Alaneiz's Blog …Gwiezdne dzieci…

strona poświęcona ,,duchowej,, stronie życia..

kontakt..

Zatęskniłam za wiedzą ….

Ostatnio moje pytania kierowane do ,,góry,, miały związek z wpływem innych cywilizacji na rozwój życia na ziemi. Wiadomo że idzie za tym też, które cywilizacje brały udział w projekcie ,,ziemia,, i zasiedlały ciała genetycznie modyfikując je do swoich potrzeb.

Coraz więcej materiałów trafia do netu ,coraz więcej przekazów ,filmów czy książek zapowiadających ,,wzniesienie,, oraz poruszające nową historię istnienia ziemi i poprzednie jej cywilizacje.

Zawsze miałam mieszane odczucia co do federacji galaktycznej i nawet nie wiem skąd one się wzięły. Tak jakbym czuła gdzieś w sobie ,że nie do końca Ona ma pozytywne zamiary a ich działania na ziemi potrafią też wyrządzić sporo szkody.

Był jeszcze jeden powód dla którego zwątpiłam w ich ,,słuszność w sprawie,, a mianowicie dziwne odczucie we mnie samej że znam jedną z głównych postaci stojących na czele samej federacji . tapety-komorka-kosmos-11

Kiedyś zapytana o tą istotę, od mojego bliskiego sercu opiekuna usłyszałam ,że kiedyś był jednym z nich ale wybrał inną drogę i poprzez tworzenie armii stanął na czele zorganizowanego wojska galaktycznego . W chwili obecnej nawet nie umiem przypomnieć sobie jego imienia ale może i tak ma być ,że nie powinnam opisywać tego … sercem wiem o kogo chodzi i niech tak pozostanie.

Wczoraj wieczorem postanowiłam zakończyć pierwszą część książki ,,galaktyczna rodzina,, i ten rozdział był poświęcony właśnie powstaniu galaktycznej federacji oraz ich statkach i bazach w galaktyce. Między innymi też o Nibiru co ku zaskoczeniu i opisie książki okazuje się że ta planeta jest tak naprawdę statkiem należącym do federacji.

Dwa dni wcześniej oglądaliśmy program o wzniesieniu. Pamiętam urywkami sny które w swym działaniu nakierowywały mnie na rozmowy z ,,istotami,,?? Które tłumaczyły mi diagramy z tego programu a także poruszyły kwestię gwiezdnych wrót –niestety z tego nie wiele pamiętam 😉 a o wrotach w ogóle ;).

Za to dzisiejsza noc była zaskakującym a zarazem ciekawym doświadczeniem innego typu. Zasnęłam zaraz po skończeniu tego rozdziału o federacji. W nocy zostałam lekko wybudzona po czym jak powróciła mi świadomość do ciała fizycznego nagle w miejscu czakry 6 pojawiło się jasne światło i twarz nie znanej mi istoty. Nie widziałam jej dokładnie a tylko sam zarys głowy .Był to mężczyzna o krótkich czarnych i kręconych włosach a w miejscu jego twarzy była jasna plama światła jakbym nie do końca miała zobaczyć jego twarzy albo nie zdążył się cały pokazać ponieważ od razu podskoczył mi puls i światło znikło wraz z nim. Nigdy wcześniej nie byłam świadoma swojego pulsu z taką intensywnością .Jak tylko uświadomiłam to sobie  spotkałam się z prośbą ,,kogoś,, abym zwróciła na to uwagę i spowolniła ten puls. Postarała się nad tym zapanować.

To jak medytacja która pozwalała mi na skupieniu uwagi na tym działaniu. Kiedy udawało mi się trochę spowolnić puls światło nagle pojawiało się w trzecim oku ale już bez twarzy. Od razu czułam jak puls wzrasta i nie kontroluje tego.

Zrozumiałam ,że akurat to jest bardzo ważne aby moja reakcja na ten ,,kontakt,, była taka jaka być powinna a nie z mojej strony wyrażając strach ponieważ istotom,  które próbowały nawiązać kontakt zależało na pełnym moim bezpieczeństwie .

Niestety nie opanowałam strachu… kontakt znikł a ja po chwili uspokoiłam się i zasnęłam.

Rano powróciła pełna pamięć zdarzenia..

Zapytałam opiekuna – powiedział ,że spróbują nawiązać kontakt ponownie ale ważne jest abym się nie bała. Wytłumaczył mi też na zasadzie myśli że to była próba nawiązania kontaktu telepatycznego a twarz którą widziałam w zarysie należała do istoty znajdującej się na statku i była jakby przekazem holograficznym- nie bezpośrednim kontaktem istoty ze mną (nie był tu fizycznie).

Zastanawia mnie czemu znowu zareagowałam strachem?

Wiem ,ze w miedzy czasie pojawiła się pamięć zdarzenia tego z przed kilku laty jak nad moim domem znajdował się statek i próbowano coś ze mną zrobić bo byłam kompletnie sparaliżowana. Czułam wtedy ten promień na sobie o którym opisują ludzie wzięci na statki.

Może wiązka energii była podobna do tamtej dlatego zareagowałam strachem? Nie byłam ani troszkę w paraliżu i miałam pełną kontrolę nad ciałem (mogłam nim poruszać)

Nie wiem choć poczułam dziwne wibracje w pokoju i pewnie to One spowodowały strach we mnie i tym samym zablokowały możliwość kontaktu. Do dziś dnia nie wiem co się tamtej nocy wydarzyło ale wydaje mi się ,że ktoś mnie wtedy wybudził nim tamten statek zaingerował w moje istnienie. Byłam mega sparaliżowana i strasznie się bałam. Dobrze czułam ,że oni są nad domem. Tylko dlaczego się boję?

Co skrywa moja podświadomość?

Powiedzieli mi kiedyś ,że już nikt mi krzywdy nie zrobi .. Ze opiekunowie na to nie pozwolą ale mam coś ukrytego w sobie czego nie pamiętam……

Pewnie i kiedyś przyjdzie mi się o tym przekonać…. Bo dziś nie pamiętam nic po za tym ,że tak a nie inaczej zareagowałam po raz kolejny..

Nie pamiętam abym wcześniej miała możliwość takiego kontaktu jak ten dzisiejszej nocy… Było to coś innego czego chyba nie spodziewałam się w ogóle doświadczyć. Coś na co nie byłam przygotowana.

Ciekawe kiedy spróbują skontaktować się po raz drugi.. Może łatwiej było by mi podejść do tego ze spokojem i na tyle bez strachu na ile uda mi się zapanować nad emocjami… ehhhh

Zawaliłam….

a może chcieli mi tylko odpowiedzieć na moje zadane pytania?

8 lutego 2014 Posted by | inna rzeczywistość, moje rozważania | Dodaj komentarz

wspomnienia z Lemurii

Telos – legendarne miasto okresu lemuriańskiego, które zostało założone pod górą Shasta na pograniczu Kalifornii i Oregonu. Wokół tego miasta krążą mistyczne legendy, nurtują nie jeden umysł na naszym globie. Jednak w większości ludzkość nie ma pojęcia o istnieniu Telos albo mocno wątpi.

lemuria

Kiedy po raz pierwszy natrafiłam na artykuł dotyczący właśnie cywilizacji Lemuria poczułam w sercu takie dziwne drganie pomieszane z ciekawością i ekscytacją.

Kiedyś na pewnym kursie  dotyczącym uzdrawiania duchowego szukaliśmy na arkuszach specjalnie do tego przygotowanych  wszelkich śladów energetycznych naszego istnienia na ziemi w poprzednich naszych życiach. Było tego nie wiele jak na moją istotę wcieloną w wymiar ziemski ale jak na tamte czasy nie rozumiałam wszystkiego co wiedziałam podświadomie łącząc się z moją wyższą świadomością.

Większość naszej grupy –ponieważ nie wiem czy wszyscy czy nie –szukała swoich początków na Atlantydzie jako pierwszym swoim wcieleniu w wymiar ziemski. Prowadzący mistrz każdemu podsuwał pytania i podpowiedzi dotyczące lądowania ich statków w okolicach tamtej cywilizacji. Ja niestety swojego statku tam nie odnalazłam .

Z tamtych arkuszy wyczytałam że na ziemię przybyłam po raz pierwszy dużo dużo później .

(Niestety tamte badania zupełnie wymazały się z arkuszy i nie pamiętam dokładnie dat )

Kiedy po raz pierwszy natrafiłam na opis Telos zaczęłam zastanawiać się czy aby na pewno nie był to czas kiedy byłam tu na ziemi po raz pierwszy ?

 Sam opis życia tych istot oraz dziwnie towarzysząca energia tamtej cywilizacji  była  i jest mi nadal  jakoś dobrze znana

. Legendy jakie krążą wokół Shasta dotyczą Aniołów, Wyższych Duchowych przedstawicieli, UFO i Wniebowstąpionych Mistrzów. Krążące mity wspominają lemuriański okres, ocalałych potomków tego starego lądu i podziemne miasto Telos skrywające wszystkie ważne zapisy o Ziemi. Uchodziło za międzyplanetarną furtkę, powietrzny korytarz łączący Ziemię z innymi międzygalaktycznymi kanałami.

Telosanie żyli bardzo długo, ale wyglądem przypominali ludzi w wieku 30-40 lat. Miastem rządził król imieniem Ra i królowa Ramu Mu. Mieli Radę 12-stu złożoną z 6-ściu mężczyzn i 6-ściu kobiet, wszyscy wspólnie zarządzali miastem. Nie znali pieniędzy, prowadzili handel wymienny. Rozwijali się duchowo, posiadali zdolności przemieszczania się z 3-ciego do 5-tego wymiaru. Kontaktowali się z Wyższymi Istotami.

Kiedy czytałam to po raz pierwszy oczami duszy widziałam to miasto  i znałam rozciągającą się cywilizację Lemurian czy MU jak ją nazywano poprzez ten cały obszar na jakim znajdowała się owa cywilizacja.

Historia Telos mówi o Lemurii, która przypuszczalnie ciągnęła się od 4. 500 000 do 12 000 lat temu. Był to potężny obszar, w miejscu którego mamy dzisiaj Ocean Spokojny, Hawaje, Wyspy Wielkanocne, Australię, Nową Zelandię, dzisiejsze tereny Kalifornii, zachodnie wybrzeże USA i część Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie. Lemurianie żyli w 5-tym wymiarze i mieli zdolność przemieszczania się do wymiaru 3-ciego.

Telos było też członkiem Konfederacji Planetarnej tak, że mogli podróżować w inne światy.

Przybyli na Ziemię z innych galaktyk; z Syriusza i Alpha Centauri. Lemuria była ziemskim rajem. Około 25 000 lat temu na Ziemi panowały dwie potężne cywilizacje; Lemuria i Atlantyda, obie spierały się o swoje ideologie. Lemurianie pozwalali swoim mniej rozwiniętym kulturom żyć ich własnym życiem, zostawili ich w spokoju. Atlantydzi pragnęli podporządkować niższe kultury pod rządy Atlantów i Lemurii. Z tego powodu doszło między nimi do wojny nuklearnej. Około 15 000 lat temu wielka wojna zniszczyła Lemurię. Kapłani rozpoczęli budowę podziemnego miasta pod górą Shasta w celu przechowania najważniejszych informacji i ocalenia ich cywilizacji.

 

Lemuria i Atlantyda – dwie stare kultury, które przeżywały Złoty Wiek.

Lemuria – Ziemia Złotego Światła, wcześniejszy ląd Mu był ziemskim rajem.

 

Dziś gdy po raz kolejny czytam powyższy tekst przeróżne odczucia oraz myśli przebiegają mi przez moją głowę. I fascynacja miejscem i znajomość kultury oraz zamierzeń cywilizacji Lemurian. Prawie czuję to istnienie w tamtym czasie na ziemi.

 Czy naprawdę byłam wcześniej właśnie tam i żyłam wśród Lemurian ?Czy naprawdę byłam w tamtym okresie na ziemi w czasie istnienia tejże cywilizacji i jakimś cudem zatajono na kursie duchowego uzdrawiania moją obecność w tamtym czasie?? Czy jednak ten świat znam ale z innego poziomu jako istota przybywająca tu a nie mieszkająca razem z tym społeczeństwem?

 Przypominam też sobie że na tamtym spotkaniu mimo wszystko szukano Nas na Atlantydzie a o Lemurii nie było mowy ale z opisów pokrywa się życie tych dwóch cywilizacji w tym samym okresie istnienia na ziemi choć także ujęto to że Lemurianie żyli nie w 3- wymiarze a w 5 –tym?

 Może dlatego nie odnalazłam siebie jako wcielenia ziemskiego ponieważ ciała fizyczne równają się z życiem w 3-wymiarze…

 Po raz kolejny pojawia się pytanie i po raz kolejny jestem zaskoczona tym co poczułam w sercu. Już spotkałam się z taką reakcją mojej istoty i mojego ciała kiedy szukałam swojej iskierki życia w Egipcie w mieście Karnak. Nie byłam wtedy w powłoce ziemskiej a jako istota bardziej duchowa tkwiłam zawieszona w świątyni w Karnaku i obserwowałam z tego poziomu ludzi którzy krzątali się po świątyni… Byłam duchem…

25 stycznia 2013 Posted by | inna rzeczywistość | Dodaj komentarz

powieści fantazy- w kręgu aniołów

Od zawsze -kiedy sięgałam po wszelkie opowadania fantazy zastanawiałam się na ile to co jest w nich zawarte jako opowiadanie może być prawdą innego, równoległego lub  nawet oddalonego gdzieś tam świata?

Dopiero dzis rozumiem że wszystko co Nas otacza ,świat rzeczywisty tu i teraz też jest naszą fantazją ,śnimy go każdego dnia i tworzymy w nim swoją rzeczywistość .Czy te historie ktore opisywane w ksiązkach są mniej realne i prawdziwe niż to co Nas otacza każdego dnia ?

Skąd biorą się wizje, skąd płyną słowa które autor zapisuje na kartkach papieru z taką szczegółowością zdarzeń które w nie jednym wywołują reakcje ciała ,wpływają na duszę i serce… Czy my sami pamietamy takie życie lub może podobne ?

Skąd bierzę sie taki wpływ na Naszą możliwość wnikania w te światy?

Przeczytałam w swoim życiu naprawdę ogromną ilość książek. Zyłam w tych miejscach ,do niektorych powracałam w myslach a niektóre wogóle nie miały dla mnie znaczenia. Nasz umysł to jedna wielka zagadka i wiem ,ze nie jestem w stanie pojąć tego jak to wszystko naprawdę w Nas samych prosperuje..

Kiedyś piekne opowiadania Mercedes Lackey i jej istoty pełne światła łączące się z jednorożcami 😉 .. teraz może mniej świetlista kraina ale jednak też bliska memy sercu w opowiadaniach Maji Lidii Kossakowskiej ,,Siewca wiatru,, oraz dwa tomy ,,Zbieracza burz,,

Za ciemną kotarą mojego umysłu jest pamięc ktora czasami w przebłyskach światła daje o sobie znać .Nagle opisywane krainy czy miejsca lub istoty ,słowa – budzą we mnie samej ogromne zainteresowanie związane z jakąś częscią mnie pamiętającej takie chwile w moim istnieniu.Chwile kiedy ja w bardzo podobnych sytuacjach brałam udział lub byłam tam gdzie i serce autorki opisującej swoje fantastyczne wizje..

Wiele razy siedząc wpatrzona w niebo czułam że mogła bym tyle o tamtym miejscu powiedzieć ,serce moje pamieta kraine w ktorej uczyłam się i zbierałam swoją wiedzę na temat innych światów a takze na temat ziemi i panujących tu obyczajów.Dziś jestem tu a ta książka przypomniała mi ponownie o istotach które od zawsze w tym życiu budziły we mnie tęsknotę i przypominały o tym o czym zpaomniałam poprzez zawężenie świadomości tego świata.

Sama treść ksiązki Kossakowskiej wywołała u mnie ogrom zainteresowania -skąd wie i skąd czerpała swoją wenę twórczą?… kto pomagał jej pisać tą powieść ?Dla mnie jest Ona chwilą powrotu do życia które nadal wewnątrz mnie tli się swoim istnieniem. Widziałam w wizjach te miejsca o których mowa w książce nim w ogóle wiedziałam o tym że ktoś je opisał. Stałam przed tymi bramami , pamiętam ogrom tego miejsca i to że przez takie bramy przechodziłam.

Mi zabrakło na to odwagi i słów ktore w jakiejkolwiek formie mogły by pomóc mi opisać to co pojawiało się w medytacjacach przed moimi oczami i w moim sercu i cieszę się że dziś znalazłam chwilę aby móc -naprawdę w malutkim zakresie przytoczyć kilka zdań z ksiązki o której mowa i którą polecam tym co czują więź ze światem aniołów :

Razjel zatrzasnał kronike˛. Tłoczona we wzory, skórzana oprawa opadła ciężko. Powołanie

Daimona było ostatnim swietlanym momentem w historii Królestwa, pomy-

slał gorzko Archanioł Tajemnic. Potem poleciało z górki. Z poczatku szło świetnie.

