianego, i pragną przywrócić i ożywić to, co zostało zniszczone z powodu tych błędów.

szukając materiału na temat lightworkers natrafiłam na kolejny przekaz skierowany do tej grupy istot którą nazywa sie właśnie w ten sposób http://www.shaumbra.pl/przekazy/rozne/Lightworkers.html oraz jako dodatek http://www.oczyandromedy.pl/lightworkers_-_czyli_jak_latwo_zarobic_na_naiwnych.html ..

ja akurat pozostanę przy analizie swoich doświadczeń w oparciu o fragmenty przekazu z podanego pierwszego linku.

czuć jest inną energetykę tego miejsca i bardziej dla mnie samej jest to zbliżone do mojej wewnetrzej wiedzy.

zwróciłam uwagę na ten tekst ponieważ jest on dość zbieżny ze słowami jakie kierował do mnie opiekun na samym początku moich poszukiwań kiedy to dość mocno błądziłam pomiędzy światem widzianym a tym który czuję ,,innymi zmysłami,,  . wtedy poznałam po raz pierwszy słowo -iluzja oraz poczułam czym jest ,,zamieszanie,,

nie będę starała sie tego wytłumaczyć ponieważ nie sądze aby mi sie to udało. kilka razy już próbowałam do tego podejść właśnie w taki sposób ale wielokrotnie kończyło sie tylko na tym że mówiłam – że nie jestem w stanie tego przekazać jak to czułam i doświadczałam i brakło mi słów. W opraciu o ten tekst mogę przybliżyć własne podejście do zamierzonych doświadczeń.

fragment z II części o linghtworker

Galaktyczna historia lightworker.

Narodziny duszy

Dusze lightworker zrodziły się dużo wcześniej nim powstała ziemia i ludzkość.

Dusze rodziły się falami. W pewnym sensie dusze są wieczne, nie mają początku ani końca. Ale w innym sensie, one rodzą się w pewnym momencie. To następuje w takim punkcie, kiedy ich świadomość osiąga poczucie indywidualnego, własnego ja. Wcześniej istnieje to jako potencjał. Nie ma jakiejkolwiek świadomości siebie i innych.

Świadomość “siebie” powstaje, gdy zostaje rozciągnięta jakaś linia graniczna między grupami energii. Musimy powrócić do metafory, aby to wyjaśnić.

Pomyślcie przez moment o oceanie i wyobraźcie sobie, że jest to olbrzymie pole płynnej energii, strumieni, które ciągle mieszają się ze sobą. Wyobraźcie sobie, że rozproszona świadomość przepaja cały ocean. Nazwijcie to duchem oceanu, jeśli chcecie. Po chwili, w pewnych miejscach oceanu powstaje koncentracja świadomości. Świadomość tu jest skupiona, mniej rozproszona niż w jego bezpośrednim otoczeniu. W oceanie zaczyna istnieć rozróżnienie, które prowadzi do rozwinięcia pewnych form w oceanie. Te formy, które są w stanie skupienia świadomości, poruszają się niezależnie od ich środowiska. One doświadczają siebie jako czegoś innego niż ocean (duch). To, co tu następuje, jest narodzinami pierwotnej świadomości własnego ja albo świadomość jaźni.

Dlaczego skupione stany świadomości powstały w jakichś częściach oceanu a w innych nie? To jest bardzo trudne do wyjaśnienia. Możesz jednakże poczuć, że jest coś bardzo naturalnego w tej procedurze? Gdy rzucacie nasiona na ziemię, widzicie że małe rośliny wypuszczają pędy, każde w swoim własnym czasie i rytmie. Jedno nie staje się tak duże, albo nie tak łatwo jako inne. Niektóre nie wyrastają wcale. Jest rozróżnienie na polu. Dlaczego? Energia oceanu (duch oceanu) intuicyjnie szuka najlepszego wyrażenia potencjału dla wszystkich jego wielorakich strumieni albo warstw świadomości.

Podczas formowania się indywidualnych form świadomości w oceanie, jest moc, która działa na ocean od zewnątrz, czy coś w tym stylu. To jest moc boskiego natchnienia, które można poczuć jako męski aspekt, która stworzyła cię. Podczas kiedy ocean oznacza żeńską, chłonną stronę, męski aspekt może być wyobrażony sobie jako wiązki światła wlewające się do oceanu, które wzmacniają proces rozróżnienia i oddzielenia do indywidualnych brył świadomości. One są jak promienie słońca ogrzewające rozsadnik.

Ocean i wiązki światła wspólnie tworzą jednostkę albo istnienie, które możemy nazwać archaniołem. To jest archetypowa energia, zarówno męski jak i żeński aspekt, i taka jest też anielska energia, która okazuje się czy wyraża przez ciebie.

Kiedy światło duszy urodzi się jako indywidualna jednostka świadomości, wolno oddala się od oceanicznego stanu jedności, który był dla niego domem przez długi czas. Dusza coraz bardziej uświadamia sobie bycie sobą i oddzielną.

Z tą świadomością, poczucie straty albo braku powstaje w duszy po raz pierwszy. Kiedy dusza będzie przebywać swoją drogę poszukiwania siebie jako indywidualnej jednostki, dusza będzie nieść w sobie pewną tęsknotę za „całkowitością”, pragnienie, by należeć do czegoś większego niż to. Głęboko w duszy zachowa wspomnienie stanu świadomości, w którym wszystko jest jednym, w którym nie ma żadnego „ja” i „inni”. To jest to, co uważa za „dom” – stan ekstatycznej jedności, miejsce pełnego bezpieczeństwa i płynności.

Z tą pamięcią w głębi siebie, dusza zaczyna swoje podróże przez rzeczywistość, w niezliczonych dziedzinach doświadczenia i wewnętrznego poszukiwania. Nowo narodzona dusza jest gnana ciekawością i ma wielką potrzebę doświadczenia. To był element, który był nieobecny w oceanicznym stanie jedności. Dusza jest teraz zdolna aby swobodnie badać wszystko, co życzy sobie badać. Teraz ma czas do poszukiwań „całkowitości” na różnorakie sposoby.

We wszechświecie, są niezliczone wymiary do badania rzeczywistości. Ziemia jest po prostu jednym z ich i powstała stosunkowo późno, mówiąc na ten temat w kosmicznej skali. Przestrzenie rzeczywistości albo wymiarów, zawsze pochodzą z wewnętrznych potrzeb albo pragnień. Wszystkie stworzenia są oznaką wewnętrznych wizji i przemyśleń. Ziemia została stworzona z wewnętrznego pragnienia, by zgromadzić elementy różnych rzeczywistości, które starły się ze sobą. Ziemia była w zamierzeniu tyglem dla wielkiego, szerokiego wachlarza wpływów. Wyjaśnimy to dalej poniżej. Na teraz wystarczy, by powiedzieć, że ziemia jest względnie spóźnioną na kosmicznym etapie, i że wiele dusz przeżyło wiele wcieleń w poszukiwaniu i rozwoju w innych przestrzeniach rzeczywistości (planety, wymiary, układy gwiezdne, etc.), dużo wcześniej zanim zrodziła się ziemia.

Dusze lightworkers żyły wiele, wiele wcieleń w tych innych wymiarach, wcześniej zanim kiedykolwiek przyjęli postać cielesną na ziemi. To jest to, co rozróżnia ich od “ziemskich dusz” jak nazwiemy to dla uproszczenia. Dusze ziemskie są duszami, które przyjęły postać cielesną w ciałach fizycznych na ziemi stosunkowo wcześnie w swoim rozwoju, jako zindywidualizowanej jednostki świadomości. Rzec by można, że zaczęli swój cykl ziemskiego życia, gdy ich dusze były w swoim dziecięcym stadium. W tym czasie, dusze lightworker były już „dorosłe” One przeszły już przez wiele doświadczeń i ten związek z ziemskimi duszami może być przyrównany do rodzica i dziecka.

do dalszego przekazu na temat rozwoju życia i świadomości ziemi zapraszam na stronę http://jeszua.blogspot.com/2011/04/lightworker-ii.html 

cytuję: Życie toczyło się na ziemi pod przewodnictwem i ochroną duchowych istot z królestw anielskich i królestwa devów.. (Devy pracują na eterycznym poziomie, bliższym światu fizycznemu niż anioły .) Eteryczne ciała roślin i zwierząt przyjmowały bez zastrzeżeń opiekę i energię z królestwa anielskiego i devów. Nie mieli pragnienia “wyrywać się na wolność” czy odejść i znajdować swój własny sposób robienia rzeczy. Wciąż był ogromny zmysł jedności i harmonii wśród wszystkich żywych istot.    ……. Kiedy ziemskie dusze były gotowe wejść do etapu ego, stworzenie człowieka umożliwiło tym duszom doświadczenia organizmu żywego z wolną wolą. To również obdarzyło przyjmującą postać cielesną świadomość, większą świadomością “ja” w przeciwieństwie do “innych.”

oraz galaktyczne wpływy na człowieka i ziemię

Zainteresowanie, które galaktyczne społeczeństwa okazywały ziemi było głównie egocentryczne. Poczuli tam okazję do wywierania wpływu w nowe i potężne sposoby. Możemy powiedzieć, że w tym punkcie międzygalaktyczne bitwy znalazły się w martwym miejscu. Kiedy wciąż walczyli ze sobą, doszli do pewnego typu równowagi po jakimś czasie, podział mocy dzieli na strefy, że tak powiem. Znacie siebie tak dobrze. Sytuacja znalazła się w impasie w taki oto sposób i galaktyczni wrogowie mieli nadzieję na nową okazję na ziemi. Pomyśleli, że ziemia może dostarczyć sceny do wznowienia bitwy i przezwyciężenie impasu.

Wyjściem, którego poszukiwały galaktyczne społeczeństwa, było wywarcie wpływu na ziemię, przez manipulowanie świadomością ziemskich dusz. Ziemskie dusze były szczególnie otwarte na ten wpływ, ponieważ doszły do etapu ego. Zanim do tego doszły, były uodpornione na wszelką moc, ponieważ nie miały ochoty wykorzystywać własnej mocy. Jesteś uodporniony na agresję i walkę, kiedy nie ma niczego w tobie, do czego te energie mogą się przywiązać. Więc galaktyczne energie nie mogły wejść do świadomości ziemskich dusz, dopóki one same nie postanowiły zbadać tej energii walki.

waracając do lightworkers

Galaktyczne korzenie dusz lightworker.

Czy już macie pojęcie, jak dusze lightworker pokrywają się z tą historią? Zanim przyszli na ziemię i przyjęli postać cielesną w ludzkich ciałach, dusze lightworker zamieszkiwały kilka systemów gwiezdnych od dłuższego czasu. Pod względem punktu trzeciego w rozwoju świadomości, osiągnęli tam większą dojrzałość. W tym etapie zgłębili ego-świadomość i wszystkie powiązane z tym kwestie energetyczne. Ten był etap, w którym zbadali ciemność iznacznie nadużyli swej mocy.

Na tym galaktycznym etapie rozwoju byli lightworkers, współtwórcy powstania człowieka. Właśnie jak inne galaktyczne siły, mieli zamiar używać ludzi jako marionetek aby zdobyć dominację w innych częściach wszechświata. To może pomóc wyjaśnić metody, jakich galaktyczne moce używały w swoich bitwach, ponieważ to nie pasuje do niczego w waszym świecie, przynajmniej nie w rozmiarach, w jakich oni to udoskonalili. W gruncie rzeczy, galaktyczna technika wojenna opierała się na nie-materialistycznej nauce energii. Znali moc psychiki i wiedzieli, że świadomość wywołuje rzeczywistość fizyczną.. Ich metafizyka była odpowiedniejsza niż materialistyczne opinie, jakie wasi obecni naukowcy obejmują. Ponieważ założenia waszej nauki wynikają ze świadomości materialnych procesów a nie odwrotnie, to nie mogą oni sondować twórczych i przyczynowych mocy umysłu.

W wieku Cro-Magnon,dusze lightworker ograniczały naturalny rozwój człowieka na genetycznym poziomie. Powinieneś wyobrazić sobie tę genetyczną ingerencję jako zstępująca procedurę związaną z manipulacją; odcisnęli w ludzkiej mózgowej/świadomości, szczególnej formy myśli, które dotyczyły fizycznej, komórkowej warstwy organizmu. Skutek tych umysłowych odcisków był taki, że zautomatyzowany, mechaniczny element został zainstalowany w ludzkim mózgu, który zabrał część naturalnej siły i świadomość własnego ja w istnieniu człowieka. Dokonano sztucznego wszczepu, który uczynił człowieka dogodniejszym jako instrument dla istot pozaziemskich, ich „strategicznych celów”.
***************************************************************************************************

Na wewnętrznym poziomie, dusza staje się rozdarta podczas tego etapu. Stadium ego wiąże się z atakiem na integralność duszy. Przez integralność mamy na myśli naturalną jedność i całkowitość duszy. Z wejściem świadomości opartej na ego, dusza przechodzi stan schizofrenii. Traci swoją niewinność. Z jednej strony, dusza walczy i podbija; z drugiej strony, zdaje sobie sprawę, że nie ma racji w ranieniu czy niszczeniu innych istot żywych. Nie dlatego, że jest to niezgodne z jakimś obiektywnym prawem albo sądem. Ale dusza podświadomie zdaje sobie sprawę, że robi coś, co sprzeciwia się swojej własnej boskości. To ma w naturze swojej własnej, boskiej istoty stworzyć i uświęcać życie. Gdy dusza funkcjonuje z pragnieniem osobistej mocy, głęboko wewnątrz powstaje poczucie winy. Co więcej, nie jest to zewnętrzny werdykt duszy, która ogłasza bycie winnym. Dusza sama zdaje sobie sprawę, że traci swoją niewinność i czystość. Podczas, kiedy dusza dąży do mocy na zewnątrz, narastające poczucie marności gryzie ją od wewnątrz.

Etap świadomości opartej na ego jest naturalnym etapem podróży duszy. Tak naprawdę to obejmuje pełne zgłębianie jednego aspektu duszy, którym jest: wola. Twoja wola ustanawia most pośrodku wewnętrznego i innego świata. Wola jest tą twoją częścią, która skupia energię twojej duszy w materialnym świecie. Wola może być szczęśliwa pożądając władzy albo przez pragnienie jedności. To zależy od stanu twojej wewnętrznej świadomości. Gdy dusza dochodzi do końca etapu ego, wola staje się coraz bardziej przyciągana do serca. Ego albo osobista wola nie jest zniszczona, ale płynie wspólnie z mądrością serca i natchnieniem. W tym miejscu ego radośnie akceptuje serce jako swego duchowego przewodnika. Naturalna pełnia duszy jest przywrócona.

fragmenty wybrane ze strony
http://jeszua.blogspot.com/

20 września 2011 Posted by | moje rozważania | , , | 1 komentarz

7 cnót według Ramthy

Cnota pierwsza: Dobrotliwość.

Kultywujcie Dobrotliwość
– pierwszą z ośmiu Cnót Przebudzonego.

Ja jestem RAMTHA,
niewielu rozumie Życie, niewielu rozumie siebie samych w tej wspólnej grze Życia i niewielu jest gotowych aby to pojąć.

Tak właśnie jest. Jednak Ci, którzy osiągnęli Poziom Wiedzy, to pojmują. Tak właśnie jest.

Dobrotliwość jest od Was wymagana.
Dobrotliwość pochodzi od „Dobra”. To mieliśmy już w trzech Akordach, w początkowych wiadomościach po moim przyjściu w Świadomość Jahn.

Bycie Dobrotliwym oznacza używanie Dobra jednocześnie jednak rozumiejąc sytuację innych. To oznacza przynoszenie Dobra środkami Miłości, pod łagodnym przewodnictwem Serca. Łagodność albowiem rozpoznaje tego „drugiego” i jego status.

Dopiero w Dobroci jest możliwe dobre działanie, ponieważ poprzez Dobroć Człowiek jest zdolny do refleksyjnego działania i trzyma się on z dala od przynoszenia „dobrego” losowo wśród ludzi.

Dobroć wybacza, Dobroć pozwala, Dobroć kocha.

Więc idźcie, bądźcie Dobrotliwi i mądrzy, lub jeszcze lepiej – wprowadźcie się wpierw w Wiedzę abyście mogli Dobrotliwość odziedziczyć.

Następne Cnoty Czasu Człowieka z Wieczności będą tu omówione i są nimi:

 

Dobrotliwość

Łagodność

Siła Odróżniania

Współczucie

Bezinteresowność (*brak zamiaru, premedytacji)

Odwaga

Autentyczność (*prawdziwość)

Wytrzymałość

Mamy wiele do Stworzenia, Czas nagli albowiem na końcu dnia liczy się tylko jedno:
abyście rozpoznali kim jesteście, czym jesteście i poprzez co jesteście.

Poziomy staną się przezroczyste, do Przebudzonych należy Świat i całe Życie.

Na Wieczność,
Wy bogowie Tworzenia

tak,

Ja jestem RAMTHA

 

Cnota druga: Łagodność.

Łagodni są prawowitymi dziedzicami Królestwa Niebios.
Mistrz JESUS, Światło Świata uczył Was tego i poprzez to zaczynacie pojmować tą lekcję.

Oprócz dobrotliwości jest też łagodność poprzez którą Miłość otrzymuje blask i oblicze Stwórcy.

Nigdy nie mylcie łagodności z miękkością. Odłóżcie to nieporozumienie na bok, ponieważ każda twardość przynosi ze sobą zastygłe formy Życia i zastygłe Dusze ludzkie. Dopiero siła łagodności tworzy harmonię i pokój w ludzkim Sercu.

Rozprzestrzeniło się wiele nieporozumień i niezrozumienie łagodności jest największym nieporozumieniem ukrytym na Duchowym Szlaku.

Bądźcie silni, nigdy twardzi.
Bądźcie dzielni, lecz nigdy służalczy.
Bądźcie potężni, ale nigdy bezwzględni.
Pielęgnujcie Waszą delikatną, wewnętrzną szatę niczym wielki skarb, ponieważ by tym Żyć potrzeba odwagi.

Bądźcie więc łagodni i zarazem odważni – najpierw dla Was samych i z Wami samymi a później ze wszystkimi ludźmi i dla wszystkich ludzi.

Posiadałem cały Świat, byłem władcą tej Ziemi i wszystkich ludzi. Nie było żadnego większego Wojownika obok mnie, lecz Serca ludzi dopiero wtedy zacząłem podbijać, kiedy zapomniałem język wojny
i odziedziczyłem mowę Serca: łagodność.

W tej cnocie uzupełnia się Człowiek który kocha.

 

Cnota trzecia: Siła Odróżniania.

W Sile Odróżniania leży sukces lub niepowodzenie.
To, co przedstawia się jako dobre, może być zepsute. To co ukazuje się jako zepsute lub puste może być pełne Życia i ogromnej wartości.

