Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

Alteańskie wyzwanie: ATLANTYDA

jest to fragment z książki ,,Jedyną Planetą Ziemia,, ktory przedstawia wizję Atlantydy z poziomu istot przedstawiających sie jako Rada Dziewięciu

 

Wiele z tego co wiemy o Atlantydzie może zmienić poniższa transmisja. Jak to zostało wcześniej zaznaczone, kilka setek lat w jedną czy w drugą stroną nie robi Dziewiątce specjalnej różnicy. Wszystkie daty pozostawiono tak, jak zostały przekazane w transmisji, a termin “p.n.e.” pojawia się tylko tam, gdzie faktycznie został użyty.

W rozdziale tym pojawia się pojęcie ‚Altima’ (jak w pierwszych transmisjach). Zapytany o ‚Altimę’ przez Andrew w początkach lat 70-tych, Tom odparł, że była to nazwa jednostki współpracującej z nimi. Słowo ‚Altima’ później przekształciło się w ‚Alteę’.

Wydaje się, że Atlantyda jest tak głęboko pogrzebana gdzieś w naszej psychice, że ludzie łatwo dają się ponieść emocjom rozmawiając o niej. Napisano o niej więcej książek, niż o czymkolwiek innym na świecie, a wraz ze zbliżaniem się milenium, lista ta z pewnością jeszcze się wydłuży. Może Atlantyda, między innymi, da nam jasne wytłumaczenie spraw?

ANDREW: Kolejnymi, bardzo znanymi mitami są mity dotyczące cywilizacji atlantydzkiej. Czy Atlantyda naprawdę istniała i jak długo istniała? Sądzimy, że działo się to przypuszczalnie zaraz po czasach Aksu.

TOM: Czekaliśmy na to pytanie. Mogę to wyjaśnić – ale bardzo krótko: Atlantyda skończyła się 11.000 lat temu waszego czasu, a zaczęła się 32.000 lat temu. To, co nazywa się Atlantydą było kolonią, która się rozwinęła i z którą nawiązaliśmy kontakt. (Kiedy mówię ‚my’, nie mam na myśli Dziewiątki, ale inne cywilizacje.) Te cywilizacje przekazały im technologię. Stamtąd wyszły inne kolonie i zabrały ze sobą wiedzę i technologię. W tamtych czasach, z powodu grawitacji, nie cała technologia była na tyle rozwinięta, aby mogła być stosowana na Ziemi. Teraz nadszedł czas, kiedy cała ta technologia może zostać tu użyta.

ANDREW: Tak, a jak oni nazywali siebie? Chciałbym poznać prawdziwą nazwę.

TOM: Naprawdę byli Alteanami. Pochodzili z cywilizacji nazywanej Altimą.

ANDREW: Ach, Altimanie. Więc dlatego byli nazywani Alteanami, a potem ta nazwa jakoś przekształciła się w Atlantydów. Rozumiem, dziękuję.

JOHN: Czy działo się to mniej więcej w czasach, które nazywamy ‚Potopem’?

TOM: Wcześniej.

JOHN: Czy Atlantyda leżała w miejscu, które teraz znamy pod nazwą Trójkąta Bermudzkiego?

TOM: Rozciągała się od Grecji do tego, co wy nazywacie teraz Stanami Zjednoczonymi.

JOHN: O, to wielka była.

ANDREW: I było tam wiele miast?

TOM: Tak. Kultura Majów jest jedną z kultur, które po niej pozostały – była to kolonia, która straciła kontakt i wróciła do poprzedniego stanu.

JOHN: Jeszcze coś związanego z Atlantydą: istniała kultura, którą nazywamy Mu albo Lemuria, w miejscu, które teraz nazywamy Oceanem Spokojnym – było to przed czy po Atlantydzie?

TOM: Byli jednym i tym samym. Jak kultury waszego Egiptu i Ur, które były jednym i tym samym.

ANDREW: Jakie były główne środki transportu, którymi posługiwali się Atlantydzi, aby przemieszczać się po powierzchni planety? Czy podróżowali po prostu łodziami z żaglami i statkami, czy też mieli i statki powietrzne?

TOM: Mieli samoloty.

ANDREW: Bardzo mnie ciekawią powiązania pozostałości po kulturze Atlantydy – wysoko rozwiniętej kulturze – z początkami kultury Egiptu…

TOM: [przerywa] Egipt był kolonią, która była bardzo – posłużymy się terminem – ‚zwartym zjawiskiem’.

STEVE: Więc Atlantyda pierwotnie była kolonią Hoovidów, przedłużeniem Aksu, a jednak uległa wpływom Altei…?

TOM: Pierwotnie, w czasach zasiedlania Ziemi w Aksu, jedna kolonia stała się tym, co potem zostało Atlantydą, a inną rozwinęła Hoova poprzez Abrahama, w Ur i Kanaanie.

STEVE: Istnieje pewien problem z określeniem czasu istnienia Atlantydy: jej koniec nastąpił, jak sądzę, około roku 9.000p.n.e.? A początek najprawdopodobniej wtedy, kiedy zaczęła się kultura Aksu, 32.000 lat p.n.e.

TOM: To nie był początek cywilizacji Atlantydów. Cywilizacja Atlantydów była nasieniem, podobnym do genetycznego nasienia Hoovy, Akisu i Abrahama. Przez jakiś czas cywilizacja Atlantydy była dziełem Altei. Istniała okresowo przez mniej więcej 12-17.000 lat, ale nie bez przerwy.

GOŚĆ: To bardzo długi czas w historii ludzkości. Zastanawiam się, czy w historii rozwoju Atlantydy były jakieś istotne fazy, o których dobrze byłoby wiedzieć?

TOM: Kraj Atlantydów rozwinęła Altea, jedna z głównych cywilizacji Dwudziestu Czterech, zaawansowana technologicznie w wielu dziedzinach. Alteanie znów zmieszali się z przedstawicielami rasy, która dopiero co była obiektem pracy genetyków. Kiedy Atlantyda rozwijała się na powierzchni swego ogromnego lądu i kolonizowała odległe zakątki Ziemi – gdyż byli już wtedy technologicznie wystarczająco zaawansowani – zaczęły się problemy. Stało się tak z powodu piękna Ziemi, jej różnorodności, zmysłu dotyku, z powodu ich miłości i rozwoju technologicznego, i ponieważ próbowali ustanowić na Ziemi stan jej ostatecznego spełnienia, czyli stworzyć na niej raj. Coraz bardziej zajmowała ich zmysłowa strona ich fizyczności, coraz bardziej zajmowało ich rozwijanie większych i większych organów płciowych. Próbowali też, poprzez wiedzę i zrozumienie naukowe, eksperymentów genetycznych między ludźmi a zwierzętami – poprzez transplantację. Wiecie, co mam na myśli?

GOŚĆ: Nie, niezupełnie…

TOM: Jesteś duszą, prawda? Więc, jeśli twoją głowę umieścimy na ciele krowy, czy to nie będzie wymiana duszy na nie-człowiecze ciało/duszę?

GOŚĆ: Tak, rozumiem.

TOM: Próbowali, dzięki swej błyskotliwości i wiedzy, nie mieć nic wspólnego z ziemskim sposobem myślenia, sądzili, że stwarzając te istoty, będą może mieli ich siłę, albo że stworzenie to będzie im służyło, albo że rozwiną lepsze sposoby odczuwania fizycznej przyjemności. A tego nie było w planach, jak to wy byście powiedzieli. Wiedzieli też, że przekroczyli granice umowy.

ANDREW: Co spowodowało zniknięcie kultury Atlantydów, która rozciągała się od Grecji do Ameryki? Jakaś katastrofa? Czy…?

TOM: Ich znikniecie spowodowane było przez wielkie zniszczenie. Nie był to Armageddon. Nie. Chodziło tu o rozprzestrzenianie się kolonii i słabnięcie cywilizacji, i było to zjawisko naturalne.

ANDREW: Moglibyśmy to nazwać schyłkiem kultury.

TOM: Tak.

ANDREW: Ale jakieś jej pozostałości ocalały, jak sądzę, w Ameryce Południowej i Północnej?

TOM: Wszędzie.

JOHN: Pytanie hipotetyczne: gdyby lepiej spożytkowali swoje umiejętności, wtedy nie nastąpiłoby zniszczenie ich kultury, czy tak?

TOM: Chciałbyś w to wierzyć. Wyjaśniamy tu wam, że jej upadek spowodowały czynniki naturalne: wasze oceany, wasze trzęsienia ziemi. Pamiętajcie, że żyjecie na planecie fizycznej. Czy to rozumiecie?

JOHN: Cóż, rozumiemy, że na planecie zdarzają się powtórzenia straszliwych wyniesień górotwórczych i, jak sądzę, było to jedno z nich.

TOM: Ale religie waszego świata chcą przypisać je bogom.

JOHN: Tak.

ANDREW: A co najmniej mówią o potopach.

JOHN: Wie c religijna historia o stworzeniu może odnosić się do potopu sprzed 11.000 lat?

TOM: Tak.

GOŚĆ: Czy nauki hawajskich Kahunów są pozostałością wiedzy Atlantydy?

TOM: Są mieszanką – a oni pochodzą od plemienia Cohenów.

GOŚĆ: Hmmm… Okres alteański trwał 12-17.000 lat: kiedy niezwykły technologiczny rozwój Alteanów zaczai być kłopotliwy?

TOM: W ich ostatnim tysiącleciu.

GOŚĆ: Więc przedtem była to raczej zdrowa cywilizacja?

TOM: Nie była ustabilizowana. Przejęła także to, co dzisiaj nazywane jest kolonią Mu.

GOŚĆ: A kolonia Mu, skąd się wzięli ci ludzie?

TOM: Ashan.

GOŚĆ: Zamieszkałą w miejscu, które teraz nazywamy Oceanem Spokojnym?

TOM: Tak.

JOHN: Podczas tego okresu, sądzę, że mieli stały kontakt z Alteą…?

TOM: Możliwość statku w powietrzu. Wszystko stracone. Ludzkość znów zaczęła, potem z tego wyłonił się loannes.

GOŚĆ: Kiedy zaczęła się kultura Mu?

TOM: Mniej więcej w tym samym czasie, co Atlantyda, po zasiedleniu Atlantydy i rozwoju kolonii powstałych w wyniku podróży w nieznane. Wiecie, że Filipińczycy są potomkami Mu, tak samo ci, którzy żyją na wyspach w spódnicach z trawy…

JOHN: Polinezja?

GOŚĆ: Bali?

TOM: Tak.

GOŚĆ: I w końcu złączyli siły z Alteanami i zmieszali się z nimi?

TOM: Pochodzili z Altei, którą zasiedlił Ashan. Niektórzy Atlantydzi pochodzili z Ashanu. Były trzy obcowania. Tak.

ANDREW: Czy Jastrząb miał coś wspólnego z Atlantydą7

TOM: Powrócił, według waszego czasu, w roku 11.000 p.n.e. i razem ze swoimi ludźmi był tam cały czas, ale Ziemianie pojmowali go tym razem inaczej.

JOHN: W tym czasie, czy ludzie z cywilizacji alteańskiej rodzili się w taki sposób, jak my? I przechodzili normalny cykl życiowy?

TOM: Nie. W większości przypadków normalny poród następował wtedy, kiedy nowo narodzony człowiek przybył, aby się uczyć. Narodziny, o których tu mówimy były narodzinami dusz, które przybyły, aby służyć. To były istoty, które znały siebie i miały zaprogramowane inne cele. Kiedyś takie istoty uznawano za założycieli lub bogów, jak to się stało w przypadku Horusa w Egipcie lub Ea [loannes] w Ur, nie mieli oni narodzin. Narodziny są dla uczenia się. Jeśli nie zostaniesz zrodzony, nie masz takich samych uczuć jak inni, fizyczni ludzie.

JOHN: Czy mógłbyś powiedzieć jakie zadania miał Jastrząb i jego grupa w Atlantydzie?

TOM: Byli nauczycielami, ale też mieszali się z fizycznymi.

ANDREW: Gdzie w tym okresie przebywali na Ziemi?

TOM: Jastrząb żył na wyspie, którą teraz nazywacie Kretą. Drugi mieszkał gdzie indziej, ale byli w kontakcie, gdyż mieli przyrządy, za pomocą których mogli się komunikować, ponieważ byli przywódcami.

JOHN: Więc nie uznawano ich za bogów?

TOM: Owszem, tak. Inny przywódca żył niedaleko miejsca, gdzie teraz macie Florydę i Bahamy. Tej ziemi już tam nie ma. A ten, który zastąpił Jastrzębia w Akisu był przywódcą w miejscu, które leżało poza wybrzeżami waszej Ameryki Południowej. Było tam trochę wysp, ale nie takich, jakie wy znacie. Wyspy te były bardzo rozległe, a między nimi rozciągały się morza.

ANDREW: Pod jakim imieniem był znany Jastrząb w tym kreteńskim okresie sprzed 11.000 lat p.n.e.? I kiedy opuścił Ziemię?

TOM: Nie mogę znaleźć tego imienia w umyśle naszej Istoty, ale brzmiało ono jak ‚Heronimuś. Nie opuścił Ziemi. Był tu póki nie stał się Horusem w Egipcie, po upadku cywilizacji Altei.

ANDREW: Rozumiem. A ta kultura, jak sądzę, zniknęła kiedy zniknęła tak zwana kultura Atlantydy?

TOM: Została pochłonięta. Istnieją jakieś jej pozostałości, istnieją też pozostałości ludzi, którzy zapomnieli, ale którzy tak naprawdę odprawiają swe obrządki religijne tak samo jak kiedyś. Czy rozumiecie dlaczego została pochłonięta?

ANDREW: Nie, nie rozumiemy tego.

TOM: Chcielibyście to wiedzieć?

ANDREW: Tak, bardzo.

TOM: Przywódcy mieszali się z tubylcami, znaleźli się jednak tacy, którzy byli temu przeciwni. Jastrząb i inni przywódcy czuli, że są dość potężni, aby robić swoje dalej i poradzić sobie z opozycją. Ale nie wiedzieli tego, że opozycjoniści odznaczali się jeszcze większą żądzą. Wtedy trzech przywódców zebrało się razem i od tego czasu znaleźli się w opłakanym stanie. Wtedy zdecydowali, w porozumieniu z nami, zostać założycielami Egiptu. Jeden z nich założył Ur, a potem, później, znów się zjednoczyli.

ANDREW: Rozumiem. Zanurzenie się, albo raczej zniknięcie kultury Atlantydy, zrozumiano powszechnie jako ‚Dzieło Boga’, czy też…?

TOM: Byliśmy rozgniewani.

ANDREW: Byliście rozgniewam? Rozgniewani na przywódców za to jak fatalnie pokierowali całą sytuacją?

TOM: Nie. Powodem była nasza ignorancja w rozumieniu gęstości planety Ziemi. Właściwie była to bardziej rozpacz niż gniew. Teraz lepiej potrafimy postawić się w czyjejś sytuacji.

ANDREW: Czy mógłbyś choć w niewielkim przybliżeniu oddać nam poziom rozwoju, jaki osiągnęli Atlantydzi?

TOM: Wy i wasza cywilizacja osiągnęliście zaledwie niewielką cześć tego, co osiągnęli Atlantydzi

ANDREW: Rozumiem, więc jesteśmy bardzo prymitywni! Co było najważniejszym osiągnięciem cywilizacji Atlantydów w twoim pojęciu?

TOM: Na polu medycyny, znacznie, przewyższającej waszą medycynę. Jesteście też prymitywni w dziedzinie elektroniki, oni posiadali też całą wiedze dotyczącą tego jak należy posługiwać się umysłem, aby przemieszczać przedmioty i siebie samych. Gdyby nie to, że to, co mieli poniżej pasa zawsze wpędzało ich w tarapaty, to byłaby to wspaniała cywilizacja.

ANDREW: Rozumiem. A ich medycyna nie była w stanie pomóc im w tej materii?

TOM: Czerpali z tego radość. Nie mamy nic przeciwko radości – problem zaczyna się wtedy, gdy staje się ona ważniejsza niż wszystko inne. I staje się… naprawdę chcielibyście znać prawdę? Nie wiemy, czy Ziemianie potrafią ją znieść.

JOHN: W takim razie my zdecydujemy, czy informacje te przekazać dalej.

TOM: Zamiast rozwijać wiedzę o medycynie, którą znali, zamiast podnosić właściwości swojego umysłu czy fizyczności, posłużyli się swą wiedzą w celu ulepszenia swych narządów płciowych.

ANDREW: Rozumiem. Czy na Ziemi istnieją jeszcze jacyś potomkowie tego gatunku, czy też wszyscy…?

TOM: Stali się istnieniem, ale przestali istnieć.

JOHN: Jeszcze jedno o Chinach: medycyna, jaką tam mieli, akupunktura, czy ten rodzaj medycyny pochodzi z czasów Atlantydy?

TOM: Jest ona prymitywna w porównaniu z wiedzą Altimy, ale bardziej zaawansowana niż wiedza Ameryki. Medycyna Atlantydów potrafiła przeprowadzać transplantacje serc i mózgów. Jednakże, wasza medycyna potrafi na przykład, wymienić rękę – tylko że ta ręka nie ma w sobie ‚prawdziwego serca’ [iskry życia]. W ich czasach, wszystkie można było bez trudności wymieniać wszystkie organy życiowe i nie stanowiło to poważnego problemu dla ciała fizycznego. A także transplanty były znacznie lepsze od swoich żywych odpowiedników.

ANDREW: To niesamowite. Jeśli potrafili to wszystko, jak mówisz, to musieli też żyć dość długo. To znaczy, mogli w znacznym stopniu przedłużać życie, prawda?

TOM: To właśnie było ich celem.

ANDREW: Jak długo mógł żyć ktoś, kto miał dobrą opiekę medyczną w czasach Altei?

TOM: Nawet i do kilkuset waszych lat.

ANDREW: A jednak, żyjąc tak długo nie potrafili osiągnąć jakiejś ogólnej mądrości?

TOM: Zajęci byli transplantacjami.

ANDREW: Tak, rozumiem. Cóż, mam nadzieję, że kiedyś dojdziemy do całej tej wiedzy…

TOM: Znajduje się ona w umysłach delfinów. Delfin zna odpowiedź. Tak.

To wam mówimy: ważne jest, aby ludzkość zrozumiała wyniszczenie, jakie nastąpiło w czasach, kiedy na Ziemi istnieli Alteanie, a także dlaczego tak wielu ludzi tamtych czasów zdecydowało się na przybranie kształtu morświna albo delfina. A niektórzy, obecnie żyjący na tej planecie, przybyli tu po to, aby uświadomić ludzkość, że taki a nie inny kształt wybrali, aby nie móc prowadzić dalej eksperymentów naukowych, będących początkiem mitologii, którą dziś zna cały rodzaj ludzki. Nie wykorzenili swego pragnienia współżycia płciowego, rozumiecie? Nie chcemy, aby zostało ono zapomniane, ale chcemy, aby ludzie właściwie je rozumieli.

W czasach wielkiego gniewu i rozpaczy z powodu Atlantydy i z powodu tych, którzy wykorzystywali wiedzę tylko dla własnych korzyści, istniały kolonie nie mające destrukcyjnej natury: te nie zostały zniszczone. Lecz również na Atlantydzie żyli ludzie, którzy nie posiadali destrukcyjnej natury większości, lecz niestety znajdowali się na tych obszarach, które zostały zniszczone, co pogrążyło wiele istnień ludzkich. Rozumieli oni konieczność działania. Niektórzy z tych ludzi żyją teraz na planecie Ziemi, wybrali ją, a należą do gatunków, których kształt pozwala im nie poddać się fizyczności ich poprzedniej egzystencji.

Nie byliśmy pewni czy wybranie właśnie takiego ciała fizycznego będzie korzystne dla przyszłego rozwoju ich dusz, ale było to ich życzeniem. Rozumieli przecież, co w przeszłości uczyniła im ich fizyczna natura i czuli, że może dzięki temu będą mogli służyć innym we właściwy sposób. I dlatego dziś żyją na waszej planecie w innym kształcie, niż żyli poprzednio. Nie są uznawani za gatunek, który ma ludzką naturę – a jednak, powiadam wam – są bardziej ludzcy, niż jakikolwiek człowiek na waszej planecie. Są to delfiny.

ANDREW: Rozumiem, a co z nawiązaniem z nimi kontaktu?

TOM: Są bardzo wrażliwe na jakąkolwiek formę świadomej pracy, ale są też strażnikami mórz, a wielu z tych, którzy przeciwstawiali się tej transformacji planety Ziemi, również żyje w morzach. Obserwują i strzegą, a także, kiedy zachodzi potrzeba, ostrzegają inne cywilizacje Wszechświata, które zbliżają się do Ziemi w podejrzanych intencjach i próbują, dzięki wielkiej sile ich umysłów

pozbyć się ich. Są strażnikami. Pozostają w służbie podobnie jak wielu z was, ludzi. Ich język jest dla was trudny, ale tak jest lepiej dla nas. My komunikujemy się w bardzo podobny sposób jak oni.

ANDREW: Więc, gdybyśmy zbadali język delfinów, dowiedzielibyśmy się czegoś więcej o waszym sposobie komunikowania się?

TOM: Tak. A czy rozumiecie, że ci, którzy wybrali życie w postaci delfina, zrobili tak, aby pozbyć się pokus, jakie niosła ze sobą ich fizyczność?

ANDREW: Cóż, sądzę, Że wybierając tę postać, wykazali się niezwykłą mądrością i inteligencją. Ich życie jest teraz mniej skomplikowane, niż życie któregokolwiek człowieka na Ziemi i prawdopodobnie czerpią z niego więcej radości. I, jak to powiedziałeś, są w służbie.

TOM: Lecz trudno im jest, a to z powodu ich postaci i sposobu myślenia, służyć wam nie mając jednocześnie żadnego sposobu porozumienia się z wami.

ANDREW: Cóż, może my moglibyśmy ten sposób wymyślić…

TOM: Zrozumienie powiązania miedzy Atlantydą, delfinami i człowiekiem, pozwoli ludziom dowiedzieć się w jaki sposób stali się przyczyną własnej zguby w przeszłości. Wiedzcie to: teraz powrócili ludzie, którzy żyli w czasach Altei, aby żyć i obecnie. Niektórzy z tych, którzy żyli jako delfiny, powrócili w postaci wyprostowanej; nie potrzebują wody: to da im wewnętrzną pewność i wiedzę. To bardzo ważne, bo kiedy zostanie nawiązany kontakt i prawda wyjdzie na jaw, zrozumienie rozjaśni umysły wszystkich, tak.

STEVE: W jednym z komunikatów zapewniałeś nas, że ich koniec został spowodowany naturalnym kataklizmem i że przypisywanie go bogom jest głupotą. Przy innej okazji zapewniałeś nas, że ich koniec był wynikiem ‚naszego gniewu’ i że jest on odwetem. Nie potrafię pogodzić tych dwóch stwierdzeń.

TOM: Rada powiedziała, żeby przekazać to w ten sposób: Alteanie stworzyli swoją kulturę dla nas. Błędny był sposób, w jaki została stworzona. Eksperymenty Altean stwarzały problemy duszom żyjącym na Atlantydzie, problemy te dotyczyły także ich wiedzy w dziedzinie technologii wodorowej. Gdybyśmy interweniowali i zrobili coś, aby zniwelować to niebezpieczeństwo, moglibyśmy ocalić sytuację, ale w naszym rozgoryczeniu Alteą spowodowaliśmy katastrofę. Czy to rozumiecie?

STEVE: Więc był to kataklizm naturalny? Chcesz powiedzieć, że kataklizm naturalny to jeden ze środków, jakimi się posługujecie?

TOM: Spowodowały go eksperymenty z wodorem. Czy wodór nie występuje w waszych oceanach?

STEVE: Rozumiem, to Alteanie przeprowadzali te eksperymenty? Czy tak było?

TOM: Tak.

GOŚĆ: Wspomniałeś, że Alteanie posługiwali się technologią wodorową. Czy chodziło o broń, czy jakąś inną technologię, która stała się dla nich destrukcyjna?

TOM: Czy rozumiecie znaczenie wody? Ich technologia nie miała na celu zniszczenie innych, lecz oni nie do końca ją rozumieli, a była to niebezpieczna rzecz, która mogła spowodować reakcję łańcuchową, ponieważ wszystkie oceany i atmosfera, i lądy zawierają wodę.

GOŚĆ: Czy to ma jakiś związek z tym, co dziś nazywamy ‚ciężką wodą’?

TOM: Tak.

GOŚĆ: A oni szukali sposobów generowania energii czy…?

TOM: Powodowała nimi ciekawość pierwiastków planety Ziemi, próbowali je zrozumieć, ich odwaga była pozbawiona zdrowego rozsądku. Dlatego morświny są duszami, a wielkie [humbaki] wieloryby, które karmią swoje młode, były kiedyś mieszkańcami Atlantydy. Obecnie wielu mieszkańców Atlantydy i Mu powraca, aby pomagać Ziemi w trudnym dla niej czasie, aby osiągnęła cel, dla którego została stworzona, aby jej służyć. Wielu pamięta. Ci, którzy żyją w morzu, są tymi, którzy nie mają pewności co do tego, czy potrafiliby żyć w pozycji wyprostowanej i nie szkodzić.

A wybierając morze, wiedzą że nikomu nie zaszkodzą i radośnie oddają się fizycznym przyjemnościom życia.

GOŚĆ: Panuje obecnie pewne zamieszanie dotyczące końca Atlantydy, ponieważ powiedziałeś kiedyś, że jej koniec został spowodowany procesami naturalnymi, którymi było jak sądzę, podniesienie się poziomu oceanów w końcu ery lodowcowej, ale mówiłeś też o ‚waszym gniewie’ i nagłej…

TOM: Era lodowcowa skończyła się z powodu naszej ingerencji. Rozumiecie, że jeśli żyjecie w gniewie, a jesteście od nas, wtedy wasza energia jest potężna? A także, jeśli nie jesteście od nas, wasza energia także jest potężna? A jak powiedziałem, nie tyle był to gniew, co raczej rozpacz. To była reakcja łańcuchowa. Atlantydzi powodowali na planecie burze, których nie rozumieli. Sami przywiedli się do zguby, ponieważ ingerowali w naturę ewolucji.

JOHN: Teraz znów pojawiają się niektóre z tych problemów, i jeśli chodzi o niszczenie planety, i nasze ingerencje w dziedzinie inżynierii genetycznej…

TOM: Dokładnie, tak.

GOŚĆ: Czy sam Altea był w jakiś sposób obecny w kulturze Atlantydów?

TOM: To nie było możliwe. On jest głową kultury Altei. Dla tych cywilizacji było to ćwiczenie w zrozumieniu tego, co musi znieść ludzkość. Rozumiecie? Za często powtarzam to ‚rozumiecie’!

JOHN: Zastanawiam się czy mógłbyś podać nam dokładną datę ostatecznego zanurzenia się Atlantydy, i czy stało się to w bardzo krótkim okresie, czy też…?

TOM: Stało się to w ciągu jednej nocy… Musicie zrozumieć, że kiedy mówimy o tych czasach, denerwujemy się. Wy, ludzie, nie macie wspomnień – jak my – a jeśli istnieje jakaś sprawa, która mogłaby wyprowadzić z równowagi Radę Dziewięciu, to jest nią właśnie to. Byli tacy, którzy, jak wy byście to powiedzieli, przybyli w skórach owiec, ale naprawdę byli wilkami. To było nasze przeoczenie. Prawdopodobnie nie doceniliśmy wpływów tych, którzy chcieli zająć nasze miejsce, którym nigdy się to nie udawało….

ANDREW: Czy to prawda, jak twierdzi Platon, że Atlantydzi wnieśli do cywilizacji egipskiej pewne pożądane przez nich elementy? Na przykład, ciekawi mnie bardzo legenda o Morusie i uskrzydlonym dysku, w którym się pojawiał.

TOM: Przybył w statku kosmicznym. Pamiętaj, że on nie został narodzony. W tamtych czasach przemieszczał się z miejsca na miejsce w czymś, co wy nazwalibyście statkiem kosmicznym. Alteanie byli w tym mistrzami. A potem wyszli poza statki kosmiczne i nauczyli się jak podróżować obywając się bez nich. Horus, Tehuti, Izyda i inni przywódcy uczyli ich.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

TOM: Nie powiodło się pierwsze przybycie do Aksu, a potem był upadek tego, co wy nazywacie Atlantydą, a potem upadek Egiptu, a potem, jeśli pójdziemy dalej, był upadek wielu cywilizacji ziemskich. Czy nie domyśliliście się dlaczego one wszystkie upadły?

ANDREW: Cóż, być może stało się tak dlatego, ze żądza stała się silniejsza niż dążenie duszy do rozwoju, czy tak?

TOM: To tylko część prawdy, ale również około 11.000 lat p.n.e., wracając jeszcze do czasów Atlantydy, istniała inna grupa skolonizowanych istot, które potem zmieszały się z Hoovidami. Taki był początek tego, co nazywacie kulturą hebrajską.

ANDREW: Aż tak dawno! A czy mogła ona się zacząć nie na Atlantydzie, ale w Ur? Albo – czy moje przypuszczenie jest mylne? – może zaczęta się ona jeszcze przed czasami Ur?

TOM: Przed czasami Ur.

ANDREW: A kto był przywódcą tej hebrajskiej kolonii?

TOM: Cztery pokolenia Abrahama.

JOHN: Więc początki kultury hebrajskiej to zmieszanie się Hoovidów z tymi innymi istotami, co by wyjaśniało właściwości narodu żydowskiego?

TOM: Tak.

JOHN: Myślałem, że nikt nie przeżył zniszczenia Atlantydy?

TOM: Nie. Istniały kolonie, które nie zostały zniszczone.

ANDREW: Myślałem, ze żyli dalej w postaci delfinów.

TOM: Ci, którzy zostali zniszczeni, a którzy nie błądzili, zostali delfinami.

ANDREW: To piękne.

JOHN: A (i, którzy błądzili, czy ich dusze zostały wtedy unicestwione? Co się stało?

TOM: Jak można unicestwić duszę? Można tylko modlić się za nią i mieć nadzieję.

wybrane fragmenty z książki -jedyną planetą ziemia P.V.Schlemmer

Reklamy

1 lipca 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | 1 komentarz

Życie na ziemi

czytając ksiazkę –Jedyną Planetą ziemia – często pełna podziwu zatrzymuję sie nad pewnymi zagadnieniami..

w poście wcześniejszym podałam kilka fragmentów z rozdziału 5 dotyczących udziału innych cywilizacji na istnienie ziemi i rodzaju ludzkiego.. w tym temacie zamieszczę cały rozdział 7 ,ktory przedstawia niesamowitą wizję ŻYCIA NA ZIEMI

Jak mówi Tom w dalszej części tego rozdziału, “W waszym świecie
rzeczy są bardzo proste, ale ludzie bardzo je komplikują”. W tym rozdziale
Tom często powtarza to, co mówi, ale wplata subtelne różnice w to, co na
pierwszy rzut oka wydaje się jedynie powtórką. W końcowej części rozdziału
podsunięto nam kilka genialnych konceptów…

TOM: Chcielibyśmy wam powiedzieć, że wasza planeta Ziemia jest najpiękniejszą
ze wszystkich planet Wszechświata. Jest na niej różnorodność form, jakiej nie
ma na żadnej innej planecie. W całym Wszechświecie nie ma drugiej planety,
która byłaby fizycznie podobna do Ziemi. Jest ona najrzadszą z piękności i
przyciąga dusze, które, kiedy już tu przybędą, będą wciąż chciały tu powracać.
Ziemia jest zupełnie inna od wszystkich innych planet. Ma w sobie elementy
wszystkich planet Wszechświata, jest ona niby kompozycja Wszechświata, z całym
dobrem i całym złem, które przyciąga dusze. Ma w sobie przyciąganie
grawitacyjnie, inne niż na innych planetach i z tego powodu dusza zaczyna czuć
– naprawdę… ciało fizyczne – w umysłach swoich przystosowują się do swoich
ciał fizycznych, zapominając o wolności i przyjemności, które odczuwali nie
posiadając ich.