Po obaleniu Jaldabaota przejelismy władze. Młodzi, pełni zapału, rozkochani w Jasno-

ści archaniołowie. Mieliśmy zapoczątkować nową erę, czas rozkwitu, sprawiedliwosci,

wolnosci, madrych, pieknych idei. Staralismy sie˛. Pracowalismy jak szaleni. Gdy Rafał

i Gabriel sadzili pierwsze drzewa w Ogrodach Edenu nasze serca szybciej biły z radości.

I dumy. Wielkiej dumy. Oto czego dokonaliśmy. Wznosimy nowy, wspaniały świat według

nakazów Pana. My, drugi od konca chór w hierarchii.Wolni od skostniałej etykiety,

od dworskich rozgrywek, silni, radosni, młodzi. Wybrancy Pana.

Razjel westchnął. Kiedy wszystko zaczęło si psuć? Już wtedy? Pamietał przecież

dobrze z jakim oddaniem słuzyli, jak głeboko poświecili sie wielkiemu dziełu Stworzenia.

Czyżby za bardzo?

Obracali planety wokół słońc, a słońca rzucali wprost w bezbrzezną czerń  Kosmosu.Wpustce tworzyli zręby nowego. Nieśli materię i ideę, Światło i moc tworzenia. Na Ziemi wypietrzali góry, wytyczali granice oceanów, kładli miedzy

warstwy skał rudy metali, kształtowali dna mórz, formowali kontynenty. I obejmowali

stanowiska. Regent Słonca, regent Ksiezyca, Władca Czterech Wiatrów, Naczelnik ˙ Zywiołów,

Pan Trzeciej, Szóstej, Siódmej Wysokosci, Wódz Zastepów, Wielki Kanclerz,

Wielki Architekt, Wielki Sternik. Zarządca, zwierzchnik, dowódca, nie wazne jaki, byle

wielki. Czy wtedy juz zrobili sie prózni? Nie, przeciez nie tak, jak Jaldabaot i jego

archonci. Ale pracujac, zapominali o Jasnosci.

Nie odczuwali na kazdym kroku potegi Stworzenia, nie wysławiali kazdym czynem niezwykłego dzieła Panskiego. Zgubili po

drodze cud i radość tworzenia. Po porostu byli rzetelni. A potem zmeczeni.

Razjel wodził palcami po tłoczeniach na skórzanej oprawie kroniki. Słowa, pomyslał. Litery. Ile zawieraja w sobie emocji.

Otworzył ksiege˛ na chybił trafił.

„A dnia onego podjął Pan zamiar uczynienia jeszcze

jednej istoty, imieniem Adam Kadmon i objawił ową wole˛ aniołom Swoim”

brzmiało pierwsze zdanie na stronie.

Razjel pamietał ten dzień, tak samo jak inne, które po nim nastały. Aniołowie nie

byli specjalnie zdziwieni nowym zadaniem. Wbrew pozorom, nie odczuli tez zazdrosci,

gdy pojawił sie pierwszy człowiek. Obsługiwali go, uczyli, czuwali nad nim, tak samo

jak nad zwierzetami Ziemi. Nie widzieli dla siebie żadnej specjalnej konkurencji, jak

głosza teraz głupie plotki z Głebi. Towarzyszyli Adamowi, a potem jego potomkom,

ludziom, od zarania dziejów. Rosli wraz z nimi, zmieniali sie wraz z nimi, dojrzewali

z nimi. Królestwo przekształcało się, podobnie jak Ziemia, która skrzydlaci mieli pod

opieka. Nie, ludzie nie stali sie przyczyną rozłamu i upadku co trzeciego spośród aniołów.

…………………………………………………….

Frey przyjrzał sie przyjacielowi uwaznie. Kamael sie zmienił. Zmizerniał, moze nieco postarzał. Szczupła, inteligentna twarz wyciagneła sie, kasztanowe włosy zmatowiały odrobine. Tylko słynne z piękności oczy pozostały takie same. Nie były to powazne zmiany, ale Daimon spostrzegł je od razu i zmartwił sie. Znał Kamaela od wieków.

Obaj byli aniołami krwi, szlachetnie urodzonymi, których u zarania swiata stworzył osobiscie Pan, a nie głos Metatrona, wszechanioła, władnego powoływac do zycia rzesze podrzednych aniołów. Niegdys´ Kamael dowodził Aniołami Miecza, elitą rycerstwaw Królestwie. Słuzyli jako oficerowie nad dwunastoma tysiacami Aniołów Zniszczenia,

zwanych Szarancza˛, gdyz tam, gdzie przeszli, nie pozostawały nawet zdzbła trawy.

Tytularnym ksieciem Aniołów Miecza był Soked Hezi, a ich relikwią Miecz, którym Pan dokonał ostatecznego podziału na ´ Swiatło i Mrok. Wtedy tez stworzył pierwszych, najpotezniejszych aniołów, nakazujac im wybierac´, czy pozostaja˛przy Jego boku, czy wolą dawna˛ ciemność  i chaos. Ci, którzy wybrali Mrok, a było ich wielu, stali sie˛ zaciekłymi wrogami Królestwa, starą, przedwieczna˛ arystokracja˛ piekielną. Wydali wojne˛ Jasnosci, przeciw dziełu Stworzenia.

Pierwsze krwawe potyczki pozostały nierozstrzygniete,wiec Pan z dymu, siarki i ognia uczynił Szarancze i jej oficerów, Rycerzy Miecza, najlepszych wojowników Królestwa.

Po serii zaciekłych bitew zepchneli armie ciemności aż  poza granice czasu, poza swiaty i wszechświaty, lecz zapłacili za to wysoką cenę.

Zręby nowego dzieła Pankiego spłyneły krwią˛ Rycerzy Miecza. Najciezsze walki toczyły sie˛ na terenie dzisiejszej planetyMars, która przybrała czerwona˛barwę, na zawsze zbryzgana posoka˛ elity niebianskiego rycerstwa. W Królestwie powtarzano legendy ,ze zebrane z pobojowisk zbroje i bron poległych rzucono w fundamenty Ziemi ….

polecam publikację Maji Lidii Kossakowskiej ,,siewca wiatru,, oraz dwa tomy ,,zbieracza burz,, jako kontynuację pierwszej powieści

29 listopada 2012 Posted by | fragmenty ciekawych książek - polecam, inna rzeczywistość | Dodaj komentarz

verbo

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=aeuseYqBOTs

4 kwietnia 2012 Posted by | inna rzeczywistość | Dodaj komentarz

życie w świecie równoległym…

Byłam kobietą…

 Wysoką smukłą szatynką… przeciętnej urody…raczej bardziej proste niż kręcone włosy..

miałam taką zwykłą szarą suknię…łachmany ..  Miejsce w którym byłam było odludziem… nie było żadnych zabudowań.. 

poczułam że to było jak więzienie  i wielki kamieniołom.. tylko piach i skały…w kolorze żółci ,pomarańczu czy czerwieni..

Było tam wiecej ludzi.. wszyscy pracowali.. cieżko… jakbyśmy byli wygnańcami na planecie gdzie nie było nic…. stroje przypominały mi dawne czasy Mojżesza.  mężczyźni tak odziani i kobiety też .. wszystkie szaty smutne ,beżowe lub szare i zniszczone -schodzone i zbrudzone kurzem..

 Woda z jakiś starych naczyń… piliśmy ją z dłoni… mogłam poczuć jej smak… i poczuć spierzchniętą skórę dłoni i ust…

 Nie miałam rodziny… nie byłam zamężna ani nie miałam dzieci… Ale był mężczyzna którego bardzo kochałam…

To była inna miłość.. taka prawdziwa ,szczera ale nic nas wiecej nie łączyło… Żaden związek jak kobiety z mężczyzną… tylko wyjatkowe uczucie – jak dwojga przyjaciół..

jak upadałam podnosił mnie i obmywał ranę… opiekował się mną choć nie musiał…

 pamiętam jak on wygladał.. miał jaśniejsze włosy ode mnie ..mocno kręcone.. długie za ramiona i brodę … wszystko takie rozwiane przez wiatr i zaniedbane prze otoczenie w którym –byliśmy.

 Miał jasne brązowe oczy…

Było to cieżkie życie.. smutne Ale byliśmy silni a w sercu była nadzieja że kiedyś to miejsce opuścimy…

nawet była myśl ,ze jestem tam aby nauczyć sie wytrwałości i siły jaką inne miejsce i doświadczenie nie dało by mi w takiej postaci jaką mogę tam tego doświadczyć… chciałam być silna..  i dlatego tam byłam-  myślę że i tak właśnie było..

 tam był zupełnie inny poziom świadomości niż tu na ziemi…

Wtedy też i pojawiła sie inna wiedza lub mysl ,że wielcy mędrcy tam na tamtej ziemi ,kiedy już byli zmeczeni życiem i cieżarem codzienności poddwali się truciźnie ktorą posiadały pewne pająki tam zamieszkujące piaszczyste podłoże –wygladały jak skorpiony……  

  i w jednej chwili widze jak swoją dłoń podkładam…. i czuję to ukąszenie…

 poddałam sie… albo już chciałam odejść.. opuścić tamto miejsce.. 

wydaje mi sie że były tylko dwa sposoby aby odejść i jednym z nich była właśnie ta metoda.. to my podejmowaliśmy decyzję –kiedy/..

 Czułam się tam jak ktoś wyjątkowy. ale raczej było to wewnetrzne odczucie .. . nie dla innych… może i byłam tam aby osiągnąć poziom mistrza?? Tak to teraz czuję.. dla siebie…

byliśmy w grupie ale mam odczucie że jednak każdy był tam dla siebie.. i traktował to jako drogę ducha.. z własnego wyboru..tak jak kontemplację.. jak naukę .. jak poznanie siebie samego.. poprzez doświadczanie ciężaru tej drogi…

może byłam tam aby to w sobie odnaleźć?? poczuć?? zrozumieć …???   

 myślę -że tak właśnie było…

  kiedy ten pająk mnie ukąsił poszłam przed siebie na taką dużą płaską przestrzeń ..piach i drobne kamienie…. 

 idąc mijałam innych ale patrząc w słonce byłam pod wpływej jadu.. jakbym była zamroczona..trucizna zalewała moje ciało…

 Ten mężczyzna podszedł do mnie w pośpiechu i złapał mnie …. w pól pasa ..jakby chciał mnie przytrzymać …  nie powiedział mi nic.. wiedział co zrobiłam… a ja upadłam na ziemię ciągnąc go za sobą… 

 upadł na mnie i poczułam jak przygniata mi brzuch… to bolało.. bardzo bolało a ten ból zaczał się coraz bardziej pogłębiać.. zaczełam też zapadać się w siebie i tracić przytomność.. umierałam…byłam tego wszystkiego w pełni świadoma …  to było bardzo realne..

  zaczełam tracić oddech i przestałam oddychać.. 

 umarłam…

dokładnie w tym samym czasie jak tam przestałam oddychac tu otworzyłam oczy… i uświadomiłam sobie –gdzie jestem… byłam świadoma że właśnie przeżyłam swoją śmierć..

 nie pamiętam abym kiedyś tu na ziemi doświadczyła czegoś podobnego .. napewno nie świadomie jak teraz..

 to było – w porównaniu do czasu ziemskiego bardzo odległe w czasie… jak tu na ziemi – początki życia i zasiedlania tej planety..

 ale poza czasem ziemskim dla mnie to była chwila kiedy żyłam tam..

 Byłam w innym świecie.. w innej rzeczywistości a to było moje inne wcielenie na innej planecie.. tak bardzo realne jak świat w którym jestem teraz….

17 marca 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , , , | 4 komentarze

rozłam rzeczywistości

dziś znowy hukneło…

nie pamiętam już ilę razy doświadczyłam tego uczucia …  i dźwięku…

zaczeło się z 2 lata temu..   kiedy byłam sama w domu..

 tak uderzyło coś w dom że przestraszyłam sie że pękł jakiś bal..  nie dawało mi to spokoju i prosiłam męża aby wszedł na piętro i zobaczył czy wszystko ok..   nic nie znalazł..

był to dziwny huk i ponieważ pękające drzewo nie było rzadkoscia podczas lata i dla mnie to normalny dźwięk do ktorego już przywykłam i byłam pewna że to nie jest tym samym.   drzewo schło i na poczatku jak zamieszkaliśmy -pękało dzień i noc… ale nic po za tym charakterystycznym pękaniem..

ale to nie był taki zwykły huk…

   po raz drugi i trzeci hukneło jak byłam ze starszą córką w domu.. aż zatrząsł sie cały dom… byłam pewna że coś stało sie z dachem..   znowy oględziny bez efektu potwierdzającego przyczynę….

no i mineło trochę czasu ,były wichury a dom jak stał tak stoi i nic sie nie dzieje… do zeszłego roku kiedy huk pojawił sie ponownie.. – opisałam to na duchowej drodze… i razem z Livią prowadziłyśmy na ten temat dyskusję..

http://www.duchowadroga.fora.pl/sny-podroz-do-siebie,15/sen-od-ktorego-zatrzasl-sie-dom,555.html

wtedy poczułam jak strop drży… i zrozumiałam ,że to uderzenie jest na zewnątrz domu… było to za dnia i aż poczułam jak ciągnie po nogach… z podłogi  …

 strach jaki temu towarzyszy zawsze jest ukierunkowany na fizyczność.. poszłam po raz kolejny zobaczyć -tym razem strop od strony piwnicy… i oczywiście nic.. przy takim  huku powinno być widać jakieś pęknięcia..

tamtego dnia siedziałam na kanapie udając ,ze nie martwię sie tym ale sam opiekun mi powiedział abym dla spokoju poszła do tej piwnicy i zobaczyła że nic nie dzieje sie z domem.. że podłoże tego jest inne niż fizyczne… ale w fizyczność przenika…

                                                  … zacytuję swoją wypowiedź z forum z zeszłego roku…

 ( do Livi) ale coś ja sama muszę Ci powiedzieć o tych -hukach..
wczoraj w nocy usłuszałam huk.. aż obudziłam sie .. nie pamiętam która to była ale moze ciut po 1..
ale nic sie nie działo.. dziś gdy kładłam córeczkę spać i podeszłam do włącznika znowu -hukneło.. aż poczułam pod stopami jak strop sie trzęsie..
to nowy dom .. i powiem ci ,ze juz sama nie wiem z czym to jest -związane..
wyraźnie poczułam jakby coś uderzyło w róg tarasu…
pomyślałam o twoim śnie..
o tym o czym pisałaś i dziś twój post

Cytat:
ten huk znow mi sie skojarzyl z otwarciem jakiegos portalu, ale nie jestem pewna..

a ja zastanawiam sie czy tak nie jest -rzeczywiście.. pierwszy raz ten huk pojawił sie rok temu.. był tak silny że bałam sie że coś w domu -pękło.. ale mąż obejżał cały dach i strych i powiedział że wszystko jest ok.
wtedy czułam że coś pękło albo uderzyło w dach.. dzis że w taras..
i nie ma śladów..
ale poczułam w środku ze to ma związek z tym co sama piszesz.. dlatego weszłam na forum.. i tu dodałaś post…
może to nie tyle co otwarcie nowego portalu ale ten ktory istnieje ma taką energetyczną siłę że tak to sie w naszym świecie przejawia.. jak sie otwiera lub zamyka..
i kiedy o tym pomyslałam przypomniałam sobie zdarzenie u mojej mamy w domu..
taki sam huk i to było takie dziwne uczucie jakby coś spadło ale -nie w naszym wymiarze a równoległym..
ponieważ nic pod segmentem nie leżało a moja mama widziała jak coś -leci kontem oka..
ja byłam w pokoju obok..
usypiałam córeczkę..
wtedy to po raz pierwszy z tym sie spotkałam w takiej postaci.. wczesniej to były raczej sygnały z (zaświatów) tak to nazywałam.. ale teraz już nie wiem czy to było -trafne..
może otwierał sie jakiś portal i ta osoba zmarła przychodzila tylko dać znać, ze jej czas nadszedł.. i odchodziła..

pozdrawiam
alaneiz

dzisiejszy huk był o 6 nad ranem.. tak błysneło że otworzyłam oczy i znowu poczułam strach .. tym razem pomyślałam że coś trzasło w instalacji po tym błysku… ale usłyszałam tylko spokojne zapewnienie opiekuna ,ze jest ok i to nie jest awaria prądu… abym sie uspokoiła skupili moją uwage na filtrach w akwarium i kiedy usłyszałam że szumią to dopiero sie uspokoiłam  i uwierzyłam że nic złego sie nie dzieje..

pierwszy raz zobaczyłam tak intensywny błysk.. gdyby pewnie było lato to bym to wzieła za ingerencję pioruna ale …. jest zima i cisza na dworze…  to są wyładowania.. teraz to wiem …

 tylko nadal jest dla mnie zagadką -dlaczego tu gdzie stoi mój dom?