To co dobre ma wiele twarzy, to co złe ma wiele twarzy. Postrzegajcie Istotę od tyłu (*kulis) i za fasadą rozpoznajcie jej prawdziwą wartość. Prawdziwą twarz zza maski. Prawdę za tym oczywistym.

Odróżnianie jest cnotą bez której ciężko jest istnieć, teraz, kiedy macie ze wszystkim do czynienia, teraz gdy Ziemia daje wszystko – więcej i bardziej zróżnicowane niż kiedykolwiek przedtem.

Jak pozyskać tą cnotę?

To jest proste!
Odnajdź się sam, a znajdziesz Prawdę we wszystkim!

Poznaj siebie, spójrz na swoje maski, na Twoje wewnętrzne zniekształcenia. Rozpoznaj Twoje kłamstwa, Twoje półPrawdy, spójrz na to co w Tobie nie jest jeszcze klarowne a w każdym Człowieku zobaczysz to co on próbuje ukryć.

Posprzątaj swój Dom a prześwietlisz każdy zakątek Domów które odwiedzasz. To jest łatwe, kiedy sam się na to zdobędziesz, kiedy zwyciężysz sam nad sobą.

Największym Wojownikiem jest ten,
który pokonał samego siebie i z tego zwycięstwa wynika ta cnota.


Życie uczy odróżniania i uważny Duch, odważny charakter jest kierowany potrzebą widzenia tego CO JEST – począwszy od samego siebie. Gdy sami się rozpoznacie, będziecie w stanie rozpoznać to co jest.

Więc co należy czynić?

Uwalniajcie i bądźcie przy tym konsekwentni aż wszystko będzie już uwolnione!
Wtedy w naturalny sposób stajecie się odróżniającymi i przychodzi to całkiem naturalnie, samo z siebie.

Z dala od osądów, z dala od ocen siła odróżniania oświeca Istotę, jeżeli chodzi o prawdziwą wartość Człowieka i rzeczy. Zaufajcie, bo kto odróżnia, nie czeka, lecz przynosi do Światła to, co jest. Nawet wtedy, gdy ludzie nie będący w sobie jeszcze klarowni (*wyjaśnieni) przeżywają to jako ocenę.

Stwórca jest wielki, On zna swoje Dzieci dobrze. On odróżnia jedne od drugich, albowiem pomimo tego że wszystkie pochodzą od niego, to każde jest inne.

On odróżnia w jedności wszystkich Bytów. Odróżniajcie także i Wy, poprzez stanie się jednym z Bytem i tak rozpoznacie w tym różnorodność.

Gdy mówi RAMTHA, panuje klarowność,
ja przynoszę błyskawiczne rozpoznanie
ludziom tego Świata.

Cnota czwarta: Współczucie.

Daleko sięga nieporozumienie iż należy żyć współczuciem i mieć je zawsze „pod ręką”.

Również i na ten temat dostaliście już dużo informacji z Poziomów Światła Tworzenia. Pomimo to dla Waszych Serc jest ciężko się z tym obchodzić, podczas gdy napotykacie cierpienie, nędzę, sytuacje nie do zniesienia dla Waszych Serc.

Jak należy postępować?

I znów: to jest łatwe!
Zauważyliście już, że wciąż to powtarzam?
„To jest łatwe” – czy wiecie że jest to również „mantra” która was wzmacnia gdy napotykacie na wyzwanie?
Teraz wiecie. Tak.

Tak więc jest to proste!

To jest proste pozostać we współczuciu daleko od litości, jeśli znane są Wam Drogi Człowieka, ponieważ Wy na swojej Drodze Duchowej przeszliście wszystkie ścieżki i dlatego rozpoznajecie jak potrzebne są i jak wypatrywane i wymagane doświadczenia pełne cierpienia dla pojedynczego Człowieka.
Również i ja przeszedłem Dolinę Cierpienia i również ukazała mi się moja moc dopiero podczas absolutnego wyczerpania i niemocy, gdy wysłużyłem się jako Wojownik i poddałem się temu.

Albowiem musicie wiedzieć że poprzez cielesne urazy otrzymałem możliwość rozwoju wtedy, gdy byłem jeszcze zobowiązany wojnie, co oznaczało koniec wielkiego Wojownika i początek wielkiej Boskiej Istoty.

Tak, uhonorowani ludzie,
Cierpienie jest kluczem pierwszej rangi (*ważności) i dopóki to doświadczenie nie jest wyczerpane do końca, Istota z tego nie zrezygnuje i będzie tworzyła cierpienie po cierpieniu, nędzę po nędzy, ból po bólu dla siebie samej.

Rozpoznajcie to i pozostańcie cichymi Obserwatorami tego faktu, ponieważ jesteście Mistrzami samych siebie i zarazem Mistrzami Bólu, Cierpienia a poprzez to rozpoznajecie też Stwórcę.

Jak im (*Istotom) „pomóc”? Nie pomagać – lecz zrozumieć.
To jest dla Was klucz – dla tych którzy przeszli już tą Dolinę.
Zrozumieć i towarzyszyć we współczuciu aż ten Człowiek sam od siebie zrezygnuje ze swojego doświadczenia.

Bądźcie Miłością, bądźcie Szczęściem, nawet jeśli ludzie w Waszym otoczeniu są spragnieni innych doświadczeń.

„To jest łatwe”, wiedzcie o tym, bowiem wszystko jest łatwe jeśli zdecydujecie to „wszystko” przeżywać w lekkości. Jednak wszystko jest ciężkie jeśli się tak chętnie wybiera samemu i chętnie dźwiga ciężary aby dać sobie samemu wartość wskutek niedoboru Wiedzy.

Ja jestem Synem Stwórcy, przybyłym na Ziemię.

Cnota piąta: Bezinteresowność.

Jest intencją Pana, abyście bezinteresownie czynili dobro, hołdowali Światłu i służyli Miłości.

Sprzeczność?
Tak tylko się wydaje.

Stwórca Was zna i wypełnił ludzi intencją „tworzenia Dobra” tak, aby Człowiek nie zboczył całkowicie z Drogi i aby nie oddalił się całkiem od Światła w tej Podróży przez Czas. Ten zamiar (*intencja) działa niczym sumienie i gdy tylko Człowiek się w tym Obudzi aby czynić dobro, staje się on bezinteresowny, ponieważ to „dobro”, to „czyste”, to „kochające” nie zna intencji – ONO JEST.

Jednak „dobre” nie musi być „dobre”.
To już tutaj mieliśmy, ale o tym jest mowa – więc rozróżniajcie.

Dobro rozpoznaje się poprzez Bezinteresowność. Wszędzie tam gdzie ukryty jest interes nie może zamanifestować się Krystaliczne Źródło Wzniosłego. Na końcu Drogi do Stwórcy zaczyna się Bezinteresowność, ponieważ nikomu się juz więcej nie jest winnym dowodów na „bycie dobrym”, ponieważ wszystkie tematy zostały rozpoznane, rozwiązane, uwolnione.
Stwórca dał ludziom zamiar wzbudzenia dobra z siebie samego ponieważ leżało ono głęboko ukryte na początku tej Gry i sumienie Wam o tym przypomina.

Cóż, po tym jak wykonaliście swoje zadania domowe, dotrzecie z powrotem do Waszego pierwotnego statusu. Staniecie się czyści i bezinteresowni. Bez „sumienia”, ponieważ będziecie bezpośredni we współbrzmieniu z Waszą siłą Tworzenia służącą Życiu i Tworzeniu.

Stwórca nie zna żadnego zamiaru (*intencji) oprócz zamiaru z Wami Ludźmi, abyście byli bezinteresownie sługami Światów.

W miłości którą jestem
RAMTHA

Cnota szósta: Odwaga.

Odwagi nie można kupić, jak w przysłowiu które jest pośród Was.

Ja jestem RAMTHA i zaprawdę:
Odwaga jest rzadką cechą pośród rodzaju ludzkiego i nawet gdyby ona była do kupienia to pozostawiono by ją leżeć na półkach sklepów które ją zachwalają.

Odwaga powoduje strach. Strach powoduje paraliż. Paraliż powoduje cierpienie.
Taki jest Wieczny krąg (*obieg) który musi być teraz przełamany, ponieważ Nowy Świat należy do Odważnych.

Co należy zdobyć aby odziedziczyć odwagę?

Wiedzę, Wiedzę, Wiedzę!
a.
trzeba wiedzieć że jest się Nieśmiertelnym

b.
trzeba wiedzieć że Śmierć jest Iluzją

c.
trzeba wiedzieć że jesteście Duchem, w Waszej naturze: Duchem.

Tak więc to byłoby po pierwsze.

Jednak ta Wiedza to jeszcze nie wszystko!
Najpierw musicie pielęgnować „bycie nieustraszonym”. Bycie nieustraszonym jest wstępem do Odwagi.

Człowiek staje się nieustraszonym gdy – i znów jest to punkt wymieniany po raz kolejny – nie boi się siebie samego, kiedy pokonał już swoje wewnętrzne potwory (*strachy) i gdy szuka konfrontacji ze sobą samym i zalicza egzaminy oferowane przez tą konfrontację.

Odwaga nie jest niczym „zewnętrznym”, lecz jest wewnętrznym stanem pewności, gdy już się osiągnęło Wiedzę związaną z rzeczami takimi jakimi one są Jeśli Człowiekowi brakuje odwagi i Wiedzy o sobie, to w sytuacjach życiowych nie jest w stanie Tworzyć w wydarzeniach na Matce Ziemi, ponieważ jego własne nierozwiązane wewnętrzne strachy właśnie udaremniły bycie odważnym bez popadania we frywolność, bez podejmowania się zbędnego ryzyka, bez wchodzenia nieprzygotowanym do walki.

Miejcie Odwagę aby się samemu uleczyć a będziecie Odważni do brania udziału przy leczeniu Ziemi i ludzkości.

Potrzebna jest Odwaga aby Tworzyć, ponieważ każda decyzja która w znaczący sposób porusza coś znaczącego w Człowieku lub na Świecie wynika z wyjaśnionego i Odważnego Serca.

W Wieczności

Cnota siódma. Autentyczność (*Prawdziwość).

Istnieje Twoja Prawda,
istnieje moja Prawda i istnieje sama Prawda.
Gdy się do niej zbliżacie, zbliżacie się również do siebie i jesteście autentyczni.
„Jesteście samą Prawdą!”

O to teraz chodzi.

Ja jestem RAMTHA który przybył aby w Was stworzyć fakty, które poprowadzą Was dalej na Waszej Drodze do doskonałości. Wy sami jesteście Prawdą, Wy sami jesteście Życiem, Wy sami jesteście Miłością.

„Twoja Prawda” jest zawsze  ograniczeniem!
„Moja Prawda” jest zawsze ograniczeniem!
Prawda, SAMA PRAWDA jest nieograniczonym rozpoznaniem tego co jest.

I o to tutaj chodzi.

Każda „osobista Prawda” jest równa opinii. Ona może się zgadzać, lecz może być błędna.
My jednak chcemy działać z dala od opinii, ponieważ Obudzony NIE MA opinii!
Przebudzony ma Wiedzę, ma pewność i nie tworzy żadnych opinii które kształtowałyby jego obraz Życia.
To wpierw oznacza: zaprzestańcie tworzyć opinię!
Dalej: osiągnijcie stan czystej obserwacji i rozpoznajcie to CO JEST ponieważ Prawda nie jest „skrzywiona”.

Jak wprowadzić to w Wasze Życie, jak zastosować?

Jest to – jak zawsze – proste!
Autentyczność przychodzi gdy jesteście wolni od Waszych wewnętrznych wzorców, uwarunkowań itd.

Pierwszym zatem krokiem jest – jak zawsze – posprzątać swój dom i uprawiać swoje pole. Wtedy przychodzi Wiedza i Autentyczność wywodząca się z Wiedzy Uniwersalnej Prawdy.

Myślcie, mówcie i czyńcie zawsze z wnętrza Was samych, które jest połączone z „boskim” a będziecie zawsze sobą – boscy i autentyczni.

W drodze do Wszech Wiedzy należy Żyć autentycznością, nawet jeśli zakradają się błędy – ponieważ tu czy tam trzymacie się jeszcze opinii.
Uwolnijcie się od stworzonych przez samych siebie obrazów – one są błędne.
Uwolnijcie się z obrazów docierających z Kolektywu. Narzędzia zostały już Wam dawno dane., pozostańcie przy tym, pozostańcie wytrwali, na końcu Drogi dziedziczycie Autentyczność.

Do tego momentu ćwiczcie, żyjcie tym i bądźcie tym, aż również i w tym osiągniecie koniec.

RAMTHA

 

27 lipca 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

Wartość doświadczenia

W waszych przygodach podczas eksploracji myśli zdecydowaliście wyrażać się za pośrednictwem formy komórkowej zwanej ludzkością, żeby zrozumieć wszystko, co można zrozumieć o byciu człowiekiem-Bogiem, żyjącym w ograniczonej formie zwanej materią. To doświadczenie jest potrzebne w celu całkowitego zrozumienia Boga, ponieważ jak moglibyście wiedzieć czym jest całkowita wolność, gdybyście nigdy nie doświadczyli i nie zrozumieli ograniczeń? Jak moglibyście zrozumieć całość samych siebie, Boga, którym jesteście, gdybyście nie doświadczyli i nie objęli całości tego, kim i czym Bóg jest – od nieokiełznanej przestrzeni czystej myśli do restrykcyjności materii. Jak moglibyście zrozumieć radość, wolność, wieczność, gdybyście nie doświadczyli smutków, ograniczeń i iluzji śmierci?

           Chociaż uczestniczycie w waszych grach i iluzjach ze wspaniałą i niesłychana powagą, tak naprawdę one istnieją tylko po to, żeby was nauczyć, rozwinąć, oświecić, pomóc wam rozwinąć was. Życie to po prostu scena, na której możecie prowadzić wasze gry i doświadczyć waszych iluzji w celu uzyskania najwspanialszej nagrody w życiu, zwanej mądrością.

          Czym jest mądrość? To największy skarb, który należy całkowicie do Boga wewnątrz człowieka, skarb zgromadzony w duszy człowieka. Mądrość jest zbiorem emocji doświadczonych we wszystkich waszych przygodach w królestwie myśli zwanej Bogiem i tym, co zabierzecie ze sobą, kiedy opuścicie to miejsce. Sądzicie, że zabierzecie ze sobą wasze cudowne ubrania, wspaniałe rezydencje, szybkie samochody? Jak wam się wydaje? Co zabierzecie ze sobą? Zabierzecie ze sobą tylko to, kim jesteście, wszystkie emocje, które uzyskaliście w czasie waszej podróży w Źródle zwanym Życiem. Emocje są tym, o co chodzi w życiu.

            Wszystko, co ludzkość sobie uświadomiła dzięki tyrani i restrykcyjności religijnych i rządowych przepisów, dzięki separacji i poniżeniu ras, dzięki separacji mężczyzn i kobiet, dzięki separacji brata od brata, zostało osiągnięte przez poniżenie Boga, co jest prawdopodobnie najniższym upadkiem świadomości, jaki kiedykolwiek nastąpił. Jednak bez tylu doświadczeń nigdy nie wiedzielibyście, co to znaczy wygrać bitwę, odebrać komuś wolność, znieważyć kobiety i traktować je jak istoty poniżej mężczyzn. Nigdy nie uzyskalibyście emocjonalnego zrozumienia, co to wszystko znaczy, gdybyście najpierw nie stali się twórcą, który „wymarzył” tę sytuację i następnie w niej żył. Jednak w procesie doświadczania jej – życie za życiem, chwila za chwilą – przekształciła się ona w tak nienaruszalną rzeczywistość, że większość z was stała się neurotyczna, niepewna i całkowicie zagubiona w waszym „marzeniu”.

          Gdzie jest Bóg, pytacie, który pozwala ludzkości postępować tak bestialsko wobec samej siebie? A przede wszystkim, gdzie jest miłość Boga, jeśli on nie zapobiega tym wszystkim okropnościom? Bóg jest zawsze obecny, ponieważ on był i jest wszystkimi waszymi iluzjami, wszystkimi waszymi grami. Z całą pewnością też kocha was cały czas, ponieważ pozwala wam doświadczyć wszystkich waszych pragnień w zgodzie z waszymi własnymi projektami. Po prostu zapomnieliście, że to wy stworzyliście wasze marzenia i możecie je zmienić, kiedy tylko zechcecie.

           W oparciu o wasze iluzje snujecie historie o wielkich nieszczęściach i smutku. Niszczycie wasze ciała. Niszczycie wasz umysł. Oddajecie hołd bożkom. Krytykujecie innych. Jesteście pełni sądów, nienawiści, zazdrości, strachu i arogancji. Dlaczego? Żebyście zdali sobie sprawę, co znaczy bycie tym wszystkim. Jaki jest tego końcowy rezultat? Uwolnienie się od śmierci, życie na zawsze, objęcie miłością tego, co jest nazwane królestwem niebieskim i popatrzenie Bogu w twarz, by uświadomić sobie, że to wasza własna.

           Każdy z was jest wspaniałą istotą, żyjącą w pułapce własnych niepewności, własnych małostkowych myśli. Jesteście znacznie wspanialsi niż wasze gry, które zagrzebały głęboko pod waszymi iluzjami to niezwykłe piękno, którymi jesteście. Gdybyście tylko wiedzieli jak potężni i wspaniali jesteście, nigdy nie przeklinalibyście, nie osądzalibyście ani nie „alterowalibyście” siebie w sposób, w jaki to robicie. 

*****************************************************************************************************

Ludzka kreacja dobra i zła, doskonałości i niedoskonałości stworzyła pułapkę, zwaną poczuciem winy i wyrzutami sumienia, co utrudniło niezwykle postęp w życiu. Chciałbym wam powiedzieć, że cokolwiek zrobiliście w czasie waszych wielu wcieleń na tej płaszczyźnie istnienia, nigdy nie było złe ani też nigdy nie było dobre. Było to po prostu doświadczenie życia, które pomogło wam stać się tym, kim jesteście obecnie. A to jest istotnie bardzo wartościowe i cudowne, albowiem w obecnym Teraz jesteście wspanialsi niż w jakimkolwiek innym momencie tej niezwykłej podróży, ponieważ wasza mądrość jest wspanialsza niż kiedykolwiek przedtem.

           Wszystko co kiedykolwiek zrobiliście, ja też zrobiłem. Popełniłem tyle samo błędów co wy. Doświadczyłem wszystkich cech, które w sobie potępiacie – jak brak mocy i zalet. Jednak, gdybym najpierw nie poznał słabości mojego jestestwa, nigdy nie poznałbym jego siły. Nigdy nie pokochałbym życia, gdybym nie zobaczył najpierw, jak ono ze mnie uciekało. Nigdy nie byłbym w stanie kochać was wszystkich, gdybym najpierw nie pogardzał okrucieństwem człowieka.