Ziemię stworzono, aby była rajem. Kiedy dusze osiągną harmonię,
znów stanie się ona rajem. Ale mówiąc ‚raj’, mamy na myśli raj twórczości, raj
który daje wiedzę, raj który daje radość i miłość; raj, w którym ludzie mogą
sami się uleczać lub doświadczać bólu, zależy co wybiorą. Nie jest to raj, w
którym każde wyzwanie, każdy wzrost lub każdy ból zostanie usunięty.

Będzie to raj, w którym ludzie, poprzez swoje własne doświadczenie,
sami mogą rozwinąć swoje zrozumienie swej łączności ze Wszechświatem,
zaakceptować fakt, że są odpowiedzialni za siebie samych, za swoich bliźnich,
za Ziemię, a tym samym za Wszechświat oraz doprowadzić to wszystko, i siebie też,
do perfekcji. Ludzkość musi pojąć wyjątkowość i cel istnienia Ziemi, oraz
kierunek, w jakim podąża jej ewolucja. Ludzkość musi pojąć, że nie jest sama i że
nie ma śmierci.

Ludzie muszą zacząć rozumieć, że od niczego nie
można uciec, bo w przyszłości i tak za wszystko będzie trzeba zapłacić. Gdyby
wiedzieli też, że każdy z nich ma w sobie wielkość, i że ma szansę, aby się
radować, i że kiedy zaakceptują fakt, że nie są sami i że nie ma śmierci, wtedy
energie pochodzące ze strachu zostaną uwolnione, a energie pochodzące z radości
mogą zastąpić strach, wtedy Ziemia może zacząć zajmować swoje miejsce we Wszechświecie.

Powiedzieliśmy wcześniej, że Ziemia jest największą z piękności i
największa z radości.

Kiedy mówimy ‚piękność’, mamy na myśli duszę, która penetruje to,
co zewnętrzne. Rodzaj ludzki nazywa pięknym to, co potrafi dostrzec oko; nie to
co stanowi wewnętrzną duszę planety czy tych, którzy na niej egzystują. Tego też
ludzkość musi się nauczyć o Ziemi.

JOHN: Czy mógłbyś wyjaśnić jaki jest cel egzystencji fizycznej, zwłaszcza
na tej planecie?

TOM: Ta wasza planeta jest planetą równowagi, musicie nauczyć się
równoważyć świat fizyczny i duchowy. Ziemia jest jedyną planetą w swoim
rodzaju, jedyną planetą w całym Wszechświecie, na której istnieje możliwość
wolnego wyboru, jedyną planetą, która została stworzona dla zbalansowania tego,
co duchowe z tym, co fizyczne; innymi słowy, stworzona, aby być rajem.

Ludzkość ją skorumpowała. Stało się to, ponieważ ludzi zaczęła
bardziej interesować ich fizyczność niż próby równoważenia i zrozumienia. Lecz
teraz wasza planeta znalazła się w punkcie, w którym traci równowagę szybciej
niż kiedykolwiek wcześniej. Doszliście do punktu w historii, który jest punktem
zmiany. To czas, aby ludzkość zaczęła to rozumieć, żyć na tej planecie wielkiej
piękności równoważąc duchowość z fizycznością, żyć w jedności ze Stwórcą, miłością,
w łączności ze Stwórcą i z jego stworzeniem.

JOHN: Jest to przesłanie wielu religii świata, ale ludzkość nigdy tak
naprawdę nim nie żyła. Czy możesz wyjaśnić dlaczego nie akceptujemy tego
pozytywnego przekazu?

TOM: Ludzie w głębi duszy wiedzą, lub mają przeczucie, że pochodzą od czegoś
innego, niż tylko od siebie, ale ludzie na Ziemi zaczęli rywalizować ze Stwórcą.
Rozumiemy to, bo ludzie rozumieją, że jest w nich coś, co jest zdolne do
wszystkiego, ale nie chce im się dostrzec Stwórcy i poznać go. Sami chcą być
Stwórcą. Tak nie może być. Byliśmy na Ziemi wielokrotnie i za każdym razem
mieliśmy ten sam problem: przybyliśmy, aby pomagać, a spodziewano się po nas, że
zrobimy to, czego zrobić nie możemy, to co ta planeta musi zrobić sama dla
siebie. Jesteście częścią tej planety, ponieważ wybraliście ją, aby jej pomóc.

JOHN: Chcę powiedzieć, ale tylko za siebie, że naprawdę akceptuję
odpowiedzialność i to, że sami musimy robić pewne rzeczy. Chodzi po prostu o
to, że życie na Ziemi jest szalenie trudne i skomplikowane.

TOM: W waszym świecie rzeczy są bardzo proste, to ludzie tak je
komplikują. Jeśli podejdziesz do sprawy z prostotą, wiele rzeczy da się przejść
i załatwić z dużym wyprzedzeniem i niewielkim nakładem energii. Zmartwienia i kłopoty
zabierają więcej energii niż samo załatwianie spraw.

ANDREW: Tak więc, oto my, tu na Ziemi, maleńka plamka kurzu w nieskończonym,
rozległym Wszechświecie! Czy mógłbyś powiedzieć nam, dlaczego w ogóle
zainteresowałeś się tą maleńką plamką kurzu zwaną Ziemią?

TOM: Aby Wszechświat mógł się rozwijać, Ziemia musi się rozwijać.
Dusze, które przybyły na tę planetę, dostawszy ciała fizyczne stały się
nieodpowiedzialne. Planeta stała się miejscem, gdzie żyje się pragnieniami.
Dusze, które tu są, zachowują się, jakby znajdowały się na lotnych piaskach i
zaczęły tonąć i pogrążać się w swych pragnieniach. Ważne jest, abyście się
rozwijali, ponieważ jeśli ta planeta nie będzie się rozwijać, inne planety we
Wszechświecie nie będą mogły pójść naprzód. Zatrzymacie rozwój we Wszechświecie.
Ważne jest, aby podnieść poziom świadomości tej planety. Przecież to miłość płynąca
z tej planety generuje energię, która karmi Boga. A tymczasem planeta ta
zatrzymała rozwój części Wszechświata, zamiast rozwijać się jak powinna, aby
stać się jednym z Bóstwem. Posunę się krok dalej: wiele z dusz, które tu żyją,
kiedy umrą, zostaną schwytane w pułapkę atmosfery tej planety i będą musiały
rodzić się wciąż od nowa w tym samym świecie, i będzie im się zdawało, że podążają
donikąd. Pierwotnie planeta ta została stworzona, aby nauczać równowagi pomiędzy
światem duchowym a fizycznym. Ale w świecie fizycznym pochłonął ich materializm
i dlatego dusze te nigdy nie rozwinęły się poza granice tej planety. Umysły ich
i uczucia wciąż zajęte są ich pragnieniami, które zatrzymują ich na tej planecie
i dlatego macie tu taką mnogość, która będzie trwać póki planeta ta nie pogrąży
się.

ANDREW: Czy to dlatego mamy tu tak wiele dusz – po prostu nie potrafią wyjść
poza nią?

TOM: Nie potrafią poza nią wyjść, bo trzyma je tu żądza,
chciwość, nienawiść, ponieważ kochają fizyczne przyjemności tej planety. Nie
mamy nic przeciwko ich fizycznym zajęciom: dopiero wtedy, kiedy stają się one
dla nich sprawą najważniejszą i nie zajmują się już rozwojem tej planety,
swoimi bliźnimi ani odnajdywaniem swej boskości. Wyjaśniliście to, kiedy słuchaliśmy
was tego dnia, kiedy mówiliśmy o ‚chwytaniu w pułapkę’. Właśnie się
skonsultowaliśmy i zdecydowaliśmy, że jeśli spojrzelibyśmy do butelki i jeśli
byłby w niej korek, a my nie moglibyśmy go wyciągnąć, to byłoby to właśnie dokładnym
przedstawieniem tego, czym jest ta planeta. Wasz opis był właściwy.

ANDREW: Dziękuję. Czy mógłbyś wyjaśnić dlaczego jest to tak ważne, że
kilka pokornych dusz takich jak my, którzy wszyscy jesteśmy ludźmi prostymi,
lub inni nam podobni, mogą pomóc wyjąć ten korek?

TOM: Energia, która was otacza tworzy wir, który promieniuje i w ten
sposób podnosi świadomość tej planety. Nawet pomimo tego, że czujecie, iż jest
to zadanie niemożliwe do spełnienia, nie jest ono niemożliwe. Wy, ludzie
wybraliście tę sytuację, dobrowolnie powróciliście na tę gęstą, ciężką Ziemię.
Ludzie jak wy wielokrotnie reinkarnowali się na tej planecie, często nie
dlatego, że było to konieczne, ale dlatego, iż pragnęli zrozumieć i poczuć tę
planetą, aby podnieść poziom jej świadomości. Energia ta tworzy wir miłości i
pokoju, i harmonii, a inni będą dążyli ku wam, abyście mogli nauczać ich,
pomagać im wznieść się na wyższy poziom. Wszystko potrzebuje podstawy
energetycznej. My jesteśmy energią, a poprzez ludzi takich jak wy planeta ta
zostanie ocalona. Działamy poprzez ludzi.

To, co zostało zaplanowane dla Ziemi, jeszcze nie nadeszło. Kiedy
odkryto, że ze wszystkich planet Wszechświata jest ona najpiękniejsza i
najbardziej różnorodna, odkryto tez, ze Ziemianie charakteryzują się ogromną
fizycznością, która nie występuje na innych planetach.

JOHN: Nie bardzo wiem skąd pochodzi ta fizyczność.

TOM: Z siły grawitacji i ciężkości, i gęstości planety, i ze zmysłów,
którymi odczuwacie Ziemię. Tego nie ma na innych zamieszkanych planetach. Dusze
na Ziemi zaczęły czuć, że mają substancję, której nie czuły na innych
planetach. Rozumiecie wasze sposoby rozmnażania się?

JOHN: To znaczy seks?

TOM: Na początku seks był sposobem rozmnażania się, ale też dawał wyraźne
odczucia w ciele fizycznym, dawał radość. Lecz z upływem lat zaczął stawać się
sprawą największej wagi i zaczątkiem sprawowania kontroli jednego człowieka nad
drugim. Ta forma kontroli nie istnieje na innych planetach. Podniosło to
intensywność pożądania w podświadomości i umysłach dusz, które reinkarnowały się
na Ziemi. Pragnienia tego rodzaju nie istnieją na innych planetach – dlatego
tak ważne jest, aby Ziemia znalazła się w stanie równowagi.

We Wszechświecie nikt nie sprzeciwia się takiemu sposobowi rozmnażania
się, gdyż taką podjęto decyzję, aby w ten, a nie inny sposób zaludniać Ziemię.
Chodzi jedynie o to, że sprawa ta stała się źródłem wszelkich priorytetów i zawładnęła
umysłami wszystkich dusz. Bo, gdybyście spojrzeli na wszystko, co tu istnieje,
to właśnie to jest źródłem większości problemów, prawda?

JOHN: Rozumiem, że Ziemia jest jedyną planetą z tego rodzaju problemem?

TOM: Tak. To jedyna planeta, która stworzyła taki problem. Dusze żyjące
na Ziemi, w swych reinkarnacjach nie chcą opuszczać Ziemi. Każda z planet, na których
żyją lub na których narodzili się, ma ich czegoś nauczyć, ale tak bardzo pragną
tej fizycznej Ziemi, że rozwijają się dalej. Oto jest pokusa, oto chciwość i
oto żądza.

JOHN: Jak w ogóle zaczai się ten problem i jak to się stało, że nie zajęto
się nim wcześniej?

TOM: Stało się tak, ponieważ nie byliśmy świadomi problemów, które może
stworzyć świat fizyczny i uczucia błogości i przyjemności. Jest to jedyna
planeta w całym Wszechświecie, która posiada fizyczne właściwości mogące wywołać
ten problem. Nie ma swojego odpowiednika.

JOHN: Jest najbardziej gęstą ze wszystkich zamieszkanych planet Wszechświata?

TOM: Tak.

ANDREW: Zastanawiam się nad tym, czy ten problem pożądania i odczuwania
przyjemności można by sprowadzić do jednego, powiedzmy pierwiastka atomowego,
na przykład sodu, czy czegoś takiego. Czy udało wam się coś takiego?

TOM: Zapytam… Poinformowano mnie, że problem ten powstaje w duszy każdej
jednostki. Ziemia jest planetą gęstą, co daje Ciału różne odczucia – ale
wszystko dzieje się w duszy jednostki.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że gęstość
substancji aż tak może wpłynąć na duszę? Nie sądziłem, że to możliwe. i

TOM: Czujesz ból, czujesz przyjemność, czujesz smutek, czujesz Szczęście.
Ciało fizyczne ma na Ziemi inne odczucia niż na wszystkich innych planetach,
inne niż wszystkie inne dusze, które istnieją. W innych układach, w innych
galaktykach istnieją inne istoty fizyczne, które jednak nie mają gęstości
waszej Ziemi. Na waszej planecie dusza zaczyna odczuwać w inny sposób, niż odczuwała
wcześniej, zaczyna odczuwać przyjemność i pożądanie.

Przy innej okazji, w odpowiedzi na ten sam kierunek pytań, Dziewiątka
dała następujący przykład:

ANDREW: Dlaczego dusze zatrzymują się i nie potrafią się wydostać z Ziemi?

TOM: Zjawisko to spowodowane jest grawitacyjną gęstością i złudzeniem, że
jest ona czymś rzeczywistym. Jest to zjawisko emocjonalne: bierze się z niemożności
usunięcia się z siebie w ramach gęstości grawitacyjnej. Kiedy usuwasz siebie z
siebie, odblokowujesz się, aby emocjonalna gęstość grawitacyjna mogła zostać
uwolniona i aby można było dostrzec prawdziwą rzeczywistość. Ta planeta została
pomyślana jako raj, lecz aby zaistniała na niej całą różnorodność jej form życia,
konieczna była owa gęstość grawitacyjna.

ANDREW: Chcesz przez to powiedzieć, że dla naszego wzrostu, dla naszej
ewolucji, musimy jakoś uporać się z tą grawitacją, i mam nadzieję, pokonać ją?

TOM: Ważne jest, aby zrównoważyć siebie. Jest to stopienie się fizyczności
i duchowości, stanowiące manifestację celu istnienia ludzkości. Ale ludzkość
zapomniała o tym, pozostając w swej gęstości i nie dostrzegając z właściwej
perspektywy natury swego duchowego ja.

Zostało ono błędnie zinterpretowane i wytłumaczone przez
niektórych przywódców religijnych waszego świata, którzy próbują kontrolować człowieka
– i przez religie, które pragną zaprzeczyć temu, że fizyczność nie znajduje się
w równowadze, a także przez tych ludzi, którzy zaprzeczają istnieniu duchowości.
Niektóre dusze nie wybrały ponownego się tu narodzenia z powodu rozwoju własnego
ja, ale dla służby tej planecie, aby mówić o tym, jak ważne jest zrozumienie
miejsca Ziemi we Wszechświecie, a człowieka na Ziemi. Wielu jest takich, którzy
przybyli na Ziemię w tym czasie, którzy taką drogę wybrali, ponieważ było to
potrzebne Wszechświatowi, aby pomóc, tak.

ANDREW: Jak to rozumiemy z naszego naukowego punktu widzenia, czy związek
między grawitacją jako siłą a umyśleni jako silą występuje tam, gdzie powinna
występować równowaga?

TOM: Kiedy zaakceptujecie, zrozumiecie do końca, z całkowitym zaufaniem
i wiarą w siebie, w wasz związek z Wszechświatem, wtedy osiągniecie równowagę i
nie będziecie już dłużej zniewoleni poprzez wasze umysły. Jeśli odłączycie umysł
od tego, czego się kurczowo trzyma, uwolnicie go. To odłączenie może odbyć się
etapami, abyście mogli rozwinąć w sobie zaufanie i wiarę w wasze możliwości
podtrzymania waszego wewnętrznego związku z Wszechświatem. Wtedy będziecie
wolni. Kiedy wolnych będzie wystarczająco dużo ludzi, wystarczająco dużo dusz,
wtedy kosmiczny pojazd Ziemi podąży ku ewolucyjnemu spełnieniu.

ANDREW: Jak blisko jesteśmy od tego procesu ewolucji?

TOM: Wiedz, że wraz z przyspieszeniem, dzięki zaangażowaniu każdego człowieka,
stanie się to szybko i nie przyniesie ze sobą zniszczenia, jak by się to stało,
gdyby taki proces nastąpił sam z siebie, za sprawą zbiegu okoliczności, bez
waszego udziału.

ANDREW: To piękne.

TOM: Rozumiesz, że kiedy na Ziemi następuje jakaś zmiana, i kiedy
ludzie tracą wiarę, to ci, którzy wierzą, desperacko chcą „Wierzyć jeszcze
bardziej?

JOHN: Tak.

TOM: Wiedz i to: wszyscy przybyliście na Ziemie, aby ją upiększyć, oczyścić,
kochać ją i radować się nią. Wiedz i to, że w swoim czasie, poprzez wasze i
innych oddanie, poprzez waszą bytność na Ziemi, możecie sprawić, że osiągnie
ona spełnienie swego stworzenia. Dla nas to jest wielka radość i za nią wam dziękujemy.

Kosmiczny aspekt tej sprawy polega na tym, żeby ocalić Ziemię,
która stalą się pułapką dla wielu dusz. Jeśli nie zostanie ona uratowana, to
ani my, ani wy nie będziemy wiedzieć przez ile setek tysięcy waszych lat ta
planeta będzie w zastoju. Nie wiemy dokładnie tego co się stanie z duszami
tych, którzy znajdują się w pułapce. Rozumiecie, choroba, nieszczęście
rozprzestrzeniają się, jeśli się ich nie kontroluje.

ANDREW: Tak.

TOM: Czy rozumiecie i to, że jeśli procesu tego nikt nie będzie
kontrolował i nie zajmie się nim należycie, to może on zarazić resztę Wszechświata?
Czy jesteście świadomi tego potencjału?

ANDREW: Cóż, z tego co mówisz, tak. Nie wiemy tego z własnego doświadczenia,
oczywiście.

TOM: Czy wiecie też, że jeśli cały Wszechświat zostanie zarażony i jeśli
zaraza ujawni się – wszystko, co jest dobre, wszystko, co jest miłością,
zostanie zniszczone – czy wiecie o tym?

ANDREW: Nie, o tym nie wiedzieliśmy.

TOM: Ponieważ, jeśli ta zaraza rozprzestrzeniłaby się z waszej małej
fizycznej Ziemi na resztę Wszechświata, wtedy wszystkie dusze będą żyły w
strachu i nienawiści, bez nadziei, w ciemnościach. I wtedy niewielu będzie nas,
którzy potrafimy zająć się sytuacją, jeśli do tego dojdzie.

IRENE: Jedno z pytań, jakie chciałabym zadać, dotyczy pojęcia ludzkiego
cierpienia oraz tego, jak do niego doszło. Rozumiem, że kiedy ludzie byli
jeszcze niewinni, prawdopodobnie nie istniało ono.

Jak ono powstało, jaki jest jego cel? Czy ma ono związek ze
strachem, jaki odczuwa człowiek przed nowym? Dlaczego cierpienie w ogóle
istnieje?

TOM: Najpierw musisz wiedzieć, że Ziemia jest jedyną planetą w całym
Wszechświecie, na której można dokonywać wyborów. Na początku ludzkość chodziła
z bogami, a znacie przecież historię pokusy drzewa życia: podkuszono ich, aby
spróbowali radości bycia jednym z całym stworzeniem. Wtedy Stwórca powiedział:
“Tego wam nie wolno”. Mimo to, wolno im było dokonać wyboru. I ludzkość
dokonała wyboru. Od tego dnia to nie Stwórca was karze, ale sami się karzecie,
bo dotknęliście Wiedzy o tym, kim naprawdę jesteście i przeraziło was to, bo
wiedzieliście, że nie jesteście w stanie pojąć tej wiedzy dogłębnie i całkowicie.

Wtedy stało się konieczne zaludnienie Ziemi, tak więc wszystkie
komórki Stwórcy stały się pojedynczymi jednostkami i wolnymi duszami, aby mogły
z wyboru stać się jednością i harmonią. Dlatego też Ziemia jest jedyną planetą
posiadającą świadomość, a ludzie sami wybrali smutek z powodu zniszczenia
zaufania, którym ich obdarzono i zaczęli poświęcać siebie i swoje dzieci. Czas,
aby Zakończyć tę farsę poświęcenia, bo to właśnie ona trzyma was w pętach.
Trzeba uwolnić ludzkość!

IRENE: Więc niektórzy przywódcy religijni wykorzystali to poczucie winy?

TOM: Właśnie. Wykorzystali, ponieważ był to dobry sposób, aby trzymać
ludzi w ryzach. Słuchaj uważnie: kiedy istnieje ktoś, kto rozumie energie całego
stworzenia i wie jak można je spożytkować, aby stać się bogiem, wtedy resztę
ludzkości trzyma w ryzach.

IRENE: Na początku, dlaczego Stworzyciel zabronił człowiekowi wiedzieć?

TOM: Ważne było, aby ludzie zaczęli istnieć bez tego zakazu, ale za to
z zaufaniem i możliwością wyboru.

IRENE: Więc nie chodziło o to, że “Nie będziesz wiedział”, chodziło
o “W porządku, oto pierwszy przykład wyboru, ja twierdzę, – e nic możesz go mieć,
teraz za to możesz wybrać: albo będziesz mi posłuszny, albo nie”.

TOM: To prawda, lecz zrozum też, że kiedy jesteś posłuszna, to jest to ćwiczenie,
po którym nie musisz już dłużej być posłuszna.

IRENE: Posłuszeństwo nie wyklucza wolnej woli, a raczej działa na jej
korzyść, ponieważ nie przywiązujesz do posłuszeństwa takiej wagi.

TOM: To właśnie jest wielka prawda. Tak.

MIKI: Wydaje się, że niektórzy ludzie dźwigają na barkach większe ciężary
niż inni, więcej cierpią. Czy dzieje się tak dlatego, aby dać tym ludziom jakąś
nauczkę, lub nauczyć czegoś innych, czy też jest to po prostu ich pech?

TOM: W waszym świecie ma zastosowanie wszystko, o czym właśnie wspomniałaś.
Są ludzie, którzy z powodu takiego, a nie innego stanu świadomości czy
technologii waszego świata, sprowadzają na siebie wielkie nieszczęścia. Nikt w
tym okresie waszego istnienia nie wybiera sobie cierpienia: cierpienie przynoszą
zesobą złe myśli tych, którzy mają władzę nad innymi. Istnieje jedynie
niewielka mniejszość, która wybiera cierpienie, aby uczyć innych.

MIKI: Sądzę, że Stwórca wie wszystko, co dzieje się teraz i co się
Stanie w przyszłości. Jak więc ludzie mogą dokonywać wyborów według swojej
woli? Czy potrafisz mi to wytłumaczyć?

TOM: Tak. Tak jak Stwórca jest wszystkowiedzący, tak
i każda dusza jest wszystkowiedząca i istnieją różne ścieżki, którymi dusza może
podążać. Kiedy przybywają na Ziemię, dusze obierają sobie mapę, ograniczają
siebie w swoich wyborach, ale przynoszą zesobą ową mapę, aby mogli dokonać
wyboru co do tego, czy chcą podążać drogą, którą wyznacza im mapa, czy też nie.
To, że Stwórca wie wszystko, nie oznacza jeszcze, że interweniuje w życie ludzi.

Gdyby twoje dzieci były w zaciszu swoich pokoi, nie myślałbyś o
tym, żeby wejść do nich bez uprzedzenia, bo przecież mogłyby zajmować się
jakimiś swoimi tajemnicami, a ty nie chciałbyś przecież ich upokorzyć ani rozmyślnie
naruszać ich prywatności, nieprawdaż? Ty jesteś stwórcą. Ty stworzyłeś swoje
dzieci. Jako rodzic, w stworzeniu tych dzieci próbujesz być im przewodnikiem. A
czasami narzucasz im swoją wolę – dla ich dobra.

Stwórca po prostu pobudza twój umysł, ale nie narzuca ci się.
Stwórca sonduje cię, inspiruje twój umysł, abyś podążał jednym z tych
kierunków, jakie kiedyś wybrałeś. Jeśli wybierzesz kierunek, a potem rozmyślnie
podążysz w stronę przeciwną, on nie interweniuje. Ale tak naprawdę, ponieważ
twoja prywatność nie zostaje naruszona, Stwórca nie chce decydować o twoich
wyborach. Wiedza o tym pozostaje zakryta przed tobą póki danego czynu nie
dokonasz, i potem. Jeśli narzucasz swoją wolę swoim dzieciom każąc im, aby
drzwi do ich pokojów zawsze stały otworem, abyś mógł wszystko widzieć, i jeśli
wciąż będziesz się przy tym upierał… wiesz, co zrobią w takiej sytuacji twoje
dzieci, prawda? Będą chronić same siebie przed tobą. Podobnie Stwórca nie chce,
aby drzwi do twojego pokoju cały czas stały otworem.

Czasami, w ciągu tych wszystkich lat, dawano grupie do
zrozumienia, że coś się zdarzy, a tymczasem nic się nie działo. Wywoływało to
pytania, których przykładem niech będzie poniższy komunikat:

JOHN: Chciałbym powiedzieć, że jeśli jesteś tym, kim twierdzisz, że
jesteś, to możesz być wszędzie w każdej chwili, w przeszłości, teraźniejszości
i przyszłości. Więc jak to jest, że powiedziałeś nam, że pewne rzeczy się zdarzą,
a tymczasem nie zdarzyły się? Jeśli możesz przenieść się do przyszłości, to możesz
też wiedzieć czy coś się naprawdę stanie czy też nie. Czy mógłbyś mi to wyjaśnić,
bo nie rozumiem?

TOM: Spróbujemy wyjaśnić to w ten sposób: siedzimy na szczycie góry –
wyobraźcie to sobie w waszych umysłach. Kiedy tak siedzimy na tej górze, możemy
z niej dostrzec całą Ziemię. Pod nami jest inna góra, której wasze oczy nie
potrafią dostrzec, bo macie ciało fizyczne. My potrafimy dostrzec to, co jest
za nami, co wy nazwalibyście przeszłością, jako całość. Pamiętamy jak jest po
drugiej stronie gór w przeszłości. Naprzeciw nas widzimy inne góry, ale nie
widzimy co jest poza nimi, a tylko ponad i pomiędzy nimi. A kiedy zejdziecie z
góry, aby pójść w przyszłość, nie będziecie dostrzegali całego krajobrazu.
Kiedy obejdziecie górę dookoła, dostrzeżecie wiele dróg i ścieżek, a każda z
nich będzie prowadziła w przyszłość. Jeśli na wszystkich oprócz jednej znajdują
się przeszkody, wtedy możecie podążyć tylko tą jedną ścieżką. Ale jeśli wiecie
jak usunąć przeszkodę, możecie podążyć inną ścieżką. I w ten sposób będziecie
mieli szerszy wybór.

Nigdy nie jest tak, żeby była tylko jedna przyszłość. Istnieje
wiele możliwych wariantów przyszłości. Chodzi tu o waszą wolę. Gdybyśmy
wiedzieli jaka będzie przyszłość, oznaczałoby to, że angażujemy się w waszą
rzeczywistość i manipulujemy waszą wolną wolą. Nie chodzi o to, abyśmy oddziaływali
na waszą wolną wolę czy wami manipulowali. Widzimy wiele wariantów przyszłości.
Jako przykład niech posłuży wasz kraj (Anglia). Gdyby przed waszą wojną światową
[1939-45] wasz Churchill nie był zdrów lub zostałby zamordowany, wtedy również
doszlibyście do tego samego punktu w przyszłości, ale nie w ten sam sposób. I
mogłoby to całkowicie zmienić przyszłość waszego kraju. Gdyby nie stało się
tak, jak się stało, wtedy mogłoby być zupełnie inaczej. Rozumiemy, że nie jest
to dla was satysfakcjonująca odpowiedź, ale nie wiemy jak to wyjaśnić. My nie
zarządzamy waszą przyszłością.

JOHN: Tak, już rozumiem to lepiej. Sądzę, że tylko przez moje
niezrozumienie myślałem, że kiedy mówicie, iż to i to się zdarzy, to tak na
pewno się stanie, a powinienem to postrzegać jako jedną z wielu możliwości.

TOM: To był nasz błąd, nie wasz. Gdybyśmy przypisali wam niepowodzenie,
a sobie błąd, musielibyśmy stwierdzić, że nie jesteście w stanie kontynuować
swego wysiłku i zaangażowania.

Jednakże zaistnienie jednaj sytuacji gwarantujemy wam: nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. To nie Dwadzieścia Cztery na to nie pozwolą, bo nie jest to
w ich mocy. Tylko my możemy do tego nie dopuścić – gdyż oni też mają pewne
granice. Lecz posługując się ich siłą zespoloną z naszą, nie dopuścimy do
zniszczenia Ziemi. Mówiąc to, mamy na myśli totalne zniszczenie planety, tak.

jest to tylko fragment wspaniałej książki P.V.Schlemmer Jedyną Planetą Ziemia

24 czerwca 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | Dodaj komentarz

jedyną planetą ziemia

czytając książkę

 PHYLLIS V.SCHLEMMER JEDYNĄ PLANETĄ ZIEMIA (The Only Planet Of Choice / wyd. orygin. 1993/1994) 

zatrzymałam sie na chwilę aby nad przeczytanym tekstem zastanowić sie przez chwilę i  postanowiłam framgent tekstu dotyczący wpływu innych cywilizacji na chwilę obecną na ziemi – zamieścić na blogu aby inni mogli tej wiedzy zaczerpnąć. oczywiście zachęcam do całej książki której wiedza czytana w całości też i ma inne znaczenie i obraz jako całość . Tom ktory przekazuje wiedzę zgromadzeniu jest istotą wybraną przez Radę Dziewięciu JAKO RZECZNIK

TOM:Jestem Tom. Jestem rzecznikiem Rady Dziewięciu. Naprawdę nazywam się Tehuti. Tak. Jestem też Hamarkos, jestem też Herenkar, jestem też znany jako Thomas i jestem też znany jako Atum.

GENE: Jesteś jednym z Dziewiątki, czy jesteś oddzielną istotą?

TOM:Zasiadam w Radzie Dziewięciu, tak. Jestem tym, który posiada mądrość, która do was przemawia. Lecz Rada powiedziała, że w przekazach czasami nie mówię mądrze! Tak.