 i co tak naprawdę jest w tych miejscach ,że dzieją sie takie zjawiska?  -bo to nie tylko w moim domu…

  wiem ,że ma to ogromne powiązanie z tym co sie dzieje na ziemi … z przejściem w wymiar wyższy…  czuję też że prawdą jest słowo -rozłam rzeczywistości i jest to ściśle powiązane z tematem poprzednim gdzie opisywałam drgającą strukturę powietrza… zobaczyłam to jakby fizyczność sie rozpadała tworząc lukę w wymiarach.  tak jakby pękała struktura fizyczności co też i powoduje tworzenie sie tuneli czasoprzestrzennych przez które jak w przypadku luki u Livi dostają sie istoty z innego czasu ziemskiego..

pamietam tego strażnika ktorego widziałam na tarasie.. Kubuś powiedziała mi że to strażnik czasu…  a mi kiedyś na samym poczatku drogi ktoś –istota – powiedział ,że ja swoją osobą otworzę tu wrota międzyczasowe..

 dziś wiem ,że one tu były.. zawsze..  ja je miałam tylko -otworzyć..  (takie też były przesłania od kogoś kto dostawał przekazy z 3 lata temu jak badałam tą ziemię)

dziś Kubuś zwróciła mi też uwagę ,ze jest pełnia a ja do tej pory nie zwróciłam uwagi czy te huki mają z tym jakiś związek…. moim zdanie ich występowanie nie jest regularne ale coś musi wpływać na ich pojawianie sie w tym wymiarze i to z taką intensywnością…  oczywiscie pojawienie sie tego straznika na tarasie nie poprzedzał huk ale to było podczas burzy ktora w fizyczności też jest ,,wyładowaniem energetycznym,,

kiedyś podczas takiej burzy poczułam trzesący sie dom.. aż nim zakołysało a ja oczywiście poczułam jeżące sie włosy na karku.. ale byłam pewna że piorun uderzył w pobliskie drzewo za domem .. tuż za domem bo było to tak głośne i bardzo intensywne ponieważ doniczki na parapetach mi sie zatrzęsły….. ale dzis to już nie jestem tego pewna.. drzewa nie znalazłam ze śladem uderzenia.. a lasek jest mały..  

wiele z tego nie potrafie już wytłumaczyć a kiedy pytam opiekuna to w takich bardziej zadziwiających sytuacjach też mi tłumaczy to tym –ze nie jest w stanie mi tego wytłumaczyć ponieważ i tak tego nie zrozumiem z poziomu w ktorym jestem…      ale…. pokazują mi obrazy które w jakiś sposób do mnie mówią ale z koleji ja nie potrafie tego opisać -jak to co dziś zobaczyłam rano – po tym huku…

                                                                                                                                                                                                                                                       to wygladało jak -rozszczepianie i powodowało    błysk..  bardzo intensywny błysk..      i towarzyszy temu własnie ten  huk 

 

 

 

a tu co znalazłam na temat ,,rozłamu rzeczywistosci,,

http://davidicke.pl/forum/teoria-rozpadu-linii-czasowych-w-2012-t4173.html

jezeli jak pisze tam autor tematu możemy zacząć tracić pamięć znajomych ludzi czy zdarzeń to w tym temacie mogę powiedzieć ,ze ja to czuję…  to był przypadek -albo i nie .. jak podczas rozmowy u znajomej opowiadaliśmy sobie ,,glupoty dzieciństwa,, i ktos z bedących obok duchowo przypomniał mi i pomógł opowiedzieć przygodę z harcerstwem -moją przygodę ktora wydawała mi sie nierealna w przeżyciu rzeczywistym jakbym to -zobaczyła ,usłyszała ale nie przeżyła.. a wiem ,ze to moja przygoda..

najciekawszym w tym całym doświadczeniu było to ,ze opowiadałam to będąc jednocześnie obserwatorem i kimś kto analizuje to zdarzenie i jestem w pełni świadoma że mam lukę w pamięci swojej..wygladało to śmiesznie z mojego położenia ponieważ jakby ktoś mówił za mnie a ja to analizowałam zastanawiając sie nad wszystkim co ktoś mówi moimi ustami… przyciągając jednocześnie obraz tych zdarzeń…

 jeżeli to co opisałam powyżej i to co znalazłam w tekście zamieszczonego linku  -jest prawdą -a jest bo to czuję ( inaczej pewnie opiekun nie podsunął  by mi tego tekstu) , to pamieć tą utraciłam lub zanikła w jakiejś części po tym co zaczeło dziać sie tu w moim domu związanym z tym hukiem i rozszczepieniem rzeczywistości..   tą lukę mogę też tłumaczyć w inny sposób -że przeżyłam to życie nie od narodzin a wchodząc w to ciało podczas zdarzenia ktore akurat dobrze pamietam czyli utrata przytomności spowodowana uczuleniem na leki . byłam nieprzytomna z 7 godzin i nie wiem co sie działo w tym czasie…(mogło dojść do  zamiany dusz i poddaniu sie pamięci wdrukowanej)  ale…  myślę ,ze to tylko pamięć moja z poprzedniego wcielenia daje mi sygnały  takiej możliwosci wejścia w ten wymiar… tym razem raczej jestem od narodzin fizycznych.. ale nie jestem pewna… 🙂

opiekun zapewniał mnie że jednak tak 🙂

17 lutego 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , , | 14 komentarzy

przenikanie rzeczywistości ..

na temat przejścia z trzeciego w czwarty wymiar napisano wiele artykułów…

sama zamieszczałam je na moim forum kopiując fragmenty bardzo ciekawych książek a nawet i tutaj na blogu w tym temacie  https://alaneiz.wordpress.com/wp-admin/post.php?post=328&action=edit

https://alaneiz.wordpress.com/2011/02/05/transformacja/

ale po za wiedzą teoretyczną mało ten temat poruszany był wzgledem stanu praktycznego czyli tego co dzieje sie z nami.. jak to odbieramy…

często rozmawiam ze znajomymi o tym ,że coraz cieżej jest mi tutaj -a takze im -przebywać w otaczającej nas rzeczywistości…  często też pierwsze słowa prawie każdego dnia w moim  kierunku kieruje Kubuś -i jak sie dziś czujesz?

 wieć może tą jedna chwilę poświecę temu -jak sie czuję i co sie zmienia… 

zacznę od tego co znalazłam na blogu ,,przenikanie,, z tąd też i tytuł owego postu.. http://przenikanie.wordpress.com/2011/02/10/zmeczenie-i-znuzenie-przed-2012/ 

 Znużenie, jakie odczuwają duchowi poszukiwacze w obecnym czasie jest rzeczywiście efektem zmieniającej się energii, gdy w trzeciej gęstości światło słabnie, za to budzi się światło w gęstości czwartej. Światło czwartej gęstości coraz mocniej przenika światło trzeciej gęstości, i, jak powiedzieliśmy w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, niesie ono ładunek informacji. Jest to światło miłości i zrozumienia, a ciężar informacji jaki niesie jest ogromny. Zawiera więcej prawdy niż światło trzeciej gęstości. Więcej prawdy, niż trzecia gęstość jest w stanie wykorzystać. Oznacza to, że ci, którzy już się obudzili i poszukują, teraz poszukują pod większym obciążeniem

od jakiegoś roku zaczynam mieć coraz większe problemy z poruszaniem sie..  kiedyś byłam istotą o bardzo duzej aktywności ruchowej , potrafiłam przemieszczać sie bardzo szybko rowerem pomiędzy Sopotem a Gdańskiem.. żyłam bardzo intensywnie..   dziś po tamtej mnie nie widzę zbyt wiele…

 nie tylko spowolniłam swoje życie ale  i wiem ,ze zmiany obecne na ziemi zmusiły mnie do tego abym ,,usiadła,, i zaczeła pracować wewnętrznie … nad sobą skupiła czas ktory został mi dany w miejscu do ktorego trafiłam.

moje ciało fizyczne zaczeło być moim cieżarem… zaczełam nie tylko czuć że jest ograniczającą mnie materią z ktorej nie mogę sie wydostać w chwili obecnej ale było i też częścią procesu i akceptacji mojego obecnego wcielenia oraz drogi którą obrałam..

kiedy z tym sobie w jakiejś formie poradziłam i zaakceptowałam ten stan moje ciało zaczeło dziwnie sie zachowywać.. czasem miałam wrażenie ,że jest jak z ołowiu a mi cieżko jest podejść pod górkę bo czuję opór.. gęstość powietrza.. 

 wspomniane zmęczenia nie tylko utrzyma się na tym samym poziomie, ale jeszcze wzrośnie. Nie będzie to jakieś przesadne obciążenie, nie mniej jednak tego rodzaju znużenia nie można się pozbyć regenerując się w czasie snu czy odpoczynku. Jest to sytuacja reinkarnacyjna. Co za tym idzie, zachęcamy was do tego, abyście nauczyli się z tym sobie radzić, gospodarować swoją energią tak, aby była dobrze wydatkowana. Przykładem mogą być osoby z upośledzoną zdolnością ruchową, kiedy zmieniają swoje nawyki, starając się robić wszystko przy jak najmniejszej ilości fizycznych ruchów. Ta samo odnosi się do świata wewnętrznego  cyt. z bloga ,,przenikanie,,

 zaczełam też poprostu przybierać na wadze a w większości puchnąć na całym ciele..

zaczeło to być mi trochę cieżarem ale dzis wiem -dlaczego.. pomogło mi tylko w tym abym zaczeła szukać wewnętrznej istoty a nie zewnętrznego wyglądu..( sądzę ,że w moim przypadku opiekun dobrze wiedział jakie doświadczenia pomogą mi uporać sie z moimi ograniczeniami..)

całe obecne życie pilnowałam aby być szczupłą i sprawną w pełni ponieważ los obecnego życia dał mi możliwość przyjęcia ciała nie do końca sprawnego.. uważałam że waga może mi zaszkodzić ze wzgledu na kłopoty z ruchem i nadmiar tego ruchu był moja ucieczką i strachem przed -niepełnosprawnością…

dziś wiem ,że to było tylko po to aby doświadczać jakiejś kontroli nad ciałem.. było-  bo dziś poddaję sie temu co jest i nic mi sie nie stało….

czas który w chwili obecnej otacza ziemie robi wszystko abyśmy pozostawili dotychczasowe życie i zajeli sie sobą od wewątrz..

abyśmy tą istotę światła i miłości wyciągneli na światło dzienne i uwalniając sie od wszelkich ograniczeń dążyli do transformacji i przejścia w wyższy wymiar istnienia..

często też czuję sie ospała..  nie mam siły na nic.. i czuję opór , ktory sprawia że zmęczenie jest bardzo silne..  to tak jakbym w chwili obecnej przedzierała sie przez bardzo gęste powietrze co sprawia mi trudność i meczy.. to przytłacza..

  opiekun wiele razy mi mówił ,że moje ciało nie nadąża za zmianami energetycznymi i puchnę kiedy wibracje sie wzmagają.. starają sie mi pomóc jakoś rozprowadzać to po moim ciele aby było dla mnie mniej uciążliwe ale otwarcie powiedzieli mi też ,ze już nie wrócę do wygladu jaki miałam większość życia.. zbyt dużo zmian energetycznych .. i nie powinnam żałować… zmiany te są dla mojej korzyści a nie straty….

zaczełam odczuwać swoje czakry.. jestem ich świadoma.. każdej z osobna.. czasem bolą.. a w miejscach gdzie energie są bardzo silne w negatywnej formie to czuję ból serca.. czakry serca..

 wycofuję sie z takich miejsc ze zrozumieniem..  i jezeli już ten temat poruszyłam to otwarcie powiem ,ze są to niektóre kościoły…  energia wychodzi z ziemi , z murów ,ze ścian …. to co w nich było przejawem Boskiej miłości było przemocą wobec ludzi ,krzywdą i śmiercią… to czuję..  wieki wiary … w ,,Imię Tego,,  ktory nie istnieje w takiej formie jakiej nauczali… 

wiem ,ze nie jestem jedyna ale ludzie mało o tym mówią.. tak otwarcie.  czas kościoła chyba dobiega końca i jest to fakt ,ktory można zobaczyć wśród tych co czują i widzą.. (fikcyjna miłość do Boga ,ktora nie ma nic wspólnego z prawdą) jak w filmie -polowanie na czarownice z Nicolasem….  warty uwagi..  to co zobaczyłam jest niesamowitą prawdą i wizją reżysera ,ktory naprawdę bardzo dobrze osadził rolę wyznawców Boga i prawo jakim sie kierowali do przemocy nad ludzmi…

nasze ciała stają sie strasznie wrażliwe.. przenika je energia do tego stopnia że czuję to wewnątrz siebie jak swoje ale wiem ,ze nie pochodzi ode mnie.. jak w tym tekście z bloga ,,przenikanie,,  … czuję to ja ,czują to inni…. niektórzy są świadomi , niektórzy jeszcze nie .

widzę też świat jakby dwie rzeczywistości zaczeły coraz bardziej sie przenikać… wiruje… energia wiruje i widze to bardzo wyrażnie.. coraz częściej widzę takie dziwne błyski albo i też strukturę jakby padał deszcz światła ..

zdarza sie też że w nocy widzę to samo ….. i  wzmocnił sie węch.. czasem czuję inne zapachy .. nawet moje ciało inaczej pachnie jakbym nigdy wcześniej tego nie czuła.. albo wcześniej nigdy tak nie pachniało??

powietrze dziwnie wibruje… za dnia gdy patrzę na świat nie jest ono stałe jak postrzegałam całe życie obecne a jest w ciagłym ruchu.. drga.. jakby nie było stabilne .. jak woda po wrzuceniu kamyka…. 

ten obrazek oraz ten powyżej bardzo mi to -przypomina..  zagęszcza sie inna rzeczywistość albo moje ciało traci gęstość..

często też boli mnie głowa… a nawet mam dziwne odczucia jakby mi trzeszczało coś w środku -nad uszami jak zwarcie w kabelkach… wiem ,ze to takie smieszne porównanie ale to naprawdę trzeszczy… i do tego często czuję zatykanie uszu -jak przy skokach ciśnienia…

 wiem ,że nie tylko ja to czuję.. i będzie mi miło jak odważą sie napisać inni o swoim czuciu zmian jakie w nas samych zachodzą w naszych fizycznych ciałach.. a także co postrzegamy dookoła w otaczającej nas rzeczywistości..

to podnosi na duchu… że to co sie dzieje jest udziałem nas wielu..    ja już przestałam sie bać.. ale wiem ,ze są tacy co boją sie bardzo tego co sie dzieje.. i dla nich napisałam ten temat…   pozdrawiam Damiana 🙂

 

 

16 lutego 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , , | 9 komentarzy

sen…i przesłanie dotyczące wartości ziemskich…

sen przyśnił mi sie dzisiejszej nocy 21 stycznia 2011 roku..