           Wszystko, co zrobiliście, jakkolwiek podłe i nikczemne to było, zrobiliście po prostu, aby stworzyć sytuację, która czegoś was nauczyła. W procesie zdobywania tej wiedzy zostaliście zranieni, poznaliście ból, znaleźliście się w rozpaczy, poniżyliście się, ale jednak się z tego wszystkiego podnieśliście, ponieważ jesteście teraz tutaj gotowi, aby poznać i pokochać wasze piękno.

           Chciałbym, żeby ci z was, którzy czują, że przegrali w życiu czy też zrobili coś złego, zastanowili się nad tym, co powiem. W momencie waszych narodzin, wy i wasi bracia rozpoczęliście wielką wyprawę w celu emocjonalnego zrozumienia wszystkich myśli, myśl za myślą, myśl za myślą. Wasza dusza została stworzona, aby zapisać emocję każdej myśli, każdego wymiaru Boga, jaki zaakceptowaliście w Bogu czy też Duchu waszego jestestwa. Ona będzie was ponaglała, żebyście doświadczyli każdej zaakceptowanej i odczutej w niej myśli, której jeszcze w pełni nie poznaliście. Dlaczego? Żeby osiągnąć całkowite emocjonalne zrozumienie wszystkich stron tej myśli, co może nastąpić wyłącznie za pośrednictwem doświadczenia, które nazywa się życiem.

           Poprzez wieki waszą jedyną motywacją była ewolucja i ekspansja życia w twórczy sposób oraz doświadczenie każdej materializacji tej kreatywności – przekształcając myśl w światło, w materię, w formę i z powrotem w myśl; od miłości i radości do zawiści, nienawiści i rozpaczy, i ponownie do radości. Wasza dusza prowadziła was od doświadczenia do doświadczenia, od przygody do przygody, aby się spełnić i osiągnąć kompletne zrozumienie każdej formy myśli, każdej postawy, każdej emocji, żebyście mogli poznać i zrozumieć całość myśli, która jest całością Boga, który jest całością „ja”.

         Wasza dusza jest spragniona tego, czego nigdy nie doznała. Kiedy ona szuka jakiegoś doświadczenia, to znaczy, że jest jej potrzebna emocjonalna informacja z nim związana. Tak więc wasza dusza wywoła w was uczucie zwane „chceniem”, które opanuje wasze jestestwo i popchnie was w kierunku jakiejś przygody, jakiegoś doświadczenia. A kiedy to doświadczenie się skończy i emocje, jakie przyniosło się uspokoją, ono da wam wspanialszy skarb niż całe złoto na tej planecie. Da wam mądrość, co jest równoznaczne z duszą mówiącą wam, że nigdy nie będziecie musieli tego doświadczenia powtórzyć, ponieważ już osiągnęliście jego całkowite zrozumienie. Następnie wasza dusza znajdzie nowe pragnienie i poczujecie impuls, aby robić coś innego, ponieważ jest to wam potrzebne, ponieważ chcecie, ponieważ wasz ogień wewnętrzny nagli was, żeby doświadczyć całego życia.

*******************************************************************************************************

Cokolwiek robicie, w momencie kiedy to robicie, wiecie w waszej duszy, że to doświadczenie jest właściwe. Dopiero kiedy się skończy i uczucia z nim związane staną się mądrością, stwierdzicie, że być może mogliście zrobić coś lepiej albo inaczej. Jednak nigdy nie wiedzielibyście, że istniała lepsza możliwość, gdybyście najpierw nie pozwolili sobie na doświadczenie, z którego uzyskaliście klejnot mądrości. Czy ktoś powinien być za to sądzony? Nie, ponieważ to się nazywa niewinnością i to też nazywa się edukacją.

           Niepowodzenie jest rzeczywistością tylko tych, którzy tak uważają. Tak naprawdę nikt nigdy nie przegrywa w życiu – nigdy. Niezależnie od wszystkiego, co zrobiliście, od każdego nędznego, nikczemnego, sekretnego uczynku, który tak naprawdę takim nie jest, ostaliście się przy życiu – co za cudowne wydarzenie. Przegrać znaczyłoby zatrzymać się. Jednakże nic nigdy nie może się zatrzymać, ponieważ życie jest kontinuum. Ono rozwija się i awansuje w każdym momencie. Tak więc nigdy nie możecie stać w miejscu ani też cofać się w życiu, ponieważ każdy moment nieustannej ekspansji życia zawsze przynosi wspanialsze i coraz wspanialsze zrozumienie.

          Nigdy nie odnieśliście niepowodzenia, zawsze się tylko uczyliście. Jak moglibyście wiedzieć, czym jest szczęście, gdybyście nie doświadczyli nieszczęścia? Jak moglibyście znać wasz cel, gdybyście się do niego nie zbliżyli, aby odkryć, że jest innego „koloru” niż ten, który sobie wyobraziliście?

          Nigdy nie popełniliście żadnego błędu – nigdy. Nigdy nie wyrządziliście żadnego zła. Z jakiego powodu mielibyście się czuć winni? Całe zło, wszystkie wasze niepowodzenia, wszystkie wasze błędy nazywają się poprawnie krokami w kierunku Boga, krok za krokiem. Uzyskanie wiedzy, którą posiadacie obecnie, było możliwe tylko dlatego, że podjęliście kroki w tym kierunku.

          Nigdy nie czujcie się winni z powodu uzyskiwania wiedzy. Nigdy nie czujcie się winni z powodu waszej mądrości. To się nazywa oświeceniem.

. Musicie zrozumieć, że zrobiliście, co powinniście zrobić – to było potrzebne. Dokonaliście właściwego wyboru za każdym razem. Doświadczyliście waszego jutra i, istotnie, błogosławionego pojutrza i tak dalej, i tak dalej. Odkryjecie w nadchodzących dniach, że wiecie więcej niż wiedzieliście dzisiaj. Jednak dzisiaj nie jest błędem. Ono powiedzie was w wieczność.

         Posiadacie wybór, aby stworzyć jakiekolwiek marzenie zechcecie. Jednak cokolwiek stworzycie dla waszego własnego zrozumienia, to wzbogaci świadomość wszędzie. Nigdy nie pomniejszajcie świadomości – to jest niemożliwe. Każda przygoda, w której z radością się zanurzycie, wzbogaci ferwor i intensywność całego życia. Każda myśl, nad którą się zastanowicie, każda iluzja, której doświadczycie, każde odkrycie, którego dokonacie, każdy nędzny i okropny uczynek, który popełnicie – powiększa wasze zrozumienie, co z kolei powiększa świadomość ludzkości i przyczynia się do ekspansji Umysłu Boga.

*******************************************************************************************************

Tak więc wy, którzy dźwigacie na barkach ciężar wszystkich waszych problemów, jeżeli jesteście z tym szczęśliwi, niech tak będzie. Jeśli jednak już wszystkiego się od nich nauczyliście i jesteście nimi zmęczeni, uwolnijcie się od nich. Jak? Kochając je, obejmując je i pozwalając im istnieć wewnątrz waszego jestestwa. Kiedy tak zrobicie, one już nigdy was nie zniewolą. W tym momencie uświadomicie sobie, że cudowność życia można zobaczyć czystymi oczami, że miłość może być doświadczona bez sądów, a radość istnienia może stać się mocą nieograniczonego zrozumienia.

           Pokochajcie wasze życie.

Ramtha. biała księga

15 Maj 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

maski… mojego życia

temat ten pojawia sie w moim życiu po raz kolejny… i pomyślałam aby może troche o tym napisać?

duszą siegam zapisu gdzieś wewnątrz mnie.. .. gdzieś dalekiej przeszłości… kiedy ,,maski,, mogły być częscią mojego bycia tu na ziemi…

 nie pamiętam ani miejsca … w tym życiu tam nie byłam ani fizycznie ani nie trafiłam na zdjęcia które były by tym miejscem choć na widok zdjęć i opisów zaginionej cywilizacji Majów , Inków i widoku ruin gdzieś pomiędzy lasami tropikalnymi czy górami powoduje u mnie niesamowite uczucie ktorego nie potrafie blizej okreslić.. nie pamiętam też skąd było to plemię i jakiej nazwy używali…i za nic nie mogę sobie tego przypomnieć  ale są pewne zapiski ktore wstrzymują mój oddech jak czytam o starych plemionach które były wierne swoim tradycjom i wierzeniom…  kiedy czytałam wierzenia Olmeków to pojawiła sie moja pamięć dzieciństwa i częste moje naśladowania jaguara… ten jaguar tkwił w mojej pamięci i bardzo dobrze pamiętałam jak On wygląda…

 gdzieś we mnie budzi sie moje serce … czasem mam odczucie że za cieńką zasłoną widzę to plemię.. jej członków.. starszyznę indiańską i wystarczy zę wyciągnę rękę i wejdę w ten zapis…  ale kiedy ja wyciągam wszystko znika jak bym dotkneła tafli wody i rozmywa sie obraz….

za dziecka byłam bliżej marzeniom i pamieci życia indiańskiej dziewczyny… kiedy tylko zaczełam czytać sięgałam po książki Karola Maya .. Winnetou był moim ideałem i moim marzeniem takiego życia wśród indiańskich plemion.. i obraz ktory towarzyszył mi podczas czytania tej że książki towarzyszy mi do dziś dnia….

nie pamiętam już prawie nic z tych książek ale pamiętam ,że dziecięca fascynacja nigdy nie -umarła …  do dnia dziesiejszego nadal o tym myślę…. nadal szukam tej pamięci… nadal mam słabość do muzyki , indiańskich kontaktów z przyrodą i ich szacunku dla ziemi i wszelkiego stworzenia….. taki czysty pierwotny kontakt z naturą.. i z duchem przyrody…

kiedy zaczełam czytać ezoteryczne książki to własnie te o szamanizmie budziły mojego ,,ducha,, ..  czułam wewnętrzną ekscytację i fascynację ale było też cos jeszcze -innego…

budowałam krąg z agatów na podłodze w moim małym mieszkanku i siadałam do medytacji …podkładem muzycznym bębnów wchodziłam w trans.. wiele rzeczy robiłam instynktownie lub poprzez potrzebę ,która była moim drogowskazem i wychodziła  po za osobowość ziemską… jak zaczynałam nad tym sie zastanawiać to wszystko znikało ..

mam czasem uczucie ze dobrze rozumiem  mowę zwierząt i potrafiłam też myślami pokierować ich zachowaniem… co prawda zdarza sie to sporadycznie ale…. jest to bardzo ciekawym doświadczeniem…  i wiąże sie z wyższą świadomością pojawiającą sie tylko w chwilach wyjątkowych…  

to sie pojawia i znika.. jakby ktoś pilnował abym o czymś nie zapomniała i  co jakiś czas pojawia sie dziwne ,,uczucie,, ciągnięcia mnie w określonym kierunku…  ta pamięć ktora czasem swoją siłą pojawia sie wyrywkowo w moim życiu daje mi tylko wgląd w dany obraz i znika abym nie skupiała sie na tym co już było i nie opierała za bardzo na tamtych przeżyciach .. doświadczenia tamtego życia zbudowały mnie -tą kim jestem i dały mi pewną wiedzę którą w jakiś sposób mogę wykorzystać ale nie pozwalają mi oprzeć sie na niej całkowicie..  zaraz gdy tylko staram sie cofnąć w przeszłość znika ona niczym bańka mydlana a pojawia sie głos –tu i teraz

kiedy zaczełam pisać ten temat – poczułam znowu ten dziwny przypływ tęsknoty i potrzebę szukania… i tak znalazłam to co zamieszczam poniżej…

Przelatujące nad świeżo wyciętymi obszarami Amazonii satelity odkryły ślady zaginionej cywilizacji, mogącej konkurować z Inkami czy Aztekami pod względem zaawansowania.Badacze już dekadę temu natknęli się na tajemnicze geometryczne okopy i inne pozostałości prac ziemnych wyżłobionych w powierzchni krajobrazu , ale dzięki satelitom odkryto ponad 200 kolejnych gigantycznych struktur.

Jak można przeczytać na łamach pisma ‚Antiquity’, badacze twierdzą, że formacje rozciągają się na 250 kilometrów (155 mil) w poprzek górnego dorzecza Amazonki, na wschód od pasma Andów i wydają się być do siebie podobne, co może świadczyć o zamieszkaniu przez jedną, dużą cywilizację mogącą liczyć około 60 000 członków.
http://www.paranormalne.pl/topic/22381-wyciecie-lasow-odkrywa-zaginiona-cywilizacje-w-amazonii/

http://archeowiesci.pl/2010/01/07/kolejne-niesamowite-pozostalosci-po-zaginionych-ludach-amazonii/

co prawda odkrycia tego dokonano rok temu (nie wiem czemu tego wcześniej nie odnalazłam) ale znowu pojawiło sie to -uczucie we mnie… i powrócił temat masek…

pierwsza ,którą znalazłam – w bardzo dziwnym miejscu , czyli wśród rupieci na targowisku- obudziła we mnie jakąś część mnie ,która zaczeła poszukiwać ….    sporzedał mi ją młody chłopak ,który rozstawał sie z nią z powodu (potrzeby pieniędzy -jak sie domyślam na alkochol)  powiedział mi ,ze jest orginalna i ze pochodzi z Meksyku… dałam mu za nią tylko 17 zł.. bo tylko tyle przy sobie miałam …   ale ja i ta maska od chwili kiedy ją dotknełam stałyśmy sie częścią siebie…. nie mogłam odejść od stoiska bez niej…

wiem ,ze jest warta dużo wiecej i wiem ,ze ten chłopak to wiedział ale cos co sie wtedy wydarzyło było czymś z po za nas… coś zaistniało nad czym nie mieliśmy kontroli…. ja nie miałam…

powiesiłam ją na ścianie i ciagle na nią patrzyłam.. wiem ,ze takie maski mają w sobie zaklętego ducha ale nigdy nie poczułam od niej zła…

nie tak dużo później .. na tym samym rynku moja znajoma ktora woziła towar z niemiec położyła wśród swoich ciuchów jedną małą rzecz która nie tylko obudziła we mnie kolejną radość serca ale jak pierwsza -była moim pragnieniem posiadania jej … była to o 2/3 mniejsza maska pochodząca z tego samego miejsca

to był taki dziwny okres w moim życiu… pojawiały sie maski ,figurki za bezcen mimo wartości ich znacznie większych .. płaciłam tyle na ile było mnie stać a ludzie oddawali mi to z serca..

ja nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście ze łzami w oczach targałam kolejne moje trofea do domu.. gdzie sie nie pojawiłam było coś dla mnie…

już nie tylko Meksyk ale też i afrykańskie posągi i maski… bębenki …. i każde ze swoją wyjątkową energetyką…

 mam też i 2 maski z indonezji które kupiłam gdzieś na targach..

  teraz jest pod dostatkiem wszelkiego rodzaju orginalnych masek i figurek gdzie stoją na stoiskach przedstawiciele tych krajów…  na jarmarku dominikańskim nie mogę obejść stoiska z afrykańskimi wyrobami z bardzo fajnym murzynem na stoisku 🙂 zawsze jest pełen ciepła i życzliwości ..  ale juz nic nie kupuję….  tylko patrzę z tą wewnetrzną nutą podziwu i miłości do piękna jakim są te drobiazgi wykonane z drewna .. nici i piór… mam słabość do takich przedmiotów ale nie czuję już takiej potrzeby aby je mieć…

wydaje mi sie ,ze sama ich obecność w moim życiu i energetyka tych przedmiotów miała ogromne znaczenie w ,,przebudzeniu sie,, mojej drogi.. w przypomnieniu mi mnie… w obudzeniu przeszłości … myślę ze było czymś jeszcze…

w takich chwilach czułam sie jak ktoś zupełnie inny wiedziona nie tylko instynktem ale pragnieniem duszy… potrzebą sięgnięcia w głąb siebie a te przedmioty pomagały mi w osiągnięciu pewnego stanu…

…może tamtego życia (z ktorym kojarzą mi sie te maski) doszłam do pewnego stanu mojej świadomości  ktory pozwolił mi osiągnąć pełniejsze zrozumienie życia i kiedy w tym zyciu ,,one,, sie pojawiły zaczełam sięgać dalej od momentu w ktorym zakonczyłam tamto poznawanie….

słowo ,,maska,, możemy też rozumieć w inny sposób- tu na ziemi przybieramy różne osobowości które mogą nam dać nowe doświadczenie poznania siebie w kolejnej roli jaką wybralismy na to życie… poznajemy siebie… ta prawdziwą istotę która jest ukryta za maską osobwości..  czuję ,że te moje ,,maski, z życia obecnego są i po części fizycznym obrazem energii którą noszą w sobie i jest ona nie widzialna dla naszego oka fizycznego i są one symboliką ,która miała nakierować mnie na szukanie wewnętrznego istnienia , zwrócenie uwagi na wnętrze… i sprawiły że mogłam to poczuć .. zrozumieć ,doświadczyć .. 

zaczełam też szukać w sobie to czego szukać miałam..

dziś widzę ,,ile ról,, odebrałam w tym życiu , ile masek założyłam na siebie ale dopiero poznanie wewnętrznych odczuć siebie samej dało mi to uczucie spełnienia… dzis nadal gram.. jestem tylko sobą podczas medytacji i wyrażania siebie poprzez twórczość -choć i tu często pomagają mi istoty ktore towarzyszą mi co dnia.. ale zmieniło sie to ,że teraz jestem tego świadoma i inaczej traktuję doświadczenia siebie samej podczas tej drogi na ziemi…

myślę że w jakiej formie nie przedstawiłabym roli tych ,,masek,,w moim życiu to będzie to zawsze moją prawdą.. jednej chwili wraca pamięć z innego życia na ziemi ,w drugiej myślę o masce osobowości… w trzeciej jako o przedmiocie posiadajacym duszę i energetycznym zapisie….  a jeszcze w innym jako o pieknym twórczym wyrażeniem sie osoby ktora swoimi dłońmi tworzyła to czym teraz ja tam bardzo sie zachwycam…

ale skoro powróciłam do energetyki tych przedmiotów to chciałabym nadmienić ,ze trafiłam na dwie maski ktore miały w sobie zakletą energetykę demona….

pierwsza była ,,duchem gór,,  zrobiona z drewna -myślę że przywieziona gdzieś z Polski…

syn ktoregos dnia przyniósł mi to do domu mówiąc ,ze znalazł na śmietniku… ja oczywiście byłam pełna radości z takiego prezentu…:)   jak wybudowaliśmy dom powiesiłam go przed drzwiami wejściowymi . wisiał tam aż ktoregoś dnia istota ktora pojawiła sie w moim domu powiedziała –ze moze czas abyś zdjęła z przed drzwi wejsciowych ta maskę zła która tam wisi ponieważ jej energetyka nie współgra z tym domem i z tą ziemią… 

  pamiętam ,że towarzyszyła temu jeszcze taka dziwna wibracja ,że bez zastanowienia zdjęłam ten kawałek drewna i pytając sie co mam z nim zrobić -otworzyłam kominek i włożyłam go do ognia… uwalniając wpływ tej energii na to miejsce

  zmieniła sie energia…. przestali pojawiać sie ludzie zawistni i nieżyczliwi i gdybym tego nie doświadczyła nie zrozumiałabym ,że naprawdę w kawałku drzewa moze być zaklety duch…

drugą taką maskę spotkałam kiedyś -w sklepie spożywczym w kartuzach..:) wisiała na ściane…   nie mogłam wyjść ze sklepu a jak wyszłam to wracałam tam i czułam jak ciągnie mnie do siebie  mówiąc –kup.. zabierz do domu… ale coś było nie tak bo wprawiała mnie w przerażenie…  czułam że nie jest to dobra energia ale nie mogłam jej sie przeciwstawić… chyba opiekun mi wtedy pomógł bo nagle chwyciłam do ręki maskę wiszącą niedaleko i która właściwe nie wiele mi sie podobała -w porównaniu do tamtej ale miałam tylko tyle pieniędzy aby kupić jedną  .. położyłam ją na ladzie i kupiłam wychodząc ze sklepu z ulgą…  jak pojechałam tam z dwa miesiace później nie było już tamtej maski .. nie pytałam nawet o nią…

ale ta ktorą mam jest naprawdę wyjątkowa i orginalna .. a duch tej maski nikomu nie przeszkadza 🙂

26 marca 2011 Posted by | moje rozważania | , , | 2 Komentarze

Cztery kroki do miłości

 fragmnet z książki OSHO -stany świadomości

Milosc jest spotkaniem, orgazmicznym spotkaniem smierci i zycia. Jezeli nie poznales milosci, wiele straciles.

