Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Kłamstwo w którym żyjemy

Reklamy

2 czerwca 2015 Posted by | Uncategorized | | Dodaj komentarz

Potrzeba uważności

Temat ten chodzi za mną już od kilku lat i praktycznie nie potrafiłam go dobrze zrozumieć do chwili kiedy zafascynowana 10406994_700512003353683_4957065812450606968_n sposobem wyrażania tego co ludzi tak naprawdę ,,opętuje,, czy co ludźmi kieruje przekazał w swoich książkach poprzez nauki don Juana Carlos Castaneda.  Większość ,,ezoteryków,,  choć nie tylko Oni walczą z jakąś potrzebą rywalizacji co oczywiście prowadzi do dalszych działań w postaci kłótni czy wręcz nawet wchodzenia na ścieżki wrogiej postawy.  Zawsze zastanawiałam się czemu tak się dzieje skoro w duchowości chodzi przede wszystkim o to aby porzucić wszelkie walki i stopić się poprzez współodczuwanie z drugą osobą. I tak tam u góry wszyscy jesteśmy ,,jednym,, i pochodzimy z tego samego źródła a tu na ziemi walczymy jakbyśmy chcieli pokazać,  że jesteśmy lepsi od innych . Tak naprawdę jest zupełnie inaczej ale w poniższym fragmencie można dostrzec to z czym tak naprawdę się zmierzamy i co powinniśmy sobie uświadomić. Skłoniło do tej analizy i mnie moje własne życie i kłótnia, która tak naprawdę nie miała innego podłoża jak treść zawarta w książkach o Don Juanie. polecam …

Byłem zdziwiony, że się do mnie odezwał, bo spędziłem w tym domu już kilka dni, a on dotychczas

nawet się ze mną nie przywitał.

Gdy wychodziliśmy z domu, zatrzymała nas la Gorda. Prosiła, byśmy ją ze sobą zabrali, i nie

chciała przyjąć odmowy do wiadomości. Don Juan odrzekł bardzo surowo, że musi porozmawiać ze

mną sam na sam.

– Będziecie mówili o mnie – powiedziała la Gorda. Ton jej głosu, a także gesty, zdradzały

podejrzliwość i irytację.

– Masz rację – odparł don Juan sucho i wyminął ją, nie oglądając się. Poszedłem za nim. W

milczeniu dotarliśmy do rynku. Gdy don Juan usiadł, zapytałem go, cóż takiego jest w la Gordzie, o

czym mielibyśmy rozmawiać. Nadal czułem się nieprzyjemnie na wspomnienie złowieszczego wzroku,

jakim nas obrzuciła przy wyjściu.

– Nie będziemy rozmawiać o la Gordzie ani o nikim innym – odrzekł. – Powiedziałem tak, bo

chciałem sprowokować jej ogromne poczucie własnej ważności. I poskutkowało. Jest na nas wściekła.

O ile ją znam, będzie teraz gadać do siebie tak długo, aż wzbudzi w sobie pewność i poczuje do nas

słuszną urazę za to, że nie zabraliśmy jej ze sobą i wyszła na idiotkę. Nie zdziwiłbym się, gdyby nas

zaatakowała tu, na tej ławce.

– O czym będziemy rozmawiać, jeśli nie o la Gordzie? – zapytałem.

– Wrócimy do rozmowy rozpoczętej w Oaxaca. Zrozumienie wyjaśnień dotyczących świadomości

wymaga od ciebie wielkiego wysiłku i chęci do przechodzenia z jednego stanu świadomości w drugi.

W czasie tej rozmowy potrzebuję twojej absolutnej koncentracji i cierpliwości.

Pół żartem poskarżyłem się, że przez ostatnie dwa dni, gdy nie chciał ze mną rozmawiać, czułem

się zbity z tropu. Spojrzał na mnie unosząc brwi i uśmiechnął się przelotnie. Uświadomiłem sobie, że

chce mi pokazać, iż wcale nie jestem lepszy od la Gordy.

– Chciałem sprowokować twoje poczucie własnej ważności – wyjaśnił, marszcząc czoło. –

Poczucie własnej ważności jest naszym największym wrogiem. Zastanów się tylko: to, że czujemy się

obrażeni przez uczynki naszych bliźnich, osłabia nas. Poczucie własnej ważności domaga się, byśmy

spędzali większość życia obrażeni na kogoś. Nowi widzący uważali, iż wojownicy powinni dołożyć

wszelkich wysiłków, by wymazać poczucie własnej ważności ze swego życia. Postępowałem zgodnie

z ich zaleceniami. Na wiele sposobów starałem się przekonać cię, że jeśli nie mamy poczucia własnej

ważności, nie jesteśmy podatni na zranienie.

Naraz oczy don Juana rozbłysły. Miałem wrażenie, że z trudem powstrzymuje się od śmiechu,

choć nie widziałem do tego żadnych powodów. W tej samej chwili jednak zaskoczyło mnie

niespodziewane, bolesne uderzenie w prawy policzek. Zerwałem się z ławki. La Gorda stała za moimi

plecami. Rękę nadal miała uniesioną, a twarz czerwoną z gniewu.

– Teraz przynajmniej będziesz miał jakieś usprawiedliwienie, żeby gadać o mnie, co tylko zechcesz

– krzyczała. – Ale jeśli masz coś do powiedzenia, powiedz mi to prosto w twarz!

Wydawało się, że ten wybuch zupełnie ją wyczerpał.

Usiadła na cemencie i zaczęła szlochać. Don Juana ogarnęła niewytłumaczalna radość, ja z kolei

wpadłem we wściekłość. La Gorda rzuciła mi groźne spojrzenie, po czym zwróciła się do don Juana i

powiedziała potulnie, że nie mamy prawa jej krytykować.

Don Juan śmiał się tak bardzo, że zgiął się wpół i omal nie spadł na ziemię. Nie był w stanie się

odezwać. Dwa czy trzy razy próbował coś do mnie powiedzieć, a w końcu wstał i odszedł, nadal

trzęsąc się ze śmiechu.

Miałem zamiar pobiec za nim, wciąż wściekły na la Gordę – w tej chwili wydawała mi się godna

pogardy – ale przydarzyło się coś niezwykłego. Zrozumiałem, że la Gorda i ja jesteśmy przerażająco do siebie podobni. Nasze poczucie własnej ważności było monstrualne. Zdziwienie i wściekłość, jakie

mnie ogarnęły, gdy mnie uderzyła, bardzo przypominały jej gniew i podejrzliwość. Don Juan miał rację.

Ciężar poczucia własnej ważności jest okropną zawadą.

Przepełniony euforią, pobiegłem za don Juanem. Po policzkach spływały mi łzy. Zrównałem się z

nim i powiedziałem, co sobie uświadomiłem. Oczy rozbłysły mu kpiną i zachwytem.

– Co mam zrobić z la Gorda? – zapytałem.

– Nic – odrzekł. – To, co sobie uświadamiasz, zawsze należy tylko do ciebie.

Kiedy po przeczytaniu tego i kilku innych fragmentów z tej książki uświadomiłam sobie w czym tkwi szczegół pewnych sytuacji w moim życiu zrozumiałam ,że tak naprawdę nikt inny oprócz mnie samej nie może wiedzieć jak to odbieram i jak rozumiem zawartą treść ponieważ jest ONA oparta tylko i wyłącznie na podstawie moich –nie czyichś innych a moich własnych przeżyć z obecnego oraz minionych inkarnacji i tu na ziemi i w innych wymiarach.

Zawsze ale to zawsze zrozumiem treść według własnego doświadczenia i zarzucając komuś że nic nie rozumie jest błędem ponieważ ani ja nie wiem jak rozumie to ktoś inny ani w drugą stronę ponieważ mimo wspólnej treści analiza jest przeprowadzana wedle własnego sposobu pojmowania życia i doświadczeń. Możemy mbgyieć bliskie wspólne doświadczenia które są do siebie bardzo podobne ale i tak każda jednostka odbierze to na podstawie własnej interpretacji i każda z biorących udział w tym zdarzeniu ma rację i jej wersja jest prawdą.

Teraz co do samego tematu czyli poczucia ważności – nie pamiętam, w której to części nauk było ale pięknym stwierdzeniem jest to ,że tak naprawdę żadna ludzka istota nie jest więcej warta niż żuk czy inne zwierzę. To my uważamy że jesteśmy najważniejsi ale jest to błędem w pojmowaniu . Zawsze to wiedziałam ale teraz jakbym dojrzała wewnętrznie do skupienia swojej uwagi dokładnie na tym znaczeniu.  Patrzę na każdą roślinę i zwierzę w zupełnie innej perspektywie a ludzie ,którzy uważają inaczej są dla mnie zwykłymi tyranami. O małych tyranach w następnej części 😀

Fragment z książki Carlosa ,,Wewnętrzny ogień,,

7 listopada 2014 Posted by | Uncategorized | | Dodaj komentarz

lightworkers

dziś dostałam linka od znajomej z bardzo fajnej strony http://jeszua.blogspot.com/

myslę że wiekszość z Was zagląda na te strony -są One dla Nas jakby uzupełnieniem dodatkowej wiedzy ktorej poszukujemy w Nas samych i odnajdujemy we własnym wnętrzu.

dla tych co jeszcze nie czytali lub czytali ale dla przypomnienia http://jeszua.blogspot.com/2011/04/lightworker-i.html 

Ja na swoim blogu pisałam o gwiezdnych dzieciach ,pisałam też o walk-in a tu spotykam sie z inną nazwą istot ktore doświadczają ,,ziemi,,- lingtworkers– dla wyższych celów i misji. Bardzo spodobał mi sie ten przekaz i zainspirował mnie do poświecenia chwili nad tekstem .. aby oprzeć to choć w małej mierze nad własną analizą doświadczeń i zdarzeń na ziemi..

cytuję fragmenty :

Historyczne korzenie lightworkers.

Lightworkers niosą w sobie umiejętność osiągnięcia duchowego przebudzenia szybciej niż inni ludzie. Oni niosą wewnętrzne nasiona dla szybkiego duchowego przebudzenia. W związku z tym, oni wydają się być na szybszym torze niż większość ludzi, jeśli oni tak wybierają. Tu ponownie, to nie dlatego, że oni są w jakiś sposób duszami „lepszymi” czy „gorszymi”. Oni są, jednakże, starsi od większości dusz obecnie przyjmujących postać cielesną na ziemi. Ten starszy wiek najlepiej powinien być zrozumiany pod względem doświadczenia a nie czasu.

Lightworkers osiągnęli szczególne stadium oświecenia wcześniej, zanim przyjęli postać cielesną na ziemi i przyjęli swoją misję. Oni świadomie postanowili stać się uwikłanymi w “karmicznym kole życia” i doświadczyć wszystkich form zamieszania i iluzji z tym związanych.

Oni robią to, aby w pełni rozumieć, “doświadczenie ziemi”. To umożliwi im spełnienie ich misji. Przez przedostawanie się przez wszystkie etapy niewiedzy i iluzji, oni chcą sami ostatecznie posiadać narzędzia do pomocy innym w osiąganiu stanu prawdziwego szczęścia i oświecenia.

Zagubienie się: problem lightworker’s.

Lightworkers mogą nadrabiać straty w takich samych stanach niewiedzy i iluzji jak nikt inny. Chociaż oni wyruszają z innego punktu wyjścia, ich zdolność do przedzierania się przez strach i iluzję w zadaniu osiągnięcia oświecenia może być zablokowana przez wiele czynników. (oświeceniem nazywamy tu stan bycia w rzeczywistości, w której uświadamiasz sobie, że jesteś przede wszystkim ze Światła, zdolny wybierać światło o każdej porze.)

Jednym z czynników blokujących drogę do oświecenia dla lightworkers jest fakt, że oni niosą ciężki karmiczny ciężar, który może wprowadzać ich w błąd całkiem jak kiedyś. Jak stwierdziliśmy wcześniej, ten karmiczny ciężar jest związany z decyzjami, które kiedyś podjęli w związku z ludzkością, w jej dziecięcych stadiach. Te decyzje były zasadniczo nieokazujące szacunku dla życia (będziemy mówić o tym później w tym rozdziale). Wszyscy lightworkers teraz żyjący, mają pragnienie zrozumienia jakiegoś prawa z ich przeszłości opacznie zrozumianego, i pragną przywrócić i ożywić to, co zostało zniszczone z powodu tych błędów.

szukając materiału na temat lightworkers natrafiłam na kolejny przekaz skierowany do tej grupy istot którą nazywa sie właśnie w ten sposób http://www.shaumbra.pl/przekazy/rozne/Lightworkers.html oraz jako dodatek http://www.oczyandromedy.pl/lightworkers_-_czyli_jak_latwo_zarobic_na_naiwnych.html ..

ja akurat pozostanę przy analizie swoich doświadczeń w oparciu o fragmenty przekazu z podanego pierwszego linku.

czuć jest inną energetykę tego miejsca i bardziej dla mnie samej jest to zbliżone do mojej wewnetrzej wiedzy.

zwróciłam uwagę na ten tekst ponieważ jest on dość zbieżny ze słowami jakie kierował do mnie opiekun na samym początku moich poszukiwań kiedy to dość mocno błądziłam pomiędzy światem widzianym a tym który czuję ,,innymi zmysłami,,  . wtedy poznałam po raz pierwszy słowo -iluzja oraz poczułam czym jest ,,zamieszanie,,

nie będę starała sie tego wytłumaczyć ponieważ nie sądze aby mi sie to udało. kilka razy już próbowałam do tego podejść właśnie w taki sposób ale wielokrotnie kończyło sie tylko na tym że mówiłam – że nie jestem w stanie tego przekazać jak to czułam i doświadczałam i brakło mi słów. W opraciu o ten tekst mogę przybliżyć własne podejście do zamierzonych doświadczeń.

fragment z II części o linghtworker

Galaktyczna historia lightworker.

Narodziny duszy

Dusze lightworker zrodziły się dużo wcześniej nim powstała ziemia i ludzkość.

Dusze rodziły się falami. W pewnym sensie dusze są wieczne, nie mają początku ani końca. Ale w innym sensie, one rodzą się w pewnym momencie. To następuje w takim punkcie, kiedy ich świadomość osiąga poczucie indywidualnego, własnego ja. Wcześniej istnieje to jako potencjał. Nie ma jakiejkolwiek świadomości siebie i innych.

Świadomość “siebie” powstaje, gdy zostaje rozciągnięta jakaś linia graniczna między grupami energii. Musimy powrócić do metafory, aby to wyjaśnić.

Pomyślcie przez moment o oceanie i wyobraźcie sobie, że jest to olbrzymie pole płynnej energii, strumieni, które ciągle mieszają się ze sobą. Wyobraźcie sobie, że rozproszona świadomość przepaja cały ocean. Nazwijcie to duchem oceanu, jeśli chcecie. Po chwili, w pewnych miejscach oceanu powstaje koncentracja świadomości. Świadomość tu jest skupiona, mniej rozproszona niż w jego bezpośrednim otoczeniu. W oceanie zaczyna istnieć rozróżnienie, które prowadzi do rozwinięcia pewnych form w oceanie. Te formy, które są w stanie skupienia świadomości, poruszają się niezależnie od ich środowiska. One doświadczają siebie jako czegoś innego niż ocean (duch). To, co tu następuje, jest narodzinami pierwotnej świadomości własnego ja albo świadomość jaźni.

Dlaczego skupione stany świadomości powstały w jakichś częściach oceanu a w innych nie? To jest bardzo trudne do wyjaśnienia. Możesz jednakże poczuć, że jest coś bardzo naturalnego w tej procedurze? Gdy rzucacie nasiona na ziemię, widzicie że małe rośliny wypuszczają pędy, każde w swoim własnym czasie i rytmie. Jedno nie staje się tak duże, albo nie tak łatwo jako inne. Niektóre nie wyrastają wcale. Jest rozróżnienie na polu. Dlaczego? Energia oceanu (duch oceanu) intuicyjnie szuka najlepszego wyrażenia potencjału dla wszystkich jego wielorakich strumieni albo warstw świadomości.

Podczas formowania się indywidualnych form świadomości w oceanie, jest moc, która działa na ocean od zewnątrz, czy coś w tym stylu. To jest moc boskiego natchnienia, które można poczuć jako męski aspekt, która stworzyła cię. Podczas kiedy ocean oznacza żeńską, chłonną stronę, męski aspekt może być wyobrażony sobie jako wiązki światła wlewające się do oceanu, które wzmacniają proces rozróżnienia i oddzielenia do indywidualnych brył świadomości. One są jak promienie słońca ogrzewające rozsadnik.

Ocean i wiązki światła wspólnie tworzą jednostkę albo istnienie, które możemy nazwać archaniołem. To jest archetypowa energia, zarówno męski jak i żeński aspekt, i taka jest też anielska energia, która okazuje się czy wyraża przez ciebie.

Kiedy światło duszy urodzi się jako indywidualna jednostka świadomości, wolno oddala się od oceanicznego stanu jedności, który był dla niego domem przez długi czas. Dusza coraz bardziej uświadamia sobie bycie sobą i oddzielną.

Z tą świadomością, poczucie straty albo braku powstaje w duszy po raz pierwszy. Kiedy dusza będzie przebywać swoją drogę poszukiwania siebie jako indywidualnej jednostki, dusza będzie nieść w sobie pewną tęsknotę za „całkowitością”, pragnienie, by należeć do czegoś większego niż to. Głęboko w duszy zachowa wspomnienie stanu świadomości, w którym wszystko jest jednym, w którym nie ma żadnego „ja” i „inni”. To jest to, co uważa za „dom” – stan ekstatycznej jedności, miejsce pełnego bezpieczeństwa i płynności.

Z tą pamięcią w głębi siebie, dusza zaczyna swoje podróże przez rzeczywistość, w niezliczonych dziedzinach doświadczenia i wewnętrznego poszukiwania. Nowo narodzona dusza jest gnana ciekawością i ma wielką potrzebę doświadczenia. To był element, który był nieobecny w oceanicznym stanie jedności. Dusza jest teraz zdolna aby swobodnie badać wszystko, co życzy sobie badać. Teraz ma czas do poszukiwań „całkowitości” na różnorakie sposoby.

We wszechświecie, są niezliczone wymiary do badania rzeczywistości. Ziemia jest po prostu jednym z ich i powstała stosunkowo późno, mówiąc na ten temat w kosmicznej skali. Przestrzenie rzeczywistości albo wymiarów, zawsze pochodzą z wewnętrznych potrzeb albo pragnień. Wszystkie stworzenia są oznaką wewnętrznych wizji i przemyśleń. Ziemia została stworzona z wewnętrznego pragnienia, by zgromadzić elementy różnych rzeczywistości, które starły się ze sobą. Ziemia była w zamierzeniu tyglem dla wielkiego, szerokiego wachlarza wpływów. Wyjaśnimy to dalej poniżej. Na teraz wystarczy, by powiedzieć, że ziemia jest względnie spóźnioną na kosmicznym etapie, i że wiele dusz przeżyło wiele wcieleń w poszukiwaniu i rozwoju w innych przestrzeniach rzeczywistości (planety, wymiary, układy gwiezdne, etc.), dużo wcześniej zanim zrodziła się ziemia.

Dusze lightworkers żyły wiele, wiele wcieleń w tych innych wymiarach, wcześniej zanim kiedykolwiek przyjęli postać cielesną na ziemi. To jest to, co rozróżnia ich od “ziemskich dusz” jak nazwiemy to dla uproszczenia. Dusze ziemskie są duszami, które przyjęły postać cielesną w ciałach fizycznych na ziemi stosunkowo wcześnie w swoim rozwoju, jako zindywidualizowanej jednostki świadomości. Rzec by można, że zaczęli swój cykl ziemskiego życia, gdy ich dusze były w swoim dziecięcym stadium. W tym czasie, dusze lightworker były już „dorosłe” One przeszły już przez wiele doświadczeń i ten związek z ziemskimi duszami może być przyrównany do rodzica i dziecka.

do dalszego przekazu na temat rozwoju życia i świadomości ziemi zapraszam na stronę http://jeszua.blogspot.com/2011/04/lightworker-ii.html 

cytuję: Życie toczyło się na ziemi pod przewodnictwem i ochroną duchowych istot z królestw anielskich i królestwa devów.. (Devy pracują na eterycznym poziomie, bliższym światu fizycznemu niż anioły .) Eteryczne ciała roślin i zwierząt przyjmowały bez zastrzeżeń opiekę i energię z królestwa anielskiego i devów. Nie mieli pragnienia “wyrywać się na wolność” czy odejść i znajdować swój własny sposób robienia rzeczy. Wciąż był ogromny zmysł jedności i harmonii wśród wszystkich żywych istot.    ……. Kiedy ziemskie dusze były gotowe wejść do etapu ego, stworzenie człowieka umożliwiło tym duszom doświadczenia organizmu żywego z wolną wolą. To również obdarzyło przyjmującą postać cielesną świadomość, większą świadomością “ja” w przeciwieństwie do “innych.”

oraz galaktyczne wpływy na człowieka i ziemię

Zainteresowanie, które galaktyczne społeczeństwa okazywały ziemi było głównie egocentryczne. Poczuli tam okazję do wywierania wpływu w nowe i potężne sposoby. Możemy powiedzieć, że w tym punkcie międzygalaktyczne bitwy znalazły się w martwym miejscu. Kiedy wciąż walczyli ze sobą, doszli do pewnego typu równowagi po jakimś czasie, podział mocy dzieli na strefy, że tak powiem. Znacie siebie tak dobrze. Sytuacja znalazła się w impasie w taki oto sposób i galaktyczni wrogowie mieli nadzieję na nową okazję na ziemi. Pomyśleli, że ziemia może dostarczyć sceny do wznowienia bitwy i przezwyciężenie impasu.

Wyjściem, którego poszukiwały galaktyczne społeczeństwa, było wywarcie wpływu na ziemię, przez manipulowanie świadomością ziemskich dusz. Ziemskie dusze były szczególnie otwarte na ten wpływ, ponieważ doszły do etapu ego. Zanim do tego doszły, były uodpornione na wszelką moc, ponieważ nie miały ochoty wykorzystywać własnej mocy. Jesteś uodporniony na agresję i walkę, kiedy nie ma niczego w tobie, do czego te energie mogą się przywiązać. Więc galaktyczne energie nie mogły wejść do świadomości ziemskich dusz, dopóki one same nie postanowiły zbadać tej energii walki.

waracając do lightworkers

Galaktyczne korzenie dusz lightworker.

Czy już macie pojęcie, jak dusze lightworker pokrywają się z tą historią? Zanim przyszli na ziemię i przyjęli postać cielesną w ludzkich ciałach, dusze lightworker zamieszkiwały kilka systemów gwiezdnych od dłuższego czasu. Pod względem punktu trzeciego w rozwoju świadomości, osiągnęli tam większą dojrzałość. W tym etapie zgłębili ego-świadomość i wszystkie powiązane z tym kwestie energetyczne. Ten był etap, w którym zbadali ciemność iznacznie nadużyli swej mocy.

Na tym galaktycznym etapie rozwoju byli lightworkers, współtwórcy powstania człowieka. Właśnie jak inne galaktyczne siły, mieli zamiar używać ludzi jako marionetek aby zdobyć dominację w innych częściach wszechświata. To może pomóc wyjaśnić metody, jakich galaktyczne moce używały w swoich bitwach, ponieważ to nie pasuje do niczego w waszym świecie, przynajmniej nie w rozmiarach, w jakich oni to udoskonalili. W gruncie rzeczy, galaktyczna technika wojenna opierała się na nie-materialistycznej nauce energii. Znali moc psychiki i wiedzieli, że świadomość wywołuje rzeczywistość fizyczną.. Ich metafizyka była odpowiedniejsza niż materialistyczne opinie, jakie wasi obecni naukowcy obejmują. Ponieważ założenia waszej nauki wynikają ze świadomości materialnych procesów a nie odwrotnie, to nie mogą oni sondować twórczych i przyczynowych mocy umysłu.