 

sen ten przedstawiał sceny które wyraziście można było zinterpretować .. sytuacje zdarzenia.. tak jakby nakładały się jedna warstwa na drugą a ja byłam wszystkiego bardzo dobrze świadoma..

 we śnie zastanawiałam sie i analizowałam sceny i sytuacje…
Zaczęło się od komunikatu –ewakuacji.. abym mogła zrozumieć o co chodzi pojawiło się kilka obrazów , jednym było opuszczenie tej ziemi ,tego państwa ,tego domu – wojna ,zajęcie tego przez kogos innego..… i zaraz jakbym powiedzała do siebie –jak koniec świata ,jak opuszczenie tej planety. -jak sen który juz mi sie śnił na tej ziemi….
Zaczełam pakować… ciuchy ,kosmetyki.. robiłam porządki w szafach
– słoiki które wynosiłam.. były puste i uważałam ze i tak już do niczego się nie przydadzą.. a jedzenie zepsuje..
Patrzyłam na moje rzeczy w domu..obrazy…

 zaczełam rozmyślać nad tym ,czy jak podczas naszej nie obecności ktos ten dom zajmie to zniszczy to wszystko? Czy ktos może to sobie zabrać? Zaczełam nawet myśleć aby to zakopać w ziemi.. rozglądałam się i szukałam miesjca -gdzie…

wtedy pojawiła się kolejna scena –to tak jak Helmut… Niemiec do którego kiedyś ta ziemia należała… on też zakopywał swoje… poczułam że teraz go rozumiem.. cały czas byłam skupiona i smutna
Pakowałam wszystko co mogłam w worki na śmieci.. a mój mąż pomyślał ,ze może lepiej będzie odpalić naszego starego pasata i wrzucić to do auta? Ze wiecej zabierzemy –jak pozwolą nam zabrać to auto..
I poszedł spychać go z pola do domu..

powiedziałam mu –ze przecież on nie ma nawet zimowych opon? A mąż ze to je zmieni ,śa w piwnicy… i widziałam jak wpychał go pod dom –pod górkę ale samochód wygladał jak wóz konny z takim dyszlem z przodu i tym dyszlem pchał go pod górę..

wtedy pojawiła się inna scena – ktoś przez laptopa śledził zdarzenia –tak jakbym nagle na jedna chwilę znalazła się w wielkim pomieszczeniu gdzie ludzie już się skupiają i ten ktos powiedział –ale statystyki!! I patrząc na ten komputer – można było zobaczyc jak ludzie we wszystkich zakątkach kraju –świata? Pakują się i opuszczaja swoje domy.. wtedy pojawiła się scena z II wojny światowej i kordony ludzi idących z tobołkami w takich szykach… obraz czarno biały –taki jakich setki można było zobaczyć w telewizji….. przesiedlenie…

 teraz mogę jeszcze powiedzieć że nałożyła się jeszcze jedna wizja –ten laptop przez ułamek chwili wygladał jak stare duże radio tranzystorowe…
Pomyślałam wtedy o swoim komputerze,czy będę mogła zabrać ze sobą swojego laptopa ale potem poczułam ,ze nawet telefonów nie pozwolą nam wziąść. .. jakby ktoś wcześniej nadał nam co mozemy zabrać i wiem ,ze mieliśmy mało czasu..
Poszłam do łazienki się umyć… uważałam ze powinnam bo nie wiadomo kiedy będę miała następną taką możliwość.. potem wyszłam przed dom..
Stałam chyba za autem… ponieważ jakby z za rogu nagle wyszli ludzie… przyszli od strony dalekiego lasu.. byli w takich płaszczach czarnych.. i jeden z nich rzucił palące się drewno nasycone benzyną pod dom… a drugi rzucił moim psom coś do jedzenia.. jakieś ochłapy mięsa –pewnie było to zatrute….
Dom zaczął się palić…. A oni po rosyjsku zaczeli coś do siebie i do mnie mówić… stałam spokojna i patrzyłam jak dom staje w płomieniach.. analizowałam co się dzieje.. zrozumiałam ,ze nic nie zdąrzyłam zabrać.. nic już mi nie zostało… a to co było moje –płonie… spojrzałam na jednego z nich i mowie –w domu są jeszcze koty ,ptaszki i ryby.. a on rozbawiony do drugiego –ptaszki –ryby…i się śmieje…
Mogłam na spokojnie pomyśleć o tym –co się stało ponieważ po chwili zostałam wybudzona..
Może i też dlatego że jakby ktoś wykorzystując stan mojego umysłu chciał mi zaaplikowac jakieś bardziej drastyczne doświadczenia związane z przemocą ale… to jakby był kogoś innego świat który nakładać zaczął się na mój sen .. nie było mi to potrzebne… tak powiedział mi opiekun po tym jak otworzyłam oczy.. powiedział mi też że nie mam się bać a ze spokojem pomyśleć –co było przesłaniem w tym śnie
Odebrałam to na dwa sposoby –jeden to odebranie jakby zapisu zdarzenia który rzeczywiście kiedyś miał miejsce na tej ziemi i miał związek z wojną – dlaczego tak myślę? Dom był inny.
Mój stoi na wysokich fundamentach.. jest podpiwniczony a ten ze snu stał na ziemi.. miał inne wejście do domu –do sieni.. inne meble… choć dokładnie nie pamiętam wystroju bo czuje że nakładały się na siebie dwa obrazy –stary i nowy świat….. czyli ten inny oraz ten który jest obecnie  moim domem..
Do tego ten samochód na konia.. i obraz idących ludzi –komputer i radio tranzystorowe…

dostałam obraz II wojny światowej..
Nad ranem jeszcze czułam zapach palonego drzewa..to taki zapach dopalającego sie drzewa…

dom był drewniany jak mój ale… zupełnie inny.. a w kominku dawno już wygasło… zapach był ale kiedy zaczął nadchodzić strach –zapach znikł a opiekun odezwał sie–to nie po to abyś zaczeła się bać
kiedyś gdy pojawił się zapach po raz pierwszy to przestraszyłam się ,ze dom się pali…
Drugie co poczułam w związku ze snem –to zrozumienie… że to wszystko co gromadzimy w życiu ma taka właśnie wartość… że możemy w jednej chwili zostać bez niczego.. jak stoimy ale tam gdzie zmierzamy nie zabierzemy ze sobą nic… poczułam totalny spokój i przekaz ,ze nie powinnam martwić się o swój ziemski dobrobyt… że nie powinnam się z tym wiązać…
Pomyślałam że warto to opisać… to przeżycie.. bo jest w nim coś wartościowego.. dla każdego z Nas..

pozdrawiam
alaneiz

21 stycznia 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , , | Dodaj komentarz

spotkanie z aniołem…przebudzenie…

zdarzenie to miało miejsce  w nocy -22 czerwca 2010 roku..

odebrałam to jako sen … ale… wiem ,ze to snem -nie było …  (co jakiś czas podczas snu prowadzę rozważania nad istnieniem i swoimi doświadczeniami. dzieje sie to na jakiejś innej płaszczyźnie ale potrafię to dobrze zrozumieć.. i wiem ,ze to pamiętam )

a to -zapis tego snu…

Śnił mi się anioł – potężna istota ,która przyszła do mnie w nocy i tłumaczyła mi upadek naszej cywilizacji.. było to odpowiedzią na pewne zadane pytania , ktore dotyczyły świata z którego pochodze a także tego -co działo się tak naprawdę tutaj -na ziemi.. ( przerabiałam akurat książki opisujące wpływ innych cywilizacji na rozwój  ziemi)

 Nie pamiętam tego wszystkiego ale cześć słów , które do mnie mówił –że jest współtwórcą biblii i że jego sposobem jest opieranie się na opiniach innych istot ponieważ sam nie uznaje oceniania i klasyfikowania….  (ciężko jest to przełożyć na słowa ale bardzo dobrze rozumiałam co mi che przez to powiedzieć)

Pamiętam też ,ze mówił mi imiona i nazwiska autorów.. książek..( które są przekazami prawdziwymi wyższych istot ) mówił mi o rozmowach z Bogiem i o autorze tejże publikacji.. mówił mi coś o prorokach, Mesjaszach.. przepowiedniach… o tym ,ze jego wiedza była zapisywana jako katalog przyszłych zdarzeń… Nigdy on sam nie analizował zdarzeń i możliwych rozwiązań. Są od tego –experci, którzy wykonują swoja pracę najlepiej jak potrafią… on przekazywał wiedze , która była wskazówką na drodze poznania prawdy… Teraz gdy to pisze mam jakieś przebłyski… tej rozmowy.. ale nie pamiętam tego co zapisuję… pamiętam ,że z dwa czy trzy razy tłumaczył mi coś związane z biblią.. mówił o tym ,ze ja dyktował… i dla kogo była ona przeznaczona a także to ,że wiele słów zostało zniekształcone (mowa o prawdziwej bibli a nie tej ocenzurowanej)

 Gdy się obudziłam usłyszałam rozmowę nad moją głową, ze powinnam to zapisać… że nie ważne że nie pamiętam wszystkiego… to i tak jest zapisane.. w mojej podświadomości i kiedy trzeba będzie to się odtworzy.. jako zapis ,jako pamięć…jako wiedza…

 dlaczego zamieściłam ten sen ?..  aby powiedzieć ,ze świat w którym sie obracamy jest zupełnie inny niż myślimy ze jest.. że wszystkie sny i wizje są zapisane i w każdej chwili można to odtworzyć na nowo..  że istoty o których mowa przez cały czas nadzorują istnienie na ziemi a takze w innych wymiarach a kontaktują sie z nami podczas snu dlatego ,że wyłączamy nasze zmysły fizyczne i będąc w odmiennym stanie świadomości mogą przekazać nam to czego szukamy i co potrzebujemy do zrozumienia życia ,istnienia i wspólnej zależności pomiędzy istnieniem każdego z Nas..

moze na pierwszy ,,rzut oka” wydaje nam sie ,ze ten sen ,ten przekaz nic nam nie daje.. nie wpływa na nasze człowieczeństwo w tym wymiarze -ale tak nie jest.. na wyższym poziomie zachodzą ogromne zmiany które po jakimś czasie zaczynają naprawdę przejawiać sie w codzienności..  mimo tego że pamiętam urywki ale kiedy wezmę biblię do ręki mam odczucie że widzę w niej to co zostało mi przekazane.. że rozumiem zawartą treść mimo tego że większość swojego życie myslałam inaczej..  zmieniła sie moja ,,świadomość,, rzeczy… i tego jestem 100% pewna.. patrzę na otaczający mnie świat jakbym przestała żyć w matrixie.. może nie wszystko widzę ,nie wszystkiego jestem świadoma ale wiem ,że to co widzę nie jest prawdziwą rzeczywistością.. a iluzją stworzoną dla mojego doświadczenia i wzrostu..

dziś … kiedy spotykam drugiego człowieka i dochodzi pomiędzy nami do wymiany zdań albo .. czegoś bardziej drastycznego -to szukam w sobie zapisu ,ktory dla siebie samej musze przepracować w związku z tym co ktos mi powiedział.. w sobie szukam powodu dla którego to zaistniało.. i zawsze znajduję ukrytą podstawę tego doświadczenia..

…bez względu na to czy było to dla mnie czy dla tej osoby czymś do przepracowania…

  uważam ,że można to w pełni nazwać -przebudzeniem , które prowadzi do zrozumienia -czym jest życie tutaj…

 

 

8 stycznia 2011 Posted by | inna rzeczywistość | , | Dodaj komentarz

podróże w nieznane- park przyjęć…..

 

“Krawędź czasu i przestrzeni” mówi o tym, że Focus 21 jest ostatnim poziomem rzeczywistości świata materialnego, granicą między fizycznym a nie fizycznym światem kosmologii Monroe’a. Jest to krawędź, która leży między światem fizycznym a Życiem po Śmierci. Świadomość ludzka może istnieć na poziomach świadomości aż do Focusa 21 włącznie, jednocześnie żyjąc fizyczne. Rzeczywistość fizyczna jest często nazywana rzeczywistością czasu i przestrzeni, dlatego Focus 21 można nazwać krawędzią czasu i przestrzeni. (Jak to więc możliwe, że fizycznie żywi ludzie wychodzą poza Focus 21? Monroe powiedział, że badanie i powrót z tych poziomów są możliwe, lecz fizycznie żywy człowiek nie powinien przebywać tam zbyt długo).

Opisali oni Focus 22 jako poziom świadomości, którego mieszkańcy są fizycznie żywi, lecz tylko częściowo świadomi. Mogą to być ludzie, którzy śnią, są znieczuleni lub uzależnieni od środków chemicznych, znajdują się w stanie śpiączki lub delirium.

W Focusie 23 można znaleźć ludzi, którzy umarli, lecz o tym nie wiedzą, nie potrafią tego faktu zaakceptować lub nie potrafią uwolnić się i podążyć dalej. Focus 24, 25 i 26, nazywane też Terytoriami Systemów Wiary, zbierają grupy ludzi dzielące podobne poglądy co do Życia po Śmierci.

I w końcu, mówili również o Focusie 27, który nazwali też Centrum Przyjęć i Parkiem. Opisali go jako miejsce stworzone przez ludzi, którego celem jest zmniejszenie wywołanego śmiercią szoku nowoprzybyłych. Focus 27 może w znacznym stopniu przypominać Ziemię, dając nowoprzybyłym poczucie, że znajdują się w miejscu znanym sobie.

Przez służbę Tam mieli na myśli to, że poznawszy owe poziomy Focusów, nauczymy się jak odnajdywać nowo zmarłych w Focusie 23 i przeprowadzać ich do Focusa 27. Proces ten nazywa się odzyskiwaniem. Uważany jest za służbę Tam, ponieważ ci, których odzyskujemy, będą potem mogli wybrać czy chcą pójść dalej, czy też utknąć tu, wyizolowani i samotni, w Focusie 23. Dokonując owych odzyskań, dowiadujemy się, że przeżyjemy śmierć fizyczną.

Nie każdy, kto umiera, nie może wydostać się z Focusa 23. To zdarza, się tylko wtedy, gdy strach lub przekonania, zakłócają naturalny proces umierania. W owym naturalnym procesie umierania i ci, którzy wkraczają w świat Życia po Śmierci, i ci, którzy zostają Tutaj, wiedzą i rozumieją czego się spodziewać. Obie strony wiedzą, że przyjaciele, ukochani lub Pomocnicy będą na nich czekać w Życiu po Śmierci, że przywitają ich i zaopiekują się nimi. Wiedzą, że ci, którzy pozostają Tutaj mogą porozumieć się z nowo zmarłymi, aby im towarzyszyć w trudnych sytuacjach, gdyby takowe się pojawiły. Tylko przeszkody ze strony naszego własnego strachu i przekonań mogą zakłócić naturalny proces umierania.

Z mojego doświadczenia wiem, że po śmierci, kiedy przenoszę się do Nowego Świata Życia po Śmierci, największa część umarłych spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, krewnymi i Pomocnikami. Większość ludzi przenosi się bezpośrednio do Centrum Przyjęć lub Parku, albo gdzie indziej w Focusie 23. Niektórzy przenoszą się do Terytoriów Systemów Przekonań w Focusie 24, 25 lub 26. Znajdują się wtedy w towarzystwie ludzi, którzy dzielą ich poglądy. W pewnym sensie oni również utknęli, gdyż trzymają ich tam własne przekonania. Lecz nie są tam sami, nie cierpią bólu ani strachu.

powyższy materiał pochodzi z ksiazki  – B. MOEN- podróże w nieznane.

pamiętam bardzo dobrze ten park…

sen był bardzo realistyczny i nie budzi wątpliwości to ,że w pewnym momencie przekroczyłam jakąś -bramę innej rzeczywistosci i znalazłam sie tam gdzie w powyższym tekscie zawarty jest opis rzeczywistości  jak w fokus 27 opisywanym przez B.Moena..

 

 

… wędrowałam…

 po lesie bukowym gdzie podziwiałam piękno dużych zdrowych drzew… uwielbiam tego typu -lasy.. od kiedy pamietam..

 wiedziałam ,ze już tam byłam. szukałam pewnego rozgałęzienia dróg ,które miało doprowadzić mnie do celu.. nie pamiętam jakiego ale wiedziałam ,ze tam zmierzam..

nagle znalazłam sie na wielkim osiedlu.. gdzieś na skraju lasu.. byłam zaskoczona że owo osiedle tam istnieje.. to były  wierzowce ale nie znane mi z fizycznej rzeczywistości (teraz uświadamiam sobie pewne obrazy i analizuję je po raz kolejny) pamiętam jak myslałam we śnie.. jak to możliwe że nigdy tego tu nie -widziałam..?

zaczepiłam kobietę.. która akurat była w pobliżu i pytam o to rozgałęzienie dróg w lesie.. i że nie pamietam tego miejsca -pokazując na blokowisko..

kobieta odpowiedziała mi  -że dawno musiało mnie tu nie być skoro nie pamiętam tego  miejsca ale nadal w lesie to rozgałęzienie dróg istnieje i musze wrócić aby odnależć właściwą  drogę…. której szukam..

wróciłam do tego miesjca i znalazłam właściwą drogę.. tak mi sie wydawało.. nagle przede mną pojawił sie most…

ruchomy zawieszony most pomiedzy dwiema górami znajdującymi sie w tym – bukowym lesie..

odrazu pomyslałam o moim leku wysokości i patrząc na drugą stronę z tęsknota nie wiedziałam czy pokonam ten lęk aby wejść na ten most.. ale jakaś siła… popchneła mnie dalej..

widziałam wyłamane szczebelki ale szłam dalej..

nagle wyłonił sie zawieszony w przestrzeni domek? barak? cały drewniany..było tam pełno dzieci.. one jeżdziły na deskorolkach po tym mostku.. biegały.. to był — dom dziecka..

poczułam smutek.. jaki płynął z mojego wnętrza myśląc o dzieciach bez domu ,rodziny..

 ale te kobiety w środku miały tyle miłości dla tych dzieci ,ze wydawało sie że nie ma tam bólu i smutku.. sądze ,ze na to zwrócił mi uwagę ktoś kto mi wtedy towarzyszył w mojej wędrówce a kogo nie widziałam i kto powiedział mi co to za miejsce…i  wtedy też  zrozumiałam ,że oni jednak są tam na swój sposób -szczęśliwi i poszłam dalej..

nagle znalazłam sie przed dużą bramą.. kutą zdobioną bramą.. i weszłam do środka.. miałam uczucie ,że mam tam sie z kimś -spotkać..

widziałam ludzi snujących sie po uliczkach tego parku i ławeczki na ktorych ludzie przysiadali spotykając sie ze znajomymi? rodziną? napewno -bliskimi..

miałam wrazenie ,ze ci ludzie pochodzą z różnych epok.. była tam taka cisza ,spokój i dziwna atmosfera … takiego -wyczekiwania… i kiedy rozglądając sie dokoła nie mogłam zrozumiec -gdzie jestem -obudziłam sie… wróciłam .. do świata  fizycznego..