Urodziles sie, zyles i umarles, ale wiele straciles. Straciles ogromnie, straciles calkowicie, straciles absolutnie, straciles te przerwe posrodku. Ta przerwa jest najwyzszym szczytem, szczytowym przezyciem.

Azeby ja osiagnac, nalezy pamietac o czterech krokach.

 Pierwszy krok: badz tu i teraz – bo milosc jest mozliwa tylko tu i teraz. Nie mozesz kochac w przeszlosci. Wielu ludzi zyje jedynie we wspomnieniach, oni kochaja w przeszlosci. A sa i tacy, którzy kochaja w przyszlosci: to tez jest niemozliwe. Sa to sposoby na unikanie milosci; przeszlosc i przyszlosc to sposoby unikania milosci. Kochasz wiec w przeszlosci albo kochasz w przyszlosci – a milosc jest mozliwa tylko w terazniejszosci, bo tylko w tej chwili nastepuje spotkanie smierci i zycia… W tej przerwie, która jest w tobie.

 Ta przerwa zawsze jest w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci. Nigdy nie jest w przeszlosci i nigdy nie jest w przyszlosci. Jesli bedziesz za duzo myslec (a myslenie zawsze dotyczy przeszlosci lub przyszlosci), twoje energie beda odciagniete od uczucia. Uczucie jest tu i teraz. Jesli twoje energie poruszac sie beda wedlug wzorców myslenia, nie bedziesz miec dosc energii, by wejsc w uczucia – i milosc bedzie niemozliwa.

A zatem pierwszy krok to bycie tu i teraz. Przyszlosc i przeszlosc prowokuja myslenie; myslenie niszczy uczucie. I czlowiek zbytnio owladniety mysleniem stopniowo zapomina, ze ma takze i serce. Czlowiek, który jest zbyt zaangazowany w myslenie, stopniowo zaczyna zyc tak, ze uczucie nie bedzie mialo nic do powiedzenia. Nie slucha swego uczucia, a ono stopniowo zaczyna od niego odpadac.

W tym stanie sa miliony ludzi, którzy nie wiedza co to jest serce. Mysla, ze serce to tylko pompa. Cala ich koncentracja jest w glowie. Glowa jest krancem, jest potrzebna, jest dobrym narzedziem, ale musi byc uzywana jako sluga. Nie moze stac sie panem. Gdy glowa staje sie panem i serce zostanie w tyle, bedziesz zyc, umrzesz, ale nie poznasz czym jest Bóg, poniewaz nie bedziesz znac milosci. Ta sama przerwa przy pierwszym zetknieciu wyglada jak milosc… a gdy zgubisz sie w niej totalnie, staje sie Bogiem. Milosc to poczatek Boga – albo inaczej, Bóg to ostateczny szczyt milosci.

Drugim krokiem prowadzacym do milosci jest nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz… poniewaz wielu ludzi kocha, ale ich milosc jest bardzo skazona truciznami: nienawiscia, zazdroscia, zloscia, checia posiadania. Tysiac i jedna trucizna otaczaja twa milosc. Milosc to cos delikatnego.

Pomysl tylko o zlosci, nienawisci, checi posiadania, zazdrosci – jak moze milosc przetrwac? Przede wszystkim, ludzie zmierzaja ku glowie i zapominaja o sercu; tych jest wiekszosc. Jest tez pewna mniejszosc, która nadal odrobine zyje w sercu, ale i ta mniejszosc czyni inne zlo: male swiatlo milosci jest u nich otoczone zazdroscia, nienawiscia, zloscia, tysiacem i jedna truciznami. Wtedy cala podróz staje sie pelna goryczy.

 Milosc to drabina miedzy niebem i pieklem, ale drabina zawsze prowadzi w dwie strony – mozesz wejsc do góry, mozesz zejsc na dól. Jesli beda trucizny, drabina sprowadzi cie w dól: wejdziesz do piekla, nie do nieba. Zamiast dostapic pewnej melodii, twe zycie stanie sie jedynie halasem przyprawiajacym o mdlosci, pomieszanym halasem ruchu ulicznego, halasem doprowadzajacym jedynie do szalenstwa, natlokiem wielu halasów bez zadnej harmonii. Bedziesz trwac na samej krawedzi szalenstwa.

Druga rzecza, o której trzeba pamietac, jest wiec nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz. Jak sie je przemienia? Jest to bardzo prosty proces. W gruncie rzeczy nazwanie go procesem nie jest wlasciwe, bo ty niczego nie robisz, potrzebujesz jedynie cierpliwosci. To, co ci mówie, jest jednym z najwiekszych sekretów. Wypróbuj to. Gdy przyjdzie zlosc, nic nie rób; usiadz tylko w milczeniu i obserwuj ja. Nie badz jej przeciwny, nie opowiadaj sie po jej stronie.

Nie wspóldzialaj z nia, nie tlum jej. Po prostu ja obserwuj, badz cierpliwy, po prostu zobacz co sie dzieje… niech narasta. Pamietaj o jednym: nigdy niczego nie rób jesli owladnela toba trucizna, po prostu czekaj. Gdy trucizna zacznie przemieniac sie w to drugie…

Jest to jedno z podstawowych praw zycia, ze wszystko bez przerwy przemienia sie w swoje przeciwienstwo. Tak, jak wam powiedzialem, ze mezczyzna zmienia sie w kobiete, a kobieta zmienia sie w mezczyzne, tak samo wystepuja w tobie pewne okresowe zmiany – dobry czlowiek staje sie zlym, zly czlowiek staje sie dobrym, swiety ma chwile grzesznika, a grzesznik ma chwile swietosci. Trzeba jedynie czekac. Nie dzialaj wtedy, gdy góra jest zlosc, bo bedziesz tego zalowac, i stworzysz lancuch reakcji, i wpadniesz w karme. To jest cale znaczenie wpadania w karme.

Zrób cokolwiek, gdy jestes w chwili negatywnej, a znajdziesz sie w pewnym lancuchu, i nie bedzie temu konca. Kiedy cos robisz wtedy, gdy jestes nastawiony negatywnie, ten drugi czlowiek jest gotów cos uczynic, negatywnosc tworzy wiecej negatywnosci. Negatywnosc prowokuje wiecej negatywnosci, zlosc sprowadza wiecej zlosci, wrogosc sprowadza wiecej wrogosci, i to trwa i trwa i trwa… i ludzie sa ze soba uwiklani przez cafe zywoty. I dalej to robia! Czekaj. Gdy znajdziesz sie w zlosci, jest to chwila dobra do medytacji. Nie zmarnuj tej chwili: zlosc wytwarza w tobie tak wielka energie… Moze ona niszczyc. A energia jest neutralna; ta sama energia, która moze niszczyc, moze byc twórcza. Czekaj. Ta sama energia, która moze rozniesc w pyl, moze obsypac zyciem – tylko czekaj.

Kiedy bedziesz czekac i nic nie bedziesz robic w pospiechu, któregos dnia zaskoczy cie, gdy ujrzysz wewnetrzna zmiane. Byles pelny zlosci, a potem ta zlosc narastala i narastala do punktu szczytowego… a potem kolo sie obrócilo. I mozesz zobaczyc jak to kolo sie obraca, i zlosc opada, i energia jest uwalniana, i teraz jestes w pozytywnym nastroju, nastroju tworzenia. Teraz mozesz cos zrobic. Teraz dzialaj. Zawsze czekaj na to pozytywne. I to, co mówie, nie jest tlumieniem. Nie mówie, abys tlumil negatywnosc. Mówie, abys obserwowal negatywnosc.

Pamietaj te róznice, jest to ogromna róznica. Nie mówie, abys siedzial na samym szczycie negatywnosci, zapominal o tej negatywnosci, robil cos wbrew niej; nie, tego nie mówie. Nie mówie, abys usmiechal sie wtedy, gdy jestes w zlosci, nie. Taki usmiech jest falszywy, obrzydliwy, sztuczny. Gdy jestes w zlosci, nie usmiechaj sie. Zamknij sie wtedy w pokoju, postaw przed soba lustro i sam zobacz swoja ogarnieta zloscia twarz. Nie trzeba nikomu jej pokazywac. To twoja sprawa, to twoja energia, to twoje zycie, i musisz czekac na odpowiednia chwile. Patrz caly czas w lustro, zobacz te czerwona twarz, te czerwone oczy, tego morderce, który tam jest.

Czy kiedykolwiek myslales o tym, ze kazdy ma w sobie takiego morderce? Ty tez masz w sobie takiego morderce. Nie sadz, ze morderca jest gdzies indziej, ze morderca jest ktos inny, kto dokonuje morderstwa. Nie, kazdy ma moznosc popelnienia morderstwa. Nosisz w sobie taki samobójczy instynkt. Spójrz tylko w lustro, to sa twoje nastroje – musisz zapoznac sie z nimi. Jest to fragment wzrastania ku poznaniu siebie. Tyle slyszales, od Sokratesa az po dzis: „Poznaj siebie” – i to jest ta droga wiodaca do poznania siebie. „Poznaj siebie” nie oznacza siedzenia w milczeniu i powtarzania „Jestem Brahma, jestem Dusza, jestem Bogiem, jestem Tym”, wszystko to bzdura. „Poznaj siebie” oznacza poznanie wszystkich swoich nastrojów, wszystkich mozliwosci: mordercy, grzesznika, przestepcy, swietego, swietego czlowieka wewnatrz ciebie, cnoty, Boga, diabla. Poznaj wszystkie te nastroje, caly ich zakres, a poznawszy je, bedziesz w stanie odkrywac tajemnice, klucze. Zobaczysz, ze zlosc nie moze istniec caly czas – chyba ze moze? Nie sprawdziles tego. Spróbuj, ona nie moze istniec caly czas. Jesli niczego nie bedziesz robic, co sie stanie? Czy zlosc moze tak utrzymywac sie po wsze czasy? Nic nie moze utrzymywac sie na zawsze. Szczescie przychodzi i odchodzi, nieszczescie przychodzi i odchodzi. Nie mozesz zobaczyc tego prostego prawa? – ze wszystko sie zmienia, nic nie pozostaje trwale.

Po co sie wiec spieszyc? Zlosc przyszla, i odejdzie. Po prostu poczekaj, miej odrobine cierpliwosci. Patrz po prostu w lustro i czekaj. Niech ta zlosc bedzie, niech twoja twarz stanie sie brzydka i mordercza – ale czekaj, obserwuj.

Nie tlum i nie dzialaj powodowany zloscia, a wkrótce przekonasz sie, ze twarz staje sie lagodniejsza, oczy staja sie spokojniejsze, energia zmienia sie – mezczyzna przemienia sie w kobiete… i wkrótce caly bedziesz emanowac.

 Ta sama czerwien, która byla zloscia, teraz bedzie pewnym emanowaniem, pieknem na twej twarzy, w twoich oczach. Teraz idz – nadszedl czas dzialania. Dzialaj wtedy, gdy jestes w pozytywnym nastroju. Nie wymuszaj pozytywnosci, czekaj, az pozytywnosc sama przyjdzie. Oto ta tajemnica. OSHO

********************************************************************************

Na pierwszej plaszczyznie materia spotyka materie. Na drugiej plaszczyznie zycie spotyka sie z zyciem. Na trzeciej plaszczyznie spotykaja sie przeciwienstwa, mezczyzna spotyka sie z kobieta, yin spotyka sie z yang. Na czwartej, anahata, nizsze spotyka sie z wyzszym.

Trzy osrodki sa ponizej anahaty i trzy osrodki sa wyzej od anahaty; anahata to drzwi miedzy jednymi i drugimi, pomost.

W twym sercu Bóg spotyka sie ze swiatem, nieprzejawione spotyka sie z przejawionym, nieznane spotyka poznane, gospodarz spotyka goscia, umysl spotyka nie-umysl. Serce jest najbardziej tajemniczym osrodkiem czlowieka. I dopóki serce nie zacznie funkcjonowac, nie poznasz celu zycia. W sercu, pierwszy poczatek wyzszego. Otwieraja sie rozlegle przestrzenie… wychodzisz z tunelu.

 Anahata jest wielkim oknem, czyni cie ono dostepnym dla nieba i czyni niebo dostepnym dla ciebie. Mozesz tez powiedziec to w inny sposób: w anahata, w milosci, spotykaja sie nieswiadomosc z nadswiadomoscia. Albo jeszcze inaczej mozna to wyrazic: w anahata, w milosci, spotykaja sie seks i modlitwa. Seks jest nizszy od milosci, modlitwa jest wyzsza od milosci. A milosc jest wielka tajemnica. Jest w niej cos z seksu, na pewno, i jest w niej cos z modlitwy.

 Dlatego nie ma innej tajemnicy porównywalnej z miloscia. Jest w niej cos z seksu; jesli pójdziesz i kochasz drzewo, chcesz je objac; chcialbys je dotykac tak, jak dotykalbys twarzy ukochanej osoby. Jesli kochasz skale, chcialbys calowac ja tak, jak calowalbys usta ukochanej osoby; cos z seksu, cos ciagnie sie z przeszlosci. A jednak, gdy calujesz skale, jest poszanowanie, wielkie zdumienie, wielki cud. Jestes pelen szacunku, masz nastrój modlitwy, jest to cos w rodzaju wielbienia.

W milosci spotykaja sie modlitwa i seks. Jesli nie jestes uwazny, milosc moze spasc i stac sie seksualna. Jesli jestes dostatecznie uwazny, milosc moze wzniesc sie wysoko i stac sie pelna modlitwy. Trzeba o tym pamietac. Milosc jest bardzo krucha. Bardziej prawdopodobne jest, ze milosc zejdzie do nizszej rzeczywistosci i stanie sie seksem.

 Gdy zakochujesz sie pierwszy raz w kobiecie lub w mezczyznie, moze nie byc w tym nic z seksu. Wczesniej czy pózniej seks pojawi sie. Gdy pierwszy raz patrzysz na piekna kobiete, moze byc poszanowanie, wielkie zdumienie, jakbys w jej twarzy ujrzal twarz Boga. Gdy spojrzysz w oczy kobiety, nagle otwieraja sie drzwi do tajemniczosci.

Nie myslisz kategoriami seksu i ciala i fizycznosci, w ogóle cie to nie obchodzi. Przyzywa cie cos wyzszego. Ale potem zakochujesz sie i stopniowo zapominasz to, co wyzsze i wchodzisz w to, co nizsze. Milosc prawie zawsze spada do tego, co nizsze, gdyz nie jestesmy swiadomi. I dlatego we wszystkich jezykach, gdy ktos wchodzi w milosc, mówi sie o nim: „wpadl po uszy, zakochal sie” Ludzie wpadaja w milosc, bardzo rzadko wznosza sie w milosci.

 Pamietaj, to sformulowanie jest bardzo prawidlowe. Milosc zaczyna sie jako cos bardzo wysokiego, romantycznego, poetyckiego, boskiego, a potem stopniowo godzi sie na cos bardzo zwyczajnego, fizycznego, zepsutego. Milosc zaczyna sie jako modlitwa, poczatek milosci jest religijny, ale milosc konczy sie w koszmarze.

Pamietaj o tym: jesli jestes czujny, mozesz pomóc sobie, by nie spasc, mozesz pomóc sobie i poddac sie dyscyplinie wznoszenia sie. Wtedy milosc moze stac sie modlitwa.