Oto odpowiedŻ, jakiej Tom udzielił innemu pytającemu w 1977 roku na ten sam temat

Chciałbym zapytać co mnie wita?

TOM:Jestem rzecznikiem. Znany jestem jako Tom z Rady Dziewięciu. Jestem jednym z Dziewięciu.

GOŚĆ: Kogo reprezentujesz? Jakąś wyższą władzę, która wydaje ci polecenia i mówi co masz robić?

TOM:Trudno to wyjaśnić, gdyż wasz świat nie ma podobnego odpowiednika. Lecz moglibyśmy powiedzieć – tak, pozostajemy w łączności z tym, który jest wyżej od nas, lecz ujmując rzecz całościowo, wszyscy jesteśmy jednym, bo cały Wszechświat jest jednym.

GOŚĆ: Czy macie jakiś cel do osiągnięcia w naszym świecie, jakieś ważne przesłanie?

TOM:Chcemy, żebyście przede wszystkim wiedzieli, że nie jesteśmy istotami fizycznymi. Wasz świat jest manifestacją stworzenia i Stwórcy manifestującego się w waszym świecie – w postaci rodzaju ludzkiego.

 

                                        a o to i fragment rozdziału 5

: Obecnie 

ludzkość wychodzi z czasu prawdziwych mroków tej planety, i staje się świadoma
istnienia innych form życia w innych częściach tego Wszechświata. I ludzkość
zaczyna rozumieć, że nie jest sama. Ludzie zawsze przypuszczali, że jest ktoś
tam na górze i zajmuje się wszystkimi ich problemami. Lecz ich ego skłaniało
ich też do wierzenia, że są jedyną formą życia, która jest ważna dla tego, kogo
nazywają Bogiem, i że Bóg zajmuje się tylko nimi. Teraz ludzie muszą spojrzeć w
głąb siebie i zacząć rozumieć, że są i inne formy życia, i że Wszechświat nie
obraca się tylko i wyłącznie wokół nich.

JOHN: Istoty,
które mogą w ten sposób wylądować, czy pozostaną na Ziemi, aby być
nauczycielami między ludźmi…?

TOM: Niektórzy
pozostaną, będą też tacy, którzy będą kontynuować tę pracę, gdyż wtedy planeta
ta zacznie rozwijać się w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Będziemy wtedy
w stanie iść dalej i pracować gdzie indziej. To jest podstawowe założenie, a
zabrało ono wiele, wiele setek i tysięcy waszych lat i wiele energii.

JOHN: Istoty,
które pozostaną, czy kolektywnie będą one reprezentowały Chrystusa, czy też
Chrystus będzie jednym z nich?

TOM: Musicie
pamiętać, że wy wszyscy i my wszyscy mamy Chrystusa w sobie. Będzie to
kolektywna świadomość.

ANDREW: Tak,
nie będzie oddzielnych wielkich postaci, które by…

TOM: Wy wszyscy jesteście przywódcami i my wszyscy jesteśmy
przywódcami.

Jesteśmy pewni, że to, czego pragniemy, zostanie zakończone. A wasz
anioł z Księgi Hoovy ześle na Ziemię deszcz błogosławieństw od cywilizacji, a
przywódcy waszych rządów, waszych społeczności i waszych religii będą wtedy
musieli zapytać o to, skąd one pochodzą, skąd pochodzi ten deszcz energii. Tak.

Jeśli Dwadzieścia Cztery cywilizacje przybędą na Ziemię wszystkie
razem, nie będzie nikogo, kto mógłby wątpić w nauki, które z sobą przyniosą.
Nie będzie nikogo, kto by je kwestionował, gdyż każdy posiądzie zrozumienie,
które pochodzi od tego, kogo nazywacie Bogiem. Takie płyną stąd korzyści i
dobra. Ale… jeśli ludzkość stanie się przyczyną swego własnego zniszczenia,
wtedy miliardy dusz zostaną schwytane w pułapkę sfer Ziemi na miliony i miliony
waszych lat.

Wasza niekorzystna sytuacja
już zahamowała rozwój Wszechświata. Cywilizacje muszą koniecznie wpłynąć na
was, gdyż ludzkość nie ma już czasu, aby samodzielnie, bez żadnej pomocy
znaleźć rozwiązanie. Dlatego cywilizacje przychodzą do was z wielką miłością i
pomagają Ziemianom. Pomagają wam, abyście sami mogli sobie pomóc. Tak.

IAN: Czy
mógłbyś mi powiedzieć jak planują to zrobić? Pomóc człowiekowi powstać i
rozwijać się duchowo? Co chcą zrobić, kiedy przybędą?

TOM: Każda
cywilizacja inaczej okazuje miłość. Altea czyni to poprzez swą technologię,
przekazywanie wiedzy o technologiach przyjaznych światu, które działają wraz z
naturalnym środowiskiem Ziemi – Altea pomoże wam zacząć produkować bez
jednoczesnego niszczenia.

Aragon przybędzie z wiedzą i mądrością, i umiejętnością rozwiązywania
konfliktów i przynoszenia ulgi ciału fizycznemu, gdyż Aragon zainteresowany
jest uwolnieniem ludzkości z okowów, w jakich więzi ją ból ciała fizycznego –
taka ulga może uwolnić umysł. Nie oznacza to, że nie będzie już cierpienia,
gdyż zawsze będą tacy, którzy będą chcieli cierpieć, lecz ci, których
cierpienie i choroba zostały spowodowane przyczynami zewnętrznymi, a nie ich
własnym wyborem, tym będzie można pomóc, dać im możliwość realizowania ich
prawdziwego wyboru.

Ashan rozbudzi twórczość w Ziemianach, i poprzez wielką muzykę i wielką
sztukę będzie ich uczył, tak jak to się robi we Wszechświecie.

Z wielka miłością Nazarejczyka Hoova przybędzie, aby na Ziemię
przynieść miłość. Zapoczątkują tu system, który nauczy ludzi tego, co muszą
robić, aby pomóc sobie pomóc Ziemi i duszom, które zostały uwięzione. Wyjaśnią
systemy, jakie panują we Wszechświecie. Ale najważniejsze będzie to, że
sprawią, iż ludzie staną się świadomi tego, że nie są sami we Wszechświecie,
nie mają go kontrolować, nie są sami jako istoty żyjące, że muszą być
odpowiedzialni nie tylko za siebie i za swą planetę, ale teżza Wszechświat.
Gdyż, jeśli ludzkość spowoduje zniszczenie swojej planety, wtedy stanie się
odpowiedzialna za miliony dusz. I znów najważniejsze: Aragon uświadomi ludziom,
ze życie nie kończy się wraz ze śmiercią ciała fizycznego, nie można więc uciec
przed konsekwencjami tego, co się uczyniło. To jest najważniejsze.

IAN: W
porządku. Więc, jeśli cywilizacje wylądują, czy zrobią to razem, jako całość,
czy też będą pracować oddzielnie? I jeśli będą pracować bezpośrednio z ludźmi,
czy ludzie będą świadomi tej, pracy w swoim, właściwym sobie wymiarze?

TOM:
cywilizacje należące do Dwudziestu Czterech, są tez te, które dla Dwudziestu
Czterech pracują. Będą one pracować w harmonii, razem, aby ukazać człowiekowi,
że narody i cywilizacje koniecznie muszą pracować razem. Niektóre przybędą
wcześniej, inne później, lecz będą pracować razem. Te, które nie będą pracować
razem, niech to będzie dla was wskazówką, nie będą od nas. Wiecie, ze będą też
próbowały przybyć te, które są wrogie, rozumiecie?

IAN: Chyba
tak, ale wyjaśnij mi jeszcze. Czy należą one do innych cywilizacji, czy też do
tych samych Dwudziestu Czterech?

TOM: Nie są
od Dwudziestu Czterech. To inni. W odpowiedzi na twoje pytanie – nie
dokończyliśmy odpowiedzi – ludzie będą o nich wiedzieli. W wielu przypadkach,
na początku ludzie nie będą wiedzieli, lecz będą tacy, którzy będą wiedzieli od
początku, i przez nich wszyscy się dowiedzą kim i czym jesteśmy.

I znów, przy innej okazji…

MIKI: Jeśli nastąpi lądowanie Innych, mam na myśli opozycję,
czy jest sposób, abyśmy rozpoznali ich natychmiast?

TOM: Będzie
sposób. Gdyby nastąpiło lądowanie, którego motywacje nie byłyby dobre, wtedy
jego wynik będzie negatywny. Pamiętajcie: po ich owocach ich poznacie. W każdej
sytuacji będziecie to wiedzieć, bo nie mogą ukryć swych prób zdobycia władzy i
przewagi. Nie przybędą łagodni, przybędą, aby okazywać swą wyższość.

MIKI: Czy
jest jakiś sposób, abyśmy mogli się chronić przed negatywnymi energiami?

TOM: Jeśli
każdy człowiek, razem z innymi, każda rodzina, grupa i społeczność będzie
myślała o innych z miłością, oddaniem, pragnieniem pomyślności dla każdego, to
to będzie dla was ochroną – bo wtedy energia ta stanie się niby sfera, jak
każda kolektywna energia staje się sferą, która chroni was przed negatywnymi
wpływami. Jesteście kręgiem światła: my obserwujemy, widzimy wasze motywy.
Motywacją waszego działania jest wasze bezpieczeństwo, zawsze, tak.

IAN: Chcę
zapytać o Hoovę. Prosiłem cię wcześniej o określenie różnych dziedzin, w jakich
będą pracować różne cywilizacje, jeśli przybędą, i powiedziałeś, że Hoova
przyniesie miłość. Zastanawiam się, czy mógłbyś powiedzieć nam coś
konkretniejszego o tej miłości?

TOM: Rozumiecie
naturę miłości w waszym ludzkim świecie? Jest miłość, która jest posiadaniem,
wygodą. W przypadku Hoovy, ludzie, którzy zetkną się z nimi, nie będą w stanie
od razu docenić prawdziwej siły i energii miłości. Gdyż kontakt ten przyniesie
im rozbudzenie, otworzą się ich serca na zrozumienie tego, że miłość jest
wszystko dająca, nie jest samolubna, nie chce posiadać, nie ma ego i powstaje z
pragnienia dawania, przynoszenia Wszystkim pokoju. Hoova tego dokona. Kiedy ci,
którzy się z nimi zetkną, doświadczą ulgi miłości, wtedy z kolei oni będą mogli
przekazać miłość innym. W waszym życiu doświadczyliście już najczystszej
miłości, lecz dla was trwa ona zaledwie przelotną chwilę. Hoova przyniesie wam
miłość nie na chwilę, lecz na cale istnienie. Miłość jest jedyną wartością,
przewyższa wszystko. Mówimy o prawdziwej miłości wszystkiego.

Chodzi w niej o wiedzę i mądrość, gdyż nie są one tym samym. Mądrości
nie da się przekazać, bo często mądrość wydaje się głupstwem, gdyż nie ma słów,
którymi można by przekazać mądrość – przekazuje się tylko wiedzę. Niemal tak
samo jest z miłością. Trudno jest przekazać czym jest miłość, czy uczucie w
stosunku do mądrości i wiedzy. Hoovidzi to przyniosą. Ale miłość znaczy też, że
nie daje się dla swojej tylko satysfakcji: miłość jest też siłą, dyscypliną dla
dobra swojego i innych, lecz zawsze jest to miłość.

IAN: Jak
tego dokonają?

TOM: Istnieje
promieniowanie, które pochodzi od Hoovy, lecz przyjdzie ono też od waszych
braci z mórz [delfinów], bo ich energia jest największa, i można ją uwolnić w
wodzie. Czy rozumiecie, że miłość jest energią najpotężniejszą ze wszystkich?

IAN: Tak.
Ostatnie pytanie: jeśli przybędą, czy przybiorą kształty podobne do naszych,
humanoidalne? Czy też będą wyglądali inaczej niż ludzie?

TOM: Będą
wyglądali inaczej niż ludzie. Ponieważ istnieje to, co z nich emanuje, a co
wszyscy dostrzegą. Wszystkie cywilizacje fizyczne maja kształty podobne do
tych, które nazywacie humanoidalnymi, bo we wszystkich cywilizacjach naturalne
jest, aby ich przedstawiciele posiadali nogi i korpus, gdyż w takim kształcie
łatwiej jest funkcjonować na fizycznej planecie. Najważniejszy jest jednak
stopień owej jasności, która jest wielka: nie rozproszy się ona w waszej
gęstości, lecz podniesie ją na wyższy poziom, tak.

IAN: Tak.
Czy mam przez to rozumieć, że ta jasność jest jak jasność, która przedstawiona
jest na portretach Jezusa?

TOM: Jezus
jest z Hoovy, prawda?

JOHN: Rozumiem
teraz [1979], że lądowanie, które mogło mieć miejsce w 1976 przestało być tak
ważne. Chciałbym, abyś nam wyjaśnił, jaka jest teraz twoja misja.

TOM: W
istocie nie ma w niej wielkiej zmiany. Na początku przynosiliśmy wam wieści, bo
ważne było, aby Ziemianie byli świadomi istnienia innych cywilizacji i
rozumieli, a nawet wierzyli, że są tacy, którzy pragną im pomóc. Nie zmieniło
się to, że wasza planeta znajduje się w punkcie krytycznym, ani to, że
Ziemianie straszliwie ją zanieczyścili: jeśli sobie przypomnicie, zawsze
utrzymywaliśmy, że ważne jest, aby cywilizowany świat przyjął to do wiadomości,
aby zapobiec ogromnym katastrofom i klęskom, jakie mogą przyjść na was i
cywilizacje, które przybędą na waszą Ziemię.

Chcemy wam powiedzieć o tym jak ważny jest naród izraelski, nie z
siebie samego, lecz ponieważ jest w sobie mikrokosmosem: póki nie potrafi
zaprowadzić pokoju w sobie, zrozumieć i otworzyć się, póty Ziemia będzie miała
kłopoty. Nasz cel, i cywilizacji, nie zmienił się.

JOHN: Kiedy
mówisz, że ważne jest, aby ludzie wiedzieli o istnieniu innych istot, czy
chodzi o to, że ważne jest, aby oczekiwali ich przybycia?

TOM: Kiedyś na waszą Ziemię przybędą goście i to jest
naprawdę nieuniknione. Pragnęlibyśmy, aby mogli oni przybyć z ramionami
otwartymi na powitanie. Wyjaśniliśmy już, że gdyby odwiedziny te stały się
konieczne z powodu jakiejś katastrofy, zwłaszcza wojny, goście zapobiegną tej
katastrofie. Ale wolelibyśmy, aby o takim lądowaniu wiedzieli wszyscy. Kiedy
istnieje akceptacja mas, i rządy świata nie mogą podjąć próby ataku
cywilizacji, wtedy możemy zrobić krok w przód w ewolucji.

Kiedy dojdzie do tego, że Ziemia – która w rzeczywistości jest statkiem
kosmicznym – stanie się doskonała, a Ziemianie osiągną równowagę, wtedy
Dwadzieścia Cztery przybędzie i wyląduje, tak aby wszyscy mogli ich widzieć.
Ludzkość nie jest jeszcze gotowa zaakceptować nas i jednocześnie nie spowodować
zniszczenia. Powiedzieliśmy wam, jeśli sobie przypomnicie, że będziemy
interweniowali w przypadku bliskiej groźby totalnego nuklearnego zniszczenia
planety Ziemi, prawda? Rządy ludzkie nie są jeszcze gotowe, aby zaakceptować
nas. Ten zwrot w świadomości i zrozumieniu nastąpi, gdyż jest on Ziemi
niezbędny. Wiemy, że przedwczesne lądowanie wywołałoby ogromną wrogość i
agresję, właśnie z powodu braku zrozumienia. Tak.

fragment ksiązki

Jedyną planetą ziemia P.V.Schlemmer

  od Autora

JEDYNĄ PLANETĄ ZIEMIA składa się z wybranych rozmów z naszymi przyjaciółmi z kosmosu. Mam nadzieję, że niektórym ludziom przynajmniej pomoże zrozumieć jak wielka przepaść nieporozumień dzieli różne religie, religie od nauki i lekarzy od osób obdarzonych wrażliwością psychiczną. Niestety, musimy też dodać do tego pewne osoby posiadające jakąś tam władzę ziemską, a które, w swej głupocie lub mądrości (w zależności od tego jak na to spojrzymy), zdecydowały się chronić nas (dzięki rozumnemu spożytkowaniu dezinformacji i absurdu) przed ich własną, pełniejszą wiedzą o życiu pozaziemskim. Należałoby się zastanowić czy naprawdę zdają sobie sprawę, z jakim poziomem kosmicznej hierarchii mają do czynienia i kto potrzebuje ochrony przed kim.

Ta książka , razem z innymi książkami, nową generacją filmów sf, pewnymi kryzysami globalnymi, informatorami, zjawiskami paranormalnymi, kontrolowanymi (i nie tak bardzo kontrolowanymi) przeciekami informacji, jest częścią tak istotnego przebudzenia Ziemi. To przebudzenie wymaga, abyśmy wyszli poza obecne struktury i nauki, i religii. Wyzwaniem dla nauki jest to, że istota religii to prawda, wyzwaniem dla religii jest to, że istnieje więcej niż jedna prawda. Wszystko, co głosi każda religia jest perspektywą tej prawdy, obecnie dość poważnie spaczoną. Dla prawdziwego zrozumienia nie ma innego autorytetu jak tylko my sami. Musimy być śmiali, lecz bardzo wybiórczy.

23 czerwca 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | 1 komentarz

Wartość doświadczenia

W waszych przygodach podczas eksploracji myśli zdecydowaliście wyrażać się za pośrednictwem formy komórkowej zwanej ludzkością, żeby zrozumieć wszystko, co można zrozumieć o byciu człowiekiem-Bogiem, żyjącym w ograniczonej formie zwanej materią. To doświadczenie jest potrzebne w celu całkowitego zrozumienia Boga, ponieważ jak moglibyście wiedzieć czym jest całkowita wolność, gdybyście nigdy nie doświadczyli i nie zrozumieli ograniczeń? Jak moglibyście zrozumieć całość samych siebie, Boga, którym jesteście, gdybyście nie doświadczyli i nie objęli całości tego, kim i czym Bóg jest – od nieokiełznanej przestrzeni czystej myśli do restrykcyjności materii. Jak moglibyście zrozumieć radość, wolność, wieczność, gdybyście nie doświadczyli smutków, ograniczeń i iluzji śmierci?

           Chociaż uczestniczycie w waszych grach i iluzjach ze wspaniałą i niesłychana powagą, tak naprawdę one istnieją tylko po to, żeby was nauczyć, rozwinąć, oświecić, pomóc wam rozwinąć was. Życie to po prostu scena, na której możecie prowadzić wasze gry i doświadczyć waszych iluzji w celu uzyskania najwspanialszej nagrody w życiu, zwanej mądrością.

          Czym jest mądrość? To największy skarb, który należy całkowicie do Boga wewnątrz człowieka, skarb zgromadzony w duszy człowieka. Mądrość jest zbiorem emocji doświadczonych we wszystkich waszych przygodach w królestwie myśli zwanej Bogiem i tym, co zabierzecie ze sobą, kiedy opuścicie to miejsce. Sądzicie, że zabierzecie ze sobą wasze cudowne ubrania, wspaniałe rezydencje, szybkie samochody? Jak wam się wydaje? Co zabierzecie ze sobą? Zabierzecie ze sobą tylko to, kim jesteście, wszystkie emocje, które uzyskaliście w czasie waszej podróży w Źródle zwanym Życiem. Emocje są tym, o co chodzi w życiu.

            Wszystko, co ludzkość sobie uświadomiła dzięki tyrani i restrykcyjności religijnych i rządowych przepisów, dzięki separacji i poniżeniu ras, dzięki separacji mężczyzn i kobiet, dzięki separacji brata od brata, zostało osiągnięte przez poniżenie Boga, co jest prawdopodobnie najniższym upadkiem świadomości, jaki kiedykolwiek nastąpił. Jednak bez tylu doświadczeń nigdy nie wiedzielibyście, co to znaczy wygrać bitwę, odebrać komuś wolność, znieważyć kobiety i traktować je jak istoty poniżej mężczyzn. Nigdy nie uzyskalibyście emocjonalnego zrozumienia, co to wszystko znaczy, gdybyście najpierw nie stali się twórcą, który „wymarzył” tę sytuację i następnie w niej żył. Jednak w procesie doświadczania jej – życie za życiem, chwila za chwilą – przekształciła się ona w tak nienaruszalną rzeczywistość, że większość z was stała się neurotyczna, niepewna i całkowicie zagubiona w waszym „marzeniu”.

          Gdzie jest Bóg, pytacie, który pozwala ludzkości postępować tak bestialsko wobec samej siebie? A przede wszystkim, gdzie jest miłość Boga, jeśli on nie zapobiega tym wszystkim okropnościom? Bóg jest zawsze obecny, ponieważ on był i jest wszystkimi waszymi iluzjami, wszystkimi waszymi grami. Z całą pewnością też kocha was cały czas, ponieważ pozwala wam doświadczyć wszystkich waszych pragnień w zgodzie z waszymi własnymi projektami. Po prostu zapomnieliście, że to wy stworzyliście wasze marzenia i możecie je zmienić, kiedy tylko zechcecie.

           W oparciu o wasze iluzje snujecie historie o wielkich nieszczęściach i smutku. Niszczycie wasze ciała. Niszczycie wasz umysł. Oddajecie hołd bożkom. Krytykujecie innych. Jesteście pełni sądów, nienawiści, zazdrości, strachu i arogancji. Dlaczego? Żebyście zdali sobie sprawę, co znaczy bycie tym wszystkim. Jaki jest tego końcowy rezultat? Uwolnienie się od śmierci, życie na zawsze, objęcie miłością tego, co jest nazwane królestwem niebieskim i popatrzenie Bogu w twarz, by uświadomić sobie, że to wasza własna.

           Każdy z was jest wspaniałą istotą, żyjącą w pułapce własnych niepewności, własnych małostkowych myśli. Jesteście znacznie wspanialsi niż wasze gry, które zagrzebały głęboko pod waszymi iluzjami to niezwykłe piękno, którymi jesteście. Gdybyście tylko wiedzieli jak potężni i wspaniali jesteście, nigdy nie przeklinalibyście, nie osądzalibyście ani nie „alterowalibyście” siebie w sposób, w jaki to robicie. 

*****************************************************************************************************

Ludzka kreacja dobra i zła, doskonałości i niedoskonałości stworzyła pułapkę, zwaną poczuciem winy i wyrzutami sumienia, co utrudniło niezwykle postęp w życiu. Chciałbym wam powiedzieć, że cokolwiek zrobiliście w czasie waszych wielu wcieleń na tej płaszczyźnie istnienia, nigdy nie było złe ani też nigdy nie było dobre. Było to po prostu doświadczenie życia, które pomogło wam stać się tym, kim jesteście obecnie. A to jest istotnie bardzo wartościowe i cudowne, albowiem w obecnym Teraz jesteście wspanialsi niż w jakimkolwiek innym momencie tej niezwykłej podróży, ponieważ wasza mądrość jest wspanialsza niż kiedykolwiek przedtem.

           Wszystko co kiedykolwiek zrobiliście, ja też zrobiłem. Popełniłem tyle samo błędów co wy. Doświadczyłem wszystkich cech, które w sobie potępiacie – jak brak mocy i zalet. Jednak, gdybym najpierw nie poznał słabości mojego jestestwa, nigdy nie poznałbym jego siły. Nigdy nie pokochałbym życia, gdybym nie zobaczył najpierw, jak ono ze mnie uciekało. Nigdy nie byłbym w stanie kochać was wszystkich, gdybym najpierw nie pogardzał okrucieństwem człowieka.

           Wszystko, co zrobiliście, jakkolwiek podłe i nikczemne to było, zrobiliście po prostu, aby stworzyć sytuację, która czegoś was nauczyła. W procesie zdobywania tej wiedzy zostaliście zranieni, poznaliście ból, znaleźliście się w rozpaczy, poniżyliście się, ale jednak się z tego wszystkiego podnieśliście, ponieważ jesteście teraz tutaj gotowi, aby poznać i pokochać wasze piękno.

           Chciałbym, żeby ci z was, którzy czują, że przegrali w życiu czy też zrobili coś złego, zastanowili się nad tym, co powiem. W momencie waszych narodzin, wy i wasi bracia rozpoczęliście wielką wyprawę w celu emocjonalnego zrozumienia wszystkich myśli, myśl za myślą, myśl za myślą. Wasza dusza została stworzona, aby zapisać emocję każdej myśli, każdego wymiaru Boga, jaki zaakceptowaliście w Bogu czy też Duchu waszego jestestwa. Ona będzie was ponaglała, żebyście doświadczyli każdej zaakceptowanej i odczutej w niej myśli, której jeszcze w pełni nie poznaliście. Dlaczego? Żeby osiągnąć całkowite emocjonalne zrozumienie wszystkich stron tej myśli, co może nastąpić wyłącznie za pośrednictwem doświadczenia, które nazywa się życiem.

           Poprzez wieki waszą jedyną motywacją była ewolucja i ekspansja życia w twórczy sposób oraz doświadczenie każdej materializacji tej kreatywności – przekształcając myśl w światło, w materię, w formę i z powrotem w myśl; od miłości i radości do zawiści, nienawiści i rozpaczy, i ponownie do radości. Wasza dusza prowadziła was od doświadczenia do doświadczenia, od przygody do przygody, aby się spełnić i osiągnąć kompletne zrozumienie każdej formy myśli, każdej postawy, każdej emocji, żebyście mogli poznać i zrozumieć całość myśli, która jest całością Boga, który jest całością „ja”.

         Wasza dusza jest spragniona tego, czego nigdy nie doznała. Kiedy ona szuka jakiegoś doświadczenia, to znaczy, że jest jej potrzebna emocjonalna informacja z nim związana. Tak więc wasza dusza wywoła w was uczucie zwane „chceniem”, które opanuje wasze jestestwo i popchnie was w kierunku jakiejś przygody, jakiegoś doświadczenia. A kiedy to doświadczenie się skończy i emocje, jakie przyniosło się uspokoją, ono da wam wspanialszy skarb niż całe złoto na tej planecie. Da wam mądrość, co jest równoznaczne z duszą mówiącą wam, że nigdy nie będziecie musieli tego doświadczenia powtórzyć, ponieważ już osiągnęliście jego całkowite zrozumienie. Następnie wasza dusza znajdzie nowe pragnienie i poczujecie impuls, aby robić coś innego, ponieważ jest to wam potrzebne, ponieważ chcecie, ponieważ wasz ogień wewnętrzny nagli was, żeby doświadczyć całego życia.

*******************************************************************************************************

Cokolwiek robicie, w momencie kiedy to robicie, wiecie w waszej duszy, że to doświadczenie jest właściwe. Dopiero kiedy się skończy i uczucia z nim związane staną się mądrością, stwierdzicie, że być może mogliście zrobić coś lepiej albo inaczej. Jednak nigdy nie wiedzielibyście, że istniała lepsza możliwość, gdybyście najpierw nie pozwolili sobie na doświadczenie, z którego uzyskaliście klejnot mądrości. Czy ktoś powinien być za to sądzony? Nie, ponieważ to się nazywa niewinnością i to też nazywa się edukacją.

           Niepowodzenie jest rzeczywistością tylko tych, którzy tak uważają. Tak naprawdę nikt nigdy nie przegrywa w życiu – nigdy. Niezależnie od wszystkiego, co zrobiliście, od każdego nędznego, nikczemnego, sekretnego uczynku, który tak naprawdę takim nie jest, ostaliście się przy życiu – co za cudowne wydarzenie. Przegrać znaczyłoby zatrzymać się. Jednakże nic nigdy nie może się zatrzymać, ponieważ życie jest kontinuum. Ono rozwija się i awansuje w każdym momencie. Tak więc nigdy nie możecie stać w miejscu ani też cofać się w życiu, ponieważ każdy moment nieustannej ekspansji życia zawsze przynosi wspanialsze i coraz wspanialsze zrozumienie.

          Nigdy nie odnieśliście niepowodzenia, zawsze się tylko uczyliście. Jak moglibyście wiedzieć, czym jest szczęście, gdybyście nie doświadczyli nieszczęścia? Jak moglibyście znać wasz cel, gdybyście się do niego nie zbliżyli, aby odkryć, że jest innego „koloru” niż ten, który sobie wyobraziliście?

          Nigdy nie popełniliście żadnego błędu – nigdy. Nigdy nie wyrządziliście żadnego zła. Z jakiego powodu mielibyście się czuć winni? Całe zło, wszystkie wasze niepowodzenia, wszystkie wasze błędy nazywają się poprawnie krokami w kierunku Boga, krok za krokiem. Uzyskanie wiedzy, którą posiadacie obecnie, było możliwe tylko dlatego, że podjęliście kroki w tym kierunku.

          Nigdy nie czujcie się winni z powodu uzyskiwania wiedzy. Nigdy nie czujcie się winni z powodu waszej mądrości. To się nazywa oświeceniem.

. Musicie zrozumieć, że zrobiliście, co powinniście zrobić – to było potrzebne. Dokonaliście właściwego wyboru za każdym razem. Doświadczyliście waszego jutra i, istotnie, błogosławionego pojutrza i tak dalej, i tak dalej. Odkryjecie w nadchodzących dniach, że wiecie więcej niż wiedzieliście dzisiaj. Jednak dzisiaj nie jest błędem. Ono powiedzie was w wieczność.

         Posiadacie wybór, aby stworzyć jakiekolwiek marzenie zechcecie. Jednak cokolwiek stworzycie dla waszego własnego zrozumienia, to wzbogaci świadomość wszędzie. Nigdy nie pomniejszajcie świadomości – to jest niemożliwe. Każda przygoda, w której z radością się zanurzycie, wzbogaci ferwor i intensywność całego życia. Każda myśl, nad którą się zastanowicie, każda iluzja, której doświadczycie, każde odkrycie, którego dokonacie, każdy nędzny i okropny uczynek, który popełnicie – powiększa wasze zrozumienie, co z kolei powiększa świadomość ludzkości i przyczynia się do ekspansji Umysłu Boga.

*******************************************************************************************************

Tak więc wy, którzy dźwigacie na barkach ciężar wszystkich waszych problemów, jeżeli jesteście z tym szczęśliwi, niech tak będzie. Jeśli jednak już wszystkiego się od nich nauczyliście i jesteście nimi zmęczeni, uwolnijcie się od nich. Jak? Kochając je, obejmując je i pozwalając im istnieć wewnątrz waszego jestestwa. Kiedy tak zrobicie, one już nigdy was nie zniewolą. W tym momencie uświadomicie sobie, że cudowność życia można zobaczyć czystymi oczami, że miłość może być doświadczona bez sądów, a radość istnienia może stać się mocą nieograniczonego zrozumienia.

           Pokochajcie wasze życie.

Ramtha. biała księga

15 Maj 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

myśli i pole świadomości

         Aura to Duch waszego jestestwa. Duch waszego jestestwa, którego nazywam Bogiem waszego jestestwa, ma bezpośrednie połączenie z Umysłem Boga, ze strumieniem świadomości, w którym wszystko jest znane. Jedna z warstw aury to silne pole elektromagnetyczne pozytywnego i negatywnego elektrum. Na zewnątrz tego elektromagnetycznego pola elektrum nie ulega polaryzacji. Ono jest sferą niespolaryzowanego światłą – czystą energią. Sfera światła pozwala wszystkim myślom ze strumienia świadomości płynąć przez to wspaniałe i silne pole. Wasze procesy myślowe decydują, jakie myśli staną się wam znane, ponieważ elektromagnetyczna warstwa waszej aury przyciągnie do was te myśli, które są w zgodzie z waszym sposobem myślenia.