W wieku Cro-Magnon,dusze lightworker ograniczały naturalny rozwój człowieka na genetycznym poziomie. Powinieneś wyobrazić sobie tę genetyczną ingerencję jako zstępująca procedurę związaną z manipulacją; odcisnęli w ludzkiej mózgowej/świadomości, szczególnej formy myśli, które dotyczyły fizycznej, komórkowej warstwy organizmu. Skutek tych umysłowych odcisków był taki, że zautomatyzowany, mechaniczny element został zainstalowany w ludzkim mózgu, który zabrał część naturalnej siły i świadomość własnego ja w istnieniu człowieka. Dokonano sztucznego wszczepu, który uczynił człowieka dogodniejszym jako instrument dla istot pozaziemskich, ich „strategicznych celów”.
***************************************************************************************************

Na wewnętrznym poziomie, dusza staje się rozdarta podczas tego etapu. Stadium ego wiąże się z atakiem na integralność duszy. Przez integralność mamy na myśli naturalną jedność i całkowitość duszy. Z wejściem świadomości opartej na ego, dusza przechodzi stan schizofrenii. Traci swoją niewinność. Z jednej strony, dusza walczy i podbija; z drugiej strony, zdaje sobie sprawę, że nie ma racji w ranieniu czy niszczeniu innych istot żywych. Nie dlatego, że jest to niezgodne z jakimś obiektywnym prawem albo sądem. Ale dusza podświadomie zdaje sobie sprawę, że robi coś, co sprzeciwia się swojej własnej boskości. To ma w naturze swojej własnej, boskiej istoty stworzyć i uświęcać życie. Gdy dusza funkcjonuje z pragnieniem osobistej mocy, głęboko wewnątrz powstaje poczucie winy. Co więcej, nie jest to zewnętrzny werdykt duszy, która ogłasza bycie winnym. Dusza sama zdaje sobie sprawę, że traci swoją niewinność i czystość. Podczas, kiedy dusza dąży do mocy na zewnątrz, narastające poczucie marności gryzie ją od wewnątrz.

Etap świadomości opartej na ego jest naturalnym etapem podróży duszy. Tak naprawdę to obejmuje pełne zgłębianie jednego aspektu duszy, którym jest: wola. Twoja wola ustanawia most pośrodku wewnętrznego i innego świata. Wola jest tą twoją częścią, która skupia energię twojej duszy w materialnym świecie. Wola może być szczęśliwa pożądając władzy albo przez pragnienie jedności. To zależy od stanu twojej wewnętrznej świadomości. Gdy dusza dochodzi do końca etapu ego, wola staje się coraz bardziej przyciągana do serca. Ego albo osobista wola nie jest zniszczona, ale płynie wspólnie z mądrością serca i natchnieniem. W tym miejscu ego radośnie akceptuje serce jako swego duchowego przewodnika. Naturalna pełnia duszy jest przywrócona.

fragmenty wybrane ze strony
http://jeszua.blogspot.com/

20 września 2011 Posted by | moje rozważania | , , | 1 komentarz

7 cnót według Ramthy

Cnota pierwsza: Dobrotliwość.

Kultywujcie Dobrotliwość
– pierwszą z ośmiu Cnót Przebudzonego.

Ja jestem RAMTHA,
niewielu rozumie Życie, niewielu rozumie siebie samych w tej wspólnej grze Życia i niewielu jest gotowych aby to pojąć.

Tak właśnie jest. Jednak Ci, którzy osiągnęli Poziom Wiedzy, to pojmują. Tak właśnie jest.

Dobrotliwość jest od Was wymagana.
Dobrotliwość pochodzi od „Dobra”. To mieliśmy już w trzech Akordach, w początkowych wiadomościach po moim przyjściu w Świadomość Jahn.

Bycie Dobrotliwym oznacza używanie Dobra jednocześnie jednak rozumiejąc sytuację innych. To oznacza przynoszenie Dobra środkami Miłości, pod łagodnym przewodnictwem Serca. Łagodność albowiem rozpoznaje tego „drugiego” i jego status.

Dopiero w Dobroci jest możliwe dobre działanie, ponieważ poprzez Dobroć Człowiek jest zdolny do refleksyjnego działania i trzyma się on z dala od przynoszenia „dobrego” losowo wśród ludzi.

Dobroć wybacza, Dobroć pozwala, Dobroć kocha.

Więc idźcie, bądźcie Dobrotliwi i mądrzy, lub jeszcze lepiej – wprowadźcie się wpierw w Wiedzę abyście mogli Dobrotliwość odziedziczyć.

Następne Cnoty Czasu Człowieka z Wieczności będą tu omówione i są nimi:

 

Dobrotliwość

Łagodność

Siła Odróżniania

Współczucie

Bezinteresowność (*brak zamiaru, premedytacji)

Odwaga

Autentyczność (*prawdziwość)

Wytrzymałość

Mamy wiele do Stworzenia, Czas nagli albowiem na końcu dnia liczy się tylko jedno:
abyście rozpoznali kim jesteście, czym jesteście i poprzez co jesteście.

Poziomy staną się przezroczyste, do Przebudzonych należy Świat i całe Życie.

Na Wieczność,
Wy bogowie Tworzenia

tak,

Ja jestem RAMTHA

 

Cnota druga: Łagodność.

Łagodni są prawowitymi dziedzicami Królestwa Niebios.
Mistrz JESUS, Światło Świata uczył Was tego i poprzez to zaczynacie pojmować tą lekcję.

Oprócz dobrotliwości jest też łagodność poprzez którą Miłość otrzymuje blask i oblicze Stwórcy.

Nigdy nie mylcie łagodności z miękkością. Odłóżcie to nieporozumienie na bok, ponieważ każda twardość przynosi ze sobą zastygłe formy Życia i zastygłe Dusze ludzkie. Dopiero siła łagodności tworzy harmonię i pokój w ludzkim Sercu.

Rozprzestrzeniło się wiele nieporozumień i niezrozumienie łagodności jest największym nieporozumieniem ukrytym na Duchowym Szlaku.

Bądźcie silni, nigdy twardzi.
Bądźcie dzielni, lecz nigdy służalczy.
Bądźcie potężni, ale nigdy bezwzględni.
Pielęgnujcie Waszą delikatną, wewnętrzną szatę niczym wielki skarb, ponieważ by tym Żyć potrzeba odwagi.

Bądźcie więc łagodni i zarazem odważni – najpierw dla Was samych i z Wami samymi a później ze wszystkimi ludźmi i dla wszystkich ludzi.

Posiadałem cały Świat, byłem władcą tej Ziemi i wszystkich ludzi. Nie było żadnego większego Wojownika obok mnie, lecz Serca ludzi dopiero wtedy zacząłem podbijać, kiedy zapomniałem język wojny
i odziedziczyłem mowę Serca: łagodność.

W tej cnocie uzupełnia się Człowiek który kocha.

 

Cnota trzecia: Siła Odróżniania.

W Sile Odróżniania leży sukces lub niepowodzenie.
To, co przedstawia się jako dobre, może być zepsute. To co ukazuje się jako zepsute lub puste może być pełne Życia i ogromnej wartości.

To co dobre ma wiele twarzy, to co złe ma wiele twarzy. Postrzegajcie Istotę od tyłu (*kulis) i za fasadą rozpoznajcie jej prawdziwą wartość. Prawdziwą twarz zza maski. Prawdę za tym oczywistym.

Odróżnianie jest cnotą bez której ciężko jest istnieć, teraz, kiedy macie ze wszystkim do czynienia, teraz gdy Ziemia daje wszystko – więcej i bardziej zróżnicowane niż kiedykolwiek przedtem.

Jak pozyskać tą cnotę?

To jest proste!
Odnajdź się sam, a znajdziesz Prawdę we wszystkim!

Poznaj siebie, spójrz na swoje maski, na Twoje wewnętrzne zniekształcenia. Rozpoznaj Twoje kłamstwa, Twoje półPrawdy, spójrz na to co w Tobie nie jest jeszcze klarowne a w każdym Człowieku zobaczysz to co on próbuje ukryć.

Posprzątaj swój Dom a prześwietlisz każdy zakątek Domów które odwiedzasz. To jest łatwe, kiedy sam się na to zdobędziesz, kiedy zwyciężysz sam nad sobą.

Największym Wojownikiem jest ten,
który pokonał samego siebie i z tego zwycięstwa wynika ta cnota.


Życie uczy odróżniania i uważny Duch, odważny charakter jest kierowany potrzebą widzenia tego CO JEST – począwszy od samego siebie. Gdy sami się rozpoznacie, będziecie w stanie rozpoznać to co jest.

Więc co należy czynić?

Uwalniajcie i bądźcie przy tym konsekwentni aż wszystko będzie już uwolnione!
Wtedy w naturalny sposób stajecie się odróżniającymi i przychodzi to całkiem naturalnie, samo z siebie.

Z dala od osądów, z dala od ocen siła odróżniania oświeca Istotę, jeżeli chodzi o prawdziwą wartość Człowieka i rzeczy. Zaufajcie, bo kto odróżnia, nie czeka, lecz przynosi do Światła to, co jest. Nawet wtedy, gdy ludzie nie będący w sobie jeszcze klarowni (*wyjaśnieni) przeżywają to jako ocenę.

Stwórca jest wielki, On zna swoje Dzieci dobrze. On odróżnia jedne od drugich, albowiem pomimo tego że wszystkie pochodzą od niego, to każde jest inne.

On odróżnia w jedności wszystkich Bytów. Odróżniajcie także i Wy, poprzez stanie się jednym z Bytem i tak rozpoznacie w tym różnorodność.

Gdy mówi RAMTHA, panuje klarowność,
ja przynoszę błyskawiczne rozpoznanie
ludziom tego Świata.

Cnota czwarta: Współczucie.

Daleko sięga nieporozumienie iż należy żyć współczuciem i mieć je zawsze „pod ręką”.

Również i na ten temat dostaliście już dużo informacji z Poziomów Światła Tworzenia. Pomimo to dla Waszych Serc jest ciężko się z tym obchodzić, podczas gdy napotykacie cierpienie, nędzę, sytuacje nie do zniesienia dla Waszych Serc.

Jak należy postępować?

I znów: to jest łatwe!
Zauważyliście już, że wciąż to powtarzam?
„To jest łatwe” – czy wiecie że jest to również „mantra” która was wzmacnia gdy napotykacie na wyzwanie?
Teraz wiecie. Tak.

Tak więc jest to proste!

To jest proste pozostać we współczuciu daleko od litości, jeśli znane są Wam Drogi Człowieka, ponieważ Wy na swojej Drodze Duchowej przeszliście wszystkie ścieżki i dlatego rozpoznajecie jak potrzebne są i jak wypatrywane i wymagane doświadczenia pełne cierpienia dla pojedynczego Człowieka.
Również i ja przeszedłem Dolinę Cierpienia i również ukazała mi się moja moc dopiero podczas absolutnego wyczerpania i niemocy, gdy wysłużyłem się jako Wojownik i poddałem się temu.

Albowiem musicie wiedzieć że poprzez cielesne urazy otrzymałem możliwość rozwoju wtedy, gdy byłem jeszcze zobowiązany wojnie, co oznaczało koniec wielkiego Wojownika i początek wielkiej Boskiej Istoty.

Tak, uhonorowani ludzie,
Cierpienie jest kluczem pierwszej rangi (*ważności) i dopóki to doświadczenie nie jest wyczerpane do końca, Istota z tego nie zrezygnuje i będzie tworzyła cierpienie po cierpieniu, nędzę po nędzy, ból po bólu dla siebie samej.

Rozpoznajcie to i pozostańcie cichymi Obserwatorami tego faktu, ponieważ jesteście Mistrzami samych siebie i zarazem Mistrzami Bólu, Cierpienia a poprzez to rozpoznajecie też Stwórcę.

Jak im (*Istotom) „pomóc”? Nie pomagać – lecz zrozumieć.
To jest dla Was klucz – dla tych którzy przeszli już tą Dolinę.
Zrozumieć i towarzyszyć we współczuciu aż ten Człowiek sam od siebie zrezygnuje ze swojego doświadczenia.

Bądźcie Miłością, bądźcie Szczęściem, nawet jeśli ludzie w Waszym otoczeniu są spragnieni innych doświadczeń.

„To jest łatwe”, wiedzcie o tym, bowiem wszystko jest łatwe jeśli zdecydujecie to „wszystko” przeżywać w lekkości. Jednak wszystko jest ciężkie jeśli się tak chętnie wybiera samemu i chętnie dźwiga ciężary aby dać sobie samemu wartość wskutek niedoboru Wiedzy.

Ja jestem Synem Stwórcy, przybyłym na Ziemię.

Cnota piąta: Bezinteresowność.

Jest intencją Pana, abyście bezinteresownie czynili dobro, hołdowali Światłu i służyli Miłości.

Sprzeczność?
Tak tylko się wydaje.

Stwórca Was zna i wypełnił ludzi intencją „tworzenia Dobra” tak, aby Człowiek nie zboczył całkowicie z Drogi i aby nie oddalił się całkiem od Światła w tej Podróży przez Czas. Ten zamiar (*intencja) działa niczym sumienie i gdy tylko Człowiek się w tym Obudzi aby czynić dobro, staje się on bezinteresowny, ponieważ to „dobro”, to „czyste”, to „kochające” nie zna intencji – ONO JEST.

Jednak „dobre” nie musi być „dobre”.
To już tutaj mieliśmy, ale o tym jest mowa – więc rozróżniajcie.

Dobro rozpoznaje się poprzez Bezinteresowność. Wszędzie tam gdzie ukryty jest interes nie może zamanifestować się Krystaliczne Źródło Wzniosłego. Na końcu Drogi do Stwórcy zaczyna się Bezinteresowność, ponieważ nikomu się juz więcej nie jest winnym dowodów na „bycie dobrym”, ponieważ wszystkie tematy zostały rozpoznane, rozwiązane, uwolnione.
Stwórca dał ludziom zamiar wzbudzenia dobra z siebie samego ponieważ leżało ono głęboko ukryte na początku tej Gry i sumienie Wam o tym przypomina.

Cóż, po tym jak wykonaliście swoje zadania domowe, dotrzecie z powrotem do Waszego pierwotnego statusu. Staniecie się czyści i bezinteresowni. Bez „sumienia”, ponieważ będziecie bezpośredni we współbrzmieniu z Waszą siłą Tworzenia służącą Życiu i Tworzeniu.

Stwórca nie zna żadnego zamiaru (*intencji) oprócz zamiaru z Wami Ludźmi, abyście byli bezinteresownie sługami Światów.

W miłości którą jestem
RAMTHA

Cnota szósta: Odwaga.

Odwagi nie można kupić, jak w przysłowiu które jest pośród Was.

Ja jestem RAMTHA i zaprawdę:
Odwaga jest rzadką cechą pośród rodzaju ludzkiego i nawet gdyby ona była do kupienia to pozostawiono by ją leżeć na półkach sklepów które ją zachwalają.

Odwaga powoduje strach. Strach powoduje paraliż. Paraliż powoduje cierpienie.
Taki jest Wieczny krąg (*obieg) który musi być teraz przełamany, ponieważ Nowy Świat należy do Odważnych.

Co należy zdobyć aby odziedziczyć odwagę?

Wiedzę, Wiedzę, Wiedzę!
a.
trzeba wiedzieć że jest się Nieśmiertelnym

b.
trzeba wiedzieć że Śmierć jest Iluzją

c.
trzeba wiedzieć że jesteście Duchem, w Waszej naturze: Duchem.

Tak więc to byłoby po pierwsze.

Jednak ta Wiedza to jeszcze nie wszystko!
Najpierw musicie pielęgnować „bycie nieustraszonym”. Bycie nieustraszonym jest wstępem do Odwagi.

Człowiek staje się nieustraszonym gdy – i znów jest to punkt wymieniany po raz kolejny – nie boi się siebie samego, kiedy pokonał już swoje wewnętrzne potwory (*strachy) i gdy szuka konfrontacji ze sobą samym i zalicza egzaminy oferowane przez tą konfrontację.

Odwaga nie jest niczym „zewnętrznym”, lecz jest wewnętrznym stanem pewności, gdy już się osiągnęło Wiedzę związaną z rzeczami takimi jakimi one są Jeśli Człowiekowi brakuje odwagi i Wiedzy o sobie, to w sytuacjach życiowych nie jest w stanie Tworzyć w wydarzeniach na Matce Ziemi, ponieważ jego własne nierozwiązane wewnętrzne strachy właśnie udaremniły bycie odważnym bez popadania we frywolność, bez podejmowania się zbędnego ryzyka, bez wchodzenia nieprzygotowanym do walki.

Miejcie Odwagę aby się samemu uleczyć a będziecie Odważni do brania udziału przy leczeniu Ziemi i ludzkości.

Potrzebna jest Odwaga aby Tworzyć, ponieważ każda decyzja która w znaczący sposób porusza coś znaczącego w Człowieku lub na Świecie wynika z wyjaśnionego i Odważnego Serca.

W Wieczności

Cnota siódma. Autentyczność (*Prawdziwość).

Istnieje Twoja Prawda,
istnieje moja Prawda i istnieje sama Prawda.
Gdy się do niej zbliżacie, zbliżacie się również do siebie i jesteście autentyczni.
„Jesteście samą Prawdą!”

O to teraz chodzi.

Ja jestem RAMTHA który przybył aby w Was stworzyć fakty, które poprowadzą Was dalej na Waszej Drodze do doskonałości. Wy sami jesteście Prawdą, Wy sami jesteście Życiem, Wy sami jesteście Miłością.

„Twoja Prawda” jest zawsze  ograniczeniem!
„Moja Prawda” jest zawsze ograniczeniem!
Prawda, SAMA PRAWDA jest nieograniczonym rozpoznaniem tego co jest.

I o to tutaj chodzi.

Każda „osobista Prawda” jest równa opinii. Ona może się zgadzać, lecz może być błędna.
My jednak chcemy działać z dala od opinii, ponieważ Obudzony NIE MA opinii!
Przebudzony ma Wiedzę, ma pewność i nie tworzy żadnych opinii które kształtowałyby jego obraz Życia.
To wpierw oznacza: zaprzestańcie tworzyć opinię!
Dalej: osiągnijcie stan czystej obserwacji i rozpoznajcie to CO JEST ponieważ Prawda nie jest „skrzywiona”.

Jak wprowadzić to w Wasze Życie, jak zastosować?

Jest to – jak zawsze – proste!
Autentyczność przychodzi gdy jesteście wolni od Waszych wewnętrznych wzorców, uwarunkowań itd.

Pierwszym zatem krokiem jest – jak zawsze – posprzątać swój dom i uprawiać swoje pole. Wtedy przychodzi Wiedza i Autentyczność wywodząca się z Wiedzy Uniwersalnej Prawdy.

Myślcie, mówcie i czyńcie zawsze z wnętrza Was samych, które jest połączone z „boskim” a będziecie zawsze sobą – boscy i autentyczni.

W drodze do Wszech Wiedzy należy Żyć autentycznością, nawet jeśli zakradają się błędy – ponieważ tu czy tam trzymacie się jeszcze opinii.
Uwolnijcie się od stworzonych przez samych siebie obrazów – one są błędne.
Uwolnijcie się z obrazów docierających z Kolektywu. Narzędzia zostały już Wam dawno dane., pozostańcie przy tym, pozostańcie wytrwali, na końcu Drogi dziedziczycie Autentyczność.

Do tego momentu ćwiczcie, żyjcie tym i bądźcie tym, aż również i w tym osiągniecie koniec.

RAMTHA

 

27 lipca 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

Życie na ziemi

czytając ksiazkę –Jedyną Planetą ziemia – często pełna podziwu zatrzymuję sie nad pewnymi zagadnieniami..

w poście wcześniejszym podałam kilka fragmentów z rozdziału 5 dotyczących udziału innych cywilizacji na istnienie ziemi i rodzaju ludzkiego.. w tym temacie zamieszczę cały rozdział 7 ,ktory przedstawia niesamowitą wizję ŻYCIA NA ZIEMI

Jak mówi Tom w dalszej części tego rozdziału, “W waszym świecie
rzeczy są bardzo proste, ale ludzie bardzo je komplikują”. W tym rozdziale
Tom często powtarza to, co mówi, ale wplata subtelne różnice w to, co na
pierwszy rzut oka wydaje się jedynie powtórką. W końcowej części rozdziału
podsunięto nam kilka genialnych konceptów…

TOM: Chcielibyśmy wam powiedzieć, że wasza planeta Ziemia jest najpiękniejszą
ze wszystkich planet Wszechświata. Jest na niej różnorodność form, jakiej nie
ma na żadnej innej planecie. W całym Wszechświecie nie ma drugiej planety,
która byłaby fizycznie podobna do Ziemi. Jest ona najrzadszą z piękności i
przyciąga dusze, które, kiedy już tu przybędą, będą wciąż chciały tu powracać.
Ziemia jest zupełnie inna od wszystkich innych planet. Ma w sobie elementy
wszystkich planet Wszechświata, jest ona niby kompozycja Wszechświata, z całym
dobrem i całym złem, które przyciąga dusze. Ma w sobie przyciąganie
grawitacyjnie, inne niż na innych planetach i z tego powodu dusza zaczyna czuć
– naprawdę… ciało fizyczne – w umysłach swoich przystosowują się do swoich
ciał fizycznych, zapominając o wolności i przyjemności, które odczuwali nie
posiadając ich.

Ziemię stworzono, aby była rajem. Kiedy dusze osiągną harmonię,
znów stanie się ona rajem. Ale mówiąc ‚raj’, mamy na myśli raj twórczości, raj
który daje wiedzę, raj który daje radość i miłość; raj, w którym ludzie mogą
sami się uleczać lub doświadczać bólu, zależy co wybiorą. Nie jest to raj, w
którym każde wyzwanie, każdy wzrost lub każdy ból zostanie usunięty.

Będzie to raj, w którym ludzie, poprzez swoje własne doświadczenie,
sami mogą rozwinąć swoje zrozumienie swej łączności ze Wszechświatem,
zaakceptować fakt, że są odpowiedzialni za siebie samych, za swoich bliźnich,
za Ziemię, a tym samym za Wszechświat oraz doprowadzić to wszystko, i siebie też,
do perfekcji. Ludzkość musi pojąć wyjątkowość i cel istnienia Ziemi, oraz
kierunek, w jakim podąża jej ewolucja. Ludzkość musi pojąć, że nie jest sama i że
nie ma śmierci.

Ludzie muszą zacząć rozumieć, że od niczego nie
można uciec, bo w przyszłości i tak za wszystko będzie trzeba zapłacić. Gdyby
wiedzieli też, że każdy z nich ma w sobie wielkość, i że ma szansę, aby się
radować, i że kiedy zaakceptują fakt, że nie są sami i że nie ma śmierci, wtedy
energie pochodzące ze strachu zostaną uwolnione, a energie pochodzące z radości
mogą zastąpić strach, wtedy Ziemia może zacząć zajmować swoje miejsce we Wszechświecie.

Powiedzieliśmy wcześniej, że Ziemia jest największą z piękności i
największa z radości.

Kiedy mówimy ‚piękność’, mamy na myśli duszę, która penetruje to,
co zewnętrzne. Rodzaj ludzki nazywa pięknym to, co potrafi dostrzec oko; nie to
co stanowi wewnętrzną duszę planety czy tych, którzy na niej egzystują. Tego też
ludzkość musi się nauczyć o Ziemi.

JOHN: Czy mógłbyś wyjaśnić jaki jest cel egzystencji fizycznej, zwłaszcza
na tej planecie?

TOM: Ta wasza planeta jest planetą równowagi, musicie nauczyć się
równoważyć świat fizyczny i duchowy. Ziemia jest jedyną planetą w swoim
rodzaju, jedyną planetą w całym Wszechświecie, na której istnieje możliwość
wolnego wyboru, jedyną planetą, która została stworzona dla zbalansowania tego,
co duchowe z tym, co fizyczne; innymi słowy, stworzona, aby być rajem.

Ludzkość ją skorumpowała. Stało się to, ponieważ ludzi zaczęła
bardziej interesować ich fizyczność niż próby równoważenia i zrozumienia. Lecz
teraz wasza planeta znalazła się w punkcie, w którym traci równowagę szybciej
niż kiedykolwiek wcześniej. Doszliście do punktu w historii, który jest punktem
zmiany. To czas, aby ludzkość zaczęła to rozumieć, żyć na tej planecie wielkiej
piękności równoważąc duchowość z fizycznością, żyć w jedności ze Stwórcą, miłością,
w łączności ze Stwórcą i z jego stworzeniem.

JOHN: Jest to przesłanie wielu religii świata, ale ludzkość nigdy tak
naprawdę nim nie żyła. Czy możesz wyjaśnić dlaczego nie akceptujemy tego
pozytywnego przekazu?

TOM: Ludzie w głębi duszy wiedzą, lub mają przeczucie, że pochodzą od czegoś
innego, niż tylko od siebie, ale ludzie na Ziemi zaczęli rywalizować ze Stwórcą.
Rozumiemy to, bo ludzie rozumieją, że jest w nich coś, co jest zdolne do
wszystkiego, ale nie chce im się dostrzec Stwórcy i poznać go. Sami chcą być
Stwórcą. Tak nie może być. Byliśmy na Ziemi wielokrotnie i za każdym razem
mieliśmy ten sam problem: przybyliśmy, aby pomagać, a spodziewano się po nas, że
zrobimy to, czego zrobić nie możemy, to co ta planeta musi zrobić sama dla
siebie. Jesteście częścią tej planety, ponieważ wybraliście ją, aby jej pomóc.