 W anahata, osrodku serca, spotykaja sie nizsze i wyzsze. Jest to wielkie doznanie jednosci, bardzo kruche, rzecz jasna, trzesace sie, drzace, niezbyt pewne; przypomina proces, idzie naprzód, cofa sie; ale jesli jestes czujny, mozesz wykorzystac ja jako punkt wyjscia do jeszcze wyzszych mozliwosci.  OSHO

25 marca 2011 Posted by | OSHO | , , , | Dodaj komentarz

rozwój duchowy…

kiedy stajemy przed tym wyzwaniem i obieramy ten kierunek drogi -szukamy w nim oparcia , zrozumienia ,oświecenia…

niby jest to częścia naszej natury.. czymś do czego dąży kazda istota.. cos co jest naszym przeznaczeniem… ale kiedy stajemy na tej drodze okazuje sie że czasem nie wiemy jak nią iść..

zaczynamy szukać ,czytać i odnajdywać ludzi ktorzy mogą nam pokazać – jak tą drogą podążać… potrzebujemy drogowskazu…

to co chcę opisać tutaj jest moją drogą wewnętrzną..  i sądzę ,ze nie jedego z Was…

  nie umiem inaczej wyrazić tego co czułam i co czuję dzis…. więc dlatego  po prostu -opowiem..

zawsze w naszym życiu dzieje sie cos co kieruje nas na tą drogę – na drogę rozwoju duchowego… swój poczatek opisałam w ,,kim jestem,, ale tu nie o tym chcę pisać…

jak każdy na poczatku szukałam punktu zaczepienia…. zaczełam czytać książki ,analizowac swoje zycie i to co wskazywało na jakieś uzdolnienia .. coś na czy mogłabym sie skupić..

odrazu na drodze pojawiają sie -mistrzowie.. ja miałam o tyle dobrze że dobrano mi takich którzy mogli wnieść cos w moje życie.. zaczełam od reiki… potem uzdrawianie duchowe..  spotkania .. wspolna praca..

byłam osobą bardzo zamkniętą w sobie.. najbardziej zależało mi na wiedzy wiec zawsze słuchałam ,chłonęłam doświadczenia innych.. ale czasem ktoś lub cos odwracało moją uwagę od danej sytuacji lub rozmowy.. potem byłam zła ,ze nie mogłam w tym uczestniczyć.. no ale .. -dziś wiem ,ze mój opiekun to robił bo nie chciał abym słuchała czegoś co do niczego mi sie nie przyda…a moze zmącić moją wiarę…

 dążyłam dalej do wiedzy… niby wszystko bardzo dobrze rozumiałam.. ale zdarzały sie takie chwile kiedy brakowało mi …. słów..

tak po prostu ich nie było.. siedziałam z arkuszami na kolanach i z wahadełkiem w ręku patrząc na to co mam przed sobą i nie widząc nic.. nie wiedziałam co robić ., kogo o co pytać.. i jak sie za to zabrać..

ten brak wiary w to co robię popychał mnie na kolejne kursy… na kolejne spotkania i dalej chłonełam tą wiedzę.. potem nagle przyszło =zwątpienie.. w sens tego czym sie zajmuje ponieważ nic nie mogłam z tą wiedzą zrobić. słuchałam mistrzów.. podziwiałam ich za niesamowitą wiedzę ,za otwartość i bezpośredniość i tak patrzyłam na większość z naszej ,,grupy,,   ja nigdy sie nie odzywałam… bo co miałam powiedzieć?

tak spędziłam kilka lat… nie dużo -może z 4…  dyplomy wrzuciłam do piwnicy uważając że ze mnie fachowiec jak z koziej  d… trąba..

nie wierzyłam ,ze mogę coś potrafić.. i wiem ,ze tak też mnie odbierano w grupie… ale sama na to zapracowałam..

    zdarzały sie sytuacje na kursach po których marszczyłam brwi zastanawiając sie czy to rzeczywiście moze być -prawda. jakoś ja czułam inaczej.. 

zaczął sie we mnie też jakiś dziwny -bunt przed wiedzą i narzucaniem mi reguł i zasad..czułam ,że to nie do końca mi pasuje ale milczałam.. zaczełam w środku buntować sie  mówiąc sobie ,ze ktoregoś dnia opracuję sobie właśną metodę i tą bede rozumieć i nią -pracować…

ale potrzebowałam mistrzów i przewodników..  nie wierzyłam w siebie…

nagle moim przebudzeniem i wstrząsem okazał sie -właściwie już ostatni kurs w jakim barałam udział.. ale miał on dla mnie wtedy ogromną wagę..

po tym spotkaniu prowadzący powiedział mojej mistrzyni i organizatorce cos co wywołało ogólne poruszenie nie tylko w grupie ale też i w moim wnetrzu… 

zorganizowałam u siebie spotkanie.. jeśli dobrze pamiętam -noc Kupały… na drugi dzień prosto w oczy moja mistrzyni i ktoś w kim czułam w jakimś sensie oparcie powiedziała mi  stojąc przede mną -że nasz mistrz po kursie  powiedział ,ze z całej naszej grupy tylko ja i jeden z chłopaków mamy największy potencjał.. i powiedziała mi z żalem -powiedz –dlaczego właśnie ty??

nie rozumiałam oczym  mówi..?!.  moze to śmieszne ale szukałam w słowniku słowa –potencjał  ,bo miałam taką pustke w sobie że nie rozumiałam – co to oznacza….

to było moje ostatnie spotkanie w tym gronie…. to moja decyzja..  dopiero po wszystkim dobry znajomy powiedział mi co sie stało w grupie ,ze zaczeli jeden drugiego sprawdzać kto z jakiego poziomu jest i kim jest…  poczułam sie wypalona.. na tej drodze…

nie musze chyba mówic -dlaczego… dla mnie to była fałszywa droga duchowego oświecenia…rywalizacja ? o co?   ja czułam sie zwykłą istotą ktorej bardzo brakowało wiary w siebie.. i do tej pory to czuję ale teraz przynajmniej wiem …. dlaczego..

weszłam na drogę samotnego mistrza… 

 były jeszcze odzewy towarzystwa uważającego ,że mam kłopoty i coś sie do mnie przyczepiło.. że powinnam przyjechać na kolejny kurs i uzdrowić siebie… a ja po prostu -przestraszyłam sie myśląc ,że jak to okaże sie prawdą to mogę zatracić siebie… nie pojechałam -ze strachu..

owszem ,.nie powiem że nie toczyłam walki i że nie było chwili kiedy upadałam prosząc o litość i łaski.. ale teraz wiem czym to było -moją drogą i moimi ograniczeniami.. czymś do czego musiałam dojść ale sama…

gdybm była w błędzie to na tych wszytkich kursach ktos dostrzegł by to z czym miałam sobie poradzić..napewno istoty ,ktore nam pomagają nakierowały by pomoc abym uwolniła siebie od ciężaru a tego nikt nie widział.. a kiedy prosiłam o pomoc to nikt nic nie mógł zrobić.. miałam jawną zasłonę… za którą nikt nie mógł sięgnąć..

gdyby nie pomoc istot światła nie przepracowałabym tego jak dla siebie przewidziałam..  te kursy były tylko wprowadzeniem,, zaznajomieniem mnie w temacie i podporą.. ale całą drogę i uwalnianie musiałam przejść w pojedynkę..

dopiero kiedy osiągnęłam kolejną lekcję , która poszerzyła mi świadomość dostałam do ręki książki które dokładnie opisują taką drogę jaką przebyłam.. i są to piękne opowiadania mistrzów którzy swoją drogę przebyli właśnie -w samotności… w pojedynkę… tylko oni i siła i miłóść Ojca….

dziś czytam te książki z ogromnym szacunkiem dla drogi jaką przebyli autorowie tych publikacji…  ponieważ wiem czym ona jest..  droga ,którą tak bardzo poszukujemy  biegnie przez nasze serce.. 

nie będę odwodzić innych od podążania tą droga w grupach i w oparciu o mistrza.. to nie dlatego to opisałam ale dlatego ,że czasem cos na pozór bardzo dla /nas właściwego okazę sie czymś zupełnie innym..  opierajmy sie na innych autorytetach ale nie zatracajmy w tym siebie…

gdyby nie reakcja mojej mistrzyni na zaistniałą sytuację to może nadal byłabym w cieniu innych i za zasłoną własnych nieśmiałości..?? ograniczeń…

 pokazała mi właściwą drogę..  dodała mi odwagi abym odeszła od grupy..

ale nadal mam cos do przepracowania w tym -temacie… spotkałyśmy sie całkiem niedawno a ja spuścilam oczy jak dziecko ktore boi sie odkrycia -prawdy? tego kim jestem i czym sie zajmuję..   że mimo wszystko poszłam dalej i odnalazłam swoją drogę..

nie chcę sie nikomu tłumaczyć.. nie czuję potrzeby…

ale  jest jeszcze coś..coś do zrobienia… a sam temat -rywalizacji budzi we mnie jakieś dziwne odczucia … wewnętrzny krzyk..

19 stycznia 2011 Posted by | moje rozważania | , , | 2 Komentarze

czakry.. usuwanie blokad…

 

  •  
    •  
      •  

      Gdy tylko w nasze czakry wpływają częstotliwości wyższe i czystsze, niż częstotliwości odpowiadające ich obecnemu stanowi, zaczynają one wibrować szybciej i niższe częstotliwości blokad stopniowo się rozwiązują. Nowe energie życiowe mogą być teraz przyjmowane przez centra energetyczne i przekazywane dalej bez przeszkód ciałom subtelnym. To tak, jakby przez nasz system energetyczny powiała odświeżająca bryza. Wpływająca prana ładuje ciało energetyczne, które z kolei przekazuje energię ciału fizycznemu. Prana wpływa w ciało emocjonalne i mentalne, zaczynając rozwiązywać blokady także i tutaj, ponieważ wibracje tych ciał są wolniejsze, niż wibracje wpływającej energii. Wreszcie nadi całego systemu energetycznego pulsują energią życia. Ciało, umysł i dusza zaczynają wibrować w wyższych częstotliwościach i promieniować zdrowiem i radością.

      •  
          Jeśli w czasie tego procesu oczyszczenia i klarowania spiętrzone blokadą energie zostaną uwolnione, ich treści pojawiają się jeszcze raz w naszej świadomości. Możemy przy tym od nowa przeżywać te same odczucia, które spowodowały blokadę — nasze lęki, gniew, bóle. Choroby cielesne mogą po raz ostatni pojawić się na powierzchni, zanim zostaną zupełnie usunięte. W czasie tych procesów czujemy się być może niespokojni, podnieceni lub bardzo zmęczeni. Jednak skoro tylko arterie energetyczne są wolne, wstępuje w nas radość, opanowanie i jasność.W rzeczywistości blokady w naszym systemie energetycznym zostaną oczyszczone tylko w tym stopniu, w jakim jesteśmy gotowi na gruncie naszego całościowego rozwoju stanąć twarzą w twarz z niekochanymi i wypartymi częściami naszego, “ja” i uwolnić je przez naszą miłość.
      • Tutaj dochodzimy do drugiego sposobu usuwania blokad, który wymieniliśmy na początku rozdziału. Powinien on ciągle towarzyszyć opisanej możliwości bezpośredniej aktywizacji i oczyszczania, jest jednak jednocześnie sam w sobie samodzielną możliwością harmonizowania całego naszego systemu energetycznego i uwalniania go od blokad.Jest to droga wewnętrznej postawy bezwarunkowej akceptacji, prowadząca do doskonałego odprężenia. Odprężenie jest przeciwieństwem i antidotum na naprężenie, skurcz i blokadę. Dopóki świadomie czy nieświadomie odsuwamy w sobie jakiś obszar, dopóki osądzamy siebie samych i tym samym potępiamy pewne części naszego ,ja” i odrzucamy je, podtrzymywane jest napięcie, które przeszkadza pełnemu odprężeniu się, a co za tym idzie usuwaniu blokad.

        Postawa wolnej od zastrzeżeń akceptacji wymaga jednak bardzo dużej uczciwości i odwagi. Uczciwość oznacza w tym przypadku gotowość widzenia wszystkich swych słabości i negatywów, a nie widzenia nas takimi, jakimi chcielibyśmy być. Odwaga jest gotowością przyjęcia i zaakceptowania tego, co się widzi. Odwaga to mówienie “tak” wszystkiemu, bez wykluczania czegokolwiek.

        Możemy przerwać to błędne koło, poświęcając niepodzielną uwagę naszym emocjom, W tym samym momencie zaczynają się one zmieniać, ponieważ rozpoznajemy w końcu, że są po prostu energiami, które powstały z tęsknoty za osiągnięciem jedności i zostały zablokowane w swym pierwotnym wyrazie. Stają się one teraz nową siłą, która pomaga nam na drodze osiągnięcia pełni.

        Chcemy jeszcze omówić ostatni punkt związany z tematem tego rozdziału. Na twojej drodze do całościowego rozwoju mogą wystąpić fazy, w których twoje czakry otwarte są stosunkowo mocno, mimo iż nie zlikwidowałeś jeszcze wszystkich blokad.

        Jesteś wtedy bardzo podatny na energie, wstępujące w obszar twojej aury, ale nie wypromieniowujesz jeszcze tak dużo świetlistej siły, aby ściągać wspierające energie lub zneutralizować negatywne wibracje w twoim otoczeniu.
        Jeśli teraz przebywasz w napiętej atmosferze, w której przeważają wibracje niezadowolenia, wrogości lub agresywności, twoje czakry mogą być obciążone negatywnymi energiami lub ściągnąć się, aby chronić się przed tymi wpływami. W obu przypadkach konsekwencją jest niedobór pozytywnej energii życiowej.
        Kiedy pola energetyczne dwu ludzi dotykają się lub krzyżują, odbywa się bezpośrednia wymiana i wzajemne oddziaływanie energii

        •  
            Kiedy czujemy strach, niezadowolenie lub gniew, to wibracje te wpływają nie tylko na nasz obraz o kimś, lecz także na nasz własny system energetyczny.
        • Aktywne promieniowanie na zewnątrz stanowi w każdym przypadku dobrą ochronę. Skoro tylko nauczyłeś się przyjmować siebie samego takim jakim jesteś i wypromieniowujesz otwarcie swoje energie, negatywne zewnętrzne wibracje nie mogą już wniknąć w powstający promienny krąg. Również wtedy, gdy pozostajesz wewnętrznie doskonale odprężony i opanowany, to napięcia w atmosferze nie znajdą w tobie żadnego rezonansu, kontynuacji, ani też nie będą na ciebie wpływać negatywnie.

        • Kobieta i mężczyzna są w swoich podstawowych rysach przeciwnie spolaryzowani. To różne spolaryzowanie jest obecne także na poziomie energetycznym
          Tak wiec pomiędzy kobietą i mężczyzną na wszystkich poziomach reprezentowanych przez czakry występuje przyciąganie i dopełnienie, które może doprowadzić do doskonałego wewnętrznego stopienia się. Aby ta osiągnąć, czakry muszą być możliwie wolne od blokad. W czasie seksualnego zespolenia przepływ energii wzdłuż głównego kanału Sushumny jest bardzo pobudzony i intensywny. Strumień energii z drugiej czakry jest nadzwyczaj duży i jeśli nie ma blokad w systemie czakr to ten nadmiar energii może ładować inne czakry. Energia seksualna, będąca jedną z form prany, transformowana jest tu na częstotliwości innych czakr. Promieniuje ona z czakry przez nadi w ciało fizyczne i ciało energetyczne, napełniając je zwiększoną siłą życiową. U szczytu tego zespolenia dochodzi do gwałtownego obustronnego rozładowania się wszystkich siedmiu czakr i do stopienia na wszystkich poziomach reprezentowanych przez centra energetyczne. Oboje partnerzy czują się bardzo głęboko ożywieni i jednocześnie odprężeni, odczuwają wewnętrzny związek i miłość, która daleko wykracza poza żądzę posiadania. Relacja partnerska osiąga spełnienie niezależne już więcej od rzeczy zewnętrznych.
        • Większość ludzi przeżywa seksualność tylko przez drugą czakrę. U mężczyzny poza tym energia czakry podstawy jako fizyczna siła napędowa spełnia dominującą rolę. Jeśli seksualność pozostaje ograniczona do dolnych czakr, to jest ona ogólnie rzecz biorąc bardzo jednostronnym przeżyciem,
          Z energetycznego punktu widzenia, przy tak ograniczonej praktyce seksualnej, zużywa się bardzo dużo energii, ponieważ energie są ściągane z innych czakr i transformowane w energię seksualną, aby wpłynąć przez czakrę drugą. Przeszkadza to energiom w ich naturalnej drodze ku górze, aby jednocześnie wpływać we wszystkie siedem czakr, napełniając je dodatkową siłą życiową.
          Najbardziej naturalną drogą rozwiązania blokad, które przeszkadzają w doskonałym seksualnym zespoleniu na wszystkich poziomach, jest wymiana energii czakry serca. Jeśli oboje partnerzy wypromieniowują miłość ich serc w sposób wolny, bez strachu, oba systemy energetyczne natychmiast harmonizują się. Uwarunkowane strachem blokady rozpuszczają się i wymiana na poziomach wszystkich siedmiu czakr staje się możliwa.
          Jest to sztuka tantry, od tysiącleci uczona i praktykowana. Dochodzi tu do dalece mocniejszego orgazmicznego przeżycia niż to co ogólnie uważa się za możliwe. Takie doświadczenie prowadzi nas faktycznie w obszary innego wymiaru przeżywania i odczuwania. Nagle stajemy się świadomi, że energie seksualne nie są zamknięte w naszych genitaliach. Są one obecne we wszystkich naszych komórkach, podobnie jak w grze męskich i żeńskich sił w całym przejawionym Stworzeniu. Doskonale zespolenie z ukochanym partnerem prowadzi nas do doświadczenia wewnętrznej jedności z pulsującym życiem Wszechświata, a w chwili orgazmu, gdy dualizm na chwilę zostaje zniesiony, przeżywamy jedność z absolutnym, pozbawionym formy bytem, który tworzy stałą bazę i cel dla gry energii obu biegunowości.
        fragment ksiażki
        S.Sharamon
        BJ.Bagiński
        księga czakr

5 listopada 2010 Posted by | blokady energetyczne | , , | Dodaj komentarz

Sumienie i intuicja – droga w światy nadzmysłowe

 …. sumienie występuje albo w chwili, gdy się wahasz, jak postąpić, gdy jest jeszcze czas na wahanie, albo już po czynie, gdy chcesz go sam przed sobą usprawiedliwić myśleniem. Wtedy gani twój czyn, zawstydza cię przed tobą samym, nie daje ci spokoju często przez całe lata. Są to znane ci dobrze „wyrzuty sumienia”. Nie jest to nazwa przypadkowa, podobna do określenia chorobliwej wysypki na skórze. Gdy rozwiniesz zdolność jasnowidzenia, często będziesz spostrzegał takie „wyrzuty” na aurze ludzi, szpecące aurę, a dolegające nieraz bardzo dotkliwie jej właścicielom. Zrozumiesz teraz, że wyrzuty sumienia mogą trwać także po ziemskiej śmierci, ponieważ utrzymują się podobnie jak krosty i liszaje na ciele astralnym i myślowym. Twoje ćwiczenia w rozwijaniu intuicji zmierzają w kierunku innym niż u mediów lub jasnowidzów. Zmierzają do tego, abyś mógł dochodzić do intuicji przy zachowaniu pełnej świadomości, a to jest znacznie trudniejsze, niż zapadać w trans i w nim wzbijać się na wyżyny arupa. Taka zdolność do intuicji z pełną świadomością będzie dopiero udziałem człowieka przyszłości. Zatem ty masz wyprzedzić bieg wypadków o całe tysiące lat. Jest to oczywiście trudniejsze, niż chronienie się transem od wrażeń zewnętrznych lub wewnętrznych, przeszkadzających w zanurzaniu się w światy arupa. Pojęcia tworzysz sobie o rzeczach, które poznałeś i one składają się na twą wiedzę rozumową, uzyskaną działaniami myślowymi. Bez wyobraźni nie mógłbyś utworzyć sobie wyobrażeń o rzeczach, które wywierają na tobie wrażenie, a z tych wyobrażeń tworzysz sobie dalej pojęcia. We śnie wprawdzie nie odbierzesz wrażeń zmysłowych, bo twe ciało astralne wysuwa się z fizycznego, ale odbierasz wrażenia astralne, których strzępki przypominasz sobie po obudzeniu. Pamięć umożliwia ci odtwarzanie sobie wyobrażeń i pojęć, a siedliskiem jej jest – jak wiesz – ciało eteryczne. Sumując to wszystko, dochodzisz do wniosku, że przeszkodami w intuicji są wszystkie twe powłoki śmiertelne, a wiec: ciało fizyczne, eteryczne, astralne i myślowe, czyli wszystko to, co razem tworzy twą jaźń niższą. Zauważ więc, że twoja jaźń niższa jest dla ciebie przeszkodą w intuicji, a ty, mimo to, masz ją nie zwalczyć, nie odsunąć, lecz zatrzymać przy sobie, bo wszakże masz intuicję uzyskiwać świadomie.