            Wasz Duch funkcjonuje jak sito na brzegu nieustannie płynącego, nieprzerwanie zmieniającego się strumienia świadomości. Dzięki jego światłu możecie odebrać Umysł Boga, przepływ myśli, który zawiera w sobie wszystko, co jest znane. W ten sposób jesteście w stanie wiedzieć, co tylko zechcecie, ponieważ znajdujecie się w nieustannym przepływie całej świadomości, w przepływie strumienia całej wiedzy.

            Świadomość jest jak rzeka i cała wasza istota, każda komórka waszego ciała, nieustannie jest przez nią odżywiana, ponieważ myśl podpiera i uwiarygodnia wasze życie. Żyjecie dzięki myśli ze strumienia świadomości. Tak, jak wasze ciało żyje dzięki krążeniu krwi, która niesie ze sobą pokarm do każdej komórki, tak samo całość waszego jestestwa jest utrzymywana dzięki substancji myśli, emanującej ze strumienia świadomości. Każdy moment waszej egzystencji jest stworzony dzięki myśli, która przychodzi do was ze strumienia świadomości, z którego nieustannie wybieracie myśli, czujecie je w waszej duszy, dzięki tym emocjom wzbogacacie, odżywiacie i rozwijacie całość waszego jestestwa i oddajecie myśl waszego rozwiniętego „ja” z powrotem do strumienia świadomości, rozwijając w ten sposób świadomość całego życia. Być może zastanowicie się dzisiaj nad kreatywną myślą. Kiedy to nastąpi, ta myśl zostanie odczuta i „nagrana” w waszej duszy w formie elektrycznej częstotliwości. Ta sama częstotliwość opuści wasze ciało i wróci do świadomości, aby ktoś inny mógł ją odebrać i tworzyć na jej podstawie. Wszyscy mają dostęp do tego, co czujecie, co myślicie i odżywiają się waszymi myślami, tak jak wy odżywiacie się ich myślami.

            Świadomość jest złożona ze wszystkich myśli, emanujących ze wszystkich istot i rzeczy. Myśli, które składają się na świadomość, posiadają różne częstotliwości elektryczne. Niektóre są bardzo niskie i powolne – właśnie one dominują w świadomości społecznej. Inne, bardziej nieograniczone, zawierają wyższe częstości i przynależą do super świadomości. Świadomość jest sumą wszystkich częstotliwości myśli o różnych walorach i te walory przyciągają ze wszystkich stron myśli o takiej samej wartości.

           Świadomość społeczna jest gęstą częstotliwością elektryczności myśli, jednak jest lżejsza od powietrza. Gęstość świadomości społecznej składa się z wyrażonych myśli, które zostały doświadczone emocjonalnie przez każdą istotę. To znaczy, że jest złożona ze zrealizowanych już myśli, nad którymi każda istota już się zastanowiła, doświadczyła ich emocjonalnie w swojej duszy i odesłała je przez swoje pole auryczne z powrotem do strumienia myśli , aby inni mogli się nimi wzbogacić.

           Myśli, na których wasza rzeczywistość się opiera, są bardzo ograniczone, są to myśli świadomości społecznej o niskiej częstotliwości. One są bardzo restrykcyjne, bardzo osądzające, bardzo surowe, ponieważ wasze życie jest rządzone postawami związanymi z przetrwaniem i strachem przed śmiercią – śmiercią waszego ciała albo śmiercią waszego ego. Dzięki temu wasza świadomość jest nieustannie zajęta myślami o żywności, schronieniu, pracy, pieniądzach, sądami o tym, co jest właściwe a co nie jest, co jest złe a co jest dobre, modzie, urodzie, akceptacji, porównaniach, wieku, chorobie i śmierci. Te myśli o niskiej częstotliwości łatwo przenikają przez wasze pole auryczne, ponieważ dominują w umysłach tych, którzy was otaczają. Tak więc, nieustannie jesteście „karmieni” ograniczonymi myślami bardzo restrykcyjnej, ospałej świadomości. A ponieważ na to pozwalacie, kiedy „emitujecie” związane z nimi emocje do strumienia świadomości, regenerujecie i podtrzymujecie ograniczony umysł człowieka.

            Świadomość w waszych dużych miastach jest szczególnie ograniczona, ponieważ większość żyjących w nich ludzi nieustannie rywalizuje ze sobą, krytykuje się wzajemnie, jest zdominowana przez czas, modę i wypełniona strachem. Z tego powodu wasze miasta są otoczone grubą warstwą gęstej świadomości. Ci, którzy przychodzą tutaj z innych wszechświatów, kiedy na to patrzą, widzą zwartą sieć wielokolorowych świateł charakterystycznych dla myśli o niskiej częstotliwości i bardzo ograniczonej świadomości, demonstrujących się w postaci świetlnego pola.

           Myśli o wyższej częstotliwości przynależą do super świadomości i są to myśli Jestności, istnienia, życia, harmonii, jedności, kontynuacji. Są to myśli pełne miłości. Są to myśli pełne radości. Są to myśli pełne geniuszu. One są nieograniczone i tak naprawdę nie można ich wyrazić w słowach, ponieważ nie istnieją słowa, które mogłyby opisać emocje narodzone z nieograniczonych myśli.

           Myśli o wyższej częstotliwości są łatwiej doświadczane na odludziu, daleko od ospałej świadomości człowieka, ponieważ tam życie jest proste, bezczasowe, nieprzerwane i w całkowitej harmonii ze sobą. Tam, daleko od ludzkich opinii, możecie usłyszeć bicie serca waszego własnego nieograniczonego obeznania.

           W jaki sposób wybieracie myśl ze strumienia świadomości? Elektromagnetyczne pole waszej aury przyciąga do was procesy myślowe i stany emocjonalne, które są w harmonii z waszym jestestwem. Aby myśl została odebrana, odczuta i uświadomiona w waszym jestestwie, jej częstotliwość musi zostać obniżona do świetlnej formy. W momencie, kiedy myśl połączy się z Duchem waszego jestestwa, z poświatą, która was otacza, eksploduje w formie światła – myśl po prostu „zapala się” w chwili, kiedy wejdzie w światło. Światło obniża substancję myśli i w ten sposób przyciąga taką samą częstotliwość. Myśl jest niewidzialna i staje się widzialna dzięki wybuchowi światła. Myśl w formie światła penetruje mózg i zostaje przekształcona w elektryczny impuls o specyficznej częstotliwości, która zależy od wartości przyjętej przez was myśli.

           W momencie, kiedy stajecie się czegoś świadomi, to znaczy, że odbieracie myśl, którą to coś jest. Kiedy odbieracie jakąś myśl, światło tej myśli zostaje zarejestrowane przez wasz mózg. Istnieją osoby, które czasami widzą kątem oka wybuchy światła. To, co widzą, w większości przypadków jest ich własnym Duchem, akceptującym myśl. Moment, kiedy widzą przed sobą błyszczące światło, jest właśnie chwilą, w której myśl weszła w ich pole auryczne i znalazła się w mózgu. Jeśli zamkniecie oczy i zobaczycie procesję kolorów albo ekspansję wzorów – tak właśnie wygląda myśl, kiedy penetruje wasz mózg.

           Mózg jest wspaniałym „odbiornikiem” elektrycznych częstotliwości myśli i posiada miejsca, które są zaprogramowane, aby odebrać, gromadzić i wzmacniać specyficzne częstotliwości myśli. Te miejsca, w zależności od zawartości wody w ściankach ich komórek, posiadają różną zdolność gromadzenia i elektryzowania myśli. Niektóre części mózgu mogą zachować i wzmocnić tylko myśli o wysokiej częstotliwości, inne są w stanie zachować jedynie te o niskiej.

           W przeciwieństwie do tego, co wszyscy uważają, mózg nie jest źródłem myśli. On tylko przyjmuje myśli ze strumienia świadomości. To jest organ stworzony przez Bogów specjalnie po to, aby odbierać i gromadzić myśli, które przeszły przez Ducha waszego jestestwa, zostały przekształcone w prąd elektryczny, wzmocnione i przesłane za pośrednictwem systemu nerwowego do każdej części waszego ciała, gdzie są uświadomione, w celu osiągnięcia zrozumienia.

            Dzięki technologii posiadacie odbiorniki radiowe z miernikami, które pozwalają regulować głośność dźwięku i wybrać częstość, którą chcecie odebrać. Wasz mózg też jest „odbiornikiem: z miernikami, zdolnym do odebrania jakiejkolwiek częstotliwości, ale tylko wtedy, kiedy część mózgu, która może je zarejestrować, jest aktywna.

**********************************************************************************************

            Myśl nieustannie „odżywia” każdą komórkę w waszym ciele i wasze całe ciało reaguje na jej impuls elektryczny. Wpływ myśli na każdą komórkę jest doświadczony jako odczucie, doznanie, emocja, jako to, co nazywacie ekscytacją. Następnie ta emocja jest odesłana do waszej duszy, aby zostać tam zarejestrowana.

            Wasza dusza jest wspaniałym kronikarzem, bezstronnym komputerem, który zapisuje naukowo każde uczucie, doświadczone w waszym ciele. Kiedy doświadczacie emocji, to znaczy, że myśl weszła w strukturę świetlną waszej istoty, została zaakceptowana w mózgu i przesłana za pośrednictwem centralnego systemu nerwowego, aby każda komórka waszego ciała mogła jej doznać. Następnie dusza rejestruje tę emocję jako podstawę do konsultacji, zwaną pamięcią.

            Pamięć nie posiada rozmiaru. Ona jest esencją. Pamięć nie jest wizualnym dokumentem, ale dokumentem emocjonalnym. To emocja kreuje wizerunek. Dusza nie zapisuje w pamięci wizerunków ani słów. Ona zapisuje emocje związane z tymi wizerunkami i słowami.

             Dusza rejestruje uczucie wywołane przez myśl i doświadczone przez całe ciało. Następnie szuka w swojej pamięci czegoś podobnego, czegoś, co analizująca część waszego mózgu, którą nazywacie intelektem, może rozpoznać i znaleźć słowa, pozwalające jej opisać tę emocję.

            Wszystko, co możecie opisać, jest związane z pewnym uczuciem, mającym swoje źródło w jakimś doświadczeniu. Znacie kwiaty jako kwiaty dzięki emocjonalnemu doświadczeniu, które z nimi wiążecie. Widzieliście, dotknęliście, powąchaliście i ozdobiliście się strukturą zwaną kwiatami. Z tego powodu kwiaty wywołują w was specyficzne emocje. Znacie jedwab jako jedwab, ponieważ wiążecie go z określonymi doznaniami i doświadczeniami emocjonalnymi, które niosą ze sobą „zrozumienie”, zwane jedwabiem. Dusza zgromadziła całą informację, związaną z waszymi doświadczeniami emocjonalnymi. Tak więc kiedy doznajecie uczuć wywołanych jakąś myślą, dusza je rejestruje i szuka w banku pamięci podobnych emocji, związanych z myślami, doświadczonymi uprzednio. Następnie przesyła tę informację do mózgu wskazując, że dana myśl została uświadomiona i zrozumiana kompletnie przez całe ciało. Myśl nie zostaje uświadomiona tylko w mózgu. Ona jest uświadomiona w całym ciele i następnie analityczna część waszego mózgu pozwala wam znaleźć słowa, które opiszą dane uczucie.

            Jak myśl jest uświadomiona i poznana? Dzięki emocji. Wiedza jest całkowicie emocjonalna. Myśl o czymkolwiek nie może być uświadomiona, dopóki najpierw nie zostanie odczuta – dopiero wtedy posiada tożsamość. W celu poznania myśli najpierw musicie ją zaakceptować w waszym mózgu, a następnie pozwolić sobie doświadczyć ją emocjonalnie w całym ciele. Wiedza nie jest dowodem na cokolwiek. Ona jest emocjonalną konstatacją. W momencie kiedy czujesz, możesz powiedzieć – „Ja wiem. Ja to czuję. Ja wiem”.

           Wewnątrz was, moi kochani mistrzowie, znajdują się drzwi do całej wiedzy. Ogień, który w was płonie, jest tym samym ogniem, jaki migocze w każdym maleńkim atomie, w każdej wspaniałej gwieździe, w każdej formie komórkowej, we wszystkim, co istnieje. To jest ten sam, identyczny ogień.

Świadomość jedności z całym życiem jest osiągnięta za pośrednictwem esencji światła, ponieważ światło, które uwierzytelnia emocję  waszej duszy, jest tym samym światłem, które daje życie kwiatom, gwiazdom i wszystkiemu, co istnieje. Zatem wewnątrz was jesteście w stanie wiedzieć wszystko.

Wiedzieć coś nie oznacza zrozumienia wyrażonego za pośrednictwem intelektualnej retoryki, wypełnionej wyszukanymi, pozbawionymi znaczenia słowami. Poznanie kwiatu następuje w waszym wewnętrznym jestestwie dzięki emocji. Możecie uświadomić sobie w każdej chwili, jak coś myśli, dzięki częstotliwości, którą emituje, zwanej emocją. Jeśli chcecie coś wiedzieć, to jedyne, co musicie zrobić, to odczuć to. Zawsze będziecie mieli absolutną rację.

  fragment białej księgi -Ramtha

30 marca 2011 Posted by | Biała księga | , , , | Dodaj komentarz

Cztery kroki do miłości

 fragmnet z książki OSHO -stany świadomości

Milosc jest spotkaniem, orgazmicznym spotkaniem smierci i zycia. Jezeli nie poznales milosci, wiele straciles.

Urodziles sie, zyles i umarles, ale wiele straciles. Straciles ogromnie, straciles calkowicie, straciles absolutnie, straciles te przerwe posrodku. Ta przerwa jest najwyzszym szczytem, szczytowym przezyciem.

Azeby ja osiagnac, nalezy pamietac o czterech krokach.

 Pierwszy krok: badz tu i teraz – bo milosc jest mozliwa tylko tu i teraz. Nie mozesz kochac w przeszlosci. Wielu ludzi zyje jedynie we wspomnieniach, oni kochaja w przeszlosci. A sa i tacy, którzy kochaja w przyszlosci: to tez jest niemozliwe. Sa to sposoby na unikanie milosci; przeszlosc i przyszlosc to sposoby unikania milosci. Kochasz wiec w przeszlosci albo kochasz w przyszlosci – a milosc jest mozliwa tylko w terazniejszosci, bo tylko w tej chwili nastepuje spotkanie smierci i zycia… W tej przerwie, która jest w tobie.

 Ta przerwa zawsze jest w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci, zawsze w terazniejszosci. Nigdy nie jest w przeszlosci i nigdy nie jest w przyszlosci. Jesli bedziesz za duzo myslec (a myslenie zawsze dotyczy przeszlosci lub przyszlosci), twoje energie beda odciagniete od uczucia. Uczucie jest tu i teraz. Jesli twoje energie poruszac sie beda wedlug wzorców myslenia, nie bedziesz miec dosc energii, by wejsc w uczucia – i milosc bedzie niemozliwa.

A zatem pierwszy krok to bycie tu i teraz. Przyszlosc i przeszlosc prowokuja myslenie; myslenie niszczy uczucie. I czlowiek zbytnio owladniety mysleniem stopniowo zapomina, ze ma takze i serce. Czlowiek, który jest zbyt zaangazowany w myslenie, stopniowo zaczyna zyc tak, ze uczucie nie bedzie mialo nic do powiedzenia. Nie slucha swego uczucia, a ono stopniowo zaczyna od niego odpadac.

W tym stanie sa miliony ludzi, którzy nie wiedza co to jest serce. Mysla, ze serce to tylko pompa. Cala ich koncentracja jest w glowie. Glowa jest krancem, jest potrzebna, jest dobrym narzedziem, ale musi byc uzywana jako sluga. Nie moze stac sie panem. Gdy glowa staje sie panem i serce zostanie w tyle, bedziesz zyc, umrzesz, ale nie poznasz czym jest Bóg, poniewaz nie bedziesz znac milosci. Ta sama przerwa przy pierwszym zetknieciu wyglada jak milosc… a gdy zgubisz sie w niej totalnie, staje sie Bogiem. Milosc to poczatek Boga – albo inaczej, Bóg to ostateczny szczyt milosci.

Drugim krokiem prowadzacym do milosci jest nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz… poniewaz wielu ludzi kocha, ale ich milosc jest bardzo skazona truciznami: nienawiscia, zazdroscia, zloscia, checia posiadania. Tysiac i jedna trucizna otaczaja twa milosc. Milosc to cos delikatnego.

Pomysl tylko o zlosci, nienawisci, checi posiadania, zazdrosci – jak moze milosc przetrwac? Przede wszystkim, ludzie zmierzaja ku glowie i zapominaja o sercu; tych jest wiekszosc. Jest tez pewna mniejszosc, która nadal odrobine zyje w sercu, ale i ta mniejszosc czyni inne zlo: male swiatlo milosci jest u nich otoczone zazdroscia, nienawiscia, zloscia, tysiacem i jedna truciznami. Wtedy cala podróz staje sie pelna goryczy.

 Milosc to drabina miedzy niebem i pieklem, ale drabina zawsze prowadzi w dwie strony – mozesz wejsc do góry, mozesz zejsc na dól. Jesli beda trucizny, drabina sprowadzi cie w dól: wejdziesz do piekla, nie do nieba. Zamiast dostapic pewnej melodii, twe zycie stanie sie jedynie halasem przyprawiajacym o mdlosci, pomieszanym halasem ruchu ulicznego, halasem doprowadzajacym jedynie do szalenstwa, natlokiem wielu halasów bez zadnej harmonii. Bedziesz trwac na samej krawedzi szalenstwa.

Druga rzecza, o której trzeba pamietac, jest wiec nauczenie sie przemieniania swych trucizn w slodycz. Jak sie je przemienia? Jest to bardzo prosty proces. W gruncie rzeczy nazwanie go procesem nie jest wlasciwe, bo ty niczego nie robisz, potrzebujesz jedynie cierpliwosci. To, co ci mówie, jest jednym z najwiekszych sekretów. Wypróbuj to. Gdy przyjdzie zlosc, nic nie rób; usiadz tylko w milczeniu i obserwuj ja. Nie badz jej przeciwny, nie opowiadaj sie po jej stronie.

Nie wspóldzialaj z nia, nie tlum jej. Po prostu ja obserwuj, badz cierpliwy, po prostu zobacz co sie dzieje… niech narasta. Pamietaj o jednym: nigdy niczego nie rób jesli owladnela toba trucizna, po prostu czekaj. Gdy trucizna zacznie przemieniac sie w to drugie…

Jest to jedno z podstawowych praw zycia, ze wszystko bez przerwy przemienia sie w swoje przeciwienstwo. Tak, jak wam powiedzialem, ze mezczyzna zmienia sie w kobiete, a kobieta zmienia sie w mezczyzne, tak samo wystepuja w tobie pewne okresowe zmiany – dobry czlowiek staje sie zlym, zly czlowiek staje sie dobrym, swiety ma chwile grzesznika, a grzesznik ma chwile swietosci. Trzeba jedynie czekac. Nie dzialaj wtedy, gdy góra jest zlosc, bo bedziesz tego zalowac, i stworzysz lancuch reakcji, i wpadniesz w karme. To jest cale znaczenie wpadania w karme.

Zrób cokolwiek, gdy jestes w chwili negatywnej, a znajdziesz sie w pewnym lancuchu, i nie bedzie temu konca. Kiedy cos robisz wtedy, gdy jestes nastawiony negatywnie, ten drugi czlowiek jest gotów cos uczynic, negatywnosc tworzy wiecej negatywnosci. Negatywnosc prowokuje wiecej negatywnosci, zlosc sprowadza wiecej zlosci, wrogosc sprowadza wiecej wrogosci, i to trwa i trwa i trwa… i ludzie sa ze soba uwiklani przez cafe zywoty. I dalej to robia! Czekaj. Gdy znajdziesz sie w zlosci, jest to chwila dobra do medytacji. Nie zmarnuj tej chwili: zlosc wytwarza w tobie tak wielka energie… Moze ona niszczyc. A energia jest neutralna; ta sama energia, która moze niszczyc, moze byc twórcza. Czekaj. Ta sama energia, która moze rozniesc w pyl, moze obsypac zyciem – tylko czekaj.

Kiedy bedziesz czekac i nic nie bedziesz robic w pospiechu, któregos dnia zaskoczy cie, gdy ujrzysz wewnetrzna zmiane. Byles pelny zlosci, a potem ta zlosc narastala i narastala do punktu szczytowego… a potem kolo sie obrócilo. I mozesz zobaczyc jak to kolo sie obraca, i zlosc opada, i energia jest uwalniana, i teraz jestes w pozytywnym nastroju, nastroju tworzenia. Teraz mozesz cos zrobic. Teraz dzialaj. Zawsze czekaj na to pozytywne. I to, co mówie, nie jest tlumieniem. Nie mówie, abys tlumil negatywnosc. Mówie, abys obserwowal negatywnosc.

Pamietaj te róznice, jest to ogromna róznica. Nie mówie, abys siedzial na samym szczycie negatywnosci, zapominal o tej negatywnosci, robil cos wbrew niej; nie, tego nie mówie. Nie mówie, abys usmiechal sie wtedy, gdy jestes w zlosci, nie. Taki usmiech jest falszywy, obrzydliwy, sztuczny. Gdy jestes w zlosci, nie usmiechaj sie. Zamknij sie wtedy w pokoju, postaw przed soba lustro i sam zobacz swoja ogarnieta zloscia twarz. Nie trzeba nikomu jej pokazywac. To twoja sprawa, to twoja energia, to twoje zycie, i musisz czekac na odpowiednia chwile. Patrz caly czas w lustro, zobacz te czerwona twarz, te czerwone oczy, tego morderce, który tam jest.

Czy kiedykolwiek myslales o tym, ze kazdy ma w sobie takiego morderce? Ty tez masz w sobie takiego morderce. Nie sadz, ze morderca jest gdzies indziej, ze morderca jest ktos inny, kto dokonuje morderstwa. Nie, kazdy ma moznosc popelnienia morderstwa. Nosisz w sobie taki samobójczy instynkt. Spójrz tylko w lustro, to sa twoje nastroje – musisz zapoznac sie z nimi. Jest to fragment wzrastania ku poznaniu siebie. Tyle slyszales, od Sokratesa az po dzis: „Poznaj siebie” – i to jest ta droga wiodaca do poznania siebie. „Poznaj siebie” nie oznacza siedzenia w milczeniu i powtarzania „Jestem Brahma, jestem Dusza, jestem Bogiem, jestem Tym”, wszystko to bzdura. „Poznaj siebie” oznacza poznanie wszystkich swoich nastrojów, wszystkich mozliwosci: mordercy, grzesznika, przestepcy, swietego, swietego czlowieka wewnatrz ciebie, cnoty, Boga, diabla. Poznaj wszystkie te nastroje, caly ich zakres, a poznawszy je, bedziesz w stanie odkrywac tajemnice, klucze. Zobaczysz, ze zlosc nie moze istniec caly czas – chyba ze moze? Nie sprawdziles tego. Spróbuj, ona nie moze istniec caly czas. Jesli niczego nie bedziesz robic, co sie stanie? Czy zlosc moze tak utrzymywac sie po wsze czasy? Nic nie moze utrzymywac sie na zawsze. Szczescie przychodzi i odchodzi, nieszczescie przychodzi i odchodzi. Nie mozesz zobaczyc tego prostego prawa? – ze wszystko sie zmienia, nic nie pozostaje trwale.

Po co sie wiec spieszyc? Zlosc przyszla, i odejdzie. Po prostu poczekaj, miej odrobine cierpliwosci. Patrz po prostu w lustro i czekaj. Niech ta zlosc bedzie, niech twoja twarz stanie sie brzydka i mordercza – ale czekaj, obserwuj.

Nie tlum i nie dzialaj powodowany zloscia, a wkrótce przekonasz sie, ze twarz staje sie lagodniejsza, oczy staja sie spokojniejsze, energia zmienia sie – mezczyzna przemienia sie w kobiete… i wkrótce caly bedziesz emanowac.

 Ta sama czerwien, która byla zloscia, teraz bedzie pewnym emanowaniem, pieknem na twej twarzy, w twoich oczach. Teraz idz – nadszedl czas dzialania. Dzialaj wtedy, gdy jestes w pozytywnym nastroju. Nie wymuszaj pozytywnosci, czekaj, az pozytywnosc sama przyjdzie. Oto ta tajemnica. OSHO

********************************************************************************

Na pierwszej plaszczyznie materia spotyka materie. Na drugiej plaszczyznie zycie spotyka sie z zyciem. Na trzeciej plaszczyznie spotykaja sie przeciwienstwa, mezczyzna spotyka sie z kobieta, yin spotyka sie z yang. Na czwartej, anahata, nizsze spotyka sie z wyzszym.

Trzy osrodki sa ponizej anahaty i trzy osrodki sa wyzej od anahaty; anahata to drzwi miedzy jednymi i drugimi, pomost.

W twym sercu Bóg spotyka sie ze swiatem, nieprzejawione spotyka sie z przejawionym, nieznane spotyka poznane, gospodarz spotyka goscia, umysl spotyka nie-umysl. Serce jest najbardziej tajemniczym osrodkiem czlowieka. I dopóki serce nie zacznie funkcjonowac, nie poznasz celu zycia. W sercu, pierwszy poczatek wyzszego. Otwieraja sie rozlegle przestrzenie… wychodzisz z tunelu.

 Anahata jest wielkim oknem, czyni cie ono dostepnym dla nieba i czyni niebo dostepnym dla ciebie. Mozesz tez powiedziec to w inny sposób: w anahata, w milosci, spotykaja sie nieswiadomosc z nadswiadomoscia. Albo jeszcze inaczej mozna to wyrazic: w anahata, w milosci, spotykaja sie seks i modlitwa. Seks jest nizszy od milosci, modlitwa jest wyzsza od milosci. A milosc jest wielka tajemnica. Jest w niej cos z seksu, na pewno, i jest w niej cos z modlitwy.

 Dlatego nie ma innej tajemnicy porównywalnej z miloscia. Jest w niej cos z seksu; jesli pójdziesz i kochasz drzewo, chcesz je objac; chcialbys je dotykac tak, jak dotykalbys twarzy ukochanej osoby. Jesli kochasz skale, chcialbys calowac ja tak, jak calowalbys usta ukochanej osoby; cos z seksu, cos ciagnie sie z przeszlosci. A jednak, gdy calujesz skale, jest poszanowanie, wielkie zdumienie, wielki cud. Jestes pelen szacunku, masz nastrój modlitwy, jest to cos w rodzaju wielbienia.

W milosci spotykaja sie modlitwa i seks. Jesli nie jestes uwazny, milosc moze spasc i stac sie seksualna. Jesli jestes dostatecznie uwazny, milosc moze wzniesc sie wysoko i stac sie pelna modlitwy. Trzeba o tym pamietac. Milosc jest bardzo krucha. Bardziej prawdopodobne jest, ze milosc zejdzie do nizszej rzeczywistosci i stanie sie seksem.

 Gdy zakochujesz sie pierwszy raz w kobiecie lub w mezczyznie, moze nie byc w tym nic z seksu. Wczesniej czy pózniej seks pojawi sie. Gdy pierwszy raz patrzysz na piekna kobiete, moze byc poszanowanie, wielkie zdumienie, jakbys w jej twarzy ujrzal twarz Boga. Gdy spojrzysz w oczy kobiety, nagle otwieraja sie drzwi do tajemniczosci.

Nie myslisz kategoriami seksu i ciala i fizycznosci, w ogóle cie to nie obchodzi. Przyzywa cie cos wyzszego. Ale potem zakochujesz sie i stopniowo zapominasz to, co wyzsze i wchodzisz w to, co nizsze. Milosc prawie zawsze spada do tego, co nizsze, gdyz nie jestesmy swiadomi. I dlatego we wszystkich jezykach, gdy ktos wchodzi w milosc, mówi sie o nim: „wpadl po uszy, zakochal sie” Ludzie wpadaja w milosc, bardzo rzadko wznosza sie w milosci.

 Pamietaj, to sformulowanie jest bardzo prawidlowe. Milosc zaczyna sie jako cos bardzo wysokiego, romantycznego, poetyckiego, boskiego, a potem stopniowo godzi sie na cos bardzo zwyczajnego, fizycznego, zepsutego. Milosc zaczyna sie jako modlitwa, poczatek milosci jest religijny, ale milosc konczy sie w koszmarze.

Pamietaj o tym: jesli jestes czujny, mozesz pomóc sobie, by nie spasc, mozesz pomóc sobie i poddac sie dyscyplinie wznoszenia sie. Wtedy milosc moze stac sie modlitwa.

 W anahata, osrodku serca, spotykaja sie nizsze i wyzsze. Jest to wielkie doznanie jednosci, bardzo kruche, rzecz jasna, trzesace sie, drzace, niezbyt pewne; przypomina proces, idzie naprzód, cofa sie; ale jesli jestes czujny, mozesz wykorzystac ja jako punkt wyjscia do jeszcze wyzszych mozliwosci.  OSHO

25 marca 2011 Posted by | OSHO | , , , | Dodaj komentarz

Akasza.. część dalsza wiedzy od Mistrzów

 

jak pisałam w poprzednim wpisie zamieszczam cześć dalszą znalezionego materiału pochodzacego z przekazu z książki

,,Światło z Akaszy,,   Elisaweta Loginowa & Wladimir Zarew

Jak się modlić?

21 listopada 2000

Czy jest sensowne, powtarzanie kilku konkretnych próśb lub modlitwa do konkretnego świętego? Tak jak to jest w tradycji Chrześcijańskiej.

Jak już dobrze wiesz sama, modlitwa jest energią. Kiedy ta energia gromadzi się dzień po dniu, to jej natężenie i siła również się zwiększają dzień po dniu. W ten sposób otrzymujesz to, co chcesz. To nie jest ikona, która rozwiązuje problem. Jeżeli twoja myśl jest czysta i silna, a pragnienie, które wyrażasz nakłada się w czasie, wtedy tworzy się tak zwana wibracja czasoprzestrzenna, która pozwala ci odtworzyć i zmaterializować twoje pragnienie w continuum życia. To jest naiwne. To jest złudzenie, jeżeli myślisz, że obraz na wprost ciebie, rozwiąże twoje problemy. W rzeczywistości to ty budujesz i wizualizujesz swoje życzenia. I każdy z was, istot ludzkich może to zrobić, jeżeli stworzy swój własny wzór przemowy, poprzez który mógłby codziennie powtarzać swoją ludzką prośbę, ubraną w jednorodną sylabiczną strukturę. Wtedy sam sobie możesz pomóc zrealizować swoje marzenie.

Święte obrazy, ikony patronują pewnym zjawiskom. Na przykład, wiemy, że święty Menas, jest tym, który spełnia życzenia.