 

 kiedy w póżniejszym czasie -trafiłam  na opis tego miejsca w książce Monroe i Moena nie miałam żadnych wątpliowści ,że byłam tam.. w tym parku przyjęć..  moją uwagę zwrócił kącik z taką nadzwyczajną altanką na wzniesieniu.. kuta altana ktora skojażyła mi sie z XVIII w. i siedzący w niej meżczyzna w czarnym fraku trzymając za dłoń kobietę w jasnej sukni.. nikt tam nie zwracał na mnie uwagi.. każdy żył swoim życiem.. wyczekując..

ja wtedy byłaś świadoma -co to jest za miejsce… ten sen był inny niż wszystkie…

 to nie było zwykłe doświadczenie  .. a moja podróż.. do innej rzeczywistosci…

 

15 grudnia 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , | 2 komentarze

sen na jawie…

wczorajszego dnia miałam okazje doświadzczyć czegoś…. czego w chwili obecnej nie jestem w stanie ,,nazwać,, inaczej jak byciem w ,,odmiennym stanie świadomosci,, albo jak ja okręsliłam to  podczas bycia w tym stanie? – śnieniem…

to .. co sie wczoraj wydarzyło dzis daje mi inne postrzeganie pewnych zachodzących w nas samych -zmianach..

ale aby to -przybliżyć.. opisze to .. jak do tego doszło..

pojechałam wczoraj do znajomych ,ktorych poznałam jakiś czas temu -w wakacje..

przyblizyli mi oni wtedy swój problem w postaci -konfliktów w domu pomiędz nimi a rodzicami..

umówiłam sie z Iwonką ,że któregoś dnia.. do nich pojadę.. i zobaczę -co tam jest…

mineło troche czasu i………po mnie wczoraj  przyjechali ..

 parę dni wcześniej opiekun naświetlił mi troche to.. z czym mogę tam sie spotkać.. ale tak naprawdę nie oczekiwałam w przód wyjaśnień.. co tam tak naprawdę jest………..nie chciałam………

 czułam że jest tam  ,,ktoś”…zobaczyłam to na zdjęciu .. wiedziałam ,ze ma to związek z ziemią.. nie z domem.. i to było wszysto co tak mi sie zdawało -powinnam była wiedzieć….

w trakcie rozmowy przypomniałam sobie o paru innych podpowiedziach oraz obrazach jakie dostałam wcześniej..

ale to nie o tym ,,duchu,, chcę pisać..

zdarzyło sie cos -jeszcze podczas całego zamieszania tam u znajomych w domu..

to było jakieś -zamieszanie energetyczne i to dość silne.. w pewnym momencie wstałam od stołu i miałam wrażenie że poruszam sie jakoś -inaczej..  czułam wzmagajace sie drgania mojej aury..

już wczesniej cos takiego czułam.. nawet parę razy wiec nie byłam tym jakoś -specjalnie przejęta.. ale nagle Iwona zaczyna mówić -że dziwnie sie czuje.. jakiś napór energii i że ma wrażenie że u niej w domu zaczyna być -gęsto..

to było właściwe określenie -gęsto.. i to ,,gęsto,, narastało wokół nas.. jakby nas zaczeło otulać..

wyszłyśmy z domu.. mimo tej dziwnej otoczki po raz drugi poczulam ból głowy jak tylko stanełam na otwartej przestrzeni przed ich domem.. dziwne.. jak wysiadłam z auta dokładnie to samo poczułam..

zabrali mnie na ,,klif,, miałam ogromną ochotę zobaczyć morze…  ale……. zaraz po tym jak z zachwytem zaczełam podziwiać widoki.. powiedziałam coś co chyba nie za bardzo w tym miejscu było to –na miejscu..

 poczułam nieodpartą chęć zanurzyć ręce w zimnej wodzie ale stałyśmy na wysokim brzegu i zejscie na dół było nie możliwe.. ale rozmowa potoczyła sie w kierunku słów –oddać to co złe ziemi aby przetrawiła tą energię na….i ……. dostałam z powrotem odpowiedź na  swoje słowa w postaci uderzenia energią od ziemi aż do głowy..  to nie bolało ale aż poczułam po kościach i  było odpowiedzią na moje słowa…

 poczułam że matka natura jest już tymi energiami za bardzo obciążona i to co sie obecnie dzieje z ziemią jest jej otrząsaniem sie z tych wszystkich negatywnych energii jakimi została -obciążona..  ona też wznosi się na wyższy poziom swojego istnienia…

 poczułam sie trochę ,,głupio ,,że o tym nie pomyślałam.. i chciałam coś jej  ofiarować .. czego już sama nie chce..

było mi przykro ………  wiem ,ze to było tylko ,,doświadczenie,, przesilenia ziemi.. i tą energią poczestował mnie duch tego miejsca..

nie było to też atakiem na mnie ponieważ ja sama nic z siebie nie upuściłam ale tylko zwrócenie mi uwagi ,ze to jest niewłaściwe co mówię….

pojechaliśmy w stronę domu… przed nami była dobra godzina jazdy.

nasze spotkanie miało właściwie -zaplanowany przebieg…  miałyśmy obie po prostu porozmawiać o tym czym jest ,,droga,,.  jak każda z Nas to czuje i jakie doświadzczenia wywarły na Nas najwieksze znaczenie i co nam to dało.. w tym życiu.. jakie przeżycia nas skierowały na właściwą drogę..

reszta działa sie po za naszymi zmysłami.. ale nie bez wpływu na nasze -czucie…

to dziwne uczucie wzmagania wibracji sie nasilało.. po drodze był ból czakry.. Iwona poczuła 3 a ja nacisk na serce..

raz to odchodziło a raz sie nasilało..

ale z czasem zanikło -nawet nie wiem kiedy..       miałyśmy po prostu –rozmawiać..

zajechaliśmy po drodze do naszej Madzi.. psycholog..    co sie okazało – przy okazji na obiad..

Nadal dziwnie się czułyśmy..  Iwona cały czas potwierdzała swoje uczucia które odbiera i co co się z nią działo i ze mna zarazem..

Madzia zaczeła nam sie przyglądać.. a my zaczełyśmy jej opisywać -co sie z nami dzieje..

Opiszę to ze swojego punktu postrzegania….

Już kiedys cos takiego poczułam.. jakieś 3 lata temu –jak był u nas Leszek (znajomy z ktorym bywałam na kursach uzdrawiania duchowego).. wiem ,ze wtedy byłam mowa o podłączeniu się do innego wymiaru.. tak określil to Leszek obserwując mnie i mojego męża i to co sie z nami -działo..

Całe ciało mi drżało.. jakbym miała podwyższone wibracje….. ale jednocześnie ja w tym byłam.. jakbym całym ciałem wibrowała.. w jakiejś –przestrzeni..

 dziwnie się czułam jakbym była w ,,bańce,,

 jakbym widziała za mgłą.. mój własny głos był jakby echem…odbijał sie jak w czymś…  (nie potrafie tego powiedzieć..)

.. Madzia zaczeła nas obserwować.. mówi ,ze odbiera to od nas i ma wrażenie że jej głos też zanika w jakiejś –przestrzeni.. zaczeła też przykładać dłonie do ust aby naśladować nasze głosy.. poczuć to inaczej..

powiedziała nam też że nasze głosy odbiera–tak jak w zwolnionym tempie a ja czułam –naprawde bardzo wyraźnie to czułam –jak bym śniła..  że mnie tam nie ma u niej naprawe,, że ja po prostu –śnię..

Nie było to dla mnie –rzeczywiste.. to co mnie otacza.. jakby sciany domu nie były materialne i jakbym mogła je odsunąć..

 głosy jak  jakiś pogłos.. i to uczucie bycia w czymś.. wiem ,ze to było wypełnione światłem bo widziałam przez białą przezroczystą mgiełkę.. białą mgiełkę….

Jak się w tym czułam? Obojętnie.. nie czułam ze to jest złe ale inne… i moje ciało wibruje z dużo wiekszą niż Normalnie częstotliwością..

kiedyś ,gdy po raz pierwszy to czułam miałam wrażenie że jestem pijana… a chwile wcześniej czułam sie całkiem -normalnie..  coś stało się koło naszego stawku.. jakbyśmy w coś -weszli.. z czymś sie -połączyli….

dziś wiem ,że tamto uczucie było dużo słabsze od tego co poczułam wczoraj.. ale pamietam też ,ze mimo tego ,że nie czułam w tym nic złego.. po wszystkim przestraszyłam sie mocy -tego czegoś co nas w taki stan wprowadziło..

tym razem sie tego nie bałam.. i nawet dzis ,gdy zasiadłam do opisania tego ktoś z ,,duchowych,, przypomniał mi ,że ja już wcześniej to czułam i też to było u Madzi.. po jakimś spotkaniu i takich ,,duchowych rozmowach,,

wtedy też Madzia to poczuła.. i powiedziała mi że są jakieś energetyczne zawirowania.. i to dobrze czuje…

ja to mogę tłumaczyć sobie na dwa sposoby.. pierwszy to jest to ,że istoty ,ktore pomagają mi w ,,prowadzeniu innych,,  odpowiadaniu na pytania i tłumaczeniu niektórych zagadnień muszą też i swoją energią otoczyć moją istotę abym skupiła sie na tym co w danym momencie robię ..

a wiem ,ze u Iwony na zewnątrz było zamieszanie ,na ktorym miałam nie skupiać uwagi. wyłapałam tylko parę słów ,które były rozmową istot pomiędzy sobą.. … i to chyba wtedy -sie stało…

a drugie ,że takie oddziaływanie istot o wyższych wibracjach wpływa bardzo korzystnie dla Nas samych aby zrozumieć uczucie przechodzenia z wymiaru o 3 gęstosci w wymiar wyższy i taką odpowiedź dostałam wczoraj kiedy zapytałam -co sie dzieje…  powiedziano mi też ,że za chwilę nasze ciała dostroją sie do wyższych wibracji i to wszystko zelży na uczuciu.. co rzeczywiście miało miejsce..

Z tej perspektywy mogę czysto powiedzieć ,że to bycie tu –na ziemi to nasz sen.. że my śnimy te wszystkie sceny ,ze one są wytworem naszego umysłu…  jeżeli tak jest to czy ja naprawde tam.. gdzie siebie widziałam –śpię? I śnię to co tu się dzieje?

Opiekun mi to kiedys –pokazał.. …że moje ciało u góry śpi.. jakbym unosiła się nad łóżkiem a cześć mojej jaźni jest tu na ziemi –w tym ciele i tu doświadcza.. ale tak naprawdę ja jestem tam.. w tamtym ciele i śpię.. dopóki nie powrócę sen trwa….

dziś mogę jaśniej spojrzeć na wiele zdarzeń z mojego życia… i wiem ,że takie wibracyjne bodźce czasem są nam bardzo potrzebne – do przebudzenia i jaśniejszego patrzenia na otaczającą nas  rzeczywistość

choć przez chwilę byłam tam…. w innej sferze czasoprzestrzennej…

12 listopada 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , , | Dodaj komentarz

parę słów od istoty w chwilach mojego ,,zwątpienia,,

Popatrz na to co jest w tobie. Ty jako ty sama nie jesteś ani posępna ani zła. To ,ze jesteś smutna to wiesz ale jak możesz w chwili obecnej osiągnąć radość/ pomyśl?

To nie jest sprawa tego co ciebie ogranicza a raczej co odbierasz. Dajesz się ponieść manipulacji i jesteś –smutna. Ale starasz się nie zwracać na to uwagi. Czujesz ,odbierasz i poddajesz się temu. Zaakceptuj ten fakt. Kiedyś to minie –jak opuścisz ciało swoje. Przestaniesz zwracać uwago na to wszystko w taki sposób. Ty wiesz ,ze zawsze byłaś pod wpływem energii. Jest to normalne. Ale nie utożsamiasz się z tym. To nie jesteś ty i o to chodziło. To jest cos na zewnątrz co ty odbierasz a sercem jesteś inna.

Ty nie wiesz jak to jest być –pełnią siebie –bez tych blokad. I o to chodzi. Nie wiesz jak to jest.

Ty ciągle szukasz prawdy –dlaczego nie możesz czuć sercem ,dlaczego ciągle jesteś atakowana.

Bo to tak wygląda. Czasem jakby to była fikcja.

Ten świat ,który widzisz jest fikcją. Ale jego widzisz. A nas tylko czujesz i słyszysz.

Posłuchaj –przychodzimy tu aby pomóc ,bo zależy nam na waszej radości i miłości i traktujemy tak każdego ,kto prosi o pomoc. Każdego. Bez względu kto to jest. Wy pochodzicie z tej samej ,,planety,, co my. Jesteście naszym ,,społeczeństwem,, i każdy dla nas ma taka sama wartość.

U nas nie ma cierpienia.

Masz prawo zwątpić .masz prawo bać się prawdy. Masz prawo nas traktować jak intruzów. Ci co są tu z serca nie odejdą bo wiedzą jak ciężko jest tobie w tych wszystkich doświadczeniach. Dlatego ludziom nie dane jest tak rozgrywać swoje życie ,ponieważ jest to tak ciężkie ,ze  może to się skończyć –utratą siły i doprowadzić do zaburzeń w psychice..

 wiesz ,ze tu jest aż nadto manipulacji i wiesz ,ze to jest tu zbędne. Ale to się dzieje. I czasem zastanawiasz się co jest w tym prawdą a co ,,grą,, naszą.

Wiem ,ze czasem czujesz się oszukana ale nie masz żalu ponieważ mimo wszystko patrzysz na to z zawęrzonej świadmości a kiedy dostajesz jaśniejszy wglad w prawdę -to uczucie znika..

Masz szacunek dla tych co ciebie tu chronią .. .. ale czasem wątpisz… w sens tego doświadczenia..

Tak samo przeszłość. Masz prawo wątpić we wszystko. Oni niepotrzebnie próbują ci to tłumaczyć i dlatego jest wysyłana energia – obojętności ,ponieważ to już nie ma znaczenia –kim byłaś ,kim byli ci wszyscy ,którzy tu są. Czy byli tu Goci i Słowianie.

To jest uczucie pustki. Ale to dlatego ,ze masz uwolnioną pamięć tego wszystkiego. To nie ma znaczenia –już nie.

Pamiętaj –liczy się tu i teraz. To jest istotne. A to co było jest tylko tym czym było i czego ciebie to nauczyło. Jaka jesteś dziś po tych wszystkich doświadczeniach.

Nie to kim byłaś tylko kim jesteś. Co dało ci to wszystko i co ciebie nauczyło. Tylko to się liczy.

Zrozumienie tego da ci poczucie spokoju i wolności. Nie utożsamiaj siebie z nikim ani z przeszłością. Bo ona minęła. Jest tylko po to aby dać ci pomoc przypominając o zdarzeniach istotnych ,które dały ci to kim jesteś dziś. Nic więcej.

Dlatego tak ważne jest uwalnianie energii ,ponieważ ograniczenia traumatycznych doświadczeń nie dają ci poczucia wolności. Ciążą i wywołują ból i strach –niepotrzebnie.

Kiedyś to miało znaczenie ,bo budziło się jako pamięć w najmniej oczekiwanych momentach twojego życia wywołując emocje ,które blokowały nie raz – obiektywne dostrzeżenie zaistniałej sytuacji.

Powodowały ograniczenia w postaci strachu lub gniewu.

To tylko doświadczenia ,które z innego punktu widzenia nie były takie jakie ty je pamiętasz. I teraz już to nie ma znaczenia bo już to jest uwolnione.

 Patrzysz teraz na to jak na obraz ,który nie jest częścią ciebie samej tylko twoim doświadczeniem.

Doświadczeniem ,które dało ci zrozumienie .

Abyś wykształciła w sobie wszystkie cechy twojej osobowości.

Doświadczenia kształtują ,uczą i pomagają zrozumieć. Po to się tu przychodzi.

Po naukę.

Pamiętaj: pragnienia pochodzq od świadomego umy­słu, potrzeby zaś od nieświadomości. Ta różnica musi być dobrze zrozumiana, bo ma ogromne znaczenie.

Pragnienia wytwarza świadomy umysł; to co nie­świadome nie zna pragnień, nie zajmuje się nimi. Czym jest pragnienie? Zostało stworzone z twoich myśli, z te­go czego cię nauczono, z tego jak cię ukształtowano.

Wypełniaj swoje potrzeby, nie pragnienia.

Czyń tak, jeśli chcesz trwać w błogosławieństwie. Jeżeli zaś chcesz popaść w nędzę – ignoruj potrzeby, reali­zuj pragnienia. To bardzo proste zjawisko – podqżaj za swoimi pragnieniami, a staniesz się nieszczęśliwy. Jeśli zaś będziesz jak rzeka płynqca w kierunku morza wy­pełniał swoje potrzeby, poczucie spełnienia będzie ci towarzyszyć każdego dnia.

Drugi rodzaj snu ma ci wiele do przekazania. Dzię­ki niemu zaczniesz przemieniać swojq świadomość, swoje zachowania, swoje ścieżki życiowe. Słuchaj te­go, co ci sygnalizuje nieświadomość, zaspokajaj swoje potrzeby. Zapamiętaj, że nieświadomość ma słuszność, bo w niej znajduje się mqdrość całych tysiqcleci, mi­liony poprzednich egzystencji. Świadomość przynależy do tego konkretnego, twojego życia. Została wyuczo­na w szkołach, na uniwersytetach, zaprogramowana przez rodzinę i społeczeństwo, bo w nich przypadkowo się urodziłeś. Nieświadomość niesie w sobie doświad­czenia wszystkich twoich poprzednich wcieleń; pamięta jak byłeś skałą, drzewem, zwierzęciem – ma w sobie catq przeszłość. Jest niezwykle mądra. W porównaniu z niq świadomość jest głupia; nie ma prawie żadnego doświadczenia – tylko to z obecnego życia.