JOHN: Chcę powiedzieć, ale tylko za siebie, że naprawdę akceptuję
odpowiedzialność i to, że sami musimy robić pewne rzeczy. Chodzi po prostu o
to, że życie na Ziemi jest szalenie trudne i skomplikowane.

TOM: W waszym świecie rzeczy są bardzo proste, to ludzie tak je
komplikują. Jeśli podejdziesz do sprawy z prostotą, wiele rzeczy da się przejść
i załatwić z dużym wyprzedzeniem i niewielkim nakładem energii. Zmartwienia i kłopoty
zabierają więcej energii niż samo załatwianie spraw.

ANDREW: Tak więc, oto my, tu na Ziemi, maleńka plamka kurzu w nieskończonym,
rozległym Wszechświecie! Czy mógłbyś powiedzieć nam, dlaczego w ogóle
zainteresowałeś się tą maleńką plamką kurzu zwaną Ziemią?

TOM: Aby Wszechświat mógł się rozwijać, Ziemia musi się rozwijać.
Dusze, które przybyły na tę planetę, dostawszy ciała fizyczne stały się
nieodpowiedzialne. Planeta stała się miejscem, gdzie żyje się pragnieniami.
Dusze, które tu są, zachowują się, jakby znajdowały się na lotnych piaskach i
zaczęły tonąć i pogrążać się w swych pragnieniach. Ważne jest, abyście się
rozwijali, ponieważ jeśli ta planeta nie będzie się rozwijać, inne planety we
Wszechświecie nie będą mogły pójść naprzód. Zatrzymacie rozwój we Wszechświecie.
Ważne jest, aby podnieść poziom świadomości tej planety. Przecież to miłość płynąca
z tej planety generuje energię, która karmi Boga. A tymczasem planeta ta
zatrzymała rozwój części Wszechświata, zamiast rozwijać się jak powinna, aby
stać się jednym z Bóstwem. Posunę się krok dalej: wiele z dusz, które tu żyją,
kiedy umrą, zostaną schwytane w pułapkę atmosfery tej planety i będą musiały
rodzić się wciąż od nowa w tym samym świecie, i będzie im się zdawało, że podążają
donikąd. Pierwotnie planeta ta została stworzona, aby nauczać równowagi pomiędzy
światem duchowym a fizycznym. Ale w świecie fizycznym pochłonął ich materializm
i dlatego dusze te nigdy nie rozwinęły się poza granice tej planety. Umysły ich
i uczucia wciąż zajęte są ich pragnieniami, które zatrzymują ich na tej planecie
i dlatego macie tu taką mnogość, która będzie trwać póki planeta ta nie pogrąży
się.

ANDREW: Czy to dlatego mamy tu tak wiele dusz – po prostu nie potrafią wyjść
poza nią?

TOM: Nie potrafią poza nią wyjść, bo trzyma je tu żądza,
chciwość, nienawiść, ponieważ kochają fizyczne przyjemności tej planety. Nie
mamy nic przeciwko ich fizycznym zajęciom: dopiero wtedy, kiedy stają się one
dla nich sprawą najważniejszą i nie zajmują się już rozwojem tej planety,
swoimi bliźnimi ani odnajdywaniem swej boskości. Wyjaśniliście to, kiedy słuchaliśmy
was tego dnia, kiedy mówiliśmy o ‚chwytaniu w pułapkę’. Właśnie się
skonsultowaliśmy i zdecydowaliśmy, że jeśli spojrzelibyśmy do butelki i jeśli
byłby w niej korek, a my nie moglibyśmy go wyciągnąć, to byłoby to właśnie dokładnym
przedstawieniem tego, czym jest ta planeta. Wasz opis był właściwy.

ANDREW: Dziękuję. Czy mógłbyś wyjaśnić dlaczego jest to tak ważne, że
kilka pokornych dusz takich jak my, którzy wszyscy jesteśmy ludźmi prostymi,
lub inni nam podobni, mogą pomóc wyjąć ten korek?

TOM: Energia, która was otacza tworzy wir, który promieniuje i w ten
sposób podnosi świadomość tej planety. Nawet pomimo tego, że czujecie, iż jest
to zadanie niemożliwe do spełnienia, nie jest ono niemożliwe. Wy, ludzie
wybraliście tę sytuację, dobrowolnie powróciliście na tę gęstą, ciężką Ziemię.
Ludzie jak wy wielokrotnie reinkarnowali się na tej planecie, często nie
dlatego, że było to konieczne, ale dlatego, iż pragnęli zrozumieć i poczuć tę
planetą, aby podnieść poziom jej świadomości. Energia ta tworzy wir miłości i
pokoju, i harmonii, a inni będą dążyli ku wam, abyście mogli nauczać ich,
pomagać im wznieść się na wyższy poziom. Wszystko potrzebuje podstawy
energetycznej. My jesteśmy energią, a poprzez ludzi takich jak wy planeta ta
zostanie ocalona. Działamy poprzez ludzi.

To, co zostało zaplanowane dla Ziemi, jeszcze nie nadeszło. Kiedy
odkryto, że ze wszystkich planet Wszechświata jest ona najpiękniejsza i
najbardziej różnorodna, odkryto tez, ze Ziemianie charakteryzują się ogromną
fizycznością, która nie występuje na innych planetach.

JOHN: Nie bardzo wiem skąd pochodzi ta fizyczność.

TOM: Z siły grawitacji i ciężkości, i gęstości planety, i ze zmysłów,
którymi odczuwacie Ziemię. Tego nie ma na innych zamieszkanych planetach. Dusze
na Ziemi zaczęły czuć, że mają substancję, której nie czuły na innych
planetach. Rozumiecie wasze sposoby rozmnażania się?

JOHN: To znaczy seks?

TOM: Na początku seks był sposobem rozmnażania się, ale też dawał wyraźne
odczucia w ciele fizycznym, dawał radość. Lecz z upływem lat zaczął stawać się
sprawą największej wagi i zaczątkiem sprawowania kontroli jednego człowieka nad
drugim. Ta forma kontroli nie istnieje na innych planetach. Podniosło to
intensywność pożądania w podświadomości i umysłach dusz, które reinkarnowały się
na Ziemi. Pragnienia tego rodzaju nie istnieją na innych planetach – dlatego
tak ważne jest, aby Ziemia znalazła się w stanie równowagi.

We Wszechświecie nikt nie sprzeciwia się takiemu sposobowi rozmnażania
się, gdyż taką podjęto decyzję, aby w ten, a nie inny sposób zaludniać Ziemię.
Chodzi jedynie o to, że sprawa ta stała się źródłem wszelkich priorytetów i zawładnęła
umysłami wszystkich dusz. Bo, gdybyście spojrzeli na wszystko, co tu istnieje,
to właśnie to jest źródłem większości problemów, prawda?

JOHN: Rozumiem, że Ziemia jest jedyną planetą z tego rodzaju problemem?

TOM: Tak. To jedyna planeta, która stworzyła taki problem. Dusze żyjące
na Ziemi, w swych reinkarnacjach nie chcą opuszczać Ziemi. Każda z planet, na których
żyją lub na których narodzili się, ma ich czegoś nauczyć, ale tak bardzo pragną
tej fizycznej Ziemi, że rozwijają się dalej. Oto jest pokusa, oto chciwość i
oto żądza.

JOHN: Jak w ogóle zaczai się ten problem i jak to się stało, że nie zajęto
się nim wcześniej?

TOM: Stało się tak, ponieważ nie byliśmy świadomi problemów, które może
stworzyć świat fizyczny i uczucia błogości i przyjemności. Jest to jedyna
planeta w całym Wszechświecie, która posiada fizyczne właściwości mogące wywołać
ten problem. Nie ma swojego odpowiednika.

JOHN: Jest najbardziej gęstą ze wszystkich zamieszkanych planet Wszechświata?

TOM: Tak.

ANDREW: Zastanawiam się nad tym, czy ten problem pożądania i odczuwania
przyjemności można by sprowadzić do jednego, powiedzmy pierwiastka atomowego,
na przykład sodu, czy czegoś takiego. Czy udało wam się coś takiego?

TOM: Zapytam… Poinformowano mnie, że problem ten powstaje w duszy każdej
jednostki. Ziemia jest planetą gęstą, co daje Ciału różne odczucia – ale
wszystko dzieje się w duszy jednostki.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że gęstość
substancji aż tak może wpłynąć na duszę? Nie sądziłem, że to możliwe. i

TOM: Czujesz ból, czujesz przyjemność, czujesz smutek, czujesz Szczęście.
Ciało fizyczne ma na Ziemi inne odczucia niż na wszystkich innych planetach,
inne niż wszystkie inne dusze, które istnieją. W innych układach, w innych
galaktykach istnieją inne istoty fizyczne, które jednak nie mają gęstości
waszej Ziemi. Na waszej planecie dusza zaczyna odczuwać w inny sposób, niż odczuwała
wcześniej, zaczyna odczuwać przyjemność i pożądanie.

Przy innej okazji, w odpowiedzi na ten sam kierunek pytań, Dziewiątka
dała następujący przykład:

ANDREW: Dlaczego dusze zatrzymują się i nie potrafią się wydostać z Ziemi?

TOM: Zjawisko to spowodowane jest grawitacyjną gęstością i złudzeniem, że
jest ona czymś rzeczywistym. Jest to zjawisko emocjonalne: bierze się z niemożności
usunięcia się z siebie w ramach gęstości grawitacyjnej. Kiedy usuwasz siebie z
siebie, odblokowujesz się, aby emocjonalna gęstość grawitacyjna mogła zostać
uwolniona i aby można było dostrzec prawdziwą rzeczywistość. Ta planeta została
pomyślana jako raj, lecz aby zaistniała na niej całą różnorodność jej form życia,
konieczna była owa gęstość grawitacyjna.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że dla naszego wzrostu, dla naszej
ewolucji, musimy jakoś uporać się z tą grawitacją, i mam nadzieję, pokonać ją?

TOM: Ważne jest, aby zrównoważyć siebie. Jest to stopienie się fizyczności
i duchowości, stanowiące manifestację celu istnienia ludzkości. Ale ludzkość
zapomniała o tym, pozostając w swej gęstości i nie dostrzegając z właściwej
perspektywy natury swego duchowego ja.

Zostało ono błędnie zinterpretowane i wytłumaczone przez
niektórych przywódców religijnych waszego świata, którzy próbują kontrolować człowieka
– i przez religie, które pragną zaprzeczyć temu, że fizyczność nie znajduje się
w równowadze, a także przez tych ludzi, którzy zaprzeczają istnieniu duchowości.
Niektóre dusze nie wybrały ponownego się tu narodzenia z powodu rozwoju własnego
ja, ale dla służby tej planecie, aby mówić o tym, jak ważne jest zrozumienie
miejsca Ziemi we Wszechświecie, a człowieka na Ziemi. Wielu jest takich, którzy
przybyli na Ziemię w tym czasie, którzy taką drogę wybrali, ponieważ było to
potrzebne Wszechświatowi, aby pomóc, tak.

ANDREW: Jak to rozumiemy z naszego naukowego punktu widzenia, czy związek
między grawitacją jako siłą a umyśleni jako silą występuje tam, gdzie powinna
występować równowaga?

TOM: Kiedy zaakceptujecie, zrozumiecie do końca, z całkowitym zaufaniem
i wiarą w siebie, w wasz związek z Wszechświatem, wtedy osiągniecie równowagę i
nie będziecie już dłużej zniewoleni poprzez wasze umysły. Jeśli odłączycie umysł
od tego, czego się kurczowo trzyma, uwolnicie go. To odłączenie może odbyć się
etapami, abyście mogli rozwinąć w sobie zaufanie i wiarę w wasze możliwości
podtrzymania waszego wewnętrznego związku z Wszechświatem. Wtedy będziecie
wolni. Kiedy wolnych będzie wystarczająco dużo ludzi, wystarczająco dużo dusz,
wtedy kosmiczny pojazd Ziemi podąży ku ewolucyjnemu spełnieniu.

ANDREW: Jak blisko jesteśmy od tego procesu ewolucji?

TOM: Wiedz, że wraz z przyspieszeniem, dzięki zaangażowaniu każdego człowieka,
stanie się to szybko i nie przyniesie ze sobą zniszczenia, jak by się to stało,
gdyby taki proces nastąpił sam z siebie, za sprawą zbiegu okoliczności, bez
waszego udziału.

ANDREW: To piękne.

TOM: Rozumiesz, że kiedy na Ziemi następuje jakaś zmiana, i kiedy
ludzie tracą wiarę, to ci, którzy wierzą, desperacko chcą „Wierzyć jeszcze
bardziej?

JOHN: Tak.

TOM: Wiedz i to: wszyscy przybyliście na Ziemie, aby ją upiększyć, oczyścić,
kochać ją i radować się nią. Wiedz i to, że w swoim czasie, poprzez wasze i
innych oddanie, poprzez waszą bytność na Ziemi, możecie sprawić, że osiągnie
ona spełnienie swego stworzenia. Dla nas to jest wielka radość i za nią wam dziękujemy.

Kosmiczny aspekt tej sprawy polega na tym, żeby ocalić Ziemię,
która stalą się pułapką dla wielu dusz. Jeśli nie zostanie ona uratowana, to
ani my, ani wy nie będziemy wiedzieć przez ile setek tysięcy waszych lat ta
planeta będzie w zastoju. Nie wiemy dokładnie tego co się stanie z duszami
tych, którzy znajdują się w pułapce. Rozumiecie, choroba, nieszczęście
rozprzestrzeniają się, jeśli się ich nie kontroluje.

ANDREW: Tak.

TOM: Czy rozumiecie i to, że jeśli procesu tego nikt nie będzie
kontrolował i nie zajmie się nim należycie, to może on zarazić resztę Wszechświata?
Czy jesteście świadomi tego potencjału?

ANDREW: Cóż, z tego co mówisz, tak. Nie wiemy tego z własnego doświadczenia,
oczywiście.

TOM: Czy wiecie też, że jeśli cały Wszechświat zostanie zarażony i jeśli
zaraza ujawni się – wszystko, co jest dobre, wszystko, co jest miłością,
zostanie zniszczone – czy wiecie o tym?

ANDREW: Nie, o tym nie wiedzieliśmy.

TOM: Ponieważ, jeśli ta zaraza rozprzestrzeniłaby się z waszej małej
fizycznej Ziemi na resztę Wszechświata, wtedy wszystkie dusze będą żyły w
strachu i nienawiści, bez nadziei, w ciemnościach. I wtedy niewielu będzie nas,
którzy potrafimy zająć się sytuacją, jeśli do tego dojdzie.

IRENE: Jedno z pytań, jakie chciałabym zadać, dotyczy pojęcia ludzkiego
cierpienia oraz tego, jak do niego doszło. Rozumiem, że kiedy ludzie byli
jeszcze niewinni, prawdopodobnie nie istniało ono.

Jak ono powstało, jaki jest jego cel? Czy ma ono związek ze
strachem, jaki odczuwa człowiek przed nowym? Dlaczego cierpienie w ogóle
istnieje?

TOM: Najpierw musisz wiedzieć, że Ziemia jest jedyną planetą w całym
Wszechświecie, na której można dokonywać wyborów. Na początku ludzkość chodziła
z bogami, a znacie przecież historię pokusy drzewa życia: podkuszono ich, aby
spróbowali radości bycia jednym z całym stworzeniem. Wtedy Stwórca powiedział:
“Tego wam nie wolno”. Mimo to, wolno im było dokonać wyboru. I ludzkość
dokonała wyboru. Od tego dnia to nie Stwórca was karze, ale sami się karzecie,
bo dotknęliście Wiedzy o tym, kim naprawdę jesteście i przeraziło was to, bo
wiedzieliście, że nie jesteście w stanie pojąć tej wiedzy dogłębnie i całkowicie.

Wtedy stało się konieczne zaludnienie Ziemi, tak więc wszystkie
komórki Stwórcy stały się pojedynczymi jednostkami i wolnymi duszami, aby mogły
z wyboru stać się jednością i harmonią. Dlatego też Ziemia jest jedyną planetą
posiadającą świadomość, a ludzie sami wybrali smutek z powodu zniszczenia
zaufania, którym ich obdarzono i zaczęli poświęcać siebie i swoje dzieci. Czas,
aby Zakończyć tę farsę poświęcenia, bo to właśnie ona trzyma was w pętach.
Trzeba uwolnić ludzkość!

IRENE: Więc niektórzy przywódcy religijni wykorzystali to poczucie winy?

TOM: Właśnie. Wykorzystali, ponieważ był to dobry sposób, aby trzymać
ludzi w ryzach. Słuchaj uważnie: kiedy istnieje ktoś, kto rozumie energie całego
stworzenia i wie jak można je spożytkować, aby stać się bogiem, wtedy resztę
ludzkości trzyma w ryzach.

IRENE: Na początku, dlaczego Stworzyciel zabronił człowiekowi wiedzieć?

TOM: Ważne było, aby ludzie zaczęli istnieć bez tego zakazu, ale za to
z zaufaniem i możliwością wyboru.

IRENE: Więc nie chodziło o to, że “Nie będziesz wiedział”, chodziło
o “W porządku, oto pierwszy przykład wyboru, ja twierdzę, – e nic możesz go mieć,
teraz za to możesz wybrać: albo będziesz mi posłuszny, albo nie”.

TOM: To prawda, lecz zrozum też, że kiedy jesteś posłuszna, to jest to ćwiczenie,
po którym nie musisz już dłużej być posłuszna.

IRENE: Posłuszeństwo nie wyklucza wolnej woli, a raczej działa na jej
korzyść, ponieważ nie przywiązujesz do posłuszeństwa takiej wagi.

TOM: To właśnie jest wielka prawda. Tak.

MIKI: Wydaje się, że niektórzy ludzie dźwigają na barkach większe ciężary
niż inni, więcej cierpią. Czy dzieje się tak dlatego, aby dać tym ludziom jakąś
nauczkę, lub nauczyć czegoś innych, czy też jest to po prostu ich pech?

TOM: W waszym świecie ma zastosowanie wszystko, o czym właśnie wspomniałaś.
Są ludzie, którzy z powodu takiego, a nie innego stanu świadomości czy
technologii waszego świata, sprowadzają na siebie wielkie nieszczęścia. Nikt w
tym okresie waszego istnienia nie wybiera sobie cierpienia: cierpienie przynoszą
zesobą złe myśli tych, którzy mają władzę nad innymi. Istnieje jedynie
niewielka mniejszość, która wybiera cierpienie, aby uczyć innych.

MIKI: Sądzę, że Stwórca wie wszystko, co dzieje się teraz i co się
Stanie w przyszłości. Jak więc ludzie mogą dokonywać wyborów według swojej
woli? Czy potrafisz mi to wytłumaczyć?

TOM: Tak. Tak jak Stwórca jest wszystkowiedzący, tak
i każda dusza jest wszystkowiedząca i istnieją różne ścieżki, którymi dusza może
podążać. Kiedy przybywają na Ziemię, dusze obierają sobie mapę, ograniczają
siebie w swoich wyborach, ale przynoszą zesobą ową mapę, aby mogli dokonać
wyboru co do tego, czy chcą podążać drogą, którą wyznacza im mapa, czy też nie.
To, że Stwórca wie wszystko, nie oznacza jeszcze, że interweniuje w życie ludzi.

Gdyby twoje dzieci były w zaciszu swoich pokoi, nie myślałbyś o
tym, żeby wejść do nich bez uprzedzenia, bo przecież mogłyby zajmować się
jakimiś swoimi tajemnicami, a ty nie chciałbyś przecież ich upokorzyć ani rozmyślnie
naruszać ich prywatności, nieprawdaż? Ty jesteś stwórcą. Ty stworzyłeś swoje
dzieci. Jako rodzic, w stworzeniu tych dzieci próbujesz być im przewodnikiem. A
czasami narzucasz im swoją wolę – dla ich dobra.

Stwórca po prostu pobudza twój umysł, ale nie narzuca ci się.
Stwórca sonduje cię, inspiruje twój umysł, abyś podążał jednym z tych
kierunków, jakie kiedyś wybrałeś. Jeśli wybierzesz kierunek, a potem rozmyślnie
podążysz w stronę przeciwną, on nie interweniuje. Ale tak naprawdę, ponieważ
twoja prywatność nie zostaje naruszona, Stwórca nie chce decydować o twoich
wyborach. Wiedza o tym pozostaje zakryta przed tobą póki danego czynu nie
dokonasz, i potem. Jeśli narzucasz swoją wolę swoim dzieciom każąc im, aby
drzwi do ich pokojów zawsze stały otworem, abyś mógł wszystko widzieć, i jeśli
wciąż będziesz się przy tym upierał… wiesz, co zrobią w takiej sytuacji twoje
dzieci, prawda? Będą chronić same siebie przed tobą. Podobnie Stwórca nie chce,
aby drzwi do twojego pokoju cały czas stały otworem.

Czasami, w ciągu tych wszystkich lat, dawano grupie do
zrozumienia, że coś się zdarzy, a tymczasem nic się nie działo. Wywoływało to
pytania, których przykładem niech będzie poniższy komunikat:

JOHN: Chciałbym powiedzieć, że jeśli jesteś tym, kim twierdzisz, że
jesteś, to możesz być wszędzie w każdej chwili, w przeszłości, teraźniejszości
i przyszłości. Więc jak to jest, że powiedziałeś nam, że pewne rzeczy się zdarzą,
a tymczasem nie zdarzyły się? Jeśli możesz przenieść się do przyszłości, to możesz
też wiedzieć czy coś się naprawdę stanie czy też nie. Czy mógłbyś mi to wyjaśnić,
bo nie rozumiem?

TOM: Spróbujemy wyjaśnić to w ten sposób: siedzimy na szczycie góry –
wyobraźcie to sobie w waszych umysłach. Kiedy tak siedzimy na tej górze, możemy
z niej dostrzec całą Ziemię. Pod nami jest inna góra, której wasze oczy nie
potrafią dostrzec, bo macie ciało fizyczne. My potrafimy dostrzec to, co jest
za nami, co wy nazwalibyście przeszłością, jako całość. Pamiętamy jak jest po
drugiej stronie gór w przeszłości. Naprzeciw nas widzimy inne góry, ale nie
widzimy co jest poza nimi, a tylko ponad i pomiędzy nimi. A kiedy zejdziecie z
góry, aby pójść w przyszłość, nie będziecie dostrzegali całego krajobrazu.
Kiedy obejdziecie górę dookoła, dostrzeżecie wiele dróg i ścieżek, a każda z
nich będzie prowadziła w przyszłość. Jeśli na wszystkich oprócz jednej znajdują
się przeszkody, wtedy możecie podążyć tylko tą jedną ścieżką. Ale jeśli wiecie
jak usunąć przeszkodę, możecie podążyć inną ścieżką. I w ten sposób będziecie
mieli szerszy wybór.

Nigdy nie jest tak, żeby była tylko jedna przyszłość. Istnieje
wiele możliwych wariantów przyszłości. Chodzi tu o waszą wolę. Gdybyśmy
wiedzieli jaka będzie przyszłość, oznaczałoby to, że angażujemy się w waszą
rzeczywistość i manipulujemy waszą wolną wolą. Nie chodzi o to, abyśmy oddziaływali
na waszą wolną wolę czy wami manipulowali. Widzimy wiele wariantów przyszłości.
Jako przykład niech posłuży wasz kraj (Anglia). Gdyby przed waszą wojną światową
[1939-45] wasz Churchill nie był zdrów lub zostałby zamordowany, wtedy również
doszlibyście do tego samego punktu w przyszłości, ale nie w ten sam sposób. I
mogłoby to całkowicie zmienić przyszłość waszego kraju. Gdyby nie stało się
tak, jak się stało, wtedy mogłoby być zupełnie inaczej. Rozumiemy, że nie jest
to dla was satysfakcjonująca odpowiedź, ale nie wiemy jak to wyjaśnić. My nie
zarządzamy waszą przyszłością.

JOHN: Tak, już rozumiem to lepiej. Sądzę, że tylko przez moje
niezrozumienie myślałem, że kiedy mówicie, iż to i to się zdarzy, to tak na
pewno się stanie, a powinienem to postrzegać jako jedną z wielu możliwości.

TOM: To był nasz błąd, nie wasz. Gdybyśmy przypisali wam niepowodzenie,
a sobie błąd, musielibyśmy stwierdzić, że nie jesteście w stanie kontynuować
swego wysiłku i zaangażowania.