To wy stworzyliście sobie takie rozpoznanie dla własnej wygody, jest to wytwór własnej wyobraźni. Zastanów się, czy jest różnica pomiędzy waszymi chrześcijańskimi ikonami, symbolizującymi specyficzne pragnienia i nadzieje dla ich zaspokojenia, a mistycznymi symbolami przyjętymi (obecnymi) w innych religiach . To jest to samo. Wizerunek jest różny, jednakże pragnienia i nadzieje są te same. Dobrze, pytam więc, skoro Budda, Chrystus, Mahomet niosą to samo duchowe posłanie, ten sam symbol obietnicy, wspólne światło i nadzieję, i czy modlitwy mogą być różne? Zatem, od kogo to zależy? Zależy to od modlących się. Od upragnionych życzeń i nadziei, które modląca się osoba chce, żeby święty przekształcił i poparł. Wy, istoty ludzkie, tworzycie świętych na wasze potrzeby. Skoro są tacy sami dla was wszystkich, mają oni wspólny początek, zrozum to. Powtórzę: jeżeli masz jakieś umiłowane, znaczące życzenie nawet, jeżeli stoisz pod drzewem czy naprzeciw jakiegoś przypadkowego kwiatka i modlisz się codziennie i tak zrealizujesz to swoje życzenie, jeżeli poprawnie zbudujesz system głosowy swojego błagania. Słowa wypełnione świętością, są kluczem otwierającym drzwi zadośćuczynienia.

Co powinna zawierać modlitwa? Czy powinna zawierać historię życzenia, dokładne i szczegółowe wyjaśnienie, czego chcę?

Nie, nie możesz osiągnąć świętości poprzez historię. Prośba powinna być wyrażana słowo po słowie, krótkie i uporządkowanie, ściśle zorganizowane jak w żołnierskim szeregu. Powinny rytmicznie się zazębiać, tak jak wokal zachodzi na muzykę, podkreślanie sylab i słów – pozwala to silnej wibracji przekształcać myśli szybciej i sprawniej osiągnąć realizację życzeń. Powinieneś sam zbudować własny sposób wyrazu i myśli a nie być pod wpływem kanonu lub pozwalać, aby kto inny nauczał cię, jak. Sam musisz znaleźć słowa, by poczuć i stać się świadomym ich wewnętrznej energii, do zbudowania całości przesłania i wyrazić go słowami przez twoje usta lub nawet przez twoje myśli. To jest twój wybór.

Zatem, w modlitwie energia przemowy, słów jest ważniejsza niż wyjaśnienie życzenia. Każda osoba, która się modli potrzebuje stworzyć kształt, rytm, wewnętrzny sens swego życzenia?

Tak.

Czy wiadomość powinna być adresowana do Boga zamiast do któregoś ze świętego?

Powinna być adresowana do tego, co określasz jako Boga. Bóg może być matką, ojcem, czy Cudem. Przyjmij Go zgodnie ze swoim duchowym doświadczeniem i weź Jego światło.

Modlitwa może mieć dobre lub złe intencje. Czy dokonuje się to, w ten sam sposób w obu przypadkach – zarówno w dobrej jak i złej intencji?

Modlitwa jest myślą niosącą energię. Jeżeli zaprojektujesz złą energię i myśl, to wróci ona z powrotem do ciebie jak bumerang i skosi cię, przełamie twój własny pień.

Mówi się, że dobrzy chłopcy idą do Nieba, źli chłopcy idą dokąd chcą. Zło prawdopodobnie nie materializuje się łatwiej tylko jest bardziej widzialne i łatwiej wam go wyróżnić (zauważyć) i poczuć.

Używasz ulicznego slangu, który nie ma nic wspólnego ze świętymi słowami i z intymnością twojego umiłowanego życzenia. Nie jest łatwiej zmaterializować zło. Jest to po prostu tak, że zło jest bardziej widzialne i łatwiej jest ci go rozpoznać i poczuć.

Jest coś samolubnego w samej modlitwie. Kiedy osoba się modli, pragnie czegoś dla siebie, nawet jeśli jest to coś bardzo czystego, nawet kiedy pragnie zdrowia, to pragnie go dla samego siebie.

Jeżeli pragniesz zdrowia dla siebie, czy pragniesz śmierci dla osoby obok ciebie? Co wtedy?

Kiedy się modlimy, prawdopodobnie nie powinniśmy bać się własnego egoizmu. Zawsze czułem pewne zakłopotanie modląc się, ponieważ wyglądało to dla mnie bardzo niegodnie, żeby ze swojej znikomości wywierać nacisk…

Na Kogo?

Świętość, do której adresuję swoje modlitwy.

Poprzez twoją modlitwę sam projektujesz swoją drogę, zanim zajmiesz się sobą. Poprzez swoje życzenie, torujesz drogę i otwierasz zamknięte drzwi. Jednakże, jeżeli pragniesz sprawić komuś ból i cierpienie, to ta energia, która jest negatywną wibracją, wraca z powrotem do ciebie. Zło, które pragnąłeś wysłać w czyjąś stronę, zawsze wraca, ponieważ jest bardzo silne jako wibracja. Negatywna wibracja stwarza pole magnetyczne, które nie posiada możliwości ruchu do przodu, tylko pozostaje zastopowane (w spoczynku) i ty w nie uderzasz. Nie jest możliwe, żebyś je usunął lub rozproszył. Ono stopniowo dostaje się do twojego wnętrza i ulegasz samozniszczeniu.

Czy nie sądzicie, że niespełnionych modlitw jest więcej, niż tych spełnionych?

Myślę, że nie zrozumiałeś, o czym mówię, wygląda, że nie pojąłeś różnic pomiędzy kanonizowaną, książkową modlitwą, a modlitwą, która przedstawia twój wewnętrzny popęd, intymność ludzkiego życzenia.

Czy uważacie, że jest w porządku, jeśli osoba modli się tylko za siebie, czy może powinniśmy zawsze poprosić o dobro innych ludzi, kiedy odmawiamy naszą modlitwę?

Jest to wyraz twojego własnego, życzenia; wasze jest prawo wyboru. Ważniejsze jest, o co się modlisz, o co prosisz, aby ci się spełniło. Dobrze jest, jeżeli okazujesz moralność w swoich życzeniach. Jednakże powtórzę znów: sam musisz znaleźć energię słów, powinieneś powtarzać je w ten sam sposób każdego dnia. Nagromadzona energia pozwala zmaterializować się temu, co sobie życzyłeś.

Jeżeli modlę się o coś i to się nigdy nie spełnia i jeżeli nie jest to nic niemoralnego, nic, co mogłoby w zły sposób wpływać na innych ludzi, to czy mogę przypuszczać, że nie znalazłem odpowiednich słów, silnie energetycznych słów, a zatem nie prowadzą one do spełnienia się?

Jeżeli będziesz powtarzać swoje wybrane słowa jako prośbę każdego dnia, w ten sam sposób dobraną wyrazowo, wypowiedzianą dźwięcznie, wtedy to, czego sobie życzyłeś na pewno się spełni.

Zatem, gdy osoba wykonuje wysiłek, żeby znaleźć piękno i siłę słów, powinna wytrwale i wytrzymale trwać w tej postaci wyrazu, które wybrała?

Tak.

Czy zostaje to odzwierciedlone na każdym indywidualnym kontinuum?

Tak. Pozwala to oczyścić negatywny wpływ na twoją osobistą wibrację twojego osobistego kontinuum.

Sogial Rimpocze napisał, że modlitwa za inne osoby w dowolnym czasie nawet, jeżeli się ponownie inkarnowały, zawsze ma korzystny wpływ.

Jedna zapalona świeca, płomień i energia, to jest wystarczające dla nieboszczyka. Dlaczego czujesz potrzebę modlić się za coś, co już nie istnieje? Módl się za coś, co jest rzeczywiste i pomóż temu rzeczywistemu znaleźć swoje znaczenie, uszlachetnić się i zrealizować. W jaki sposób, możesz pomóc czemuś, co już zanikło? W żaden sposób.

Czy słuchanie kościelnej lub religijnej muzyki wspomaga nastrój modlitewny?

Tak, ponieważ relaksuje twoją duszę, harmonizuje twoje wnętrze. Jest to wibracja.

Jeżeli, dobrze Was zrozumiałem, rzeczywiście, z tym powtarzaniem pomnażamy i gromadzimy energię wewnątrz czasoprzestrzennego kontinuum.

Za pomocą modlitwy określasz jego drogę.

Freddy Merkury zaskoczył mnie swoją wypowiedzią – tak bardzo modlił się do Boga, żeby go zostawił przy życiu, że najwyraźniej zrobił coś źle i potem rzeczywiście umarł. Czy są jakieś granice zdolności naszej modlitwy do pomocy nam?

Słyszałeś jak się modlił?

Nie, nie słyszałem. Przeczytałem w wywiadzie.

Zatem jest to wywiad, coś powiedzianego, przekazanego, sparafrazowanego. Ale to powinno być też wiadome: jeżeli przypominasz sobie o odmawianiu modlitwy, kiedy jesteś już na łożu śmierci, kiedy twoja materia jest już tak nieodwracalnie zniszczona, wtedy lepiej jest, żebyś uświadomił sobie, co cię czeka i przygotował się na śmierć. Jedyna rzecz, jaką możesz zrobić w takim przypadku, to modlitwa o opuszczenie życia bez bólu i to jest możliwe.

Coś, co w naszych modlitwach jest święte i czyste dla nas, może nieświadomie szkodzić interesom kogoś innego, może to prowadzić do przykrych konsekwencji dla innych. Czy negatywny aspekt powraca do modlącego się w takiej sytuacji, czy jest jakieś inne rozwiązanie?

Każdy z Was ma wystarczająco bogate duchowe i życiowe doświadczenia i musi dobrze uświadomić sobie, czego dotyczy jego życzenie. Kiedy jest czyste, zgłębione, przemyślane ze wszystkich stron, kiedy przezwyciężysz swoje Ja i będziesz się modlił, wniesiesz dobro i spełnienie do swojego wnętrza. To, co konstruujesz jako swoje życzenie i aranżujesz w ten sposób, żeby niczego i nikogo nie zraniło, zacznie się nakładać i się spełni. Jeżeli, w twoim wymarzonym życzeniu zawarta jest harmonia i dobro, żadne zło nie powróci do ciebie.

Powiedzieliście nam, że kiedy ktoś się modli i chce coś otrzymać, coś innego jest mu odbierane.

To zależy od sposobu, w jaki wyrażona jest twoja prośba. Nigdy nie mów: „Błagam Cię Boże!”. „Błagam” i „Proszę” zmniejsza i przełamuje życzenie. „Błagam” to słabość. Zamiast tego powiedz: „Pomóż mi”, ponieważ wtedy wyrażasz życzenie do zrobienia czegoś, samemu, czynnie bierzesz udział w tym spełnieniu, zamiast tylko błagać, aby ktoś inny dokonał materializacji twojego życzenia.

Czy modlitwa każdego z nas, służąca do kontaktowania się z wyższymi światami powinna być trzymana w tajemnicy?

Tylko ty powinieneś znać formułę jej wymowy. Wypowiedzenie jej przed innymi narusza świętość, intymność tej modlitwy i utrudnia, uniemożliwia jej spełnienie. Źle jest, aby opowiadać i komentować swoje najbardziej prywatne życzenie, upowszechniając jego formę wyrazu, ponieważ w ten sposób rozpraszasz energię myśli, opróżniasz i rozpraszasz energię swojego życzenia. Jeżeli, to zrobisz, będzie ci ciężko dokonać spełnienia twojej tęsknoty.

Zatem intymność każdego życzenia powinna być zachowana?

Tak

Tradycja postu czy tradycja „cichej wody”*, lub pozbawiania się czegoś przed momentem modlitwy mają znaczenie dla samej modlitwy?

Każdy z was sam określa sposób, miejsce, okoliczności modlitwy na jego lub jej pożytek. Powinieneś określić miejsce, gdzie i jak stać i do kogo kierować modlitwę, podążając za swoją wewnętrzną intuicją.

*Cicha woda- rytuał, kiedy trzymane jest milczenie w określonych dniach wokół czystej wody w naczyniu, którą się pije na koniec tych dni.

W takim przypadku, co stanowi siłę tajemnicy, gdy ktoś otrzymuje inicjację – klucz do czegoś?

Jeżeli posiadasz inicjacje, nie znaczy to wcale, że twoja modlitwa spełni się szybciej lub lepiej. To są dwie różne sprawy.

Modlitwa jest czymś bardzo indywidualnym, tak jak istota ludzka jest indywidualnym stworzeniem?

Tak.

Jeżeli chcesz się modlić za kogoś ci bliskiego, czy można kierować ku niemu energię, aby mu ona pomogła?

Tak.

Jeżeli modlitwa skierowana jest w kierunku czegoś materialnego, czy formuła przemowy powinna być taka sama, jak by była skierowana w kierunku czegoś duchowego?

Każdy sam określa, co on lub ona życzy sobie na jego lub jej pożytek. Wróć do odpowiedzi, której udzieliłem parę pytań wcześniej. Kiedy oczyścisz swoje Ego, staniesz się świadomy tego, co chcesz otrzymać.

Jeżeli, osoba modli się o coś i to otrzymuje, czy byłoby bardzo brzydko z jej strony, jeżeli zaczęłaby modlić się o coś innego?

Wasze życie jest wypełnione ciągłymi dążeniami i tysiącami życzeń. W związku z tym, nie jest to szkodliwe, jeżeli jednocześnie modlisz się o kilka z nich, jednakże wybór powinien być świadomy.

 

Chciałbym zadać pytanie, którym Eli Loginowa podzieliła się z nami przed wejściem w kontakt: Jaka jest różnica pomiędzy reinkarnacją a zmartwychwstaniem?

Reinkarnacja wyraża pewien czysto fizyczny proces, który dowodzi o ruchu i realizacji pewnej duchowej istniejącej dostrzegalno-niedostrzegalnej materialnej istoty. Natomiast „zmartwychwstanie” jest odzieżą, symbolem reinkarnacji, który został wam przekazany w księdze religijnej, aby była zrozumiała nawet przez najmniej wykształconą osobę. Ponieważ, nie mogłaby ona wyjaśnić sobie poglądowo i zrozumieć znaczenia praw natury, które doprowadzają do zwolnienia i przyśpieszenia światła, kształtowania i rozpadu komórki lub nawet pojąć energii wibracji jako nośnika informacji. Dlatego prościej mówi się „zmartwychwstanie” i przez to rozumie się, że zmarły znów się zmaterializuje i osiągnie znów wizerunek.

Czy jest różnica w samej symbolice tych dwóch terminów? Mnie się wydaje, że człowiek, który się reinkarnował, zachowuje wprawdzie matrycę swojej duchowości, ale w rzeczywistości staje się nową osobą. Podczas gdy, zmartwychwstały człowiek pozostaje tą samą osobę, którą znamy. Widzimy tu istotną różnicę w semantyce, znaczeniu.

Tak, ta różnica jest oczywista i nie ma potrzeby na ten temat dyskutować. Jednakże, w sytuacjach życiowych zmieszaliście „zmartwychwstanie” z aluzją, że zmarły pojawi się znowu. Wyraża to życzenie wizualizacji, zobaczenia jego wizerunku. Emanacja nieżyjącego ciała i twoja pamięć o żyjącym człowieku, razem wzięte ściśle tworzą wizję obrazu. Istnieje taka możliwość, aż do 49 dnia, po czym ta siła stopniowo się rozprasza. Nawet sny, w których widzisz zmarłego są, w rzeczywistości Waszą pamięcią- rodową informacją o obrazie, który zachowaliście w pamięci.

Prawie odpowiedzieliście na pytanie, które chciałem zadać. W Dzień Wszystkich Zmarłych, Eli widzi zmarłych. Nie tylko kobietę, która zmarła 2 dni wcześniej, poczuła również obecność innych zmarłych, nie wizualnie, ale jako energie. Jak to możliwe, skoro dusza jest w Przestrzeni Lateralnej, jak może tu powrócić w Dzień Wszystkich Zmarłych?

To, co Eli poczuła, jest emisją szkieletu kości krzyżowej. Energia, która pozostaje i przechowuje energetyczną informację o materii, jednak nie może ona odtworzyć głosu czy wizerunku. Może być wizualizowana poprzez żyjącego człowieka, który trzyma w pamięci zmarłego takiego, jakim był w świecie realnym.

A jeśli chodzi o ludzi, którzy zostali skremowani?

Słaba energia kości krzyżowej pozostaje zachowana.

Co zawiera kość krzyżowa, że nie zostaje całkiem spalona podczas kremacji?

Jak już powiedziałem, ta energia jest znikoma, jest to tylko informacja dotycząca dawniej istniejącej materii tego ciała.

Coś jak „czarna skrzynka” ciała, zawierające informację?

Tak.

11 marca 2011 Posted by | artykuły wyszukane | , , , | Dodaj komentarz

Akasza.. kim Oni są??

znalazłam bardzo ciekawy przekaz od istot ,które są Mistrzami  i które opiekują sie miejscem zwanym Akaszą..

myślę że warto jest zagłębić sie w tą treść dla poszerzenia swojej wiedzy ..

 zapraszam

 

Akasza. Kim oni są?

6 kwietnia 1999

Dobry Wieczór. Kim jesteście? Przedstawcie się proszę i powiedzcie nam coś o sobie.

Zapewne chciałbyś mieć kontakt z naszym obrazem i poznać nasze właściwe imię. Ale zrozum, istoto ludzka, że ten, który przeniknął głęboko w myślach nie posiada ciała, obrazu czy imienia, gdyż są one nośnikami tylko na niższym poziomie. Ja lub my, wybierz, co chcesz, nie mamy ciała, wyglądu czy imienia, jesteśmy tylko emanacją, tylko Mistrzami. To jest cała prawda zawierającą tajemnicę. Jeżeli ktokolwiek z nas przedstawi tobie swoje imię lub pokaże swoją podobiznę, możesz być pewny, że schodzi duchowo na niższy poziom. Kiedy się ze mną kontaktujesz, pamiętaj żeby nazywać mnie „Mistrzem”. Odróżnia nas tylko kolor, jest to odcień fioletowy. To jest to, co możecie otrzymać jako wizualną formę naszego istnienia.

Czy wy sami jesteście kronikami Akaszy, czy jesteście Mistrzami, którzy są w stanie pobierać informacje z kronik Akaszy?

Ja lub my, jak wolisz, jesteśmy częścią części, która przechowuje Mądrość od stuleci i dla przyszłych stuleci. I te nieskończone informacje są zwane Akasz”.

Czy możemy przyjąć, że jesteście tymi, którzy przetwarzają i klasyfikują informacje w kronikach Akaszy?

Jesteśmy jedynymi, którzy przechowują informacje, zabezpieczamy je i przekazujemy tylko wtedy, kiedy jest to konieczne i tylko wtedy, kiedy ludzkie myśli są w kontakcie z nami, co jest naprawę trudne, rzadko się zdarza i nie jest możliwe do zrealizowania za każdym razem i z każdym połączeniem.

W poprzedniej rozmowie wspomniałeś, że ty nas widzisz. Widzisz naszą aurę czy postrzegasz nas jako istoty fizyczne?

Postrzegamy was jako wibrację koloru, dopasowanego do waszego rzeczywistego bytu. Myślę, że rozmawialiśmy o tym we wcześniejszych rozmowach, że wasza materia jest rodzajem światła, delikatnego, ledwo migoczącego światła, które my dostrzegamy i dzięki któremu możemy was znaleźć.

Czy kroniki Akaszy znajdują się blisko Ziemi?

Nie.

Czy jest to oddzielne miejsce w Przestrzeni Kosmicznej, lub czy kroniki Akaszy otaczają Ziemię jako bardzo subtelne pole energii?

Są one dość subtelnym polem energii, ale kiedy mówię subtelny, mam na myśli, że mają również swoją gęstość, są specyficznym rodzajem stanu próżni w przestrzeni, gdzie zostały stworzone warunki do chronienia i przechowywania myśli, które są rodzajem wibracji. „Akasz” należy zakapsułować, tak, by blok informacyjny mógł zostać zachowany, zamiast roztrwoniony, rozproszony i zgubiony. Kiedy ten specyficzny rodzaj próżni jest stworzony, mocno trzyma informacje i nie pozwala jej się rozdzielić (rozpaść).

Czy jest jakieś powiązanie, wymiana informacji pomiędzy kronikami Akaszy, a innymi centrami informacyjnymi w głębokim Kosmosie, podobnymi do kronik Akaszy?

Tak.

Czy są to przeważnie informacje, które są wymieniane pomiędzy kronikami Akaszy, a innymi podobnymi centrami?

Tak. Jest to rodzaj wymiany informacji. Rozmawialiśmy o waszych komputerach. Są one uproszczonym, ziemskim odpowiednikiem Kosmicznej struktury przekazywania informacji. Są stworzone przez ten sam wzorzec.

Możemy w takim razie założyć, że informacja pewnego znaczącego wydarzenia zachodzącego w którejś części Kosmosu jest rozprzestrzeniana w całym Kosmosie, w całym Wszechświecie?

Jeżeli informacja jest naprawdę ważna i kluczowa, wtedy jest rozsyłana w Całości. Jednakże istnieją różne jądra informacyjne, które są rozstawione w gwiazdo podobnym kształcie w przestrzeni i posiadające pomiędzy sobą połączenie/powiązanie energetyczne.

Czy możemy nazwać ten system bloków informacji Boską Pamięcią?

Tak, nawet mimo iż brzmi to zbyt przymusowo. Bóg nie powinien być postrzegany w uproszczony sposób jako potężna i wszechmocna struktura informacyjna. On jest mądrością, światłem, które się daje, zamiast tylko gromadzić i dostrajać. System komputerowy jest martwym powtórzeniem ludzkiej pamięci, natomiast Bóg jest potęgą wiedzy, potęgą światła, które nie podlega dostosowywaniu czy zmianom. Bóg jest narodzinami, mądrością, nie unieważnia które są zawsze dostępne i nigdy nie tracą na prawdziwości, które zawsze się wzbogacają i nigdy nie znikną, nigdy nie gubią sensu, jak ma to miejsce z waszymi komputerami. Dlatego właśnie powtarzam to raz jeszcze, dostrzeżcie Boga jako światło, mądrość i życie w ruchu, a nie uchwytnego i kompletnego, chociaż bardzo złożonego.

Chciałbym zapytać czy Akasza gromadzi informacje tylko z planety Ziemi, czy są też informacje magazynowane w Akaszy z wielu części Kosmosu?

Tak. Informacje z gigantycznej przestrzeni są magazynowane w Akaszy, informacje z mnóstwa różnych kosmicznych obiektów.

Czy kroniki Akaszy są zasilane przez dodatkową energię, w celu utrzymania ich egzystencji i jakie jest jej źródło?

Nie. W próżniowej kapsule Akaszy jest wystarczająco informacji i energii i nie mogą one zaniknąć. Możesz być tego pewien.

W poprzedniej rozmowie powiedzieliście, że wibracje wysyłane z kronik Akaszy posiadają bardzo subtelne częstotliwości. Jaka jest różnica pomiędzy tą częstotliwością, a częstotliwością emitowaną przez ludzkie dusze?

To jest bardzo subtelna wibracja, która ma własne brzmienie i strukturę fali, ale jest niemożliwe, żeby została przechwycona przez przyrządy, które aktualnie posiadacie. Różnice pomiędzy tym poziomem energetycznym i waszą energetyczną wibracją są wielkie, ponieważ towarzyszy wam mnóstwo energetyzujących wpływów, które wzmacniają waszą wibrację i za bardzo ją zmieniają. Wasza emanacja jest dużo bardziej prymitywna, szorstka i skażona. W tym samym czasie nasz sygnał jest nieskończenie delikatny, ale jeśli zostanie odebrany, zauważysz natychmiast dużą zmianę w fali, jest ona jedyna i dokładna, nie podlega zmianom skokowym. Posiada swoją płynność, jak delikatna muzyka grana przez Mendelsona.

Czy istnieje związek pomiędzy Kronikami Akaszy i zwykłą ludzką duszą, albo też może wymiana informacji między Kronikami Akaszy i jakimś wielkim zbiorem ludzkich dusz?

To drugie jest prawdą, ale nie pierwsze. Pojedyncza ludzka dusza nie może być blisko Akaszy. Jest za nisko w swojej strukturze, żeby wspiąć się tak wysoko. Tylko suma ludzkiej wiedzy daje materialną informację istoty, która może się wspiąć i osiąść w Akaszy.

Jak dokonuje się łączność pomiędzy zbiorem dusz ludzkich i Kronikami Akaszy?

Zgodnie z wiedzą, jaką niesie informacja, energetycznie wspina się przez wiele poziomów i właśnie ta płynność we wznoszeniu się w przestrzeni Lateralnej (bocznej, równoległej), pozwala na selektywne przesianie informacji, tak by dotarła do kapsuły Akaszy. To nie staje się natychmiast, pamiętaj o tym, człowieku.

Czy tylko przeszłość Ziemi zapisana jest w Kronikach Akaszy, czy istnieje także zapis przyszłości ludzkości?

Pamiętasz zapewne moje wyjaśnienie, że nie istnieje czas mierzalny w godzinach, miesiącach czy latach. Czas, jest tylko ziemskim pomysłem. Każda kolejna chwila jest dla was przyszłością, ale to tylko iluzja. Nie pytaj mnie więc o przeszłość czy przyszłość. Wszystko jest jednością. To jest życie, współzależność i bezustanna wymienność.

Czy Kroniki Akaszy mają bezpośredni wpływ na przeznaczenie ludzkości?

Akasza jest zabezpieczeniem i przechowaniem mądrości. Akasza nie narzuca mądrości. Ona daje mądrość, jeśli o nią poproszono. Akasza pomaga, tak jak Bóg, zapamiętaj to. To jest pokazane w waszych religijnych księgach. Bóg nie karze. Bóg naucza. Bóg pokazuje wam, ale nigdy nie karze.

Czy jest wiedza w Kronikach Akaszy, która ciągle jest nieznana ludzkości?

Tak.

Kiedy jest prezentowane ludzkości nowe odkrycie naukowe, bo dla nas jest jasne, że te wszystkie odkrycia są „dyktowane” człowiekowi?

Wtedy, gdy ty sam jesteś dostatecznie dojrzały na to odkrycie. Kiedy duchowo i mentalnie jesteście gotowi i prosicie, żeby odkrycie zostało wam przydzielone. Ponieważ, jeżeli jesteś ignorantem, jeżeli wciąż jesteś ślepym nasieniem w glebie, to o jakich owocach możemy rozmawiać, kiedy ty nie wiesz nawet czy mogłaby wyrosnąć z ciebie mała łodyga.

Czy ważne jest czy sama ludzkość jest gotowa do tego odkrycia?

Jeżeli ludzkość jest nieprzygotowana, ta wiedza jest zawsze wymazywana, jest chowana w przestrzeni, znika w taki sposób, że może być zachowana do następnego momentu, kiedy pojawi się człowiek, by być obdarowany tym objawieniem.

Czy jest związek pomiędzy Kronikami Akaszy a Duchem Planetarnym Ziemi lub Duchem Planetarnym jakichś innych planet?

To są dwie różne rzeczy. Akasza chroni informacje dla życia na waszej planecie jak i na planetach dookoła niej, planet, które istnieją w kosmosie. Duch Planetarny emituje inny rodzaj wibracji energii, która nosi informacje o całości i integralnej życiodajności samej planety. Akasza natomiast gromadzi i przekazuje informacje typu Mądrości, Pamięci, które są potrzebne dla żywych istot, na przykład tacy jak wy, ludzie, mogą przetrwać na tych planetach. To jest inny rodzaj informacji.

Czy Kroniki Akaszy mają wpływ na Ducha Planetarnego? Czy podnoszą poziom jego wiedzy?

Sądzę, że dałem ci już odpowiedź.

Czy jest możliwe żeby Kroniki Akaszy zostały zniszczone lub uszkodzone?

Nie.

Czy Kroniki Akaszy mają wpływ na otaczającą Przestrzeń Kosmiczną? Czy ją bardziej uduchowiają?

Niepotrzebne jest, bym odpowiadał na to pytanie, gdyż, jak myślę, jasno wytłumaczyłem wam, jakie są różnice pomiędzy Akaszą i Duchem Planetarnym.

Czy możemy wnioskować, że pierwsze we Wszechświecie są tworzone takie bloki informacyjne, jak Kroniki Akaszy, a potem ich materialne obiekty – słońca, planety, układy planetarne?

Nie.

Czy bloki informacyjne i ich materialne obiekty tworzone są jednocześnie?

Tak.

 

Czy możemy pojmować Kroniki Akaszy jako żywą rzecz, która jest opanowana przez jej własne myśli, uczucia i emocje, czy też jest czystą informację?

Ależ ludzka istoto, wierzę, że wytłumaczyłem ci szczegółowo, czym jest Akasza, więc niepotrzebnie pytasz mnie o tak niskie informacje. Powiedziałem ci, że jest to Uniwersalna Mądrość, stojąca na wysokim poziomie. Dałem ci porównanie do Boga, zrozum w końcu. Sam powiedz, czy jest miejsce na uczucia tam, gdzie istnieje tylko Umysł.

Gdy ludzkość stanie twarzą w twarz z zagładą, czy Kroniki Akaszy będą ingerować?

Co znaczy „zagłada”? Totalną destrukcję ludzi, przekreślenie Ziemi? Nie, to nie nastąpi teraz. Chociaż wszędzie trąbią o końcu świata. Będzie jednak wiele ofiar, o tak – jest to konieczne, jako morał dla was, ludzi, żebyście mogli się nauczyć jak powinniście żyć na waszej planecie. Nie będę podawał imion, lecz pamiętajcie, że nauczka ta będzie nie dla zwykłych ludzi, lecz dla tych, którzy powodują kłopoty. Bumerang wraca z wielką siłą do tego, który rzucił go jako wyzwanie. I nalegam, że powinno to być napisane, żeby wszyscy wiedzieli, gdzie uderzy bumerang.

Co się dzieje wewnątrz bloku informacyjnego takiego jak Kroniki Akaszy, jeżeli planeta jest zniszczona? Czy to się odbija na strukturze Kronik Akaszy?

Nie.

Czy jest to zarejestrowane jako fakt?

Tak.

Czy ludzkość kiedyś osiągnie taki stopień rozwoju, aby była w stanie bezpośrednio kontaktować się z Kronikami Akaszy?

Nie.

 wybrany fragment pochodzi z książki  ,,Światło z Akaszy,,  Elisaweta Loginowa & Wladimir Zarew

kiedyś już poruszyłam temat ksiąg Akaszy i fragmnety które tam przedstawiałam pochodziły z ksiażki Michaela Newtona -wędrówki dusz….   https://alaneiz.wordpress.com/2010/10/22/ksiegi-akaszy/

ten powyższy materiał jest dużo szerszy w wiedzę i myślę że wart uwagi jako całość którą udało mi sie gdzieś znaleźć przez przypadek…   zamieszczę to w dwu częściach ..

 są to dwa dostępne fragmenty z powyższej książki  ,ktore zostały udostępnione do czytania drogą elektroniczną..  sądzę że sama treść jest na tyle ciekawa że zachęca do zakupu owej piblikacji.