Słuchaj nieświadomości. W niej tkwi odwieczna mądrość.

OSHO Świadomość – klucz do życia w równowadze..

7 listopada 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , | Dodaj komentarz

moja koncepcja pewnych doświadczeń ziemskich..

przeprowadziłam wczoraj bardzo ciekawą rozmowę z kobietą ,ktorą poznałam nie tak dawno a ktorej droga zaczeła pokrywać sie razem z moją własną w obecnym życiu.. bardzo cenię sobie nasze kontakty.. i daja nam one bardzo dużo zrozumienia -w obie strony..

skopiowałam to w całości ponieważ nie wiedziałam jak mam to opracować aby stworzyc z tego -artykuł.. zrobiłam to za namową Małgosi..  Ona uważała ,ze powinnam to zamieścić w Gwiezdnych Dzieciach..

alaneiz
jestem

Małgosia

chodzi mi o Katarzynę i jej atak
dzisiaj uświadomiłam sobie, że był on tak samo niespodziewany dla mnie jak atak Marioli

Czy Katarzyna to dwie istoty?
Czy przy Katarzynie nie stoi druga istota, które chce nią zawładnąć?

alaneiz
wiesz .nad tym dziś pracuję
może jeśli chodzi o Katarzynę to nie wiem jak sprawa wygląda ale.. natrafiłam dziś na materiał w książce która potwierdza moje dotychczasowe badania i pracę z opiekunami
spróbuję ci to wytłumaczyć.. tylko nie wiem -jak to zrozumiesz…

Małgosia
czyli co przy Marioli stoi istota towarzysząca tak jak przy Tobie?

Małgosia
I przy Katarzynie też tak może być?

alaneiz
sadzę ,ze każdy z nas to ma
każdy ma podwójną dusze lub coś pochodnego co nakłada sie na daną osobowość na ziemi
i nie stoi.. to jest zintegrowane razem z ciałem
fizycznym
wiesz.
o czym mówię?

Małgosia
szczerze mówiąc nie bardzo Aniu

alaneiz
spróbuję ci to -wytłumaczyć
jeżeli twoja dusza ma określoną inność -bo tak to sie nazywa (charakter ,który jest prawdziwą częścią istoty –duszy)
i jesteś taka jaka jesteś po swoich doświadczeniach ale decydując sie na ziemskie wcielenie masz do wyboru -będę dobra ,albo zła ,albo przejdę zmagając sie z choroba albo doświadczę pychy lub agresji
ale w rzeczywistości taka nie jesteś -prawda? to jak możesz tego doświadczyć?
ja to mogę określić tak – podłączają do Ciebie istotę która ma taki charakter i jest ona dość silna energetycznie dzięki czemu ty doświadczasz nie tylko tego procesu ale masz okazję nauczyć sie radzenia sobie z tym -jako Ty -twoja inność co daje ci super doświadczenie
do tego sytuacje są dobrane tak abyś mogła tego doświadczać jak najbardziej realnie

Małgosia
teraz rozumiem

alaneiz
-dla tego pewnie zaatakowała Ciebie Karina bo zareagowałaś tak jak być powinno
teraz wszystko zależy od tego -jak postrzegasz rzeczywistość
jeżeli według skali -opętanie lub podczepienie to masz tu wgląd w to taki. jak z wyższej półki możesz to określić -programem bo to jest program do realizacji danego wcielenia
ja z wyższych półek to jesteś w stanie oddzielić siebie od tej istoty -co mi sie udało i teraz widzę różnicę -ja ona ale wcześniej byłam powiedzmy -zintegrowana z nią ,choć czasem byłam w 100% sobą

alaneiz
wiec te istoty sa odbierane do naszego doświadczenia
to jest zintegrowane z nasza karmą i tym czego chcemy tu doświadczyć
wygląda to jak matryca nałożona na ciało z zapisem wszystkiego i do tego masz towarzysza aby ci pomógł.
nie wiem jak u ciebie ale u Emilki jest to widoczne
ale w chwili obecnej -czyli z takiego poziomu świadomości jest to jednym.. ale w trakcie procesu wzrostu świadomości to sie oddziela
dlatego raz sie jest takim -innym razem innym..
czasem nie wiesz czemu cos robisz i mimo tego że wiesz że to źle to idziesz tam.. a po co? bo masz tego doświadczyć?

Małgosia

masz racje u Emilki te zmiany zachodzą z mocno widoczną granicą

alaneiz
ja dopiero teraz to kumam
i nie zawsze te istoty to są demony ,strażnicy itp. z pewnego punktu postrzegania jest to proces doświadczenia którego dusza sie podjęła. a jak jest ot jakiś demon lub strażnik to jego obecność jest jakby na nasze życzenie bo mamy proces karmiczny do przerobienia
i to jest prawda doświadczeń na ziemi\
dlatego nikogo juz od niczego nie próbuję uwolnić bo rozumiem że nikt nie dal nam takiego prawa
to jest to czego wcześniej nie rozumiałam -czyli dobro zło. tego nie ma
żadna dusza nie jest potępiona

Małgosia
to oznacza ,że ja nie powinnam robić teraz tego co robie?

alaneiz
każdy przechodzi tu swoje doświadczenie a jak cierpi to jest ku temu -wyższy powód
Małgosiu.. taka jest moja prawda
dlatego ja nikogo nie uwalniam.. mogę dodać mu sił w radzeniu sobie z wyzwaniem
a jak Ty postąpisz to jest Twoje doświadczenie
wszystko powinnaś powierzyć Ojcu. on wie co komu jest potrzebne. On jedyny tak naprawdę
wszystko daje nam tak abyśmy my mogli osiągnąć najwięcej
poprzez inne istoty ,inne doświadczenia
a we wszystkim jest miłość .nawet w demonach
moim demonem okazał sie anioł ,który prowadzi mnie od dawien dawna.. od kiedy znalazłam sie w tamtym wymiarze z którego pamiętam Magdę
do tej pory zagląda tu do mnie -rzadko ale …dał mi naprawdę niesamowita lekcje radzenia sobie ze strachem
dlatego ja któregoś dnia -zwątpiłam.. w cel bo pokazano mi zaplecze ale niestety.. nikt za mnie tego życia do końca nie przejdzie
ja boję sie istot o pewnych energii i nie pochodzą one z wymiaru ziemskiego
nadal nie wiem –dlaczego?
choć próbowano mi wytłumaczyć ,ze nic mi nie zrobią

tak samo poczułam Drodo
i dlatego tak sie bałam
to specyficzny rodzaj energii
i tu ja mam cos do przerobienia

Małgosia
bałaś się też Kamila?

alaneiz
tak.. ale tylko wtedy jak go nie widziałam a odbierałam energetycznie
wiec może nie Kamila a istoty która jest jego towarzyszem
dlatego pewnie nie widzę..
bo jak widzę to przestaje skupiać sie na czuciu.. co opiekun już mi dawno powiedział…
a moim problemem jest strach.. jak to można określić -kiedy jest ciemno..
wiec dlatego -nie widzę
bo istota światła widzi w ciemności wiec po za ciałem nie uwolnię sie tak od tego co mogę teraz gdy nie widzę
a tego co jest przy Ewie sie nie bałam.. to on sie zjeżył i syczał na mnie.. ale widzisz -mimo wszystko ona podarzą drogą ducha
wiec te istoty nie blokują naszego wzrostu duchowego..??
przeciwnie -dają nam to czego inaczej sie nie nauczysz i nie pokonasz czyli trudniejszą drogę
ale nie znaczy że nie czysta – jest trudniejsza..
dlatego Kamil czasem nie widzi zła bo on czuje czystość swojej duszy
jest zintegrowany z tą istotą -programem
na tym poziomie na którym jest (di tego dochodzi jeszcze droga duszy czyli cel ,który sam obrał sobie na to życie)
z procesem wzrostu zaczną sie oddzielać a jak karmiczne obciążenia znikną to istota zostanie uwolniona
to są ci strażnicy
teraz to ja to rozumiem..
dopiero teraz
czasem to są bardzo inteligentne istoty ,czasem serwitory
(na forum pisałam o otim , który jest robotem stworzonym na cel doświadczeń i steruje umysłem ludzkim)
ci serwitorzy  ,roboty ,które jak taśma magnetofonowa odtwarzają zapis
i to znam z własnego doświadczenia
– pasożyt umysłu czy jak mówiliśmy Pani Strzyga..
wiesz po czym sie kapnęłam?

Ten pasożyt ciągle ciebie krytykuje, uważa że nic nie potrafisz ,że jesteś do niczego.. i czasami się zacina…

Nie pamięta przeszłości tylko opiera się na tym co ktoś inny powie .. ale wie co jest twoją słabością i.. potrafi ci to przedstawić w taki sposób ,ze to naprawdę bardzo boli.. wykorzystuje to wszystko co jest twoim ,,strachem’’ . cel tego programu jest naprawdę zacny.. dzięki pracy z tymi słabościami one zostają rozegrane właściwie ..

Teraz inną sprawą jest sprawa z –podświadomością..
jak pomagają mi odnaleźć zapis w podświadomości to wychodzą stamtąd uczucia.. i jest to takie malutkie miejsce gdzieś w mojej duszy.. czyli to jest zintegrowane ze mną.. ale czasem jakaś postać -kobieta przypomina mi -a pamiętasz jak będąc dzieckiem robiłaś cos tam i ja jako odrębna istota analizuję to.. i teraz ta istota jest tą co jest ze mną zintegrowana w tym życiu czyli ja i ona tworzymy jedną osobowość.. ona przeżywała razem ze mną doświadczenia w tym życiu.. jej reakcje były moimi i odwrotnie.. ale ona reaguje bardzo emocjonalnie.. ja raczej się odsuwam..
i to jest tak zwana rozmowa z twoją podświadomością ale ta podświadomość jest odrębną istotą.. dziś znalazłam na to zapis w książce.. i nagle zrozumiałam..
to co mi cały czas tłumaczą -ona to nie Ty.. i dobrze rozróżniasz siebie i ją
jesteście dwiema odrębnymi istotami ale razem tu na ziemi osobowością tego życia.. inaczej byś nie doświadczyła tego czy tamtego bo… jako istota wyższa nie poszłabyś za drogą  bólu i krzywdy ponieważ masz w sercu ,,inny świat,,  ale było Ci to potrzebne do ,,zrozumienia świata jakim jest ziemia,, i postępowania ludzi..

Małgosia
bo ty to nadświadomość?
alaneiz
nadświadomość to jesteś Ty po wszystkich doświadczeniach.. a świadomość to Ty w chwili obecnej.
podświadomość to istota towarzysząca tu na ziemi i razem tworzycie nierozerwalną osobowość ziemską..
świadomość to część wcielonej duszy.. całość duszy jest w świecie ducha czyli twoje WJ z którym masz cały czas nie rozerwalny kontakt  bo to jesteś ty w pełni świadomości. a ta część duszy doświadcza -czyli twoja istota -świadomość tego kim teraz jesteś..  może też być –zbiorowa nadświadomość i jest to połączenie ,,iluś,, istot ,które tworzą w danym procesie… i dzieje się to wszystko na wyższych poziomach istnienia..

Teraz to słowo –nad świadomość tyczy się bycia w niższych wymiarach ponieważ na wyższych poziomach egzystencji nie ma takiego rozdzielenia.. tam jest się w pełni świadomym swojej istoty.. i jest się swoją nadświadomością.. która ma wszelkie możliwości korzystania z wszelkich możliwości wszechświata… według prawa uniwersum..

Nadświadomość to Ty bez zawężonej świadomości.. którą jesteś w tym wymiarze… ja to tak rozumiem..

Małgosia
teraz rozumiem

alaneiz
ale jak możesz doświadczać rożnych osobowości?

alaneiz
musisz być inną osobowością i ktoś ci musi w tym pomóc
i to sie dzieje tylko w światach gdzie możesz przejść amnezję albo zawężenie świadomości.. (to jedno i to samo)
czyli najniższe światy i miedzy innymi ziemia….
bo to jest moja koncepcja na pracy która ja tu doświadczam..  i nie wiem też czy tyczy się wszystkich czy tylko istot pochodzących z innego świata niż ziemia i z innej linii ewolucyjnej niż człowiek.. na to wszystko co Ci tu napisałam dano mi dowody i pokazano mi to w ,,praktyce,,

Odróżniam energie ,które są insynuacją ,stworzone są dla danego doświadczenia i wiem teraz ,ze to pochodzi z zewnątrz nie ode mnie.. ale jest to moja lekcja i nauką inaczej nie zrozumiałabym czym są emocje..

Teraz odróżniam siebie w tym wszystkim.. czuję swoją dusze i jestem w stanie oddzielić się od ciała i rozumieć ,jak to jest rozgrywane..

W tym też pojęciu zrozumiałam sens –dobra zła.. ono nie istnieje.. nie potrafię Ci już powiedzieć co tak naprawdę jest dobre skoro zło ,które się dzieje jest insynuacją dla naszego doświadczenia.. owszem ,doświadczamy tego inaczej nie było by rozwoju duchowego.. ale to już ,,inna sprawa,,

To fragment książki ,który potwierdził moją teorie i pomógł mi opisać to wszystko:

(proces ,jaki zachodzi tu na ziemi nazywany naszym wcieleniem, jest bardzo złożoną formą) -tak mi zawsze powtarzał opiekun..

D: Chcę, aby wszystkie świadomości i osobowości Mony wróciły- do jej teraźniejszego data. I chcę podziękować tej malej istocie, z którą rozmawiałam. Dziękuję, że opowiedziałaś mi swoją historię. Rozmowa z tobą to prawdziwa przyjemność.

M: (Przerywając mi.) Nie!

D: Co?

To było niezwykłe zachowanie. Zazwyczaj, w tym stadium regresji, pacjent nie mówi. Zazwyczaj tylko podporządkowuje się nakazom powrotu do teraźniejszości.

M: Bo ty nie rozumiesz. To nie odeszło\

 D: Dobrze. Dziękuję, że znowu ze mną rozmawiasz. Cieszę się, że odezwałaś się do mnie. Chcę, by wszystkie świadomości i osobowości Mony powróciły do podświadomości. Będę rozmawiać z podświadomością Mony. Czy mogę zadać twojej podświadomości kilka pytań? (Tak.)

Podświadomość Mony dyskutowała ze mną, używając własnej, dość niezwykłej logiki. Wciąż przekonywałam, perswadowałam, apelowałam – wszystko, by zmienił się jej kod dotyczący ciężaru ciała Mony. Poniższy zapis to wierne przedstawienie moich zabiegów.

D: Mona czuje, że ważąc mniej będzie szczęśliwsza. Ciężko

jej żyć z nadwagą.

 M: Tak, to prawda, ciężko z tym żyć.

D: Tak, całe ciało gorzej funkcjonuje. Dlatego właśnie powinna zrzucić jakieś 50-60 funtów.

M: Tak, to prawda! Tak.

D: Dlaczego więc nie oddzielimy się od świadomości tamtej istoty, która nie pozwala na zrzucenie zbędnych kilogramów?

M: Cóż, mamy pewien problem. Co do tamtej istoty… to ona. To jest Mona. Ta istota wreszcie będzie mogła wrócić do domu. Jest połączona z innymi, sobie podobnymi. I ona… Mmmmmm, chyba musimy nad tym pomyśleć… Cóż, chyba możemy nieco zmodyfikować system energetyczny.

D: Ciała?

M: Nie, tamtej istoty.

D: Dobrze. Przecież nie musimy jej odsyłać, jeśli nie chce odejść. Ale pomóżmy jej wszystko zrozumieć. Nakłońmy do współpracy z Mona.

M: Ona nie może odejść. Jest aspektem. Częścią. Jest elementem. Darem.

Słowo „dar” odnosiło się do niezwykłych zdolności Mony, dzięki którym uczyła ludzi wykorzystywania ukrytego potencjału psychicznego.

Podświadomość znalazła więc znakomite rozwiązanie przeszłych i teraźniejszych problemów mojej pacjentki.

M: Będziemy używać butów do chwili, aż ona poczuje się bez nich bezpieczna.

D: To dobry pomyśl. Dzięki temu, Mona będzie wiedziała, że nie uniesie się w powietrze, gdyż przy gruncie trzymają ją ciężkie buty.

M: Tak, możemy to już zrobić.

D: Och, to dobrze. Wiem, że Mona będzie bardzo szczęśliwa. Naprawdę, dziękuję, że współpracowałaś ze mną.

M: Cóż, sprawiło nam to wielką przyjemność.

D: Tak, wszyscy życzymy jej dobrze. Dziękuję, że ze mną rozmawiałaś i współpracowałaś. Dziękuję.

M: To my dziękujemy.

Zintegrowałam świadomości i osobowości Mony, po czym wyprowadziłam ją z transu. Nie było już żadnych protestów.