Jednakże zaistnienie jednaj sytuacji gwarantujemy wam: nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. To nie Dwadzieścia Cztery na to nie pozwolą, bo nie jest to
w ich mocy. Tylko my możemy do tego nie dopuścić – gdyż oni też mają pewne
granice. Lecz posługując się ich siłą zespoloną z naszą, nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. Mówiąc to, mamy na myśli totalne zniszczenie planety, tak.

jest to tylko fragment wspaniałej książki P.V.Schlemmer Jedyną Planetą Ziemia

24 czerwca 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | Dodaj komentarz

jedyną planetą ziemia

czytając książkę

 PHYLLIS V.SCHLEMMER JEDYNĄ PLANETĄ ZIEMIA (The Only Planet Of Choice / wyd. orygin. 1993/1994) 

zatrzymałam sie na chwilę aby nad przeczytanym tekstem zastanowić sie przez chwilę i  postanowiłam framgent tekstu dotyczący wpływu innych cywilizacji na chwilę obecną na ziemi – zamieścić na blogu aby inni mogli tej wiedzy zaczerpnąć. oczywiście zachęcam do całej książki której wiedza czytana w całości też i ma inne znaczenie i obraz jako całość . Tom ktory przekazuje wiedzę zgromadzeniu jest istotą wybraną przez Radę Dziewięciu JAKO RZECZNIK

TOM:Jestem Tom. Jestem rzecznikiem Rady Dziewięciu. Naprawdę nazywam się Tehuti. Tak. Jestem też Hamarkos, jestem też Herenkar, jestem też znany jako Thomas i jestem też znany jako Atum.

GENE: Jesteś jednym z Dziewiątki, czy jesteś oddzielną istotą?

TOM:Zasiadam w Radzie Dziewięciu, tak. Jestem tym, który posiada mądrość, która do was przemawia. Lecz Rada powiedziała, że w przekazach czasami nie mówię mądrze! Tak.

Oto odpowiedŻ, jakiej Tom udzielił innemu pytającemu w 1977 roku na ten sam temat

Chciałbym zapytać co mnie wita?

TOM:Jestem rzecznikiem. Znany jestem jako Tom z Rady Dziewięciu. Jestem jednym z Dziewięciu.

GOŚĆ: Kogo reprezentujesz? Jakąś wyższą władzę, która wydaje ci polecenia i mówi co masz robić?

TOM:Trudno to wyjaśnić, gdyż wasz świat nie ma podobnego odpowiednika. Lecz moglibyśmy powiedzieć – tak, pozostajemy w łączności z tym, który jest wyżej od nas, lecz ujmując rzecz całościowo, wszyscy jesteśmy jednym, bo cały Wszechświat jest jednym.

GOŚĆ: Czy macie jakiś cel do osiągnięcia w naszym świecie, jakieś ważne przesłanie?

TOM:Chcemy, żebyście przede wszystkim wiedzieli, że nie jesteśmy istotami fizycznymi. Wasz świat jest manifestacją stworzenia i Stwórcy manifestującego się w waszym świecie – w postaci rodzaju ludzkiego.

 

                                        a o to i fragment rozdziału 5

: Obecnie 

ludzkość wychodzi z czasu prawdziwych mroków tej planety, i staje się świadoma
istnienia innych form życia w innych częściach tego Wszechświata. I ludzkość
zaczyna rozumieć, że nie jest sama. Ludzie zawsze przypuszczali, że jest ktoś
tam na górze i zajmuje się wszystkimi ich problemami. Lecz ich ego skłaniało
ich też do wierzenia, że są jedyną formą życia, która jest ważna dla tego, kogo
nazywają Bogiem, i że Bóg zajmuje się tylko nimi. Teraz ludzie muszą spojrzeć w
głąb siebie i zacząć rozumieć, że są i inne formy życia, i że Wszechświat nie
obraca się tylko i wyłącznie wokół nich.

JOHN: Istoty,
które mogą w ten sposób wylądować, czy pozostaną na Ziemi, aby być
nauczycielami między ludźmi…?

TOM: Niektórzy
pozostaną, będą też tacy, którzy będą kontynuować tę pracę, gdyż wtedy planeta
ta zacznie rozwijać się w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Będziemy wtedy
w stanie iść dalej i pracować gdzie indziej. To jest podstawowe założenie, a
zabrało ono wiele, wiele setek i tysięcy waszych lat i wiele energii.

JOHN: Istoty,
które pozostaną, czy kolektywnie będą one reprezentowały Chrystusa, czy też
Chrystus będzie jednym z nich?

TOM: Musicie
pamiętać, że wy wszyscy i my wszyscy mamy Chrystusa w sobie. Będzie to
kolektywna świadomość.

ANDREW: Tak,
nie będzie oddzielnych wielkich postaci, które by…

TOM: Wy wszyscy jesteście przywódcami i my wszyscy jesteśmy
przywódcami.

Jesteśmy pewni, że to, czego pragniemy, zostanie zakończone. A wasz
anioł z Księgi Hoovy ześle na Ziemię deszcz błogosławieństw od cywilizacji, a
przywódcy waszych rządów, waszych społeczności i waszych religii będą wtedy
musieli zapytać o to, skąd one pochodzą, skąd pochodzi ten deszcz energii. Tak.

Jeśli Dwadzieścia Cztery cywilizacje przybędą na Ziemię wszystkie
razem, nie będzie nikogo, kto mógłby wątpić w nauki, które z sobą przyniosą.
Nie będzie nikogo, kto by je kwestionował, gdyż każdy posiądzie zrozumienie,
które pochodzi od tego, kogo nazywacie Bogiem. Takie płyną stąd korzyści i
dobra. Ale… jeśli ludzkość stanie się przyczyną swego własnego zniszczenia,
wtedy miliardy dusz zostaną schwytane w pułapkę sfer Ziemi na miliony i miliony
waszych lat.

Wasza niekorzystna sytuacja
już zahamowała rozwój Wszechświata. Cywilizacje muszą koniecznie wpłynąć na
was, gdyż ludzkość nie ma już czasu, aby samodzielnie, bez żadnej pomocy
znaleźć rozwiązanie. Dlatego cywilizacje przychodzą do was z wielką miłością i
pomagają Ziemianom. Pomagają wam, abyście sami mogli sobie pomóc. Tak.

IAN: Czy
mógłbyś mi powiedzieć jak planują to zrobić? Pomóc człowiekowi powstać i
rozwijać się duchowo? Co chcą zrobić, kiedy przybędą?

TOM: Każda
cywilizacja inaczej okazuje miłość. Altea czyni to poprzez swą technologię,
przekazywanie wiedzy o technologiach przyjaznych światu, które działają wraz z
naturalnym środowiskiem Ziemi – Altea pomoże wam zacząć produkować bez
jednoczesnego niszczenia.

Aragon przybędzie z wiedzą i mądrością, i umiejętnością rozwiązywania
konfliktów i przynoszenia ulgi ciału fizycznemu, gdyż Aragon zainteresowany
jest uwolnieniem ludzkości z okowów, w jakich więzi ją ból ciała fizycznego –
taka ulga może uwolnić umysł. Nie oznacza to, że nie będzie już cierpienia,
gdyż zawsze będą tacy, którzy będą chcieli cierpieć, lecz ci, których
cierpienie i choroba zostały spowodowane przyczynami zewnętrznymi, a nie ich
własnym wyborem, tym będzie można pomóc, dać im możliwość realizowania ich
prawdziwego wyboru.

Ashan rozbudzi twórczość w Ziemianach, i poprzez wielką muzykę i wielką
sztukę będzie ich uczył, tak jak to się robi we Wszechświecie.

Z wielka miłością Nazarejczyka Hoova przybędzie, aby na Ziemię
przynieść miłość. Zapoczątkują tu system, który nauczy ludzi tego, co muszą
robić, aby pomóc sobie pomóc Ziemi i duszom, które zostały uwięzione. Wyjaśnią
systemy, jakie panują we Wszechświecie. Ale najważniejsze będzie to, że
sprawią, iż ludzie staną się świadomi tego, że nie są sami we Wszechświecie,
nie mają go kontrolować, nie są sami jako istoty żyjące, że muszą być
odpowiedzialni nie tylko za siebie i za swą planetę, ale teżza Wszechświat.
Gdyż, jeśli ludzkość spowoduje zniszczenie swojej planety, wtedy stanie się
odpowiedzialna za miliony dusz. I znów najważniejsze: Aragon uświadomi ludziom,
ze życie nie kończy się wraz ze śmiercią ciała fizycznego, nie można więc uciec
przed konsekwencjami tego, co się uczyniło. To jest najważniejsze.

IAN: W
porządku. Więc, jeśli cywilizacje wylądują, czy zrobią to razem, jako całość,
czy też będą pracować oddzielnie? I jeśli będą pracować bezpośrednio z ludźmi,
czy ludzie będą świadomi tej, pracy w swoim, właściwym sobie wymiarze?

TOM:
cywilizacje należące do Dwudziestu Czterech, są tez te, które dla Dwudziestu
Czterech pracują. Będą one pracować w harmonii, razem, aby ukazać człowiekowi,
że narody i cywilizacje koniecznie muszą pracować razem. Niektóre przybędą
wcześniej, inne później, lecz będą pracować razem. Te, które nie będą pracować
razem, niech to będzie dla was wskazówką, nie będą od nas. Wiecie, ze będą też
próbowały przybyć te, które są wrogie, rozumiecie?

IAN: Chyba
tak, ale wyjaśnij mi jeszcze. Czy należą one do innych cywilizacji, czy też do
tych samych Dwudziestu Czterech?

TOM: Nie są
od Dwudziestu Czterech. To inni. W odpowiedzi na twoje pytanie – nie
dokończyliśmy odpowiedzi – ludzie będą o nich wiedzieli. W wielu przypadkach,
na początku ludzie nie będą wiedzieli, lecz będą tacy, którzy będą wiedzieli od
początku, i przez nich wszyscy się dowiedzą kim i czym jesteśmy.

I znów, przy innej okazji…

MIKI: Jeśli nastąpi lądowanie Innych, mam na myśli opozycję,
czy jest sposób, abyśmy rozpoznali ich natychmiast?

TOM: Będzie
sposób. Gdyby nastąpiło lądowanie, którego motywacje nie byłyby dobre, wtedy
jego wynik będzie negatywny. Pamiętajcie: po ich owocach ich poznacie. W każdej
sytuacji będziecie to wiedzieć, bo nie mogą ukryć swych prób zdobycia władzy i
przewagi. Nie przybędą łagodni, przybędą, aby okazywać swą wyższość.

MIKI: Czy
jest jakiś sposób, abyśmy mogli się chronić przed negatywnymi energiami?

TOM: Jeśli
każdy człowiek, razem z innymi, każda rodzina, grupa i społeczność będzie
myślała o innych z miłością, oddaniem, pragnieniem pomyślności dla każdego, to
to będzie dla was ochroną – bo wtedy energia ta stanie się niby sfera, jak
każda kolektywna energia staje się sferą, która chroni was przed negatywnymi
wpływami. Jesteście kręgiem światła: my obserwujemy, widzimy wasze motywy.
Motywacją waszego działania jest wasze bezpieczeństwo, zawsze, tak.

IAN: Chcę
zapytać o Hoovę. Prosiłem cię wcześniej o określenie różnych dziedzin, w jakich
będą pracować różne cywilizacje, jeśli przybędą, i powiedziałeś, że Hoova
przyniesie miłość. Zastanawiam się, czy mógłbyś powiedzieć nam coś
konkretniejszego o tej miłości?

TOM: Rozumiecie
naturę miłości w waszym ludzkim świecie? Jest miłość, która jest posiadaniem,
wygodą. W przypadku Hoovy, ludzie, którzy zetkną się z nimi, nie będą w stanie
od razu docenić prawdziwej siły i energii miłości. Gdyż kontakt ten przyniesie
im rozbudzenie, otworzą się ich serca na zrozumienie tego, że miłość jest
wszystko dająca, nie jest samolubna, nie chce posiadać, nie ma ego i powstaje z
pragnienia dawania, przynoszenia Wszystkim pokoju. Hoova tego dokona. Kiedy ci,
którzy się z nimi zetkną, doświadczą ulgi miłości, wtedy z kolei oni będą mogli
przekazać miłość innym. W waszym życiu doświadczyliście już najczystszej
miłości, lecz dla was trwa ona zaledwie przelotną chwilę. Hoova przyniesie wam
miłość nie na chwilę, lecz na cale istnienie. Miłość jest jedyną wartością,
przewyższa wszystko. Mówimy o prawdziwej miłości wszystkiego.

Chodzi w niej o wiedzę i mądrość, gdyż nie są one tym samym. Mądrości
nie da się przekazać, bo często mądrość wydaje się głupstwem, gdyż nie ma słów,
którymi można by przekazać mądrość – przekazuje się tylko wiedzę. Niemal tak
samo jest z miłością. Trudno jest przekazać czym jest miłość, czy uczucie w
stosunku do mądrości i wiedzy. Hoovidzi to przyniosą. Ale miłość znaczy też, że
nie daje się dla swojej tylko satysfakcji: miłość jest też siłą, dyscypliną dla
dobra swojego i innych, lecz zawsze jest to miłość.

IAN: Jak
tego dokonają?

TOM: Istnieje
promieniowanie, które pochodzi od Hoovy, lecz przyjdzie ono też od waszych
braci z mórz [delfinów], bo ich energia jest największa, i można ją uwolnić w
wodzie. Czy rozumiecie, że miłość jest energią najpotężniejszą ze wszystkich?

IAN: Tak.
Ostatnie pytanie: jeśli przybędą, czy przybiorą kształty podobne do naszych,
humanoidalne? Czy też będą wyglądali inaczej niż ludzie?

TOM: Będą
wyglądali inaczej niż ludzie. Ponieważ istnieje to, co z nich emanuje, a co
wszyscy dostrzegą. Wszystkie cywilizacje fizyczne maja kształty podobne do
tych, które nazywacie humanoidalnymi, bo we wszystkich cywilizacjach naturalne
jest, aby ich przedstawiciele posiadali nogi i korpus, gdyż w takim kształcie
łatwiej jest funkcjonować na fizycznej planecie. Najważniejszy jest jednak
stopień owej jasności, która jest wielka: nie rozproszy się ona w waszej
gęstości, lecz podniesie ją na wyższy poziom, tak.

IAN: Tak.
Czy mam przez to rozumieć, że ta jasność jest jak jasność, która przedstawiona
jest na portretach Jezusa?

TOM: Jezus
jest z Hoovy, prawda?

JOHN: Rozumiem
teraz [1979], że lądowanie, które mogło mieć miejsce w 1976 przestało być tak
ważne. Chciałbym, abyś nam wyjaśnił, jaka jest teraz twoja misja.

TOM: W
istocie nie ma w niej wielkiej zmiany. Na początku przynosiliśmy wam wieści, bo
ważne było, aby Ziemianie byli świadomi istnienia innych cywilizacji i
rozumieli, a nawet wierzyli, że są tacy, którzy pragną im pomóc. Nie zmieniło
się to, że wasza planeta znajduje się w punkcie krytycznym, ani to, że
Ziemianie straszliwie ją zanieczyścili: jeśli sobie przypomnicie, zawsze
utrzymywaliśmy, że ważne jest, aby cywilizowany świat przyjął to do wiadomości,
aby zapobiec ogromnym katastrofom i klęskom, jakie mogą przyjść na was i
cywilizacje, które przybędą na waszą Ziemię.

Chcemy wam powiedzieć o tym jak ważny jest naród izraelski, nie z
siebie samego, lecz ponieważ jest w sobie mikrokosmosem: póki nie potrafi
zaprowadzić pokoju w sobie, zrozumieć i otworzyć się, póty Ziemia będzie miała
kłopoty. Nasz cel, i cywilizacji, nie zmienił się.

JOHN: Kiedy
mówisz, że ważne jest, aby ludzie wiedzieli o istnieniu innych istot, czy
chodzi o to, że ważne jest, aby oczekiwali ich przybycia?

TOM: Kiedyś na waszą Ziemię przybędą goście i to jest
naprawdę nieuniknione. Pragnęlibyśmy, aby mogli oni przybyć z ramionami
otwartymi na powitanie. Wyjaśniliśmy już, że gdyby odwiedziny te stały się
konieczne z powodu jakiejś katastrofy, zwłaszcza wojny, goście zapobiegną tej
katastrofie. Ale wolelibyśmy, aby o takim lądowaniu wiedzieli wszyscy. Kiedy
istnieje akceptacja mas, i rządy świata nie mogą podjąć próby ataku
cywilizacji, wtedy możemy zrobić krok w przód w ewolucji.

Kiedy dojdzie do tego, że Ziemia – która w rzeczywistości jest statkiem
kosmicznym – stanie się doskonała, a Ziemianie osiągną równowagę, wtedy
Dwadzieścia Cztery przybędzie i wyląduje, tak aby wszyscy mogli ich widzieć.
Ludzkość nie jest jeszcze gotowa zaakceptować nas i jednocześnie nie spowodować
zniszczenia. Powiedzieliśmy wam, jeśli sobie przypomnicie, że będziemy
interweniowali w przypadku bliskiej groźby totalnego nuklearnego zniszczenia
planety Ziemi, prawda? Rządy ludzkie nie są jeszcze gotowe, aby zaakceptować
nas. Ten zwrot w świadomości i zrozumieniu nastąpi, gdyż jest on Ziemi
niezbędny. Wiemy, że przedwczesne lądowanie wywołałoby ogromną wrogość i
agresję, właśnie z powodu braku zrozumienia. Tak.

fragment ksiązki

Jedyną planetą ziemia P.V.Schlemmer

  od Autora

JEDYNĄ PLANETĄ ZIEMIA składa się z wybranych rozmów z naszymi przyjaciółmi z kosmosu. Mam nadzieję, że niektórym ludziom przynajmniej pomoże zrozumieć jak wielka przepaść nieporozumień dzieli różne religie, religie od nauki i lekarzy od osób obdarzonych wrażliwością psychiczną. Niestety, musimy też dodać do tego pewne osoby posiadające jakąś tam władzę ziemską, a które, w swej głupocie lub mądrości (w zależności od tego jak na to spojrzymy), zdecydowały się chronić nas (dzięki rozumnemu spożytkowaniu dezinformacji i absurdu) przed ich własną, pełniejszą wiedzą o życiu pozaziemskim. Należałoby się zastanowić czy naprawdę zdają sobie sprawę, z jakim poziomem kosmicznej hierarchii mają do czynienia i kto potrzebuje ochrony przed kim.

Ta książka , razem z innymi książkami, nową generacją filmów sf, pewnymi kryzysami globalnymi, informatorami, zjawiskami paranormalnymi, kontrolowanymi (i nie tak bardzo kontrolowanymi) przeciekami informacji, jest częścią tak istotnego przebudzenia Ziemi. To przebudzenie wymaga, abyśmy wyszli poza obecne struktury i nauki, i religii. Wyzwaniem dla nauki jest to, że istota religii to prawda, wyzwaniem dla religii jest to, że istnieje więcej niż jedna prawda. Wszystko, co głosi każda religia jest perspektywą tej prawdy, obecnie dość poważnie spaczoną. Dla prawdziwego zrozumienia nie ma innego autorytetu jak tylko my sami. Musimy być śmiali, lecz bardzo wybiórczy.

23 czerwca 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | 1 komentarz

Wartość doświadczenia

W waszych przygodach podczas eksploracji myśli zdecydowaliście wyrażać się za pośrednictwem formy komórkowej zwanej ludzkością, żeby zrozumieć wszystko, co można zrozumieć o byciu człowiekiem-Bogiem, żyjącym w ograniczonej formie zwanej materią. To doświadczenie jest potrzebne w celu całkowitego zrozumienia Boga, ponieważ jak moglibyście wiedzieć czym jest całkowita wolność, gdybyście nigdy nie doświadczyli i nie zrozumieli ograniczeń? Jak moglibyście zrozumieć całość samych siebie, Boga, którym jesteście, gdybyście nie doświadczyli i nie objęli całości tego, kim i czym Bóg jest – od nieokiełznanej przestrzeni czystej myśli do restrykcyjności materii. Jak moglibyście zrozumieć radość, wolność, wieczność, gdybyście nie doświadczyli smutków, ograniczeń i iluzji śmierci?

           Chociaż uczestniczycie w waszych grach i iluzjach ze wspaniałą i niesłychana powagą, tak naprawdę one istnieją tylko po to, żeby was nauczyć, rozwinąć, oświecić, pomóc wam rozwinąć was. Życie to po prostu scena, na której możecie prowadzić wasze gry i doświadczyć waszych iluzji w celu uzyskania najwspanialszej nagrody w życiu, zwanej mądrością.

          Czym jest mądrość? To największy skarb, który należy całkowicie do Boga wewnątrz człowieka, skarb zgromadzony w duszy człowieka. Mądrość jest zbiorem emocji doświadczonych we wszystkich waszych przygodach w królestwie myśli zwanej Bogiem i tym, co zabierzecie ze sobą, kiedy opuścicie to miejsce. Sądzicie, że zabierzecie ze sobą wasze cudowne ubrania, wspaniałe rezydencje, szybkie samochody? Jak wam się wydaje? Co zabierzecie ze sobą? Zabierzecie ze sobą tylko to, kim jesteście, wszystkie emocje, które uzyskaliście w czasie waszej podróży w Źródle zwanym Życiem. Emocje są tym, o co chodzi w życiu.

            Wszystko, co ludzkość sobie uświadomiła dzięki tyrani i restrykcyjności religijnych i rządowych przepisów, dzięki separacji i poniżeniu ras, dzięki separacji mężczyzn i kobiet, dzięki separacji brata od brata, zostało osiągnięte przez poniżenie Boga, co jest prawdopodobnie najniższym upadkiem świadomości, jaki kiedykolwiek nastąpił. Jednak bez tylu doświadczeń nigdy nie wiedzielibyście, co to znaczy wygrać bitwę, odebrać komuś wolność, znieważyć kobiety i traktować je jak istoty poniżej mężczyzn. Nigdy nie uzyskalibyście emocjonalnego zrozumienia, co to wszystko znaczy, gdybyście najpierw nie stali się twórcą, który „wymarzył” tę sytuację i następnie w niej żył. Jednak w procesie doświadczania jej – życie za życiem, chwila za chwilą – przekształciła się ona w tak nienaruszalną rzeczywistość, że większość z was stała się neurotyczna, niepewna i całkowicie zagubiona w waszym „marzeniu”.

          Gdzie jest Bóg, pytacie, który pozwala ludzkości postępować tak bestialsko wobec samej siebie? A przede wszystkim, gdzie jest miłość Boga, jeśli on nie zapobiega tym wszystkim okropnościom? Bóg jest zawsze obecny, ponieważ on był i jest wszystkimi waszymi iluzjami, wszystkimi waszymi grami. Z całą pewnością też kocha was cały czas, ponieważ pozwala wam doświadczyć wszystkich waszych pragnień w zgodzie z waszymi własnymi projektami. Po prostu zapomnieliście, że to wy stworzyliście wasze marzenia i możecie je zmienić, kiedy tylko zechcecie.

           W oparciu o wasze iluzje snujecie historie o wielkich nieszczęściach i smutku. Niszczycie wasze ciała. Niszczycie wasz umysł. Oddajecie hołd bożkom. Krytykujecie innych. Jesteście pełni sądów, nienawiści, zazdrości, strachu i arogancji. Dlaczego? Żebyście zdali sobie sprawę, co znaczy bycie tym wszystkim. Jaki jest tego końcowy rezultat? Uwolnienie się od śmierci, życie na zawsze, objęcie miłością tego, co jest nazwane królestwem niebieskim i popatrzenie Bogu w twarz, by uświadomić sobie, że to wasza własna.

           Każdy z was jest wspaniałą istotą, żyjącą w pułapce własnych niepewności, własnych małostkowych myśli. Jesteście znacznie wspanialsi niż wasze gry, które zagrzebały głęboko pod waszymi iluzjami to niezwykłe piękno, którymi jesteście. Gdybyście tylko wiedzieli jak potężni i wspaniali jesteście, nigdy nie przeklinalibyście, nie osądzalibyście ani nie „alterowalibyście” siebie w sposób, w jaki to robicie. 

*****************************************************************************************************

Ludzka kreacja dobra i zła, doskonałości i niedoskonałości stworzyła pułapkę, zwaną poczuciem winy i wyrzutami sumienia, co utrudniło niezwykle postęp w życiu. Chciałbym wam powiedzieć, że cokolwiek zrobiliście w czasie waszych wielu wcieleń na tej płaszczyźnie istnienia, nigdy nie było złe ani też nigdy nie było dobre. Było to po prostu doświadczenie życia, które pomogło wam stać się tym, kim jesteście obecnie. A to jest istotnie bardzo wartościowe i cudowne, albowiem w obecnym Teraz jesteście wspanialsi niż w jakimkolwiek innym momencie tej niezwykłej podróży, ponieważ wasza mądrość jest wspanialsza niż kiedykolwiek przedtem.