 

11 marca 2011 Posted by | artykuły wyszukane | , , , | 3 Komentarze

nic oprócz prawdy..

jakiekolwiek nauki ,słyszane czy czytane ,pochądzące ze źródła nauczającego o prawach ograniczające człowieka ,dzielące Jedność na dobro i zło czy też mówiace że Bóg jest jednostką i nie Jestnością wszystkiego co istnieje -wszelkie nauki tego typu pochodzą od istot ,które po prostu zaakceptowały je jako prawdę i chcą zmusić cały świat do jej uznania.

taka jest ich prawda ,,mistrzu,,  i nie są w błędzie .Jednak wspanialsza,  doskonalsza prawda to fakt ,że każdy kto naucza że życie jest w jakiś sposób ograniczone nie rozwinął ,,zrozumienia,, do takiego stopnia jak osiągneli inni.

każdy rozwija wiedzę ,,mistrzu,,  tylko do takiego stopnia do jakiego pragnie i pozwala sobie ją rozwinąć .W twojej rzeczywistości wiedza jest oparta przede wszystkim na strachu ,chęci przetrwania i zrozumieniu opartym na polaryzacji.

jest oparta na sądach i segregacji ludzi.

to co z całą pewnością osiagniesz dzieki tym wszystkim nauczycielom ,,mistrzu,,  to zrozumienie że ty sam jesteś twoim najwspanialszym nauczycielem ponieważ tylko ty wiesz co jest dla ciebie najleppsze.

jak ktokolwiek inny mógłby to wiedzieć jeżeli każdy jest zajęty swoim życiem i określaniem prawdy z własnego punktu widzenia ? tylko ty w twojej duszy wiesz ,jakie doświadczenie jest ci potrzebne aby osiagnąć twoje własne spełnienie.   tylko ty mozesz zadeklarować twoją własną prawdę ponieważ prawda jest wybrana i ustanowiona wyłącznie przez ciebie.

ta prawda nie zostanie odkryta przez naukowe czy intelektualne zrozumienie ale raczej przez zrozumienie emocjonalne ponieważ prawda jest emocją ,przeczuciem -ona nie jest intelektualna ,Znać własną prawdę to wiedzieć ,co odczuwasz jako prawdę.

uczeń: Ale Ramtha ,jak możesz czuć że cos jest prawdą jeśli nie jest ona podparta dowodami a nawet może być w opozycji do tego ,co nauka odkryła jako prawdę.?

Ramtha: mistrzu ,nic nie może być potwierdzone przez to co nazywasz dowodami ,ponieważ ulegają one zmianie w miarę rozwoju i przeobrażeń w ludzkiej świadomości. wszystko jest domniemaniem ponieważ rzeczywistość znajduje sie w nieustannym procesie ewolucji oraz kreacji za pośrednictwem myśli i emocji. fakty są tylko aktualną materialną manifestacją zbiorowej świadomości  ,kolektywnej myśli która została objęta emocjonalnie przez całą rasę ludzką.

Dowód znajduje sie w uczuciach ,w emocjach ponieważ przede wszystkim to właśnie one nadały faktowi realność.

W cokolwiek zdecudujesz sie uwierzyć tak będzie. wybierz wiec to co jest właściwe dla ciebie , w co chcesz wierzyć.

Ramtha ,,biała księga,,

fragment rozdziału -,,nic oprócz prawdy,,

od kiedy pamiętam właśnie w takiej formie dostawałam pomoc w zrozumieniu tego co czuję -poprzez takie publikacje i takie książki ,artykuły.. pewnie juz o tym  pisałam ale dzis ktoś z moich znajomych powiedział to w takiej formie że poczułam jego radość i zarazem swoją ogromnie wdzięczna że w taki psosób opiekunowie pomagają mi i nie tylko – tu -w tym wymiarze.. oprocz pracy jaką wykonuję dostaję też możliwość czytania bardzo ciekawych książek i kiedy tekst pobudza moje serce nie jestem w stanie powstrzymać sie od tego aby ,,podać to innym,, aby mogli zestroić sie z tą wiedzą.. nie mówię ,ze jest to prawda którą każdy powinien akceptować ale wiedza z ktorej każdy może skorzystać i wykorzystać to dla siebie w taki sposób aby była w pełni przydatna… dla niego..

sądzę ,ze jeszcze pewnie zamieszczę fragmenty z tej książki ponieważ jest już to druga taka moja publikacja na blogu.. a jeżeli sama czuję wspólną energie z zawartym tesktem lubie używać słów takich do wyrażania własnych uczuć dając tym też i satysfakcję ,ze moje są zbliżone ,podobne lub takie same z zawartym tekstem.. dzieki nim rozwijam swoją świadomość i czując jedność z ,,moją prawdą,, uczę sie poznawać siebie…

dziekuję

Prawdą jest to co jednostka uzna za prawdę . prawda jest opinią ,postawą ,przekonaniem ,które stało się absolutem w kreatywnej myśli. Jednak opinie roznych osób na jakiś temat będą odbiegały od siebie ,czasami w dużym stopniu ponieważ zostały sformuowane w oparciu o indywidualne doświadczenia ,porozumienia i nieporozumienia zgromadzone w duszy nie tylko w czasie tego życia ale wszystkich poprzednich .zatem jedna osoba może być zupełnie przekonana ze cos jest prawdą a inna nie. One nie będą w stanie siebie zroumieć ponieważ sobą nie były i nie dysponują zestawem takich samych doświadczeń..

Cokolwiek słyszysz czy też czytasz z ust nauczyciela jest to prawdą. Tak jak on ją widzi ,tak jak on się jej nauczył ,tak jak on ją stworzył ,tak jak on jej doświadcza. W ten sposób ,jeżeli studiowałeś z dziesięcioma nauczycielami będziesz bardzo zdezorientowany ponieważ prawda każdego z nich będzie inna. Oczywiście możesz dojść do wniosku ,że ta czy inna prezentacja prawdy jest zgodna z tym czego potrzebujesz w danym momencie ,ale jeśli będziesz starał się ustalić ,który z tych nauczycieli mówi prawdę  ,kiedy popatrzysz na nich ,zdajesz sobie sprawę ,że każdy z nich mówi prawdę. To o czym musisz zdecydować ,to do jakiego stopnia chcesz się stać jedną z tych prawd ,ponieważ którą kolwiek z nich zaakceptujesz ona przekształci się w doświadczalną rzeczywistość w twoim zyciu..

Ramtha

po tych słowach poczułam znajome ciepło w sercu..

tyle kursów i tyle wspaniałych mistrzów na mojej drodze a ja ciagle czułam że ich prawda jest wielka ale nie jest -moją prawdą .

szukałam  nie tylko prawdy ale innego sposobu na pracę ze sobą , porozumieniem  sie z moją duszą….  w inny niż przedstawiany mi sposób..  ale dzieki tym doświadczeniom mogłam stanąć pomiedzy wyborem..  doświadczyć własnej decyzji i posłuchania wewnętrznego głosu…  czytając to przypomniałam sobie całe doświadczenie o którym mowa…

16 lutego 2011 Posted by | Biała księga | , , , | 2 Komentarze

transformacja…

W zamierzchłych czasach, gdy pierwotny człowiek z wolna ustępował pod naporem silniejszego i inteligentniejszego homo sapiens, w głębi jego zbiorowej duszy wzbierał lęk. Wiedział on, że jego czas dobiega końca. Jego indywidualne jestestwo krzykiem próbowało zagłuszyć strach przed unicestwieniem. Mimo to zrzekło się swej władzy nad zbiorową duszą ludzkości. Na horyzoncie ludzkiej rasy zaświtał nowy początek.

O tym, ze naszym przeznaczeniem jest nieustannie ewoluować, może jedynie zaświadczyć intuicja. W wirze przemian trudno niekiedy wejrzeć ponad bieżącymi doświadczeniami w dziedzinę nieznanego. Ale we wszechświecie stałe jest tylko jedno – ewolucja. Jej fali nie oprze się żadna istota fizykalna czy ponadfizykalna. Powstały prąd jest silny; często wyrzuca nas na brzeg, walczących o oddech, niepewnych dalszego kroku. Lecz w ostatecznym rozrachunku fala ewolucji niesie wszystkie istoty ku brzegom przeznaczenia.

Ludzkość dokonuje ewolucyjnego skoku. Porwani poprzez falę, nie jesteśmy w stanie ogarnąć jej w całości, stąd przeważnie nie zdajemy sobie sprawy z jej potęgi. Ale nieświadomość nie zmienia faktu, że ewolucja się dokonuje. Nie ostanie się nietknięty żaden kamień. Ludzkość zalewa fala przemian fizycznych, umysłowych, emocjonalnych i duchowych. Czasem przybiera to formy subtelne, innym razem rażące. Może skąpać nas w ciepłych, łagodnych wodach, albo w zapierającej dech lodowatej toni.

Czy ludzkość przeżywa gatunkową transformację w cichej samotności? Na szczęście, nie. Stanowimy bowiem część olbrzymiej galaktycznej sieci. Kiedy ulega zmianie jedno jej oko, rzutuje to na całość. Tworzenie, to nie kończąca się układanka z elementów wzajemnie ze sobą się zazębiających, przy czym obraz, jaki przedstawia, wciąż się przetwarza.

Zatem, kim są nasi wspólnicy w ewolucji? Dla ogółu, to cienie, senne majaki, archetypy. To prawda, ale są przy tym istotami myślącymi, niekiedy tak materialnymi jak my. Zew ewolucji jest donośny, rozlega się dla wszystkich jednakowo.    Royal Lissa. przybysze z wewnętrznych światów

*******************************************************************************************************

WPROWADZENIE OD PLEJADIAN

chociaż Ziemia doświadcza aktualnie bezprecedensowej, burzliwej transformacji świadomości i preferencji, wie­le obrazów istniejących w korytarzach ludzkiej pamięci komórkowej wydaje się być Ludziom dziwnie znajomych. Jesteście dziś wręcz zanurzeni po uszy w Czasach Przełomowej Zmiany. Jako ludzkość, próbujecie utrzymać równowagę, stojąc na progu nowego rozumienia kosmicznej siły. Naturalnie, wielu z nas zastanawia się, co Ludzie z tą wiedzą uczynią. W minionych epokach nie pojęto charakteru tej siły we właściwy sposób, a co za tym idzie, płynąca z niej moc nie została odpowiednio wykorzystywana, co wiodło Was ku nieodwołalnej autodestrukcji. Jednak wszechpotężne cykle życia oraz nadchodzące po sobie kolejne okresy nauki nieprzerwanie i cierpliwie oferują Wam wciąż te same lekcje, bo choć życie może już wydawać się zniszczone, świado­mość trwa i przejawia się w coraz to innej, zmienionej formie.

Ludzkość zbliża się w zawrotnym tempie ku brzegom wielkiego, kosmicz­nego klifu świadomości. Wasze obecne działania i wybory określą przebieg doświadczeń o wiele bardziej złożonych i zadziwiających, niż potraficie sobie wyobrazić. Jutrzenka rewolucji nowej świadomości już świta i nie jesteście w stanie uciec od konieczności kierowania mocą – teraz czy kiedykolwiek.

Mając we krwi uwielbienie przygód, jesteśmy tu, aby podzielić się z Wami naszymi spostrzeżeniami na temat Waszego szybko zmieniającego się życia. Proponujemy nasze wsparcie i chcemy podsunąć Wam kilka ak­tualnych i trafnych wskazówek, co do sposobów kierowania masą nagro­madzonych energii wprawiających w ruch Waszą planetę.

Plejadianie

 w książce  Barbary Marciniak

                                                 faza przejściowa

W chwili obecnej znajdujecie się w fazie przejściowej; można powiedzieć, że jedną nogą jesteście w 4G, a drugą nadal tkwicie w 3G. We wczesnej 4G, na przykład, wykraczanie poza czas i przestrzeń w celu podróżowania w czasie jest niemożliwe. Jednak w miarę coraz głębszego zanurzenia w 4G, będziecie się stopniowo uwalniać od praw rządzących w 3G i takie podróże stawać się będą coraz bardziej prawdopodobne. Osiągnąwszy ten punkt, wasi naukowcy odrzucą stanowisko, na którym niewzruszenie stali przez ostatnie 500 lat. Przestaną się skupiać na mechanice i znów, tak jak kiedyś, staną się naukowcami-filozofami.

Kiedy ci nowi naukowcy-filozofowie posiądą umiejętność przemieszczania się w nadprzestrzeni, doznają nagłego olśnienia. Cała istota rzeczywistości w jednej chwili stanie się dla nich jasna i zrozumiała. Nie będą musieli poświęcać całych miesięcy na badania, ponieważ ich wiedza nie będzie już opierać się na prawach mechaniki. Chociaż pełne zrozumienie stanie się możliwe dopiero w dalszych fazach 4G, już wkrótce zaczniecie zauważać filozoficzny zwrot w świadomości, który zapoczątkuje ogromną zmianę całego paradygmatu.

Wasze przebudzenie wymaga przede wszystkim uświadomienia sobie świadomości, które wykracza poza intelekt. Ludzie w waszym świecie na ogół nie zdają sobie sprawy z tego, że są świadomi. Nie uzmysławiają sobie własnej świadomości. Pierwszym poważnym krokiem ludzkości będzie uzmysłowienie jej sobie w sposób wykraczający poza ramy zwykłego rozumowania teoretycznego lub intelektualnego. Wasza świadomość musi się stać tak realna, że zacznie działać jako podstawowa siła napędowa waszej zbiorowej egzystencji. Rezultatem takiego skoku samoświadomości będzie głęboka, powszechna zmiana percepcji.

 

———————————————————————————–
                 Kontakty z kulturami pozaziemskimi

Kiedy jakaś planeta zbliża się do cyklu trzeciej gęstości i zaczyna wchodzić w czwartą gęstość, jej mieszkańcy muszą natknąć się na inne formy życia obecne we wszechświecie. W takim punkcie znajduje się obecnie Ziemia. Owe obce formy inteligencji mogą istnieć w stanie bezcielesnym, w rzeczywistościach wielowymiarowych, albo też odwiedzać waszą planetę w konkretnej postaci fizycznej. Jednak bezpośrednie spotkanie twarzą w twarz będzie dla was możliwe dopiero wtedy, gdy wasze światy staną się na tyle podobne, by stworzyć wspólny, mocny grunt do wzajemnych kontaktów. Ponieważ wasza planeta nie jest jeszcze gotowa do nawiązania powszechnego, otwartego kontaktu z istotami pozaziemskimi, komunikują się one z wami za pomocą jedynych dostępnych im dziś sposobów. Wyszukują jednostki szczególnie otwarte i wrażliwe i docierają do nich poprzez sny, medytacje, a także przekazy telepatyczne i channelingowe.

Pod względem genetycznym i duchowym ludzie mają z różnymi formami inteligencji pozaziemskiej wiele wspólnego. Mieszkańcy Plejad, na przykład, pochodzą od tych samych pozaziemskich przodków, co Ziemianie. Uczą was, że wywodzicie się od małp. Ale gdyby ewolucja na Ziemi przebiegała w sposób całkowicie normalny, bez jakiejkolwiek ingerencji zewnętrznej, osiągnięcie obecnego etapu rozwoju zabrałoby ludzkości dużo więcej czasu.

W proces ewolucji człowieka ingerowały w różny sposób zarówno cielesne jak i bezcielesne byty pozaziemskie. Nadawały one gatunkowi Homo sapiens odpowiedni kierunek ewoluowania i dopomogły w osiągnięciu obecnego poziomu rozwoju. Od bardzo dawna pozaziemscy przodkowie ludzkości z ciekawością przyglądają się Ziemi. Kiedy wasza planeta osiągnie stan świadomości świadczący o globalnym zjednoczeniu, staniecie przed szansą spotkania się oko w oko ze swą galaktyczną rodziną i wkroczenia w kolejną naturalną fazę planetarnej ewolucji.
[Więcej informacji na ten temat znajdziesz w książkach Lyssy Royal Gwiezdne dziedzictwo – (The Prism of Lyra) oraz Przygotowani na kontakt – (Preparing for Contact.)]

Wszelkie istoty czwartej gęstości odczuwają potrzebę porozumiewania i łączenia się z innymi. Potrzeba jednoczenia stanowi siłę napędową rzeczywistości 4G. W trzeciej gęstości – przeciwnie: siłą napędową jest oddzielenie, separacja. Kształtuje to wojowniczą mentalność ludzi, która nie oddaje w pełni tego, kim naprawdę jesteście. W ten sposób uzewnętrzniacie jednak swoje lęki, które muszą zostać poznane i pokonane w trzeciej gęstości. W doświadczeniach 3G nie ma nic “złego”, ich zadaniem jest bowiem przekazywanie ważnych nauk wynikających z życia w tej rzeczywistości, które muszą być przyswojone przez każde społeczeństwo.

Wielu ludzi odczuwa już symptomy zachodzącej przemiany. W swych rozważaniach i modlitwach (jak i w głębi serca) wyrażają oni ideę wspólnej społeczności. Może się ona przejawiać jako chęć stworzenia wielkiej społeczności globalnej, lub też mniejszych społeczności – miejskich czy sąsiedzkich. Tęsknota taka jest dowodem na to, że wchodzicie w 4G i zaczynacie wykazywać silniejsze tendencje do jednoczenia się niż dzielenia. Wśród was znajdą się pionierzy, którzy staną na czele pochodu jednoczącej się ludzkości, a cała reszta w końcu podąży za nimi.

W czwartej gęstości zmienia się częstotliwość drgań i wasza rzeczywistość zacznie osiągać stan nieograniczoności właściwy wyższym wymiarom. Istotom pozaziemskim będzie wówczas dużo łatwiej z wami się komunikować. W miarę postępowania procesu transformacji coraz częściej będziecie doświadczać bezpośrednich wzajemnych kontaktów, choć minie jeszcze sporo czasu, zanim kontakty te staną się zjawiskiem powszechnym.

Jednym z kluczowych czynników decydujących o typie doświadczanej przez was rzeczywistości (zarówno zbiorowo jak i indywidualnie) jest częstotliwość waszych fal mózgowych. Ludzie generują zbiorowe fale mózgowe, które tworzą i utrwalają obraz otaczającej ich rzeczywistości w oparciu o zbiór paradygmatów będących bezpośrednim odbiciem częstotliwości tych fal oraz stanów świadomości. Istoty pozaziemskie emitują fale o innych częstotliwościach, poprzez które kreują własną rzeczywistość.

Bardzo często te rzeczywistości fal mózgowych Ziemian i kosmitów są na tyle rozbieżne, że nie może dojść do ich bezpośrednich kontaktów. W miarę przestrajania swej częstotliwości będziecie nabierać coraz większych zdolności percepcyjnych i osiągać inne poziomy rzeczywistości. W miarę postępu ewolucji ludzkiej świadomości zwiększać się też będzie zakres i zdolność adaptacji emitowanych fal mózgowych.

Ci, którzy opierają się zmianom, w pewnym momencie będą zmuszeni ustąpić. Jeśli postanowili nie ulegać transformacji w ciągu aktualnego życia, to albo powybijają się nawzajem, albo dożywszy końca swych dni umrą śmiercią naturalną, albo też zginą jako ofiary klęsk żywiołowych. A wtedy pozostaje im do wyboru powrót na Ziemię już w czwartej gęstości lub też ponowne wcielenie w rzeczywistości 3G i przyswojenie nie wyuczonej wcześniej lekcji. Każda dusza samodzielnie decyduje o tym, w jaki sposób chce przejść swą metamorfozę. Jest to indywidualna sprawa każdego z was. Odmowa transformacji nie będzie w żaden sposób karana. Doprowadzi ona w końcu do głębszego zrozumienia samego siebie i wszechświata.

 Lissa Royal -milenium

5 lutego 2011 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | 1 komentarz

Chcecie stać się bar­dziej świadomi? OSHO

Chcecie stać się bar­dziej  świadomi?   Do­strzeżcie niepewność ju­tra.
 
Śmierć nadejdzie w jednej chwili – właśnie

za sekundę może zapukać do twoich drzwi. Możesz po­zostać nieuważny, jeśli masz zamiar żyć wiecznie. Ale jeśli wiesz, że nadejdzie…? To niemożliwe! Życie jest czymś chwilowym, bańkq mydlanq – jedno ukłucie szpilki i już po nim. Jak możesz żyć nieświadomie? Stań się świadomy wszystkiego, co robisz.

Sq w tobie dwie płaszczyzny: umysłu i nie-umysłu. Al­bo wyjaśnię to jeszcze inaczej: płaszczyzna obejmujqca zewnętrze twojej Istoty i płaszczyzna przebiegajqca w sa­mym twoim centrum. Jak zapewne wiesz, każde koło ma swoje centrum. Może nie zdajesz sobie sprawy, że istnie­je, ale istnieje na pewno. Ty jesteś na zewnqtrz, blisko obwodu kota, ale centrum istnieje. Bez niego nie byłoby ciebie, jest jqdrem twojej Istoty, l w tymże centrum już jesteś buddq, już znajdujesz się w domu. Na obwodzie -należysz do świata; poprzez umysł, sny, pragnienia, lęki, tysiqce gierek. Jednak jesteś i obwodem i centrum.

Przydarzajq się takie momenty, kiedy widzisz, że je­steś jak budda – to gracja, uważność, wyciszenie; ten sam świat przepełniony pięknem, btogościq, radościq. To właśnie pochodzi z twojego centrum; te przebłyski
jednak nie mogq trwać długo – wciqż jesteś spychany z powrotem na obrzeża. Czujesz się z tego powodu głu­pio, jest ci źle i smutno. Wiesz, że przegapiasz gdzieś znaczenie życia.

Stopniowo nauczysz się przesuwać z obrzeży ku centrum i z powrotem bez większych problemów. Tak, jak wchodzisz do domu i wychodzisz z niego. Nie two­rzysz podziałów, nie pytasz: „Skoro znalazłem się na ze-wnqtrz, to jak teraz wejdę z powrotem do wewnqtrz?” Nie zastanawiasz się będqc w środku, jak ci się uda wyjść na zewnqtrz. Jest piękna, słoneczna pogoda;

ciepło, przyjemnie – to siedzisz w ogródku. Kiedy staje się coraz goręcej, zaczynasz się pocić; już nie jest mi­ło, staje się duszno – po prostu wstajesz i wchodzisz do domu. Tam jest chłodno, nie odczuwasz dyskomfortu. l tak, zależnie od sytuacji zmieniasz miejsce.

Dokładnie w ten sam sposób człowiek świadomy, pe­łen zrozumienia, przemieszcza się ze swych peryferiów do centrum, z centrum ponownie na peryferia. Nigdzie nie jest uwięziony. Z targowiska do klasztoru, z bycia ekstrawertykiem do bycia introwertykiem – wciqż zmie­nia miejsca. To jakby dwa skrzydła – współpracujq ze sobq. Dzięki temu, że sq umieszczone naprzeciw siebie, równoważq się. Gdyby dwa skrzydła były po tej samej stronie, ptak nie mógłby latać. Muszq się one nawzajem równoważyć, dlatego umieszczone sq po przeciwnych stronach, mimo że stużq temu samemu ptakowi. Twoje wnętrze i zewnętrze sq jak skrzydła.

Trzeba to dobrze zapamiętać, gdyż jest taka możli­wość… otóż umysł ma skłonności do zaczepiania się. Sq ludzie, którzy zaczepili się na targowisku; mówiq, że nie sq w stanie zmienić miejsca, nie majq czasu na
medytację. Nawet kiedy majq czas, to nie wiedzq jak medytować i wydaje im się, że nie umieliby. Mówiq, że majq świeckie nastawienie – jak mogliby medytować? Sq materialistami – jak mogliby medytować? Sq eks­trawertykami – jakże mogłoby im się udać wejść w me­dytację? Wybrali jedno ze skrzydeł. Jest to oczywiście zwiqzane zfrustracjq; majqc tylko jedno skrzydło Jesteś skazany na frustrację.

Sq też tacy, którzy majq dosyć świata i zdecydowali się na ucieczkę do klasztoru, w Himalaje, stali się sann-jasinami, mnichami, rozpoczęli samotne życie, schowa­li się w sobie. Zamykajq oczy, zamykajq okna i drzwi, stajq się leibnitzowskimi monadami, które nie majq okien, a następnie popadajq w znużenie.

Na targowisku mieli wszystkiego dość, byli zmęczeni, sfrustrowani. Czuli się jak w domu wariatów, nie mogli się odprężyć. Było zbyt wiele zwiqzków a za mało czasu dla siebie, za mało własnej przestrzeni.   Zamieniali się w przedmioty, tracili swoje jaźnie, stawali się coraz bardziej materialni a coraz mniej duchowi. Zgubili drogę, świado­mość, że istniejq. Uciekli. Zniechęceni, zdruzgotani – uciekli. Teraz usiłujq żyć

w pojedynkę, życiem introwertyków, lecz wcześniej czy później i to im się znudzi. Wybrali bowiem jedno skrzy­dło. Tym razem leży ono po przeciwnej stronie.

Nie akceptuję ani jednego ani drugiego. Chciałbym żebyście umieli pozostać na targowisku a jednocześnie

wytworzyć w sobie medytacyjność. Tak, byście mogli wspófodczuwać z innymi, kochać, tworzyć miliony prze­różnych zwiqzków, ponieważ one was wzbogacają – ale jednocześnie byście umieli zamknqć drzwi i zrobić sobie wakacje od wszystkich zwiqzków, by móc odnowić kon­takt z samym sobq.

Nawiqzuj kontakty z innymi, ale pozostań w kontak­cie z samym sobq. Kochaj innych, ale kochaj także sie­bie. Wychodź na zewnqtrz! Świat jest piękny, pefen przy­gód; tworzy wyzwania, wzbogaca. Nie przegapiaj tego – spotykaj się ze światem kiedy puka do twoich drzwi. Nie obawiaj się, nie masz nic do stracenia a wszystko do zdobycia. Tylko się nie zgub. Nie odchodź za daleko, bo nie będziesz umiał wrócić do domu. Czasem zapomnij o świecie. Zrób sobie czas na medytację. Codziennie, je­śli chcesz zachować równowagę, powinienieś zachować proporcje pomiędzy tym, co wewnętrzne i zewnętrzne, tak by się nie przechylały w żadnq stronę.

Człowiek, który się śmieje jest także człowiekiem, który płacze. Na tym polega jego równowaga. Człowiek szczęśliwy jest także tym, który potrafi milczeć.

12 listopada 2010 Posted by | OSHO | , , | Dodaj komentarz

rzeczywistość 3 gęstości wzgledem 4

Wiele osób odczuwa obecnie pilną potrzebę uporządkowania osobistych spraw, jakie od pewnego czasu dają im się we znaki. Mogą dotyczyć związków miłosnych, rodziny, przyjaciół czy też ich samych. To naglące poczucie wynika stąd, że przechodzicie właśnie z jednej wibracyjnej rzeczywistości do drugiej. Założenia i zasady rządzące jedną rzeczywistością nie mogą jednak być przeniesione do drugiej. Jeśli próbujecie wnieść do rzeczywistości czwartej gęstości (4G) przekonania i przesłanki wspierające podział i nie chcecie zostawić ich za sobą, będziecie odczuwać silne wewnętrzne rozdarcie.

Z perspektywy ewolucji, zasady rzeczywistości trzeciej gęstości (3G) oparte na pojęciu odrębności były konieczne do ludzkiego rozwoju. Płynęły z nich fundamentalne nauki, dzięki którym ludzie mogli wzrastać w związkach. Jednak wraz z przemianą człowieka przeobrazić się musi też charakter jego związków. Dla lepszego porównania obecnych i przyszłych związków, rozważmy najpierw ustanawiające podziały reguły rzeczywistości 3G.

Zasady rządzące związkami w trzeciej gęstości

Zatajanie należy do szeroko rozpowszechnionych zwyczajów w 3G. Polega ono na ukrywaniu informacji przed partnerem lub przed samym sobą. Zasada zatajania nie dotyczy wyłącznie twoich stosunków z innymi; odgradza cię ona również od znacznych obszarów twej własnej istoty. Ponieważ jest wyrazem odrębności, przykłada się do niej wielką wagę w związkach.

Monogamia podyktowana strachem. Innym przejawem odrębności jest monogamia wynikająca z lęku raczej niż z wyboru. Kryje się za tym przeświadczenie, że jeśli uda wam się skłonić kogoś, aby oddał się bez reszty wam, to wtedy uchronicie się przed spojrzeniem prawdzie o sobie prosto w oczy. Stworzycie sobie iluzję bezpieczeństwa, oddzieleni od świata. Jednak bez możliwości wzrastania związek na ogół okazuje się nieudany czy wręcz zgubny.

Miłość uwarunkowana. Miłość uwarunkowana jest niezbędna dla utrzymania związku w rzeczywistości 3G. Oznacza ona to, że będziesz kochał kogoś, o ile on zaspokoi twe potrzeby czy pragnienia. Jeśli te warunki nie zostaną spełnione, wówczas z czystym sumieniem możesz przestać kochać. Co do pojęcia miłości bezwarunkowej, panuje w rzeczywistości 3G mylne wyobrażenie. W obrębie podziału wszystko rozpatruje się z perspektywy odrębności. Dlatego też miłość w 3G jest miłością uwarunkowaną.

Oczekiwania. Ludzie na ogół wnoszą do związku własne oczekiwania, które nieświadomie rzutują na osobę partnera. Nawet jeśli nie jest w stanie czy nie chce im sprostać, może dojść do próby zmuszenia go do ich spełnienia. Partner staje się wówczas narzędziem do zaspokajania nieuświadamianych potrzeb drugiej osoby.

Manipulacja nie musi być jawna. W typowych związkach 3G dochodzi do głęboko ukrytej wzajemnej manipulacji, tak że zostają zaspokojone potrzeby obu stron i obie strony strzeżone są przed własnymi lękami i poczuciem zagrożenia czy braku. Są to na ogół odbywające się na podświadomym poziomie transakcje, które mają na celu wzajemną ochronę.

Potrzeba sprawowania kontroli to kolejna cecha głęboko zakorzeniona w rzeczywistości 3G. Tak przejawia się brak wiary w wyższą rzeczywistość – w to, że wszystko dzieje się tak, jak powinno, dla wspólnego dobra. Ponieważ nie pokładasz zaufania w bieg zdarzeń, siłą wtłaczasz związek w określone ramy.

Ponieważ rzeczywistość czwartej gęstości oparta jest na jedności, nie ma w niej miejsca na cechy właściwe związkom w 3G. Związkami w 4G rządzą następujące zasady:

Zasady związków w czwartej gęstości

Szczerość. Osoby tworzące związek za wszelką cenę muszą zdobyć się na szczerość. Jeśli zauważysz, że twój przyjaciel lub partner działa na własną szkodę lub naraża wasz związek, powinieneś mu zwrócić uwagę na to tak, by płynęło to z serca. W 3G takie obserwacje zazwyczaj są przemilczane, aby nie urazić drugiej osoby czy stracić kontroli nad związkiem. Jeśli uwagi te skierowane są pod twoim adresem, musisz pamiętać (i wierzyć), że biorą się z serca, i nie reagować natychmiastową obroną. Wysłuchanie ich nie oznacza, że musisz się z nimi zgadzać. Wykorzystaj je, aby się zagłębić w siebie i doskonalić wewnętrznie.

Zatajanie jest często narzędziem sprawowania kontroli. Kiedy przyjmie się szczerość jako obowiązującą zasadę, rzecz idzie raczej o prawdę bezosobową aniżeli o kontrolę nad osobą. Jeśli jednak posługujesz się szczerością w celu manipulacji, wiedz, że nie kierujesz się sercem i twoje motywy są nieuczciwe!