Mogłabym  też powiedzieć ,ze ową rozmowę przeprowadzał –opiekun tej kobiety ,ale opiekunowie nie ukrywają ,że nimi są..

A tu wyraźnie jest powiedziane –podświadomość i dla mnie jest to tym samym czego ja tu doświadczam. Ale… jest jeszcze jedno ale.. ta kobieta nie pochodzi z tego świata i pozostała na ziemi bo uwikłała się w proces karmiczny.. i jest to –niestety- częścią zintegrowana z tym światem.. jak już się tu trafi to trzeba ten proces karmiczny – odbębnić.. że tak powiem..

Ona pochodziła z planety ,która badała ziemię –strukturę tej ziemi oraz robili mapy przestrzeni..  a pozostała tu ponieważ jej statek został uszkodzony i nie mogła już powrócić do domu..

teraz jeszcze jedno moje spostrzeżenia albo próba zrozumienia –dlaczego jest mi to przekazane w takiej formie?

To czego doświadczam i jak jest mi to tłumaczone jest zgodne jakby z moją –własną prawdą czyli taka forma do mnie –przemawia.  Widocznie świat z którego pochodzę takimi pojęciami operuje.

Są tez i wyższe poziomy ,pewnie których bym nie zrozumiała ponieważ na ten poziom jeszcze nie dotarłam.. wszystko zależy z ,którego poziomu na to patrzymy.. doświadczałam takiego małego zrozumienia tego właśnie z – zawężonej świadomości i potem jakby ktoś –przejaśniał mi umysł i nagle to samo zdarzenie ,stwierdzanie – zaczęło jakby  wyglądać zupełnie inaczej ale nadal było tym samym.. czyli jakby z lotu ptaka.

Teraz już nie szukam zrozumienia pewnych rzeczy w takiej formie jak kiedyś.. ponieważ doświadczając wglądu w całość z wyższego poziomu rozumiem już inaczej proces inkarnacji oraz doświadczeń..

Dlatego już nie patrzę na ,,przylepce,, jak na coś złego –raczej jako całość obecnego doświadczenia..

Nawet jak dusza czyni zło – i nie powraca do świata dusz ale gdzieś zostaje zawieszona pomiędzy światami czy w jakiś niższych partiach astralnych to mimo wszystko są istoty ,które je nadzorują a Ojciec nie zapomina o ich istnieniu.. każdy ma szanse na powrót do –normalności ,czyli czystej formy energetycznej jaką zostaliśmy stworzeni a proces ,któremu się poddajemy służy naszemu celowi  i rozwojowi duszy… 

Sądzę że dano mi to doświadczyć –z dwóch powodów –ponieważ chciałam doświadczyć duchowości z poziomu fizyczności a drugie –bo ziemia przechodzi z 3 na 4 wymiar i jest to naprawdę wspaniały czas na bycie tu i na doświadczenie tego całego przejścia i zmian jakie w nas zachodzą.. a są one naprawdę bardzo odczuwalne.. i są wspaniałym doświadczeniem…

Dolores Cannon -gwiezdni ogrodnicy

PAMIĘĆ WDRUKOWANA

Rozmowa o innych wymiarach wprawiała mnie w zakłopotanie i utrudniała prowadzenie sesji. Chciałam nawet skierować Phila ku jego ziemskim wcieleniom, by zyskać czas na zebranie myśli i sformułowanie pytań. Stwierdziłam jednak, że tak łatwo nie wrócimy na znany, ziemski grunt, skoro otworzyły się przed nami drzwi do innych światów i niezwykłych egzystencji. Do powyższego, wniosku doszłam podczas następnej sesji z Philem. Wstrząsnęła ona moim całym jestestwem i podważyła wiarę w sens mojej pracy. Być może, to prawda, że nic nie jest takim, jakim się nam wydaje.

D: Czy masz za sobą wiele ziemskich egzystencji?

P: To moje pierwsze życie w świecie fizycznym, moja pierwsza prawdziwa inkarnacja na tej planecie. Mam wdrukowana pamięć wielu ziemskich egzystencji. Byłem też towarzyszem wielu fizycznych istot. Ale, jak już mówiłem, to moja pierwsza prawdziwa inkarnacja na Ziemi.

Zaraz, zaraz! Cóż to miało znaczyć? Mój pacjent stwierdził, ze po raz pierwszy doświadcza ziemskiej egzystencji, że bliższe są mu wcielenia na innych planetach i w innych wymiarach! Jak to możliwe? Nie mogłam tego pojąć. Przecież w ciągu naszych początkowych sesji poznaliśmy aż cztery jego ziemskie wcielenia. Jeśli teraz mówił prawdę, to o czym rozmawialiśmy wcześniej? O co w tym wszystkim chodzi?

D: A więc, egzystencje, o których wcześniej rozmawialiśmy,, nie byty prawdziwe?

P: Nie. Odkrywaliśmy pamięć wdrukowaną albo pamięć o istnieniu jako byt towarzyszący. To nie były prawdziwe, fizyczne wcielenia.

Ta wypowiedź mną wstrząsnęła. Nigdy jeszcze nie słyszałam o pamięci wdrukowanej. W pracy z moimi pacjentami; albo odkrywałam ich wcześniejsze wcielenia, albo nie. Czasami zdarzało się, że pacjent wymyślał swoje wcielenia, fantazjował. Byłam z siebie dumna, że potrafię odróżnić prawdę i fałsz. Przeczytałam mnóstwo lektur na temat regresji hipnotycznej oraz możliwości wyjaśnienia wspomnień z poprzednich egzystencji, ale w żadnej z nich nie natrafiłam na pojecie “wdrukowania” wspomnień. Phil włączył do naszej gry zupełnie nowy element. Przeżyłam wstrząs. Przypomniałam sobie! jednak, że nie stykam się ze zwyczajną, ziemską materią. Choć, z drugiej strony, jeśli życie nie jest uznawane za prawdziwą fizyczną inkarnację, to nad czym tak długo pracowałam?

Moja osobowość ziemska jest stworzona z mojej prawdziwej inkarnacji jako istoty wcielonej i bytu towarzyszącego…

(nie mówię tu o opiekunach i istotach ,które mi pomagają) one są oddzielnymi istotami..

dziś mogę jeszcze powiedzieć ,ze uświadamiam sobie jak to jest z prawdą wielkich duchowych mistrzów.. pamiętam jak czytałam materiały i ksiażki np. z Huny to tam własnie było pojęcie oddzielności czyli -trzy istoty naszej egzystencji.. nie potrafiłam tego -zrozumieć..pojąć …czym to jest.. czym jest podświadomość ,świadomość i nadświadomość i jak sprawić aby  sie zestroić.. i nikt nie mógł mi tego wyjaśnić .. bo nie rozumiałam tego.. i abym to zrozumiała u mnie nastapiło -oddzielenie abym mogła pojąć i zrozumieć to o czym mówili wielcy mistrzowie.. i dla mnie rzeczywiście są to odrębne istoty ale tu na ziemi razem tworzymy osobowość tego wcielenia.. dopiero teraz rozumiem to.. rozumiem co wielcy mistrzowie kryją za słowami -oświecenie.. chodzi po prostu o zrozumienie istnienia ,życia.. o nic tak naprawdę wiecej… tylko o pojecie istoty doswiadczenia siebie samego..

a jak to sie ma do ,,innych,,? tym ,że kazdy musi odnaleźć to sam dla siebie.. nie ma drogi na skróty.. moja prawda jest moją prawdą i nie jest ona równoznaczna z  prawdą innego człowieka -istoty.. moga one sie pokrywać ale nie będa tym samym.. każdy z nas jej inny i opiera prawdę na wlasnych doświadczeniach.. a nie doświadczeniach innych istot.

ja analizuję prawdę innych według własnego ,,rozumienia,, i tak to sobie tłumaczę.. bo tak to widzę.. nie inaczej.. różnica polega tylko na tym ,że rozumiem pojmowanie ,,innych,, bo doświadczając zbliżonych doświadczeń wiem czym one są..

===============================================================================

Kontakt z czyjąś podświadomością jest niezwykłym przeżyciem. Podświadomość mówi o obiekcie w trzeciej osobie, jakby izolowała się od osoby i jej problemów. Często potrafi dość obiektywnie zanalizować problem, zaproponować rozwiązanie i pomóc w jego realizacji. Niekiedy jednak zachowuje się bardzo dziecinnie. Nauczyłam się słuchać głosu podświadomości, ponieważ każda terapia zasadza się na współpracy z nią. Posiada ona bowiem całkowitą kontrolę nad ciałem, w którym przebywa i może znakomicie wspomóc działania terapeuty lub je zniwelować. Doceniam i szanuję potęgę podświadomości. Zawsze staram się nawiązać z nią jak najlepszy kontakt. Poniższy zapis stanowi skróconą wersję mojej rozmowy z podświadomością Freda. W jej trakcie usiłowałam znaleźć rozwiązanie problemów trapiących mojego pacjenta.

D: Chciałabym porozmawiać przez chwilę z podświadomością Freda. Czy podświadomość Freda ma jakieś sugestie, rady albo wskazówki, które pomogłyby Fredowi? Czy ma wiadomość dla Freda?

F: Powinien być bardziej zdeterminowany, konsekwentny, stanowczy. (Z patosem.) Nie poddawaj się, nawet w obliczu przeciwności. Nie poddawaj się. Bądź konsekwentny. Stanowczy w tym, co robisz. To długoterminowy projekt. Nie bój się tego, nie bój się przeciwności. Powiedz mu, żeby był stanowczy i konsekwentny.

 

D: Ale czy podświadomość pomoże mu wprowadzić te zasady w życie?

F: Być może. Podświadomość jest… czasami czuje się bardzo źle traktowana. Nie poświęca się nam dostatecznej uwagi. On ciągle na nas krzyczy.

D: (Śmiech.) Właśnie dlatego lubię pracować z podświadomością. Najważniejsza jest pomoc danej osobie. Będą bardzo wdzięczna, jeśli podświadomość pomoże Fredowi.

F: (Dziecinnie.) Ja mu pomogę, jeśli on mi pomoże.

D: On musi nauczyć się współpracować z tobą, musi się dowiedzieć, że jesteś tu, by mu pomóc.

F: Och, on wie, że ja tu jestem. Ale on mnie… nie kocha.

D: Cóż, cóż… Musimy mu to powiedzieć. Tak naprawdę, potrzebujesz samoakceptacji, musisz siebie pokochać. To rozwiąże wiele problemów. Dobrze, powiemy mu o tym. I spróbujemy nakłonić go do współpracy z tobą.

F: On wie. Tylko mu przypomnij. Wszystko, o czym rozmawialiśmy.

D: Dobrze. Ale najważniejsze, że wszyscy chcemy, by on byt zdrowy i szczęśliwy, żyt pełnią życia. I że chcemy nad tym wspólnie pracować. Będziesz współpracować, prawda?

F: Tak.

Cannon Dolores

dokleję tu jeszcze mały fragment z ksiazki Bławtskiej -doktryna tajemna…

Cały kosmos jest prowadzony, kontrolowany i ożywiany (przez prawie nieograniczone serie Hierarchii, świadomych Istot, z których każda jest predystynowana do wykonania określonej misji (posłannictwa) i które są Gońcami (Zwiastunami, Heroldami – bez znaczenia jest, czy nadamy im takie lub inne imię, czy nazwiemy je Dhyani-Czochanami, czy aniołami) wyłącznie w tym sensie, iż pośredniczą w karmicznych i kosmicznych prawach. W swoich stopniach świadomości i inteligencji różnią się nieskończenie; nazywanie ich czystymi duchami bez jednej, ziemskiej domieszki, która tylko stanowi zdobycz czasu, oznacza jedynie folgowanie poetyckiej fantazji, ponieważ każda z tych istot albo już była człowiekiem w poprzedniej manwatarze, albo przygotowuje się do bycia człowiekiem, jeśli nie w obecnej, to w przyszłej manwatarze. Są one udoskonalonymi ludźmi, kiedy jeszcze nie są ludźmi w embrionalnym stanie (zarodkowym, zalążkowym); w swoich wyższych, mniej materialnych sferach różnią się moralnie od ziemskich, ludzkich istot jedynie tym, że są pozbawione zmysłu osobowości i ludzkiej, emocjonalnej natury – dwóch cech czysto ziemskich. Pierwsze z nich – udoskonalone – uwolniły się od tych uczuć, ponieważ:

– nie miały więcej cielesnego, zmysłowego i materialnego ciała – nieustannie obciążającego duszę;

– czysto duchowy element, nie sprawiający więcej kłopotu, stał się bardziej swobodny.

W konsekwencji stały się mniej podatne na wpływy mai, niż kiedykolwiek będzie to możliwe dla człowieka, o ile nie stanie się adeptem, utrzymującym swoje dwie osobowości – duchową i fizyczną – całkowicie odosobnione.

Zarodkowe (embrionalne) monady, które jeszcze nigdy nie miały ludzkich ciał, również nie mogą mieć zmysłu osobowości (jaźni) lub egoizmu. To, co rozumiemy pod pojęciem osobowości jest ograniczone, ponieważ, jak to określił Colerigde, indywidualność istnieje sama w sobie, ale z odrębną naturą jako bazą (podstawą). Rzecz jasna, ów termin nie może być odnoszony do istot nieludzkich, ale do faktu, na którym opierały się pokolenia jasnowidzów, że żadna z tych istot, wyższych

lub niższych, nie była indywidualnością w sensie rozumianym przez człowieka, kiedy mówił: Ja jestem Ja i nikt inny. Innymi słowy: nie uświadamiają sobie one takiej rozłączności, jaka istnieje wśród ludzi i rzeczy na Ziemi.

24 października 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , , | 6 komentarzy

imiona opiekunów…

 gdy na początku mojej ,,świadomej,, pracy z istotami duchowymi -zaczełam rozmawiać na temat mojego życia a takze analizowac pewne zdarzenia miałam nieodpartą potrzebę pytania o -ich imiona..

nie wiem już sama co mną wtedy kierowało…  czy chęć powiedzenia -dziekuję- gdy będę mogła stanąć przed nimi -osobiście? czy dlatego aby odnaleźć w tych imionach ,energiach i głosach -znajome istoty… postaci…

prośbę moją kierowałam do ,,istot,, jeszcze zanim nie zaczełam czytać książki -wędrówka dusz.. i zanim nie szukalam wyjaśnień w publikacjach innych ludzi…

tak wlaściwie -wyglada moja praca.. analizuję ,rozmawiam i szukam wiedzy na ten temat.. i znajduję ją.. i często są to potwierdzenia dokładnie tego samego do czego ja już doszłam i co usłyszałam od istot prowadzoących..

na początku mojej drogi.. mimo zaufania do tych ,ktorych znam -duchowo… a znam poprzez pamięć mojej duszy…  miałam pewne wątpliwości co do ,,drogi,, którą idę..  dopiero podczas pracy nad sobą ,odnalazłam przyczyny nie tylko -w doświadczeniach z tego życia ale też i pewnych zdarzeń z poprzednich 3 wcieleń..

wiele imion przewineło sie przez mój ,,umysł,,  udało mi sie nauczyć czuć energie i wyłapywać częstotliwość wibracji i zestrajać to z imieniem istoty ,która mnie dotkneła.. ale często gubiłam sie w tym wszystkim ponieważ mimo wszystko bycie w świecie fizycznym niesie za sobą pewne ograniczenia.. u mnie jest to niestety -brak widzenia.. w tym życiu skupiam sie na czuciu ,odbieraniu gestów ale innymi zmysłami – oprócz wzroku..

ale mogę z czystym sercem powiedzieć ,że poprzez pracę telepatyczną bez najmniejszego problemu jest sie w stanie wyłapać tonację głosu istoty ,z którą sie rozmawia.. nie ma z tym problemu..aby odroznić kobietę od męzczyzny czy.. jak jest to możliwe (ponieważ przybywaja też istoty ,które nie mają znacznej ,,różnicy,, płci..) a takze jakby -poziom tej istoty po sposobie jej .. podejścia ,mądrosci słów ,wiedzy na temat życia.. ..i energii ,którą z sobą -niosą..

wiem ,ze owe istoty mogą zmieniać barwę głosu , mogą też być widoczne jako istoty lub tylko wyczuwalne jako  energie… uczucie miłości, spokoju, wibracji..  mogą być tylko głosem lub swiatłem..

niektóre imiona są mi bliskie sercu.. pamietam je z ,,poza ziemi,,  inne były mi nie znane..  ale już nie pytam… poznaję tych ,ktorych pamiętać powinnam.. i tych ,ktorzy najwiecej ingerują w moją pracę tu na ziemi…

Niektórzy pacjenci mają trudności z wymawianiem duchowych imion. Twierdzą, że imiona dusz składają się z rezonansu oscylacyj­nego, niemożliwego do przetłumaczenia. Sprawa jest nawet jeszcze bardziej skomplikowana. Pewien pacjent oznajmił: „Prawdziwe imio­na naszych dusz są czymś podobnym do emocji, lecz nie są to emo­cje ludzkie, nie potrafię zatem wypowiedzieć tych imion przy pomocy dźwięków mowy”. Z imionami związany jest także pewien symbolizm o ukrytym znaczeniu, którego pacjent w ciele fizycznym nie jest w sta­nie rozszyfrować.M.Newton

 

Pamiętasz, jak na początku ktoś ci powiedział ,ze my u góry nie korzystamy ze swoich imion ale sa one wyryte w każdym z nas.?