           Wszystko co kiedykolwiek zrobiliście, ja też zrobiłem. Popełniłem tyle samo błędów co wy. Doświadczyłem wszystkich cech, które w sobie potępiacie – jak brak mocy i zalet. Jednak, gdybym najpierw nie poznał słabości mojego jestestwa, nigdy nie poznałbym jego siły. Nigdy nie pokochałbym życia, gdybym nie zobaczył najpierw, jak ono ze mnie uciekało. Nigdy nie byłbym w stanie kochać was wszystkich, gdybym najpierw nie pogardzał okrucieństwem człowieka.

           Wszystko, co zrobiliście, jakkolwiek podłe i nikczemne to było, zrobiliście po prostu, aby stworzyć sytuację, która czegoś was nauczyła. W procesie zdobywania tej wiedzy zostaliście zranieni, poznaliście ból, znaleźliście się w rozpaczy, poniżyliście się, ale jednak się z tego wszystkiego podnieśliście, ponieważ jesteście teraz tutaj gotowi, aby poznać i pokochać wasze piękno.

           Chciałbym, żeby ci z was, którzy czują, że przegrali w życiu czy też zrobili coś złego, zastanowili się nad tym, co powiem. W momencie waszych narodzin, wy i wasi bracia rozpoczęliście wielką wyprawę w celu emocjonalnego zrozumienia wszystkich myśli, myśl za myślą, myśl za myślą. Wasza dusza została stworzona, aby zapisać emocję każdej myśli, każdego wymiaru Boga, jaki zaakceptowaliście w Bogu czy też Duchu waszego jestestwa. Ona będzie was ponaglała, żebyście doświadczyli każdej zaakceptowanej i odczutej w niej myśli, której jeszcze w pełni nie poznaliście. Dlaczego? Żeby osiągnąć całkowite emocjonalne zrozumienie wszystkich stron tej myśli, co może nastąpić wyłącznie za pośrednictwem doświadczenia, które nazywa się życiem.

           Poprzez wieki waszą jedyną motywacją była ewolucja i ekspansja życia w twórczy sposób oraz doświadczenie każdej materializacji tej kreatywności – przekształcając myśl w światło, w materię, w formę i z powrotem w myśl; od miłości i radości do zawiści, nienawiści i rozpaczy, i ponownie do radości. Wasza dusza prowadziła was od doświadczenia do doświadczenia, od przygody do przygody, aby się spełnić i osiągnąć kompletne zrozumienie każdej formy myśli, każdej postawy, każdej emocji, żebyście mogli poznać i zrozumieć całość myśli, która jest całością Boga, który jest całością „ja”.

         Wasza dusza jest spragniona tego, czego nigdy nie doznała. Kiedy ona szuka jakiegoś doświadczenia, to znaczy, że jest jej potrzebna emocjonalna informacja z nim związana. Tak więc wasza dusza wywoła w was uczucie zwane „chceniem”, które opanuje wasze jestestwo i popchnie was w kierunku jakiejś przygody, jakiegoś doświadczenia. A kiedy to doświadczenie się skończy i emocje, jakie przyniosło się uspokoją, ono da wam wspanialszy skarb niż całe złoto na tej planecie. Da wam mądrość, co jest równoznaczne z duszą mówiącą wam, że nigdy nie będziecie musieli tego doświadczenia powtórzyć, ponieważ już osiągnęliście jego całkowite zrozumienie. Następnie wasza dusza znajdzie nowe pragnienie i poczujecie impuls, aby robić coś innego, ponieważ jest to wam potrzebne, ponieważ chcecie, ponieważ wasz ogień wewnętrzny nagli was, żeby doświadczyć całego życia.

*******************************************************************************************************

Cokolwiek robicie, w momencie kiedy to robicie, wiecie w waszej duszy, że to doświadczenie jest właściwe. Dopiero kiedy się skończy i uczucia z nim związane staną się mądrością, stwierdzicie, że być może mogliście zrobić coś lepiej albo inaczej. Jednak nigdy nie wiedzielibyście, że istniała lepsza możliwość, gdybyście najpierw nie pozwolili sobie na doświadczenie, z którego uzyskaliście klejnot mądrości. Czy ktoś powinien być za to sądzony? Nie, ponieważ to się nazywa niewinnością i to też nazywa się edukacją.

           Niepowodzenie jest rzeczywistością tylko tych, którzy tak uważają. Tak naprawdę nikt nigdy nie przegrywa w życiu – nigdy. Niezależnie od wszystkiego, co zrobiliście, od każdego nędznego, nikczemnego, sekretnego uczynku, który tak naprawdę takim nie jest, ostaliście się przy życiu – co za cudowne wydarzenie. Przegrać znaczyłoby zatrzymać się. Jednakże nic nigdy nie może się zatrzymać, ponieważ życie jest kontinuum. Ono rozwija się i awansuje w każdym momencie. Tak więc nigdy nie możecie stać w miejscu ani też cofać się w życiu, ponieważ każdy moment nieustannej ekspansji życia zawsze przynosi wspanialsze i coraz wspanialsze zrozumienie.

          Nigdy nie odnieśliście niepowodzenia, zawsze się tylko uczyliście. Jak moglibyście wiedzieć, czym jest szczęście, gdybyście nie doświadczyli nieszczęścia? Jak moglibyście znać wasz cel, gdybyście się do niego nie zbliżyli, aby odkryć, że jest innego „koloru” niż ten, który sobie wyobraziliście?

          Nigdy nie popełniliście żadnego błędu – nigdy. Nigdy nie wyrządziliście żadnego zła. Z jakiego powodu mielibyście się czuć winni? Całe zło, wszystkie wasze niepowodzenia, wszystkie wasze błędy nazywają się poprawnie krokami w kierunku Boga, krok za krokiem. Uzyskanie wiedzy, którą posiadacie obecnie, było możliwe tylko dlatego, że podjęliście kroki w tym kierunku.

          Nigdy nie czujcie się winni z powodu uzyskiwania wiedzy. Nigdy nie czujcie się winni z powodu waszej mądrości. To się nazywa oświeceniem.

. Musicie zrozumieć, że zrobiliście, co powinniście zrobić – to było potrzebne. Dokonaliście właściwego wyboru za każdym razem. Doświadczyliście waszego jutra i, istotnie, błogosławionego pojutrza i tak dalej, i tak dalej. Odkryjecie w nadchodzących dniach, że wiecie więcej niż wiedzieliście dzisiaj. Jednak dzisiaj nie jest błędem. Ono powiedzie was w wieczność.

         Posiadacie wybór, aby stworzyć jakiekolwiek marzenie zechcecie. Jednak cokolwiek stworzycie dla waszego własnego zrozumienia, to wzbogaci świadomość wszędzie. Nigdy nie pomniejszajcie świadomości – to jest niemożliwe. Każda przygoda, w której z radością się zanurzycie, wzbogaci ferwor i intensywność całego życia. Każda myśl, nad którą się zastanowicie, każda iluzja, której doświadczycie, każde odkrycie, którego dokonacie, każdy nędzny i okropny uczynek, który popełnicie – powiększa wasze zrozumienie, co z kolei powiększa świadomość ludzkości i przyczynia się do ekspansji Umysłu Boga.

*******************************************************************************************************

Tak więc wy, którzy dźwigacie na barkach ciężar wszystkich waszych problemów, jeżeli jesteście z tym szczęśliwi, niech tak będzie. Jeśli jednak już wszystkiego się od nich nauczyliście i jesteście nimi zmęczeni, uwolnijcie się od nich. Jak? Kochając je, obejmując je i pozwalając im istnieć wewnątrz waszego jestestwa. Kiedy tak zrobicie, one już nigdy was nie zniewolą. W tym momencie uświadomicie sobie, że cudowność życia można zobaczyć czystymi oczami, że miłość może być doświadczona bez sądów, a radość istnienia może stać się mocą nieograniczonego zrozumienia.

           Pokochajcie wasze życie.

Ramtha. biała księga

15 Maj 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

pięczęci a związek z sakramentami koscielnymi

znalazłam bardzo ciekawy materiał ,który chciałabym troche poszerzyć o własne doświadczenie i zrozumienie owego zagadnienia… fragmnet ten pochodzi ze strony http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm i jest jego tylko małą częścią – więc ciekawych tematu odsyłam na stronkę Taraki…

Pieczęć
czyli jak ukraść człowiekowi duszę

Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem). Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne..

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej – kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna… Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym – nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

dlaczego  zainteresowałam sie tym tekstem?? .. ponieważ jest w tym wszystkim sporo prawdy choć sam autor powyższego tekstu bardzo krytycznie podchodzi do kościoła…  myślę że i pewnie miał taki powód…

sama byłam od dziecka wychowana w wierze Katolickiej i większość sakramentów przyjełam -ale….  był okres w moim życiu że opiekun pokierował mnie troche inną drogą związaną z wiarą w jedność i miłość Ojca…

wytłymaczył mi ,że nie powinnam czynić znaku krzyża wchodząc do kościoła ponieważ sam znak ma dla mnie trochę odmienne działanie niż jest mi to potrzebne… przestałam też czynić znak krzyżyka na czole ,ustach i sercu.. zrozumiałam ,że te znaki są jak pieczęci i tym samym pozbawiają mnie możliwości poszerzania własnego widzenia ,mówienia i patrzenia sercem..

nie uwalniałam pamięci sakramnetów chrztu ,komuni czy bierzmowania ale opiekun pokierował mnie do koscioła gdzie składałam przysięgę małżeńską z moim byłym mężem i uwalniałam energie swojej obecności w tamtym miejscu,.. .myśli ,smutku i pamięci tej ceremoni…

wcześniej wyparłam ta pamięć … ale jej nie uwolniłam ale cieszę sie że mogłam stanąć w tym samym miejscu jeszcze raz ale patrząc już świadomie na całe zajście  z innej perspektywy i uwolnić sie od żalu i innych programów ktore towarzyszyły mi w tamtej chwili ..

wchodząc do koscioła pochylam nisko głowę ale słowa i myśli kieruję do innego obrazu Boga niż ten którego doswiadczałam przez wiekszość swojego życia…  inaczej teraz rozumiem doświadczanie tego wymiaru i inaczej proces inkarnacyjny duszy..

wszystkie swoje krzyże zaniosłam do kościoła … i szanuję pracę księży ponieważ wiem że są oni tylko narzędziem w rękach Boga i tym samym osobowością i doświadczeniem tego życia -tak wybrali…  jak i ja uczą sie miłości do Boga … mieli prawo wyboru doświadczenia..

wracając do owych pieczęci -zgadzam sie że są one w duzej mierze blokadami na drodze duchowego przebudzenia..

znaczący wpływ ma najbardziej sakrament bierzmowania i tu powołam sie na wypowiedz Kothumiego ze strony http://www.shaumbra.pl/przekazy/kuthumi/pytanie_1.html i jest to też tylko fragmentem wybranym i na zapoznanie sie z całościa zapraszam na stronę podaną powyżej…

Energia bierzmowania wpływa znacząco na wasze życie, jej siła jest odrębną częścią świadomości, zakłucajacą proces rozwoju duchowego w waszych ciałach subtelnych. Jesteście więc narażeni na bodżce zewnętrzne likwidujące siłę integralną świadomości boskości [uniemożliwiając w pełni świadomy rozwój duchowy – dop. Kasi]

Jednak Wy, kazdy z was, jako istota boska, jesteście naznaczeni bądż też zintegrowani z siłą, która pozwala na dostosowanie się do pola energii zbiorowej świadomości. Świat w którym żyjecie jest częścią tej energii, co ułatwia penetrację na najgłębszych poziomach świadomości ludzkiej oraz ciał subtelnych, mających ogromny wpływ na integrację tej energii [egretop]. Jej integralna całość blokuje wam dostęp do światów równoległych i światów integracji duchowej, dzięki którym rozwijacie swoje postrzeganie pozazmysłowe i swoją moc.

Jednym słowem, [egregor] jest odrębną częścią waszej energii, żyje całością, składa się tylko i wyłącznie z energii dezintegracji [co wywołuje u człowieka nerwowość, agresję, strach, chaos, ogólnie – negatywne emocje, w dużym stopniu utrudniające praktyki duchowe i osobisty rozwój człowieka].

Wasz boski pierwiastek pozwala jednak na całkowitą dezintegrację tej siły, ale o tym póżniej.

Pytacie jak wpływa to na podróże astralne. W trakcie podróży astralnych osób nienaznaczonych świadaomością sakramentu bierzmowania – tak zwanym egregorem – energia rozwija się symbiotycznie. Doświadczają siebie nie znając strachu. Doświadczają energii, która umożliwia im integrację z boskością w pełni – co nie oznacza, że osoby naznaczone tym sakramentem nie doświadczają tej boskości. Także są jej częścią, ale właśnie dzięki tej integralnej świadomości – egregorze – której częścią są odrębne światy, światy chaosu i dezorganizacji – powoduje tak niesprzyjające uczucie, jak strach przed całkowitą wolnością.

Ta integralna część [egregor] jest nasycona tą energią i rozwija się w trakcie doświadczania ścieżki duchowej uniemożliwiając ludziom integrację duchowości w pełni. I dochodzimy do najważniejszego pytania:

Jak działaniem duchowym, powtarzam – duchowym, złamać pieczęcie sakramentu bierzmowania?

Ze względu na to, że to sakrament składany inną świadomością [ceremonie magiczne], należy postąpić podobnie. Chodzi tu o rozprowadzenie białej energii na bardzo subtelnych poziomach aurycznych.

Aura składa się z siedmiu ciał, które mają kolejnych siedem ciał subtelnych. Te subtelne ciała posiadają swoje ciała świetliste i to właśnie tam kapłani umieszczają pieczęć.

Pracując z aurą dostosujcie swoją energię równolegle [chodzi o skierowanie białej energii na swoją aurę]i będzie wam łatwiej dotrzeć do matrycy, a z tamtąd do ciał świetlistych na których złożony jest ten byt [egregor].

uwolnienie siebie od wzorców nałożonych przez kościół w moim obecnym wcieleniu było najcięższym z moich przedsięwzięć ..  byłam tak bardzo połączona z wiarą katolicką że nie potrafiłam zrozumieć nakładanych nam blokad i ograniczeń związanych z wiarą..  wewnątrz mnie czułam strach że jak odejdę od kościoła to bedzie to karą Boga i zostanę potępioną duszą ale czytając powyższy materiał mogę zrozumieć że odczuwałam nałożone pieczęci..

znak krzyża jest bardzo silnym energetycznie znakiem ale ma on też i energię cierpienia.. to mi pokazał opiekun prosząc abym przestała tego używać… moje życie bardzo sie zmieniło.. odłączyłam sie świadomie od tego znaku ..choć wydaje mi sie ,że jeszcze nie do końca uwolniłam sie od wszystkiego bo czasem nadal pojawiają sie mysli związane z potępieniem. .. i to sie pojawia i znika… jak w chwili kiedy to piszę..

szanuję księży… i podziwiam kościoły ale wewnątrz mnie jest inna potrzeba poznania i odczucia wolności duszy.. to jest chyba ten jeden podstawowy powód – odłączyć sie aby poczuć że jestem jednością….

PS.. pamiętam jak od samego początku moich praktyk duchowych ciagle słyszałam od ludzi i czytałam w ksiązkach ,czasopismach o uwoalnianiu sie od ślubów czystości, ubóstwa  i wszlekich ślubów religijnych składanych w innych życiach.. ponieważ one bardzo ograniczają doświadczenia ,blokują czakry ,zakładają tarcze na czakrze sakralnej i sercu i blokują świadome przeżywanie życia.. nie wiem czemu szukając tego w przeszłości nie pomyslałam o tym ze w tym życiu nałożono mi ich równoznacznie co w innych życiach.. zrozumiałam już dawno że w każdym z żyć powielamy nasze doświadzenia a poprzez powroty do pamięci minionych inkarnacji odkryłam ,że w każdym życiu byłam innej wiary..  teraz też i rozumiem ,że jak w tym życiu uwolnię sie od tych wszlekich przysiąg i ślubów to zniknie już potrzeba powielania tego i poznam życie jako wolna dusza w pełni oczuwając jedność ze Stwórcą i wszystkimi istotami… pozdrawiam  .. alaneiz

11 Maj 2011 Posted by | blokady energetyczne | , , , | 3 Komentarze

ziemia…. walka natury i ludzi

już jakiś czas temu śledziłam zdarzenia wywoływane zmianami na ziemi..

 nie rozumiałam jeszcze znaczenia przemiany ziemi ale analizowałam wtedy ,,przepowiednie,, i patrzyłam ile z tych katastrof ,ktore mają sie pojawić na ziemi ma miejsce….  pamiętam jak spisywałam trzesienia ziemi ,huragany , tornada i ataki terrorystyczne.. 

spisywałam ile ludzi zgineło… potem już nie mogłam na to patrzeć.. co dzień w radiu w wiadomościach o kolejnej katastrofie… czasem parę dni spokoju..

znalazłam nawet zapisek z tej analizy  – wkleję tu tylko fragment

5 wrzesień 2004        –atak terrorystów na szkołę w BIESŁANIE. Zginęło ok. 339 osób

13 września 04          –wykolejenie się pociągu w północnych Włoszech (3 osoby zginęło, pozostali ranni)

14 września 04          – szaleje huragan na Kubie (IWAN)

21 września              –trzęsienie ziemi w Rosji i w północnej Polsce

24 września              –nadal szaleje huragan  tym razem na  Haiti . Zginęło około 1000 osób podczas huraganu i        

                                      powodzi

 dziś otworzyłam stronę wiadomości.wp.pl i tylko przez ostatnie parę godzin miało miejsce trzęsienie ziemi w Birmie http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Trzesienie-ziemi-w-Birmie-75-osob-nie-zyje,wid,13257450,wiadomosc.html

 przez ostatnie parę dni ofiary osuwającej się ziemi na Filipinach http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Ziemia-porwala-27-osob—tragedia-na-Filipinach,wid,13345510,wiadomosc.html

ulewy zabijają ludzi http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Ulewy-zabijaja-ludzi-w-Brazylii,wid,13348852,wiadomosc.html

gradobicie u Nas  http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Grad-runal-z-nieba-uszkodzil-dachy-i-samochody,wid,13349866,wiadomosc.html?ticaid=1c320

 te nasilające sie wichury .. gradobicia i ulewne burze .. od kiedy tu mieszkam – na wsi- zauważyłam jak bardzo zmieniła sie pogoda ile wiatr może zniszczyć i jak często On sie tu pojawia… kiedy wieje boję sie spać .. słyszę jak łamią sie drzewa a jak pojawia sie burza to siedzę na łóżku i proszę aby oszczędziła nasze domy… wiem ,ze to ma związek z przemianami i oczyszczeniami planety… i zdaję sobie sprawę że ten zywioł jest inteligentny… nigdy nie potrafiłam tego ignorować… wobec praw natury człowiek nie ma rzadnych szans…

 kiedyś bywaliśmy bez prądu parę godzin.. teraz zdarza sie kilka dni..

widziałam jak opadający lód łamie grube drzewa.. do tej pory nikt ich nie posprzątał a w lasach jest dużo starych sosen ktore nie wytrzymały pod naporem lodu na gałęziach.. zawsze jest mi przykro…i nawet teraz mam łzy w oczach jak o tym piszę…

to lato będzie suszą… pola obsiane a ziarno wysycha.

patrzę na to ze smutkiem…

myślę że to wszystko jest bardzo zależne od tego -jak ludzie patrzą na ten świat… jak patrzą na siebie…

czym bardziej skupiają sie na fizyczności i dobrach tego świata (materialnych) tym bardziej matka natura kieruje każdego z Nas do własnego wnętrza .. czym więcej takich wstrząsów i sytuacji z pogranicza życia i śmierci tym bardziej ludzie sie jednoczą i wspierają dbając juz nie o własne dobro ale pomagajac innym…

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosnie-bilans-zabojczego-tornada-w-USA-co-najmniej-295-ofiar-smiertelnych,wid,13361911,wiadomosc.html?ticaid=1c367

kolejne tornado….

ciekawi mnie tylko to ..czy istoty które kiedyś podawały do wiadomosci ,,przepowiednie,, i objawienia wiedziały że ludzie tak pogrążą sie w chaosie ( ewolucja na ziemi) …. czy same doprowadzały do tego że w chwili obecnej te proroctwa mają swój czynny udział na planecie ziemia?? ….     pewnie i jedno i drugie jest prawdą

wiem ,ze są cywilizacje ktore tej ziemi doglądają.. tego zresztą już dowiedli i ludzie i te istoty…

 jedni tylko obserwują.. inni czynnie biora udział pomagając ludziom przejść przez kolejny etap rozwoju tej planety..

jest tyle przekazów i channelingów…. i często są one ze sobą jakby -sprzeczne…. ale wydaje mi sie że roznica w tym leży pomiędzy poziomem postrzegania danej istoty ktora przemawia…. to obraz kilku stron biorących czynny udział w tym co sie dzieje…  do tego nie zawsze są ku temu należyte okoliczności ktore pozwolą bez zakłóceń przekazać całą prawdę i wiedze …. ale wiele z tego można przeanalizowac i zrozumieć…

czytałam wiele o tym ,ze obserwowanie ludzkości w swoich zmaganiach było w jakimś stopniu kontrolowane… dla rozwoju nie tylko Nas tu na ziemi ale także tych cywilizacji ktore czynnie biorą udział w planowaniu tego co tu ma miejsce.. oni poprzez Nas tak samo doświadczają i sie rozwijają.. obserwując Nas na ziemi mają czynny udział w naszym życiu i swoim jednocześnie…

jeżeli ktos jeszcze nie czytał –jedyną planetą ziemia … polecam dla poszerzenia kolejnej wiedzy o zależność naszych doświadczeń wzgledem innych istot.. już może z po za kręgu planetarnej przynaleźności…. do jakiejś cywilizacji..

ale jednak Nasz tu na ziemi żywot i nasze doświadczenia są w pełni wspólne i współzależne z innymi poziomami egzystencji przenikającej wszechświat….. ci co zrozumieli znaczenie doświadcznia fizycznosci wiedzą jak powinni przejsć przez te przemiany i jest takich coraz więcej….

ale wydaje mi sie że giną właśnie ci co nie wiele z tego rozumieją….  ten smutek jest związany z ich przeżyciami .. z ich strachem i bólem… Ci co są troche dalej w zrozumieniu takie przeżycia mają już za sobą -dlatego rozumieją ile jest w tym strachu i smutku.. cierpienia ale wiedzą też że nie mogą temu zapobiec….

w tym wszystkim martwi mnie tylko to -że ludzie tak bardzo zapętlili sie w te wszystkie iluzoryczne wierzenia że ciągle powtarzają ten sam schemat… nie mogąc wyrwać sie z ,,łap,, niszczycielskich i destrukcyjnych dla siebie energii…. wracają po raz kolejny i po raz koleny aby zrozumieć i przezyć to samo ale poprzez zrozumienie doswiadczenia….  tylko dlaczego jest to tak cieżkie? skoro jest tyle istot ktore pomagają?

skoro ci ludzie są nadal w kole inkarnacyjnym to znaczy że po każdym życiu stają przed radą starszych.. mogą przeanalizowac swoje życie… mają szanse wyboru.. dlaczego więc nadal tkwią w destrukcyjnych poziomach doświadczania tu na ziemi??   tego właśnie nie potrafię zrozumieć…..

26 kwietnia 2011 Posted by | moje rozważania | , | 3 Komentarze

myśli i pole świadomości

         Aura to Duch waszego jestestwa. Duch waszego jestestwa, którego nazywam Bogiem waszego jestestwa, ma bezpośrednie połączenie z Umysłem Boga, ze strumieniem świadomości, w którym wszystko jest znane. Jedna z warstw aury to silne pole elektromagnetyczne pozytywnego i negatywnego elektrum. Na zewnątrz tego elektromagnetycznego pola elektrum nie ulega polaryzacji. Ono jest sferą niespolaryzowanego światłą – czystą energią. Sfera światła pozwala wszystkim myślom ze strumienia świadomości płynąć przez to wspaniałe i silne pole. Wasze procesy myślowe decydują, jakie myśli staną się wam znane, ponieważ elektromagnetyczna warstwa waszej aury przyciągnie do was te myśli, które są w zgodzie z waszym sposobem myślenia.