Nie sposób przecenić znaczenia szczerości w związkach 4G. Bez niej nie mogłyby istnieć. Jest tak ważna.

Szczerość należy zachować również wobec samego siebie. Czasami pewne rzeczy zatajasz przed sobą, aby stworzyć sobie iluzję bezpieczeństwa. W rzeczywistości 4G trudno jest utrzymać prawdę w tajemnicy przed sobą. Może się zdarzyć, że pewnego ranka obudzisz się i stwierdzisz nagle, że bycie z kimś już ci nie służy. Trzeba ten wgląd uszanować. Nie wypieraj go ze świadomości. Jeśli to uczynisz, będziesz trwał w związku, który ostatecznie cię wyczerpie, a nie umocni. Jeśli zlekceważysz swój wgląd, w perspektywie długoterminowej nie przysłużysz się też swojemu partnerowi.

Miłość bezwarunkowa. Związki w 3G opierają się na miłości uwarunkowanej, zaś w 4G na miłości bezwarunkowej. Każdy może doświadczać coraz więcej miłości bezwarunkowej, ponieważ nie jest ona niczym ograniczona. Można ją zdefiniować tylko na podstawie doświadczenia, ale definicje, choć użyteczne, jako twory intelektu na poziomie emocjonalnym nie są zbyt głęboko przyswajane.

Miłość bezwarunkowa jest kluczowa dla związków w 4G. Oznacza kochanie kogoś (oraz siebie) bez żadnych warunków. (UWAGA: Kochanie kogoś bezwarunkowo nie jest równoznaczne z trwaniem w związku, który jest dla ciebie krzywdzący, albo kiedy chcesz dokonać nowego wyboru.) Nawet jeśli partner nie zaspokaja twych potrzeb, darzysz go miłością jako aspekt Boga. Jeśli nie sprosta twym oczekiwaniom, kochaj go takim, jakim jest, nie nalegaj, aby się zmienił. Miłość bezwarunkowa to doświadczenie chwili teraźniejszej a mimo to wiecznej, podczas gdy miłość uwarunkowana opiera się na wspomnieniach z przeszłości czy oczekiwaniach wybiegających w przyszłość. Postaw sobie pytanie: Czy byłbyś w stanie kochać i zaakceptować partnera bez żadnych warunków, gdyby w swoim rozwoju nigdy nie miał wyjść poza swój obecny stan istnienia?

Inne błędne przekonanie na temat miłości bezwarunkowej dotyczy granic i poszanowania własnej osoby. Kochanie kogoś bez żadnych warunków nie oznacza przyzwolenia na znęcanie się nad tobą. Wiąże się z nią również miłość własna i należy podejmować działania na rzecz zachowania miłości i szacunku do siebie, nawet jeśli naraża to związek. Jesteś równorzędnym, a nie spisanym na straty składnikiem równania.

Kochanie kogoś bezwarunkowo również oznacza odejście od niego z miłością, gdy jego działania naruszają granice naszej osoby, a nie z urazą i gniewem. W ten sposób nie zaprzepaszczasz szczerości, cennej jakości w 4G, a jednocześnie dajesz możliwość drugiej osobie ujrzenia samej siebie w całej jaskrawości i podjęcia kroków dla ratowania miłości własnej i poczucia swej wartości. To, czy partner dostrzeże swoje odbicie czy nie, to nie twoje zmartwienie. Do ciebie należy dbanie o siebie i działanie dla swego dobra, co ostatecznie przyczynia się do dobra was wszystkich.

Męczeństwo nie jest cechą związków w 4G!

Kochanie bezwarunkowo oznacza kochanie siebie na równi z drugą osobą i szanowanie własnych granic osobowych. Jednym z rozwiązań może być zmiana charakteru związku (z miłosnego na przyjacielski, na przykład), kiedy w grę wchodzi dbanie o własne potrzeby, pod warunkiem jednak, że postępuje się uczciwie i nie wyrzuca z serca niedawnego partnera.

Całkowite zaufanie to przeciwieństwo potrzeby sprawowania kontroli, rodem z 3G. Rzeczywistość 4G nie dopuszcza żadnej formy kontroli. W miarę wprowadzania szczerości do stosunków naturalną koleją rzeczy rośnie zaufanie. Jeśli jednak trwasz w fałszu, utajaniu i miłości uwarunkowanej, nieodłącznie towarzyszy ci nieufność, która mocno osadza cię w rzeczywistości 3G. Stanowi to dla wielu trudne wyzwanie. Nie chodzi o to, aby nauczyć się ufać, lecz aby być szczerym i szanować siebie. Kiedy tak postępujesz, zaufanie przechodzi naturalnym biegiem rzeczy.

Przyzwalanie stanowi odwrotność manipulowania. Pozwól innym być tym, kim potrzebują być, nie wymagaj od nich, aby się zmienili. Tylko wtedy ujrzysz, jacy są naprawdę. Gdy próbujesz nimi manipulować, nie widzisz ich naprawdę, dostrzegasz w nich tylko to, co tobie potrzebne, a to jedynie złudzenie. Taki wypaczony ogląd więzi cię w pętli nieuczciwości wobec samego siebie oraz twego związku.

Jak sprostać wymaganiom czwartej gęstości

Przechodząc z perspektywy 3G do 4G nie uchronisz się przed strachem towarzyszącym przekształcaniu się związków. Wkraczasz na niezbadany obszar. Nie wiesz, co czeka ciebie za najbliższym wzgórzem. To wiele osób napełnia lękiem. Jeśli naprawdę dążysz do związku na miarę 4G, pogódź się z tym strachem. Na tym etapie chęć zerwania z kimś tylko wtedy, jeśli jest ktoś, kto zapełni powstałą pustkę, oznacza, że nadal tkwisz w uzależnieniu. Ważne jest pójście naprzód pomimo strachu. Kiedy znajdziesz się już po drugiej stronie, spostrzeżesz, że twoja tożsamość nie zależy od drugiej osoby. Możesz polegać na samym sobie. Z poznania kryjącej się w tobie mocy płynie wyzwolenie, jasność, potęga.

Nawet w 3G stwarzasz okoliczności, które przypominają ci, że wszyscy jesteście ze sobą powiązani. Często wychodzi to na jaw za pośrednictwem uwikłania – silnego przywiązania emocjonalnego. Jednak idea połączenia w kategoriach 3G jest bardziej szkodliwa niż pożyteczna. Uwikłanie to odpowiednik powiązania w 4G, tyle że na poziomie 3G. Jak na to spojrzysz, zależy od tego, czy postrzegasz to w kategoriach uzależnienia 3G czy w kategoriach miłości/przyzwolenia 4G.

Kiedy zaplątałeś się w związku z drugą osobą i cierpisz z tego powodu, zastanów się nad tą sytuacją. Weź kilka głębokich oddechów. To zazębienie ma na celu przypomnieć ci, że w ostatecznym wymiarze nigdy nie istniejesz w oderwaniu od innych. Odrębność to złudzenie. Choćbyś nie wiadomo jak daleko się odsunął, nie odłączysz się od tej osoby.

Zmiany w relacjach osobistych pojawiły się w latach sześćdziesiątych, kiedy ludzie odczuli na poziomie emocjonalnym przejście z 3G do 4G. Nie bardzo jednak wiedzieli, co robić z uwolnioną nagle energią. Nie rozumieli, że można ją wykorzystać do naprawy swych związków. Wiele osób opierało się zmianom. Od tego czasu wzrosła znacznie liczba rozwodów z powodu zamieszania, jakie wywołała nowa energia i wynikłe stąd próby świadomej ewolucji przez zerwanie z przeszłością.

Rozwód, w swej typowej nieprzyjemnej i dotkliwej postaci, stanowi rozwiązanie 3G. To formalny akt oddzielenia się od drugiej osoby dla stworzenia iluzji, iż jest się od niej już całkowicie niezależnym. W wydaniu 4G rozwód oznacza uznanie przez obie strony, że związek zmierza w innym kierunku, co wymaga podjęcia kroków na rzecz przestawienia się.

W gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak separacja, ponieważ nie można tak naprawdę oddzielić się od kogoś czy od czegoś. W 4G z łatwością zdobędziesz się na to, aby pozwolić innym podążyć drogą, która jest im potrzebna. Nawet jeśli para przestaje wspólnie siebie urzeczywistniać, w wymiarze głębszym nie rozłączyła się, gdyż odrębność jest złudna. Para ta po prostu postanawia, że nie będzie dalej przejawiać na zewnątrz swego związku, ale partnerzy zachowują szacunek wobec wspólnej przeszłości i w swoich sercach nadal żywią do siebie nawzajem bezwarunkową miłość.

Te nowe energie odcisnęły swój ślad na wszystkich. Każdy reaguje na nie tak, jak potrafi. Niektórzy wypierają je. Inni się polaryzują. Jeszcze inni poddają się porywowi. Nie da się jednak tego zbyć. Stawiać to będzie przed tobą coraz nowe wyzwanie, aż w końcu staniesz twarzą w twarz ze swoim niedowartościowaniem i samotnością, i przyznasz przed samym sobą, że związki, do jakich dążyłeś, miały “pokryć” twoje braki. Mniej zakłóceń powstanie, gdy dasz się ponieść fali. Opierając się, przysparzasz sobie przykrości i bólu.

Wiele osób uważa, że wybór dotyczący związku, na przykład monogamii, pożycia z kilkoma partnerami czy rozwodu, podyktowany jest seksem, ale to uproszczenie. Powierzchowny osąd zdarzenia często ma za zadanie odwrócić uwagę od przeżywanej udręki i stworzyć wrażenie, że panuje się nad sytuacją. Oto przykład: Jeśli mąż ma romans, żona mogłaby bez trudu wyciągnąć wniosek, że mężowi chodziło o seks, zamiast głębiej zastanowić się nad tym, dlaczego czuje się taka nieszczęśliwa w tym związku.

Lecz seks jest wyrazem odsłonięcia swej wrażliwej strony. Wiele osób wystrzega się tego, a z pewnością nie życzyłoby sobie, aby ich partnerzy odsłaniali się w ten sposób przed innymi! W tym wszystkim nie chodzi o seks. Zrzucanie winy na pociąg erotyczny ma służyć za przykrywkę dla poważniejszego, utajonego lęku. Poglądy na seks panujące w waszym społeczeństwie odzwierciedlają zaburzenia na głębszym poziomie i nie mają nic wspólnego z kwestią niewierności.

Ludzie doświadczają zmian w sobie, ale z początku może im się wydawać, że zachodzą one na zewnątrz nich. Mogą uznać, że coś dzieje się z ich związkiem, ale tak nie jest. Zauważysz, że subtelne zmiany dokonujące się w tobie i partnerze będą rzutowały na wasz związek. Zmiana zawsze będzie powstawać w tobie, ale możesz nie zdawać sobie z niej sprawy, dopóki jakiś zewnętrzny czynnik jej w tobie nie wyzwoli.

Jeśli dasz się ponieść zmianom, na krótko doświadczysz natłoku uczuć. Możesz zacząć uwalniać się spod wpływu dotychczasowych przekonań, co odbije się na kształcie twojego związku. Zmiana nie oznacza jednak jego kresu czy rozwodu. Zmiana to zmiana, i tyle. Jeśli jesteś z kimś, możesz spróbować pomóc przebrnąć mu przez okres zmian, z jakim sam się borykasz. Ufaj, że oboje kroczycie tą samą ścieżką bez względu na to, co się dzieje albo w jaki sposób przejawiają się zmiany.

Niektórzy uzależniają osobiste spełnienie od stanu swojego związku. Jeśli więc nie występują żadne konflikty, to w takim razie wszystko gra. Ten stary pogląd może zwieść cię na tyle, że będziesz trwał w związku mimo że nie przynosi ci on korzyści. Nie można dłużej przykładać tej miary. Ten sztuczny twór daje w rezultacie sztuczne dane, za którymi możesz schować się przed swymi lękami. To narzędzie rodem z 3G, ale w rzeczywistości jest inaczej. Przekonasz się, że jeśli będziesz się wzbraniał przed upomnieniem się o swą osobistą moc, związki będą miały jedynie na celu usprawiedliwienie twej osoby. W rzeczywistości czwartej gęstości nie może to mieć miejsca, gdyż tam kluczem jest szczerość wobec siebie.

Zaspokajanie potrzeb

Ludzie często nadają pojęciu potrzeby wydźwięk negatywny, ale tak nie musi być. Czwarta gęstość oznacza integrację, trzecia – separację. Ten ostatni stan można porównać do poszczególnych składników zupy stojących oddzielnie na stole, zaś ten pierwszy do gotowej już zupy. Kiedy dążysz do pełni, musisz znać na nią przepis. Potrzebna jest marchew i seler. Jeśli uznasz te składniki za potrzebne, pokroisz je i wrzucisz do garnka. Zupa stanie się wtedy obrazem tego, kim jesteś w stanie integracji.

Jeśli nie uznasz swoich potrzeb, nie będziesz wiedział, jakich składników potrzeba, nie będziesz umiał ugotować zupy, zaś odgadnięcie przepisu pochłonie mnóstwo energii i wysiłku, i nie obędzie się bez bólu. Zaspokojenie zdrowych potrzeb jest ważne dla ostatecznej integracji. Możesz teraz nie doceniać swoich potrzeb, ale w dłuższej perspektywie są cennym składnikiem twego doświadczenia.

Same w sobie potrzeby są neutralne. To istotny składnik twego emocjonalnego zdrowia. Mają taką wartość, jaką ty sam im przypisujesz. Nie można potępiać warzyw leżących na stole. Twoje potrzeby są jak te marchewki i seler. Muszą trafić do garnka, gdzie przyczynią się do powstania czegoś nowego i cennego. Wszystko ma swój cel, a twoje potrzeby wchodzą w skład potrawy.

Odczujesz to wewnątrz siebie. Ustąpi ból, a jego miejsce zajmie radość. Wtedy zaczniesz widzieć w oczach ukochanych osób odbicie twej własnej więzi z boskością.

Lisa Royal

10 listopada 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , | 1 komentarz

czakry…INTYMNOŚĆ I ŚWIĘTE OBCOWANIE

Pojęcie świętego obcowania używane jest w ezoterycznej tradycji od tysięcy lat. Przypisuje mu się kilka różnych znaczeń. Może ono odnosić się do świętego związku kobiety z mężczyzną, lub do zjednoczenia w obrębie jednej osoby pierwiastka męskiego i kobiecego. Różnica między świętym obcowaniem a małżeństwem tradycyjnym polega na uświadomieniu sobie przez partnerów, iż stanowią nawzajem swoje własne odbicie i są sprzymierzeńcami na drodze swego obopólnego rozwoju. Dostrzegają swój własny wizerunek w oczach drugiego. Święte obcowanie to związek, w którym boskość uwidacznia się za pośrednictwem duszy drugiego i jaźń dostrzega w niej swe wiosnę odbicie.

Termin ten może też oznaczać unię świadomości zmysłowej z wyższą jaźnią. Na płaszczyźnie fizykalnej stanowi ona ostateczny cel wszystkich twoich dążeń. Kiedy łączysz się ze swą wyższą jaźnią i urzeczywistniasz ją w świecie fizykalnym, wówczas ma miejsce święte obcowanie. Może pod tym pojęciem kryć się również twoja podróż, której celem jest złączenie się ponowne z Bogiem. Święte obcowanie to zjednoczenie się z boskim wymiarem jaźni. Ludzie zawsze czegoś poszukują. Przeważnie jest to partner, z którym wspólnie mogą zaznać radości płynącej z człowieczeństwa. Bliskość z drugą osobą to sposób na doświadczenie świętego obcowania wewnątrz siebie. W dalszej części zajmiemy się przede wszystkim zintegrowaniem i zjednoczeniem męskich i kobiecych energii wewnątrz każdego człowieka.

Należy jednak pamiętać, że z konieczności będziemy posługiwać się uogólnieniami i pojęciami spolaryzowanymi. Nie wolno zapominać, że każdy rodzaj zawiera w sobie cechy obu i w miarę postępowania ewolucji na Ziemi, tak wyraziste niegdyś rozgraniczenia obu płci będą się zacierać.

Męskie i żeńskie energie

Na początek przyjrzyjmy się ludzkiemu polu energii i przepływowi obu postaci energii. W ludzkim ciele występuje siedem podstawowych ośrodków energii zwanych czakrami. Na wyższych poziomach duchowych istnieją jeszcze inne, ale na razie ograniczymy się do ośrodków związanych z płaszczyzną fizykalną.

Pierwsza czakra, mieszcząca się u nasady kręgosłupa, odpowiada barwie czerwonej. Jej zadaniem są podstawowe potrzeby życiowe i zakotwiczenie na płaszczyźnie ziemskiej. Druga czakra, poniżej pępka, odpowiadająca kolorowi pomarańczowemu, stanowi ośrodek emocjonalny ciała oraz ośrodek seksualności. Czakra związana ze splotem słonecznym ma przyporządkowaną barwę żółtą i rządzi działaniem i urzeczywistnianiem na płaszczyźnie fizykalnej. Czakra serca odpowiada zieleni i odpowiada za obdarzanie miłością osobistą i uniwersalną oraz jej przyjmowanie. Czakra gardła związana jest z niebieskim i zawiaduje zdolnością komunikowania. Czakra trzeciego oka ma przyporządkowaną barwę indygo i rządzi intuicją i tak zwanym szóstym zmysłem. Wreszcie czakra koronna na czubku głowy, odpowiadająca fioletowi, wyraża twoją więź z Bogiem i wszechświatem, którego stanowi część.

Pewne czakry przedstawiają energię męską, a inne żeńską. Napływ energii do wewnątrz oddaje zasadę żeńską, ponieważ energia kobieca jest przyjmująca. Kiedy energia uchodzi na zewnątrz, oddaje zasadę męską, ponieważ energia męska związana jest z działaniem. Każda czakra przetwarza energię inaczej. Trzy z nich nie są zdominowane ani przez energię męską, ani żeńską i skupiają w sobie obie. Są to czakry nasady kręgosłupa, serca i koronna.

Wybitnie żeńskimi czakrami są druga czakra i czakra trzeciego oka. Zaś czakry zdecydowanie męskie to czakra splotu słonecznego i gardła. (Wynika to jednak głównie z kierunków przepływu energii, więc nie należy zanadto przywiązywać się do tych określeń.) Mężczyźni i kobiety posiadają czakry obu rodzajów energii, ale energia krąży w ich ciałach inaczej.

Uczucie to energia wprawiona w ruch. Ponieważ mężczyźni i kobiety różnie są ukształtowani pod względem emocjonalnym, inny jest w nich obieg energii. Mają oni tak różne potrzeby i odmienne pola energii, że czasami mówi się w przenośni, iż pochodzą z innych planet. Często wydaje się, że zrozumienie płci przeciwnej jest wręcz niemożliwe. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest zróżnicowanie przepływu energii.

U kobiet żeńskie czakry energii, druga i trzeciego oka, są ze sobą połączone. Druga czakra reprezentuje obszar łona, gdzie kobieta pobiera energię. To siedlisko kobiecych emocji; w czasie ciąży i w określonych dniach miesiąca uczucia kobiety nasilają się. Każda czakra ma swoje potrzeby czy pragnienia, które muszą być zaspokojone dla zachowania równowagi.

Druga czakra u kobiet nieustannie łaknie miłości i uczucia. Kobiety rozumieją swe wzajemne potrzeby, dlatego zasilają się nawzajem energią, kiedy się spotykają. Mężczyźni z kolei na ogół nie potrafią przekazać kobiecie pożądanej energii. Z powodu zróżnicowania potrzeb mężczyzny i kobiety, mężczyźni często mają mylne pojęcie o tym, jak zaspokoić potrzeby kobiety. Stąd bierze się konflikt.

Czakra trzeciego oka również wchłania energię i stąd zapewne przekonanie, że u kobiet intuicja jest silniej rozwinięta niż u mężczyzn. Kobiety bez przerwy zbierają dane ze swojego otoczenia, ale nie tylko za pośrednictwem oczu. Często odbywa się to intuicyjnie. Kobieta z natury jest bardziej wrażliwa na uczucia innych. Dzięki połączeniu między drugą czakra (uczucia) i trzecim okiem (intuicja) kobieta dostraja się do emocji innych osób. To ważne, ponieważ przy wychowywaniu dzieci muszą one być wyczulone na emocjonalne potrzeby podopiecznych. Mężczyznom trudno nieraz zrozumieć emocjonalność słabej płci, ale uczucia dla kobiety są jak okno na świat. Dlatego kobieta reaguje na określony rodzaj miłości, nazywany miłością romantyczną.

Ponieważ mężczyźni i kobiety mają w sobie oba rodzaje energii, to, co mówi się tu o kobietach, dotyczy także żeńskiego aspektu u mężczyzn. Jeśli jednak mężczyzna oderwany jest od swej energii kobiecej, omawiany tu proces wyda mu się niezrozumiały. W każdym mężczyźnie występuje żeński przepływ energii jako drugorzędny obieg, lecz u niektórych mężczyzn może on wysunąć się na pierwszy plan.

Czakra splotu słonecznego, zdecydowanie męska, to czakra działania i urzeczywistnienia. Dlatego mężczyźni przeważnie nastawieni są na czyny. Historia, która odnotowuje czyny, stanowi zapis głównie męskich dokonań, działań płynących z czakry splotu słonecznego.

Według rozpowszechnionych stereotypowych wyobrażeń kobiety cenią romantyczność, podczas gdy mężczyznom chodzi o seks. W gruncie rzeczy jednak chodzi o to, że odmienne są ich energie: kobiety skupione są na uczuciu, mężczyźni na czynach. Uczucie przekłada się na romantyczność. Działanie zaś to sam akt seksualny (lub dążenie do niego). Zarówno mężczyźni jak i kobiety szukają spełnienia, ale na różne sposoby. Nie jest to ani dobre ani złe; stanowi to po prostu odbicie zróżnicowania energii w męskich i kobiecych ciałach. Kobieta lub mężczyzna mogą odgrywać scenariusz z przewagą pierwiastka męskiego lub żeńskiego, zależeć to będzie od czynników indywidualnych.

Czakra gardła, druga czakra wybitnie męska, odpowiada za komunikowanie (wypływ energii na zewnątrz), podobnie jak splot słoneczny przejawia się na zewnątrz przez działanie. Mężczyźni na ogół lepiej sobie radzą z przekazywaniem treści intelektualnych niż z dużym ładunkiem emocjonalnym. (Nie zapominajmy, że cechy te mogą zaznaczać się u obu płci.)

Wszystkie istoty odczuwają podstawową potrzebę przekazywania miłości. Sposób komunikowania miłości zależy od tego, jak energia przepływa przez czakry. Mężczyźni (lub osoby o silnie zaznaczonej męskiej energii) przejawiają miłość w postaci działania, a nie uczucia. W związkach intymnych mężczyźni z reguły okazują miłość przez seks jak również inne czynności wykonywane dla ukochanej. To leży w ich naturze. To właśnie jest podłożem nieporozumień. Kobietom nie wystarcza sam seks, potrzeba im spełnienia uczuciowego. Jeśli im się tego nie zapewnia, czują się urażone. Nie rozumieją, że w gruncie rzeczy otrzymują miłość przez cały czas. Nie potrafią rozszyfrować otoczki, za którą jest ukryta. Jeśli to nie zostanie dokładnie wyjaśnione, związkowi grozi rozpad.

Kiedy się wie, na czym polegają męskie i kobiece potrzeby, łatwiej osiągnąć porozumienie i dzielić się nawzajem miłością. W każdym jest pierwiastek kobiecy i męski i trzeba nauczyć się harmonizować ich potrzeby.

Trzy czakry przetwarzają oba rodzaje energii na równi. (To uogólnienie, gdyż występują różnice indywidualne.) Czakra serca: Zarówno kobiety i mężczyźni łakną energii tej czakry w postaci miłości. Czakra nasady: Obie płcie wykazują podstawową potrzebę seksu, rozrodu i zakotwiczenia na płaszczyźnie fizykalnej. Czakra koronna: Tu główną potrzebą jest dążenie do zjednoczenia na wyższym poziomie. W idealnym związku partnerzy mają wspólne podstawowe potrzeby. Poza miłością, seksem, prokreacją, pragną unii na wyższej płaszczyźnie. Na tym polega święte obcowanie.

Dążenie do zjednoczenia na wyższym poziomie

Z perspektywy duszy ludzie pragną ponownie złączyć się z Bogiem. Jako że każda osoba stanowi odbicie Boga, jednym ze sposobów na osiągnięcie unii z Bogiem jest związek z drugim człowiekiem.

Dotyczy to również stosunków nie ukierunkowanych na seks. Powiedzmy, że masz bliskiego przyjaciela zarówno wśród jednej płci jak i drugiej. Pragniecie wspólnie dzielić się miłością; jeśli jest to związek, w którym nie chodzi o seks, płaszczyzną zjednoczenia będzie potrzeba wspólnego tworzenia.

W przyjaźni energia osiąga największe natężenie, kiedy obie strony mają nowe pomysły i podnieca je myśl o wspólnym wprowadzaniu ich w życie. Jest to przykład wykorzystania energii czakry nasady. Wyższym celem stosunków łączących cię z przyjacielem czy przyjaciółką jest zawsze więź z Bogiem. Kochając się nawzajem, uczycie się widzieć siebie w swoim partnerze. Kiedy już potrafisz dostrzec w innych samego siebie, wkraczasz na drogę wiodącą do zjednoczenia z Bogiem.

Od niepamiętnych czasów usiłowano zdefiniować miłość. W idealnej postaci, miłość oznacza dostrzeganie w drugim samego siebie i pokochanie siebie przez to, co widzimy w drugim. W ostatecznym rozrachunku, miłość nie ma nic wspólnego z drugim, liczysz się ty sam. Jeśli poświęcasz się partnerowi kosztem własnego rodzaju, to nie jest to prawdziwa miłość. Kiedy starasz się być naprawdę sobą, w większym stopniu możesz obdarowywać miłością innych.

Ludzie szufladkują miłość. Dzielą ją na miłość erotyczną, miłość pozbawioną wymiaru erotycznego, miłość między rodzicami i dziećmi i miłość między rodzeństwem. Ale miłość jest tylko jedna! W gruncie rzeczy, miłość to częstotliwość, na której stajesz się całkowicie bezbronny i podatny na zranienie. Kiedy potrafisz zupełnie się odsłonić przed drugim człowiekiem, obnażyć się, dajesz mu największy możliwy dar – takim, jakim jesteś naprawdę, bez żadnych barier.

Nie ma znaczenia, czy miłość ma zabarwienie erotyczne czy nie. Twoja otwartość na zranienie w obecności drugiego, bycie prawdziwym sobą wobec niego, stanowi akt miłości. Możesz to osiągnąć z każdym – kochankiem, przyjacielem, członkiem rodziny czy człowiekiem spotkanym na ulicy. Miłość wymyka się definicjom, a przy tym, o ironio, wszystko w waszym świecie wynika z miłości.

Wspomniana wcześniej częstotliwość miłości to przejaw uniwersalnego języka geometrii. Zawierasz w sobie częstotliwość spirali złotego środka i sam jesteś w niej zawarty. To serce kosmosu – spajające wszystko ogniwo. Choćbyś nie wiem jak bardzo zaprzeczał miłości, nie możesz wyrzec się swego pochodzenia. Będziesz zawsze poszukiwał miłości (nawet pogrążony w ciemności). Miłość poprowadzi cię do domu, miejsca twego przeznaczenia.

Tajemnica intymności 

Święte obcowanie to celebracja ponownego złączenia się z Bogiem. Można to wyrażać na poziomie wewnętrznej energii lub przez związki z innymi. Tylko jedna rzecz jest do tego naprawdę niezbędna: intymność.

Intymność oznacza zniesienie wszelkich barier. Zapory te mogą odgradzać cię od drugiej duszy albo od innych cząstek ciebie. Najdalej posunięta intymność to stopienie się z Bogiem w stanie pełni. Jesteś przekonany, że teraz jest to niemożliwe ze względu na charakter twej fizycznej egzystencji. Na płaszczyźnie fizykalnej stajesz przed wyzwaniem, jakim jest odtworzenie tej pierwotnej boskiej jedni za pośrednictwem fizycznych i emocjonalnych ciał.

Intymność może się wyrażać na wiele sposobów, na przykład przez emocje. Wielu ludzi łączą głębokie uczuciowe stosunki z przyjaciółmi, kochankami, rodziną. Intymność emocjonalna oznacza wpuszczenie drugiej osoby do swego wnętrza – swej jasnej i ciemnej strony. Oznacza ukazanie im swej prawdziwej jaźni. Dla ludzi może to być wstrząsające przeżycie.

Ten strach można wyrazić przez porównanie z sytuacją, kiedy stajesz zupełnie nagi przed tłumem ludzi, którzy bacznie ci się przyglądają. Taką myśl może budzić przerażenie! Równie zatrważająca jest dla niektórych ludzi intymność emocjonalna. Paradoks tkwi w tym, że nie możesz być w pełni kochany, jeśli cały się nie odsłonić, z wszelkimi swymi ułomnościami. I zawsze będziesz miał tego świadomość.

Trzeba mieć na uwadze to, że aby spełnić Boskie pragnienie doświadczenia odrębności, uznaliście, że musicie zachować swą separację, po to, aby doświadczyć jej w całej pełni. Wymyśliliście sposoby na utrzymanie odrębności od siebie nawzajem. Pomysłodawcą i realizatorem całego przedsięwzięcia jest ludzkie ego, które od wieków umacnia w was poczucie oddzielności.

Ilekroć słyszysz wewnętrzny głos: “Nie mogę otworzyć się przed tą osobą, nie jestem jej wart” albo “Ona mnie nie pokocha” czy “Ona jest mądrzejsza ode mnie”, dajesz się wciągnąć w gry ego. To one trzymają cię na dystans. Ego dopina swego, lecz twoja dusza pragnie zbliżenia. Stąd bierze się wewnętrzny konflikt. Chcesz się otworzyć przed innymi, ale nie pozwala ci na to ego.

Za każdym razem kiedy twoje ego bawi się w odrębność, w twym polu energetycznym i ciele emocjonalnym powstają zatory. To niemal jak mur, który cię otacza ze wszystkich stron. Tworzą go wszystkie wątpliwości, jakie masz na swój temat, i wymysły ego, które nie pozwalają ci siebie kochać. Kiedy dwoje ludzi chce ustanowić związek, te mury muszą runąć, dopiero potem możliwa jest prawdziwa więź.

Na początku znajomości mury te przejawiają się w postaci lęków i poczucia zagrożenia. Ponieważ dla ego perspektywa zburzenia tych ścian jest tak przerażająca, ludzie na ogół próbują budować związki bez naruszania tych murów. Nie potrafią zdobyć się na intymność. Gdy bariery są zachowane, w związku rodzą się konflikty i nigdy naprawdę się nawzajem nie poznajecie. Nie na tym polega intymne obcowanie.

Aby mogła zaistnieć prawdziwa bliskość, trzeba usunąć bariery, rozebrać mur. Droga do tego wiedzie przez odsłonięcie własnej jaźni, wrażliwości na zranienie, lęków, niepewności. Ukaż partnerowi swe tajemne pragnienia, swoje zalety, na równi z mroczniejszymi stronami. Nie chowajcie się przed sobą nawzajem. Odsłaniając się, rozbijacie dzielący was mur.