========================================

Abyś mógł z pełną odpowiedzialnością przejść próg wtajemniczenia, potrzebny ci jest właśnie ten zakres oświecenia, którego dostępujesz kolejno imaginacjami, inspiracjami i intuicjami. Widzenia astralne barw i poświat, które tworzyły może jedne z pierwszych twych przeżyć nadzmysłowych, wprowadziły cię w „halę nauki”. Dały ci tej nauki dokładnie tyle, ile ci potrzeba do oświecenia się o świecie astralnym. Teraz rozumiesz, że te widzenia imaginacyjne, chociaż do nich nie dążyłeś, były przecież wcale nie przypadkowe, lecz celowe. Wydawały ci się przypadkowe, niezależne od twej woli i chęci tylko dlatego, że mogły się pojawiać tylko w miarę rozwoju twych czakr, twych „zmysłów nadzmysłowych”. Ty zaś tego ich rozwoju dostrzec nie mogłeś, bo ich samych jeszcze widzieć nie byłeś zdolny. Podobnie jest z dzieckiem, które nie widzi swoich oczu, przekonuje się o tym, że je ma, dopiero wtedy, gdy zacznie nimi dostrzegać świat zewnętrzny. Teraz już wiesz, że czakry twe są w pełni rozkwitłe i czynne, bo odbierasz nimi wrażenia astralne. Inspiracjami nauczyłeś się je czytać, wiesz, co one oznaczają, od kogo pochodzą. Intuicjami wreszcie dochodzisz do porozumiewania się wprost z tymi Istotami, od których te wrażenia pochodzą, a ponadto z takimi istotami, które nie potrzebują równi astralnej, ani nawet myślowej, do swej działalności. Umiesz już odróżniać istoty astralne od myślowych, a te od karmicznych.

Na skutek wejścia w styczność z Istotami tak wzniosłymi zmienia się także twój stosunek do twej karmy. Jako człowiek zwykły ulegałeś karmie ślepo i nieodwołalnie. Odmierzały ci ją Lipika na każde twe wcielenie w takiej ilości, abyś ją w danym wcieleniu mógł odrobić bez nadmiernego wytężenia, ale i bez próżnowania. Po prostu „stosowały wiatr do wełny jagnięcia”. Byłeś swą karmą skrępowany w każdym życiu tak ciasno, że chcąc nie chcąc musiałeś ją odrobić. Nawet sposób odrobienia był ci narzucony i ściśle określony. Dlatego też życie popychało cię nieubłaganie w tym kierunku, który miałeś zakreślony już przed twoim urodzeniem. Własne twe wady i namiętności wprowadzały cię w takie warunki życiowe, jakie właśnie były najodpowiedniejsze dla twej karmy. Warunki te z twego osobistego punktu widzenia były oczywiście dla ciebie najczęściej „niepowodzeniami” lub „nieszczęściami”. Przypisywałeś je ślepemu trafowi lub niesprawiedliwemu losowi. A tymczasem to Lipika pociągały tylko za sznureczki utkane z twych żądz i błędów lub posługiwały się nimi jak młotami, które bijąc w ciebie miały wykrzesać ową iskierkę bożą, jaźń wyższą w tobie uśpioną.

=======================================

Jednak przede wszystkim stale będziesz miał do czynienia ze zwyczajnymi ludźmi, twoimi braćmi młodszymi. Przecież po to wszedłeś na „ścieżkę”, na to wspinasz się po jej szczeblach aż do stopnia czeladnika, aby działać wśród ludzi. Wstąpisz między nich jako ich opiekun i przywódca na drodze postępu, ale nie wstąpisz na żadną wyżynę, na żaden piedestał, z którego mógłbyś z góry na nich patrzeć, kazania wygłaszać lub drogi wskazywać. Wejdziesz miedzy nich jako równy między równych, a nawet zstąpisz jeszcze niżej, bo czeladnik nie pracuje na powierzchni, lecz na samym dnie. Nie będzie cię nikt widział, nikt nie będzie cię podziwiał, ani oklaskiwał, ni hołdów składał. Wejdziesz między tych zwyczajnych ludzi jako nie znany, nie doceniany, często nie rozumiany, a nawet wyszydzany. Nie lękasz się jednak tego, bo już umiesz pracować nie dla owoców ani dla uznania, lecz dla pracy samej.

Na twoją drogę, szarą i niewdzięczną, lecz pełną niewysłowionej błogości, pragnę ci dać – nie wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek światła, który w twym sercu powinien podtrzymywać święty ogień wszechogarniającej miłości, aby opromieniała ci każdą chwilę twej pracy. Masz iść między ludzi, a to nie znaczy rzucić wszystko, czym zajmowałeś się dotychczas i wystąpić jako wędrowny kaznodzieja, oznacza to coś bez porównania trudniejszego. Masz zostać tam, gdzie jesteś, nie zmieniać w niczym twego dotychczasowego życia, a mimo to działać na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz, że nie masz działać fizycznie, materialnie, lecz duchowo. Masz wrastać w dusze ludzi, nie w ich zajęcia codzienne, a wrastać tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz stać się im drogim i pożądanym, chociaż będą stronili od ciebie, spotwarzali cię i nienawidzili. Masz zachowywać się tak, aby nie mogli spostrzec, że właśnie kamienują tego, bez kogo żyć im trudno.

Pamiętaj o tym bez przerwy, ile to zdolności wyrobiłeś w sobie, ile dzięki nim masz możliwości dobrego działania, zatem ile powinieneś dać twym bliźnim. Dla przykładu wskażę ci na jakość twych ciał niewidzialnych. Dzięki wykonywaniu sumiennemu ćwiczeń na ścieżce, oczyściłeś twe ciało myślowe, opanowałeś jego funkcje i uczyniłeś zeń narzędzie sprawne i udoskonalone. Twoje myśli są nie tylko czyste i jasne, lecz także nadzwyczaj potężne. Ich drgania rozchodzą się daleko wokół i działają bardzo silnie na wszystkich w twym otoczeniu.

Nie potrzebujesz więc stosować kazań ani pouczeń wobec ludzi, lecz wystarczą twe jasne, logiczne i potężne myśli. One promieniują daleko i działają na ciała myślowe twego otoczenia. Czy ono sobie uświadamia ten wpływ telepatycznie, czy też nie zdaje sobie z tego sprawy, to rzecz obojętna. To oddziaływanie może ujawnić się dopiero po pewnym czasie, nawet długim, ale swój wpływ wywrze niezawodnie. Właśnie w ten sposób będziesz na ludzi oddziaływał najpotężniej. Ilekroć usłyszysz u ludzi jakieś zapatrywania błędne lub niedorzeczne, nie usiłuj ich od razu poprawiać i krytykować.

Pozostań milczący, choćby to miało uchodzić za twoje potwierdzenia, a tylko myślami prostuj błędne sądy. Twoje myślaki potężne będą działały powoli, ale stale i może sam po pewnym czasie usłyszysz od tych samych ludzi sąd wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z twoim. Myślami swymi dasz ludziom po prostu inspirację, natchniesz ich myślami prawdziwymi.

28 października 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | Dodaj komentarz

moja koncepcja pewnych doświadczeń ziemskich..

przeprowadziłam wczoraj bardzo ciekawą rozmowę z kobietą ,ktorą poznałam nie tak dawno a ktorej droga zaczeła pokrywać sie razem z moją własną w obecnym życiu.. bardzo cenię sobie nasze kontakty.. i daja nam one bardzo dużo zrozumienia -w obie strony..

skopiowałam to w całości ponieważ nie wiedziałam jak mam to opracować aby stworzyc z tego -artykuł.. zrobiłam to za namową Małgosi..  Ona uważała ,ze powinnam to zamieścić w Gwiezdnych Dzieciach..

alaneiz
jestem

Małgosia

chodzi mi o Katarzynę i jej atak
dzisiaj uświadomiłam sobie, że był on tak samo niespodziewany dla mnie jak atak Marioli

Czy Katarzyna to dwie istoty?
Czy przy Katarzynie nie stoi druga istota, które chce nią zawładnąć?

alaneiz
wiesz .nad tym dziś pracuję
może jeśli chodzi o Katarzynę to nie wiem jak sprawa wygląda ale.. natrafiłam dziś na materiał w książce która potwierdza moje dotychczasowe badania i pracę z opiekunami
spróbuję ci to wytłumaczyć.. tylko nie wiem -jak to zrozumiesz…

Małgosia
czyli co przy Marioli stoi istota towarzysząca tak jak przy Tobie?

Małgosia
I przy Katarzynie też tak może być?

alaneiz
sadzę ,ze każdy z nas to ma
każdy ma podwójną dusze lub coś pochodnego co nakłada sie na daną osobowość na ziemi
i nie stoi.. to jest zintegrowane razem z ciałem
fizycznym
wiesz.
o czym mówię?

Małgosia
szczerze mówiąc nie bardzo Aniu

alaneiz
spróbuję ci to -wytłumaczyć
jeżeli twoja dusza ma określoną inność -bo tak to sie nazywa (charakter ,który jest prawdziwą częścią istoty –duszy)
i jesteś taka jaka jesteś po swoich doświadczeniach ale decydując sie na ziemskie wcielenie masz do wyboru -będę dobra ,albo zła ,albo przejdę zmagając sie z choroba albo doświadczę pychy lub agresji
ale w rzeczywistości taka nie jesteś -prawda? to jak możesz tego doświadczyć?
ja to mogę określić tak – podłączają do Ciebie istotę która ma taki charakter i jest ona dość silna energetycznie dzięki czemu ty doświadczasz nie tylko tego procesu ale masz okazję nauczyć sie radzenia sobie z tym -jako Ty -twoja inność co daje ci super doświadczenie
do tego sytuacje są dobrane tak abyś mogła tego doświadczać jak najbardziej realnie

Małgosia
teraz rozumiem

alaneiz
-dla tego pewnie zaatakowała Ciebie Karina bo zareagowałaś tak jak być powinno
teraz wszystko zależy od tego -jak postrzegasz rzeczywistość
jeżeli według skali -opętanie lub podczepienie to masz tu wgląd w to taki. jak z wyższej półki możesz to określić -programem bo to jest program do realizacji danego wcielenia
ja z wyższych półek to jesteś w stanie oddzielić siebie od tej istoty -co mi sie udało i teraz widzę różnicę -ja ona ale wcześniej byłam powiedzmy -zintegrowana z nią ,choć czasem byłam w 100% sobą

alaneiz
wiec te istoty sa odbierane do naszego doświadczenia
to jest zintegrowane z nasza karmą i tym czego chcemy tu doświadczyć
wygląda to jak matryca nałożona na ciało z zapisem wszystkiego i do tego masz towarzysza aby ci pomógł.
nie wiem jak u ciebie ale u Emilki jest to widoczne
ale w chwili obecnej -czyli z takiego poziomu świadomości jest to jednym.. ale w trakcie procesu wzrostu świadomości to sie oddziela
dlatego raz sie jest takim -innym razem innym..
czasem nie wiesz czemu cos robisz i mimo tego że wiesz że to źle to idziesz tam.. a po co? bo masz tego doświadczyć?

Małgosia

masz racje u Emilki te zmiany zachodzą z mocno widoczną granicą

alaneiz
ja dopiero teraz to kumam
i nie zawsze te istoty to są demony ,strażnicy itp. z pewnego punktu postrzegania jest to proces doświadczenia którego dusza sie podjęła. a jak jest ot jakiś demon lub strażnik to jego obecność jest jakby na nasze życzenie bo mamy proces karmiczny do przerobienia
i to jest prawda doświadczeń na ziemi\
dlatego nikogo juz od niczego nie próbuję uwolnić bo rozumiem że nikt nie dal nam takiego prawa
to jest to czego wcześniej nie rozumiałam -czyli dobro zło. tego nie ma
żadna dusza nie jest potępiona

Małgosia
to oznacza ,że ja nie powinnam robić teraz tego co robie?

alaneiz
każdy przechodzi tu swoje doświadczenie a jak cierpi to jest ku temu -wyższy powód
Małgosiu.. taka jest moja prawda
dlatego ja nikogo nie uwalniam.. mogę dodać mu sił w radzeniu sobie z wyzwaniem
a jak Ty postąpisz to jest Twoje doświadczenie
wszystko powinnaś powierzyć Ojcu. on wie co komu jest potrzebne. On jedyny tak naprawdę
wszystko daje nam tak abyśmy my mogli osiągnąć najwięcej
poprzez inne istoty ,inne doświadczenia
a we wszystkim jest miłość .nawet w demonach
moim demonem okazał sie anioł ,który prowadzi mnie od dawien dawna.. od kiedy znalazłam sie w tamtym wymiarze z którego pamiętam Magdę
do tej pory zagląda tu do mnie -rzadko ale …dał mi naprawdę niesamowita lekcje radzenia sobie ze strachem
dlatego ja któregoś dnia -zwątpiłam.. w cel bo pokazano mi zaplecze ale niestety.. nikt za mnie tego życia do końca nie przejdzie
ja boję sie istot o pewnych energii i nie pochodzą one z wymiaru ziemskiego
nadal nie wiem –dlaczego?
choć próbowano mi wytłumaczyć ,ze nic mi nie zrobią

tak samo poczułam Drodo
i dlatego tak sie bałam
to specyficzny rodzaj energii
i tu ja mam cos do przerobienia

Małgosia
bałaś się też Kamila?

alaneiz
tak.. ale tylko wtedy jak go nie widziałam a odbierałam energetycznie
wiec może nie Kamila a istoty która jest jego towarzyszem
dlatego pewnie nie widzę..
bo jak widzę to przestaje skupiać sie na czuciu.. co opiekun już mi dawno powiedział…
a moim problemem jest strach.. jak to można określić -kiedy jest ciemno..
wiec dlatego -nie widzę
bo istota światła widzi w ciemności wiec po za ciałem nie uwolnię sie tak od tego co mogę teraz gdy nie widzę
a tego co jest przy Ewie sie nie bałam.. to on sie zjeżył i syczał na mnie.. ale widzisz -mimo wszystko ona podarzą drogą ducha
wiec te istoty nie blokują naszego wzrostu duchowego..??
przeciwnie -dają nam to czego inaczej sie nie nauczysz i nie pokonasz czyli trudniejszą drogę
ale nie znaczy że nie czysta – jest trudniejsza..
dlatego Kamil czasem nie widzi zła bo on czuje czystość swojej duszy
jest zintegrowany z tą istotą -programem
na tym poziomie na którym jest (di tego dochodzi jeszcze droga duszy czyli cel ,który sam obrał sobie na to życie)
z procesem wzrostu zaczną sie oddzielać a jak karmiczne obciążenia znikną to istota zostanie uwolniona
to są ci strażnicy
teraz to ja to rozumiem..
dopiero teraz
czasem to są bardzo inteligentne istoty ,czasem serwitory
(na forum pisałam o otim , który jest robotem stworzonym na cel doświadczeń i steruje umysłem ludzkim)
ci serwitorzy  ,roboty ,które jak taśma magnetofonowa odtwarzają zapis
i to znam z własnego doświadczenia
– pasożyt umysłu czy jak mówiliśmy Pani Strzyga..
wiesz po czym sie kapnęłam?

Ten pasożyt ciągle ciebie krytykuje, uważa że nic nie potrafisz ,że jesteś do niczego.. i czasami się zacina…

Nie pamięta przeszłości tylko opiera się na tym co ktoś inny powie .. ale wie co jest twoją słabością i.. potrafi ci to przedstawić w taki sposób ,ze to naprawdę bardzo boli.. wykorzystuje to wszystko co jest twoim ,,strachem’’ . cel tego programu jest naprawdę zacny.. dzięki pracy z tymi słabościami one zostają rozegrane właściwie ..

Teraz inną sprawą jest sprawa z –podświadomością..
jak pomagają mi odnaleźć zapis w podświadomości to wychodzą stamtąd uczucia.. i jest to takie malutkie miejsce gdzieś w mojej duszy.. czyli to jest zintegrowane ze mną.. ale czasem jakaś postać -kobieta przypomina mi -a pamiętasz jak będąc dzieckiem robiłaś cos tam i ja jako odrębna istota analizuję to.. i teraz ta istota jest tą co jest ze mną zintegrowana w tym życiu czyli ja i ona tworzymy jedną osobowość.. ona przeżywała razem ze mną doświadczenia w tym życiu.. jej reakcje były moimi i odwrotnie.. ale ona reaguje bardzo emocjonalnie.. ja raczej się odsuwam..
i to jest tak zwana rozmowa z twoją podświadomością ale ta podświadomość jest odrębną istotą.. dziś znalazłam na to zapis w książce.. i nagle zrozumiałam..
to co mi cały czas tłumaczą -ona to nie Ty.. i dobrze rozróżniasz siebie i ją
jesteście dwiema odrębnymi istotami ale razem tu na ziemi osobowością tego życia.. inaczej byś nie doświadczyła tego czy tamtego bo… jako istota wyższa nie poszłabyś za drogą  bólu i krzywdy ponieważ masz w sercu ,,inny świat,,  ale było Ci to potrzebne do ,,zrozumienia świata jakim jest ziemia,, i postępowania ludzi..

Małgosia
bo ty to nadświadomość?
alaneiz
nadświadomość to jesteś Ty po wszystkich doświadczeniach.. a świadomość to Ty w chwili obecnej.
podświadomość to istota towarzysząca tu na ziemi i razem tworzycie nierozerwalną osobowość ziemską..
świadomość to część wcielonej duszy.. całość duszy jest w świecie ducha czyli twoje WJ z którym masz cały czas nie rozerwalny kontakt  bo to jesteś ty w pełni świadomości. a ta część duszy doświadcza -czyli twoja istota -świadomość tego kim teraz jesteś..  może też być –zbiorowa nadświadomość i jest to połączenie ,,iluś,, istot ,które tworzą w danym procesie… i dzieje się to wszystko na wyższych poziomach istnienia..