            Wasz Duch funkcjonuje jak sito na brzegu nieustannie płynącego, nieprzerwanie zmieniającego się strumienia świadomości. Dzięki jego światłu możecie odebrać Umysł Boga, przepływ myśli, który zawiera w sobie wszystko, co jest znane. W ten sposób jesteście w stanie wiedzieć, co tylko zechcecie, ponieważ znajdujecie się w nieustannym przepływie całej świadomości, w przepływie strumienia całej wiedzy.

            Świadomość jest jak rzeka i cała wasza istota, każda komórka waszego ciała, nieustannie jest przez nią odżywiana, ponieważ myśl podpiera i uwiarygodnia wasze życie. Żyjecie dzięki myśli ze strumienia świadomości. Tak, jak wasze ciało żyje dzięki krążeniu krwi, która niesie ze sobą pokarm do każdej komórki, tak samo całość waszego jestestwa jest utrzymywana dzięki substancji myśli, emanującej ze strumienia świadomości. Każdy moment waszej egzystencji jest stworzony dzięki myśli, która przychodzi do was ze strumienia świadomości, z którego nieustannie wybieracie myśli, czujecie je w waszej duszy, dzięki tym emocjom wzbogacacie, odżywiacie i rozwijacie całość waszego jestestwa i oddajecie myśl waszego rozwiniętego „ja” z powrotem do strumienia świadomości, rozwijając w ten sposób świadomość całego życia. Być może zastanowicie się dzisiaj nad kreatywną myślą. Kiedy to nastąpi, ta myśl zostanie odczuta i „nagrana” w waszej duszy w formie elektrycznej częstotliwości. Ta sama częstotliwość opuści wasze ciało i wróci do świadomości, aby ktoś inny mógł ją odebrać i tworzyć na jej podstawie. Wszyscy mają dostęp do tego, co czujecie, co myślicie i odżywiają się waszymi myślami, tak jak wy odżywiacie się ich myślami.

            Świadomość jest złożona ze wszystkich myśli, emanujących ze wszystkich istot i rzeczy. Myśli, które składają się na świadomość, posiadają różne częstotliwości elektryczne. Niektóre są bardzo niskie i powolne – właśnie one dominują w świadomości społecznej. Inne, bardziej nieograniczone, zawierają wyższe częstości i przynależą do super świadomości. Świadomość jest sumą wszystkich częstotliwości myśli o różnych walorach i te walory przyciągają ze wszystkich stron myśli o takiej samej wartości.

           Świadomość społeczna jest gęstą częstotliwością elektryczności myśli, jednak jest lżejsza od powietrza. Gęstość świadomości społecznej składa się z wyrażonych myśli, które zostały doświadczone emocjonalnie przez każdą istotę. To znaczy, że jest złożona ze zrealizowanych już myśli, nad którymi każda istota już się zastanowiła, doświadczyła ich emocjonalnie w swojej duszy i odesłała je przez swoje pole auryczne z powrotem do strumienia myśli , aby inni mogli się nimi wzbogacić.

           Myśli, na których wasza rzeczywistość się opiera, są bardzo ograniczone, są to myśli świadomości społecznej o niskiej częstotliwości. One są bardzo restrykcyjne, bardzo osądzające, bardzo surowe, ponieważ wasze życie jest rządzone postawami związanymi z przetrwaniem i strachem przed śmiercią – śmiercią waszego ciała albo śmiercią waszego ego. Dzięki temu wasza świadomość jest nieustannie zajęta myślami o żywności, schronieniu, pracy, pieniądzach, sądami o tym, co jest właściwe a co nie jest, co jest złe a co jest dobre, modzie, urodzie, akceptacji, porównaniach, wieku, chorobie i śmierci. Te myśli o niskiej częstotliwości łatwo przenikają przez wasze pole auryczne, ponieważ dominują w umysłach tych, którzy was otaczają. Tak więc, nieustannie jesteście „karmieni” ograniczonymi myślami bardzo restrykcyjnej, ospałej świadomości. A ponieważ na to pozwalacie, kiedy „emitujecie” związane z nimi emocje do strumienia świadomości, regenerujecie i podtrzymujecie ograniczony umysł człowieka.

            Świadomość w waszych dużych miastach jest szczególnie ograniczona, ponieważ większość żyjących w nich ludzi nieustannie rywalizuje ze sobą, krytykuje się wzajemnie, jest zdominowana przez czas, modę i wypełniona strachem. Z tego powodu wasze miasta są otoczone grubą warstwą gęstej świadomości. Ci, którzy przychodzą tutaj z innych wszechświatów, kiedy na to patrzą, widzą zwartą sieć wielokolorowych świateł charakterystycznych dla myśli o niskiej częstotliwości i bardzo ograniczonej świadomości, demonstrujących się w postaci świetlnego pola.

           Myśli o wyższej częstotliwości przynależą do super świadomości i są to myśli Jestności, istnienia, życia, harmonii, jedności, kontynuacji. Są to myśli pełne miłości. Są to myśli pełne radości. Są to myśli pełne geniuszu. One są nieograniczone i tak naprawdę nie można ich wyrazić w słowach, ponieważ nie istnieją słowa, które mogłyby opisać emocje narodzone z nieograniczonych myśli.

           Myśli o wyższej częstotliwości są łatwiej doświadczane na odludziu, daleko od ospałej świadomości człowieka, ponieważ tam życie jest proste, bezczasowe, nieprzerwane i w całkowitej harmonii ze sobą. Tam, daleko od ludzkich opinii, możecie usłyszeć bicie serca waszego własnego nieograniczonego obeznania.

           W jaki sposób wybieracie myśl ze strumienia świadomości? Elektromagnetyczne pole waszej aury przyciąga do was procesy myślowe i stany emocjonalne, które są w harmonii z waszym jestestwem. Aby myśl została odebrana, odczuta i uświadomiona w waszym jestestwie, jej częstotliwość musi zostać obniżona do świetlnej formy. W momencie, kiedy myśl połączy się z Duchem waszego jestestwa, z poświatą, która was otacza, eksploduje w formie światła – myśl po prostu „zapala się” w chwili, kiedy wejdzie w światło. Światło obniża substancję myśli i w ten sposób przyciąga taką samą częstotliwość. Myśl jest niewidzialna i staje się widzialna dzięki wybuchowi światła. Myśl w formie światła penetruje mózg i zostaje przekształcona w elektryczny impuls o specyficznej częstotliwości, która zależy od wartości przyjętej przez was myśli.

           W momencie, kiedy stajecie się czegoś świadomi, to znaczy, że odbieracie myśl, którą to coś jest. Kiedy odbieracie jakąś myśl, światło tej myśli zostaje zarejestrowane przez wasz mózg. Istnieją osoby, które czasami widzą kątem oka wybuchy światła. To, co widzą, w większości przypadków jest ich własnym Duchem, akceptującym myśl. Moment, kiedy widzą przed sobą błyszczące światło, jest właśnie chwilą, w której myśl weszła w ich pole auryczne i znalazła się w mózgu. Jeśli zamkniecie oczy i zobaczycie procesję kolorów albo ekspansję wzorów – tak właśnie wygląda myśl, kiedy penetruje wasz mózg.

           Mózg jest wspaniałym „odbiornikiem” elektrycznych częstotliwości myśli i posiada miejsca, które są zaprogramowane, aby odebrać, gromadzić i wzmacniać specyficzne częstotliwości myśli. Te miejsca, w zależności od zawartości wody w ściankach ich komórek, posiadają różną zdolność gromadzenia i elektryzowania myśli. Niektóre części mózgu mogą zachować i wzmocnić tylko myśli o wysokiej częstotliwości, inne są w stanie zachować jedynie te o niskiej.

           W przeciwieństwie do tego, co wszyscy uważają, mózg nie jest źródłem myśli. On tylko przyjmuje myśli ze strumienia świadomości. To jest organ stworzony przez Bogów specjalnie po to, aby odbierać i gromadzić myśli, które przeszły przez Ducha waszego jestestwa, zostały przekształcone w prąd elektryczny, wzmocnione i przesłane za pośrednictwem systemu nerwowego do każdej części waszego ciała, gdzie są uświadomione, w celu osiągnięcia zrozumienia.

            Dzięki technologii posiadacie odbiorniki radiowe z miernikami, które pozwalają regulować głośność dźwięku i wybrać częstość, którą chcecie odebrać. Wasz mózg też jest „odbiornikiem: z miernikami, zdolnym do odebrania jakiejkolwiek częstotliwości, ale tylko wtedy, kiedy część mózgu, która może je zarejestrować, jest aktywna.

**********************************************************************************************

            Myśl nieustannie „odżywia” każdą komórkę w waszym ciele i wasze całe ciało reaguje na jej impuls elektryczny. Wpływ myśli na każdą komórkę jest doświadczony jako odczucie, doznanie, emocja, jako to, co nazywacie ekscytacją. Następnie ta emocja jest odesłana do waszej duszy, aby zostać tam zarejestrowana.

            Wasza dusza jest wspaniałym kronikarzem, bezstronnym komputerem, który zapisuje naukowo każde uczucie, doświadczone w waszym ciele. Kiedy doświadczacie emocji, to znaczy, że myśl weszła w strukturę świetlną waszej istoty, została zaakceptowana w mózgu i przesłana za pośrednictwem centralnego systemu nerwowego, aby każda komórka waszego ciała mogła jej doznać. Następnie dusza rejestruje tę emocję jako podstawę do konsultacji, zwaną pamięcią.

            Pamięć nie posiada rozmiaru. Ona jest esencją. Pamięć nie jest wizualnym dokumentem, ale dokumentem emocjonalnym. To emocja kreuje wizerunek. Dusza nie zapisuje w pamięci wizerunków ani słów. Ona zapisuje emocje związane z tymi wizerunkami i słowami.

             Dusza rejestruje uczucie wywołane przez myśl i doświadczone przez całe ciało. Następnie szuka w swojej pamięci czegoś podobnego, czegoś, co analizująca część waszego mózgu, którą nazywacie intelektem, może rozpoznać i znaleźć słowa, pozwalające jej opisać tę emocję.

            Wszystko, co możecie opisać, jest związane z pewnym uczuciem, mającym swoje źródło w jakimś doświadczeniu. Znacie kwiaty jako kwiaty dzięki emocjonalnemu doświadczeniu, które z nimi wiążecie. Widzieliście, dotknęliście, powąchaliście i ozdobiliście się strukturą zwaną kwiatami. Z tego powodu kwiaty wywołują w was specyficzne emocje. Znacie jedwab jako jedwab, ponieważ wiążecie go z określonymi doznaniami i doświadczeniami emocjonalnymi, które niosą ze sobą „zrozumienie”, zwane jedwabiem. Dusza zgromadziła całą informację, związaną z waszymi doświadczeniami emocjonalnymi. Tak więc kiedy doznajecie uczuć wywołanych jakąś myślą, dusza je rejestruje i szuka w banku pamięci podobnych emocji, związanych z myślami, doświadczonymi uprzednio. Następnie przesyła tę informację do mózgu wskazując, że dana myśl została uświadomiona i zrozumiana kompletnie przez całe ciało. Myśl nie zostaje uświadomiona tylko w mózgu. Ona jest uświadomiona w całym ciele i następnie analityczna część waszego mózgu pozwala wam znaleźć słowa, które opiszą dane uczucie.

            Jak myśl jest uświadomiona i poznana? Dzięki emocji. Wiedza jest całkowicie emocjonalna. Myśl o czymkolwiek nie może być uświadomiona, dopóki najpierw nie zostanie odczuta – dopiero wtedy posiada tożsamość. W celu poznania myśli najpierw musicie ją zaakceptować w waszym mózgu, a następnie pozwolić sobie doświadczyć ją emocjonalnie w całym ciele. Wiedza nie jest dowodem na cokolwiek. Ona jest emocjonalną konstatacją. W momencie kiedy czujesz, możesz powiedzieć – „Ja wiem. Ja to czuję. Ja wiem”.

           Wewnątrz was, moi kochani mistrzowie, znajdują się drzwi do całej wiedzy. Ogień, który w was płonie, jest tym samym ogniem, jaki migocze w każdym maleńkim atomie, w każdej wspaniałej gwieździe, w każdej formie komórkowej, we wszystkim, co istnieje. To jest ten sam, identyczny ogień.

Świadomość jedności z całym życiem jest osiągnięta za pośrednictwem esencji światła, ponieważ światło, które uwierzytelnia emocję  waszej duszy, jest tym samym światłem, które daje życie kwiatom, gwiazdom i wszystkiemu, co istnieje. Zatem wewnątrz was jesteście w stanie wiedzieć wszystko.

Wiedzieć coś nie oznacza zrozumienia wyrażonego za pośrednictwem intelektualnej retoryki, wypełnionej wyszukanymi, pozbawionymi znaczenia słowami. Poznanie kwiatu następuje w waszym wewnętrznym jestestwie dzięki emocji. Możecie uświadomić sobie w każdej chwili, jak coś myśli, dzięki częstotliwości, którą emituje, zwanej emocją. Jeśli chcecie coś wiedzieć, to jedyne, co musicie zrobić, to odczuć to. Zawsze będziecie mieli absolutną rację.

  fragment białej księgi -Ramtha

30 marca 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

Cztery kroki do miłości

 fragmnet z książki OSHO -stany świadomości

Milosc jest spotkaniem, orgazmicznym spotkaniem smierci i zycia. Jezeli nie poznales milosci, wiele straciles.

Urodziles sie, zyles i umarles, ale wiele straciles. Straciles ogromnie, straciles calkowicie, straciles absolutnie, straciles te przerwe posrodku. Ta przerwa jest najwyzszym szczytem, szczytowym przezyciem.

Azeby ja osiagnac, nalezy pamietac o czterech krokach.

 Pierwszy krok: badz tu i teraz – bo milosc jest mozliwa tylko tu i teraz. Nie mozesz kochac w przeszlosci. Wielu ludzi zyje jedynie we wspomnieniach, oni kochaja w przeszlosci. A sa i tacy, którzy kochaja w przyszlosci: to tez jest niemozliwe. Sa to sposoby na unikanie milosci; przeszlosc i przyszlosc to sposoby unikania milosci. Kochasz wiec w przeszlosci albo kochasz w przyszlosci – a milosc jest mozliwa tylko w terazniejszosci, bo tylko w tej chwili nastepuje spotkanie smierci i zycia… W tej przerwie, która jest w tobie.

 Ta przerwa zawsze jest w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci. Nigdy nie jest w przeszlosci i nigdy nie jest w przyszlosci. Jesli bedziesz za duzo myslec (a myslenie zawsze dotyczy przeszlosci lub przyszlosci), twoje energie beda odciagniete od uczucia. Uczucie jest tu i teraz. Jesli twoje energie poruszac sie beda wedlug wzorców myslenia, nie bedziesz miec dosc energii, by wejsc w uczucia – i milosc bedzie niemozliwa.

A zatem pierwszy krok to bycie tu i teraz. Przyszlosc i przeszlosc prowokuja myslenie; myslenie niszczy uczucie. I czlowiek zbytnio owladniety mysleniem stopniowo zapomina, ze ma takze i serce. Czlowiek, który jest zbyt zaangazowany w myslenie, stopniowo zaczyna zyc tak, ze uczucie nie bedzie mialo nic do powiedzenia. Nie slucha swego uczucia, a ono stopniowo zaczyna od niego odpadac.

W tym stanie sa miliony ludzi, którzy nie wiedza co to jest serce. Mysla, ze serce to tylko pompa. Cala ich koncentracja jest w glowie. Glowa jest krancem, jest potrzebna, jest dobrym narzedziem, ale musi byc uzywana jako sluga. Nie moze stac sie panem. Gdy glowa staje sie panem i serce zostanie w tyle, bedziesz zyc, umrzesz, ale nie poznasz czym jest Bóg, poniewaz nie bedziesz znac milosci. Ta sama przerwa przy pierwszym zetknieciu wyglada jak milosc… a gdy zgubisz sie w niej totalnie, staje sie Bogiem. Milosc to poczatek Boga – albo inaczej, Bóg to ostateczny szczyt milosci.

Drugim krokiem prowadzacym do milosci jest nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz… poniewaz wielu ludzi kocha, ale ich milosc jest bardzo skazona truciznami: nienawiscia, zazdroscia, zloscia, checia posiadania. Tysiac i jedna trucizna otaczaja twa milosc. Milosc to cos delikatnego.

Pomysl tylko o zlosci, nienawisci, checi posiadania, zazdrosci – jak moze milosc przetrwac? Przede wszystkim, ludzie zmierzaja ku glowie i zapominaja o sercu; tych jest wiekszosc. Jest tez pewna mniejszosc, która nadal odrobine zyje w sercu, ale i ta mniejszosc czyni inne zlo: male swiatlo milosci jest u nich otoczone zazdroscia, nienawiscia, zloscia, tysiacem i jedna truciznami. Wtedy cala podróz staje sie pelna goryczy.

 Milosc to drabina miedzy niebem i pieklem, ale drabina zawsze prowadzi w dwie strony – mozesz wejsc do góry, mozesz zejsc na dól. Jesli beda trucizny, drabina sprowadzi cie w dól: wejdziesz do piekla, nie do nieba. Zamiast dostapic pewnej melodii, twe zycie stanie sie jedynie halasem przyprawiajacym o mdlosci, pomieszanym halasem ruchu ulicznego, halasem doprowadzajacym jedynie do szalenstwa, natlokiem wielu halasów bez zadnej harmonii. Bedziesz trwac na samej krawedzi szalenstwa.

Druga rzecza, o której trzeba pamietac, jest wiec nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz. Jak sie je przemienia? Jest to bardzo prosty proces. W gruncie rzeczy nazwanie go procesem nie jest wlasciwe, bo ty niczego nie robisz, potrzebujesz jedynie cierpliwosci. To, co ci mówie, jest jednym z najwiekszych sekretów. Wypróbuj to. Gdy przyjdzie zlosc, nic nie rób; usiadz tylko w milczeniu i obserwuj ja. Nie badz jej przeciwny, nie opowiadaj sie po jej stronie.

Nie wspóldzialaj z nia, nie tlum jej. Po prostu ja obserwuj, badz cierpliwy, po prostu zobacz co sie dzieje… niech narasta. Pamietaj o jednym: nigdy niczego nie rób jesli owladnela toba trucizna, po prostu czekaj. Gdy trucizna zacznie przemieniac sie w to drugie…

Jest to jedno z podstawowych praw zycia, ze wszystko bez przerwy przemienia sie w swoje przeciwienstwo. Tak, jak wam powiedzialem, ze mezczyzna zmienia sie w kobiete, a kobieta zmienia sie w mezczyzne, tak samo wystepuja w tobie pewne okresowe zmiany – dobry czlowiek staje sie zlym, zly czlowiek staje sie dobrym, swiety ma chwile grzesznika, a grzesznik ma chwile swietosci. Trzeba jedynie czekac. Nie dzialaj wtedy, gdy góra jest zlosc, bo bedziesz tego zalowac, i stworzysz lancuch reakcji, i wpadniesz w karme. To jest cale znaczenie wpadania w karme.

Zrób cokolwiek, gdy jestes w chwili negatywnej, a znajdziesz sie w pewnym lancuchu, i nie bedzie temu konca. Kiedy cos robisz wtedy, gdy jestes nastawiony negatywnie, ten drugi czlowiek jest gotów cos uczynic, negatywnosc tworzy wiecej negatywnosci. Negatywnosc prowokuje wiecej negatywnosci, zlosc sprowadza wiecej zlosci, wrogosc sprowadza wiecej wrogosci, i to trwa i trwa i trwa… i ludzie sa ze soba uwiklani przez cafe zywoty. I dalej to robia! Czekaj. Gdy znajdziesz sie w zlosci, jest to chwila dobra do medytacji. Nie zmarnuj tej chwili: zlosc wytwarza w tobie tak wielka energie… Moze ona niszczyc. A energia jest neutralna; ta sama energia, która moze niszczyc, moze byc twórcza. Czekaj. Ta sama energia, która moze rozniesc w pyl, moze obsypac zyciem – tylko czekaj.

Kiedy bedziesz czekac i nic nie bedziesz robic w pospiechu, któregos dnia zaskoczy cie, gdy ujrzysz wewnetrzna zmiane. Byles pelny zlosci, a potem ta zlosc narastala i narastala do punktu szczytowego… a potem kolo sie obrócilo. I mozesz zobaczyc jak to kolo sie obraca, i zlosc opada, i energia jest uwalniana, i teraz jestes w pozytywnym nastroju, nastroju tworzenia. Teraz mozesz cos zrobic. Teraz dzialaj. Zawsze czekaj na to pozytywne. I to, co mówie, nie jest tlumieniem. Nie mówie, abys tlumil negatywnosc. Mówie, abys obserwowal negatywnosc.

Pamietaj te róznice, jest to ogromna róznica. Nie mówie, abys siedzial na samym szczycie negatywnosci, zapominal o tej negatywnosci, robil cos wbrew niej; nie, tego nie mówie. Nie mówie, abys usmiechal sie wtedy, gdy jestes w zlosci, nie. Taki usmiech jest falszywy, obrzydliwy, sztuczny. Gdy jestes w zlosci, nie usmiechaj sie. Zamknij sie wtedy w pokoju, postaw przed soba lustro i sam zobacz swoja ogarnieta zloscia twarz. Nie trzeba nikomu jej pokazywac. To twoja sprawa, to twoja energia, to twoje zycie, i musisz czekac na odpowiednia chwile. Patrz caly czas w lustro, zobacz te czerwona twarz, te czerwone oczy, tego morderce, który tam jest.

Czy kiedykolwiek myslales o tym, ze kazdy ma w sobie takiego morderce? Ty tez masz w sobie takiego morderce. Nie sadz, ze morderca jest gdzies indziej, ze morderca jest ktos inny, kto dokonuje morderstwa. Nie, kazdy ma moznosc popelnienia morderstwa. Nosisz w sobie taki samobójczy instynkt. Spójrz tylko w lustro, to sa twoje nastroje – musisz zapoznac sie z nimi. Jest to fragment wzrastania ku poznaniu siebie. Tyle slyszales, od Sokratesa az po dzis: „Poznaj siebie” – i to jest ta droga wiodaca do poznania siebie. „Poznaj siebie” nie oznacza siedzenia w milczeniu i powtarzania „Jestem Brahma, jestem Dusza, jestem Bogiem, jestem Tym”, wszystko to bzdura. „Poznaj siebie” oznacza poznanie wszystkich swoich nastrojów, wszystkich mozliwosci: mordercy, grzesznika, przestepcy, swietego, swietego czlowieka wewnatrz ciebie, cnoty, Boga, diabla. Poznaj wszystkie te nastroje, caly ich zakres, a poznawszy je, bedziesz w stanie odkrywac tajemnice, klucze. Zobaczysz, ze zlosc nie moze istniec caly czas – chyba ze moze? Nie sprawdziles tego. Spróbuj, ona nie moze istniec caly czas. Jesli niczego nie bedziesz robic, co sie stanie? Czy zlosc moze tak utrzymywac sie po wsze czasy? Nic nie moze utrzymywac sie na zawsze. Szczescie przychodzi i odchodzi, nieszczescie przychodzi i odchodzi. Nie mozesz zobaczyc tego prostego prawa? – ze wszystko sie zmienia, nic nie pozostaje trwale.

Po co sie wiec spieszyc? Zlosc przyszla, i odejdzie. Po prostu poczekaj, miej odrobine cierpliwosci. Patrz po prostu w lustro i czekaj. Niech ta zlosc bedzie, niech twoja twarz stanie sie brzydka i mordercza – ale czekaj, obserwuj.

Nie tlum i nie dzialaj powodowany zloscia, a wkrótce przekonasz sie, ze twarz staje sie lagodniejsza, oczy staja sie spokojniejsze, energia zmienia sie – mezczyzna przemienia sie w kobiete… i wkrótce caly bedziesz emanowac.

 Ta sama czerwien, która byla zloscia, teraz bedzie pewnym emanowaniem, pieknem na twej twarzy, w twoich oczach. Teraz idz – nadszedl czas dzialania. Dzialaj wtedy, gdy jestes w pozytywnym nastroju. Nie wymuszaj pozytywnosci, czekaj, az pozytywnosc sama przyjdzie. Oto ta tajemnica. OSHO

********************************************************************************

Na pierwszej plaszczyznie materia spotyka materie. Na drugiej plaszczyznie zycie spotyka sie z zyciem. Na trzeciej plaszczyznie spotykaja sie przeciwienstwa, mezczyzna spotyka sie z kobieta, yin spotyka sie z yang. Na czwartej, anahata, nizsze spotyka sie z wyzszym.

Trzy osrodki sa ponizej anahaty i trzy osrodki sa wyzej od anahaty; anahata to drzwi miedzy jednymi i drugimi, pomost.