Usuwanie cegieł z muru dla każdego będzie przebiegać inaczej, ale konieczne do tego jest wzajemne porozumienie. Musicie wytworzyć wspólnie strefę bezpieczeństwa, w której oboje będziecie czuli się swobodnie całkiem obnażeni. Może to być trudne, ale na pewno się opłaca.

fragmnet ksiazki Milenium Lisa Royal

10 listopada 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | Dodaj komentarz

WYZBYWANIE SIĘ KONFLIKTU I KONTROLI

Teraz kiedy dokonuje się skok ewolucyjny, należy stawić czoło własnym lękom. Dojrzyj w nich wyzwanie dla siebie, ponieważ dzięki nim twój rozwój będzie następował w przyspieszonym tempie. Twój strach, niczym kotwica, odcina cię od przepływu świadomości zbiorowej. Kiedy postanowisz podnieść kotwicę i dać się ponieść nurtowi, z początku możesz odczuwać lęk, ale szybko się z nim uporasz i zaczniesz urzeczywistniać wszystko to, co chcesz powołać do istnienia w swym życiu.

Stawianie czoła lękom

Wcześniej była mowa o tym, że twe największe obawy zawsze wiążą się z najgłębszymi pragnieniami. To jak awers i rewers. Aby urzeczywistnić swe pragnienia, musisz pokonać strach. Możesz zaprzeczać jego istnieniu i wtedy nigdy się z nim uporasz, albo też możesz otwarcie się z nim zmierzyć niczym wojownik na duchowej ścieżce, którym możesz się stać. To cię umocni i zaowocuje niebywałym duchowym rozwojem.

Odnajdź w sobie wojownika na duchowej ścieżce. Ta cząstka ciebie jest naprawdę potężna. Nie tylko nie odwracaj się od lęków, gdy wystąpią, ale świadomie je przywołuj. Aby je przywołać, musisz być gotów się odsłonić i oświadczyć wszechświatowi: “Już dojrzałem do tego, aby tworzyć to, czego pragnę w swym życiu. Już dojrzałem do tego, aby strach przestał rządzić moim przeznaczeniem”.

Kiedy stawisz czoło lękom, włączysz się w nurt powszechnej świadomości. Nie będziesz w stanie oprzeć się jego porywowi i pomkniesz na fali. Będziesz czuł za sobą wsparcie i miłość zbiorowej świadomości, gdy staniesz oko w oko ze swym strachem. Jeśli jednak dalej będziesz się go wypierał (i nie zmierzysz się z nim wprost), prawdopodobnie nigdy nie objawisz w pełni swego potencjału.

Końcowi tysiąclecia towarzyszą potężne wyładowania energii. Dlatego też mistykom, mędrcom i prorokom nie udało się wybiec zbyt daleko poza ów czas przełomu. Ale wbrew temu, co głoszą czy głosili niektórzy, nie jest to koniec, lecz początek.

To jutrzenka nowej ery. To sposobność, abyś stał się osobą, jaką pragniesz być, i uczynił ten świat światem światłości. Uznaj kryjącą się w tobie moc kształtowania rzeczywistości. To, że przemiana nie zachodzi z dnia na dzień, nie oznacza bynajmniej, że nie postępuje.

Ufność i przyzwolenie – w połączeniu z chęcią stawienia czoła lękom – wprowadzą cię bez wstrząsów w nowe millenium.

Strach często przybiera określoną postać w obrębie ego i będzie odgrywał najróżniejsze role, aby tylko utrzymać

cię w swojej władzy. Przejawia się w twojej świadomości, ale również w zewnętrznym świecie jako “dzielona paranoja”. Na przykład, dużo energii kieruje się obecnie w propagandę wroga wobec pozaziemskich istot, którym przypisuje się moc zniewalania umysłów ludzkich. To zupełnie mija się z prawdą. Władzę ma nad tobą ten, kto potrafi zasiać w tobie lęk.

Przybysze z kosmosu są teraz modnym straszakiem. Ale to tylko uzewnętrznienie tego, co dzieje się wewnątrz każdego z was. Macie również własnego ukrytego potwora – Pana Stracha. Panuje powszechne złudzenie, że zagrożenie z zewnątrz (na przykład, w postaci krwiożerczych kosmitów) jest bardziej niebezpieczne od wewnętrznego. Skupiacie się na rzeczywistości zewnętrznej, pomijacie rzeczywistość wewnętrzną. Ale to ona wytwarza i podtrzymuje złudzenie dotyczące rzeczywistości zewnętrznej.

Lęk przydaje się, gdy ma cię uderzyć ciężarówka. On sprawia, że przyspieszasz czy uskakujesz. Kiedy Pan Strach spostrzegł, jaką ma nad tobą władzę w takich sytuacjach, postanowił pomnożyć swoją wartość i utrzymywać w tobie poczucie zagrożenia, być twym bożyszczem jako mechanizm ostrzegawczy. W ten sposób uczynił siebie niezbędnym. Ale na tym polega jego fortel, abyś ani na chwilę nie zwątpił w wartość strachu. Twoje ego uważa, bezpodstawnie zresztą, że jeśli się nie boisz, nie zależy ci na własnym przetrwaniu. A to przekonanie trudno zwalczyć – nic dziwnego więc, że większość ludzi ciągle jest w strachu! Ale co takiego stanie się, gdy przestaniesz dbać o to, czy przeżyjesz? Ego sądzi, że wówczas nie minie cię śmierć i w ten sposób ego przestanie istnieć. Najbardziej ze wszystkiego ego boi się unicestwienia.

Przewartościowanie własnych lęków pociąga za sobą przewartościowanie kwestii przetrwania. Musisz ustanowić taki związek między strachem a przeżyciem, aby ego nie czuło się zagrożone. Oznacza to, że musisz przyznać jakąś wartość Panu Strachowi, chociażby po to, aby go ugłaskać. Pan Strach razem z ego mogą odetchnąć z ulgą, a ty zajmiesz się swym życiem wolny od jarzma lęków, nad którymi nie panujesz.

Rozwiązywanie konfliktów

Źródłem wszelkich konfliktów na Ziemi jest strach. Wasze pojęcie konfliktu zakłada zarówno zwycięzcę jak i zwyciężonego. Ścieraniu się skłóconych stron zawsze towarzyszy mniej lub bardziej subtelna manipulacja. Czasami nawet gdy sporna kwestia wydaje się rozwiązana, konflikt trwa nadal.

Weźmy na przykład dwójkę dzieci bijących się o cukierka. Zadają sobie ciosy, szarpią się. Wreszcie jedno bierze górę i zagarnia cukierek. Mamy tu wyraźnie zwycięzcę i pokonanego. Zwyciężone dziecko teraz podnosi się i mówi: “I tak go nie chciałem. Od cukierków robią się dziury w zębach”. Aby osłodzić sobie gorycz porażki, dziecko to stłumiło w sobie ból i poczucie przegranej. Próbuje oszukać samo siebie, aby uwolnić się od bólu porażki, ale energia zostaje zmagazynowana wewnątrz.

Rywalizacja i konflikt tak naprawdę nie zostają rozwiązane, ale zmienia się tylko postać. Jedynym sposobem na osiągnięcie równowagi jest wyzbycie się potrzeby dominacji, a nie przydawanie sobie kosztem innych.

Rozważmy teraz, jak dalej mógłby potoczyć się ów konflikt. Kiedy jedno z dzieci zdobywa cukierka, chełpi się zwycięstwem, zaś drugie zanosi się płaczem. W obu wzbierają emocje. I wtedy zwycięzca oświadcza: “Nie ma sprawy, podzielę się z tobą tym cukierkiem”. Przegrany, aby dopiec zwycięzcy, ma ochotę krzyknąć: “Wypchaj się nim!”. Ale zamiast tego otwiera swe serce i przyjmuje dar. To całkiem naturalny ludzki odruch, wolny od wyuczonej manipulacji i strachu, nękających społeczeństwo.

Gdy nagrodą dzielicie się z serca, a nie z potrzeby dalszej manipulacji, następuje uzdrowienie. Przywrócona zostaje równowaga. Stanowi to przykład konstruktywnego przecinania cyklów konfliktu. Sam z siebie pojedynczy konflikt nie trwałby długo, ale można jego energię uzdrowić, zrównoważyć, dzieląc się jak w powyżej przedstawionym przykładzie. Cykle konfliktu przestaną być powielane, strach i złość zostaną uleczone i społeczeństwo osiągnie równowagę.

Spójrzmy na powyższy przykład z innej strony. Kiedy dzieci biją się o cukierka, do pokoju wkracza matka, łaje je czy nawet daje im klapsa. Każe im się pogodzić i pocałować, potem dzieli cukierka na pół. Gdyby to się wydarzyło, nie nastąpiłoby naturalne uzdrowienie konfliktu. Dzieci chowałyby w sobie urazę, ponieważ ich potrzeba wypracowania rozwiązania nie doczekała się zaspokojenia. Zostało zamiast tego wprowadzone przymusowe rozwiązanie. Jego pokłosiem zawsze będzie uraza i złość.

Scenariusz ten można odnieść do współczesnych protokołów politycznych na Ziemi. Wasze regulacje umożliwiają osobie u władzy wymuszenie porozumienia na stronach będących w samym środku ewolucyjnego procesu. Rozwiązanie na siłę udaremnia tę ewolucję i osłabia uczestniczące w niej jednostki.

Wymuszone rozwiązanie uniemożliwia ewolucję naturalną. Dlatego zakaz używania broni, zakaz aborcji i wszelkie inne rozporządzenia zaledwie ocierają się o istotę problemu. Prawa udaremniają ewolucję, gdyż nie pozwalają ludziom dostrzec konsekwencji własnych czynów w sposób istotny dla nich samych. Życie nauczy cię tego, co powinieneś wiedzieć, o ile na to pozwolisz. Nie można komuś siłą niczego wpoić. To niemożliwe. Jedynym plonem, jaki to wyda, będzie kontrola, manipulacja, uwiecznianie cyklów konfliktu.

Zespół ofiary, ego i dusza

Wprowadźmy na początku rozróżnienie dwóch rodzajów zespołu ofiary – w odniesieniu do duszy i do ego. Zespół ofiary kojarzony z ego polega na utożsamieniu się jednostki z ofiarą. Osoby takie w sposób zgubny skupiają się na sobie i niezdolne są do intymnych związków, gdyż muszą pochłaniać energię. Kontakty z nimi kosztują wiele energii, która idzie na podtrzymanie przekonania takiej osoby, iż jest ofiarą.

Odgrywana przez ego rola ofiary może być porównana do zasysającej energię czarnej dziury. Odczuwa nieustanną potrzebę umacniania swej tożsamości ofiary, aby wciąż zapadać się w siebie. Osoby stykające się z “ofiarami” często czują, jak ubywa im energii, gdyż dla przetrwania ofiary zmuszone są zasysać cudzą energię. Łatwo rozpoznać ofiary po tym, że wymęczają swych rozmówców.

Jeśli chodzi o duszę, bycie ofiarą przedstawia się inaczej. Z kosmologicznej perspektywy, kiedy odłączyliście się od Źródła wszelkiego życia, wielu z was zaznało uczucia porzucenia, strachu, gniewu. Nie przebywaliście w ciałach fizycznych, gdy nastąpiło oddzielenie, dlatego też emocje odbiegały od ich ludzkich odpowiedników. W stanie niefizykalnym uczucia nie podlegają osądowi; po prostu przenikają ciebie i są wydalane. Ale pozostawiają swój odcisk, dzięki czemu możesz później je rozpoznać. Emocji się nie gromadzi, lecz doświadcza i następnie je uwalnia.

Gdy rozpoczęliście inkarnację na szeroką skalę (szczególnie w mocno spolaryzowanych światach układu Oriona), potrzebne było objawienie w fizykalnej rzeczywistości uczuć, jakie odcisnęły się na tobie, gdy przebywałeś w niefizykalnym stanie. Konieczne to bywa przy tworzeniu tożsamości fizycznej. Gdy przystępują do tworzenia ludzkiej emocjonalnej podstawy, dusze często chwytają się jakiegoś ulotnego uczucia, które przez nie przeszło, i używają go jako kamienia węgielnego, na którym wznoszą swą ludzką tożsamość i doświadczenie. Niektóre wybierają radość, miłość czy współczucie, inne z kolei cierpienie, lęk, osamotnienie.

Z początku wzorce te nie są zbyt silne, nie wiążą. Dopiero z upływem kolejnych żywotów, w trakcie których odgrywasz ten sam wzorzec, zaczynasz błędnie dostrzegać w nim własną tożsamość duchową. Kiedy już zapomnisz, że sam jesteś twórcą swej rzeczywistości, powtarzasz stare schematy, ponieważ są znajome. Niektórzy nazywają to indywidualną karmą – skutkiem, który sam stworzył swą przyczynę. Zaczynasz wierzyć, że te stare wzorce to twórcze formuły, podczas gdy są po prostu wypaczonym wspomnieniem prawdziwej tożsamości. Możesz położyć temu kres tylko wtedy, gdy uświadomisz sobie, że sam to sobie narzuciłeś.

Druga strona medalu

Osoby, u których dochodzi do głosu zespół ofiary na poziomie duszy, nie użalają się nad sobą. Raczej w przesadny sposób litują się nad innymi. Biorą na siebie zbyt dużą odpowiedzialność za każdego, z kim się stykają, w ramach złagodzenia bolesnych doświadczeń, jakich zaznały (bądź były świadkiem) w tym czy w przeszłym życiu. Mogą wierzyć, że potrafią tworzyć własną rzeczywistość, ale przypisują sobie również moc tworzenia twojej!

Przyciągają do siebie jednostki odgrywające ofiary. Przeważnie zajęte są naprawianiem życia innych i odwracają swą uwagę od siebie. Nie chcą dostrzec w sobie głęboko zakorzenionych uczuć ofiary. W ten sposób cykl zostaje powielany, aż wymyka się spod kontroli. Takie osoby stają się z reguły męczennikami.

Jeśli porównać rozwój do warstw cebuli, to ewolucja polega na zrzucaniu kolejnych warstw. Zespół ofiary na poziomie ego jest jedną z pierwszych. Kiedy oderwiesz tę warstwę – zwłaszcza jeśli nie nastąpiło pełne jej uleczenie – ukazać się może zespół ofiary na poziomie duszy, głęboka rana, która jeśli jej nie wyleczysz, przyhamuje twój rozwój.

Uraz tego rodzaju wymaga całkowitego wewnętrznego przyzwolenia na zranienie. Gdy nad tym popracujesz, zaczniesz uświadamiać sobie współzależność istniejącą między wszystkimi ludźmi. Nigdy nie jesteś pozostawiony samemu sobie. To cofnie cię do czasu bytowania niefizykalnego, kiedy to wziąłeś na siebie bycie ofiarą jako narzędzie pomocne przy wypełnianiu zadania, z myślą o którym dokonałeś inkarnacji. Przypomnienie to doda ci otuchy podczas leczenia rany na poziomie duszy. Zrozumiesz wówczas, że tak naprawdę nie można pomóc drugiemu utwierdzając go w przekonaniu, że jest ofiarą. Dopiero wtedy rozpocznie się uzdrawianie.

Leczenie zespołu ofiary

Aby wyleczyć się z tego samemu, najpierw musisz uznać swoje wzorce cierpiętnictwa. Oznacza to przyjęcie ich do wiadomości bez osądzania. Początkowo wymaga to ciągłego śledzenia własnych uczuć i zachowań. Będziesz musiał zdobyć się na bezwzględną szczerość wobec samego siebie. Warto prowadzić zapiski w pamiętniku. Nie chodzi o to, aby karać się za takie postępowanie, lecz dokładnie je rozpoznać, a uczucia będące jego przyczyną (na przykład, lęk przed samotnością i porzuceniem) przenieść na nowo odkryte poczucie więzi z wszelkim życiem i całkowitej podatności na zranienie.

Zwróć baczną uwagę na stosunki łączące cię z innymi osobami. Nie pozwól sobie na odgrywanie roli ofiary czy męczennika. Co więcej, nie przyczyniaj się do umacniania osób z twego otoczenia w ich cierpiętnictwie. Nie przekazuj im swej energii, kiedy usiłują zasilić swe poczucie bezradności. Postaw sprawę jasno albo po prostu odejdź.

Wybory, jakich dokonujesz, aby zmienić swe postępowanie (a tym samym, stan emocjonalny), wpłyną również na twe pole elektromagnetyczne. Nie wolno przy tym kierować się kaprysem; za każdym wyborem musi kryć się uczucie, gotowość do poświęcenia. Jeśli pragniesz głębokiej wewnętrznej przemiany, musisz wniknąć do środka, doświadczyć w sobie uczucia wiążącego się z tym, pozwolić uwolnionej przy tym energii pobudzić duszę do wyboru.

Ewolucja emocjonalna a przemoc

Widoczna obecnie przemoc jest oznaką ozdrowieńczego przesilenia na Ziemi. Uwalnia się masowo długo tłumiona energia. Nie jest to zjawisko trwałe czy oznaka zepsucia społeczeństwa. Jak w przypadku każdego ozdrowieńczego przesilenia, stanowi to upust ciemności, który ma na celu doprowadzenie do równowagi.

W miarę uzdrawiania się świata i przechodzenia w rzeczywistość czwartej gęstości, przemoc będzie zanikać, gdyż nie będzie potrzeby jej objawiania.

Ale gwałtowne obrazy nadal będą pojawiać się w snach podczas przechodzenia w czwartą gęstość, jako mechanizm wspomagający proces wzrostu jaźni. Zachowają swą przydatność, gdyż odwołują się do głębokich pokładów twej istoty. Ukrytymi tam lękami należy się zająć, uleczyć je, a pomoc trafia do nich, z tą samą siłą, jaką one same wytwarzają.

Przemoc jest w stanie rozbroić ładunek emocjonalny, jaki kryją w sobie te głęboko zakorzenione lęki. W chwili gdy zostanie on rozproszony, tobie przybywa energii. Wtedy zaczyna się integracja i odtąd nie wolno ci ustawać w dziele uzdrawiania i integracji.

Ludzie nadal nie umieją sobie radzić z własnymi emocjami – albo po prostu ich unikają ze strachu. Przemoc to ostatnia deska ratunku, wynik ciągłego uchylania się od wyzwania integracji. Osoba z tego rodzaju blokadą albo posunie się do przemocy, albo się na nią wystawi. Jeśli jesteś sprawcą, podczas aktu przemocy energia na krótko się rozprasza, ale ponownie się zbiera, i trzeba ją przyswoić. Oznacza to, że trzeba ją uznać i szukać uzdrowienia. Bez uleczenia cykl będzie się powtarzał.

Jeśli skupiła się na tobie przemoc, doszło do uwolnienia energii w głębokich pierwotnych pokładach twojej istoty. Tą energią trzeba się zająć, uznać ją. Oznacza to, że ten akt gwałtu na jaźni musi być wykorzystany do jej zgłębienia. Jeśli nie stanie się narzędziem w procesie rozwoju i energia nie zostanie przetworzona i uzdrowiona, zjawisko może się powtórzyć.

Można posługiwać się przemocą świadomie – w medytacji i wizualizacji – aby upuścić tłumioną w podświadomości energię. Wiedziały o tym ludy pierwotne i swoim wizjonerskim doznaniom nie narzucały żadnych ograniczeń. Używając obrazów przemocy w trakcie medytacji, pamiętaj, że nie są one celem samym w sobie, lecz stanowią archetyp pomocny w dziele uzdrawiania. Nie wolno jej kierować na żadną konkretną osobę, ale na ten obszar jaźni, który należy przetworzyć.

Do ciebie należy odszukanie w sobie i stawienie czoła własnej ciemnej stronie. Można to uczynić na wiele sposobów. Możesz ją obłaskawić i zachęcić do odsłonięcia wrażliwych punktów, albo możesz stoczyć z nią walkę. Dobór metody zależy od sytuacji. Jeśli regularnie stajesz w szranki ze swą mroczną połową i z potyczek tych wynosisz lecznicze nauki, nie potrzebujesz posuwać się do przemocy w zewnętrznym świecie.

Sny przemawiają do nieświadomości za pośrednictwem archetypowych obrazów. Jeśli uchylasz się od stawienia czoła ciemności wkraczającej w twoje życie, będzie próbował zrobić to za ciebie twój śniący umysł. Potrafi być niezwykle twórczy – możesz siekać na kawałki potwory, toczyć bitwy, walczyć ze złymi duchami i tak dalej. W ostatecznym rozrachunku jednak przekazujesz samemu sobie wiadomość i próbujesz przywrócić równowagę.

fragmnet ksiażki Lisy Royal -milenium

medytacja do powyższego tematu (ćwiczenie pisemne – tworzenie postaci) http://www.duchowadroga.fora.pl/droga-do-siebie,17/ewolucja-emocjonalna-a-przemoc-cwiczenie-pisemne,538.html

 

10 listopada 2010 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam | , , , | Dodaj komentarz

OSHO -Świadomość -klucz do życia w równowadze

Zgromadziwszy ogromne bogactwo w poprzednim życiu, umarłeś jako najbogatszy człowiek w swoim kra­ju, a jednocześnie jako duchowy żebrak, l znów sche­mat się powtarza w życiu obecnym. Toteż nagle zmienia się gestalt – wiedzqc co robiłeś i jak to cię doprowadziło donikqd, pamiętajqc swoje poprzednie wcielenia, wie-dzqc że powtarzałeś wciqż ten sam błędny schemat, jak zacinajqca się płyta gramofonowa, że nigdy nie zrobiłeś ani jednej nowej rzeczy… Wciqż i na nowo gromadziłeś bogactwa, wciqż dqżyteś do władzy, wciqż zdobywałeś nadmiar wiedzy. Zakochiwałeś się i ciqgle w ten sam sposób zamieniałeś miłość w coś ohydnego… Kiedy dostrzeżesz to wszystko już nigdy nie będziesz taki sam.

Dzięki temu twoje obecne życie nagle się przemieni. Nie pozostaniesz ani chwili dłużej w tej starej koleinie.

To właśnie złego powodu ludzie na Wschodzie pytali od tysiqcleci: „Jak się wyrwać z tego koła życia i śmier­ci?” To wciqż to samo koło, ta sama historia powtarza­jąca się znowu i znowu… Jeśli jej nie znasz, wydaje ci się, że robisz coś nowego i wydajesz się bardzo podeks­cytowany. Ale ja widzę, że robisz wciqż to samo.

Nie robisz w życiu niczego nowego. Jest ono jak koło;

porusza się wciqż w ten sam sposób. Twoje podniecenie wynika tylko z tego, że zapominasz o swojej przeszłości. Jeśli sobie jq przypomnisz, całe podniecenie opadnie. W stanie takiego przypomnienia przydarza się sannjas.

Sannjas jest wysiłkiem podjętym w celu wyjścia z ko­leiny, wyskoczenia z błędnego koła. Oznacza powie­dzenie samemu sobie: „Dość tego! Nie mam zamiaru już dłużej uczestniczyć w tym starym nonsensie. Zmie­niam swoje nawyki”. Sannjas jest wyskoczeniem poza koło; nie poza społeczeństwo, lecz swoje własne koło życia i śmierci.

Jest pięć typów snów. Współczesna psychologia ba­zuje na typie drugim, często zresztq mylqc go z pierw­szym. Pozostałe trzy typy pozostajq nieznane.

 Jeśli medytujesz i stajesz się świadomy swojej we­wnętrznej Istoty w czasie snu, zdarzy się jeszcze wiele innych rzeczy. Po pierwsze – stopniowo, wraz ze wzro­stem świadomości swoich snów, będziesz coraz mniej pewny realności tego, czego doświadczasz na jawie. Dlatego Hindusi mówiq, że świat jest jak sen.

Obecnie dzieje się odwrotnie. Ponieważ jesteś tak pewien, że kiedy nie śpisz świat jest rzeczywisty, to wy­daje ci się, że kiedy śpisz – twoje sny także są rzeczy­wiste. Nikt kto śpi nie ma wrażenia, że sen jest nie­prawdziwy. Kiedy trwa, wyglqda wspaniale, całkowicie realnie. Rano oczywiście możesz stwierdzić, że to byt sen, ale nie w tym rzecz. Rano funkcjonuje inny umysł. Nie był świadkiem, jedynie słyszał, że coś tam gdzieś się działo. Ten świadomy umysł, który budzi się rano i wie, że to wszystko było snem, nie jest obserwatorem; jak mógłby cokolwiek stwierdzić?

To tak, jakbyś spał a dwie osoby obok rozmawiały ze sobq. We śnie coś tam słyszysz, bo mówiq dość głośno, ale sq to jakieś pojedyncze słowa bez kontekstu, zosta-wiajqce jakqś mglistq impresję. Tak właśnie się dzieje -podczas gdy nieświadomość bardzo aktywnie tworzy sny, świadomość śpi i jedyne co słyszy to hałas; rano zaś mó­wi: „To wszystko jakieś bzdury. To był przecież tylko sen”.

Obecnie, zawsze gdy coś ci się śni, czujesz jakby było to całkowicie rzeczywiste. Nawet rzeczy absurdalne, nie­logiczne wyglqdajq prawdziwie, bo nieświadomość nie wie co to logika. We śnie idziesz drogq, widzisz nadbie-gajqcego konia i nagle koń już nie jest koniem lecz two-jq żonq. A twój umysł nie pyta od razu: „Jak to możliwe? Koń zamienił się w mojq żonę?” Nie ma problemu, nie ma wqtpliwości. Nieświadomość w nic nie wqtpi.
 
 
 
 
 
 
 
 

Kiedy stajesz się świa­domy swoich snów i czu­jesz, że to tylko sny, za­czyna  dziać  się  coś dokładnie   odwrotnego – nic nie jest rzeczywiste;

to wszystko jest teatrem umysłu,   psychodramq. Stoisz na scenie, jesteś aktorem a także auto­rem scenariusza. Jesteś reżyserem, producentem i wi­dzem – nikogo oprócz ciebie nie ma, to jedynie wytwory twojego umysłu. Kiedy to do ciebie dotrze, wtedy cały otaczajqcy cię na jawie świat nabierze nowego wymia­ru. Przekonasz się, że ma miejsce to samo, co wtedy, gdy śnisz nocq – scena jest, co prawda, o wiele szersza, ale to także sen.

Hindusi nazywajq czasem nasz świat: maja – iluzja, senne marzenie, wytwór umysłu. O co im chodzi? Czy o to, że świat jest nierzeczywisty? Nie, jest on rzeczywi­sty, ale kiedy twój umysł zaczyna się włqczać, stwarzasz swój własny, nierealny świat. Nie żyjemy w tym samym świecie. Każdy ma swój. Jest tyle światów, ile umysłów. Kiedy Hindusi mówiq, że ten świat to maja, chodzi im o rzeczywistość połqczonq z umysłem. Czym jest sama rzeczywistość? Nie wiemy. Czym jest rzeczywistość po­uczona z umysłem? To maja.

Kiedy ktoś obudzi się całkowicie, stanie się buddq, wtedy pozna rzeczywistość bez umysłu. To jest prawda,brahman, Najwyższe. Dodaj umysł, a wszystko stanie się na powrót snem, bo umysł jest tym czymś, co wy­twarza sny. Bez umysłu nic nie jest snem; pozostaje kry­stalicznie czysta rzeczywistość.

Umysł jest jak lustro; odzwierciedla świat. To odbicie nie może być rzeczywistości, jest po prostu odzwier­ciedleniem rzeczywistości. Kiedy nie ma lustra, odbi­cie znika. Możesz widzieć rzeczywistość. Noc, księżyc w pełni, ciche jezioro, w którym odbija się księżyc; pró­bujesz go dotknqć. To właśnie wszyscy robiq przez całe swoje obecne i poprzednie życia. Łapiq księżyc odbity w tafli jeziora, l oczywiście żadnej szansy na sukces; to niemożliwe. Trzeba zapomnieć o jeziorze i spojrzeć do­kładnie w przeciwnq stronę. Księżyc jest tam. Jezioro jest jak umysł, dzięki któremu świat zamienia się w ilu­zję. Bez względu na to czy masz oczy zamknięte czy otwarte – jeśli obecny jest umysł – wszystko jest snem.

Obserwowanie jest jakby rodzajem wspaniałej magii, której każdy może się nauczyć;a ona rozpocznie przemianę całej twojej Istoty.

 

 

Pamiętaj: pragnienia pochodzą od świadomego umysłu, potrzeby zaś od nieświadomości. Ta różnica musi być dobrze zrozumiana, bo ma ogromne znaczenie.

 

Świadomość rośnie powoli, ale rośnie i dlatego trzeba wykazać się cierpliwością. Wraz z jej wzrostem zaczniesz odczuwać wiele rzeczy, których nigdy nie czułeś.

Jeśli będziesz medytował nad snem, w pierwszej kolejności właśnie z tego zdasz sobie sprawę. A po drugie – zrozumiesz, że jesteś jedynie świadkiem: sen istnieje, ale ty nie jesteś jego częściq. Nie jesteś częściq umysłu, jesteś transcendentny.  Istnie­jesz w umyśle, ale nim nie jesteś. Postrzegasz przez umysł, ale nim nie jesteś. Korzystasz z umy­słu, ale nim nie jesteś. l nagle stajesz się obser­watorem – już nie umy­słem. 

Osiqgnięcie pozycji obserwatora jest ostatecznym, najwyższym spełnieniem. Później przestaje mieć jakie­kolwiek znaczenie to, czy śnisz śpiqc, czy śnisz na jawie – pozostajesz obserwatorem. Istniejesz na świecie, ale świat nie ma już wstępu w ciebie. Wszystkie rzeczy sq gdzie były, ale twój umysł nie znajduje się pośród nich, ani one nie znajdujq się w umyśle. Pojawił się obserwa­tor i wszystko się zmieniło.

Kiedy raz pojmiesz jak to się dzieje, stanie się to dla ciebie bardzo łatwe. Na razie może się wydawać tak trudne, że prawie niemożliwe. Jak zachować uważność w czasie snu? Zajmie ci to trzy do dziewięciu miesięcy. Każdego wieczoru, zasypiajqc utrzymaj swojq uwagę, obserwuj nadchodzqcy sen.

Pamiętaj, żeby nie pobudzać przy tym swojej aktyw­ności, bo nie uda ci się zasnqć. Bqdź biernie skupio­ny, miękki, naturalny, odprężony, z przymkniętymi po­wiekami. Nie nazbyt przejęty tym wszystkim – pasywna uważność, bez jakiegoś szczególnego zainteresowania. Siedzisz z boku, rzeka płynie a ty patrzysz. To zajmie ci trzy do dziewięciu miesięcy Potem, któregoś dnia sen opadnie na ciebie jak ciemny ekran, jak ciemna kur­tyna, jakby słońce się schowało i nastała ciemna noc. Wszystko to dzieje się wokół, ale w głębi ciebie płonie ogieniek. Patrzysz milczqco, biernie, l oto zaczyna się świat snów. Widzisz wiele przedstawień, psychodram i po prostu obserwujesz. Z czasem zaczynasz umieć dostrzegać różnice; wiesz, który rodzaj snu się pojawił. A w końcu pojmujesz, że to jest dokładnie to samo, co dzieje się na jawie. Nie ma różnicy w jakości. Cały świat stał się iluzoryczny A kiedy świat jest iluzjq, jedynie ob­serwator jest prawdziwy.

7 listopada 2010 Posted by | OSHO | , , , | Dodaj komentarz