Teraz to słowo –nad świadomość tyczy się bycia w niższych wymiarach ponieważ na wyższych poziomach egzystencji nie ma takiego rozdzielenia.. tam jest się w pełni świadomym swojej istoty.. i jest się swoją nadświadomością.. która ma wszelkie możliwości korzystania z wszelkich możliwości wszechświata… według prawa uniwersum..

Nadświadomość to Ty bez zawężonej świadomości.. którą jesteś w tym wymiarze… ja to tak rozumiem..

Małgosia
teraz rozumiem

alaneiz
ale jak możesz doświadczać rożnych osobowości?

alaneiz
musisz być inną osobowością i ktoś ci musi w tym pomóc
i to sie dzieje tylko w światach gdzie możesz przejść amnezję albo zawężenie świadomości.. (to jedno i to samo)
czyli najniższe światy i miedzy innymi ziemia….
bo to jest moja koncepcja na pracy która ja tu doświadczam..  i nie wiem też czy tyczy się wszystkich czy tylko istot pochodzących z innego świata niż ziemia i z innej linii ewolucyjnej niż człowiek.. na to wszystko co Ci tu napisałam dano mi dowody i pokazano mi to w ,,praktyce,,

Odróżniam energie ,które są insynuacją ,stworzone są dla danego doświadczenia i wiem teraz ,ze to pochodzi z zewnątrz nie ode mnie.. ale jest to moja lekcja i nauką inaczej nie zrozumiałabym czym są emocje..

Teraz odróżniam siebie w tym wszystkim.. czuję swoją dusze i jestem w stanie oddzielić się od ciała i rozumieć ,jak to jest rozgrywane..

W tym też pojęciu zrozumiałam sens –dobra zła.. ono nie istnieje.. nie potrafię Ci już powiedzieć co tak naprawdę jest dobre skoro zło ,które się dzieje jest insynuacją dla naszego doświadczenia.. owszem ,doświadczamy tego inaczej nie było by rozwoju duchowego.. ale to już ,,inna sprawa,,

To fragment książki ,który potwierdził moją teorie i pomógł mi opisać to wszystko:

(proces ,jaki zachodzi tu na ziemi nazywany naszym wcieleniem, jest bardzo złożoną formą) -tak mi zawsze powtarzał opiekun..

D: Chcę, aby wszystkie świadomości i osobowości Mony wróciły- do jej teraźniejszego data. I chcę podziękować tej malej istocie, z którą rozmawiałam. Dziękuję, że opowiedziałaś mi swoją historię. Rozmowa z tobą to prawdziwa przyjemność.

M: (Przerywając mi.) Nie!

D: Co?

To było niezwykłe zachowanie. Zazwyczaj, w tym stadium regresji, pacjent nie mówi. Zazwyczaj tylko podporządkowuje się nakazom powrotu do teraźniejszości.

M: Bo ty nie rozumiesz. To nie odeszło\

 D: Dobrze. Dziękuję, że znowu ze mną rozmawiasz. Cieszę się, że odezwałaś się do mnie. Chcę, by wszystkie świadomości i osobowości Mony powróciły do podświadomości. Będę rozmawiać z podświadomością Mony. Czy mogę zadać twojej podświadomości kilka pytań? (Tak.)

Podświadomość Mony dyskutowała ze mną, używając własnej, dość niezwykłej logiki. Wciąż przekonywałam, perswadowałam, apelowałam – wszystko, by zmienił się jej kod dotyczący ciężaru ciała Mony. Poniższy zapis to wierne przedstawienie moich zabiegów.

D: Mona czuje, że ważąc mniej będzie szczęśliwsza. Ciężko

jej żyć z nadwagą.

 M: Tak, to prawda, ciężko z tym żyć.

D: Tak, całe ciało gorzej funkcjonuje. Dlatego właśnie powinna zrzucić jakieś 50-60 funtów.

M: Tak, to prawda! Tak.

D: Dlaczego więc nie oddzielimy się od świadomości tamtej istoty, która nie pozwala na zrzucenie zbędnych kilogramów?

M: Cóż, mamy pewien problem. Co do tamtej istoty… to ona. To jest Mona. Ta istota wreszcie będzie mogła wrócić do domu. Jest połączona z innymi, sobie podobnymi. I ona… Mmmmmm, chyba musimy nad tym pomyśleć… Cóż, chyba możemy nieco zmodyfikować system energetyczny.

D: Ciała?

M: Nie, tamtej istoty.

D: Dobrze. Przecież nie musimy jej odsyłać, jeśli nie chce odejść. Ale pomóżmy jej wszystko zrozumieć. Nakłońmy do współpracy z Mona.

M: Ona nie może odejść. Jest aspektem. Częścią. Jest elementem. Darem.

Słowo „dar” odnosiło się do niezwykłych zdolności Mony, dzięki którym uczyła ludzi wykorzystywania ukrytego potencjału psychicznego.

Podświadomość znalazła więc znakomite rozwiązanie przeszłych i teraźniejszych problemów mojej pacjentki.

M: Będziemy używać butów do chwili, aż ona poczuje się bez nich bezpieczna.

D: To dobry pomyśl. Dzięki temu, Mona będzie wiedziała, że nie uniesie się w powietrze, gdyż przy gruncie trzymają ją ciężkie buty.

M: Tak, możemy to już zrobić.

D: Och, to dobrze. Wiem, że Mona będzie bardzo szczęśliwa. Naprawdę, dziękuję, że współpracowałaś ze mną.

M: Cóż, sprawiło nam to wielką przyjemność.

D: Tak, wszyscy życzymy jej dobrze. Dziękuję, że ze mną rozmawiałaś i współpracowałaś. Dziękuję.

M: To my dziękujemy.

Zintegrowałam świadomości i osobowości Mony, po czym wyprowadziłam ją z transu. Nie było już żadnych protestów.

Mogłabym  też powiedzieć ,ze ową rozmowę przeprowadzał –opiekun tej kobiety ,ale opiekunowie nie ukrywają ,że nimi są..

A tu wyraźnie jest powiedziane –podświadomość i dla mnie jest to tym samym czego ja tu doświadczam. Ale… jest jeszcze jedno ale.. ta kobieta nie pochodzi z tego świata i pozostała na ziemi bo uwikłała się w proces karmiczny.. i jest to –niestety- częścią zintegrowana z tym światem.. jak już się tu trafi to trzeba ten proces karmiczny – odbębnić.. że tak powiem..

Ona pochodziła z planety ,która badała ziemię –strukturę tej ziemi oraz robili mapy przestrzeni..  a pozostała tu ponieważ jej statek został uszkodzony i nie mogła już powrócić do domu..

teraz jeszcze jedno moje spostrzeżenia albo próba zrozumienia –dlaczego jest mi to przekazane w takiej formie?

To czego doświadczam i jak jest mi to tłumaczone jest zgodne jakby z moją –własną prawdą czyli taka forma do mnie –przemawia.  Widocznie świat z którego pochodzę takimi pojęciami operuje.

Są tez i wyższe poziomy ,pewnie których bym nie zrozumiała ponieważ na ten poziom jeszcze nie dotarłam.. wszystko zależy z ,którego poziomu na to patrzymy.. doświadczałam takiego małego zrozumienia tego właśnie z – zawężonej świadomości i potem jakby ktoś –przejaśniał mi umysł i nagle to samo zdarzenie ,stwierdzanie – zaczęło jakby  wyglądać zupełnie inaczej ale nadal było tym samym.. czyli jakby z lotu ptaka.

Teraz już nie szukam zrozumienia pewnych rzeczy w takiej formie jak kiedyś.. ponieważ doświadczając wglądu w całość z wyższego poziomu rozumiem już inaczej proces inkarnacji oraz doświadczeń..

Dlatego już nie patrzę na ,,przylepce,, jak na coś złego –raczej jako całość obecnego doświadczenia..

Nawet jak dusza czyni zło – i nie powraca do świata dusz ale gdzieś zostaje zawieszona pomiędzy światami czy w jakiś niższych partiach astralnych to mimo wszystko są istoty ,które je nadzorują a Ojciec nie zapomina o ich istnieniu.. każdy ma szanse na powrót do –normalności ,czyli czystej formy energetycznej jaką zostaliśmy stworzeni a proces ,któremu się poddajemy służy naszemu celowi  i rozwojowi duszy… 

Sądzę że dano mi to doświadczyć –z dwóch powodów –ponieważ chciałam doświadczyć duchowości z poziomu fizyczności a drugie –bo ziemia przechodzi z 3 na 4 wymiar i jest to naprawdę wspaniały czas na bycie tu i na doświadczenie tego całego przejścia i zmian jakie w nas zachodzą.. a są one naprawdę bardzo odczuwalne.. i są wspaniałym doświadczeniem…

Dolores Cannon -gwiezdni ogrodnicy

PAMIĘĆ WDRUKOWANA

Rozmowa o innych wymiarach wprawiała mnie w zakłopotanie i utrudniała prowadzenie sesji. Chciałam nawet skierować Phila ku jego ziemskim wcieleniom, by zyskać czas na zebranie myśli i sformułowanie pytań. Stwierdziłam jednak, że tak łatwo nie wrócimy na znany, ziemski grunt, skoro otworzyły się przed nami drzwi do innych światów i niezwykłych egzystencji. Do powyższego, wniosku doszłam podczas następnej sesji z Philem. Wstrząsnęła ona moim całym jestestwem i podważyła wiarę w sens mojej pracy. Być może, to prawda, że nic nie jest takim, jakim się nam wydaje.

D: Czy masz za sobą wiele ziemskich egzystencji?

P: To moje pierwsze życie w świecie fizycznym, moja pierwsza prawdziwa inkarnacja na tej planecie. Mam wdrukowana pamięć wielu ziemskich egzystencji. Byłem też towarzyszem wielu fizycznych istot. Ale, jak już mówiłem, to moja pierwsza prawdziwa inkarnacja na Ziemi.

Zaraz, zaraz! Cóż to miało znaczyć? Mój pacjent stwierdził, ze po raz pierwszy doświadcza ziemskiej egzystencji, że bliższe są mu wcielenia na innych planetach i w innych wymiarach! Jak to możliwe? Nie mogłam tego pojąć. Przecież w ciągu naszych początkowych sesji poznaliśmy aż cztery jego ziemskie wcielenia. Jeśli teraz mówił prawdę, to o czym rozmawialiśmy wcześniej? O co w tym wszystkim chodzi?

D: A więc, egzystencje, o których wcześniej rozmawialiśmy,, nie byty prawdziwe?

P: Nie. Odkrywaliśmy pamięć wdrukowaną albo pamięć o istnieniu jako byt towarzyszący. To nie były prawdziwe, fizyczne wcielenia.

Ta wypowiedź mną wstrząsnęła. Nigdy jeszcze nie słyszałam o pamięci wdrukowanej. W pracy z moimi pacjentami; albo odkrywałam ich wcześniejsze wcielenia, albo nie. Czasami zdarzało się, że pacjent wymyślał swoje wcielenia, fantazjował. Byłam z siebie dumna, że potrafię odróżnić prawdę i fałsz. Przeczytałam mnóstwo lektur na temat regresji hipnotycznej oraz możliwości wyjaśnienia wspomnień z poprzednich egzystencji, ale w żadnej z nich nie natrafiłam na pojecie “wdrukowania” wspomnień. Phil włączył do naszej gry zupełnie nowy element. Przeżyłam wstrząs. Przypomniałam sobie! jednak, że nie stykam się ze zwyczajną, ziemską materią. Choć, z drugiej strony, jeśli życie nie jest uznawane za prawdziwą fizyczną inkarnację, to nad czym tak długo pracowałam?

Moja osobowość ziemska jest stworzona z mojej prawdziwej inkarnacji jako istoty wcielonej i bytu towarzyszącego…

(nie mówię tu o opiekunach i istotach ,które mi pomagają) one są oddzielnymi istotami..

dziś mogę jeszcze powiedzieć ,ze uświadamiam sobie jak to jest z prawdą wielkich duchowych mistrzów.. pamiętam jak czytałam materiały i ksiażki np. z Huny to tam własnie było pojęcie oddzielności czyli -trzy istoty naszej egzystencji.. nie potrafiłam tego -zrozumieć..pojąć …czym to jest.. czym jest podświadomość ,świadomość i nadświadomość i jak sprawić aby  sie zestroić.. i nikt nie mógł mi tego wyjaśnić .. bo nie rozumiałam tego.. i abym to zrozumiała u mnie nastapiło -oddzielenie abym mogła pojąć i zrozumieć to o czym mówili wielcy mistrzowie.. i dla mnie rzeczywiście są to odrębne istoty ale tu na ziemi razem tworzymy osobowość tego wcielenia.. dopiero teraz rozumiem to.. rozumiem co wielcy mistrzowie kryją za słowami -oświecenie.. chodzi po prostu o zrozumienie istnienia ,życia.. o nic tak naprawdę wiecej… tylko o pojecie istoty doswiadczenia siebie samego..

a jak to sie ma do ,,innych,,? tym ,że kazdy musi odnaleźć to sam dla siebie.. nie ma drogi na skróty.. moja prawda jest moją prawdą i nie jest ona równoznaczna z  prawdą innego człowieka -istoty.. moga one sie pokrywać ale nie będa tym samym.. każdy z nas jej inny i opiera prawdę na wlasnych doświadczeniach.. a nie doświadczeniach innych istot.

ja analizuję prawdę innych według własnego ,,rozumienia,, i tak to sobie tłumaczę.. bo tak to widzę.. nie inaczej.. różnica polega tylko na tym ,że rozumiem pojmowanie ,,innych,, bo doświadczając zbliżonych doświadczeń wiem czym one są..

===============================================================================

Kontakt z czyjąś podświadomością jest niezwykłym przeżyciem. Podświadomość mówi o obiekcie w trzeciej osobie, jakby izolowała się od osoby i jej problemów. Często potrafi dość obiektywnie zanalizować problem, zaproponować rozwiązanie i pomóc w jego realizacji. Niekiedy jednak zachowuje się bardzo dziecinnie. Nauczyłam się słuchać głosu podświadomości, ponieważ każda terapia zasadza się na współpracy z nią. Posiada ona bowiem całkowitą kontrolę nad ciałem, w którym przebywa i może znakomicie wspomóc działania terapeuty lub je zniwelować. Doceniam i szanuję potęgę podświadomości. Zawsze staram się nawiązać z nią jak najlepszy kontakt. Poniższy zapis stanowi skróconą wersję mojej rozmowy z podświadomością Freda. W jej trakcie usiłowałam znaleźć rozwiązanie problemów trapiących mojego pacjenta.

D: Chciałabym porozmawiać przez chwilę z podświadomością Freda. Czy podświadomość Freda ma jakieś sugestie, rady albo wskazówki, które pomogłyby Fredowi? Czy ma wiadomość dla Freda?

F: Powinien być bardziej zdeterminowany, konsekwentny, stanowczy. (Z patosem.) Nie poddawaj się, nawet w obliczu przeciwności. Nie poddawaj się. Bądź konsekwentny. Stanowczy w tym, co robisz. To długoterminowy projekt. Nie bój się tego, nie bój się przeciwności. Powiedz mu, żeby był stanowczy i konsekwentny.

 

D: Ale czy podświadomość pomoże mu wprowadzić te zasady w życie?

F: Być może. Podświadomość jest… czasami czuje się bardzo źle traktowana. Nie poświęca się nam dostatecznej uwagi. On ciągle na nas krzyczy.

D: (Śmiech.) Właśnie dlatego lubię pracować z podświadomością. Najważniejsza jest pomoc danej osobie. Będą bardzo wdzięczna, jeśli podświadomość pomoże Fredowi.

F: (Dziecinnie.) Ja mu pomogę, jeśli on mi pomoże.

D: On musi nauczyć się współpracować z tobą, musi się dowiedzieć, że jesteś tu, by mu pomóc.

F: Och, on wie, że ja tu jestem. Ale on mnie… nie kocha.

D: Cóż, cóż… Musimy mu to powiedzieć. Tak naprawdę, potrzebujesz samoakceptacji, musisz siebie pokochać. To rozwiąże wiele problemów. Dobrze, powiemy mu o tym. I spróbujemy nakłonić go do współpracy z tobą.

F: On wie. Tylko mu przypomnij. Wszystko, o czym rozmawialiśmy.

D: Dobrze. Ale najważniejsze, że wszyscy chcemy, by on byt zdrowy i szczęśliwy, żyt pełnią życia. I że chcemy nad tym wspólnie pracować. Będziesz współpracować, prawda?

F: Tak.

Cannon Dolores

dokleję tu jeszcze mały fragment z ksiazki Bławtskiej -doktryna tajemna…

Cały kosmos jest prowadzony, kontrolowany i ożywiany (przez prawie nieograniczone serie Hierarchii, świadomych Istot, z których każda jest predystynowana do wykonania określonej misji (posłannictwa) i które są Gońcami (Zwiastunami, Heroldami – bez znaczenia jest, czy nadamy im takie lub inne imię, czy nazwiemy je Dhyani-Czochanami, czy aniołami) wyłącznie w tym sensie, iż pośredniczą w karmicznych i kosmicznych prawach. W swoich stopniach świadomości i inteligencji różnią się nieskończenie; nazywanie ich czystymi duchami bez jednej, ziemskiej domieszki, która tylko stanowi zdobycz czasu, oznacza jedynie folgowanie poetyckiej fantazji, ponieważ każda z tych istot albo już była człowiekiem w poprzedniej manwatarze, albo przygotowuje się do bycia człowiekiem, jeśli nie w obecnej, to w przyszłej manwatarze. Są one udoskonalonymi ludźmi, kiedy jeszcze nie są ludźmi w embrionalnym stanie (zarodkowym, zalążkowym); w swoich wyższych, mniej materialnych sferach różnią się moralnie od ziemskich, ludzkich istot jedynie tym, że są pozbawione zmysłu osobowości i ludzkiej, emocjonalnej natury – dwóch cech czysto ziemskich. Pierwsze z nich – udoskonalone – uwolniły się od tych uczuć, ponieważ:

– nie miały więcej cielesnego, zmysłowego i materialnego ciała – nieustannie obciążającego duszę;

– czysto duchowy element, nie sprawiający więcej kłopotu, stał się bardziej swobodny.

W konsekwencji stały się mniej podatne na wpływy mai, niż kiedykolwiek będzie to możliwe dla człowieka, o ile nie stanie się adeptem, utrzymującym swoje dwie osobowości – duchową i fizyczną – całkowicie odosobnione.

Zarodkowe (embrionalne) monady, które jeszcze nigdy nie miały ludzkich ciał, również nie mogą mieć zmysłu osobowości (jaźni) lub egoizmu. To, co rozumiemy pod pojęciem osobowości jest ograniczone, ponieważ, jak to określił Colerigde, indywidualność istnieje sama w sobie, ale z odrębną naturą jako bazą (podstawą). Rzecz jasna, ów termin nie może być odnoszony do istot nieludzkich, ale do faktu, na którym opierały się pokolenia jasnowidzów, że żadna z tych istot, wyższych

lub niższych, nie była indywidualnością w sensie rozumianym przez człowieka, kiedy mówił: Ja jestem Ja i nikt inny. Innymi słowy: nie uświadamiają sobie one takiej rozłączności, jaka istnieje wśród ludzi i rzeczy na Ziemi.