W twym sercu Bóg spotyka sie ze swiatem, nieprzejawione spotyka sie z przejawionym, nieznane spotyka poznane, gospodarz spotyka goscia, umysl spotyka nie-umysl. Serce jest najbardziej tajemniczym osrodkiem czlowieka. I dopóki serce nie zacznie funkcjonowac, nie poznasz celu zycia. W sercu, pierwszy poczatek wyzszego. Otwieraja sie rozlegle przestrzenie… wychodzisz z tunelu.

 Anahata jest wielkim oknem, czyni cie ono dostepnym dla nieba i czyni niebo dostepnym dla ciebie. Mozesz tez powiedziec to w inny sposób: w anahata, w milosci, spotykaja sie nieswiadomosc z nadswiadomoscia. Albo jeszcze inaczej mozna to wyrazic: w anahata, w milosci, spotykaja sie seks i modlitwa. Seks jest nizszy od milosci, modlitwa jest wyzsza od milosci. A milosc jest wielka tajemnica. Jest w niej cos z seksu, na pewno, i jest w niej cos z modlitwy.

 Dlatego nie ma innej tajemnicy porównywalnej z miloscia. Jest w niej cos z seksu; jesli pójdziesz i kochasz drzewo, chcesz je objac; chcialbys je dotykac tak, jak dotykalbys twarzy ukochanej osoby. Jesli kochasz skale, chcialbys calowac ja tak, jak calowalbys usta ukochanej osoby; cos z seksu, cos ciagnie sie z przeszlosci. A jednak, gdy calujesz skale, jest poszanowanie, wielkie zdumienie, wielki cud. Jestes pelen szacunku, masz nastrój modlitwy, jest to cos w rodzaju wielbienia.

W milosci spotykaja sie modlitwa i seks. Jesli nie jestes uwazny, milosc moze spasc i stac sie seksualna. Jesli jestes dostatecznie uwazny, milosc moze wzniesc sie wysoko i stac sie pelna modlitwy. Trzeba o tym pamietac. Milosc jest bardzo krucha. Bardziej prawdopodobne jest, ze milosc zejdzie do nizszej rzeczywistosci i stanie sie seksem.

 Gdy zakochujesz sie pierwszy raz w kobiecie lub w mezczyznie, moze nie byc w tym nic z seksu. Wczesniej czy pózniej seks pojawi sie. Gdy pierwszy raz patrzysz na piekna kobiete, moze byc poszanowanie, wielkie zdumienie, jakbys w jej twarzy ujrzal twarz Boga. Gdy spojrzysz w oczy kobiety, nagle otwieraja sie drzwi do tajemniczosci.

Nie myslisz kategoriami seksu i ciala i fizycznosci, w ogóle cie to nie obchodzi. Przyzywa cie cos wyzszego. Ale potem zakochujesz sie i stopniowo zapominasz to, co wyzsze i wchodzisz w to, co nizsze. Milosc prawie zawsze spada do tego, co nizsze, gdyz nie jestesmy swiadomi. I dlatego we wszystkich jezykach, gdy ktos wchodzi w milosc, mówi sie o nim: „wpadl po uszy, zakochal sie” Ludzie wpadaja w milosc, bardzo rzadko wznosza sie w milosci.

 Pamietaj, to sformulowanie jest bardzo prawidlowe. Milosc zaczyna sie jako cos bardzo wysokiego, romantycznego, poetyckiego, boskiego, a potem stopniowo godzi sie na cos bardzo zwyczajnego, fizycznego, zepsutego. Milosc zaczyna sie jako modlitwa, poczatek milosci jest religijny, ale milosc konczy sie w koszmarze.

Pamietaj o tym: jesli jestes czujny, mozesz pomóc sobie, by nie spasc, mozesz pomóc sobie i poddac sie dyscyplinie wznoszenia sie. Wtedy milosc moze stac sie modlitwa.

 W anahata, osrodku serca, spotykaja sie nizsze i wyzsze. Jest to wielkie doznanie jednosci, bardzo kruche, rzecz jasna, trzesace sie, drzace, niezbyt pewne; przypomina proces, idzie naprzód, cofa sie; ale jesli jestes czujny, mozesz wykorzystac ja jako punkt wyjscia do jeszcze wyzszych mozliwosci.  OSHO

25 marca 2011 Posted by | OSHO | , , , | Dodaj komentarz

życie w świecie równoległym…

Byłam kobietą…

 Wysoką smukłą szatynką… przeciętnej urody…raczej bardziej proste niż kręcone włosy..

miałam taką zwykłą szarą suknię…łachmany ..  Miejsce w którym byłam było odludziem… nie było żadnych zabudowań.. 

poczułam że to było jak więzienie  i wielki kamieniołom.. tylko piach i skały…w kolorze żółci ,pomarańczu czy czerwieni..

Było tam wiecej ludzi.. wszyscy pracowali.. cieżko… jakbyśmy byli wygnańcami na planecie gdzie nie było nic…. stroje przypominały mi dawne czasy Mojżesza.  mężczyźni tak odziani i kobiety też .. wszystkie szaty smutne ,beżowe lub szare i zniszczone -schodzone i zbrudzone kurzem..

 Woda z jakiś starych naczyń… piliśmy ją z dłoni… mogłam poczuć jej smak… i poczuć spierzchniętą skórę dłoni i ust…

 Nie miałam rodziny… nie byłam zamężna ani nie miałam dzieci… Ale był mężczyzna którego bardzo kochałam…

To była inna miłość.. taka prawdziwa ,szczera ale nic nas wiecej nie łączyło… Żaden związek jak kobiety z mężczyzną… tylko wyjatkowe uczucie – jak dwojga przyjaciół..

jak upadałam podnosił mnie i obmywał ranę… opiekował się mną choć nie musiał…

 pamiętam jak on wygladał.. miał jaśniejsze włosy ode mnie ..mocno kręcone.. długie za ramiona i brodę … wszystko takie rozwiane przez wiatr i zaniedbane prze otoczenie w którym –byliśmy.

 Miał jasne brązowe oczy…

Było to cieżkie życie.. smutne Ale byliśmy silni a w sercu była nadzieja że kiedyś to miejsce opuścimy…

nawet była myśl ,ze jestem tam aby nauczyć sie wytrwałości i siły jaką inne miejsce i doświadczenie nie dało by mi w takiej postaci jaką mogę tam tego doświadczyć… chciałam być silna..  i dlatego tam byłam-  myślę że i tak właśnie było..

 tam był zupełnie inny poziom świadomości niż tu na ziemi…

Wtedy też i pojawiła sie inna wiedza lub mysl ,że wielcy mędrcy tam na tamtej ziemi ,kiedy już byli zmeczeni życiem i cieżarem codzienności poddwali się truciźnie ktorą posiadały pewne pająki tam zamieszkujące piaszczyste podłoże –wygladały jak skorpiony……  

  i w jednej chwili widze jak swoją dłoń podkładam…. i czuję to ukąszenie…

 poddałam sie… albo już chciałam odejść.. opuścić tamto miejsce.. 

wydaje mi sie że były tylko dwa sposoby aby odejść i jednym z nich była właśnie ta metoda.. to my podejmowaliśmy decyzję –kiedy/..

 Czułam się tam jak ktoś wyjątkowy. ale raczej było to wewnetrzne odczucie .. . nie dla innych… może i byłam tam aby osiągnąć poziom mistrza?? Tak to teraz czuję.. dla siebie…

byliśmy w grupie ale mam odczucie że jednak każdy był tam dla siebie.. i traktował to jako drogę ducha.. z własnego wyboru..tak jak kontemplację.. jak naukę .. jak poznanie siebie samego.. poprzez doświadczanie ciężaru tej drogi…

może byłam tam aby to w sobie odnaleźć?? poczuć?? zrozumieć …???   

 myślę -że tak właśnie było…

  kiedy ten pająk mnie ukąsił poszłam przed siebie na taką dużą płaską przestrzeń ..piach i drobne kamienie…. 

 idąc mijałam innych ale patrząc w słonce byłam pod wpływej jadu.. jakbym była zamroczona..trucizna zalewała moje ciało…

 Ten mężczyzna podszedł do mnie w pośpiechu i złapał mnie …. w pól pasa ..jakby chciał mnie przytrzymać …  nie powiedział mi nic.. wiedział co zrobiłam… a ja upadłam na ziemię ciągnąc go za sobą… 

 upadł na mnie i poczułam jak przygniata mi brzuch… to bolało.. bardzo bolało a ten ból zaczał się coraz bardziej pogłębiać.. zaczełam też zapadać się w siebie i tracić przytomność.. umierałam…byłam tego wszystkiego w pełni świadoma …  to było bardzo realne..

  zaczełam tracić oddech i przestałam oddychać.. 

 umarłam…

dokładnie w tym samym czasie jak tam przestałam oddychac tu otworzyłam oczy… i uświadomiłam sobie –gdzie jestem… byłam świadoma że właśnie przeżyłam swoją śmierć..

 nie pamiętam abym kiedyś tu na ziemi doświadczyła czegoś podobnego .. napewno nie świadomie jak teraz..

 to było – w porównaniu do czasu ziemskiego bardzo odległe w czasie… jak tu na ziemi – początki życia i zasiedlania tej planety..

 ale poza czasem ziemskim dla mnie to była chwila kiedy żyłam tam..

 Byłam w innym świecie.. w innej rzeczywistości a to było moje inne wcielenie na innej planecie.. tak bardzo realne jak świat w którym jestem teraz….

17 marca 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , , , | 4 Komentarze

Akasza.. część dalsza wiedzy od Mistrzów

 

jak pisałam w poprzednim wpisie zamieszczam cześć dalszą znalezionego materiału pochodzacego z przekazu z książki

,,Światło z Akaszy,,   Elisaweta Loginowa & Wladimir Zarew

Jak się modlić?

21 listopada 2000

Czy jest sensowne, powtarzanie kilku konkretnych próśb lub modlitwa do konkretnego świętego? Tak jak to jest w tradycji Chrześcijańskiej.

Jak już dobrze wiesz sama, modlitwa jest energią. Kiedy ta energia gromadzi się dzień po dniu, to jej natężenie i siła również się zwiększają dzień po dniu. W ten sposób otrzymujesz to, co chcesz. To nie jest ikona, która rozwiązuje problem. Jeżeli twoja myśl jest czysta i silna, a pragnienie, które wyrażasz nakłada się w czasie, wtedy tworzy się tak zwana wibracja czasoprzestrzenna, która pozwala ci odtworzyć i zmaterializować twoje pragnienie w continuum życia. To jest naiwne. To jest złudzenie, jeżeli myślisz, że obraz na wprost ciebie, rozwiąże twoje problemy. W rzeczywistości to ty budujesz i wizualizujesz swoje życzenia. I każdy z was, istot ludzkich może to zrobić, jeżeli stworzy swój własny wzór przemowy, poprzez który mógłby codziennie powtarzać swoją ludzką prośbę, ubraną w jednorodną sylabiczną strukturę. Wtedy sam sobie możesz pomóc zrealizować swoje marzenie.

Święte obrazy, ikony patronują pewnym zjawiskom. Na przykład, wiemy, że święty Menas, jest tym, który spełnia życzenia.

To wy stworzyliście sobie takie rozpoznanie dla własnej wygody, jest to wytwór własnej wyobraźni. Zastanów się, czy jest różnica pomiędzy waszymi chrześcijańskimi ikonami, symbolizującymi specyficzne pragnienia i nadzieje dla ich zaspokojenia, a mistycznymi symbolami przyjętymi (obecnymi) w innych religiach . To jest to samo. Wizerunek jest różny, jednakże pragnienia i nadzieje są te same. Dobrze, pytam więc, skoro Budda, Chrystus, Mahomet niosą to samo duchowe posłanie, ten sam symbol obietnicy, wspólne światło i nadzieję, i czy modlitwy mogą być różne? Zatem, od kogo to zależy? Zależy to od modlących się. Od upragnionych życzeń i nadziei, które modląca się osoba chce, żeby święty przekształcił i poparł. Wy, istoty ludzkie, tworzycie świętych na wasze potrzeby. Skoro są tacy sami dla was wszystkich, mają oni wspólny początek, zrozum to. Powtórzę: jeżeli masz jakieś umiłowane, znaczące życzenie nawet, jeżeli stoisz pod drzewem czy naprzeciw jakiegoś przypadkowego kwiatka i modlisz się codziennie i tak zrealizujesz to swoje życzenie, jeżeli poprawnie zbudujesz system głosowy swojego błagania. Słowa wypełnione świętością, są kluczem otwierającym drzwi zadośćuczynienia.

Co powinna zawierać modlitwa? Czy powinna zawierać historię życzenia, dokładne i szczegółowe wyjaśnienie, czego chcę?

Nie, nie możesz osiągnąć świętości poprzez historię. Prośba powinna być wyrażana słowo po słowie, krótkie i uporządkowanie, ściśle zorganizowane jak w żołnierskim szeregu. Powinny rytmicznie się zazębiać, tak jak wokal zachodzi na muzykę, podkreślanie sylab i słów – pozwala to silnej wibracji przekształcać myśli szybciej i sprawniej osiągnąć realizację życzeń. Powinieneś sam zbudować własny sposób wyrazu i myśli a nie być pod wpływem kanonu lub pozwalać, aby kto inny nauczał cię, jak. Sam musisz znaleźć słowa, by poczuć i stać się świadomym ich wewnętrznej energii, do zbudowania całości przesłania i wyrazić go słowami przez twoje usta lub nawet przez twoje myśli. To jest twój wybór.

Zatem, w modlitwie energia przemowy, słów jest ważniejsza niż wyjaśnienie życzenia. Każda osoba, która się modli potrzebuje stworzyć kształt, rytm, wewnętrzny sens swego życzenia?

Tak.

Czy wiadomość powinna być adresowana do Boga zamiast do któregoś ze świętego?

Powinna być adresowana do tego, co określasz jako Boga. Bóg może być matką, ojcem, czy Cudem. Przyjmij Go zgodnie ze swoim duchowym doświadczeniem i weź Jego światło.

Modlitwa może mieć dobre lub złe intencje. Czy dokonuje się to, w ten sam sposób w obu przypadkach – zarówno w dobrej jak i złej intencji?

Modlitwa jest myślą niosącą energię. Jeżeli zaprojektujesz złą energię i myśl, to wróci ona z powrotem do ciebie jak bumerang i skosi cię, przełamie twój własny pień.

Mówi się, że dobrzy chłopcy idą do Nieba, źli chłopcy idą dokąd chcą. Zło prawdopodobnie nie materializuje się łatwiej tylko jest bardziej widzialne i łatwiej wam go wyróżnić (zauważyć) i poczuć.

Używasz ulicznego slangu, który nie ma nic wspólnego ze świętymi słowami i z intymnością twojego umiłowanego życzenia. Nie jest łatwiej zmaterializować zło. Jest to po prostu tak, że zło jest bardziej widzialne i łatwiej jest ci go rozpoznać i poczuć.

Jest coś samolubnego w samej modlitwie. Kiedy osoba się modli, pragnie czegoś dla siebie, nawet jeśli jest to coś bardzo czystego, nawet kiedy pragnie zdrowia, to pragnie go dla samego siebie.

Jeżeli pragniesz zdrowia dla siebie, czy pragniesz śmierci dla osoby obok ciebie? Co wtedy?

Kiedy się modlimy, prawdopodobnie nie powinniśmy bać się własnego egoizmu. Zawsze czułem pewne zakłopotanie modląc się, ponieważ wyglądało to dla mnie bardzo niegodnie, żeby ze swojej znikomości wywierać nacisk…

Na Kogo?

Świętość, do której adresuję swoje modlitwy.

Poprzez twoją modlitwę sam projektujesz swoją drogę, zanim zajmiesz się sobą. Poprzez swoje życzenie, torujesz drogę i otwierasz zamknięte drzwi. Jednakże, jeżeli pragniesz sprawić komuś ból i cierpienie, to ta energia, która jest negatywną wibracją, wraca z powrotem do ciebie. Zło, które pragnąłeś wysłać w czyjąś stronę, zawsze wraca, ponieważ jest bardzo silne jako wibracja. Negatywna wibracja stwarza pole magnetyczne, które nie posiada możliwości ruchu do przodu, tylko pozostaje zastopowane (w spoczynku) i ty w nie uderzasz. Nie jest możliwe, żebyś je usunął lub rozproszył. Ono stopniowo dostaje się do twojego wnętrza i ulegasz samozniszczeniu.

Czy nie sądzicie, że niespełnionych modlitw jest więcej, niż tych spełnionych?

Myślę, że nie zrozumiałeś, o czym mówię, wygląda, że nie pojąłeś różnic pomiędzy kanonizowaną, książkową modlitwą, a modlitwą, która przedstawia twój wewnętrzny popęd, intymność ludzkiego życzenia.

Czy uważacie, że jest w porządku, jeśli osoba modli się tylko za siebie, czy może powinniśmy zawsze poprosić o dobro innych ludzi, kiedy odmawiamy naszą modlitwę?

Jest to wyraz twojego własnego, życzenia; wasze jest prawo wyboru. Ważniejsze jest, o co się modlisz, o co prosisz, aby ci się spełniło. Dobrze jest, jeżeli okazujesz moralność w swoich życzeniach. Jednakże powtórzę znów: sam musisz znaleźć energię słów, powinieneś powtarzać je w ten sam sposób każdego dnia. Nagromadzona energia pozwala zmaterializować się temu, co sobie życzyłeś.

Jeżeli modlę się o coś i to się nigdy nie spełnia i jeżeli nie jest to nic niemoralnego, nic, co mogłoby w zły sposób wpływać na innych ludzi, to czy mogę przypuszczać, że nie znalazłem odpowiednich słów, silnie energetycznych słów, a zatem nie prowadzą one do spełnienia się?

Jeżeli będziesz powtarzać swoje wybrane słowa jako prośbę każdego dnia, w ten sam sposób dobraną wyrazowo, wypowiedzianą dźwięcznie, wtedy to, czego sobie życzyłeś na pewno się spełni.

Zatem, gdy osoba wykonuje wysiłek, żeby znaleźć piękno i siłę słów, powinna wytrwale i wytrzymale trwać w tej postaci wyrazu, które wybrała?

Tak.

Czy zostaje to odzwierciedlone na każdym indywidualnym kontinuum?

Tak. Pozwala to oczyścić negatywny wpływ na twoją osobistą wibrację twojego osobistego kontinuum.

Sogial Rimpocze napisał, że modlitwa za inne osoby w dowolnym czasie nawet, jeżeli się ponownie inkarnowały, zawsze ma korzystny wpływ.

Jedna zapalona świeca, płomień i energia, to jest wystarczające dla nieboszczyka. Dlaczego czujesz potrzebę modlić się za coś, co już nie istnieje? Módl się za coś, co jest rzeczywiste i pomóż temu rzeczywistemu znaleźć swoje znaczenie, uszlachetnić się i zrealizować. W jaki sposób, możesz pomóc czemuś, co już zanikło? W żaden sposób.

Czy słuchanie kościelnej lub religijnej muzyki wspomaga nastrój modlitewny?

Tak, ponieważ relaksuje twoją duszę, harmonizuje twoje wnętrze. Jest to wibracja.

Jeżeli, dobrze Was zrozumiałem, rzeczywiście, z tym powtarzaniem pomnażamy i gromadzimy energię wewnątrz czasoprzestrzennego kontinuum.

Za pomocą modlitwy określasz jego drogę.

Freddy Merkury zaskoczył mnie swoją wypowiedzią – tak bardzo modlił się do Boga, żeby go zostawił przy życiu, że najwyraźniej zrobił coś źle i potem rzeczywiście umarł. Czy są jakieś granice zdolności naszej modlitwy do pomocy nam?

Słyszałeś jak się modlił?

Nie, nie słyszałem. Przeczytałem w wywiadzie.

Zatem jest to wywiad, coś powiedzianego, przekazanego, sparafrazowanego. Ale to powinno być też wiadome: jeżeli przypominasz sobie o odmawianiu modlitwy, kiedy jesteś już na łożu śmierci, kiedy twoja materia jest już tak nieodwracalnie zniszczona, wtedy lepiej jest, żebyś uświadomił sobie, co cię czeka i przygotował się na śmierć. Jedyna rzecz, jaką możesz zrobić w takim przypadku, to modlitwa o opuszczenie życia bez bólu i to jest możliwe.

Coś, co w naszych modlitwach jest święte i czyste dla nas, może nieświadomie szkodzić interesom kogoś innego, może to prowadzić do przykrych konsekwencji dla innych. Czy negatywny aspekt powraca do modlącego się w takiej sytuacji, czy jest jakieś inne rozwiązanie?

Każdy z Was ma wystarczająco bogate duchowe i życiowe doświadczenia i musi dobrze uświadomić sobie, czego dotyczy jego życzenie. Kiedy jest czyste, zgłębione, przemyślane ze wszystkich stron, kiedy przezwyciężysz swoje Ja i będziesz się modlił, wniesiesz dobro i spełnienie do swojego wnętrza. To, co konstruujesz jako swoje życzenie i aranżujesz w ten sposób, żeby niczego i nikogo nie zraniło, zacznie się nakładać i się spełni. Jeżeli, w twoim wymarzonym życzeniu zawarta jest harmonia i dobro, żadne zło nie powróci do ciebie.

Powiedzieliście nam, że kiedy ktoś się modli i chce coś otrzymać, coś innego jest mu odbierane.

To zależy od sposobu, w jaki wyrażona jest twoja prośba. Nigdy nie mów: „Błagam Cię Boże!”. „Błagam” i „Proszę” zmniejsza i przełamuje życzenie. „Błagam” to słabość. Zamiast tego powiedz: „Pomóż mi”, ponieważ wtedy wyrażasz życzenie do zrobienia czegoś, samemu, czynnie bierzesz udział w tym spełnieniu, zamiast tylko błagać, aby ktoś inny dokonał materializacji twojego życzenia.

Czy modlitwa każdego z nas, służąca do kontaktowania się z wyższymi światami powinna być trzymana w tajemnicy?

Tylko ty powinieneś znać formułę jej wymowy. Wypowiedzenie jej przed innymi narusza świętość, intymność tej modlitwy i utrudnia, uniemożliwia jej spełnienie. Źle jest, aby opowiadać i komentować swoje najbardziej prywatne życzenie, upowszechniając jego formę wyrazu, ponieważ w ten sposób rozpraszasz energię myśli, opróżniasz i rozpraszasz energię swojego życzenia. Jeżeli, to zrobisz, będzie ci ciężko dokonać spełnienia twojej tęsknoty.

Zatem intymność każdego życzenia powinna być zachowana?

Tak

Tradycja postu czy tradycja „cichej wody”*, lub pozbawiania się czegoś przed momentem modlitwy mają znaczenie dla samej modlitwy?

Każdy z was sam określa sposób, miejsce, okoliczności modlitwy na jego lub jej pożytek. Powinieneś określić miejsce, gdzie i jak stać i do kogo kierować modlitwę, podążając za swoją wewnętrzną intuicją.

*Cicha woda- rytuał, kiedy trzymane jest milczenie w określonych dniach wokół czystej wody w naczyniu, którą się pije na koniec tych dni.

W takim przypadku, co stanowi siłę tajemnicy, gdy ktoś otrzymuje inicjację – klucz do czegoś?

Jeżeli posiadasz inicjacje, nie znaczy to wcale, że twoja modlitwa spełni się szybciej lub lepiej. To są dwie różne sprawy.

Modlitwa jest czymś bardzo indywidualnym, tak jak istota ludzka jest indywidualnym stworzeniem?

Tak.

Jeżeli chcesz się modlić za kogoś ci bliskiego, czy można kierować ku niemu energię, aby mu ona pomogła?

Tak.

Jeżeli modlitwa skierowana jest w kierunku czegoś materialnego, czy formuła przemowy powinna być taka sama, jak by była skierowana w kierunku czegoś duchowego?

Każdy sam określa, co on lub ona życzy sobie na jego lub jej pożytek. Wróć do odpowiedzi, której udzieliłem parę pytań wcześniej. Kiedy oczyścisz swoje Ego, staniesz się świadomy tego, co chcesz otrzymać.

Jeżeli, osoba modli się o coś i to otrzymuje, czy byłoby bardzo brzydko z jej strony, jeżeli zaczęłaby modlić się o coś innego?

Wasze życie jest wypełnione ciągłymi dążeniami i tysiącami życzeń. W związku z tym, nie jest to szkodliwe, jeżeli jednocześnie modlisz się o kilka z nich, jednakże wybór powinien być świadomy.