Ciężko ci było przeliterować imiona i Emanuel musiał to tłumaczyć. Tu masz potwierdzenie na to zdarzenie.

 Nasze imiona często u góry brzmią inaczej niż tu na ziemi ale niektóre masz podane i zapisane tak jak to jest prawdziwie.

Pamiętasz tego ,,anioła,,. On miał takie trudne imię ale ty je odebrałaś w wersji –skróconej bo ono brzmi podobnie. Czyli jest długie. Ale pamiętasz też imiona których nie jesteś w stanie wymówić. Nawet te które są podane w książkach.

One u nas brzmią i rzadko kto z nas mówi imieniem .to jest mało popularne ale wiemy oczywiście kto jak ma na imię bo to jest potrzebne nam wszystkim do komunikacji pomiędzy sobą a także aby wiedzieć od kogo pochodzi przekaz. Pomiędzy sobą owszem i też masz prawdę ,ze jak o kimś mówisz to on odbiera wibracje i wie ,ze ten temat jest poruszany albo jest tylko świadom ,.ze o nim mówimy.

W naszym  świecie nie wiele można ukryć.

Prywatne myśli owszem ale rozmowa dwojga –nie do końca. Wy sobie możecie uczuciami to przesyłać i nikt nie będzie tego wiedział. Emocje ,uczucia są odczuwalne ale nie jest to tak jak myślisz. Wiemy co się dzieje ale nie do końca znamy to uczucie.(oczywiście powiedziane to było dlatego ,abym ja sama przestała się krępowac swoich uczuć względem innych istot)

Dusze uwielbiają żarty i kpiny, ale nigdy nie zapominają przy tym o okazywaniu szacunku, nawet tym, którzy inkarnowali na Zie­mi, by sprawić im kłopoty. Odznaczają się zdolnością przebaczania, a co więcej – tolerancją. Wiedzą, że większość negatywnych cech osobo­wości, związanych z ego ciała osoby, która sprawiła im ból, zostało po­grzebanych, wraz ze śmiercią tego ciała. Na czele listy takich pogrzeba­nych emocji negatywnych znajdują się strach i gniew. Dusze zgłaszają się na ochotnika zarówno po to, by uczyć, jak i pobierać naukę w określonych dziedzinach, a plany karmiczne nie zawsze działają dokładnie tak, jak powinny, z uwagi na zmienne ziemskiego środowiska. wędrówka dusz.Newton.

Dlaczego kazano ci to skopiować? Abyś zrozumiała ,ze to co teraz tu masz pozostanie na ziemi razem z twoim ciałem i sama odzyskasz siebie po opuszczeniu ciała.

 

Jeśli chodzi o cechy nabyte na ziemi –one tu pozostaną .u nas panuje inna zasada egzystencji i wspólnych relacji między sobą. Ale nie do końca wszędzie tak jest. Są miejsca ,których on tu nie opisze a gdzie panuje totalny chaos i nie ma wspólnoty i zrozumienia względem drugiej duszy.

Tam jest wieczna walka o władzę .

Inną władzę niż na ziemi. Ale to też nie jest istotne w obecnej chwili.

Wszystko zależy od duszy ,która istnieje w tym świecie i od jej woli powrotu do swojego domu. Jeżeli ona sama odejdzie od pierwotnego planu i zanieczyści siebie do tego stopnia ,ze nie chce powrotu ale dalej – walki .to tam trafia. I co jakiś czas przychodzi ktoś aby zapytać ,czy już ma dość i czy chce wrócić –czy zostać.

To są miejsca interwencji naszej ale ze specjalną ochroną.

Ale pamiętaj –wszechświat jest wielki .

Ona zadała ci pytanie –wczoraj –czy istota ,która jest inną istotą jak dusza ,nie jest zazdrosna o to ,ze została stworzona jako ktoś inny. Właśnie w tym wszystkim leży prawda –miłość i pełnia akceptacji siebie samego i do siebie samego –za to kim się jest. Nie ma ograniczeń w podróżowaniu .doświadczaniu i odbieraniu świata i życia – dla istot –wszystkich istot.

 

Bez względu na to kim się jest powinno się w pełni akceptować siebie . możesz przebywać wśród przeróżnych istot i żadna nie jest lepsza –gorsza ani mniej ważna.

Wszyscy stanowimy jedną miłość i pochodzimy z jednego źródła.

Piękno leży właśnie w tym ,ze jesteśmy różni. Nie ma zazdrości ,ze ktoś uczy się lepiej ,bo ty masz takie same możliwości.

Nie ma czegoś takiego ,ze ktoś ma za sobą lepsze doświadczenia ,które dały mu możliwość lepszego rozwoju ,bo każda dusza ma takie same możliwości ale to od samej duszy zależy –jej stopień rozwoju .,pragnień a także siłę jej wzrostu.

Różne cechy osobowości –my to nazywamy właśnie – inność ,inność każdej istoty.

Rywalizacja jest częścią doświadczania ziemi , programy , obciążenia karmiczne.

  Na inność składa się wszystko –energia ,osobowość ,doświadczenia ,sposób ich rozwiązywania oraz podejście do życia.

22 października 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , | Dodaj komentarz

istoty innego pochodzenia

Duchy, Anioły, ich pochodzenie i współzależności
Robert Bruce
tłumaczył Alex
fragment artykułu ze strony
http://www.astraldynamics.pl/artykul-16,,.html

    Istnieje ogromna różnorodność duchów: są dobre i złe, z całym spektrum pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Ludzie są związani z wieloma z nich, świadomie lub nie, od zarania ludzkości. Jest to w pewnym stopniu odzwierciedlane przez używane słownictwo i zwroty. Wiele starych powiedzeń i frazesów wskazuje na wiedzę o interakcjach duchów i ludzi.
    Spojrzenie z dołuWedług moich doświadczeń, poza duchowymi mistrzami, aniołami, archaniołami, bóstwami i innymi egzaltowanymi istotami duchowej hierarchii ponad nami, istnieje duża różnorodność istot duchowych – zarówno dobrych, jak i złych. Pomiędzy niskimi demonami i bardziej zaawansowanymi istotami duchowymi istnieje ogromna liczba bardzo średnich istot duchowych. Większość nie jest ani dobra, ani zła – po prostu są czymś pomiędzy.Próba dokonania klasyfikacji całego zakresu rodzajów istot duchowych jest ponad ludzkie siły. To byłoby jak próba poznania wszystkich podwodnych form życia na świecie. Chodzi o to, że byłoby to jak studiowanie fal na powierzchni spod wody i na tej podstawie próba zrozumienia natury tego zjawiska atmosferycznego. Podczas gdy obserwacja i logika dałyby trochę odpowiedzi, to ten punk widzenia, od dołu, nie pozwoliłby na jakiekolwiek rzeczywiste zrozumienie ciśnienia powietrza i ruchu wiatru. Tutaj, na dole, w wymiarze fizycznym, podobny problem odnośnie punktu widzenia sprawia, że studiowanie innych wymiarów i ich mieszkańców jest niezwykle trudne.Dzisiaj większość ludzi zbytnio upraszcza strukturę i naturę duchowego Wszechświata. Podczas gdy taki prosty model jest praktyczny, to należy pamiętać, że jest to tylko model. Jeśli ktoś za bardzo go weźmie do serca, to może on przyćmić prawdę swoim dogmatem. Podejrzewam, że cała prawda jest dużo bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek sobie to wyobraża.Widzimy jedynie małą część ogromnej duchowej tkaniny, której sami jesteśmy częścią. Próbując dopasować wszystko do naszych modeli duchowego rozumienia, często próbujemy wkładać kwadratowe klocki w okrągłe otwory. Gdy tak robimy, to nasz model staje się jeszcze bardziej niedokładny, niż był wcześniej. Ja jednak nie uważam, że znam wszystkie odpowiedzi – wręcz przeciwnie. Zwykłem mawiać, że im dalej od wymiaru fizycznego, tym wszystko staje się bardziej abstrakcyjne i złożone.

w odpowiedzi na powyższy materiał chciałam tylko powiedzieć ,ze czuję dokładnie to samo co autor tego artykułu opisuje..

    ………Ja jednak nie uważam, że znam wszystkie odpowiedzi – wręcz przeciwnie. Zwykłem mawiać, że im dalej od wymiaru fizycznego, tym wszystko staje się bardziej abstrakcyjne i złożone………..

kiedyś prosiłam opiekuna aby wytłumaczył mi -jak to naprawdę jest z ,,innym Światem,, jak tam jest i jak on wygląda.
parę razy otrzymałam odpowiedź ,której nie rozumiałam.. myślałam ,że opiekun wytłumaczy mi to w taki sposób że wszystko będzie jasne.. jednak nie.. ale zapisywałam te spostrzeżenia..
dopiero po paru miesiącach i po pewnych doświadczeniach ,które miały miejsce swoje pomiędzy tymi zapiskami a chwilą obecna -zrozumiałam..
czytałam te zapiski ze zdziwieniem i w taki sposób jakbym tego nigdy wcześnie nie czytała a przecież mi to ktoś przekazał .
Ale ja nie rozumiejąc tego co piszę -zapomniałam o tych słowach..
dzis wiem ,ze do wiedzy trzeba dorosnąć -duchowo.. trzeba uzyskać możliwość zrozumienia tego co jest nam przekazywane..
dlatego podpisze się pod tym tekstem autora – czym dalej od wymiaru ziemskiego tym wszystko bardziej wydaje się -złożone i abstrakcyjne..
================================================================================

a o to i inny fragment….

     
     
    RÓŻNE TYPY ISTOT

jest to dialog podczas sesji regresji hipnotycznej pomiędzy prowadzącym a pacjentem -Philem..
Cannon Dolores -Gwiezdni ogrodnicy..

    D: Powiedzieliście kiedyś, że większość form żywych, zamieszkujących Uniwersum to formy ludzkie czy też humanoidalne.
    P: Dla tej części Uniwersum jest to stwierdzenie prawdziwe. Żyje tu wiele form humanoidalnych.D: To zaskakujące, że mieszkańcy różnych planet wyglądają podobnie.
    P: Między wami i naszymi kosmicznymi braćmi istnieje więcej podobieństw, niż różnic.
    D: Mam nadzieję, że przekażecie mi więcej informacji na temat istot pozaziemskich i ich stylu życia. Informacje nie’ dotyczące tych planet, gdzie obiekt doświadczał poprzednich egzystencji. Szczególnie interesują mnie trójwymiarowe planety i ich fizyczni mieszkańcy. Czy możecie przekazać mi takie informacje?
    P: Istnieje wiele rzeczywistości. “Realność” to termin niejasny, dwuznaczny, kryjący to, co ktoś mógłby nazwać “prawdą”. Moglibyśmy ci opowiedzieć o wielu realnościach; rzeczywistościach fizycznych i duchowych. Będziemy jednak mówić o tym, co nazwałaś “fizycznym” poziomem egzystencji na innych planetach. W tym sektorze lokalnego uniwersum istnieje około dziesięciu tysięcy fizycznych form życia. Niektóre z nich to formy węglowe, jakbyś to określiła. Mogłabyś postrzec je swoimi zmysłami. Chyba taki rodzaj “fizyczności” miałaś na myśli, prawda? Ale istnieją także formy, które… nie znajdujemy odpowiednich określeń… Chcielibyśmy powiedzieć, że niektóre formy fizyczne, wedle twojej definicji, mają właściwości przekraczające twoje możliwości postrzegania. Innymi słowy, istnieją zmysły, zmysły “fizyczne”, których na Ziemi nie znacie. Powinniśmy mówić także o tych formach życia, o ich właściwościach, by oddać kompletny obraz otaczających cię rzeczywistości. Czy zrozumiałaś naszą wypowiedź?D: Chyba tak. Powinnam otworzyć się na sprawy mi nie znane. Nawet jeśli ich nie zrozumiem, będę usatysfakcjonowana, że podjęłam wyzwanie i spróbowałam zbadać te sprawy. Spróbuję więc zrozumieć fizyczne jednostki, ludzi, czy jakkolwiek te formy nazwiemy, działające i funkcjonujące w sposób odmienny od ziemskiego.P: Dobrze. A my postaramy się przekazywać ci informacje o tych właściwościach “fizyczności”, które są ci znane. Może się jednak zdarzyć, że nie będziemy mogli się ograniczyć wyłącznie do tych właściwości.D: W porządku. Nie musicie stawiać sobie żadnych ograniczeń. Po prostu sprawdźmy, ile z tych informacji zrozumiem. Spróbujmy.

    P: Dobrze. Wybierzmy się więc w podróż statkiem kosmicznym. Podążymy do innych części waszego Uniwersum, jednego z wielu. Lecimy ku najdalszym zakątkom waszego Uniwersum, ku istotom żyjącym na skraju znanego wam wszechświata. Zbliżamy sią do grupy gwiazd. Gdyby obiekt (Phil) posiadał głębszą wiedzę astronomiczną, moglibyśmy dokładniej opisać miejsce naszego pobytu. W centrum systemu znajduje się słońce, podobne do waszego. Znajdujemy się na piątej planecie tego systemu, licząc od słońca. Dociera tu jasnozielone światło słoneczne. Planetę zamieszkują formy, które nazwałabyś fizycznymi. Ale nie zdołałabyś postrzec ich swoimi zmysłami. Jako człowiek, zobaczyłabyś tu tylko cienie. Gdybyś spróbowała dotknąć tych cieni, nie poczułabyś ciepła ani zimna, tylko pewien ucisk, jakby ktoś odpychał twoje palce.

    D: Te istoty nie mają ciała materialnego, stałego?

    P: Nie w ziemskim znaczeniu tego słowa, ale są one trójwymiarowe, fizyczne, materialne. Oczywiście, nie mogłabyś porozumieć się z tymi stworzeniami. One porozumiewają się telepatycznie, dzięki koncepcjom miłości i pełnej świadomości. Nie używają języka pojęciowego.

    D: Podsumowując, te istoty są niewidzialne dla ludzkich oczu, ale dotykiem można wyczuć ich ciało. Mam rację?

    P: Im jaśniejsze światło na nie skierujesz, tym będą wydawać się ciemniejsze, bardziej wyraziste.

    D: Czy to inteligentne formy życia?

    P: Tak, to istoty prezentujące wysoki stopień rozwoju. Jeden z aspektów ich społeczności można by nazwać industrialnym, preferują jednak mentalny, telepatyczny sposób konstruowania rzeczywistości.

    D: Czy mogłabym zobaczyć ich wspólnotę, ich siedziby? Na przykład, jakieś budynki?

    P: Swymi zmysłami mogłabyś postrzec niektóre instalacje wykorzystywane przy wydobywaniu naturalnych surowców tej planety. Surowce te są fizyczne, a więc do ich transportu skonstruowano fizyczne, materialne obiekty. Z budynkami jest podobnie: mogłabyś tylko ujrzeć plątaninę rur i kabli, co nie skojarzyłoby ci się z budynkiem. Pomyślałabyś, że widzisz kłębowiska kabli i rur, które donikąd nie prowadzą.

    D: Ale można poczuć budynek, gdy się do niego zbliży?

    P: Dotyczy to wyłącznie mieszkańców tej planety. Tobie wydawałoby się, że w takim miejscu nic nie ma. Dlatego, że ty nie masz możliwości dostrzegania typu rzeczywistości, jaki prezentuje ten budynek.

    D: Nawet przez dotyk?

    P: Zgadza się. To konstrukcja telepatyczna. Jest prawdziwa, rzeczywista, dla istot obdarzonych niezwykle wrażliwymi zmysłami. Gdyby te byty przybyły na Ziemię, postrzegałyby ludzi jako kamienie, skały – z powodu “gęstości” wibracji charakterystycznych dla was. Dla nich bylibyście istotami zbudowanymi z kamienia. Ludzie mają inne wibracje, niż mieszkańcy tej planety. Poza tym, byty te porozumiewają się telepatycznie. Funkcjonują na bardzo wysokim poziomie świadomości, prezentują ogromną wiedzę. One podróżują telepatycznie. Pomyślą o miejscu docelowym podróży i w jednej chwili tam się znajdują. Byłyby zadziwione waszym, ludzkim, sposobem porozumiewania. One nawiązują kontakt telepatyczny, nie posiadają żadnych organów głosowych.

    D: Wydaje mi się, że nie mają również ciał.

    P: Mają prawdziwe, fizyczne, materialne ciała. Są one jednak bardzo delikatne, subtelne, niczym obłok dymu.

    D: Miałam na myśli, że są to istoty duchowe.

    P: Cóż, oni są duchami o bardzo inteligentnych ciałach. Ty również jesteś duchem, ale o gęstym, silnym ciele.

17 października 2010 Posted by | inna rzeczywistość | , , | Dodaj komentarz