24 października 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , , | 6 Komentarzy

teoria zamiany dusz..

Michael Newton -wędrówka dusz… (fragment )

…….Być może dlatego uważam teorię „wejścia” (walk-in theory) za jeszcze jeden mechanizm ucieczki. Sądzę, że cała ta koncepcja jest fałszywa. Według propagatorów tej teorii, dziesiątki tysięcy dusz znaj­dujących się obecnie na naszej planecie weszło bezpośrednio do swoich ciał fizycznych, nie przechodząc przez zwykły proces narodzin i dzie­ciństwa. Twierdzą oni, że dusze te są bytami oświeconymi, którym pozwolono na przejęcie ciał osób dorosłych, porzuconych wcześniej Przez inne dusze, dla których życie w nich stało się zbyt ciężkie. We­dług zwolenników tej teorii, dusza „wchodząca” dokonuje w rzeczywi­stości aktu humanitarnego. Nazywam to posiadaniem za zezwoleniem.

Gdyby teoria ta miała się okazać prawdziwa, musiałbym wobec tego zwrócić swoje białe szaty wielkiego guru i złoty medalion. Ani razu przez wszystkie lata pracy z pacjentami poddawanymi regresji nie napo­tkałem takiej duszy. Ludzie ci także o żadnej tego rodzaju duszy nie sły­szeli. W rzeczywistości zaprzeczają oni istnieniu takiego działania, bo­wiem anulowałoby to życiowy kontrakt duszy. Udzielenie innej duszy pozwolenia na wejście do ciała i przejęcie czyjegoś karmicznego planu życia zaprzecza samemu celowi pojawienia się na Ziemi! To błędne ro­zumowanie, że wchodząca za kogoś innego dusza chciałaby zakończyć swój własny cykl karmiczny w ciele pierwotnie wybranym i przeznaczo­nym dla innej istoty…..

W przypadku tego opisu my otwarcie powiemy ,ze on jest w błędzie. Dlaczego? Ponieważ takie sytuacje maja miejsce i to jest prawda. A to ,ze on w czasie badań nie spotkał nikogo takiego to dlatego ,ze dusza przejmująca ciało jest już na takim poziomie rozwoju ,ze nie musi poddawać się regresji duchowej. Dlatego ty tu przechodzisz właśnie to wszystko w taki sposób aby twoje ciało pozostało czyste bez żadnych obciążeń ,ponieważ jest możliwa –zamiana dusz.. i nikt z Nas nie widzi w tym nic złego…opiekun..

ja sama mogę też podpiąć sie pod prawdę jaką przekazał mi wtedy opiekun ,gdy ten fragment książki przeczytałam… analizując swoje poprzednie życie -zostało mi przypomniane jak ja sama weszłam w ciało kobiety ,ktora podczas porodu -ciężkiego porodu- opuściła  to ciało zakończywszy swoja inkarnację.. 

tamto moje wcielenie było krótkie ale bardzo intensywne w przeżycia i zwiazane z tym emocje..  potrafiłam nie tylko je opuszczać -co pamiętam (stany Oobe) ale także potrafiłam je … porzucić uciekając w czasie traumatycznego doświadczenia…

w wiekszości to są powody opuszczania ciała przez pierwotnie zasiedlone dusze -przeżycia.. zdarzenia ,ktore powodują załamanie sie ,,duszy,, i poddanie sie zwiazane z ucieczką lub po prostu -samobójstwem..

czasem jest to umowne.. pomiędzy duszami.. -to naprawde rozumiem..

tak samo jak… tak zwane nawrócenia podczas przeżycia -śmierci klinicznej lub nagłe ,,odmienne zachowania duszy,, czy jak można czasem wyczytać -fenomenalne zdolności po przebudzeniu sie ze śpiączki  – mowienie w innym języku przez osobe ,która nigdy nawet w tym kraju nie była…

tylko nie da sie tego – naukowo udowodnić.. choć właściwie są to udokumentowane przypadki…

21 października 2010 Posted by | moje rozważania | , , , | Dodaj komentarz

nasza wieczna tożsamość…..

 

W wybranych przez nas ciałach, niezależnie od naszej obecnej sytuacji, towarzyszy nam zawsze nasza wieczna tożsamość. Każdego dnia, w chwi­lach refleksji, podczas medytacji lub modlitwy, docierają do nas, w postaci pojedynczych myśli, wspomnienia zawierające informacje o tym, kim rze­czywiście jesteśmy. W pewien intuicyjny sposób, mimo naszej amnezji, otrzymujemy wiedzę dotyczącą naszej prawdziwej tożsamości. M.Newton

doświadczenie tego nagłego przebudzenia.. dało mi niesamowite zrozumienie istoty mojego ,,istnienia,, tu -w tym wymiarze.. 

gdy po raz pierwszy doświadczyłam tego nagłego – połaczenia ze swoją wyższą świadomoscią.. byłam -zaskoczona stanem ,w ktorym sie znalazlam..  uczucie bycia ,,ponad,, sobą i spojżenia na swoje obecne ,,bycie,, tu z wyższego położenia świadomości jest czymś… czego życzę wszystkim na drodze poznania swojej przwdziwej tożsamości..

jak wiele od tamtej jednej chwili sie zmieniło ,jak wiele zrozumiałam..

istota ,która tamtego dnia do mnie podeszła.. bywała tu wcześniej ale nigdy wcześniej nie zorbila tego ,,gestu,, ktory nagle otworzył mi możliwość wejścia w stan wyższej świadomości.. nagle przypomnialam sobie chwilę .. kim jestem, dlaczego poddałam sie temu wcieleniu ,po co tu naprawde przyszłam i kim jest ten ,ktory ..kuca przede mna.. (tak odebrałam tą istotę) jej ciepły głos i wyrozumiałość dla mojego zagubienia, jej troskę i opiekę ,ktorą w tej danej chwili mnie otoczył.. był moim nauczycielem.. jest nim nadal.. ale ja go nie pamietałam..

nie potrafie tylko do chwili obecnej zobaczyć jego obrazu.. czuję jego ciepło ,jego słowa wyłapuje wśród innych głosów i jego sposób podejścia do mnie -jest naprawdę dla mnie specyficzny.. po tamtym pierwszym spotkaniu ,gdy tak zaingerował w moje istnienie, pojawiał sie u mnie -kilka razy..

wiele mi tłumaczył i wiele dzieki niemu tu na ziemi osiągnełam -zrozumienia.. bo po to tu jestem..

przypomniał mi naszą rozmowę z ,,góry,, zanim nie podjełam sie owego wcielenia , abym uzmysłowiła sobie ,ze wszystko co mnie tu spotyka jest planem jakiego sie podjełam sama …zanim tu nie przyszłam..

 nagle znikło z mojego życia poczucie ,że ciagle los stwarza mi wyzwania ,ktorych nie rozumiem, znikło gdzieś to całe -niezrozumienie.. spojżałam z innej perspektywy na doświadczenia ,zaczełam analizowac je z ,,innego punktu ,, postrzegania..

nie dlaczego ,,pewne,, doswiadczenia sie pojawiają i gdzie popełniam błąd skoro to wraca (a wiele lat nad tym sie glowiłam),ale ile nauki wyciagnełam z powtarzajacych sie (poszczególnych) sytuacji i jakie nowe doswiadczenie zaliczałam za każdym razem przechodząc przez to zdarzenie.. zrozumiałam ,ze za każdym razem dzieję sie ono z ,,wyższego ,,poziomu i wyciągane nauki dają mi to ,czego powinnam była sie nauczyć dla zrozumienia..dla wzrostu swojej istoty..

właściwie kiedy siegnę okiem.. szukałam zrozumienia czym jest rozwój duchowy.. i dlaczego dzieją sie pewne rzeczy… jak działa siła energii ,myśli…  dopiero opiekun uzmysłowił mi ,że moim celem tu na ziemi było –poznanie duchowości z poziomu fizyczności.. i gdy te jego słowa dotarły do mojego serca.. poczułam że jestem z tym zintegrowana w tym życiu.. z tym właśnie ,,mottem mojego obecnego wcielenia,,

ono obudziło we mnie.. jakaś pamieć..  nagle otworzyly sie drzwi mojej ,,duchowej tożsamości,, i moje życie ,ktore tu prowadze zaczeło iść ,,innym torem,,

prowadziłam wiele rozmów z ,,istotami,, ktore pojawiały sie koło mnie – i pojawiają nadal gdy jest mi potrzebne zrozumienie zaistniałej sytacji.. lub zrozumienia pewnych zdarzeń z mojego życia..

Twoja świadomość odpowie ci na wszystkie pytania i wątpliwości. Nikt inny.

Wszystko tez nakłada Się na siebie po twoich własnych doświadczeniach ,słowa jakie używasz ,sposób mówienia i interpretacji. To są twoje doświadczenia i wedle nich rozpoznajesz wartości wszystkiego. Nikt inny nie potrafi tego rozegrać lepiej od ciebie samej. Nazwanie jednego planu ziemskiego przez ciebie nie odzwierciedli doznań innej duszy doświadczającej tego samego.

Na postrzeganie tego wszystkiego składa się całe twoje życie.

Wszystkie doświadczenia i cała twoja praca….opiekun…

 

ciąg dalszy nastąpi….

21 października 2010 Posted by | duchowa świadomość | , , , | Dodaj komentarz

Czasem potrzeba trochę egoizmu..

Na pewnym spotkaniu u mojej dobrej koleżanki …. poznałam gromadkę ,,nowych ludzi,, 

( ostatnio raczej jestem -samotnikiem ale… czasem chyba potrzeba mi takich spotkań.). opiekun mnie tam zaciągnął..

spotkanie to miało swój cel.. i było dla mnie -niesamowitym doświadczeniem..

Na drugi dzień zaciągnęłam ich nad jezioro.. to na którym mieliśmy być –dzień wcześniej – taki był plan ale…spotkanie było tak ciekawe że nikt nie chciał zmieniać miejsca..

 jechałam z nastawieniem popływania na kajaku..

I tu kolejne wspaniałe doświadczenie i –wdzięczność dla ,,prowadzących,, mnie tutaj.

Nad jeziorem z gromadą poszłam do wypożyczalni.. okazało się ,że nie ma sprzętu ponieważ –pływa –jest  tylko jeden kajak.

Zanim wsiadłam do auta to otwarcie powiedziałam wszystkim na głos,ze jadę nad jezioro po to aby –popływać na kajaku..

 inni z humorem i żartem-,,będziesz egoistka i popłyniesz sama?,, a ja no że nie ,ktos może popłynąć ze mna.. nie zrozumiałam przesłania. (właściwie całe spotkanie miało taki charakter.. zrozumienia ,że wszystko opiera sie na pracy nad sobą i że powinniśmy być trochę – egoistami, brali w nim udział psychologowie i tacy jak ja ,których interesuje parapsychologia)

Po raz drugi usłyszałam to samo – tam –przed wypożyczalnią gdy okazało się ,że nie ma sprzętu wolnego .któraś z dziewczyn powiedziała to płyń-. Kajak dla ciebie jest..

A ja –no nie ,poczekam na was ,może zaraz będzie wiecej sprzętu..

No i poszłam z resztą na koc.. (zawsze taka jestem. Nie potrafię być egoistą)

ale po chwili słysze od opiekuna- jak tak bedziesz czekać to nie popłyniesz.. czemu ty patrzysz na innych.? przecież jesteś tu po to aby -płynąć
oni by nie patrzyli na ciebie.. tylko zrobili to czego chcą.

wiem ,że opiekun miał rację..
i poszłam.. wziełam ten kajak i popłynęłam….. przed siebie…
jak tylko opuściłam teren ośrodka to zrozumiałam dlaczego miałam płynąć –to był czas dla mnie samej  aby wielka woda zmyła to co zmyć powinna… oczyścić mnie energetycznie…
i przeżyłam to czego nie doświadczyłabym będąc w grupie..

Nikt nigdzie nie popłynął.. bo nikomu sie nie chciało mimo wszystko ,że sprzęt został już zwrócony i był dostępny….

Gdybym nie posłuchała opiekuna- to bym zmarnowała tą swoją chwilę.

Nie tylko możliwości popływania kajakiem a marzyłam o tym od 4 lat- o kajaku ,ale możliwość zagłębienia się w siebie i poczucia siebie inaczej ,uwolnienia energii ,które tam miałam uwolnić.. i pięknej chwili kiedy poczułam tą bliskość i jedność z istotami ,które mi towarzyszą.. i pomagają..

on na mnie tam czekał..ten kajak…  i wiem ,że to zasługa tych ,którym zależało na tej ,,chwili,,

I byłam egoistą..
ja nie mówie o egoizmie takim jaki znamy tu z ziemi.. tylko o tym aby czasem zająć sie sobą nie innymi..aby swoje pragnienia realizować  nie patrząc na innych.. to inny egoizm.. taki zdrowy
aby skupić sie na sobie.. swoim wnętrzu.

Czasem to oglądanie się na innych spowalnia nasz rozwój.. uważamy ,że czas dla Nas samych jest na drugim miejscu.. bo potrzeba nam zrealizowania się jako pomoc innym.. nic bardziej błędnego..

 

Te chwile na kajaku zostaną mi na długo w pamięci..

gdy tylko oddaliłam się w zacisze –Nataniel zaczął ze mną uwalniać pamięć zdarzeń na ziemi.. (Nataniel jest moją bratnia duszą,przyjacielem i jednym z moich duchowych pomocników) 

 moczyłam dłonie w wodzie i…… zaczęłam się modlić …….razem ze wszystkimi..dziękować Ojcu za miłość ,opiekę i wsparcie..

 .. za nasze bycie tu i teraz..za nasze wspólne doświadczenia i chwile ,które dzielimy teraz poprzez połaczenie naszych -rzeczywistości…

miałam łzy..

i byłam szczęśliwa ,że jestem tam i jestem w swoim świecie.. z tymi których kocham i mam ich energetycznie obok..

zrozumiałam ,jak ten świat jest dla mnie ważny… ten ,w którym trwam.. w tym co czuję.. czym żyję..

czułam energie ,która mnie oplata i jest ze mną i we mnie..

i wiem ,że ten który tego nie zna ,nie zrozumie mnie…. Moich pragnień….moich uczuć.. mojego świata w którym trwam….

gdy wracałam kajakiem –dano mi jeszcze jedno –piękne doświadczenie… z łabędziem

płynęłam przed siebie widząc małą zatoczkę .

 kiedy wyłonił się z niej łabądź  i zaczął płynąć do mnie -usłyszałam ,ze to samiec który pilnuje rewiru…

trochę sie go prze straszyłam bo szybko płynął w moja stronę ….

Miałam odczucie ,ze może mnie zaatakować..(może taką energię mi wysłał? Odpłyń.. to mój teren? )
odpłynęłam na bezpieczną odległość.. i kiedy zawrócił to ja wiosła oparłam o kajak aby odpocząć…
nagle słyszę łopot skrzydeł.. on nad wodą leci w moją stronę.. piękny widok.. to duży ptak…..
wylądował przed kajakiem i patrzy
nagle zaczął odpływać do przodu ale oglądając się na mnie i widać było jawnie ,że mnie nawołuje (wydawał takie dziwne dźwięki ) usłyszałam od Nataniela –płyń za nim.. on tego chce..

 wzięłam te wiosła i zaczełam za nim płynąc… spory kawałek… on cały czas slalomem przede mna i tak dziwnie mnie wolął .. patrzył czy za nim płynę..

 ktoś z ,,duchowych,, podpowiadał abym zapytała –co do mnie mówi.. ale ja już to  zrozumiałam… Nataniel mi to wytłumaczył..

on uszanował to ,ze ja odpłynęłam bo na gnieździe była samica ,która zresztą zobaczyłam jak mijałam tą zatoczkę…

 i coś go popchnęło do mnie aby mnie -poholować jeszcze dalej..
kiedy oddaliłam sie znacznie to jakby sie -pozegnal i zawrócił  na swój rewir
odwróciłam kajak i patrzyłam na niego.
nikogo więcej nie zaczepił
miałam łzy w oczach.. bo to jest piękne
i wiem ,ze ktoś takim zdarzeniem chciał sprawić mi radość…..

17 października 2010 Posted by | duchowa świadomość | , , | Dodaj komentarz

czakra druga

Brak równowagi w przeżywaniu przyjemności

W przypadku braku równowagi poszukiwanie przyjemności nie jest uwieńczone spełnieniem. Nigdy niezaspokojona pogoń za przyjemnością trwa nadal. Równowaga w tym ośrodku zwiększa wrażliwość na przyjemne doznania, ale jej zaburzenie prowadzi do utraty wrażliwości i hołdowaniu prymitywnym popędom. Trzeba coraz silniejszych doznań, żeby pobudzić serce z odrętwienia. Co blokuje zrównoważone odczuwanie? Urazy pozostałe po dawnych przeżyciach czy cynizm, bezduszność i brak zaufania? Cokolwiek to jest, warto się tego pozbyć. Trzeba przywrócić stan równowagi poprzez doświadczanie tego, co sprawia nam radość, całą swą istotą. Życie doświadczane z poziomu zrównoważonej drugiej czakry na pewno sprawia więcej radości.

Najwyraźniejszą wskazówką, że czakra druga jest niezrównoważona, jest nadmiemy pociąg do seksu, narkotyków, alkoholu, jedzenia i wszelkiej stymulacji zmysłów. Dręczące fantazje seksualne także są spowodowane pragnieniem pobudzania wyobraźni z poziomu tej czakry. Może to doprowadzić do oceniania wszystkich ludzi pod kątem ich sprawności seksualnej. Jak to określił Ram Dass, “ludzie patrzący na życie z tej perspektywy widzą każdego w kategoriach przydatności lub nieprzydatności w tej dziedzinie”.

Bardzo łatwo przychodzi nam zasmakować w przyjemnościach. Strach przed niemożnością ich zażywania doprowadza do dysharmonii na poziomie drugiej czakry. Odpowiedzialne są za to przede wszystkim zazdrość i nadmierne przywiązanie. Strach przed utratą uniemożliwia odczucie spełnienia. Pobudza to w niezrównoważonym ośrodku drugiej czakry silne namiętności. Życiem targają wybuchy zazdrości i furii. Potężne emocje stymulują drugą czakrę, ale są to w swej naturze przeżycia destrukcyjne, prowadzące do cierpień.

17 października 2010 Posted by | blokady energetyczne | , | Dodaj komentarz