 

Chciałbym zadać pytanie, którym Eli Loginowa podzieliła się z nami przed wejściem w kontakt: Jaka jest różnica pomiędzy reinkarnacją a zmartwychwstaniem?

Reinkarnacja wyraża pewien czysto fizyczny proces, który dowodzi o ruchu i realizacji pewnej duchowej istniejącej dostrzegalno-niedostrzegalnej materialnej istoty. Natomiast „zmartwychwstanie” jest odzieżą, symbolem reinkarnacji, który został wam przekazany w księdze religijnej, aby była zrozumiała nawet przez najmniej wykształconą osobę. Ponieważ, nie mogłaby ona wyjaśnić sobie poglądowo i zrozumieć znaczenia praw natury, które doprowadzają do zwolnienia i przyśpieszenia światła, kształtowania i rozpadu komórki lub nawet pojąć energii wibracji jako nośnika informacji. Dlatego prościej mówi się „zmartwychwstanie” i przez to rozumie się, że zmarły znów się zmaterializuje i osiągnie znów wizerunek.

Czy jest różnica w samej symbolice tych dwóch terminów? Mnie się wydaje, że człowiek, który się reinkarnował, zachowuje wprawdzie matrycę swojej duchowości, ale w rzeczywistości staje się nową osobą. Podczas gdy, zmartwychwstały człowiek pozostaje tą samą osobę, którą znamy. Widzimy tu istotną różnicę w semantyce, znaczeniu.

Tak, ta różnica jest oczywista i nie ma potrzeby na ten temat dyskutować. Jednakże, w sytuacjach życiowych zmieszaliście „zmartwychwstanie” z aluzją, że zmarły pojawi się znowu. Wyraża to życzenie wizualizacji, zobaczenia jego wizerunku. Emanacja nieżyjącego ciała i twoja pamięć o żyjącym człowieku, razem wzięte ściśle tworzą wizję obrazu. Istnieje taka możliwość, aż do 49 dnia, po czym ta siła stopniowo się rozprasza. Nawet sny, w których widzisz zmarłego są, w rzeczywistości Waszą pamięcią- rodową informacją o obrazie, który zachowaliście w pamięci.

Prawie odpowiedzieliście na pytanie, które chciałem zadać. W Dzień Wszystkich Zmarłych, Eli widzi zmarłych. Nie tylko kobietę, która zmarła 2 dni wcześniej, poczuła również obecność innych zmarłych, nie wizualnie, ale jako energie. Jak to możliwe, skoro dusza jest w Przestrzeni Lateralnej, jak może tu powrócić w Dzień Wszystkich Zmarłych?

To, co Eli poczuła, jest emisją szkieletu kości krzyżowej. Energia, która pozostaje i przechowuje energetyczną informację o materii, jednak nie może ona odtworzyć głosu czy wizerunku. Może być wizualizowana poprzez żyjącego człowieka, który trzyma w pamięci zmarłego takiego, jakim był w świecie realnym.

A jeśli chodzi o ludzi, którzy zostali skremowani?

Słaba energia kości krzyżowej pozostaje zachowana.

Co zawiera kość krzyżowa, że nie zostaje całkiem spalona podczas kremacji?

Jak już powiedziałem, ta energia jest znikoma, jest to tylko informacja dotycząca dawniej istniejącej materii tego ciała.

Coś jak „czarna skrzynka” ciała, zawierające informację?

Tak.

11 marca 2011 Posted by | artykuły wyszukane | , , , | Dodaj komentarz

..droga mistrza..

za ten wpis jestem wdzięczna Kubusiowi.. ponieważ to jej sen dał mi tą chwilę przemysleń i rozważań nad sensem mojej tęsknoty i mojej wewnętrznej potrzeby  …

 pamieci która jest dla mnie inspiracją do prawdy i drogi.. którą idę..

… sen był realistyczny… była kuźnia.. paliłam w niej ogień.. i stały tam ławki jakby odbywał sie jakiś kurs…..

kuźnia wyglądała jak teraz… pełna rupieci i sterta drzewa które nie wiem kto przywiózł…

a potem nagle przeniosłam sie do innego świata… byłam w dużym mieście.. troche podobnym do Holenderskiego albo Duńskiego… ale miał dużo starych budynków.. wszędzie były na nich szyldy oferujace jakieś usługi…

weszłam do jednego , bo chciałam wyremontować mój stary dom.. ale pani pokazała mi rachunek na milion wiec podziekowałam i powiedziałam ,że wrócę jak będę miała ten milion…  a potem spotkałam mojego starego mistrza… który leżał bardzo chory…

niby było wszystko ok ale widać byłoże chyba  tracił po mału siły..

rozmawiałam z nim i z innymi koleżankami… i wtedy sensej (bo tak kazał sie nazywać) przytulił mnie.. i wtedy zaczełam płakać…

powiedziałam ,że nie wiem jak sobie poradzę jak jego zabraknie i wtedy zaczełam strasznie szlochać…

wczoraj odwiozłam Emilkę na przystanek i przy okazji zrobiłam zakupy w Biedronce.. przy wózkach stał totalnie pijany facet… miał problem żeby utrzymać sie na nogach..

kiedy wyszłam ze sklepu siedział na zmrożonym śniegu… powiedziałam do Emilki że moze sobie odmrozić ręce,, chyba był bezdomny..

wsiadłyśmy do samochodu aby sie ugrzać a ten pijak wygramolił sie jakoś z ziemi i podszedł do naszego samochodu . zastawił mi drzwi tak ze nie mogłam ich zamknąć. śmierdział denaturatem… mamrotał coś niezrozumiale

w końcu odszedł

ten senssej z mojego snu i ten pijak to jedna i ta sama istota..

przy sensei we śnie była przy nim Madzia ,która się do niego przytulała ,kiedy leżał na łóżku a u jego głowy stałaś chyba Ty…

po tych słowach Kubusia poczułam jak moja pamieć oddala sie w jakieś -nieznane mi miejsce i przypomina mi coś za czym i w tym życiu czasem tęskniłam… 

mam sentyment do samuraji ale jest w tym zawarta idea w którą Oni wierzyli…  sztuki walki które były nie tylko stylem obronnym ale były i są głębią ducha… 

 i o to chyba mi zawwsze chodziło -o tą szlachetność serca… o  tą madorść i wiedzę którą kształciła ducha .. nie tylko ciało fizyczne…  

wiele korzystałam na swojej obecnej drodze z mądrosci książek wschodu i wiem ,ze nie ma znaczenia obrana przeze mnie droga w tym życiu bo wewnątrz mnie cały czas jest ta sama idea i ta sama potrzeba zdobywania wiedzy która prowadzi mnie do tego samego żródła….  

za dziecka moim westchnieniem był film -Karate Kids..  podziwiałam tą wytrwałość i sens tego czego mistrz uczył tego chłopca.. tęskniłam za taką nauką i mam wrażenie że ja całe swoje życie tak właśnie sie uczyłam…  nadal tęsknię za taką czystością ducha i podążam wytrwale do celu który obrałam..

… droga mistrza….  

 same słowa mają dla mnie głębszy sens…..  wewnętrznie czuję istotę która podąża drogą w samotności zmierzając sie z przeciwnościami losu wiedząc ,ze jest to lekcją życia… kolejną lekcją do doskonalenia siebie samego…  czuję potrzebę i tęsknotę za taką wizją siebie…   i choć mam część z tej drogi przed sobą i za sobą to w pełni jeszcze nie widzę tego co chciałabym zobaczyć…  cały czas się uczę… poszukuję.. pracuję nad sobą… 

 to ma bardzo duże powiązanie dla mnie z wizją wędrowca oraz z wojownikiem światła , który momentami przepełnia moje serce…  to ta sama tęsknota i czuję że są pewne aspekty osobowości które zblizają mnie bardziej do tego co czuję niż inne które wypełniają moje życie… te chwile kiedy zbliżam sie do tego co serce moje pamięta lub pragnie -czuję sie jakbym unosiła sie gdzieś w przestrzeni marzeń i celów mojej duszy… daje mi to niesamowite poczucie jedności z wizją .. z drogą którą podążam i którą obrałam wieki temu dla siebie… tak jak i szamanizm jest dla mnie drogą bardzo zbliżoną do samotnego mistrza tak i inne ktore w tym kierunku zmierzają są mi bliskie sercu… cel jest dla wszystkich ten sam…

  czuję też że Kubusia sen to prawdziwa wizja…. poczułam ,ze właśnie z tamtego miejsca ,,gdziekolwiek ono jest w czasoprzestrzeni,, znamy sie wszyscy i w tym życiu po raz kolejny odnajdujemy na swojej drodze….

te nauki naszego sensei nadal w Nas są… wartości ,ktore zostały nam przekazane nadal towarzyszą nam co dnia… a droga którą podąrzamy jest drogą wewnetrznego mistrza…

Kubuś napisała mi jeszcze – tęsknię za tym sensei… ta tęsknota mnie rozdziera…

a ja czuję ,że podążam drogą którą mistrz dla Nas przewidział… gdziekolwiek On jest…

zawsze gdy widzę bezdomnych czy pijaków-  jak ze spotkania Kubusia -czuję dla nich ogromny szacunek za życie ,ktore dla siebie wybrali… chyba mam tak od bardzo dawna…  może i od zawsze…

 i to też dzis Kubuś zobaczyła w tym pijaku -istotę wyższą doświadczającą takiego istnienia tu na ziemi..   to są chwile kiedy widzimy więcej niż zwykle ale w samym sęsie widzenia jest wyższa idea.. ta której poszukuję od kiedy tu jestem.. we wszystkim co spotykam i w każdym doświadczeniu…. 

 dziekuję Kubusiu za tą chwilę… i to Tobie dedykuję ten tekst…

PRZYGOTOWANIE

Pięć stopni, o których przeczytałeś dotychczas, tworzy razem, jak wiesz, ścieżkę przygotowawczą. Przez siedem lat będziesz miał dość pracy nad sobą i będziesz mógł nazwać się szczęśliwym, jeżeli w ciągu siedmiu lat osiągniesz na niej tyle, aby być dostatecznie dojrzałym do wstępu na ścieżkę czeladnika. Jeżeli niektóre z zadań wykonasz mniej doskonale niż inne, wolno ci będzie mimo to wstąpić, ale na ścieżkę czeladnika próbnego. Nie jest warunkiem koniecznym, abyś najpierw wykonał całkowicie przygotowanie, zanim dostąpisz oświecenia. Dopuszczalne jest, abyś w niektórych kierunkach uprawiał nadal przygotowanie, podczas gdy w innych otrzymujesz już oświecenie. Jest tu podobnie, jak w szkołach. Jeżeli w niektórych przedmiotach wykażesz tylko mierne postępy, ale w innych bardzo dobre, to wynik ogólny świadectwa uprawni cię do przejścia do wyższej klasy. W niej musisz oczywiście uzupełnić braki, bo inaczej nie podołasz jej zadaniom.

Przygotowanie to tylko jedna klasa, a jama, nama, asana, pranajama i pratjahara to różne przedmioty nauki. Szczeble te nie następują kolejno po sobie, lecz biegną równocześnie obok siebie. Jeżeli czytałeś o pranajamie np. później niż o jamie, to powód jest ten, że bez pewnego, choćby bardzo początkowego, oczyszczenia się, niemożliwe jest oddawanie się ćwiczeniom stopni dalszych. Podobnie będzie w klasie wyższej. I tam dharana, dhjana i samadhi biegną równolegle obok siebie, tworząc razem samjamę, ale bez pewnej biegłości w dharanie nie zdołasz owocnie uprawiać dhjany.

Wprawdzie o trzech wyższych stopniach mógłbyś nie wiedzieć nic i odłożyć zainteresowanie nimi aż do czasu, gdy po siedmiu latach okażesz się dojrzałym do oświecenia, ale na tych stopniach pojawią się owoce tego, co zasiałeś, uprawiając przygotowanie, a każda prawdziwa szkoła tajemna, dając uczniowi jakiekolwiek zadania, zawsze wyjaśnia mu, jaki będzie wynik. Powinieneś zatem wiedzieć, do jakich wyników dojdziesz przez przygotowanie.

Ogólnym zadaniem okresu przygotowawczego jest, jak wiesz, oczyszczenie i opanowanie twego ciała myślowego, astralnego i eterycznego, a przez to i fizycznego. Po ich całkowitym opanowaniu, będziesz dopiero mógł je przekształcić, czyli „prześwietlić” tym, co da ci oświecenie. To przetwarzanie siebie w innego człowieka jest właśnie wynikiem jogi. Twoja jaźń wyższa prześwietli twe ciała tak, że blask jej będzie się przez nie przebijał. Stopnie przygotowawcze mają tylko umożliwić jej to prześwietlenie. Mają oczyścić twe ciała, dać ci do ręki całkowitą władzę nad nimi i naprawić ich funkcje tak, aby były dla ciebie sprawnymi narzędziami, posłusznymi ci na każde skinienie i funkcjonującymi bez zarzutu.

U kresu tej ścieżki oświecenia czeka cię próg wtajemniczenia. Abyś mógł ten próg przestąpić, musisz być gotów zostawić przed nim wszystko, co wiąże cię z ziemią i z jej sprawami. A liczenie na owoce twych czynów wiązałoby cię do nich podobnie jak liczenie na wdzięczność ludzi za twą pomoc wiązałoby cię z tymi ludźmi. Jako „czeladnik” masz być dosłownie „umarłym dla świata”, bo dopiero wtedy będziesz mógł działać dla świata owocnie, gdy w nim tkwić przestaniesz. Nie mógłbyś obsługiwać maszyny, gdybyś sam był jej częścią składową. Musisz być poza nią, nie tkwić w niej swą istotą. Dlatego masz stanąć u wrót śmierci, dlatego masz przez śmierć przejść, aby dostąpić wtajemniczenia.

Masz przejść przez śmierć, a jednak żyć dalej na ziemi, nosić w sobie tajemnicę tego, co jest po tamtej stronie zgonu. Tajemnic takich nie powierza się byle komu. Zdarza się, że i ludzie zwyczajni powracają jeszcze do życia, przeszedłszy przez śmierć czy to w letargu, czy w chorobach, ale przechodzą ją nieświadomie, nie pamiętając nic, co tam widzieli. Ty zaś masz przejść przez śmierć świadomie, masz zapamiętać wszystkie szczegóły tego zdarzenia i nie wolno ci nikomu ich wyjawić. Dostąpienia tej tajemnicy musisz być godnym bez zastrzeżeń i dlatego ścieżka oświecenia ciągle jeszcze jest tylko „ścieżką próby”, której możesz nie przetrwać.

to fragment mojej ulubionej książki DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE J.A.S

Na twoją drogę, szarą i niewdzięczną, lecz pełną niewysłowionej błogości, pragnę ci dać – nie wskazówki, nie pouczenia ani nakazy, lecz mały promyczek światła, który w twym sercu powinien podtrzymywać święty ogień wszechogarniającej miłości, aby opromieniała ci każdą chwilę twej pracy. Masz iść między ludzi, a to nie znaczy rzucić wszystko, czym zajmowałeś się dotychczas i wystąpić jako wędrowny kaznodzieja, oznacza to coś bez porównania trudniejszego. Masz zostać tam, gdzie jesteś, nie zmieniać w niczym twego dotychczasowego życia, a mimo to działać na ludzi i dla ludzi. Sam rozmiesz, że nie masz działać fizycznie, materialnie, lecz duchowo. Masz wrastać w dusze ludzi, nie w ich zajęcia codzienne, a wrastać tak, aby oni wcale tego nie spostrzegli. Masz stać się im drogim i pożądanym, chociaż będą stronili od ciebie, spotwarzali cię i nienawidzili. Masz zachowywać się tak, aby nie mogli spostrzec, że właśnie kamienują tego, bez kogo żyć im trudno.

Pamiętaj o tym bez przerwy, ile to zdolności wyrobiłeś w sobie, ile dzięki nim masz możliwości dobrego działania, zatem ile powinieneś dać twym bliźnim.

Pozostań milczący, choćby to miało uchodzić za twoje potwierdzenia, a tylko myślami prostuj błędne sądy. Twoje myślaki potężne będą działały powoli, ale stale i może sam po pewnym czasie usłyszysz od tych samych ludzi sąd wprost przeciwny do poprzedniego, a zgodny z twoim. Myślami swymi dasz ludziom po prostu inspirację, natchniesz ich myślami prawdziwymi.

 

Gdy będziesz stale pamiętał o tym, że nie ma ludzi złych, a są tylko nie wiedzący, łatwiej ci będzie ustrzec się nawet najlżejszego uczucia niechęci do ludzi, odrazy lub pogardy. Na to nie pozwól sobie nigdy, lecz przeciwnie, do ludzi podchodź zawsze z szacunkiem i sympatią, bo w każdym z nich tli się Iskra Boża taka sama, jak w tobie. Nie patrz na ich wady i ułomności, lecz staraj się widzieć w każdym jego strony dodatnie. Zauważysz, że nie ma takiego człowieka, choćby to był najgorszy zbrodniarz, w którym nie można znaleźć nic dobrego. Nieraz zalety ludzi kryją się pod powłoką szorstką, nawet odpychającą, nieraz oni sami zatajają je w sobie, zniechęceni oziębłością otoczenia lub jego niewdzięcznością. Ty jednak masz właśnie za zadanie odgrzebywać spod popiołu te iskry dobre, ledwie się tlące. Więc staraj się odnaleźć je w każdym człowieku, bez względu na jego wygląd, stanowisko, opinię, jaką często nawet niesłusznie, mają o nim inni ludzie.

Twą najwyraźniejszą cechą w stosunku do ludzi niech będzie, przede wszystkim, wyrozumiałość jak największa, a nawet bez granic. Wyrozumiałość dla ich wad, ich niewiedzy i błędów, lecz także, co jest znacznie trudniejsze, dla ich postępowania wobec ciebie.

1 marca 2011 Posted by | moje rozważania | , , , | 1 komentarz

nic oprócz prawdy..

jakiekolwiek nauki ,słyszane czy czytane ,pochądzące ze źródła nauczającego o prawach ograniczające człowieka ,dzielące Jedność na dobro i zło czy też mówiace że Bóg jest jednostką i nie Jestnością wszystkiego co istnieje -wszelkie nauki tego typu pochodzą od istot ,które po prostu zaakceptowały je jako prawdę i chcą zmusić cały świat do jej uznania.

taka jest ich prawda ,,mistrzu,,  i nie są w błędzie .Jednak wspanialsza,  doskonalsza prawda to fakt ,że każdy kto naucza że życie jest w jakiś sposób ograniczone nie rozwinął ,,zrozumienia,, do takiego stopnia jak osiągneli inni.

każdy rozwija wiedzę ,,mistrzu,,  tylko do takiego stopnia do jakiego pragnie i pozwala sobie ją rozwinąć .W twojej rzeczywistości wiedza jest oparta przede wszystkim na strachu ,chęci przetrwania i zrozumieniu opartym na polaryzacji.

jest oparta na sądach i segregacji ludzi.

to co z całą pewnością osiagniesz dzieki tym wszystkim nauczycielom ,,mistrzu,,  to zrozumienie że ty sam jesteś twoim najwspanialszym nauczycielem ponieważ tylko ty wiesz co jest dla ciebie najleppsze.

jak ktokolwiek inny mógłby to wiedzieć jeżeli każdy jest zajęty swoim życiem i określaniem prawdy z własnego punktu widzenia ? tylko ty w twojej duszy wiesz ,jakie doświadczenie jest ci potrzebne aby osiagnąć twoje własne spełnienie.   tylko ty mozesz zadeklarować twoją własną prawdę ponieważ prawda jest wybrana i ustanowiona wyłącznie przez ciebie.

ta prawda nie zostanie odkryta przez naukowe czy intelektualne zrozumienie ale raczej przez zrozumienie emocjonalne ponieważ prawda jest emocją ,przeczuciem -ona nie jest intelektualna ,Znać własną prawdę to wiedzieć ,co odczuwasz jako prawdę.

uczeń: Ale Ramtha ,jak możesz czuć że cos jest prawdą jeśli nie jest ona podparta dowodami a nawet może być w opozycji do tego ,co nauka odkryła jako prawdę.?

Ramtha: mistrzu ,nic nie może być potwierdzone przez to co nazywasz dowodami ,ponieważ ulegają one zmianie w miarę rozwoju i przeobrażeń w ludzkiej świadomości. wszystko jest domniemaniem ponieważ rzeczywistość znajduje sie w nieustannym procesie ewolucji oraz kreacji za pośrednictwem myśli i emocji. fakty są tylko aktualną materialną manifestacją zbiorowej świadomości  ,kolektywnej myśli która została objęta emocjonalnie przez całą rasę ludzką.

Dowód znajduje sie w uczuciach ,w emocjach ponieważ przede wszystkim to właśnie one nadały faktowi realność.

W cokolwiek zdecudujesz sie uwierzyć tak będzie. wybierz wiec to co jest właściwe dla ciebie , w co chcesz wierzyć.

Ramtha ,,biała księga,,

fragment rozdziału -,,nic oprócz prawdy,,

od kiedy pamiętam właśnie w takiej formie dostawałam pomoc w zrozumieniu tego co czuję -poprzez takie publikacje i takie książki ,artykuły.. pewnie juz o tym  pisałam ale dzis ktoś z moich znajomych powiedział to w takiej formie że poczułam jego radość i zarazem swoją ogromnie wdzięczna że w taki psosób opiekunowie pomagają mi i nie tylko – tu -w tym wymiarze.. oprocz pracy jaką wykonuję dostaję też możliwość czytania bardzo ciekawych książek i kiedy tekst pobudza moje serce nie jestem w stanie powstrzymać sie od tego aby ,,podać to innym,, aby mogli zestroić sie z tą wiedzą.. nie mówię ,ze jest to prawda którą każdy powinien akceptować ale wiedza z ktorej każdy może skorzystać i wykorzystać to dla siebie w taki sposób aby była w pełni przydatna… dla niego..

sądzę ,ze jeszcze pewnie zamieszczę fragmenty z tej książki ponieważ jest już to druga taka moja publikacja na blogu.. a jeżeli sama czuję wspólną energie z zawartym tesktem lubie używać słów takich do wyrażania własnych uczuć dając tym też i satysfakcję ,ze moje są zbliżone ,podobne lub takie same z zawartym tekstem.. dzieki nim rozwijam swoją świadomość i czując jedność z ,,moją prawdą,, uczę sie poznawać siebie…

dziekuję

Prawdą jest to co jednostka uzna za prawdę . prawda jest opinią ,postawą ,przekonaniem ,które stało się absolutem w kreatywnej myśli. Jednak opinie roznych osób na jakiś temat będą odbiegały od siebie ,czasami w dużym stopniu ponieważ zostały sformuowane w oparciu o indywidualne doświadczenia ,porozumienia i nieporozumienia zgromadzone w duszy nie tylko w czasie tego życia ale wszystkich poprzednich .zatem jedna osoba może być zupełnie przekonana ze cos jest prawdą a inna nie. One nie będą w stanie siebie zroumieć ponieważ sobą nie były i nie dysponują zestawem takich samych doświadczeń..

Cokolwiek słyszysz czy też czytasz z ust nauczyciela jest to prawdą. Tak jak on ją widzi ,tak jak on się jej nauczył ,tak jak on ją stworzył ,tak jak on jej doświadcza. W ten sposób ,jeżeli studiowałeś z dziesięcioma nauczycielami będziesz bardzo zdezorientowany ponieważ prawda każdego z nich będzie inna. Oczywiście możesz dojść do wniosku ,że ta czy inna prezentacja prawdy jest zgodna z tym czego potrzebujesz w danym momencie ,ale jeśli będziesz starał się ustalić ,który z tych nauczycieli mówi prawdę  ,kiedy popatrzysz na nich ,zdajesz sobie sprawę ,że każdy z nich mówi prawdę. To o czym musisz zdecydować ,to do jakiego stopnia chcesz się stać jedną z tych prawd ,ponieważ którą kolwiek z nich zaakceptujesz ona przekształci się w doświadczalną rzeczywistość w twoim zyciu..

Ramtha

po tych słowach poczułam znajome ciepło w sercu..

tyle kursów i tyle wspaniałych mistrzów na mojej drodze a ja ciagle czułam że ich prawda jest wielka ale nie jest -moją prawdą .

szukałam  nie tylko prawdy ale innego sposobu na pracę ze sobą , porozumieniem  sie z moją duszą….  w inny niż przedstawiany mi sposób..  ale dzieki tym doświadczeniom mogłam stanąć pomiedzy wyborem..  doświadczyć własnej decyzji i posłuchania wewnętrznego głosu…  czytając to przypomniałam sobie całe doświadczenie o którym mowa…

16 lutego 2011 Posted by | Biała księga | , , , | 2 Komentarze